Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY

    26.11.04, 10:50
    witam,
    od razu dodam, ze nie chodzi mi o wrednego szefa, niskie pensje itp :)

    mnie doprowadza do szalenstwa sprzataczka - ktora codziennie od 8:30 do 10 zatruwa nam zycie. wjezdza ze szmata na biurko, przestawia wszytsko, mopem wyrywa kable z gniazd z komputra. na kazde zworcenie uwagi wpada w histerie...
    jest mila i sypmatyczna kobieta...ale to co robi w pracy wyprowadza mnie z rownowagi. wlasnie chce sobe pojsc po kawe, ale ona musia w godzinach najwiekszego ruchu w firmie wypastowac podlogi. :(
    Obserwuj wątek
      • Gość: swen Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 12:05
        Pretensje miej do szefa a nie do sprzataczki, ona ma takie godziny pracy i
        robotę musi zrobić. U mnie sprzątaczka przychodzi po godzinach pracy firmy.
      • Gość: swen Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 12:05
        Głupota szefów
        • latajacy_czestmir Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY 26.11.04, 12:22
          Gość portalu: swen napisał(a):

          > Głupota szefów

          praca w innych godzinach z przyczyn organizacyjnych nei wchodzi w rachube.
          pozostaje mi tylko zacisnac zeby :(
          • Gość: furia Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 26.11.04, 13:59
            wszystko mnie wkur...........począwszy od bezsilnosci w tym co robie, poprzez
            paranoidalny wyścig szczurów tylko nie wiem do czego, pieprzoną biurokrację we
            wszystkim.paranojaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
            • Gość: mgrinz Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 15:45
              a mnie w poprzedniej pracy najbardziej wkurzało donoscielstwo promowane przez prezesa oraz zwalanie winy na innych, jak jego ulubiennica coś zepsuła, to zaraz ktoś postronny był wzywany za to na dywanik, przy czym wkurzające było, że wiele ciężko pracujących osób miało 800, a panienka która tylko opieprzała innych, oglądał internet i wychodziła na zakupy w trakcie pracy miała 2 tysiące, czyli krótko mówiąc wkurzło mnie nierówne traktowanie, jeden był od harówki a drugi od nagradzania efektów,
              • veritas1 to ja Ci powiem tak: 26.11.04, 19:47
                często to nawet nie jest tak, że jest potrzebna osoba na dane stanowisko...
                nie rzadko jest tak, że "czyjś dzieciak" skończył studia i trzeba to
                stanowisko utworzyć pod niego... z waszych (ja nie pracuję)
                podatków... taki kraj...
                jeszcze gdyby nie było tak wielkiego bezrobocia i tylu wykształconych
                wspaniałych młodych ludzi, którzy muszą patrzeć jak
                zatrudnia się debila z plecami, to by aż tak nie bolało...
                przykłady... PKP oficalnie się redukuje, niby nie zatrudniają nikogo, ale...
                niektórym się udaje dorwać stołek za 2000,
                policja... ile to już o niej było wątków na tym forum.. ludzi z dziwnych
                powodów nie zdają testów, wszystko tajne, od niczego nie
                można się odwołać... sprawni i inteligentni szukają pracy, a koleś co był
                dresem chodzi w mundurze...
                wojsko... sam się po studiach 3 razy zgłaszałem na ochotnika, ale "pan nie
                jest w wieku poborowym"... no nie dziwne, jak skończyć
                polibudę mając 18 lat ???
                sam pracowałem w państwowej spółce... absolwenci zapieprzali za 800 zł, jak
                się skończyło dofinansowanie to ich wywalano, a
                członkowie rady nadzorczej za posiedzenie (de facto za jedzenie ciastek i
                picie soczków przez 3 godziny w miesiącu ) zarabiali za
                swoją "pracę" po 3-4 tysiące (za jedno, góra dwa posiedzenia rady spółki)...
                tacy z "plecami" nie muszą nic umieć, ktoś ich
                "wsadzi" do paru spółek... może 12 godzin w miesiącu a na koncie za to 10
                tysięcy...
                ja też od czasu do czasu ślę jakieś CV, ale tylko wtedy jeśli rodzina dowie
                się , że jest chociaż 1 % szans... bo mniej więcej 5 %
                tych ogłoszeń jest "uczciwych"... ale 95 % nie...
                sam przez 2.5 roku od ukończenia studiów byłem na 2 rozmowach, ale tylko
                dlatego, że owe rozmowy miałem załatwione... niestety
                ktoś miał większe plecy... choć są dziesiątki tysięcy ludzi co ślą i 500 CV
                od kilku lat i nic...
                samemu już mi się nie chce nic słać, bo po 2.5 roku bezowocnego słania CV
                (zero odpowiedzi) co można powiedzieć ? chyba tyle, że
                szlag trafia... zwłaszcza jak widzę gości z podwórka, co mają zawodówę, a
                mają 1500 np. za zwykłe stanie w sklepie albo za
                cieciowanie... ja na moje 800 musiałem zapie..ć ostro, a ktoś z 4 razy
                niższymi kwalifikacjami ma 1500 za siedzenie na krzesełku i
                od czasu do czasu podanie komuś klucza...
                próbujcie, ale ja sobie biuletyn służby cywilnej odpuszczam... zwłaszcza że
                wiem jak to "od środka" wygląda... jest obowiązek dać
                ogłoszenie i tyle...
                ja za mniej jak 1000 na rękę nie będę pracował... bo już robiłem za 800 i to
                nie starczy na samodzielne życie, a nie po to się
                pracuje, aby do śmierci z matką w kawalerce siedzieć...

                ja też robiłem w spółce skarbu państwa... ale robota była inna...
                pracownicy byli podzieleni na dwie kategorie:
                - fachowcy, absolwenci; ludzie brani na krótko (max 3 umowy trzymiesięczne)
                zapieprzali mocno na swoje 800 zł... jak robiłem
                szybko i miałem skończone po 6 godzinach, to jeszcze mi dowalali "żebym się
                nie nudził" i nieraz się siedziało 2 godziny więcej...
                aż w końcu wywalili, aby wziąć na dofinansowanie nowego absolwenta...
                - "swoi" , czyli jakoś tam powiązana stara kadra, ewentaulnie rodzina
                prezesa; duże wypłaty, co miesiąc po 500 premii, a ich dzień
                to kawka, papieros i narzekanie na "absolwentów", że się wza wolno ruszają...
                natomiast ci "swoi" stanowili pod względem ekonomicznym większość kosztów...
                popieram to, że połowę urzędników należy wyrzucić (nieraz kilka dni się
                dodzwonić nie można, bo paniusie słuchawki poodkładały),
                ból polega na tym, że nie zredukuje się tych co trzeba...
                u matki w pracy było tak, że np. wywalono fachowca za 3 tysiące, a na jego
                miejsce przyszło 4 krewnych królika za 4 tysiące każdy
                (dwójka z nich zajmuje się jedynie romansowaniem ze sobą)... więc komórka 2
                osobowa rozrosła się do 6 osób... Miller i Buzek
                obiecywali zredukować administrację, a jak sam Urban w NIE i gazeta Wprost
                przyznają... liczba urzędników od czasu 1997 wzrosła
                2.5 raza...
                prawda wygląda tak, że przy kilkumilionowym bezrobociu pełno jest
                dzieci "prom,inentów" którym trzeba wymyślić etat...

                dla mnie też rodzina, hobby, przyjaciele to rzecz najważniejsza... ale...
                żyjemy w kraju (jak pokazują ostatnie statystyki)
                najbardziej zapracowanym w UE...
                we francji czas pracy wynosi bodajże 35 godzin tygodniowo... w
                polsce "średni" 44 godziny...
                a naprawdę są ludzi co w pracy spędzają nawet 72 godziny (12 * 6 ) tej pracy
                starczyło by na dwie osoby... ale muszą ustąpić ze
                względu na brak gdzie indziej... nadmiar pracy szkodzi, zawały, nerwice,
                pewnie i kłopoty łóżkowe, brak znajomych, alienacja,
                człowiek nie w jakie są filmy, kto wydał płytę... potem kobieta odchodzi bo
                nie masz czasu na spacer... ale Jaro pomyśl o tym, że
                kasa którą masz to szczyt marzeń wielu ludzi, ludzie w tym kraju muszą
                pracować za 700 i to nie są jakieś głąby, ale nawet ludzi
                po studiach, z językami...
                więc sorry, ale nie narzekaj, bo za taką kasę to trzeba "zaiwaniać", coś za
                coś... musisz zdać sobie sprawę co jest ważniejsze
                "dom" czy "utrzymanie domu" ? "rodzina" czy "utrzymanie rodziny"...
                znajdź "środek", tak aby był czas na rodzinę, hobby, kolegów i
                aby pieniądze starczyły... ludzie którzy całe życie pracują nie żyją, a potem
                część z nich umiera nawet nie wydając tego co
                zarobili...

                pieprzenie, że w tym kraju jest super, tylko polak jak zwykle niezadowolony...
                ja od czerwca 2002 wysłałem kilkaset CV, co tydzień kupowałem gazetę, koszty
                tego przez ponad 2 lata + znaczki , koperty,
                ksero dokumentów to razem może i ponad 500 zł + 700 na garnitur i buty, a
                efekt zerowy...korzystałem z ogłoszeń w necie i
                nikt ani razu mnie na żadną poważną rozmowę nie zaprosił ani razu... od
                czerwca 2002 byłem łącznie na 7 rozmowach (3 miałem
                załatwione po znajomości, 3 to były firmy w stylu YAP (wątek:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=14140351), czyli ukryta
                akwizycja, która zaprasza każdego a co tydzień od 3 lat jest ogłoszenie w GW,
                1 rozmowa zakończyła się umową o pracę, ale
                tylko dlatego, że pracodawca miał dofinansowanie z urzędu pracy, jak się
                skończyło dofinansowanie to mnie wywyalił) więc nie
                pieprz, że w tym kraju jest dobrze...
                • Gość: Muka Re: to ja Ci powiem tak: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 10:24
                  Mysle , ze przesadzasz. Sama bylam w podobnej sytuacji jak ty. po studiach (a
                  skonczylam renomowany uniwersytet w trybie dziennym z 5 na dyplomie) przez
                  dluzszy czas nie moglam znalesc pracy a jak juz znajdowalam to albo warunki
                  byly bardzo zle, albo placa, albo to i to.... Ale w koncu znalazlam prace a
                  mieszkam w warminsko-mazurskim w malym miasteczku. powiem ci jedno pracy nie
                  znajdzie sie wysylajac cv na podane ogloszenie, zwykle juz na to ogloszenie
                  jest ktos "zaklepany".... Prace mozna znalesc, jesli czlowiekowi zalezy.
                  Polecam moj wyprobowany sposob, siadamy z ksiazka telefoniczna nad spisem firm,
                  a w cv napisz co umiesz dobrze robic i co chcialbys w firmie robic. No i chyba
                  przesadzasz z wymaganiami finansowymi ja na poczatek dostalam 800, po roku
                  doszlam do 1000 na reke, moze i nie sa to duze pieniadze, ale takie sa realia,
                  a jak chcesz "trzepac" kase to zaloz wlasna firme. Pozdrawiam
      • Gość: hmmm.... Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.kim.pl 26.11.04, 20:13
        a nasza sprzątaczka jest sympatyczna...starsza pani, przychodzi o 17.30 i
        mówi...dziecko, a ty jeszcze tutaj?...i tak siedzimy jeszcze ze 2 godziny
        razem...hahhahahha....a wkurza mnie szefowa!!! diabeł z cukru, z piekła rodem
        laleczka Barbie....
        • Gość: tak samo :) Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.04, 20:18
          sztama z panią sprzątającą a szefowa, wredna pipa, ma czasem takie dni że
          wyraźnie ma ochotę sobie pokrzyczeć i wtedy wystarczy byle pretekst.
          szykujemy ze sprzątaczką numer: zwalniamy się. obie. ona - albo zmieni branżę
          na tą co ja (zostanie niańką), albo przejdzie gdzieś do innej firmy.
          właśnie przeszukuję sieć w poszukiwaniu ogłoszeń o poszukiwanie sprzątaczki.
          będą jaja jak spadniemy stąd obie. dodam, że charatamy na czarno...
        • maizy_corny Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY 21.12.04, 13:37
          u mnie w pracy sprzataczka spiewa (bo sie cieszy, że idzie juz do domu z nocki).
      • Gość: Ja Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 18:33
        1. "Lizanie dupy" szefowi
        2. Wyscig szczurow
        3. Donosicielstwo
        4. "Keep smiling" - zawsze i wszedzie
        5. Falszywosc otoczenia....
        • latajacy_czestmir Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY 29.11.04, 09:53
          Gość portalu: Ja napisał(a):

          > 1. "Lizanie dupy" szefowi
          > 2. Wyscig szczurow
          > 3. Donosicielstwo
          > 4. "Keep smiling" - zawsze i wszedzie
          > 5. Falszywosc otoczenia....



          ufff..na szczescie u nas to nie ma miejsca :)
          • Gość: Pracuś Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 29.11.04, 15:22
            Najbardziej nie lubię wstawać rano
            Pozdrawiam wszystkich śpiochów i nie tylko
      • Gość: pixi Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: 195.116.73.* 29.11.04, 16:08
        wkurza mnie brak kompetencji u szefa, w szczczególności totalny brak
        umiejętności i wiedzy!! zarządzania ludźmi
        po drugie, fałsz i obłuda u współpracowników - rąbią Ci tyłek za plecami, a do
        Ciebie miu miu, ohyda. Jak mi ktoś nie odpowiada, to ograniczam z nim kontakty
        do minimum i na pewno mu nie słodzę.
      • Gość: Gee Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 16:13
        co mnie wkurzało... bo obecnie jestem szczęśliwą poszukiwaczką pracy (bo moja
        szefowa wkurzała mnie najbardziej i w końcu złożyłam wypowiedzenie, po tym jak
        przez 1,5h stawiałam ją do pionu)

        wkurzały mnie w tej pracy 2 rzeczy najbardziej:
        1. że trzeba było być na 8 punkt w pracy, bo i naczej prezes dostawał szału -
        mimo, że to nie był bank, piekarnia albo drukarnia gazety i naprawdę można było
        spokojnie przyjść nawet na 10

        2. isiotyczny pomysł z lunchem w srodku dnia (czyli o 13), który połowa
        pracowników i tak spędzała w pracy, bo nie było gdzie pójść. Firma na zadupiu,
        można było sobie co najwyżej zamówić ohydny obiad w styropianie... w ten oto
        sposób zamiast o 16 szło się do domu o 17, po 9godzinnym dniu pracy...
        • mamabarta Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY 30.11.04, 09:19
          hej, czy może była to firma z Radomia?
      • Gość: pp-tryk Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.gleisslutz.net / *.war.gleisslutz.com 29.11.04, 16:54
        Mam głupie wrażenie, że ta sama osoba pracuje u mnie w firmie!!! Nas dodatkowo
        wyzywa od brudnych bab a wszystkim panom tłumaczy, że lepiej wojnę przegrać niż
        brudna baba w domu i wskazuje na którąś z nas. Wpadanie w histerie to porządek
        dzienny, zakaz wchodzenia do kuchni bo umyła podłogę itd. itd.

        A co najśmieszniejsze szefowie poją się jej jak ognia! I nikt jej nie zwróci
        uwagi, że jej zachowanie jest niestosowne, bo będzie szlochała przez najbliższy
        tydzień: „Bo wy nie szanujecie mnie i mojej pracy.”

        KOSZMAR
        • kawoszka1 Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY 29.11.04, 17:24
          Pracuję w sporym markecie, ludzie na wyższych szczeblach są o.k. ale ci trochę
          niżej, to jakby mogli to by człowieka zmieszali z błotem, wdeptali w glebę, nie
          obchodzi się bez słów niecenzuralnych. Zazdroszczą nie wiadomo czego - tylko
          tytułu mogą, ale nie kasy... wariaci.
      • Gość: helga Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 18:36
        W pracy wkurzają mnie ludzie, którzy cokolwiek mają zrobić czują się
        zdyskredytowani. Są do wyższych celów, choć ich kwalifikacje są poniżej
        średniej w firmie, nie potrafią nadać faksu, wykazują zerową inicjatywę na
        swoim stanowisku, nie potrafią załatwić jednej prostej sprawy sami od a do zet,
        kiedy się im zwróci uwagę uruchamiają partyjne znajomości, przysyłają wysoko
        postawionych tatusiów, skarżą, podkładają świnie.
      • pstrykacz.imieninowy Jak Gazeta kłamie to się wkur......wiam :((((((( 29.11.04, 19:30
        KŁAMSTWO I MANIPULACJA - DOWODY

        Gazeta wyborcza napisała o piątkowej manifestacji:

        "...Niestety, na plac przyszło tylko około 200 osób. Głównie urzędnicy oraz
        uczniowie z pomarańczowymi kokardkami. Było też kilku radnych. Zabrakło
        studentów i mieszkańców miasta..."

        Powtarzam: "Zabrakło studentów i mieszkańców miasta"

        Tutaj jest dowód, że to kłamstwo ponieważ byli studenci z dużym transparentem
        AKADEMIA ŚWIĘTOKRZYSKA:

        ww2.tvp.pl/tvppl/images/2004/11/26/157965/img500.jpg
        Zdjęcie licznej grupy STUDENTÓW zrobiła TVP.

        Mieszkańcy miasta tez byli liczni, między innymi JA ;)))

        Prosze o wyjasnienia tych kolejnych "blędów w druku" !
        • Gość: vinca Re: Jak Gazeta kłamie to się wkur......wiam :(((( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 21:57
          nasza sprzątaczka obrzydliwie charcha - i to wcale nie jest żart;-( Niedobrze
          sie od tego robi...
      • Gość: asia30 Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: 194.88.12.* 30.11.04, 12:46
        Wkurza mnie kierowniczka, do ktorej musimy zglaszac wszelkie sprawy, a ktora i
        tak nie moze podjac zadnej decyzji, bo te podejmuje dyrekcja - ktora to jest
        najczesciej nieuchwytna. I tak wszystko sie odbija.
        • Gość: hubert donosicielskie biurwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.04, 12:53
          pracuję w U.Gminy i wkur....mnie te baby, które ładnie się uśmiechają ale z
          wielką chęcią donoszą na ciebie do wójta....
          przez nie mam kolejny problem z wychodzeniem z pracy :)
          pozdrawiam nieszczęśliwców
          hubert
          • sofina Re: donosicielskie biurwy 30.11.04, 14:06

      • Gość: jola Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: 81.210.14.* 30.11.04, 16:36
        pracuje w punkcie kredytowym na terenie Tesco i ludzie co chwile sie cos pytaja
        np gdzie za zarowki,a czemu tam nie mam nikogo z obslugi,ile to
        kosztuje,oszalec mozna i tak po parenascie razy na zmianie ;/
        • agata781 Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY 30.11.04, 21:57
          A mnie wkurza fakt że muszę dojeżdżać do pracy rowerem 3 km.Może zmartwi was
          fakt że ja swoją pracę bardzo lubię,swojego szefa też lubię i tych 15 facetów-
          spawaczy z hali(są kapitalni)mimo że jestem tam zatrudniona na 1/4 etatu,na
          umowie mam 200 zł.,mieszkam z matką,dodatkowo dorabiam jako niania 2,5
          chłopaczka i bawię się w rękodzieło za pieniądze.A w pracy(żeby nie było że
          zbaczam z tematu wkurza mnie p.Stasiu który nie mówi dzień dobry i
          dowidzenia.Więcej optymizmu PRACOCHOLICY!!!!
          • Gość: ADAM Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 11:25
            a mnie wkurza....ale totalnie to ,że moi "WŁODARZE" nie potrafią planowac i
            wszystko trzeba robic w ostatniej chwili "NA WCZORAJ" a przeciez np takie
            świeta, różnego rodzaju, są CO ROKU!!!!!

            ...ale to ponoc nasza polska cecha narodowa....
      • madziulec Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY 01.12.04, 11:50
        Oto krótka lista:
        - brak recepcji przez co pracownicy musza wstawac i otwierac drzwi (a dzwonek
        dzwoni dosc czesto... )
        - brak verticali - szkoda pieniedzy, wiec wszyscy siedza w ciemnych okularach
        - pretensje, ze nie sprzatamy po sobie w kuchni - nie wiem na czym to ma
        polegac, czy mamy po sobie zmywac? a jesli tak to po co placi sie firmie
        sprzatajacej???
        - brak parkingu pod firma - siedziba jest wybrana ze wzgledu ba bliskosc
        mieszkania osoby, ktora siedzibe wynalazla (z klimy wylatuja karaluchy, winda
        sie zerwala mniej wiecej 2 miesiace temu, ale bedziemy tu jeszcez jakis czas ;-
        )))) - w koncu mamy swietne biuro)
        - niebezpieczna okolica, ale kogo to obchodzi, w koncu osoba, ktora biuro
        wybierala nie pracuje do pozna tylko wychodzi o 17, reszt apotrafi pracowac do
        bardzo pozna (w tym rozniez kobiety).... ciekawe co bedzie jak sie naprawd ecos
        wydarzy...

        To tak na poczatek...
      • diablo1987 Jak mój kolega pisze ze nie dostał sie do zarządu! 01.12.04, 17:36
        a znajomy jest juz w zarządzie banku!!

      • Gość: Ola Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 17:57
        Mnie najbardziej wkurza dyrektorka która co tydzien robi narady ,narady i
        jeszcze raz narady. Poza tym okropne sa kolezanki ktore co chwile biegaja do
        szefowej(donosicielki, lizuski).
      • Gość: meg Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 10:26
        *taaak, nasza sprzataczke wlasnie mam na wizji
        ona to dopiero daje czadu, sprzata od 10-13
        z biurka wszystko zabiera zeby przeczyscic a potem nie kladzie na miejsce
        wiec mam wiecej roboty
        poza tym mopa nie wykreca i jest morko i blotnisto
        jak ide na fajke zeby na to nie patrzec to mowi,ze za duzo pale
        kiedys nawet looknela mi w monitor i cos zaczela po swojemu mi tlumaczyc
        *szefowa,ktora nie zna sie na wielu rzeczach,ktore ja robie,ale zawsze chce cos
        dodac i mnie szlag trafia
        *szefowa (ta sama) ktora zadaje mi duzo pracy a potem tego nie egzekwuje co nie
        daje mi motywacji do pracy

        * szef jest ok, wlasnie sie przeciaga siedzac za moimi plecami :)

      • Gość: Efka Re: CO WAS DOPROWADZA DO SZAŁU W PRACY IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 06.12.04, 22:10
        Mnie wkurza brak szacunku dla pracy.Marnowanie czasu na czcze gadanie.wieczne
        kawki i dłłłuuuuuuuggggggieeeeeeee myslenie.......ble ble ble.Robie swoje
        zamykam tematy pilnuje terminow i lubie swoja prace.Jak przestaje byc tworcza
        to ja zmieniam.Wszystko czego doswiadczylam przydalo mi sie w mojej wlasnej
        firmie.
      • Gość: Reader Powolnosc IP: 212.247.232.* 07.12.04, 06:10
        innych osob. Ich lenistwo i marzenia o innej pracy...
        • Gość: kinia Re: Powolnosc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.04, 09:25
          A mnie okrponie denerwuje fakt że inni nie wiadomo z jakich powodów.(to znaczy
          wiem ci dupolizcy) maja lepiej.. a nie reprezentuja sobą "niczego" lepszego baa
          daleko nawet odbiegają od normy. No i jeszcze na dodatek jakiś dziwny zwyczaj
          biegania po poczte.. do sekretutki..jak jest u Was w firmie bo nasza królewna
          nie może się ruszyć ze swojego stanowiska pracy.. wciąż tylko liże i liże te
          znaczki.. hihihihih
          • Gość: ilona Re: Powolnosc IP: *.chello.pl 19.12.04, 02:01
            A mnie drażni szef bo uparł się że mnie zerznie, a ja nie mma ochoty bo mu z
            pyska śmierdzi. jak mu powiedziałam żeby choć mi za to obmacywanie pre zeta
            dał wincej to sie smiał i dalej mnie macał
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka