Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Okradli nas!!! Liczymy ulotki.

    IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.01, 11:24
    Ta historia stała się na prawdę. Przyjąłem się do pracy w dziale handlowym w
    jednej z firm elektronicznych w Świdnicy. Pierwszego dnia mojej pracy
    przywieziono do firmy z drukarni ulotki reklamowe. Druk tego świństwa kosztował
    32 000 zł. Oczywiście prezes stwierdził, że drukarnia nas oszukała i musimy
    policzyć ulotki. Konsternacja. Jak policzyć ulotki, które zajmują pokaźny
    pokój? Padły projekty: zmierzyć linijką sto kartek a następnie zmierzyć
    wszystkie ulotki i dodać do siebie, zmierzyć suwmiarką-będzie dokładniej,
    zważyć na wadze sto kartek a następnie wszystkie i dodać do siebie. Wreszcie
    dyrektor stwierdził, że pracownicy działu handlowego będą liczyć ręcznie. Przez
    4 dni osiem osób śliniło palce i przewracało kartki aby zaspokoić własnych
    szefów. Po czterech dniach liczenia z bólem głowy od wdychania farby
    drukarskiej spisaliśmy wszystkie dane i przedłożyliśmy prezesowi. Nasz szef
    zlecił czterem osobom z działu księgowego zweryfikowanie naszej pracy i
    stwierdzenie, czy nie chcieliśmy oszukać firmy. Do tego celu została kupiona
    dokładna waga za 3500 zł. Komisja stwierdziła po trzech dniach, że drukarnia
    nas nie oszukała a nawet dała więcej ulotek niż trzeba (nikt nie wiedział, że
    drukarz zanim rozkręci maszynę drukarską kilkadziesiąt arkuszy papieru traci i
    często daje jako gratis klientowi). Stwierdzono też, że pomyliliśmy się w
    obliczeniach ok 1,5%, więc należy nas ukarać zabierając nam z premii po 300 zł.
    Po 8 dniach pracy stwierdziłem, że nie po to kończyłem studia, żeby robiono ze
    mnie idiotę i zwolniłem się.
    Niedługo opiszę kilka historyjek, które spotkały mnie w tej firmie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Pawec Re: Okradli nas!!! Liczymy ulotki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.01, 11:58
        Zanim dotarły do firmy te neszczęsne ulotki, prezes przekazał nam nowy system
        pracy działu handlowego. Każdemu z pracownikowi przydzielony został kawałek na
        terenie Polski, na którym będzie on sprawował opiekę. Kwota , którą firma
        zapłaciła za materiały reklamowe będzie odliczana od premii(która była częścią
        ok. 80% wypłaty, przy czym wypłata miała wynosić 1500 zł). Oczywiście każdy z
        pracowników miałby rozdać klientom ulotki na kwotę min. 100 zł miesięcznie.
        Automatycznie zarabiam 1400. Jeśli nie wywiąże się z rozdawnictwa, które
        musiało być udokumentowane(ile, co i komu) szef zabierze mi 200 zł premii.

        Trafił mi się kawałek na południowym wschodzie Polski.Firma jest pod
        Wrocławiem. Według wizji szefa miałem tam jeździć min dwa razy w tygodniu
        firmowym Polonezem, przy czym dostałem od razu limit paliwa w wysokości 6
        litrów na 100 km. Każdy wie, że Polonez pali jak smok, więc różnicę miałbym
        pokryć z własnych pieniędzy.

