Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    DOKTOR BEZ PRACY

    IP: *.toya.net.pl 06.09.04, 13:53
    Jestem doktorem nauk chemicznych (30 lat) i od pół roku szukam bez skutku
    pracy, nie mogłam pozostać na uczelni, bo nie ma przysłowiowych pleców, mimo
    że z lepszym rezultatatem oraz większym dorobkiem naukowym niż moi koledzy i
    koleżanki ukończyłam Studium Doktoranckie. Organizowane przez uczelnie
    konkursy to fikcja i farsa, bo są rozpisywane pod konkretne osoby. A tą
    cudowną uczelnią jest Politechnika Łódzka.
    Obserwuj wątek
      • Gość: mginz Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.04, 14:16
        co sie łamiesz, mój kumpel musiał z podobnych powodów rzucić doktorat z geologii, a bez pracy jest od dwu lat, robi czasem coś na zlecone, głównie strony www, więc pół roku jak na doktora to krótko ;)
        on też miał lepszy dorobek niż panowie co siedzą cały rok i nic nie robią oprócz picia kawy i dlatego go wywalili... tak samo jast nie tylko w Łodzi, ale i w innych ośrodkach (pseudo)naukowych, po co w polsce nauka jak prawie nic nie produkujemy a wszystko opiera się na starych licencjach ???
        lepiej się przekwalifikować ...
        jak jesteś kobietą, to na fryzjera, lepiej zarobisz i nie będziesz długo szukać roboty...
        poważnie...
        mój znajomy listonosz to też doktor, ale od kevlarów i materiałów polimerowych, czy jakoś tak się to nazywało... w każdym razie z inżynierii materiałowej,
        rozwiązano ponoć pół zakładu, no bo po co opracowywać kevlary w polsce,
        jak można kupić starą licencję z zachodu ???
        na zachodzie ktoś taki pracowałby w zbrojeniówce przy hełmach , kamizelkach, albo innych podobnych, a u nas jest listonoszem i zarabia więcej niż na uczelni...
        a ci co tam zostali....
        sam pamiętam studia, jak się nie raz kłóciło z jakimś przygłuchym dziadkiem, co nie wiedział, że od lat 70'tych technika się zmieniła i są już o wiele nowsze rozwiązania...
        tacy nic nie robią, nie rozwijają się, tylko piją kawę, a czasem sprawdzą kolokwium...
        bazują na swojej "wiedzy" sprzed 20-30 lat...
        w tym kraju wszystko jest rozpisywane pod konkretne osoby (znam pkp, wojsko, policja, administracja, uczelnie),
        z taką wiedzą może skonstruuj lepiej jakąś bombę albo truciznę na górkę tego kraju ;)
        a po za tym niedawno mi jeden osobnik powiedział, że zna doktora co w stajni pracuje i koniom dupy z gówna czyści...
        nie bój żaby, w tym kraju tak po prostu jest... moja matka ścigała przestępców, a gdy wykryła pewien przekręt ludzi z rządu to zmusili ją do pójścia na niską emeryturę grożąc , że jeszcze na nią zwalą winę, a dowody cudownie "znikały"...
        to poprostu popierdolony kraj i tyle... ja po studiach (polibuda) ponad rok szukałem pracy...
        w końcu wzięli mnie tylko ze względu na zwrot z urzędu dla absolwenta (nawiasem mówiąc pracodawca musiał sfałszować coś, bo minął ponad rok od obrony dyplomu, a więc nie byłem już "absolwentem" , a dofinansowanie dostał dla "absolwenta"...
        teraz od miesiąca znów na bezrobociu, pozdrawiam ;)
        • Gość: as Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 06.09.04, 14:47
          Podziwiam Cię. Ja też skończyłem polibudę PWr i pracy 0. ale nadejdą inne czasy
          zobaczysz. Znajdziesz pracę. Masz wyrobiony umysł znasz język wyjeżdzaj za
          granicę. Przejrzyj stronki uczelni za granica i wal śmiało. życzę Ci powodzenia
          i nie daj się zgnoić. To dzięki ludziom nauki świat (USA, Japonia i inne ) są z
          przodu a nie dzięki wyrobnikom i urzedasom. Pozdro.
      • Gość: abc Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.04, 15:02
        przez cale studia doktoranckie trzeba bylo szukac pracodawcy, byla bys 4 lata
        do przodu, a tak masz tylko 2 literki i dla pracodawcy jestes mniej atrakcyjna
        niz tegoroczny mgr inz.
        • Gość: Magda Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.toya.net.pl 09.09.04, 17:01
          To nie było takie proste, bo
          1. pobierajac stypendium nie wolno jest nigdzie pracować
          2. czasami jest tak, że na uczelni pracuje sie po 12 godzin więc kiedy szukać
          pracy a tu i do biblioteki też czasem trzeba zajrzeć rzeby wiedzieć co się na
          świecie dzieje, pozdrawiam
          • Gość: amy Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.04, 09:57
            Domyślam się, dgdzie robiłaś doktorat i zaręczam, że 98% ludzi tam studiujących
            pracuje i to nie na jednym etacie.
      • Gość: ala Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.04, 17:46
        Wspolczuje Panu niezmiernie takie czasy nadeszly w naszej kochanej
        ojczyznie.potrafie sie postwaic w takiej sytuacji.sama jestem w podobnej ale
        zycze z calego serca powodzenia i mam nadzieje ze wszystko sie panu ulozy i
        znajdzie sie praca lepiej platna i z milsza atmosfera.
      • a-siekk Re: DOKTOR BEZ PRACY 06.09.04, 18:48
        Cześć,
        pisałam kiedys na forum ze nie wiem co wybrac: czy robić doktorat (tez PŁ- ChSp)
        czy jednak podjąc pracę, bo akurat dostałam ofertę..I w sumie bardziej bylam
        skłonna zostac na uczelni, ale jak przeczytałam Twoj post to juz w ogole mętlik
        mi się w głowie zrobił. Myslałam ze po doktoracie bedzie jakos łatwiej znalezc
        dobrze płatną pracę ale z tego co piszesz to chyba jednak tak nie jest:-(.
        Teraz to juz w ogole nie wiem co lepsze.. Decyzję muszę juz niedługo podjąc a
        ja nadal nie wiem co zrobic.. Moze ktos powie jak jest z tymi doktoratami, ja
        niestety nie mam się za bardzo kogo zapytac.Bede wdzięczna:-)
        • Gość: asf Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.09.04, 21:11
          Jak chcesz robić doktorat to przede wszystkim znajdź takiego promotora który
          coś robi, a nie tylko pierdzi w stołek. Musi mieć kontakty. I nie planuj sobie
          że będziesz gdzieś pracować a doktorat zrobisz przy okazji, bo przez te 4 lata
          musisz nie tylko coś tam napisać i zdać egzaminy ale przede wszystkim musisz
          się stać ekspertem w swojej specjalności, wtedy nie będziesz mieć problemów z
          pracą. Oczywiście nie mam na myśli rynku polskiego, tu trzeba się załapać na
          jakiś etat na uczelni a potem jechać na postdoca. Ofert jest mnóstwo dla ludzi
          którzy coś potrafią, płaca zwykle ok 3tys dolarów lub euro. Jak już zaczniesz
          tam pracować to się zorientujesz czy chcesz zostać na stale czy jechać gdzie
          indziej. W naukach przyrodniczych panuje bardzo duża specjalizacja więc nie
          licz na to, że akurat w twoim miasteczku znajdzie się na ciebie
          zapotrzebowanie. Dla naukowca rynkiem pracy jest cały świat.
          Pozdrawiam i zachęcam jednak do robienia doktoratu.
        • Gość: Magda Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.toya.net.pl 09.09.04, 16:37
          Jeśli masz przysłowiowe plecy i kręci Cię praca naukowo-dydaktyczna to zostań
          na uczelni, ale na etacie asystenta i tylko w ten sposób rób doktorat, w
          przeciwnym razie poszerzysz grono bezrobotnych. Pozdrawiam
          Ps. Nie daj się nabrać na slogan, że uczelnia potrzebuje młodych i zdolnych,
          którzy zastapią starą kadrę to fikcja oni są niezastampialni
      • Gość: viva DOKTOR BEZ PRACY? IP: 217.11.141.* 07.09.04, 10:59
        Cześć!
        Ja też jestem doktorantką tylko na PW.
        Oprócz tego już od prawie 2 lat pracuję na cały etat w firmie. Nikt tam nie
        wie, że jestem doktorantką... niektórzy się tylko domyślają.
        Moja praca niestety nie jest związana z dziedziną w której piszę doktorat. mimo
        to bardzo lubię moją pracę. Przynosi mi ona niezłą kasę, rozwój (pracuję jako
        inżynier) i ... czasem duże zmęczenie.
        Chciałabym podkreślić także, że nie jestem tzw "Papierowym doktorantem", który
        niby coś tam grzebie, ale nigdy tak naprawdę tego doktoratu nie napisze.
        Mam już wyniki i publikację z doktoratu.
        Mimo iż często jestem bardzo zmęczona weekendami i wieczorami spędzonymi w
        biblotece, muszę powiedzieć, że czuję się życiowo bardzo zrealizowana.
        Robię doktorat, który zawsze chciałam robić, mam pracę, która daje mi
        odpowiedni poziom życia i w której dużo się uczę, mam życie osobiste.
        Są momenty kiedy naprawdę czuję PEŁNIĘ i REALIZACJĘ. To wspaniałe uczucie.
        Warto dla niego się tak poświęcać.
        Kwoli uściślenia stypendium doktoranckiego nie biorę.
        Co do Twojej sytuacji, to musisz uzbroić się w cierpliwość i wytrwałość.
        Niewiele w Polsce jest stanowisk pracy gdzie potrzebują doktorów.
        Powinnaś szukać pracy w działąch Research&Developpment.
        Nie wiem w jakiej dziedzinie zrobiłaś doktorat, więc trudno byłoby mi coś
        radzić.
        Podam Ci przykład dwóch moich znajomych, które zrobiły doktorat z chemii.
        Jedna znalazła pracę jako Główny Technolog w firmie produkującej klocki
        hamulcowe.
        Druga, po chemii kosmetycznej, jest odpowiedzialna za wdrażanie nowych
        technologii w jednej z ambitnych, polskich firm kosmetycznych.
        Druga kategoria stanowisk dla doktora to Szkoleniowiec. Robi szkolenia
        handlowcą z nowych rozwiązań technicznych.
        Myślę, że aby znależć pracę musisz przede wszystkim wyjechać z Łodzi.
        Tam trudno znależć jakąkolwiek pracę.
        Zresztą moja droga, my przecież tych doktoratów nie robimy, aby później
        przewracać papiery w jakichś firmach, czyż nie?
        Nie zastanawiałaś się nad wyjazdem za granicę na jakiś postDoc?
        Niełatwa to sprawa, ale do zrealizowania. Polecam forum Gazety wyborczej:
        Polscy naukowcy za granicą.
        Ja też miałam w czasie studiów doktoranckich chwile zwątpienia i też długo
        szukałam po studiach pracy. W końcu jednak rozwiązałam moje problemy, bo
        chciałam je rozwiązać. Nie usiadłam tak jak "mgr inz" i nie zaczęłam narzekać,
        że brak perspektyw, i wszystko bez sensu tylko wyjechać...
        Pozdrawiam i życzę wytrwałość.


