Gość: Aga IP: *.ipt.aol.com 19.07.05, 10:02 Ale w porownaniu np. z brytyjskim prawmem pracy gdzie urlop maciezynski trwa 26 tygodni, polskie prawo nas nie rozpieszcza. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Ewa Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.05, 14:51 Będę szukać pracy na etat pod koniec sierpnia, mam dwójkę dzieci (chodzą do przedszkola), w razie choroby mogą zostać z ciocią albo pojechać do dziadków- mam już dość pracy w domu, "na czarno" - chciałabym to traktować jako ostateczność - przy dzieciach ciężko się skupić, wykonuję swoją pracę dwa razy dłużej. Zajmuję się stronami internetowymi - i wiecie co, wątpię czy mi się uda znaleźć legalną pracę, właśnie przez to że mam dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniab Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 22:33 Głowa do góry! Przecież wcale nie musisz wpisywac do CV, że masz dzieci - a na rozmowie kwalifikacyjnej (przynajmniej teoretycznie) nie powinni Cię o to pytać. Sama mam 5-letnią córkę, pracuję, a przy okazji biegam na rozmowy kwalifikacyjne, wierz mi - NIGDY nie pytano mnie o dzieci... Jeżeli masz "lukę w CV" z p[owodu urlopu wychowawczego, to przecież możesz powiedzieć, że przez ostatnie lata pracowałaś jako freelancer z wyboru :) Nie wiem czy to dobra rada, ale zawsze jakaś opcja... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rilla Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.ghnet.pl 21.07.05, 10:30 moja rada jest taka powiedz, że masz dzieci i tylko takie odchowane powiedzmy w wieku wczesnoszkolnym , jeśli troche młoda jestes zawsze mogłas je miec już na studiach, natomiast jeslipowiesz że nie masz a jestes w wieku rozrodczym, beedą sie obawiać że w każdej chwili możesz zechcieć miec dzieci, natomiast przy dwójce w ieku szkolnym raczej przecietna Polka plany repredukcyjne ma już zrealizowane Odpowiedz Link Zgłoś
monia_81 Re: Firmy przyjazne matkom 21.08.05, 20:47 Do mnie oststnio zadzwoniono z firmy.... ze zostałam wybrana do ostatniego etapu rekrutacji. Wszystko było pięknie dopoki mój synek nie zaczął krzyczeć. Nstępnego dnia oddzwonionoze jednak dziękują poniewaz praca jest zbyt absorbująca dla matki . Nie pomogły wytłumaczenia ze mam mamę i tesciową na emeryturze i męza pracującego na drugą zmianę. Niestety podziękowano mi. Nie wiedzą co stracili :) Odpowiedz Link Zgłoś
feminasapiens Re: Firmy przyjazne matkom 24.08.05, 14:49 Odradzałabym udawanie że się nie ma dzieci. Różnie w życiu bywa i jak Cię szczęśliwie zatrudnią może zdarzyć się że będziesz potrzebowała wolny dzień w sprawie dziecka (do czego masz ustawowe prawo) i nie będzie mogła za Ciebie tego zrobić żadna inna osoba (babcia/sąsiadka/mąż) i co wtedy? Masz trzy wyjścia: - nie załatwić sprawy dziecka - co raczej nie wchodzi w rachubę jeśli swoje macierzyństwo traktujesz poważnie; - nie przyjść do pracy udając że nie masz dziecka (np. wziąć urlop z własnej puli przysługujących dni) - okej, można i tak - wziąć ustawowe "wolne" na dziecko - wtedy oszustwo wyjdzie na jaw i jesteś skompromitowana jako pracownik. Dlaczego ukrywać fakt bycia mamą? To jest sposób nietrwały. Ja zatrudniałam się w wielu firmach, wiele odbyłam rozmów kwalifikacyjnych. Nie chwaliłam się tym że mam dzieci, ale jak padało takie pytanie to zawsze mówiłam prawdę (mam dwójkę chłopaków), mimo to zatrudniano mnie, więc chyba są normalni pracodawcy w Polsce. Na moje odpowiedzi o dzieci najczęsciej padało pytanie: "A kto się opiekuje dzieckiem jak pani jest w pracy?" - odp. np. jest w przedszkolu. "Ale dzieci chorują" Moja odp. "Jest babcia, która nie odmawia pomocy kiedy ją poprosimy". Tak po prostu. Wtedy wiesz, że pracodawca akceptuje to że jesteś mamą, nie jest twoim wrogiem i jakby co to możesz bez stresu skorzystać ze zwolnienia czy nawet poprosić o godzinkę-dwie wolnego w ciągu dnia pracy (nawet z propozycją odrobienia ich w innym terminie) na przykład bo dziecko idzie do pierwszej klasy i chciałabyś być przy tym ważnym wydarzeniu razem z nim. Nigdy nie nadużywałam mojego prawa do zwolnien na dzieci (najwyżej kilka dni w roku), przecież to logiczne że nie podcina się gałęzi na której się siedzi. Ale musisz mieć taką możliwość żeby być ze swoim dzieckiem jak sytuacja tego wymaga. Dziewczyny, odwagi! Jak pracodawca cię nie zatrudni z powodu dziecka to po co pracować na takiego? Szkoda zdrowia (Twojego i dzieci). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna zawsze pytają mnie o dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 20:46 zawsze, oczywiście po tym jak sprawdzą mój angielski, referencje, dyplomy ukończenia studiów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiore30 Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.05, 10:59 U mnie wszystko zapowiadało się wspaniale.We wrześniu 2002 poinformowałam moje szefostwo o odmiennym stanie pomimo,że moja umowa kończyła się w grudniu tego samego roku.Wsumie liczyłam na to,że zostanie ona przedłużona tylko do porodu i potem koniec.Jednak moi szefowie w grudniu wręczyli mi umowę do roku 2008!Moim zdaniem w niewielu firmach można w dzisiejszych czasach liczyć na taki gest.Po macierzyńskim poprosiłam o urlop wychowawczy i dostałam na niego zgodę!Wszystko byłoby super...ale...Po 2 latach wychowawczego zdecydowałam się na szczerą rozmowę o moim powrocie do pracy.I usłyszałam,że jestem wspaniałym pracownikiem ale jest tak ciężko na rynku,że nie ma już dla mnie miejsca.Z jednej strony jestem wdzięczna szefom,ze byli wobec mnie szczerzy i uświadomili mnie o tym kiedy mam jeszcze czas na poszukiwania pracy.Myślę,że przez rok wychowawczego jaki mi jeszcze został coś znajdę.Jestem optymistką i liczę jeszce na to że sytuacja w firmie ulegnie zmianie na lepsze i dalej będę mogła tam pracować.Nie wiem tylko jakie mam prawa w razie zwolnienia mając umowę do 2008.Trzymajcie za mnie kciuki!Pozdrawiam i głowy do góry! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 11:24 Jestem nauczycielką. W dwa tygodnie po urodzeniu córeczki, dowiedziałam się, że od września nie ma dla mnie etatu. Dostałam wypowiedzenie umowy o pracę. W sądzie wywalczyłam urlop wychowawczy. Proszę się zatam nie dziwić, że kobiety nie chcą rodzić dzieci, skoro tak się je później traktuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Idzik The Facet Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 22:12 och moje slodkie biedactwa, no juz sie nie dosajcie babeczki :-D Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi ale kosztem pracodawcy... 20.07.05, 23:40 Państwo bardzo hojnie dba o prawa matek kosztem pracodawców więc nie jest dziwne że mają takie podejście do sprawy. Przedsiębiorcy to nie organizacje charytatywne! Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi ZUS jest jeszcze mniej przyjazny... 20.07.05, 23:45 Skąd ta nagonka na pracodawców jeśli ZUS nie chce przyznawać świadczeń socjalnych które kobietom w ciąży i matkom się należą "jak psu micha"? przecież to podstawowym obowiązkiem ZUS’u a nie pracodawcy jest „pomoc socjalna” Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dilbert Re: ZUS jest jeszcze mniej przyjazny... IP: *.chello.pl 21.07.05, 08:59 Pomyliłeś forum To tutaj służy do kopania pracodawćów nie ZUS. ;-) A nawiasem w Czechach jest 6 lat macierzyńskiego płatnego ! Mocna rzecz, a dalej rodzi się ich coraz mniej...czyli niewiele to daje. Podziwiam młode matki sam nie mam raczej na to szans ale: FIRMY MAJĄ BYĆ PRZYJAZNE KLIENTOM ! a nie pracownikom, matkom, łysym, niskim , grubym etc, etc. Bo to się je prowadzi , anie jako towarzystwa wzajemnej adoracji. a wogóle to chyba przesadzacie, zalet posiadania dzieci jest więcej niż wad dla pracodawcy - tak mi się wydaje. I chyba mało którego to interesuje. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: ZUS jest jeszcze mniej przyjazny... 21.07.05, 13:32 może i tak ale... tylko współpraca pracodawców i pracowników może przynieśc jakieś pozytywne efekty. Jak narazie politykom udaje się skutecznie skłucić obie strony i podsycać postawy roszczeniowe pracowników - skutki widac na każdym kroku: bieda i bezrobocie. > a wogóle to chyba przesadzacie, zalet posiadania dzieci jest więcej niż wad dla > > pracodawcy - tak mi się wydaje. I chyba mało którego to interesuje. Zapewne tak ale pare nieżyciowych przepisów potrafi skutecznie odstraszać pracodawców od zatrudniania "potencjalnych matek" i matek z kilkoma dziećmi. Są to zwykle przepisy pisane pod dyktando ZZ, KK, i Feministek mające na celu jedynie zdobyćie poklasku i poparcia społecznego a nieuwzględniających realiów ekonomicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
antidotumm Re: ZUS jest jeszcze mniej przyjazny... 22.07.05, 11:43 Zgadzam sie, im wiecej socjalu w panstwie, tym mniej rodzi sie dzieci! (urlop macierzyski w USA 12 tygodni). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re: ZUS jest jeszcze mniej przyjazny... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 13:04 antidotumm napisała: > Zgadzam sie, im wiecej socjalu w panstwie, tym mniej rodzi sie dzieci! (urlop > macierzyski w USA 12 tygodni Jeśli tak sądzisz to najpierw przeczytaj: praca.gazeta.pl/praca/1,47341,2828989.html - jesli mielibysmy takie firmy w kraju to też ni musiałybyśmy otrzymywać socjalu. nie dziwię się, że w USA chcą rodzić dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dilbert Re: ZUS jest jeszcze mniej przyjazny... IP: *.chello.pl 24.07.05, 17:41 To bełkot, W US w ogóle nie ma czegoś takiego jak płatny urlop wynikający z przepisów. Jest zawsze umowa dwóch stron. Odpowiedz Link Zgłoś
ewelina266 Re: Mam dylemat.Pomocy! 11.12.05, 16:54 Mam trzyletniego synka, planujemy z mężem drugie dziecko.Jestem zatrudniona na czas określony(do końca lutego 2006).Obecnie jestem na L4,do pracy nie mam zamiaru wracać(mobbing).Boję się,że nie będę miała prawa do urlopu macierzyńskiego.Bardzo pragniemy tego dziecka.Ale co później? Odpowiedz Link Zgłoś
mia80 Re: ale kosztem pracodawcy... 21.07.05, 12:13 truten.zenobi napisał: > Państwo bardzo hojnie dba o prawa matek kosztem pracodawców więc nie jest > dziwne że mają takie podejście do sprawy. Czy twoim zdaniem 16 tygodni macierzyńskiego to bardzo hojne traktowanie kobiet??? Ciekawa jestem czy masz dzieci. Oprócz macierzyńskiego (za które notabene płaci ZUS nie pracodawca) kobieta nie dostaje złamanego grosza i nie ma żadnych praw, bo i tak po powrocie do pracy jest często zwalniana. Wg mnie powinien być zapis w KP, że kobiety, po powrocie z macierzyńskiego powinny mieć roczny okres karencji! Poza tym pracodawca płaci tylko za pierwszy miesiąc zwolnienia, resztę ZUS, a i tak większość kobiet pracuje do porodu! Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: ale kosztem pracodawcy... 21.07.05, 13:22 mia80 napisała: > Czy twoim zdaniem 16 tygodni macierzyńskiego to bardzo hojne traktowanie > kobiet??? Ciekawa jestem czy masz dzieci. wyobraź sobie że mam, ale moja żona nie miała prawa do urlopu wychowawczego a i pieniądze z zasiłku macierzyńskiego i porodowego dostała z ponad kwartalnym opóźnieniem(czyli musieliśmy żyć z jednej pensji i jakoś daliśmy radę!). czyli ty masz prawo, ale dlaczego moja żona jest obywatelem 2 kategorii? Pewnie to ciebie nigdy nie obchodziło liczy się tylko by Twoja micha była pełna! i nie pieprz mi tu o wyższych wartościach bo masz to dokładnie w dupie, po prostu chczesz mieć pieniadze za nic a ponieważ z ZUSem nie wygrasz wię szukasz innej ofiary. > Oprócz macierzyńskiego (za które > notabene płaci ZUS nie pracodawca) kobieta nie dostaje złamanego grosza Czyżby? dlaczego więc nie chcesz by to ZUS ponosił zobowiązania ale pracodawca? > Wg mnie > powinien być zapis w KP, że kobiety, po powrocie z macierzyńskiego powinny mieć > roczny okres karencji! A teraz dla odmiany pomyśl! Co da ci ten przepis? tylko tyle że chcąc pracować będziesz musiała sobie założyć działalność bo inaczej nikt Cię nie zatrudni - taka podobno "nowa moda" poszukaj sobie co (min. ja) pisza na tym forum na ten temat! > Oprócz macierzyńskiego (za które > notabene płaci ZUS nie pracodawca) kobieta nie dostaje złamanego grosza > i nie ma żadnych praw, [..] > Poza tym pracodawca płaci tylko za pierwszy miesiąc zwolnienia, resztę ZUS, To zdecyduj sie dokłada coś ze swojej kasy czy nie? > a i tak większość kobiet pracuje do porodu! Znane mi fakty mówią co innego często jest tak że już w 3 miesiącu idą na zwolnienie i nie pokazują się w pracy aż do końca macierzyńskiego po czym biorą najpierw zaległy urlop później idą na wychowawczy pod koniec którego często rodzą następne dziecko a pracodawca ponosi wszelkie koszty tego cyrku. (oczywiście często nawet nie starając się wcześniej informować pracodawcy o swoich planach - po co? ale później wielkie pretensjie że pracodawca traktuje je tak samo!) Skąd więc ta nagonka na pracodawców? To państwo poprzez ZUS powinno zapewniać świadczenia Wszystkim kobietom i to w kwocie pozwalającej zapewnić pewien standard. A pracodawcy to nie instytucje charytatywne czy pomocy społecznej. Drogie Panie ponosicie (ale nie tylko Wy) skutki własnego działania! Odpowiedz Link Zgłoś
mia80 Re: ale kosztem pracodawcy... 21.07.05, 13:52 truten.zenobi napisał: "wyobraź sobie że mam (dzieci), ale moja żona nie miała prawa do urlopu wychowawczego a i pieniądze z zasiłku macierzyńskiego i porodowego dostała z ponad kwartalnym opóźnieniem(czyli musieliśmy żyć z jednej pensji i jakoś daliśmy radę!) czyli ty masz prawo, ale dlaczego moja żona jest obywatelem 2 kategorii? Pewnie to ciebie nigdy nie obchodziło liczy się tylko by Twoja micha była pełna! i nie pieprz mi tu o wyższych wartościach bo masz to dokładnie w dupie, po prostu chczesz mieć pieniadze za nic a ponieważ z ZUSem nie wygrasz wię szukasz innej ofiary." Nie wiem skąd u ciebie tyle agresji, ale postaram się jeszcze raz ci to wytłumaczyć. Wyobraź sobie, że to nie moja wina, że twoja zona dostała zasiłek macierzyński z opóźnieniem, ale to powinno dać ci do zrozumienia w jakiej sytuacji są młode matki - prawie każda kobieta dostaje zasiłek macierzyński z opóxnieniem. Podobnie jak wychowawczy. Poza tym niewiele kobiet decyduje się na urlop wychowawczy, choć osobiście uważam, że nalezy się to kobiecie jak psu buda. Bo wkońcu dzieci, które my rodzimy i my wychowujemy będą kiedyś pracować m.in. na wasze emerytury! >dlaczego więc nie chcesz by to ZUS ponosił zobowiązania ale pracodawca? Jeszcze raz wyjasniam- choć zrboiłam to wczesniej, że oprócz 32 dni zwolnia pracodawca nie ponosi żadnych kosztów - tylko ZUS > > > Wg mnie > > powinien być zapis w KP, że kobiety, po powrocie z macierzyńskiego powinn > y mieć roczny okres karencji! Dlatego też KP powinien ostro ukrócić takie praktyki pracodawców. Poza tym dlaczego pracodawca nie ma mnie zatrudnić, przecież jesli jestem dobrym pracownikiem, pracuję do porodu po 16 tyg. wracam do pracy - to w czym jestem gorsza od innych??? Przecież także moje dziecko będzie kiedyś pracować na twoją d... > Znane mi fakty mówią co innego często jest tak że już w 3 miesiącu idą na > zwolnienie i nie pokazują się w pracy aż do końca macierzyńskiego po czym biorą najpierw zaległy urlop później idą na wychowawczy pod koniec którego często rodzą następne dziecko a pracodawca ponosi wszelkie koszty tego cyrku. > (oczywiście często nawet nie starając się wcześniej informować pracodawcy o > swoich planach - po co? ale później wielkie pretensjie że pracodawca traktuje > je tak samo!) Tylko w przypadku kiedy pracodawca jest świnią. Jesli firma jest w porządku - to kobieta nie chcąc stracić dobrej pracy - będzie pracować do końca i wróci po porodzie. Cóż, trzeba szanować pracownika, aby odwdzięczył się tym samym. Co do informowania o swoich planach. Hm, wybacz ale jesteś śmieszny - co tobie do tego z kiedy twoja pracownica będzie miała miesiączkę, z kim śpi i kiedy??? Kodeks Pracy wyraźnie reguuluje tę sprawę. Ja nie pytam, kiedy zmierzasz spłodzić sobie dziecko - ty tez nie pytaj. Po za tym gdybym nawet powiedziała, to zanim zaszłabym w ciąże - pracy bym już nie miała. A przecież jestem kobietą - i jak każda pragnę macierzyństwa. to chyba normalne. > > Skąd więc ta nagonka na pracodawców? > To państwo poprzez ZUS powinno zapewniać świadczenia Wszystkim kobietom i to w > kwocie pozwalającej zapewnić pewien standard. > A pracodawcy to nie instytucje charytatywne czy pomocy społecznej. Najlepiej żebyscie nie musieli ponosić żadnych kosztów! Większość podatków i tak płacą zwykli podatnicy, wy zawsze przecież możecie sobie co nie co powrzucać w koszty. Szanujcie swoich pracowników - to oni będą szanować was!!! Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: ale kosztem pracodawcy... 21.07.05, 14:23 nie odpowiedziałaś mi na jedno ale podstawowe pytanie dlaczego to pracodawcy, a nie państwo, mają zapewniać kobietom przywileje związane z macierzyństwem? (bo jeżeli jest tak jak piszesz że pracodawca nie ponosi żadnych kosztów to stanowi w tym łańcuchu niepotrzebne ogniwo – dlaczego wiec ta Tobie i Tobie podobnym tak bardzo zależy żeby to pracodawca a nie ZUS byli zobowiązanym) a może odpowiesz mi jeszcze na pytanie dlaczego macierzyństwo kobiety pracownika jest bardziej wartościowe (ma zagwarantowane prawnie więcej przywilejów) niż kobiety prywatnego przedsiębiorcy czy kobiety bezrobotnej/bez pracy – która praktycznie nie ma nic! A ja ci w między czasie odpowiem skąd u mnie tyle agresji: denerwuje mnie Twoja obłuda i zakłamanie. Jeśli tak naprawdę jesteś tak wspaniałym pracownikiem to nie potrzebne są ci przywileje związane z zatrudnieniem, Jeśli tak bardzo walczysz o te przywileje to widocznie nie jest tak różowo jak to się starasz przedstawić. A pewnie każda kobieta mogła by założyć sobie działalność i wtedy żaden pracodawca by faktycznie nie ponosił kosztów jej macierzyństwa - dlaczego nie chcecie tego robić? > Tylko w przypadku kiedy pracodawca jest świnią. Jesli firma jest w porządku > - t o kobieta nie chcąc stracić dobrej pracy[..] Te bajki które piszesz to możesz opowiadać komuś kto nie pracował w kadrach! prawda jest taka że KP daje potężny oręż nieuczciwemu pracownikowi przeciw pracodawcy (i innym pracownikom, którzy tak de facto ponoszą także część kosztów). Jeżeli pracodawca jest nieuczciwy to albo zatrudnia na czarno, albo nie płaci, albo zatrudniając stosuje inne machlojce i tak naprawdę pracownik nic mu nie jest w stanie zrobić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia80 Re: ale kosztem pracodawcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 15:11 www.znak.com.pl/mamy/index.php -polecam szczególnie fragment dotyczący pracy kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,65369,2639105.html praca.gazeta.pl/praca/1,47341,2828974.html praca.gazeta.pl/praca/1,47341,2828980.html Czytaj i ciesz się, że nie jestes kobietą, że dzieci już masz i nie będziesz musiał wybierać pomiędzy dziećmi a pracą! Wierz mi to najtrudniejszy wybór w moim zyciu przed którym muszę stanąć. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: ale kosztem pracodawcy... 21.07.05, 15:44 ale ja pragnę Ci tylko uświadomić że postawa roszczeniowa do niczego nie prowadzi! "Praw fizyki pan nie zmienisz..." Jeżeli znaczna część kosztów jest przerzucana na pracodawców to nie jest dziwne że się przed tym bronią! (np. koszt utrzymania stanowiska) Jeszcze raz podkreślam przedsiębiorca to nie instytucja charytatywna i to nie on powinien byś głównym świadczeniodawcą ale Państwo poprzez ZUS. (do Qrwy nędzy po co płacimy jedne z najwyższych stawek w EU) Co do przywilejów kobiet to pełni się z Tobą zgadzam ale... powinny one dotyczyć wszystkich bez wyjątku i być świadczone przez Państwo! Państwo nie wywiązuje się ze swoich obowiązków (odbiera świadczenia, zamyka żłobki, przedszkola szkoły, przychodnie itp.) ale jednocześnie rozszerza zakres świadczeń które powinni dawać pracodawcy – to chyba nie jest normalne. nie jest też normalna taka nagonka na pracodawców co jest jej celem? zwiększenie szarej strefy? wzrost bezrobocia? bo to się tylko da osiągnąć podnosząc koszt zatrudnienia pracownika! Taki stan prawny jak jest obecnie do niczego nie prowadzi, są prawa ale zwykle tylko na papierze. Chcesz mieć dziecko to wiesz co musisz zrobić;) ale nie oczekuj od innych że z radością będą ponosić dodatkowe koszty to jest Twój problem a nie ich. Musisz wziąć na siebie tą odpowiedzialność nie oglądając się na innych bo tak naprawdę to nikt ci na dłuższą metę nie pomoże! (A myślę że jeżeli już chcesz mieć dziecko to się na nie decyduj i nie oglądaj się na problemy w pracy – z wiekiem będzie Ci coraz trudniej podjąć tą decyzję wiem to po sobie!) Myślę że nasza pogawędka niewiele zmieniła w twojej postawie roszczeniowej i w dalszym ciągu nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie ale cóż tego się mogłem spodziewać. Mimo wszystko życzę Ci powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mia80 Re: ale kosztem pracodawcy... IP: *.man.bydgoszcz.pl 21.07.05, 21:38 Dziękuję i pozdrawiam Dodam tylko, że punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ale miło było podyskutować ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: ale kosztem pracodawcy... 21.07.05, 22:26 Cała przyjemność po mojej stronie :) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dilbert Re: ale kosztem pracodawcy... IP: *.chello.pl 24.07.05, 17:47 Polityk PO podkreślił, że Polska - po 4 latach rządów SLD - ma najwyższy poziom bezrobocia ze wszystkich krajów Unii Europejskiej. Dodał, że skala dysproporcji w zarobkach obywateli sięga poziomu dotąd nie notowanego. Zdaniem polityka PO, likwidacja kas chorych i centralizacja zarządzania w postaci Narodowego Funduszu Zdrowia doprowadziła do niewydolności całego systemu opieki zdrowotnej oraz korupcji w gospodarowaniu pieniędzmi służby zdrowia. W ocenie Tuska, korupcja w Polsce staje się coraz bardziej uciążliwym problemem społecznym. Jak poinformował, według opracowanej przez Transparency International skali korupcji, Polska znalazła się w 2004 roku za wszystkimi (poza Rosją i Rumunią) państwami dawnego bloku sowieckiego. Tusk powiedział też, że w okresie rządów SLD wzrosły w "drastyczny sposób" podatki. Jak przypomniał, wprowadzono nowe podatki: od zysków z oszczędności, od dochodów kapitałowych, podatek akcyzowy na sprowadzane z zagranicy samochody. Polityk PO przypomniał, że Edward Gierek przez 10 lat rządów zadłużył Skarb Państwa na 40 miliardów dolarów, a jego dług spłacamy już 25 lat. Jak dodał, "wedle ostrożnych szacunków nowe zadłużenie zaciągnięte wyłącznie przez ostatnie rządy SLD będziemy spłacać przez następne 50 lat". Na 2005 rok zadłużenie Skarbu Państwa wynosi 436 mld złotych - powiedział. Zdaniem Tuska, Polska ma jednego z najdroższych prezydentów w Europie - koszty funkcjonowania Kancelarii Prezydenta w latach 2001-2004 wzrosły o 28 proc., z około 96 mln do 123 mln zł. Odpowiedz Link Zgłoś
roxane Re: Firmy przyjazne matkom 21.07.05, 20:34 ja tylko dodam....ludzie kochani zycie nie zaczyna sie i nie kończy na pracy! A pracodawca któremu nie zależy na pracownikach jest gó...wart... zacznijmy sie w końcu szanować...swój czas, swoje dzieci-to one sa nasza przyszłością, a matki powinny byc traktowane z szacunkiem, sama zaczęłąm pracować niedawno, po długim szukaniu pracy! POzdrawiam i zycze wytrwałości i cierpliwości! Odpowiedz Link Zgłoś
antidotumm L4 22.07.05, 11:49 Ja tez nam takie przypadki jak ponizej (cytat z t.zenobi", w dodatku ciagle slysze :'zajde w ciaze jak dostane umowe o prace', a potem - 90% kobiet od poczatku ciazy idzie na zwolnienie? ZWOLNIENIE.... NA CIAZE! Polska specjalnosc, nieznana na swiecie. Dodam, ze znam kilkanascie takich przypadkow, a kobietom nic a nic nie bylo, kompletnie, zadna tam ciaza zagrozona. Po prostu w POLSCE NA CIAZE ZWOLNIENIE NALEZY SIE I JUZ. "Znane mi fakty mówią co innego często jest tak że już w 3 miesiącu idą na zwolnienie i nie pokazują się w pracy aż do końca macierzyńskiego po czym biorą najpierw zaległy urlop później idą na wychowawczy pod koniec którego często rodzą następne dziecko a pracodawca ponosi wszelkie koszty tego cyrku. (oczywiście często nawet nie starając się wcześniej informować pracodawcy o swoich planach - po co? ale później wielkie pretensjie że pracodawca traktuje je tak samo!)" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Orawska Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 17:31 No cóż... Mój przypadek jest nieco paradoksalny ale mimo wszystko zasługuje by pojawił się w tym miejscu. Otóż, rok temu zatrudniłam się w dość dużej firmie w Rawiczu - stosunkowo niewielkiej miejscowości. Moja umowa o pracę była kilkukrotnie przedłużana a w momencie, kiedy przyszedł kres ostatniej, okazało się, że nie zostanie ona ze mną przedłużona! Dlaczego? To właśnie z powodu powrotu z urlopu macierzyńskiego osoby, która uprzednio pracowała na moim stanowisku. Właściwie zrozumiałam tą sytuację i poczułam, że w tej firmie kobiety są dobrze traktowane... Szkoda tylko, że zatrudniając mnie zarząd "zapomniał" mnie poinformować, że to będzie praca czasowa. Wtedy z pewnością nie zgodziłabym się na takie warunki. Uważam, że to jest po prostu bardzo nieuczciwe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Monika Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.05, 14:19 Witajcie! Opowiem Wam co mnie sie przytrafiło w związku z ciążą. Otóż w czasie kiedy zaszłam w ciążę pracowałam w dwu różnych firmach. W jednej od trzech lat w drugiej od roku. Chciałam zachowac się lojalnie wb. moich pracodawców i poinformowałam ich o moim odmiennym stanie i co się okazało? W firmie dla której pracowałam dłużej Szef poinformował mnie, że od razu mam iść na zwolnienie bo Oni nie życzą sobie aby pałętała sie po biurze kobieta w ciąży!! Ale ja nie chciałam wycofac się z życia zawodowego, ciążę znosiłam bardzo dobrze. Niestety nie dano mi wyboru. Natomiast w drugiej firmie (dla której pracuję do dnia dzisiejszego) nie było żadnego problemu, doceniano moja pracę i mnie jako pracownika. Pracowałam tam przez cała ciążę. Wróciłam po macieżyńskim. Z mojego doświadczenia (prywatnego jak i zawodowego) wynika , że zwolnienia lekarskie ciężarnych bardzo często są wymuszane przez pracodawcę (co wiadomo jest niezgodne z prawem ale kobiety nie zawsze maja wybór). Ja miałam to szczęście że mój obecny Szef jest uczciwym człowiekiem za co odpłacam mu tym samym. Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Firmy przyjazne matkom 21.08.05, 14:53 A co to za bzdury wypisujesz? Zwolnienia nie ma się na jedną połówkę etatu, tylko albo się jest na zwolnieniu, albo nie. Jeśli przyłaziłaś do tej drugiej pracy, to łamałaś prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata32 Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.V / *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.05, 22:28 Ja byłam świetnym pracownikiem,ale kiedy firma dowiedziała się,że będę samotną matką to nie było dla mnie miejsca w firmie. A dyrektor firmy jest podobno bardzo katolicki... Odpowiedz Link Zgłoś
waccord Re: Firmy przyjazne matkom 21.08.05, 23:08 Wszyscy strasznie narzekacie. Wśród pracodawców są również uczciwi i wyrozumiali. Ja mając umowę o pracę na czas określony (od 2 lat) zaszłąm w ciążę. Pracowałam do końca 7 miesiąca. KP mówi, że umowa na czas określony zostaje przedłużona do dnia porodu i koniec. A mój pracodawca co zrobił? Przedłużył mi umowę po porodzie jeszcze na pół roku. Po 16 tyg. wróciłam do pracy, następnie moja umowa została przedłużona na czas nieokreślony. I co? Dalej sądzicie, że pracodawcy nie szanują swoich pracowników? Uważam, że jest to możliwe, ale pod warunkiem lojalnosci. Mój synek ma już 1,5 roku a ja w przyszłym miesiącu dostaję awans i podwyżkę. Wszystkim kobietom życzę takiego pracodawcy jak mój, chociaż nie zawsze jest kolorowo. Ale jak ktoś już wspomniał, przedsiębiorcy to nie instytucje charytatywne, coś za coś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Saielina Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 20:59 U mnie przy pierwszym dziecku Szef był lekko zszokowany "co to bedzie" (ale to w ogole mloda firma i dla wszytkich nas byly to nowe doswiadczenia). Ciaze przeszlam super i zaraz po macierzynskim wrocilam do pracy na pol etatu. Przy kolejnych ciazach (nie moich :) ) Szef sie juz "przyzwyczail", ze co jakis czas ktoras z kobitek znika na pare miesiecy i juz go to nie szokuje :) Do tego stopnia "bycie mama" jest akceptowane, ze po poinformowaniu o drugiej ciezy dostalam znaczna podwyzke :))) I choc rodzina (tesciowie) patrzyli na mnie na mnie jak na UFO, ze w 1 miesiacu ciazy chce sie "przyznac", to ja zdecydowalam, ze Moj Szef bedzie jedna z pierwszych osob, ktore sie dowiedza... bo tak po prostu jest fair. Szczegolnie, ze wiem, ze wiedzial, ze bede sie starac, aby ciaza ja najmniej wplynela negatywnie na jakosc mojej pracy... (nie liczac roznych paskudnych emocjonalnych klimatow, ktore pewnie byly, ale znajac moich wspolpracownikow powiedza mi o tym dopiero przypadkiem za iles miesiecy :) ) Czyli ciaza wcale nie musi dyskwalifikowac pracownicy. Kwestia pozytwnego ukladu i wzajemnej uczciwosci (rzetelna praca ze strony kobiety i elastyczna zyczliwosc ze strony pracodawcy). Saielina Odpowiedz Link Zgłoś
laleczka17 Re: Firmy przyjazne matkom 24.08.05, 13:13 SA TAKIE, JA TAKA ZNALAZLAM-ZALEZY IM NA DOBRYCH PRACOWNIKACH, A NIE PRZERAZA ICH MOJE ZWOLNIENIE NA CZAS CHOROBY DZIECKA:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edyta Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.dolsat.pl 15.09.05, 14:35 nie wierzę w takie firmy.Ja po powrocie z wychowawczego zostałam zwolniona.Jak to powiedziała "szefowa" : " za błędy trzeba płacić?" zastanawiam się ciągle za jakie błędy??? Czyżby to było założenie rodziny i urodzenie dziecka? pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry_brenda Re: Firmy przyjazne matkom 24.09.05, 14:05 O tym że ciężko jest wrócić do pracy po urodzeniu dziecka- to wiedziałam, ale że przez to samo dziecko nie znajdę pracy - to mi nawet przez myśl nie przeszło. Jestem samotną matką, jedyna pomoc na jaką mogłam liczyć od państwa - to wysłanie mnie na praktyki z Urzędu Pracy. Nie liczy się co umiem lub wiem, nie liczy się chęć do pracy, zapał i motywacja ... liczy się fakt że jestem samotną matką - i większość pracodawców z satysfakcją wręcz jeszcze mnie za to kara... Reszta pozostaje milczeniem... Pozdrawiam Brenda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SuperK Re: Firmy przyjazne matkom IP: 216.116.113.* 27.09.05, 23:39 Mieszkam w USA i tutaj prawo w ogole nie gwarantuje niczego dla matek po urodzeniu dziecka. Pracodawca ma obowiazek dac urlop kobiecie po urodzeniu dziecka, ale nie musi on byc platny. Odpowiednik polskiego ZUS-u wyplaca zasilek chorobowy ale tylko do momentu kiedy matka fizycznie nie jest w stanie pracowac po porodzie, a nie ma to nic wspolnego z odchowaniem dziecka. Przykladem jest moja przyjaciolka ktora urodzila synka pol roku temu. Pracowala w pelnym wymiarze godzin do 2 tygodni przed porodem, a przez te ostatnie dwa tygodnie juz tylko wpadala do biura na kilka godzin dziennie. Po urodzeniu malego odpoczela 3 dni (!) i wrocila do pracy. Wprawdzie przez pierwsze 2 miesiace pracowala z domu, ale potem juz wrocila do biura. I tak miala dobrze bo wiele kobiet wraca do pracy w 2-3 tygodnie po urodzeniu dziecka. Albo cie stac na zatrudnienie niani, albo sie nie pracuje i zadne urlopy macierzynskie czy wychowawcze nie istnieja. Lata opieki nad dziecmi nie licza sie do emerytury, totalna dziura w zyciorysie. Nie wiem czy to wielka pociecha dla mam w Polsce bo w koncu nikt nas nie zmusza do mieszkania w USA, ale chcialam Wam dac znac ze moze byc gorzej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dilbert Re: Firmy przyjazne matkom IP: *.chello.pl 11.12.05, 22:56 I was biją Murzynów :-) (I am AC) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gajka69 Posłuchajcie!!! IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 12.12.05, 12:51 Witam serdecznie! Mam 28 lat. Po ukończeniu studiówi,napisaniu magisterki i ponad rocznym poszukiwaniu pracy przeplatanym dorywczymi zajęciami znalazłam zatrudnienie. Pracowałam dwa lata w pewnej maleńkiej prywatnej firmie na stanowisku sprzedawcy - pracownika obsługi klienta, 9 godz. dziennie intensywnej pracy z ludźmi+dwie soboty w miesiącu po 4 godz. Rok przed podjęciem pracy zaszłam w ciążę, którą straciłam. Po roku pracy ponownie oczekiwałam na dziecko.Cieszyłam się i bardzo liczyłam, że tym razem wszystko skończy się szczęśliwie. Ponieważ chciałam być lojalna i uczciwa, poza tym wiedząc o problemach z poprzednią ciążą i realną możliwością jej zagrożenia oraz możliwością zwolnienia lekarskiego, powiedziałam szefowi jak sprawy stoją, że ta kwestia jest dla mnie bardzo ważna i mam na tym polu pewne problemy. Oczywiście był zszokowany i z nieukrywaną złością zapytał jak ja to sobie teraz wyobrażam (pracowaliśmy we dwoje, czasem z doskoku pomagał nam kolega). Ostarżył mnie, że przeze mnie wzięły w łeb jego plany rozwoju firmy i skomplikowałam mu wszystko. Poczułam się winna, choć nie powinnam. Niestety niebawem pojawiły się problemy i trafiłam do szpitala, gdzie przeleżałam kilka dni. W tym czasie mój mąż jeżdził do mojego pracodawcy, zabierał od niego dokumenty, przywoził mi je do szpitala do podpisania i zawoził. Dodam, że to ja musiałam wpaść na pomysł, jak tą sprawę rozwiązać i tylko wdzieczna mogę być mężowi za zaangażowanie i dobre chęci.Po hospitalizacji lekarz kategorycznie zabronił wracać do pracy i kazał leżeć w domu. Zadzwoniłam do szefa i zawiadomiłam jak sprawy stoją i powtórzyły się komentarze i nachalne pytanie kiedy wracam do pracy, bo jest okres przedświąteczny i ma urwanie głowy i sam rady nie daje. Opad rąk! Po kilku dniach okazało się, że zagrożenie powróciło i płód obumarł, więc czekało mnie kolejne łyżeczkowanie. Nie wspomnę w jakim byłam stanie psychicznym. Powróciłam do pracy po dwóch tygodniach, a szef jakby nigdy nic, mało tego - później zupełnie przypadkiem przychodzi do naszego biura nasz współny znajomy i składa mi kondolencje i wypytuje jek się czuję, czy bardzo cierpię. Myslałam, że zwymyślam i "współczującego" i szefa a potem zapadnę się pod ziemię z upokorzenia. Oczywiście mój superinteligentny szef (bo za takiego się uważa) udał, że nic się nie stało. Nie doczekałam się żadnego wyjaśnienia, a tym bardziej "przepraszam". To był początek stycznia tego roku. W kwietniu sytuacja była podobna - test wykazał niejednoznacznie ciążę, więc zaczęły się kolejne parokrotne wizyty u specjalisty, szczegółowe badania, które taż nie powiadziały niczego w 100%. Najdziwniejsze, że miałam wiele jej objawów i byłam pewna, że udało się. Oczywiście z wielkimi obawami i strachem znów powiadomiłam szefa. Ponieważ po poprzednich jego atakach zareagował mój mąż i powiedział mu co sądzi o traktowaniu mnie - facet spuścił z tonu. Pod koniec lipca szef oświadczył mi, że mnie zwalnia z kilku powodów. Nie omieszkał dodać, że od jakiegoś czasu jestem dziwna, przybita, brak mi radości i energii i to pewnie z powodu "ciążowych spraw" a my jako supersprzedawcy powinniśmy być mili, sympatyczni, pogodni i uśmiechnięci... Od wrześnie jestem na bezrobotnym i bezskutecznie szukam pracy,choć szczęśliwa, że z typem nie mam już nic wspólnego. W tej chwili właśnie zaszłam w ciąże. Mam mnóstwo obaw - już dwie (a nie wykluczone, że trzy) ciąże straciłam, jastem w grupie wysokiego ryzyka i mój specjalista nie gwarantuje mi, że donoszę kolejną. Prawda jest taka, że przez te wszystkie traumatyczne przeżycia sama już nie wiem czego chcę. Bywają dni, że pragnę dziecka, a bywają takie, że się boję, czy wszystko z nami będzie dobrze, czy donoszę ciążę, czy dziecko urodzi się całe i zdrowe. To nic - to wszystko można przejść, bo w pewnym sensie są to sprawy poza moją wolą i zaczynam przestawiać się na myśl "co ma być to będzie, głową muru nie przebiję". Najbardziej przykre jest jednak to, że lata lecą. Po każdym poronieniu trzeba zaczekać z następną ciążą conajmniej kilka miesięcy i znów próbować. Mnie się to już zdarzyło kilka razy. Nie mogę w nieskończoność odwlekać tego tematu, bo jeśli odłożę go np. do wieku 32 lat, to nie mam pewności czy się uda, a jeśli nie, znów okres karencji i znów próba, a czas działa na niekorzyść. Boję się świadomej decyzji, dlatego strzegę minimalnego okresu karencji a potem zdaję się na los. Jest jeszcze kolejna sprawa - jak w takiej sytuacji ma postępować kobieta - pracownik, kiedy wie, że chce mieć dziecko, ze wzglądów zdrowotnych nie później niż po 30 - tce - i ma talkie problemy. Sami widzicie z poprzednich listówile ile jest przykładów dyskryminowania i ciężarnych i młodych matek. I jak tu spokojnie i świadonie podjąć tak ważną decyzję? Nie chcę się obudzić za kilka lat i usłyszeć "przykro mi, ale w pani przypadku lepiej zrezygnować z ciąży" lub "to już zbyt późno - ryzyko jest zbyt wielkie" lub najgorsze "nie może pani mieć dzieci". Nie chcę też stać w miejscu i nie rozwijać się zawodowo. Chcę i dobrej satysfakcjonującej pracy, w której mogłabym się realizować i być dobra i mieć dziecko, które wciąż tracę! W tej chwili pracuje tylko mój mąż (na umowę zlecenie i coraz częściej mówi o jej zmianie), ja nie mam perspektyw na pracę za to niepewność jutra. Jeśli teraz zadzwoni do mnie potencjalny pracodawca co mam mu powiedzieć na rozmowie? Ukryć fakt bycia w ciąży? Powiedzieć prawdę, kiedy wiem jak wygląda moja sytuacja zdrowotna? Kto mnie teraz zatrudni? A jeśli nawet, to co będzie jak się zdarzą znów jakieś problemy? Nie wiem co robić, czy szukać pracy czy dać sobie spokój? Jakie zajęcie podjąć? Nie dziwmy się zatem, że kobiet nie chcą rodzić dzieci, że się boją, że odkładają takie ważkie decyzje, albo są rozdarte i nie wiedzą czego chcą! Straciłam już optymizm i wiarę, że coś się w tym kraju zmieni. I nie chodzi tu już nawet o sytuację polityczno-gospodarczą czy rynek pracy, ale głównie o podejście pracodawców do kwestii macierzyństwa. Pomimo tych kilku pozytywnych głosów naprawdę sytuacja źle wygląda. Nie mówię tego li i tylko na podstawie własnych doświadczeń, ale nasłuchałam się też wiele od znajomych kobiet. Pozdrawiam serdecznie wszystkie przyszłe i teraźniejsze, a zwłaszcza niedoszłe mamy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Firmy przyjazne matkom IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.06, 20:57 W Niemczech przyszle mamy sa ostatnio rozpieszczane. Okres macierzynski trwa w sumie 14 tygodni: 6 tyg. przed planowanym porodem i 8 tyg. po. A od 2007 podczas urlopu wychowawczego mloda mama otrzymuje przez 12 miesiecy 66% wynagrodzenia netto (otrzymywanego przed i w czsie ciazy). Kolejne 2 miesiace na tych samych zasadach moze byc z dzidziusiem tata , aby umozliwic mamie bezstresowy powrot do pracy. Moze w 2008 u nas zostanie wprowadzony taki model?? Ewa Odpowiedz Link Zgłoś