Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowanie!

      • untochables Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 03.01.06, 21:40
        1974
        w czasie studiów praca w barze ja jako kucharz ona jako kelnerka
        potem pierwsza praca po studiach ciężka i ogłupiająca za przysłowiowe 700 pln
        ale pracowaliśmy każdego dnia, ona spała w autobusie do pracy ja potrzebowałem
        kilka minut by wyjść do tyry
        tyraliśmy ;( mocno kilka lat
        staralismy realizowac nasze plany i marzenia
        dom na wsi, duży pies, ogromna biblioteka i podróże
        teraz chyba czas na dzieci może troche poźno lae lepiej niż wcale
        jutro napewno zaśpimy do pracy ;)
        już nie pędzimy tak jak kiedyś, zwalniamy tempo by żyć
      • Gość: malika rocznik 79 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 09:57
        ludzie 4 lata młodsi od was - ja i moi znajomi
        mój statystyczny znajomy:
        mieszka w Warszawie, jest z Warszawy i okolic, po studiach, praca, która nie
        daje satysfakcji lub brak pracy (tylko dorywcza), pensje - 1000 - 2000 netto,
        brak partnera lub wolny związek, siłą rzeczy najważniejsze stają się dla nich
        zainteresowania, hobby - bo praca służy w takiej sytuacji tylko związaniu końca
        z końcem
        nikt nie kupił mieszkania - albo kupili rodzice albo dostali w spadku albo
        mieszkają na piętrze domu rodzinnego albo wynajmują
        nikt nie myśli o dziecku
        • Gość: r rocznik 75 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 15:36
          Własne mieszkanie kupione na początku studiów za pieniądze, które sam zarobiłem
          grając na giełdzie (zaczynałem jeszce w liceum - to były złote czasy, często
          żałuję że nie wtedy nie byłem kilka lat starszy /po studiach/).
          Studia oczywiście jak wiekszosc z tego rocznieka ekonomiczne.
          Kieruję sprzedażą w pewnej firmie.
          Zaczynam budowę domu w dobrej dzielnicy.
          Mam stałą partnerkę, z którą mieszkam.

          Mimo wszystko uważam, że "złotym" pokoleniem są 35-40 letni prezesi, którzy
          trafili prosto po studiach na hossę na rynku pracy.
          • Gość: alistair Re: rocznik 75 IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 05.01.06, 12:54
            Rocznik 1973. Kawaler, ale jest dziewczyna :) Brak własnego mieszkania - mieszkam w domu rodziców. Zarobki ok.1400 zł na rękę. Samochód - cinquecento 700. Studia wyższe + podyplomowe. Pracowałem już w niejednej firmie - ale głównie z tego powodu, że padały musiałem szukać czegoś innego.
            Nie szukam wielkich pieniędzy, kariery i wyścigu szczurów. Chciałbym jednak zobaczyć trochę świata, w związku z tym by odmienić coś swoje życie, prawdopodobnie w przyszłym roku wyjadę do Irlandii.
            • Gość: jeżożwierz Rocznikczek 1974... IP: *.icpnet.pl 08.01.06, 11:16
              A miało być tak piknie... studia ekonimiczne, podyplomówka, jedna praca na
              kierowniczym stanowisku w firmie budowlanej, teraz analityk w duzym banku od 4
              lat... i marne 2.300zł na ręke, mieszkanie juz prawie spłacone, stare autko...
              brak oszczędności, na wakacje muszę odkładać i planować zawczasu. kazdy wiekszy
              wydatek powoduje wyrzuty sumienia. Poza tym staram sie nie zamartwiac - szukam
              lepszej pracy, rodzinki włąsnej brak - nawet ostatnio sie juz nie chce drugiej
              połowy szukać.. przeraża to, że wiekszość ludzi (w tym i kobiet) jest jakaś z
              innej bajki...
              No ale ma byc lepiej! w końcu Kwa, Kwa... Kaczyński prezydent ma zrobić u nas
              drugą Japonię ino bez tych skośnych kurdupli! poczekamy.. moze wtedy sie
              dorobie i poleci na mnie jakas super kobieta:)
              w sumie jak patrze na te Wasze wywody - jestem gdzieś pośrodku. nie jest zle..
      • alienor Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 05.01.06, 15:06
        Rocznik 73 i tak sie sklada, ze swoj bilans zycia robie wlasnie teraz, z racji
        doswiadczen zyciowych, a nie daty w kalendarzu (2 lata temu nie mialam glowy do
        takich rzeczy). Mam dyplom magistra inzyniera, jestem informatykiem, od 8 lat
        pracuje w zawodzie, w jednej firmie, 3 lata temu awansowalam, poprowadzilam
        projekt, odnioslam tzw. sukces, pensje mam bdb, b.wysoka jak na polskie warunki
        (firma jest filia firmy zagranicznej). W miedzyczasie zrobilam drugi dyplom,
        magistra psychologii, specjalizacja zarzadzanie, teraz sie ucze praktyki szkole
        trenerow biznesu. W pracy spokoj ostatnio, po blisko 2-letnim szale pracy po
        12h i w weekendy, kiedy trzeba bylo dostarczac kolejne wersje produktu "na
        wczoraj". I taka ciekawostka mnie spotkala: robilam to, co myslalam, ze chce
        robic, prace mialam b.satysfakcjonujaca, roznorodna i ciekawa, coraz wieksze
        wyzwania, chcialam byc tym kierownikiem i sie sprawdzic "na froncie",
        sprawdzilam sie i... stwierdzilam, ze ok, sprawdzilam sie, bylo super, ale nie
        widze siebie w tym dluzej. Nie chce pracowac w takim stresie, a w ogole po 8
        latach w informatyce znudzilam sie tym, moze calkiem zmienie zawod i zostane
        trenerem biznesu. A moze wlasna firma? Jeszcze sie waham, bo tez mnie kusi,
        zeby wyjechac na 2 lata do UK, jako informatyk wyjade bez problemu, juz mialam
        propozycje, a zawsze chcialam tam pomieszkac, zeby zwiedzic ten kraj, bo
        interesuje sie jego historia. W moim zyciu nastapil wyrazny przelom, wszystko
        sie przewartosciowalo. To, co mnie krecilo do tej pory, przestalo mnie krecic.
        Teraz patrze na zycie z ciekawoscia: gdzie mnie teraz zaniesie, co bede robic
        za rok, 5 lat?
        • jasmina_tdi Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 05.01.06, 16:04
          W swoje 30 urodziny pomyślałam, że mam cholernie fajne zycie i ze grzechem
          byłoby narzekać. Po przeczytaniu połowy tego wątku jestem tego pewna na 100%.
          Potrafię ciężko pracować i równie mocno się obijać. Dużo jęczę, ale jestem
          chyba z żelaza, więc co mi tam! Radość odnajduję w szczegółach, a wszystkie
          moje marzenia prędzej czy póżniej - spełniają się (NIESTETY!!!). Mam wszystko,
          co potrzebne, uwielbiam trwonić pieniądze na bzdury. Nie zamierzam się
          zmieniać - prędzej świat zacznie się kręcić w drugą stronę. Z każdym kolejnym
          rokiem mam coraz mniej do stracenia, wzrasta tez moje rozczarowanie czlowiekiem
          jako istotą ludzką. To dziwne, ale 10 lat temu nie kojarzyłam ludzi z
          bezinteresowną zawiścią, a teraz to pierwsze co mi się nasuwa - "jaki numer mi
          zaraz wytniesz, bratku". To raczej ze strat niz zysków. Z drugiej strony
          kompletnie nie wierzę już w popularną bajeczkę o udręczeniu i zależności
          naszego losu od innych - guzik prawda! Coraz więcej rzeczy mi się nie chce, jak
          mogę, to się kładę. Potrafię mówić "nie" i zdaje sie wiem, kim jestem. Dalej
          nie cierpię słuchac muzyki na słuchawkach, ale nauczyłam się gotować.
          Chciałabym mieć więcej wolnego czasu, żywego konia i końskie zdrowie, az do
          grobowej deski. Zreszą życie to tylko kwestia percepcji, nic nie trwa wiecznie,
          a dno jest głebiej niż mogłoby się zdawać. Czy jestem szcześciarą? I to jaką!
          (nie zapeszać, tfu tfu tfu :-)
          • Gość: nitka Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 11:48
            rocznik 74
            w dniu 30. urodzin bylam najszczesliwsza osoba na swiecie, potem sie to
            odrobine zmienilo:-)
            bilans?
            plusy: mam cudownego meza, swietny kontakt z rodzicami, wielu oddanych
            przyjaciol, tez wsrod rodziny, jestem bezdzietna, zawodowo zyje na wspak
            normom, pracuje tworczo, w domu, wyjezdzam w swiat kilka razy w roku, czasem
            nawet na 3 m-ce, nikomu sie nie opowiadam, uprawiam dużo sportów. moje srednie
            zarobki miesieczne: 4300 netto meza ok. 5000. jedno mieszkanie 60-metrowe juz
            splacone, nastepne, troche wieksze w drodze:) samochod: 2-letni focus,
            spłacony. psychoterapia w toku:-)
            minusy: trudne układy z teściami, problemy z decyzją co do przyszłości (dzieci
            czy nie?), nerwica, czasem marazm.
      • Gość: junior 32 w tym roku IP: *.icpnet.pl 06.01.06, 10:45
        optymistycznie - mam wspaniałego 1 rocznego synka i w nim upatruję szansy na to
        aby zyć nastepne 30 lat, bo innaczej to już by sie nie chciało, niby jest ok
        ładne mieszkania, robię na swoim, zona w banku ale prespetkywy marne - moje
        zycie to ciągła walka z przeciwnosciami, najbardziej wku..ające jest to ze
        trzeba ciagle zarabiać kase, koszty koszty zycia - one nigdy się nie skończą,
        żyję chwilą ciesze sie z dziecka i czekam.........
      • Gość: xapax Re: Rocznik 73 IP: *.dmz.infor.pl / 195.205.179.* 06.01.06, 10:45
        9 lat po studiach. Całe życie zawodowe w jednej firmie, nie kradnę, nie
        oszukuję, nie dostaję kasy od bogatych krewnych. Obecnie zadowolony z życia,
        które jest piękne jeżeli potrafi się nim cieszyć. Jak? Parę prostych reguł:
        - znajdź naprawdę bliską osobę i pokochaj ją bardziej niż kochasz siebie - od
        samotności gorsza jest tylko kupiona miłość
        - nie poświęcaj życia dla pracy - praca jest tylko narzędziem ułatwiającym
        życie a nie jego celem
        - od czasu do czasu, zupełnie bezinteresownie zrób coś dla innych - super
        uczucie
        - jeżeli czujesz, że jesteś zmęczony - pomyśl co jest przyczyną i zmiań to
        - naucz się cieszyć z rzeczy małych i nigdy nie rezygnuj z marzeń - one są w
        życiu najważniejsze (jedna uwaga: mieszkanie, dobry samochód, setki tysięcy na
        koncie to bardzo głupie marzenia - jak już je zrealizujesz, przekonujesz się,
        że to tylko rekwizyty i nie warto z nich czynić celu swojego życia)
        Powiecie, że to wszystko są banały ale ja tak żyję od kilku lat i jestem po
        prostu zadowolony. A dla biorących udział w wyścigu szczurów jedna podpowiedź,
        w którą pewnie nie uwierzą. Pozytywne podejście do życia pozwoliło mi osiągnąć
        większość z Waszych życiowych celów pomimo tego, że nigdy nie spędziłem w pracy
        więcej niż 9 godzin w ciągu jednego dnia oraz nigdy nie poświęciłem dni wolnych
        na pracę.
        Pozdrawiam - i życzę Wam tak udanego życia jak moje.
        • Gość: goska Re: Rocznik 73 IP: *.com / 217.7.24.* 06.01.06, 11:04
          rocznik 78, mgr dziennikarstwa, znajomosc 2 jezykow obcych, praca w firmie
          spedycyjnej w dziale obslugi klienta, codziennie dojezdzam do pracy 2 godziny,
          gdyz w moim ukochanym , malym miasteczku nie ma pracy, zarabiam 1500 zł na
          reke, satysfakcja z wykonywanej pracy mała, mozliwosc znalezienia pracy w
          zawodzie znikoma (chyba ze mialabym dobre plecy), perspektywy awansu w firmie:
          Są, ale bardzo odległe ( równaja sie tez ze zmiana miejsca zamieszkania),
          atmosfera w pracy swietna, wspaniali ludzie.
          Prywatnie cudowny maz, cudowny, dwoletni synek, dom w budowie ( kredyt do
          poznej starosci), samochod 6-letnie Audi A4
          Ogólnie jest dobrze, tylko brakuje tej swobody w kwestiach zawodowych, zbyt
          mały wybor na rynku pracy, zbyt ciezko znjaduje sie ja, i zbyt szybko mozna ja
          stracic. Nie ma pewnosci co do przyszlosci.
      • Gość: 32 latek Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.cyberlex.pl / 213.199.198.* 06.01.06, 10:51
        No tak...widzę,że wyścig szczurów trwa.Ten pięć,ten siedem tys,tamten jeszcze
        wiecej,etc,etc.Buuu pogoń za dobrami materialnymi,pyszałkowatość,rozpychanie sie
        łokciami,zero pokory.Dla mnie to koszmar...Oj cieszę sie,że nie jestem jego
        uczestnikiem :-)
      • Gość: klon Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.provider.pl 06.01.06, 11:01
        a jestes szczesliwy?
        • Gość: 32latek Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.cyberlex.pl / 213.199.198.* 06.01.06, 11:10
          cytuję słowa Stefana Karwowskiego z Czterdziestolatka "nie jestem
          nieszczęśliwy...a to już dużo" ...pod którymi sie podpisuję :-)
          • Gość: ania22 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.aster.pl 06.01.06, 11:40
            Wiecie to co piszecie jest strasznie egzystencjalnie pogmatwane, z jednej
            strony macie po 30, 30-kilka lat, osiagneliscie jako-taka stabilizacje
            materialno-matrymonialna, ale czuje sie jaks pustke. Ja mam 22 lata i mimo ze
            jest tak ciezko to jest bardzo ok, koncze studia na najbardziej niezyciowym
            kierunku na swiecie, po ktorym nie bedzie pracy w wielkich korporacjach, nie
            narzekam na brak kasy (w przypadku wiekszej dziury w budzecie albo
            fantastycznych ekstra drogich butow łapie cos na umowe zlecenie) nocne kluby w
            wawie znam wszystkie i swietnie sie w nich bawie, wielka byla-milosc do dwa
            starszego faceta i zaplanowany rok w Afryce...Jezeli praca za 6000-12000 was
            frustruje to ja po prostu rzuccie:mniej kasy, ale lepszy seks (to takie
            przyjemne), fajniejsze zycie i moze w koncu udane zwiazki, bo z doswiadczenia
            wiem (to do 30-letnich zapracowanych panow), ze, sorry chlopaki, ale
            najczesciej nie ma o czym z wami gadac, o stalym zwiazku nie ma mowy(bo praca i
            brak czasu)a w lozku sami wiecie jak to jest. A i szczescie sie czasami
            usmiecha: ostatnio mialam propozycje pracy za 7000 8 godzin dziennie zero
            nadgodzin troche optymizmu i powodzenia
      • Gość: mal 75 Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.era.pl 06.01.06, 11:48
        w sumie to jak sie zastanowic (przeczytawszy posty innych 30latkow) to jest
        git. na zarobki nie ma co marudzic. rodzina (zona, dzidzia - juz 3l. i ja)
        szczesliwa. naprawde nie jest zle. moze i byloby fajniej gdyby udalo sie wiecej
        zarobic, ale powstaje pytanie czy warto? do pierwszego nam nie brakuje. jakos
        specjalnie nie musimy sie ograniczac - mysle ze po prostu zwyczajnie srednio.
        mamy czas dla siebie, i jeszcze wiecej dla malej. a ze kredyty, ze nie robimy
        oszalamiajacej kariery? nam wystarcza to co mamy. trzeba sie zastanowic na
        drugim potomkiem i juz bedzie komplet szczescia (a w kraju nie przyczynimy sie
        do ujemnego przyrostu ;)). do idealu brakuje tylko tyle, by mozna bylo wziac
        wychowawczy bez uszczerbku na dochodach, albo co istotniejsze - by miec pewnosc
        ze bedzie gdzie wracac do pracy. tak wiec jest git! i tylko czasem jak patrze
        na kolegow zyjacych bez zobowiazan to troszke mi zal, ze nie moge se skoczyc
        wieczorem do knajpy, do kina, na narty kiedy mi sie zamarzy, na zakupy, na
        kawe. ale wszystko mija gdy w domu moja ukochana mala przyjdzie i sie przytuli
        i powie ze mnie kocha najbardziej na swiecie. wtedy to chyba oni mi
        zazdroszcza...
      • Gość: kala_74 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: 195.116.182.* 06.01.06, 12:08
        a ja miałam szansę po studiach zostac za granicą a wróciłam do tego syfu, który
        mi sie wtedy (1997) wydawał "perspektywiczny". Okazało się, że Polska jest
        niereformowalna a Polacy niezmiennie głupi i to sie nie zmieniło od
        Rzeczpospolitej szlacheckiej. Dostałam po dupie finansowo ale pomimo to...nigdy
        sie nie wyprowadziłam sie do Warszawki...Całym moim sukcesem jest fantastyczny
        facet, którego znam od dziecka i który jest moją wieczną miłością. Udały nam
        sie równiez dzieci. mam tez fantastyczne i bardzo absorbujące hobby (konie). I
        jedno wiem - trzeba żyć i cieszyć się tym co sie ma a nie licytować się
        gó..anymi złotówkami brutto lub netto. I mam jeszcze dobra rade dla wszystkich
        zawistnych palantów w tym kraju - zajmijcie się sobą i użyjcie trochę organu
        zwanego mózgiem. Nie znajdziecie szczęścia jezeli będziecie się ciagle mierzyć
        cudzymi miarami i zazdrościć innym że mają Audi TT (jak jeden z palantów na tym
        forum). Mądrzejcie ludzie, bo głupota ludzka (zwłaszcza w tym kraju) jest jak
        miłosierdzie Boże...bezgraniczna, wszechobecna...dodaj co chcesz!
      • Gość: konsul Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 12:15
        Może trochę z innej perspektywy. Po studiach:dziennikarstwo wróciłem do
        rodzinnego miasteczka. Powiedziałem sobie do 30tki 100 tys. No i udało się.
        Praca w samorządówce za 2 kawałki i z knajpy dodatkowe 4. Potem rozwód, no i
        zostało tylko 3 z pensji. Co i tak na lokalne warunki jest szczytem marzeń w
        tym wieku. Obecnie tylko internet i przyjaciele:)
      • Gość: Gosc Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 12:27
        Dam Wam troche do myslenia a propos $$$: 16000pln/mc i odszedłem z pracy w
        szczycie kariery realizowac swoje marzenia we wlasnej firmie (od zera). Polecam
        to samo - przenigdy nie dajcie sie skusic tylko na $$$ - za rok, dwa albo piec
        bedziecie nieszczesliwi, naprawde.
      • ryszardus Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 12:29
        Witam
        Czytając
        słyszę jaki jesteś zadowolony z osiągnięć osiągniętych do trzydziestki. OK!!
        Ale , przypomniał mi się kawał ...
        Pyta kolega kolegi przez radio CB gdzie słuchaczy wielu ,
        masz Piotrek magnetowit ,i Piotrek odpowiada dumnie MAM , a ten mu na to
        ale jesteś chwalipięta
        A kolega kontynuuje , a masz Piotrek telewizor klorowy ,po krótkiej zadumie ,
        Piotrek odpowiada ze złością NIE MAM
        A serdeczny kolega mówi do Piotrka , To po co CI magnetowid ?
        W tem ciszę przerwał jeden wielki rechot w radiu CB
        A Piotr powiedział NARA i odszedł z radia
      • begonia4 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 12:40
        Mój zwykły dzień:
        pobudka o 5.30, szykuję się w biegu, o 6.00 budzę dziecko, o 6.30 do
        przedszkola, mały zaspany, cos marudzi pod nosem. Żegnam się w korytwrzu, lekko
        wpychając synka do sali. Biegnę na autobus bo zaraz ucieknie. O 7.00 w pracy.
        Siedzę do 16 bo nagle wypadło coś ważnego, zresztą często tak wypada. O
        zapłacie mogę zapomnieć. Pracuję na tzw. państwowym, co oznacza 2tys. brutto na
        niższym stanowisku kierowniczym plus dyspozycyjność. Z tym najtrudniej... Potem
        biegiem na autobus, bo moje dziecko znów zostanie ostatnie w przedszkolu, a
        panie bedą patrzeć na mnie z nienawiścią.
        Potem zakupy, w domu o 17.00 szybki obiad. Po 18.00 wraca mąż ( on ma jeszcze
        gorzej - pracuje w innym mieście). Odgrzewam obiad, zmywam, chwila z dzieckiem
        i średnio przed 21.00 jestem nieprzytomna.
        Coś o mnie - studia wyższe, studia podyplomowe plus najróżniejsze kursy
        doskonalące. Kiedyś ambicje na tzw. karierę, teraz mi to zwisa..
        Mieszkanie - kawalerka z 1 pokojem.
        Perspektywy - większe mieszkanie i kredyt do późnej starości, perspektywy
        awansu - nikłe ( brak tzw. odpopwiednych znajomych).
        Najbliższe palny - na przekór wszystkiemu - 2 dziecko, bo to największa nasza
        radość, cel i motor do działania.
        O emeryturze boje się mysleć, bo przy moich zarobkach będę mieć pewnie z 500
        zł, jak mąż mnie zostawi dla młodszej to umrę z głodu.
        Sorry za ten przygnębiający ton - to z przemęczenia, jutro będę mieć pewnie
        lepszy nastrój.
        Pozdrawiam
      • Gość: rocznik79 Zadowolony z życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 12:44
        Średnie, parę szkół zacząłem ale nie spełniły moich oczekiwań. Niczego w życiu
        nie żałuje, wszystko jest tak jak chce żeby było, 100% kontroli. Był czas na
        zabawę oraz doskonalenie umiejętności. Pracę mam wymarzoną (kreatywny w
        reklamie) pracuję w domu i na własny rachunek, fakt zarobki niestałe 1500-3500
        ale przynajmniej nikt mi nie stoi nad głową. Robie co chce, dla kogo chce i
        kiedy chce, niedługo założę firmę. Może kiedyś studia zrobię, tak żeby mieć...
        media, albo sztuka. Mieszkanie wynajmowane, 10letnie cinquecento i zero kredytów
        czy pożyczek. U boku inteligentna i kochająca kobieta, w planach ślub i dziecko,
        może wyjazd za ocean...
        • Gość: gilda77 Re: Zadowolony z życia IP: 193.108.78.* 06.01.06, 13:10
          Nie mam jeszcze 30 lat ale tak się czuję.
          Warszawa, bank 12 000 brutto, kom, laptop, opieka med, samochód, 64 metry na
          Ochocie w kredycie, zimą narty w dolomitach, latem palmy karaibskie,
          rozwiedziona bez dzieci....
          Zadowolona ale bardzo samotna....
          • Gość: carlo nie zakładaj rodziny w przeciągu..... IP: *.aster.pl 06.01.06, 13:21
            "...Planuję
            założyć rodzinę w przeciągu 2-3 lat....".... bo się przeziębisz. Zanim
            zaczniesz pisać memuary , naucz się polskiego
          • frankhestain Re: Zadowolony z życia 06.01.06, 17:54
            naprawdę masz komórkę?
      • waclaw_grzyb Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 13:23
        Bożeee, co za zmęczeni życiem ludzie tu się wpisują! Niecałe 30 lat a wszyscy
        jak stare dziady! Jakbyście tylko czekali na zbawienną śmierć. Ludzie trochę
        luzu w życiu!
        • pawelzaw Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 13:42
          JAK MOŻNA ŁATWO WSZYSTKO SPIEPRZYĆ PRZEZ LENISTWO:

          Dopiero co skończyłem 27 lat. Magister od dwóch. Praca małowymagająca, ale nie
          szukam na razie innej. Doszkalam się w angielskim. Przede mną jeszcze rok
          podyplomowych.
          Przez całe studia z jedną dziewczyną. Po zaręczynach. Byłem pod presją, żeby
          zmienić stan cywilny, ale nie chciałem się żenić. Stwierdziłem po co.. Jeszcze
          za wcześnie. Mieszkam sam w mieszkaniu po siostrze. Własny samochód z uciułanej
          przez 3 lata kasy. Rodzice 100 km ode mnie, ale kochający i pomagający, choć w
          50 % na bezrobociu. moja pensja 2200-2300 brutto tj. 1500 + pare złotych na
          rękę, plus jeszcze ok 2000-3000 rocznie dodatkowych pierdół. Mało żeby zakładac
          rodzinę. Tak uważałem. Byłem panem swego życia. Nie wiem na co czekałem. chyba
          na grom z jasnego nieba.
          Dziewczyna odeszła. Nie mogła juz nieść zycia w niepewności. Przestala kochać.
          A ja dopiero jak ją straciłem zrozumiałem, że była dla mnie najważniejsza w
          życiu.
          Straciłem w życiu cel. I wiem czego chcę w wieku 30lat. Nie wielkiej fortuny,
          nie świetnej pracy. Chcę czuć się szczęśliwy. Być szczęśliwym 30 latkiem.
          • waclaw_grzyb Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 14:37
            stary znajdź se inną pannę, są ich tysiące w twoim najbliższym otoczeniu. i nie
            wmawiaj sobie że jesteś stary bo w każdym wieku znajdziesz chętną fajną laskę,
            tylko zadbaj o siebie
      • Gość: amlutka Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: 195.94.193.* 06.01.06, 13:40
        Dopisuje się kolejny rocznik '75 :)
        Płaca lekko poniżej średniej krajowej, ale praca niestresująca i wolne
        weekendy, partnera brak, w planach kredyt na kawalerkę na kolejnych 30 latek :}
        i również w planach kot albo może nawet dwa :) i koniecznie bujany fotel jak
        już się wprowadzę :)
        Poza tym wykrywacz metali i grono świetnych znajomych poznanych dzięki niemu :)
        I wiecie co? Całkiem szczęśliwa jestem :)
      • Gość: ananan Re: Rocznik 75, lekarze IP: *.eu.org / *.chello.pl 06.01.06, 13:57
        Rocznik 75, lekarka, pracuje w uznanej warszawskiej Klinice, robię "dobrą", w
        przyszłości teoretycznie dochodową specjalizację. Jeszcze za wcześnie na
        samodzielną pracę, specjalizacja trwa 6,5 roku...Mój mąż też jest lekarzem.
        Poza tym pracuje jeszcze w dwóch innych, pozamedycznych firmach. Pracuję ponad
        55h tygodniowo - codziennie w Klinice plus 6-7 dyzurów lekarskich w miesiącu,
        całodobowych, też w weekendy, święta...zarabiam w sumie do 4tys. netto, bo w
        naszej klinice są wyjątkooowooo wysokie zarobki...mąż zarabia mniej, ok. 3 tys,
        pracuje podobnie dużo...kupiliśmy więc 50 m2 z hipoteką na 25-30 lat, na
        Tarchomine. Wkrótce urodzi się nasze pierwsze i może jedyne dziecko. Ku
        przestrodze....nie posyłajcie swoich dzieci na medycynę!!!!
        • alutka-w Re: Rocznik 75, lekarze 07.01.06, 18:26
          ja takie pytanko mam do Pani a moze nawet prosbe o kontakt na maila:)
          z niecierpliwoscia czekam:)
      • Gość: Helmi Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 13:58
        Rocznik '75 wykształcenie wyższe techniczne, kawaler, pracuje, zarobki ponad 2
        tyś pln, ok 190 godz./m-c.
        Do 29 roku życie było dla mnie jedna imprezką, pracowałem, uczyłem się,
        bawiłem, jakieś przelotne i dłuższe związki. Nie traktowałem wszystkiego na
        poważnie.
        Obecnie od paru lat pracuje w tej samej firmie, nie jest to co bym chciał robić
        do końca życia ale nie jest tak żle, praca luzik. Stały związek, kupiliśmy nowe
        mieszkanko -jest w trakcie wykańczania, ubraliśmy się w kredyt jeszcze na
        jakieś 19 lat :-). Ja się wciąż uczę -obecnie kurs językowy. Bez samochodu.
        Na najbliższa przyszłość: w 2007r pewnie popełnie małżeństwo. W tym roku chcę
        zacząć studia mgr na PW. Nie planuję wyjazdu za granicę do pracy. Jakoś w tym
        kraju mi się podoba. No i zamierzam jednak zmienić pracę.
        Pieniądze dla mnie to nie wszystko. Mam sporo znajomych, no i przynajmniej się
        tak nie zacharowuję dla tych paru tyś. więcej, z seksem nie mam problemów,
        włosy na głowie jeszcze są, zdrowie w porządku (jak robiłem badania w GOBL we
        Wrocławiu to wszystko było idealnie nawet waga). Nic nigdy od nikogo nie
        dostałem (nawet od rodziców) i za wszystko sam płacę. Żadnych układów.
        • Gość: pytanko... Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.06, 14:17


          gdzie sie tak zarabia 8 tys. i wiecej....?
          pochwalcie sie.piszecie ...dobra praca w zagranicznej firmie....
          • waclaw_grzyb Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 14:39
            > gdzie sie tak zarabia 8 tys. i wiecej....?

            gdzie sie zarabia? w marzeniach! nie widzisz że oni wszyscy tu walą ścieme żeby
            sie dowartościować? jak szedłem do komunii też sie licytowałem z kolegami kto
            dostał więcej pieniędzy!
          • Gość: Brylinx - 1976 Próba podsumowania IP: 212.122.220.* 06.01.06, 14:55
            Studia humanistyczne skończone 3 lata temu, praca w średniej firmie za 1400 na
            rękę (przynajmniej pracuję po 8 h :) )- praca nudna i mało rozwijająca, 2,5 roku
            po ślubie, kochana żona, dzieci nie mam, dziesiącioletni samochód, wakacje 2
            razy w roku (zawsze tanio i pomysłowo), powoli spłacam kredyty na ślub, nowe
            hobby - wspinaczka - jako kolejny etap w realizacji marzeń z dzieciństwa,
            zainteresowanie literaturą trochę mi przeszło (mam jednak nadzieję, że kiedyś
            coś jeszcze napiszę), chciałbym zmienić pracę na taką, w której bym się spełniał
            (jednak bez wariactwa - nie chce tyrać po 12 h) i w której zarabiałbym jakieś
            500 zł dodatkowo (więcej mi nie potrzeba). Generalnie bilans na +. Pochodzę z
            ubogiej nie wykształconej (ale bardzo kochanej) rodziny, studia obkupione biedą
            i wrzodami (sam się finansowałem) ale nie żałuję. Przede mną czas na realizację
            marzeń. Pozdrawiam
            • jaykaluza Re: Próba podsumowania 06.01.06, 19:45
              Tak trzymac. Powodzenia.
      • Gość: unknown Rocznik 73 IP: 5.6.2R* / 212.121.135.* 06.01.06, 14:10
        Na barku 33 latka, ale nie narzekam (moglo byc gorzej lub lepiej). Pochodze z
        zapyzialej zacofanej dziury na Kujawach, zero znajomosci (i wlazenia w ty..k).
        Teraz w W-wie (wczesniej w Gdansku).
        Skonczona polibuda (wydzial ETI), stabilna praca w duzej miedzynarodowaj firmie
        telekomunikacyjnej, znajomosc 4 jezykow, kocha-jaca/-na rodzina: zona i 12m
        corka, 2 samochody dobrej klasy, mieszkanie 75m2, dzialka rekreacyjna,
        zadowalajaca pensja, 0 kredytow.

        Ale nie bylo latwo: do 30tki - praca, praca (non stop na walizkach, firma
        wysylala mnie po calym swiecie). Od 30tki - opanowanie, rozwaga, rodzina,
        totalna zmiana wartosci (najpierw rodzina potem praca).
      • Gość: Mary Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.polskigaz.pl / 81.210.49.* 06.01.06, 14:28
        Rocznik `76. Prawo na zagranicznym uniwerku, prywatna firma, na rękę 4 tyś. +
        nowy służbowy samochód, mieszkanie 50m z kredytem na kolejne 20 czy 25 lat
        (konkretnie nie ma znaczenia, taki czas to zawsze wieczność). Praca mało
        rozwijająca, ale daje utrzymanie, 8 godzin zajęcia i czas wolny po. Bilans
        życia osobistego - 1 rozwód, kilka nieudanych innych związków. Atrakcyjna,
        inteligentna, miła. Przestałam oczekiwać czegokolwiek od życia. Byłoby fajnie
        kiedyś znowu wyjść za mąż, może jakieś dzieci... Ale do spokoju w domu można
        się przyzwyczaić. Każdy facet wydaje się intruzem.
      • Gość: R'64 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.net.ircam.fr 06.01.06, 14:34
        >dLA Mnie to Ty jestes zwykly kapitalistyczny piesek i CIURA!!!
      • Gość: Agnieszka80 Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.whitemouse.com.pl 06.01.06, 14:34
        Mam 25 lat a wlasciwie w maju skoncze 26. jak na człowieka urodzonego w roku
        przelomowym 1980 narazie w moim zyciu przełomu nie ma. Wręcz wielkie wtapiane
        przez rodzine IDEE coraz bardziej leżą w gruzą. Narazie nie doszłam do niczego.
        Poza kilkama ukończonymi Szkołami dającymi zawód Sekretarki i Księgowej. Znam
        nieźle niemiecki. Ale z pracą krucho. Narazie obijam się po różnych praktykach,
        pracach dorywczych wciąż szukając tej wymarzonej pracy, dającej satysfakcję i w
        miarę możliwe pieniądze starczające na mieszkanie , dokształcanie, inwestycje w
        swoją urodę i realneijsze myślenie o założeniu rodziny. Mieszkam z rodzicami i
        bratem, mam grono przyjaciół, których ostatnio zagranica pochłania. Wszyscy
        mają związki na kocią łapę i o slubie oraz dzieciach nie myślą bo za co.żyją z
        dnia na dzień, kurczowo trzymając się pracy którą wyszarpali losowi.
        • jaykaluza Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 16.02.06, 19:37
          Troche odwagi Aga. Bedzie lepiej. Staraj sie i pukaj do wszystkich drzwi, w
          koncy ktos Ci otworzy.
      • Gość: ax Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 14:45
        oj slabiutko ja mam 10000 i nie mam zadnych studiow a dopiero sie rozkrecam :)
        • jaykaluza Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 19:47
          Tylko uwazaj zebys sie nie przekrecil.
      • parwardigar Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 14:52
        pytam z ciekawości, po własnych doświadczeniach - jaką rolę w twoim, nazwijmy
        to, "starcie w dorosłe życie" odegrali rodzice - tzn w jakim stopniu pomogli ci
        finansowo np. wkładem na mieszkanie albo kupieniem ci samochodu czy może
        jeszcze czym innym. A może wyszedłeś z domu z przysłowiowym plecakiem w którym
        był cały dobytek a wszystko co masz zawdzięczasz tylko i wyłącznie własnej
        pracy, przy zerowym wsparciu rodziców?
      • waclaw_grzyb Re: Rocznik 75, 30latkowie/ki czas na podsumowani 06.01.06, 15:01
        a ja już jak sie urodziłem to miałem zaklepaną pracę za 16 tys brutto,
        służbowego wolwiaka i sekretarke byłą miss podlasia, za to po trzech latach
        byłem byłem już wypalony i mój związek sie rozpadł!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka