Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Syndrom "niemania pracy"

    IP: *.crowley.pl 08.02.06, 19:48
    Nie pracuję zaledwie od tygodnia, zaledwie...mhm...dla mnie to już cała
    wieczność, ale nie w tym rzecz. Problem polega na tym, że wszyscy oczywiście
    gratulują mi, że wyrwałam się z piekła wyzwisk, poniżenia, podejrzeń, udają
    podziw, że się nie dałam do końca wykiwać i... wycofują się ze znajomości ze
    mną. Cóż, świat nie lubi przegranych, no bo w tym kraju "niemanie" pracy
    (czytaj: rychłe "niemanie" kasy) to degradacja, śmierć towarzyska. Nagle nikt
    nie ma czasu, żeby pogadać (staram się nie narzekać, nie ciągnąć tematu
    bezrobocia, bo to bolesne), wszyscy zajęci, oczywiście pracą, "sorry, no
    wiesz, praca, tyle obowiązków" (cholera, jak ja bym była conajmniej dekadę
    bezrobotna). Znajoma, której to ja "załatwiłam" pracę, robi się nieuchwytna,
    omija mnie, jak zarazę, mąż nagle zaczął mi robić wykłady, że "musimy
    oszczędzać" (a ja zawsze byłam sknerą, więc co mam jeszcze zrobić, nie
    jeść?), teraz to są "jego pieniądze", a mnie szlag trafia, jak mi złośliwie
    oznajmia, "ja wychodzę do pracy, a ty sobie wypoczywaj". Ku...a, chce mi się
    wyć, czy ja już tylko nadaję się na wysypisko? Zawsze byłam aktywna zawodowo,
    a teraz dołek i wszyscy mają mnie gdzieś. Ja już nawet nie chcę się nikomu
    wyżalać (pomijając to forum), po prostu jakieś życzliwe słowo by mi się
    przydało. W końcu nie raz ja komuś współczułam, współuczestniczyłam w
    poszukiwaniu pracy przez znajomych, przejmowałam się ich problemami, a potem
    cieszyłam z ich sukcesów. Czemu nie warto przejmować się innymi, a należy
    dbać tylko o własny tyłek, czemu? Utwierdzam się w tym każdego dnia...
    Obserwuj wątek
      • annajustyna Re: Syndrom "niemania pracy" 08.02.06, 21:35
        Ja jestem bez pracy od poczatku roku. Przenioslam sie do meza 800 km po
        wygasnieciu umowy o prace. jak to stwierdzil moj szef, mam meza, wiec mam na
        glowie powiekszanie rodziny (a co go to obchodzi???), po czym slodki misiaczek
        ucial mi premie. Tak to luzno wyglada, ale moja praca to byl ponad 3-letni
        koszmar wsrod dzikich (pracowalam w bylym DDR i niestety odkrylam, ze homines
        sovietici nie wymarli...). Glowa do gory, bedzie dobrze:))).
        • Gość: Do-WAS- Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.vc.shawcable.net 08.02.06, 23:22
          Hm jak to zaczac.......Jestem emigrantem od dosc dawna.W miare czesto chociaz
          daleko mieszkam od Polski staram sie odwiedzac kraj..Mam sporo znajomych pare
          lat temu,gdy polski rynek pracy byl nie zly w naszych rozmowach padalo takie
          okreslenie no wiesz ja ani moje dzieci bysmy nigdy nie wyjechali nic nie
          odpowiadalem,kazdego wybor.Stan dzisiejszy jest odwrotny,ale ja tez nic nie
          mowie(bo lezacego sie nie kopie)......A patryiotyzm,bohaterowie no dobrze,a za
          co chleb?????.Tutaj wyksztalceni ludzie jak Wy maja "POCZATKOWE MIEJSCE w
          SZEREGU".Nie obawiajcie sie emigracji ona,moze ale musi byc na ZAWSZE.Zycze
          powodzenia-Marek-
          • Gość: Marek Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.vc.shawcable.net 08.02.06, 23:25
            Przepraszam ma byc -NIE MUSI BYC NA ZAWSZE-Marek-
            • czulaglista Re: Syndrom "niemania pracy" 10.02.06, 14:50
              do Autorki topiku: proszę dobre słowo:-) wiem, co czujesz - przeszłam to samo z
              tym, że po dlugim okresie zapierniczania 7dni w tyg. w kilku miejscach i
              rypnęło się w ciągu tygodnia wlasnie w kilku miejsach. Wylano mnie z pracy a w
              innymmiejscu zrobiono w konia. To jest poczatke syndromu bezrobotnego -
              poczytaj sobie, bo na to skladaja się tez reakcje otoczenia.
              I nie pękaj.
      • Gość: pitt Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.zabkowice-slaskie.sdi.tpnet.pl 10.02.06, 15:12
        Gratuluje, wsrod moich znajomych rzucanie pracy stało sie ostatnio nagminne.
        Sam zlozylem wypowiedzenie we Wtorek i znajac zycie pracujacy znajomi i tak o
        mnie nigdy nie zapomna (ja nie zapominalem o nich). Niestety prawdziwa przyjazn
        to zadko wystepujace zjawisko.Moim zdaniem poprostu wiekszosc ludzi nie ma
        odwagi zeby sie szanować. Ja od 2 lat ciagle toczylem boje o moje pobory grozac
        pracodawcy ze sie zwolnie (i o dziwo jakos mu na moim zwolnieniu sie nie
        zalezalo), a na koniec sie zwolnilem :P(i to gdy proponowal mi awans ;] ).
        Naprawde brawo , gdyby kazdy postepowal jak ty to pracodawcy wiedzieli by ,że
        branie przykładu z jakis supermarketow to nie jest dobry pomysl.Męzowi
        powiedz , że jak mu coś nie pasuje to możesz wyjechać do pracy na zachód (ja
        jade w kwietniu wiec zapraszam :P ) .

        Pozdrawiam
        • Gość: szpati naprawde dobre rady IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.02.06, 19:33
          Amoze tak jest,ze naprawde to wkolo siebie robisz
          otoczke bezrobotnej
          ludzie ie boja.ze tez straca prace
          a przede wszystkim boja sie ,ze to co Tobie przytrafi sie im
          ale uwazam,ze tydzien bez racy to nie tragedia
          nalezy sukcesywnie zaczac szukac pracy
          i pwoiem szczerze nie jest to latwe
          ale jest to ciezka praca
          radze zaczac spedzac czas na mysleniu o tym co mysla o mnie inni
          skoncentrowac sie jak prace chcialbym pdjac i jak podwyzszyc swoje kwalifikacje
          i zaczac robic wszystko,zeby polepszyc swoje smapoczucie (sukces gwarantowany)
          nie ma sensu marnowac czasu na to ten powiedzial to ten tamto
          a moj maz to
          tutaj pare rad:
          1. wstawaj o osmej i codziennie przez prae godzin zajmij sie szukaniem pracy
          -pisanie CV (w internecie jest wiele informacji na ten temat, badz ksiazki
          sa dostepne w bibliotece)
          -przegladaj prase i internet z najswiezszymi ogloszeniami
          -szukaj pracy dorywczej na czas znalezienia nowej pracy
          (moze to byc opieka nad dzieckiem-zawsze wpadnie troche groszy
          na twoje wydatki)
          -zbacz jakie masz slabe punkty
          np: wyglad zewnetrzny
          brak znajomosci jezykow obcych itd
          co bylo przyczna Twojego zwolnienia (twoj brak kompetencji
          czy problemy firmy)
          -zorientuj sie co bys chciala robic i wczym bylabys naprawde zarabista
          i zorientuj sie czy to ma przyszlosc rynkowa (czy znajdziesz w tym zawodzie
          prace
          -koniecznie porozmawiaj z mezem (on powinien cie wspierac a nie dobijac)
          -uporzadkuj sobie dzien (zajecia domowe nie powinny zajmowac wiec jak
          jedna/trzecia dnia-reszte musisz poswiecic sobie)
          -codziennie zorganizuj sobie czas na Twoja prace (czyli wtym wypadku
          poszukiwanie pracy lub przygotowania do nastepnej pracy-kursy i nauka)
          -zapisz sie na cokolwiek co rozwija :angielski, niemiecki, kursy komputerowe
          szkola wieczorowa badz studia
          -zapisz sie na wieczorne zajecia (tzw Twoje hobby)
          na sport lub inne rzeczy (moze to byc fitness badz basen)
          tutaj przyda Ci sie praca dorywcza,ktora da Ci dochod
          ,kotry pomoze sfinansowac te zajecia
          -nie win meza za swoja sytuacje -jest to Twoj problem i Ty musisz go rozwiazac#