        • a-siekk Re: DOKTOR BEZ PRACY? 07.09.04, 16:57
          czesc,
          zazdroszczę.. ja mam teraz cięzki orzech do zgryzienia, bo w sumie pojawila sie
          i oferta pracy i propozycja doktoratu. Niestety jak widzę obecnych doktorantów
          na uczelni siedzących od 8 czasem 9 do nawet 18 to wątpię w mozliwosc
          połączenia zarówno pracy jak i doktoratu.. czytałam wypowiedzi niektórych ze dr
          przed nazwiskiem przeszkadza: czy naprawdę az tak bardzo???
          • Gość: viva Re: DOKTOR BEZ PRACY? IP: 217.11.141.* 08.09.04, 17:58
            Niestety jak widzę obecnych doktorantów
            > na uczelni siedzących od 8 czasem 9 do nawet 18 to wątpię w mozliwosc
            > połączenia zarówno pracy jak i doktoratu..

            Tak jest zazwyczaj w przypadku doktoratów doświadczanych.
            Ja napisałam program komputerowy modelujący pracę pewnego urządzeni. Nie
            robiłam doświadczeń bo w naszych polskich warunkach nie było to możliwe. Nad
            programem i modelem matematycznym pracuję w domu po pracy i w weekendy.
            Jest to możliwe.
            Pozdrawiam i życzę wyboru, którego nie będziesz póżniej żałowała.
        • Gość: tuptus Re: DOKTOR BEZ PRACY? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.04, 10:30
          Na razie jestem mgr inz. automatyki i robotyki, i bracuje w bankowosci. Bardzo
          chcialabym pracowac zgodnie z wyksztalceniem, ale... ciesze sie ze mam taka
          prace jak mam (kolezanka dr pracuje w solarium). Chce tez robic doktorat, nie
          zeby miec lepsze zarobki, ale w celu spelnienia swoich marzen. Gdzie moge robic
          doktorat jednoczesnie pracujac w banku? Czy tylko w PAN? Oczywiscie chodzi mi o
          doktorat z np. biomechaniki, a nie z ekonomi, bankowosci itp.
      • Gość: puk Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.devs.futuro.pl 07.09.04, 11:11
        Pewnemu profesorowi matematyki zepsuł się kaloryfer. Nie wiedział, jak to
        naprawić, więc wezwał hydraulika. Ten chwilę postukał i naprawił. Profesor, jak
        się dowiedział ile ma zapłacić, mina mu zrzedła.
        – Panie majster. Dlaczego to tyle kosztuje?
        – To jest dużo?
        – To pół mojej pensji.
        – Gdzie pan pracuje?
        – Jestem pracownikiem naukowym na wydziale matematyki.
        – Panie, przyjdź pan do nas. Tygodniowy kurs i naprawia pan kaloryfery. Tylko
        nie przyznawaj się pan do wykształcenia. Skończył pan 7 klasę i nic więcej. U
        nas tylko takich przyjmują.
        Profesor poszedł na kurs i zaczął pracować. Po roku szefostwo zarządziło
        podnoszenie kwalifikacji i wszyscy musieli skończyć podstawówkę. Na pierwszej
        lekcji matematyki profesor został przywołany do tablicy. Kazano mu napisać wzór
        na pole koła. Niestety jak na złość zapomniał go. Wyprowadza więc go. Pisze,
        pisze i ma wynik: P = pi × r^2. Błąd, pole nie może być ujemne. Sprawdza
        obliczenia, wszystko dobrze. Odsuwa się od tablicy a z sali słychać szepty
        kolegów:
        – Zmień granicę całkowania...


        taki kawal pojawil sie na tym forum, niestety nie jest to tylko dobry dowcip,
        ale smutna rzewczywistosc. Wiem to po sobie, czesto dr przed nazwiskiem, jesli
        nie pracuje sie na uczelni wyrzadza wiecej szkod niz pozytku. Pozdrawiam
        wszystkich ambitnych
        • Gość: dr Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.iinf.polsl.gliwice.pl 10.09.04, 12:10
          > Profesor poszedł na kurs i zaczął pracować. Po roku szefostwo zarządziło
          > podnoszenie kwalifikacji i wszyscy musieli skończyć podstawówkę. Na pierwszej
          > lekcji matematyki profesor został przywołany do tablicy. Kazano mu napisać
          > wzór na pole koła. Niestety jak na złość zapomniał go. Wyprowadza więc go.
          > Pisze, pisze i ma wynik: P = pi × r^2. Błąd, pole nie może być ujemne.

          Od kiedy to pi ma wartosc ujemna?
          • Gość: viva odp dla dr IP: 217.11.141.* 10.09.04, 12:29
            Dr drogi,
            Nie słuchaj głupich dowcipów opowiadanych przez półmózgi po technikum i
            uczelnianych słabeuszy. To kompleksy względem ludzi lepiej wykształconych od
            nich.
      • Gość: zwolinka Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: 195.78.48.* 07.09.04, 13:33
        PArę lat temu rzuciłam robienie doktoratu (PS) właśnie m.inn.ze względu na
        dziwaczne układy. Poszłam do biura pośrednictwa pracy gdzie mnie zdołowano
        twierdząc że praca na uczelni to jak przedłużanie studiów w związku z czym nie
        można mówić o doświadczeniu zawodowym. I pewnie mieli tam rację. Na szczęście
        po roku znalazłam pracę czego i Tobie życzę
      • Gość: wasyl Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 18:46
        Moim celem nie jest ubliżanie wam wysoko szkolonym mgr., inz., dr. itd.. Chcę
        was tylko zapytać czy kiedykolwiek zastanowiliście się nad tym ilu
        wykształconych ludzi może wchłonąć rynek? Mnie też podkusiło podnoszenie
        kwalifikacji i okazało się że dyplom leży w szufladzie wraz z wszelkimi
        uprawnieniami a ja zasuwam jako cieć. A z obserwacji moich wynika jedno ten
        kraj znów potrzebuje ludzi z wykształceniem czysto zawodowym, już dziś brakuje
        spawaczy, slusarzy itp.. Nie dziwcie się więc że nie macie pracy.
        Pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań.
        • azzazelo Re: DOKTOR BEZ PRACY 09.09.04, 01:59
          Szacunek dla ludzi, ktorzy mieli na tyle odwagi i samozaparcia, zeby podjac
          pisanie doktoratu....

          Niestety smutna, szara polska rzeczywistosc zabija wszelkie zludzenia i marzenia...

          Pozostaje tylko ucieczka z tego utopijnego kraju pelnego szans i niskiego
          bezrobocia...

          Pozdrawiam, czyle czola i miejmy nadzieje do zobaczenia poza granicami Polski.
        • Gość: Magda Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.toya.net.pl 09.09.04, 16:29
          W takim razie co z marzeniami, chęcią rozwoju. poszerzania horyzontów? Czy to
          się nie liczy, jestem kobieta i raczej spawaczem nie będę poza tym urodziłam
          sie po to by być naykowcem, niektórzy tak już poprostu mają, pozdrawiam.
          • Gość: czapski Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.utp.pl 18.09.04, 13:29
            ale dlaczego wspolobywatele maja Ci za to placic?
            • Gość: Magda Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.toya.net.pl 21.09.04, 13:11
              Już zapłacili, ponieważ doktoranci podczas studiów doktoranckich są
              utrzymywani przez państwo z podatków obywateli i to bez znaczenia czy robia coś
              ważnego czy doktorat, który jest sztuką dla sztuki
              • Gość: czapski Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.utp.pl 22.09.04, 08:34
                i ty uwazasz ze powinni placic dalej?
                • Gość: Magda Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.toya.net.pl 28.09.04, 13:28
                  Mnie nie, bo z jakiej racji, ale z Twojej kieszeni są finansowani inni
                  doktoranci i ich prace mniej lub bardziej ważne (raczej to pierwsze)
      • Gość: cobra109 Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 08:17
        cześć bardzo chciałbym wiedzieć gdzie mieszkasz bo jedna firma z wielkopolski
        szuka obecnie przedstawiciela w branży chemicznej, bardzo dobra praca

        pozdrawiam

        cobra109@gazeta.pl
        • Gość: Magda Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.toya.net.pl 09.09.04, 16:31
          Dzięki za zainteresowanie ale na razie interesuje mnie praca naukowo-
          dydaktyczna, przez pewiem czas byłam repem i to niestety mnie nie kreci,
          pozdrawiam
          • Gość: viva Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: 217.11.141.* 09.09.04, 17:22
            Magda,
            Jeżeli chcesz pracować naukowo to o to walcz!
            Nie słuchaj tego co mówią ludzie. To co mówią to w większości racja, przyznaję.
            Ale co z tego, że dziewięciu na dziesięciu sie nie udaje. Jednemu z tej
            dziesiątki się udaje i Ty możesz być właśnie tym jednym.
            Ja też przeżyłam mnóstwo frustracji co do mojego doktoratu i morze łez wylałam.
            Teraz uważam, że nie warto było rozpaczać. Jeżeli chcesz coś robić to to rób
            nie patrz na to co mówią ludzie i jakie są generalne tendencje na rynku pracy!m
            Nie warto się nawet nad tym zastanawiać.
            Gdy pójdziesz pracować gdzie indziej nie będziesz szczęśliwa.
            Pozdrawiam i powodzenia.

            • Gość: ann Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 09.09.04, 22:10
              Magdo, tutaj szukaja doktora chemii, zobacz-
              www.praca.pl/article/local/1128530.html
              (ogloszenie pojawilo sie dzisiaj)
            • Gość: azja Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.hist.uni.wroc.pl 13.09.04, 14:19
              Generalnie uważam, że w Polsce baza naukowo-dydaktyczna w ogóle nie współdziała
              z przemysłem, handlem no i oczywiście zapotrzebowaniem na rynku pracy itp.. nie
              załamuj się Magdo. Szukaj stypendium zagranicznego lub spróbuj w PAN, na innych
              uczelniach - bardziej prowincjonalnych. chemia jest przynajmniej "użyteczna
              społecznie" ja zaś w tym roku zaczynam doktorat z historii (bez stypendium) a
              mój chłopak to samo tylko ze stypendium. Szukam pracy, ale niezwiązanej
              z "zawodem". Jedyne co mnie ratuje przed byciem kasjerką itp. to biegła
              znajomośc niemieckiego, ale i tak nic nie mogę znaleźć, zaś o studiach wiem, że
              nie mogę pracodawcy wspomnieć. Życzę ci powodzenia i wytrwałości.
          • lider_pojutrza Re: DOKTOR BEZ PRACY 09.09.04, 19:08
            A zagladalas np. na www.jobs.ac.uk?

            Pozdrawiam (i sukcesow zycze :) )
      • Gość: ryszard mikita Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: 212.244.182.* 10.09.04, 04:52
        prosz o kontakt w sprawie pracy 0698617529 i obejrzec strone www.promedico.pl
        • Gość: Magda Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.toya.net.pl 21.09.04, 14:07
          Dziękuję za zainteresowanie, zajrzałam na www i podejrzewam, że chodzi o pracę
          przedtawiciela czy reprezentanta, ale niestety ja już pracowałam jako rep i
          kompletnie w tym się nie sprawdzam, nie chcę więc robić czegoś co mi nie leży.
          Pozdrawiam
      • Gość: cobra109 Re: DOKTOR BEZ PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.04, 09:32
        czesc ponownie magdo czy mogłabyś mi podac twoj meil ,chciałbym do ciebie
        napisać z tego wzgledu ze piszesz ze pracowałas jako rep.,napisze o jaką firme
        mi chodziło ,firma jest dobra sprawdze czy mają oddział w łodzi,brat w niej
        robi i się dużo nie stresuje,wiec jesli chciałabys to pragnąlbym nawiązac
        korespondencje, napisać coś o sobie.

        cobra109@gazeta.pl
      • Gość: Mieszko No to weź się do roboty jakiejś IP: *.zsi.pl / *.zsi.pl 11.09.04, 07:28
        No to weż się do roboty jakiejś , bo papierowe bzdury to kazdy se może spłodzić i mysleć o sobie bóg wie co .Jest tyle użytecznych zawodów : spawacz , tokarz ,kierowca , operator koparki

        mgr.inż Mieszko
        • Gość: we Nie bierz do siebie IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.09.04, 10:48
        • katse Re: No to weź się do roboty jakiejś 11.09.04, 23:36
          a ja wlasnie pisze doktorat. mam rok opoznienia ale w czasie studiow dok. bylam
          8 miesiecy za granica, urodzilam dziecko i 3 lata pracowalam zawodowo.

          mam nadzieje w marcu sie obronic. a co dalej...
          najwyzej przyznam sie tylko do stazu za granica, 3 lat pracy i dziecka:))

          K
          • lider_pojutrza Re: No to weź się do roboty jakiejś 12.09.04, 01:34
            Najwyzej? Hm, zawsze myslalem, ze doktorat jest srodkiem niezbednym do
            kontynuacji kariery (zakladajac pewna jej sciezke), a nie przeszkoda.

            Pozdrawiam
        • Gość: Magda Re: No to weź się do roboty jakiejś IP: *.toya.net.pl 17.09.04, 13:56
          Do Twojej wiadomości pisałam doktorat z chemii (troszkę czasu zajęła mi część
          doświadczalna tzw. laboratoryjna), poza tym jestem kobietą więc praca spawacza
          itp. opada, sam chyba to rozumiesz a może nie.
          Ps. Mam wrażenie, że słabo jesteś zorientowany w tematyce dydaktyczno-naukowej,
          ale pewnie doskonale sprawdzisz się jako operato wózka widłowego. Nie mądrzyj
          się jeśli mało wiesz na dany temat, pozdrawiam serdecznie. Magda
          • Gość: JW DO MAGDY !!! IP: 62.29.138.* 17.09.04, 14:32
            magdo napisz do mnie maila a sprobuje Ci pomoc. sheee81@wp.pl
      • bigstrand oto praca dla chemika 17.09.04, 14:13
        tinyurl.com/4kdjs
      • Gość: jano Angielski+publikacje i emigracja na Zachod lub USA IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 18.09.04, 05:56
        Magda, znasz angielski? Jak nie to moze warto zainwestowac i przeszukiwac
        strony Internetowe firm farmaceutycznych i chemicznych w Europie i Ameryce
        pln.
        Znajac zangielski i moze dodatkowo francuski mozesz rozwazyc mozliwosc
        samosponsorowania sie do Kanaday. jest to oparte na programi puntowym, gdzie
        najwiecej dostajesz za wyksztalcenie i zawod w poszukiwanym (jak
        farmaceutyczny) kierunku.
        Jak znasz dbrze angielski, sprobuj publiowac i szukac pracy na Zachodzie....
        :)
        powodzenia.
      • wedrowiec2 Widziane z drugiej strony. 18.09.04, 16:58
        Studia doktorskie nie są po to, by zagwarantować doktorantowi prace na uczelni.
        Podam konkretny przykład. Pracuję w Katedrze jednej z uczelni. Prowadzimy prace
        doświadczalne. Zatrudnionych jest na etatach dydaktycznych 11 osób w wieku od
        32 do 50 lat. Wszyscy mamy doktoraty (i więcej) i dorobek od 14 do 60 pozycji
        literaturowych, w tym sporo z listy filadelfijskiej. Wszyscy pracownicy
        techniczni (oprócz obsługujących studentów) mają doktoraty. W tej chwili w
        Katedrze mamy siedmioro doktorantów. Pensum jest "na styk" - z paru tysięcy
        godzin dydaktycznych, nie obsadzonych jest tylko 230 godzin.
        Proszę powiedzieć kogo mamy zwolnić, by zatrudnić kolejne osoby kończące z
        sukcesem studia doktorskie?
        Nowi doktorzy powinny zdawać sobie sprawę, że w obecnej chwili literki dr przed
        nazwiskiem nikogo z pracowawców nie rzucają na kolana. Jeśli ktoś chce rozwijać
        się naukowo, to powinien szukać miejsca na innych uczelniach lub myśleć o tzw.
        postdocach, czyli stażach w innych krajach.
        • Gość: Magda Re: Widziane z drugiej strony. IP: *.toya.net.pl 21.09.04, 13:30
          Racja są po to by harować za innych i dla innych, ja czuję się oszukana bo co
          innego mówiono mi gdy rozpoczynałam studia a co innego gdy je skończyłam hasła
          typu młodzi są przyszłością uczelni to fałsz i populizm, więc KOŃZĄCY STUDIA
          MAGISTERSKIE NIE DAJCIE SIĘ NABRAĆ NA STUDIA DOKTORANCKIE NAWET JEŚLI BĘDZIECIE
          WYBITNI TO BEZ PLECÓW Z ZATRUDNIENIA NICI. Znane z autopsji
          Kogo zwalniać? Ludzi którzy pierdzą w stołki (sorry), pracują na kilku etatach
          i nie rozwijają się, publikują to co magister zrobi, bo tak jest łatwiej i rąk
          się nie pobrudzi. W moim ex-zespole takie rzeczy się praktykowało i praktykuje,
          większość ekipy w wieku emerytalnym, zero habilitacji emerytura+pensja, czas
          pracy 11.00-15.00, zero wizyt w bibliotece żyć nie umierać i tak wygląda praca
          w wielu zespołach.
          Cóż taka jest rzeczywistość, dzięki za "widziane z drugiej strony"
          Pozdrawiam
          • Gość: jones Re: Widziane z drugiej strony. IP: 81.219.192.* 28.09.04, 00:16
            W pełni się z Tobą zgadzam! Jestem na tej samej "uczelni" tylko inny wydział. Chciałem bardzo zrobić doktorat. Praca naukowa i dydaktyczna bardzo mnie rajcowała. Nie przejmowałem się specjalnie tym, że do momentu otwarcia przewodu temat pracy zmienił mi się 3 razy. Ostatni zapowiadał się ciekawie, ale niestety też okazuje się niewypałem. Miała być czysta sprawa, a okazało się że od kilku już lat nikt tego już nie bada. Nie miałem czasu sprawdzić dobrze literatury, bo czas gonił (kierownik katedry też) do otwarcia przewodu. Po pewnym czasie przekonałem się, że to tylko jedna młoda i "ambitna" pani dr miała sprzet, z którym nie miała co zrobić i przekonała mojego promotora do tego tematu. Gość, niestety, "siedzi" raczej w innej materii, która mnie również bardziej interesowała. Dał się wciągnąć. I co wyszło? Sprzęt się wiecznie psuje, nowy kosztuje majątek, na grant nie ma szans (składałem wniosek 3 razy), a szef mówi, że będzie pluł pod nogi każdemu, kto przyjdzie do niego z problemami sprzetowymi. Ja od roku szukam dodatkowej pracy, ale nie mam doświadczenia (bo miałem "ambicje" i wcześniej nie szukałem) i nic. Nie wiem już co gorsze: przyznawać się że jestem/byłem doktorantem czy mówić że nigdzie nie pracowałem. Przecież praca, wysiłek i czas spędzony na uczelni nie jest dla nikogo doświadczeniem nawet do durnej pracy biurowej.
            • Gość: viva Re: Widziane z drugiej strony. IP: 217.11.141.* 28.09.04, 11:14
              Jones,
              Kurcze,znam ten ból...
            • Gość: Magda Re: Widziane z drugiej strony. IP: *.toya.net.pl 28.09.04, 13:14
              Tak masz rację z pracą jest trudno a szczególnie jak masz tytuł doktora, bo
              masz wtedy za wysokie kwalifikacje do pracy w biurze, w którym i tak nie
              dostaniesz etatu bez pleców, pozdrawiam Magda
              • lider_pojutrza Re: Widziane z drugiej strony. 28.09.04, 15:04
                Nawiaze jeszcze do mojego poprzedniego posta - czy probujesz sil na Zachodzie?
                Tam popyt na ludzi z doktoratami (zwlaszcza w technicznych/scislych
                dziedzinach) jest - srednio rzecz biorac - znacznie wiekszy.

                Pozdrawiam
                • Gość: jones Re: Widziane z drugiej strony. IP: 81.219.192.* 29.09.04, 00:35
                  Tylko, że ja już nie chcę być "naukowcem"! Za dużo widziałem i słyszałem.
                  Badania nie wychodzą, a publikację trzeba pilnie wysłać? Nieszkodzi! Zobacz co jest w literaturze i dopasuj wyniki! Zrób małe odchylenia i bedzie git! (to akurat nie do mnie).
                  Wyników mało i jakieś takie nieprzekonyjące (mimo, że dobre) aby z nimi na konferencję jechać (i to z referatem). Troszkę wstyd mi było! Mówię o tym pani dr i co słyszę: "Co z tego... Punkty się liczą".
                  Inna babka (prazująca na wydziale) po 15 chyba latach zrobiła doktorat. A wiecie jak? Doktoranci z magistrantami zrobili badania, a połowa pracowników katedry resztę. Jakiś mgr/dr wykresy, inny napisał model a jeszcze inny zrobił tabele, i rysunki. Mam nadzieję, że chociaż sama złożyła to do kupy. To się nazywa samopomoc!!! Przecież trzeba pomóc koleżance!!! A Ty zwykły doktoranciku radź sobie sam, albo przyjdź za tydzień to może bedę miał chwilę międzu jednym zleceniem z zewnątrz a drugim, bo z tego są prawdziwe pieniadze a nie z pracy na uczelni. No i może wtedy też moja aparatura będzie wolna więc pozwolę Ci zrobić na niej jakieś swoje głupie badania (ale tylko pod moim okiem; jeszcze coś zepsujesz i nie zrobię kolejnej kasy).
                  A ja już tylko chcę dostać ten dypom (trochę szkoda lat) i więcej nie pojawić się na tym wydziale. Wstydzę się też czasami przyznawać gdzie studiowałem ponieważ znam niestety poziom jego absolwentów, a oni czym młodsi tym gorzej :-(
                  Poza tym ja nie chciałbym wyjechać z Polski, bo jakoś tak Kocham ten Kraj i dla Niego chciałbym pracować. Wiem, że dla bardzo wielu jest to tylko pusty frazes i pewnie zostanę przez nich wyśmiany. Ich prawo.
                  Byłem jakiś czas na uniwerku w Niemczech i tam faktycznie jest świetnie. Mam nadzieje, że nie miałem tylko farta i tam tak jest wszędzie. Jeśli więc ktoś chce kontynuować pracę naukową to tylko na zachodzie.

                  I aby nie było nieporozumień. To, że tak długo wytrzymałem jest tylko zasługą majego promotora, który jest naprawdę wspaniałym człowiekiem i chyba jedyną osobą w katedrze, którą naprawdę szanuję.
                  • krzysztofsf Re: Widziane z drugiej strony. 29.09.04, 01:14
                    > Tylko, że ja już nie chcę być "naukowcem"! Za dużo widziałem i słyszałem.
                    > Badania nie wychodzą, a publikację trzeba pilnie wysłać? Nieszkodzi! Zobacz co
                    > jest w literaturze i dopasuj wyniki! Zrób małe odchylenia i bedzie git! (to aku
                    > rat nie do mnie).

                    Ja znam przyklad na poziomie docencko-profesorskim z konca lat 80-ych.
                    Gosc z ktorego literatury korzystalem przy magisterce byl slawa na cala Polske w waskiej dziedzinie. Pionierskie badania, publikacje, wszyscy sie na niego powolywali.
                    A potem okazalo sie, (informacje od bylych studentow tamtej uczelni), ze gosc mial asystenta murzyna - prawdziwego, czarnego, z Afryki :)).
                    Murzyn perfekt znal angielski ( wtedy na topie jeszcze byl raczej rosyjski)i tlumaczyl dla szefa wszelkie nowinki z jego dziedziny. Szef powtarzal szybko badania i byl pionierem specjalista na Polske.

                    Powiecie, ze to dawne czasy? :))
                    Ludzie, ktorzy tak dzialali sa w tej chwili na najwyzszych stolkach na uczelniach i nadaja ton nauce polskiej ( z nielicznymi wyjatkami).
                    Co potwierdza post pod ktory sie podpialem.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka