Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      JAK TO JEST Z TYM ANGIELSKIM?

    IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.11.04, 12:25
    Bo moje dotychczasowe doświadczenia dowodzą, że tam, gdzie język obcy jest
    BARDZO potrzebny - nikt żadnych egzaminów nie przeprowadza. I odwrotnie: w
    firmach, gdzie w ogóle nie potrzeba języka obcego - są testy, rozmowy i
    diabli wiedzą co jeszcze.
    Tak mi się zdarzyło na rozmowie w Zepterze, gdzie jakaś panna pytała mnie jak
    spędziłem ostatnie wakacje (ciekawe co ją to obchodzi? Opowiedziałem jej o
    wycieczce na Fidżi...). A w firmie, w której miałem codziennie kontaktować
    się z obcokrajowcami zapytali tylko czy dam sobie radę. Powiedziałem, że tak -
    i... po prostu mnie przyjęli. Na czas nieokreślony...
      • Gość: abc Re: JAK TO JEST Z TYM ANGIELSKIM? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.04, 12:26
        bo w firmie ktora wymaga tego jezyka i tak to wyjdzie i to szybko
        • Gość: Klip-Klop Re: JAK TO JEST Z TYM ANGIELSKIM? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.11.04, 12:29
          Czy ja wiem? Podpisując umowę na czas nieokreślony skazali się na wypłacenie
          (jakby co) dwutygodniowej odprawy, gdyby się okazało, że coś jest nie halo.
          Przyszło mi do głowy, że nie miał mnie kto zweryfikować, bo drugim wymaganym
          językiem był biznesowy rosyjski...
          • Gość: abc Re: JAK TO JEST Z TYM ANGIELSKIM? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.04, 15:29
            ja podczas rozmowy kwalifikacyjnej mialem 2 pogaduchy po angielsku

            1) standardowa z osoba z hr o Hobby, studiach itp
            2) konkretniejsza z pracownikiem ze Szkocji

            jaki poziom jezyka stwierdzila Pani z 1 etapu nie wiem, bo w naszym zwyczaju
            nie jest przedstawianie od razu oceny rozmowcy, dlatego milym zaskoczeniem byla
            biezaca ocena moich odpowiedzi dokonana przez Szkota.

            Aktualnie przechodze szkolenie w jezyku angielskim, wiec gdybym sobie z nim nie
            radzil, wyszlo by to na samym poczatku pracy...
            • Gość: zipp Re: JAK TO JEST Z TYM ANGIELSKIM? IP: *.238.100.47.adsl.inetia.pl 13.11.04, 16:18
              a ja mialem czesc pisemna (gramatyka, rozumienie tekstu, umiejetnosc pisania) i
              rozmowe z lektorem...otrzymanie odpowiedniej liczby punktow z czesci jezykowej
              dopiero umozliwialo rozmowe z hr - duzy miedzynarodowy koncern - dostalem te
              prace wiec moge sie przekonac, ze jezyk jest tu niezbedny w codziennych
              konataktach w pracy
              • Gość: Mzibu Re: JAK TO JEST Z TYM ANGIELSKIM? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.11.04, 21:30
                Przez kilka lat nieźle zarabiałem na tłumaczeniach, jako wolny strzelec. Nie
                jestem tłumaczem przysięgłym i w razie potrzeby o tym uprzedzałem. Ale poza
                jedną firmą (swoją drogą i tak nie chciałbym nic dla nich robić - dość
                znani "przewalacze") NIKT-NIGDY (!!!) nie spytał mnie, czy mam chociaż First
                Certificate.
                A znakomite grono moich stałych klientów (pozdrawiam! :-)) stanowili zawsze ci,
                co w CV jasno zapewniali pracodawcę, że "płynnie znają ten język
                zagraniczny...", tylko potem trzeba się było "jakoś ratować".
                A jeden z najstarszych dowciapów współczesnej Europy mówi przecież, że spośród
                kandydatek na asystentkę znających języki, wyżej wykształconych, potrafiących
                prowadzić sekretariat itd. wybierze się tę z największym biustem...
      • Gość: aleks Re: JAK TO JEST Z TYM ANGIELSKIM? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 10:04
        Odpowiem z wlasnej dzialki - u mnie w pracy jezyk angielski jest podstawa -
        pracuje w szkole jezyka angielskiego... Jezeli przychodzi nowa osoba do pracy,
        to najpierw sprawdzamy, czy ma certyfikat, a jesli nie ma, to dwuczesciowy
        egzamin (pisemny + ustny). Dleczego? Otóz zdazylo mi sie zaprosic na rozmowy
        osoby, ktore wpisywaly w CV znajomosc jezyka angielskiego na poziomie dobrym, a
        w praniu okazywalo sie, ze nie potrafia powiedziec nawet ktora godzina.
    Pełna wersja