        Prezes obiecał mi, że jak będę miał użą sprzedaż to kupi mi komórkę. Nie wiem
        czy byłoby to rozsądne dla mnie. Koledzy z pracy mieli firmowe komórki,
        oczywiście na kartę nie abonament. I mieli oczywiście limit rozmów 30 zł
        miesięcznie!!! Jak mam się umówić z klientem będąc na wyjeździe?
        Pozdrawiam
        Jak sobie coś przypomnę to jeszcze napiszę.
      • Gość: Lechu To ile w końcu dostajesz na rękę ? IP: 10.129.136.* / *.acn.pl 09.10.01, 12:35
        To, że szef ma dziwne wizje to nic nowego. Jak za to płaci to można pracować. Z
        jednej strony możesz czuć się wykorzystywany. Z drugiej szukasz dobrych
        klientów, czyli szukasz sobie być może dobrego miejsca pracy i jeszcze
        dostajesz za to kasę. Ja uważam, że nie jest źle, tylko postaraj się o bogatszy
        rejon Polski.
        • Gość: Pawec Re: To ile w końcu dostajesz na rękę ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.01, 13:42
          Ja tam nie pracuję. Zrezygnowałem z pracy po 10 dniach. Ludzie, którzy tam
          pracowali razem ze mną mieli w angażach 1500 a zarabiali 800. To są realne
          płace w Świdnicy. Wiele osób da się poniżyć aby mieć tylko pracę (bezrobocie
          26%). Ja mam swoją godność. A tak swoją drogą to ciekawe czy zmieniłbyś zdanie
          po kilku tygodniach pracy. Zapewne tak. Pozdrawiam.
          • Gość: Lechu Re: To ile w końcu dostajesz na rękę ? IP: 10.129.136.* / *.acn.pl 09.10.01, 14:04
            Nie tylko nie zmieniłbym zdania, ale ten pomysł przetestowałem na sobie z
            bardzo dobrym rezultatem końcowym.
            również pozdrawiam
        • Gość: zibby Re: To ile w końcu dostajesz na rękę ? IP: 192.168.38.* / *.waw.cdp.pl 09.10.01, 18:31
          To niestety nie sa juz 'dziwne wizje' to raczej halucynacje kogos oblakanego (mysle o liczeniu ulotek). A jesli
          chodzi o druga czesc - obcinanie premii za ... wydatki na reklame firmy to jest to zwykle sk...stwo, mysle zreszta,
          ze niezgodne z prawem. Nie wyobrazam sobie czegos takiego. Cos takiego mogl wymyslic tylko Burak RIFUNA
          :-). Ale jak slysze Lechu - Tobie to odpowiada. No coz...
          • Gość: Bob Re: Ulotki IP: *.pl 09.10.01, 20:00
            Ten szef to w porownaniu z Burakiem jest geniuszem.
            Zreszta w ogole jest geniuszem :):
            pomyslcie - wlasni pracownicy placiliby za reklame firmy
            i byliby osobiscie czesciowo odpowiedzialni za jej realizacje
            i ewentualny "sukces".
            W ogole:
            1.Pracownicy powinni zarabiac tak malo jak sie da.
            2.Pracownicy powinni robic jak najwiecej w mozliwie jak
            najwiekszej roznorodnosci powiezanych im obowiazkow,

            np. pracujesz przy sprawozdaniu rocznym po 14 godzin na dobe,
            ale musisz takze posprzatac biuro przed wyjsciem,
            naprawic ksero jak sie zepsuje, kupic papier i dlugopis,
            a jak masz lunch to musisz wreczac w barze ulotki swojej firmy.

            A jak sie to robi z prawdziwym zaangazowaniem dla dobra firmy
            i jeszcze wyczai dobry bar gdzie ulotki wezma wazni ludzie,
            a sprawozdanie bedzie przed terminem, to mozna awansowac.

            Pozdrawiam


            • Gość: Patrzyk Re: Ulotki IP: 65.206.44.* 10.10.01, 00:14
              Panowie (i Panie?),
              nie przescigajcie sie w pomyslach.
              Samo zycie jest sprytniejsze od niejednego BURAKA i zrzuca na leb naiwnych -
              stu BURAKOW.
              (A raczej sprytne BURAKI potrafia sie sklonowac, czy jakos...)

              Wezmy taki przyklad:
              Po co siegac do Wroclawia, Swidnicy czy Swidnika.
              Siegnijmy szerokim zamachem (uups! zle slowo!) takiej nie przymierzajac
              AMERYKI!
              Pepku Swiata pomyslow genialnych.
              AMERYKA - kraj duzy.
              Nie tak jak kontynent o przypadkowo tej samej nazwie (czy to nie plagiat??) ale
              dalej spory.
              Duzo ludzi tam mieszka. (A ci co jeszcze nie to bardzo chca.)
              W blokach, wiezowcach i domach.
              Przewaznie domach.
              Przewaznie drewnianych, bo taniej.
              Niektorzy w wozach Drzymaly pod nazwa "Mobile Home", bo to jeszcze taniej, ale
              to tylko maly procent (z 1-2?).
              W tych domach nie mieszka sie dlugo. Pare lat i zmienia sie prace, miejscowosc
              i kupuje sie (pozyczajac forse) nowy, wiekszy, w "lepszej okolicy".
              Najwazniejsze, zeby "w lepszej". (3 podstawowe zasady handlu
              nieruchomosciami: "lokalizacja", "lokalizacja" i "lokalizacja")
              To sa znane sprawy.

              Dzieki temu cala gospodarka sie kreci, banki pozyczaja, klienci musza starac
              sie wiecej zarabiac, zostawac po godzinach, dorabiac, fachowcy moga wprawiac
              nowe drzwi, hydraulicy niepotrzebne sypialnie przerabiac na duze lazienki (Tzw.
              Master Bathroom) itd.
              Dlatego m.in. (a nie z zamilowania do pracy) przecietny Amerykanin ma
              przecietnie 8,5 dnia urlopu rocznie i to najlepiej nie w jednym kawalku, bo po
              tygodniu ktos bardziej pracowity moglby mu zajac miejsce.
              Przecietnie tez przeprowadza sie 14 razy w ciagu zycia.
              WSZYSTKO to sprzyja (procz sprzedazy pralek, suszarek, mebli i wykladzin itd)
              przedsiebiorstwom zajmujacym sie obrotem nieruchomosciami, ktore
              sa "naturalnym" ogniwem naturalnego procesu w zyciu kazdego Amerykanina czyli
              przeprowadzania sie. Jednym z wielu ogniw, bo nowy dom bedzie wymagal - tak
              samo jak kilka lat wczesniej wymagal tego stary - kolejnej pozyczki i calego
              mnostwa OBOWIAZKOWYCH fachowcow od doradztwa, kupowania, sprawdzania czy belek
              nie zra termity, kuchni karaluchy, w piwnicy nie ulatnia sie smiercionosny
              radon, kanalizacja nie cieknie itd, itd.

              W tym miejscu opisu dochodzimy do fenomenu, t.j. Licencjonowanego
              Profesjonalnego Agenta Posrednictwa Handlu Nieruchomosciami.
              Po prostu pracujac od 9 do 17 + dojazd + nadgodziny i dowozenie dzieci na n.p.
              siatkowke 2 razy w tygodniu i na basen raz, nie ma po prostu szans niczego
              zdzialac samemu jesli chce sie znalezc kupca na swoja 4-pokojowa "residence" z
              trawnikiem za $250 tys. A najchetniej $289.

              Agent pracuje w Agencji.
              Jako Agent.
              Czyli nie pracownik!
              To proste.
              Nie ma wiec zadnych swiadczen, ubezpieczenia zdrowotnego ani w ogole niczego
              poza wizytowka, dostepem do telefonu i stolika z krzeslem, tudziez obowiazkiem
              noszenia garnituru biznesowego.
              Czesto zreszta, za "wynajem" tego stolika i telefonu musi sam placic.
              Pracuje "na procent", czyli prowizje.
              Sprzeda czyjs dom za $100 tys.? Dostaje od tej sumy polowe z polowy "umownych"
              6% ceny za jaka dom poszedl.
              (6% dzieli sie najpierw pomiedzy agencje reprezentujaca kupujacego i
              sprzedajacego a dopiero potem pomiedzy samych zaangazowanych w transakcje
              agentow).
              Sprzedaz nie dojdzie w ostatnim momencie do skutku, bo sprzedajacy stracil
              prace i nie moze sobie pozwolic na nowy dom, na ktory dal juz nieopatrznie
              symboliczny zadatek gdzies indziej? Trudno. Nikt nie zarabia ani centa.
              OBOJETNIE czy poszlo na marne 60 godzin pracy czy tylko 14.
              A za ulotki, tez agent zaplacil ze swojej kieszeni i teraz sa tylko
              niepotrzebna makulatura...
              • Gość: JarekLA Re: Ulotki IP: *.memorialcare.org 10.10.01, 01:18
                Szkoda tylko ze nie masz pojecia o czym piszesz.......
          • Gość: Lechu Re: To ile w końcu dostajesz na rękę ? IP: 10.129.136.* / *.acn.pl 10.10.01, 08:59
            Gość portalu: zibby napisał(a):

            > To niestety nie sa juz 'dziwne wizje' to raczej halucynacje kogos oblakanego (m
            > ysle o liczeniu ulotek). A jesli
            > chodzi o druga czesc - obcinanie premii za ... wydatki na reklame firmy to jest
            > to zwykle sk...stwo, mysle zreszta,
            > ze niezgodne z prawem. Nie wyobrazam sobie czegos takiego. Cos takiego mogl wym
            > yslic tylko Burak RIFUNA
            > :-). Ale jak slysze Lechu - Tobie to odpowiada. No coz...

            Nie dokońca tak napisałem. Pawec został wyruchany a ja lubię jasne sytuacje. Stąd
            moje pytanie w temacie. Bo przecież liczy się kasa na rękę. Osobiście nie mam nic
            przeciwko płaceniu 100 zł za ulotki z własnej kieszeni, pod warunkiem, że mam z
            czego (np. z 10000 zł). Moim drugim ulubionym powiedzeniem, kontrowersyjnym dla
            wielu osób, jest "obyś płacił wysokie podatki".
          • Gość: Pawec Re: Bezprawie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.01, 11:30
            Obcinanie pensji za ulotki nie jest bezprawiem, bo szef może ci przyznać premię
            i ją zabrać wymyślając nawet banalne wytłumaczenie. Jak się nie boisz, to się
            zbuntujesz. Albo szef przyzna ci rację (teraz mam takiego szefa, który jest
            naprawdę o.k.), albo cię zbeszta i być może wyrzuci z pracy.
      • Gość: leniuch Re: Okradli nas!!! Liczymy ulotki. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.10.01, 08:47
        No nie, to jest kurde niewyobrażalne. B. dobrze, że stamtąd się urwałeś.
      • Gość: Pawec Re: Okradli nas!!! Liczymy ulotki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.01, 09:48
        Kolejna historyjka z tej pięknej firmy. Ponieważ w między czasie, kiedy
        liczyłem ulotki kazano mi także zapoznać się dokładnie z ofertą firmy, robiłem
        to skrupulatnie w każdej wolnej chwili, żeby pokazać się z jak najlepszej
        strony. Jeden z dyrektorów, którego nazwę PLDP (Sami zgadnijcie co oznacza ten
        skrót) miał sprawdzić moją wiedzę na temat produktu. Umówiliśmy się, że zrobimy
        krótki sprawdzianik, który pokaże, czy jestem w stanie opanować cokolwiek.
        Jakie było moje zdziwienie, kiedy wszedłem do sali konferencyjnej, która miała
        być pokojem przepytek i zobaczyłem komisję złożoną z dwóch prezesów, trzech
        dyrektorów i głównego konstruktora. I wtedy się zaczęło PLDP otworzył książkę z
        ćwiczeń akademickich i zaczął się egzamin. Nie jestem głupi, ale zadania,
        których nie robiło się nigdy, nie mające wogóle związku z procesem
        konstrułowania, produkcji i sprzedaży, potrafiłyby wytrącić każdego z
        równowagi. PLDP triumfował, co chwila podważając moje kompetencje w oczach
        naczelnych. Po 4 godzinnym egzaminie, na którym nie padło ani jedno pytanie z
        wiedzy na temat produktu, dowiedziałem się że nie nadaję się na inżyniera
        (średnia 4.2 na PWR) i że dają mi czas do następnego tygodnia na opanowanie
        wiedzy. Następnego egzaminu nie było. Tego dnia rzuciłem papierem o stół. W
        kolejnej firmie nikt nie dziwił się, że pracowałem tam tylko 10 dni. Człowiek,
        z którym miałem rozmowę wstępną też kiedyś pracował pod rządami PLDP i jego
        pryncypałów.
        • Gość: jab Re: Okradli nas!!! Liczymy ulotki. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.01, 08:33
          A czy przez przypadek Twoja była firma to nie ŚWUP?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka