forum1973
18.05.05, 10:04
u nas jest sekretarka - ma swoich ulubieńców i "wrogów". jak się na kogos
uprze, to prowadzi taką podjazdówkę, że aż przykro patrzeć. potrafi
doprowadzić do zaszczucia takiego kogosia. zastanawiam sie czasem, czy to nie
jest mobbing?
przykład: nie lubi jakiegos tam szefa działu i głośno mówi o nim źle, ale
tylko, gdy go w pobliżu nie ma; złośliwie komentuje wszytsko, co robi, albo
nie robi. nigdy nie mówi nikomu mu wprost, że się jej coś nie podoba, albo
jej (albo szefa) zdaniem - powinno być inaczej; potrafi wygrzebać z rachunków
za zakupy i delegacji nieprawdopodobne rzeczy wydając głośne opinie bez dania
szansy gościowi na wytłumaczenie się. może ona ma rację, ale to sie chyba nie
tak załatwia.
i co takiej zrobić?