          Przykladowa rozklad dnia
          7:00-13 poszukiwanie pracy (pisanie C.V, kurs jezyka angielskiego, przegladanie
          biezacyhc ofert pracy)
          13-15 zajecia domowe (sprzatanie,gotowanie obiadu itd)
          (17-19) zajecia osobiste (fitness, basen, praca nad wygladem zewnetrzym )
          jedno i najwazniejsza regula
          nie trac czasu na negatywne myslenie
          skup sie na tym jak zdobyc prace i jak polepszyc swoja kondycje psycho-fizyczna
          omija ludzi wspojczujacych i negatywnie na Cibie dzialajacych
          jestes w stanie znaelzc prace w niedlugim czasie przy odpowiedniej motywacji
          a przede wszystkim zanjdz sobie prace dorywcza
          i zainwestuj w edukacje


          • Gość: !@#$%^ Re: naprawde dobre rady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 23:09
            Kobieta traci pracę, a Ty jej proponujesz kosztowne zajęcia fakultatywne?
            Dokształcanie dokształcaniem, fitness i basen - dobra sprawa, praca nad
            wyglądem zewnętrznym (rozumiem: kosmetyczka, manikurzystka etc) - świetnie... a
            teraz podsumuj, proszę...
          • biscuit Re: naprawde dobre rady 24.02.06, 12:03
            Brzmi jak z poradnika dla akwizytorów
          • Gość: marcu Szpati, ty już nic nie mów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 12:59
            .
      • albania1 Re: Syndrom "niemania pracy" 10.02.06, 16:02
        Anno, na pewno znajdziesz nową pracę! Na razie odpoczywaj i nie słuchaj męża.
        Jak nadal będzie złośliwy to poszukaj tematu, w którum Ty możesz mu dogryżć. Co
        do znajomych, no cóż sama sobie wybrałąś takich dla których kasa i pozycja
        zawodowa to jedyne kryterium. Masz teraz czas, może uda Ci się poznać bardziej
        wartościowych ludzi
        • Gość: sivy Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.131.121.70.cfl.res.rr.com 23.02.06, 20:03
          w czerwcu 2004 roku obronilem sie i zdobylem tytul magistra prawa na univerku w
          poznaniu a tydzien wczesniej mialem juz bilet do stanow . Mieszkalm w polsc 24
          lat inigdy nie slyszalem ze bedzie lepiej a bylo gorzej . Teraz koncze studia
          na univerku w orlando i te bede szukal przcy wiec nie przejmuj sie i nie
          zalamuj ; jezeli masz mozliwosc wyjazdy za granice to nie jest glupi pomysl ;
          dlugi czas minie kiedy wszyscy zlodziej w polskim rzadzie pojda na emeryture.
          pa
      • Gość: oregano Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.chello.pl 11.02.06, 16:31
        Głowa do góry. Będę mieć za niedługo ten sam problem... tylko nie wiem czy sam
        się zwolnić czy czekać na ruch "przeciwnika". W każdym razie trzymam kciuki.
        A "przyjaciołom" powiedz że dostałaś xtra robote w zagranicznej firmie i
        wyciągasz 2x tego co wcześniej. Buziaki
      • Gość: biurowiec Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 02:06
        Anna K., trzymaj sie! nie ma tego zlego, co na dobre nie wyjdzie. jesli Twoi
        znajomi to byli znajomi z pracy, tam poznani, to nie dziw sie, ze minimalizuja
        znajomosc. zniknela wiez was laczaca - praca - znikaja i oni. Jacy ludzie, taka
        wiez. wiec moze lepiej ich nie znac? poszukac nowych znajomych? wrocic do
        starych, dla ktorych nie jestes tylko znajoma z pracy? pozdrawiam!
      • Gość: zużyty człek Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.robbo.pl 15.02.06, 21:51
        Jestem 3 lata po syndromie. Pracuję od przeszło roku. A ten cholerny syndrom
        powraca w najmniej oczekiwanych momentach. To barrrrrrrdzo przewlekła choroba.
        Ciesz się Anno K. wolnością. Starannie zaplanuj każdy dzień, również na
        szukanie pracy przeznacz trochę czasu. Pomyśl, co sprawia Ci najwięcej
        przyjemności i tym się zajmij.
        Niestety mąż przeżywa Twój problem, więc wybacz mu wielkodusznie drobne
        potknięcia-zlośliwostki. Jeśli bardzo będzie Ci dokuczał, to poproś, aby pomógł
        Ci znaleźć jakąś dobrą pracę
        Znajomi byli tylko przelotni, więc nie żałuj ich.
        Następne dni będą lepsze. Pozdrawiam i życzę duuuuuuużo pozytywnych przemyśleń.
        Ten czas wolny przyda Ci się na przewartościowanie spraw toczących się w Twoim
        życiu.
        Trzymaj się!
        • Gość: krzyś Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 21:31
          pracowałem zaraz po skończeniu technikum nonstop przez prawie 8 lat,aż się
          ....urwało,niestety,w czerwcu 2005,zwolniłem się z pracy,ale to w wyniku bardzo
          ohydnych warunków,przez pierwsze miesiące "było fajnie",ale zaraz odczułem
          syndrom niemania pracy,postanowiłem coś robić,miesiąc byłe w hiszpanii na
          sezonówce,teraz od 3 miesięcy uczę się angola,a to gdy wyruszę w europę w
          poszukiwaniu innych zajęć,nie łam się-przełam się,ot głowa do góry,pozdr
      • adam.67 Re: Syndrom "niemania pracy" 16.02.06, 16:25
        Anno,

        Ja nie mam pracy od ponad pół roku. Zaryzykowałem i zwolniłem się sam po
        kilkunastu latach pracy w jednej firmie. Niestety, nie dało się pogodzić dwóch
        rzeczy, i musiałem się zwolnić (bez szans na jakiś urlop bezpłatny etc.). Plany
        nowego zajęcia wzięły w łeb w przeciągu dosłownie kilku dni, wszystko niemal
        zapięte na ostatni guzik. Ludzie ostrożni (a często bojaźliwi) mawiają, że nie
        należy się zwalniać, jeśli się nie ma nic na 100 lub nawet więcej procent (a to
        mało kiedy jest wykonalne, choć możliwe). Niedługo potem dowiedziałem się, że i
        tak moje stanowisko uległoby likwidacji. No cóż, straciłem odprawę ale zyskałem
        doswiadczenie :) .
        Wycofywanie się ze znajomości świadczy przede wszystkim o tych, którzy się
        wycofują, tacy ludzie nie są warci wiele, mimo, że przedtem mogli Cię zapewniać
        nawet o swojej przyjaźni (a taka może istnieć w pracy, choć rzadko i dlatego
        jest cenna). Znam to z autopsji: ludzie, którzy uważali się i ja ich uważałem
        za przyjaciół, zniknęli wraz z moim zniknięciem. Nie płaczę za nimi, jakoś się
        z tym pogodziłem. Zawsze jest okazja, by zawrzeć nowe znajomości, i to jest
        pozytywne.
        A propos oszczędzania... szkoda, że Twój mąż - mimo zapewne dobrych intencji
        (?) - nie robi tego bardziej delikatnie. To zależy od samego człowieka, widać
        on ie potrafi, albo nie zdaje sobie sprawy jakie to może być przykre. Jako
        głowa rodziny nie zarabiająca na utrzymanie, sam wprowadziłem w domu
        pewne "oszczędności" (w domu to ja jestem takim "sknerą") ale zacząłem od
        siebie, i w wielu przypadkach żona (jedyny żywiciel rodziny) robi mi wymówki,
        że przesadzam. Ale, ja też potrafię oszczędzać i wiem, że to na dłuższą metę
        potrafi przynieść pewne korzyści. Byle tylko nie popaść w skrajność.

        Oczywiście, poświęcaj czas także na szukanie pracy, nie wolno popaść w bierność
        ("samo nie przyjdzie"). Rozumiem Cię doskonale - sam miewam dołki psychiczne,
        kiedy dochodzę do wniosku, że do niczego się już nie nadaję itp. i tu
        psychicznie wspiera mnie żona. Twój mąż zapewne nigdy nie doswiadczył Twojej
        sytuacji, stąd jego postawa. Pamiętaj, że Twoje otoczenie nie składa się
        wyłącznie z męża.
      • Gość: emcia34 Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 23:25
        Witam w klubie droga Anno, ja też nie mam pracy już od pół roku i usilnie jej
        poszukuje.Pracowałam zawodowo przez 9 lat na kierowniczym stanowisku, to ja
        zatrudniałam ludzi i byłam szefem ale w pewnym momencie (kiedy zdobyłam
        upragniony tytuł magistra}późno bo w wieku 33 lat ale zawsze( jestem
        absolwentką wydziału prawa Uniwersytetu Wrocławskiego}nagle zrozumiałam, ze
        musze pracować w moim wyuczonym nowym zawodzie.Postanowiłam rozwiazać umowę o
        pracę na czas NIEOKREŚLONY i szukać szczęścia jako urzędnik, bo taką
        fantastyczną posadę udało mi się znaleźć ale... trafiłam tam na przeokropną
        dyrektorkę , zresztą w moim wieku - tak zajadłą, że aż kipiała jadem i udało
        mi sie wytrzymać w mojej wymarzonej nowej pracy, której szukałam 5 lat aż 1,5
        miesiąca. Dyrka stosowała taki mobbing, o jakim ja sobie nie wyobrażałam,
        połowa firmy chodziła na tabletkach uspakajających do pracy, ja zreszta też.
        Byłam obwiniana dosłownie o wszystko, nawet o sprawy mojej poprzedniczki, na
        której stanowisko przyszłam, kazała mi naginać przepisy prawne w sprawach, za
        które ja oczywiscie odpowiadałam. Ja kończyłam prace o 16 a do wieczora
        psychicznie byłam w pracy, w nocy budziłam sie 0 3 i do rana nie mogłam spać,
        byłam w szoku i czułam ,ze dłuzej tego nie wytrzymam. Miałam na uwadze to ,ze
        jestem przede wszystkim matką i zoną i rzuciłam tą pracę . Dzis sama nie wiem
        czy dobrze zrobiłam bo cierpię jeszcze bardziej. Jestem niesamowicie aktywną
        osobą, nigdy nie siedziałam w chacie , zawsze miałam jakieś opiekunki i nawet
        panią do gotowania obiadków dzieciom, jak były większe a teraz ja to wszystko
        codziennie robię i już nie mogę. Całe sześć miesięcy non stop szukam pracy i
        tragedia, nikt mnie nie chce a jak jeszcze widzą ,ze rozwiązałam 2 umowy o
        prace za porozumieniem to juz nie wiem co o mnie myślą. Boję sie ,że już nigdy
        nie znajdę pracy, z tego wszystkiego od marca zaczynam studa podyplomowe,zeby
        mieć lepsze kwalifikacje ale czy to cos zmieni napiszcie co o tym myślicie. Ta
        wstrętna dyrka zniszczyła mi moje życie i nie wybaczę jej tego, nawet nie można
        jej nic zrobić bo jest radną.
        • annajustyna Re: Syndrom "niemania pracy" 23.02.06, 11:24
          Gratuluje dyplomu i to tak swietnej uczelni! jestes osoba silna, zaparta (w
          pozywnym znaczeniu), szkoda, ze rozwiazalas pierwsza umowe, ale stalo sie...
          Szukaj dalej (ja tez szukam caly czas i wciaz odzyskuje rownowage psychiczna po
          mojej starej pracy, mam nadtzieje, ze kiedys bede mogla sie z niej smiac).
          Trzymam kciuki!
          • Gość: magda Re: Syndrom "niemania pracy" IP: 85.101.222.* 23.02.06, 19:00
            Jestem bez pracy 1,5 roku, z wlasnej decyzji, wyszlam za maz i przeprowadzilam
            sie do krajı meza. Myslalam, ze jestem na tyle silna, ze dam sobie rade w nowym
            kraju bezpracy przez pewien czas, bo byly plany i mozliwosci...okazalo sie
            jednak, ze mimo mojego doswiadczenia zawodowego, ktore myslalam, ze bedzie
            wystarczajace, ciezko jest mi znalezc cos, a do tego jezyk. Czaami zaluje
            kazdej mojej dezyzji mimo ze bardzo kocham meza i wiem, ze jego przeprowadzka
            do Polski, bylaby dla niego gorsza niz dla mnie ta zmiana.Od pewnego czasu jest
            mi juz bardzo ciezko, nie wiem co mam z soba zrobic, oczywiscie mam duzo czasu
            i powinnam zajac sie tym co lubie, na co nie mialabym czasu kiedy pracowalam.
            Uwierzcie mi, ze w tym czasie nic Ci sie ie chce, wolisz siedziec i plakac,
            badz myslec o wszystkim w kategoriach negatywnych...Ja nie mam juz sily na
            nic!!!Co do"przyjaciol" juz to przerobilam, a dotego jeszcze wyjechal
            zagranice, wiec co sie denerwujesz-uslyszalam kiedys:)dzieki Bogu, mam teraz
            lepszy kontakt z rodzina:)Mam tylko nadzieje, ze bedzie dobrze... bo nigdy nie
            jest tak, zeby nie moglo byc gorzej:)
      • Gość: inzynier od machin Bedzie dobrze... IP: *.kom / *.os1.kn.pl 23.02.06, 19:02
        Anno :)

        Jeszcze i tobie poszczesci sie z praca :) a ci ktorzy o tobie "zapomnieli"
        niech spadaja ;)
        Ja ludzi ktorych spotykam na swojej drodze dziele na nieznajomych, znajomych,
        kolegow/kolezanki i przyjaciol. Od nieznajomych i znajomych nie oczekuje wiele.

        Trzymaj sie wesolo :)
        • aaeryn Do Magdy!!!! 23.02.06, 23:43
          magda, wejdz sobie na forum ZDROWIE,podrozdział Depresja i przeczytaj watek
          pt.:,,Depresja emigracyjna-czy ktos tak ma ??/" autor:onion /chyba sie nie
          myle/ ,poczytaj,warto..nie jestes sama w tej sytuacji...ja tez szukam pracy za
          granica i mam juz dosyc wszystkiego..pzdr.pa
          zycze wszystkim znalezienia pracy i duzo spokoju w zyciu...
      • Gość: Marek Re: Syndrom "niemania pracy" IP: 193.11.46.* 23.02.06, 19:09
        I na tym to wszystko polega... w sytucjach tzw 'malej grozy' widzisz kto tak
        naprawde przejmuje sie Twoim zyciem choc troche....

        Pozdrawiam

        co nam pozostaje to jedynie pozytywne mylenie tylko skad brac natchnienie.
      • Gość: M Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.06, 19:10
        Zastanawia mnie w Waszych postach jedno - większość zwalnia się z uwagi na
        "wyzwiska, poniżanie, mobbing" itd. Rozumiem, że czasem nie jest łatwo w pracy,
        ale na litość boską wlaśnie taka jak Wasza postawa napędzą pracodawców czy
        kierownictwo firm do takiego, a nie innego traktowania ludzi - pracowników.
        Dodatkowo doliczmy rzesze przydupasów i donosicieli i mamy gotowy obraz -
        dyrektor czy kierownik - pan i władctwa Księstwa Bezkarności. Prawda jest taka,
        że do momentu, kiedy pracownicy nie zaczną walczyć o swoje prawa, a rynek pracy
        nie będzie chroniony np. przez rząd, będzie jak jest.
        I dla wyjaśnienia - ja zwolniłem się z dobrej pracy z przyczyn osobistych,
        wcześniej zalatwiłem sobie inną, wcale nie gorzej płatną. Ale tak się zlozyło,
        że w starej pracy rządził dyrektor z SLD, który się obraził za to, że rzuciłem
        pracę, a w nowej jego kolega po linii partyjnej mial dużo do powiedzenia. I tak
        zostalem nagle bez pracy :-) To było w 2003 roku i do dziś nie mam stałej pracy.
        Aha, zaraz potem na domiar szczęścia nie przedłużono umowy mojej żony w innym
        miejscu i tak oboje zostaliśmy bez roboty z dwójką dzieci na utrzymaniu. Żonie
        udalo się na niecały rok zaczepić w firmie, dla której zarobiła coś kolo
        kilkuset tysięcy (za pensję ok 900 netto), ale w końcu powiedziała dość. I
        zalożyła własną działalność.
        • Gość: Anna Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.daewoo.lublin.pl / 62.233.189.* 24.02.06, 08:38
          Wiesz co, a może nie zwalaj wszystkiego na jakieś osoby z SLD , tylko się
          zastanów nad prawdziwymi przyczynami utracenia pracy. Nie można wszystkiego
          zwalać na politykę. Nie wierzę w to, że jakiś " kolega po linii partyjnej" by
          cię wywalil z pracy tylko ze względu na innego " kolegę po linii partyjnej",
          jak to nazywasz. Jeśli zdobywa się dobrego pracownika, z ktorego pracy jest się
          zadowolonym to się go nie zwalnia. Co do reszty masz w pełni rację.
      • Gość: dzia Re: Syndrom "niemania pracy" IP: 195.214.216.* 23.02.06, 19:51
        Jeśli nie masz dzieci to zacznij od wymiany męża - z kimś o takim podejściu to
        ty lekko mieć nie będziesz. Reszta sama się ułoży. Odpoczywaj bo niedługo
        znajdziesz pracę - traktuj tę sytuację jak nieplanowane wakacje.
        • Gość: x Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.pool.mediaWays.net 23.02.06, 20:03
          Jesli nie masz rozumu i/lub jakiegokolwiek doswiadczenia zyciowego, jesli informacje o rzeczywistosci czerpiesz z "prasy kobiecej" - to lepiej po prostu sie nie wypowiadaj na ten temat.
          • Gość: nie mam, ale Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 20:24
            nie mam pracy od pół roku i przeżywam koszmar,a najgorsze są momenty, kiedy
            wydaje mi się, że otrzymałam już pracę i nagle spod ziemi wyrasta ktoś
            nowy....nie chcę jednak wpadać w skrajną nienawiść do obcych-znajomych;
            na pewno jednak w takich momentach potrzebna jest obecność najbliższych; jesli
            chodzi o znajomych, to niestety również niektórzy z tych spoza pracy absolutnie
            nie umieją pomóc; ktoś świetnie napisał o rozkładzie dnia - to b. ważne,
            trzymaj się tego i rozmawiaj z mężem - terror w domu niewskazany;

            i kto nam przygotował niespodziankę-bezrobotkę?
            • Gość: M...... Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 20:32
              Znajomy mi kiedyś powiedzia: Chcesz mieć miękkie serce to musisz mieć twardą
              d....I to jest prawda. Komu mogłam to pomagałam, nawet w znalezieniu pracy. I
              co? Teraz sama jestem zagrożona utratą ( nawet napewno) i nie ma nikogo kto by
              mi pomógł. Wszyscy strasznie zapracowani i nie mają czasu. Mam status osoby
              niepełnosprawnej, wygasa moja umowa i pa pa. Co dalej?
              Ktoś powiedział: Żyj chwilą! A za co?
      • Gość: Brodos Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.fbx.proxad.net 23.02.06, 20:20
        Wiem co czujesz. Sam jestem czlowiekiem, ktory lubi pomagac innym. Przy tym
        czasami mozesz sie rozczarowac, bo gdy Ty potrzebujesz pomocy, ona nie
        nadchodzi. Ale nie jest to powod, by stawac sie innym czlowiekiem. Byc soba, to
        najwazniejsza rzecz w zyciu, a Ci, ktorzy dzisiaj nie chca z Toba gadac jeszcze
        kiedys sie do Ciebie odezwa. Nie rob wtedy tego, co Oni teraz robia.

        Pozdrawiam i zazdroszcze Twojemu mezowi, ze ma taka zone, mimo, ze sam jest
        zlamasem.
        • Gość: Tator Nowa droga życia IP: *.softlab.gda.pl 23.02.06, 20:23
          A może tak właśnie warto na to spojrzeć?

          Praca - zawsze jakąś znalazłem, pomimo że traciłem nie raz, aż wreszcie
          znalazłem porządną firmę ;o)

          A znajomi i przyjaciele po prostu nie wytrzymali "próby".

          Nie daj się, bądź tfartka i uszy do góry!

          Powodzenia
      • Gość: artsl Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.dyn.optonline.net 23.02.06, 20:33
        WOW!!!
        ja siedze bez pracy od polowy czerwca 2005. jestem z wyksztalcenia nauczycielem-
        mieszkam i wyksztalcilem sie w usa. i na tydzien przed koncem roku szkolnego
        zostalem zwolniony. dlaczego? bo pracodawca mial do tego prawo- wlasnie uplywal
        3 rok tzw.;tenure'- cos w rodzaju starzu.
        oczywiscie, kilka dni wzielo mi dojscie do siebie- moi uczniowie byli w trakcie
        pisania egzaminow stanowych... koszmar. potem byly wakacje- luz, podroze- bo
        mialem to juz wczesniej zaplanowane i oplacone.
        przyszedl wrzesien- oczywiscie straszne uczucie: dzieci ida do szkoly a ja
        siedze w domu. I ja poszedlem do szkoly- zaczalem bawic sie w doktorat. spie
        dlugo, jem to na co mam ochote... po raz pierwszy czuje ze zyje.
        mieszkam sam- wiec nikt mi nie dogadywal/uje. niemniej, znajomi moi,
        szczegolnie rodacy roznie do tego wszystkiego podchodzili na poczatku: po co
        siedzisz w domu, jest praca na farmie... itd. nic nie mam przeciwko farmom- w
        tym kraju duma i zacietrzewienie raczej nic nie daja- jednak nadal nie pracuje
        bo sam nie chce. raz jeszcze powtarzam- wiem ze zyje!!
        zdaje sobie sprawe z tego, ze nawet ze wzgledow finansowych, powinienem a wrecz
        musze wrocic do zarobkowania...
        zycze i tobie spokojnego i dlugiego 'niepracowania'. nie bierz do glowy-
        znajomi nie maja dla ciebie czasu, bo jestes w innej sytyacji... jak to
        okreslic.. hm...'chora'- chyba nie jest to zle okreslenie. co poniektorzy, juz
        nigdy nie beda twymi znajomymi. co poniektorzy wroca do ciebie jako jeszcze
        lepsi znajomi. tak po prostu dziala psychologia.
        pozdrawia. glowa do gory.
        asl
      • Gość: łódka Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.06, 20:38
        dobrze to rozumiem. pracowałam 37 lat i nagle jako stara i głupia co nic nie
        rozumie musiałam - chciałam przejść na emeryturę. Po pierwszej euforii
        oblewania i goszczenia tych biednych pracujących dałam sobie spokój , bo
        finansowo nie wyrabiałam . Nagle nikt już mnie nie potrzebuje. Nie ma przyjęć ,
        nie ma też rewanżu. Brakuje mi pracy . Siedzę w domu , dorabiam, gdzie mogę,
        szukam pracy, ale emeryt nie jest tanim pracownikiem i nikt nie chce go
        zatrudniać , chyba, że na czarno na 10 godzin za psią stawkę, ale na to nie mam
        siły...
      • Gość: Emi Istniejemy tak dlugo jak dlugo jestesmy kochani IP: *.w81-249.abo.wanadoo.fr 23.02.06, 20:52
        Spokojnie - osobiscie, nie pracuje od ponad 2 lat i od 6 miesiecy szukam pracy
        (dobrej) w sposob NIEZWYKLE intensywny i... bez oczekiwanego skutku.
        Cala szopka towarzyska (superficielle) jest do zapomnienia natychnmiast. Nie
        trac wiary w Twoja wartosc osobista i profesjonalna. I nie zapomnij : istniejemy
        tak dlugo jak dlugo jestesmy kochani. Kochani, a nie kurtyzowani.
        Ostanio moja przyjaciolka, Amerykanka mieszkajaca w Paryzu znalazla swietna
        prace - nominacje w prasie etc. trala-la - po 3,5 latach bezrobocia i stresu.
        Podczas tego frustrujacego okresu nie byla ani o wiele madrzejsza, ani o wiele
        glupsza niz w momencie podpisania kontraktu.
      • Gość: cristie Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 21:18
        Chciałam ci powiedziec ,że rozumiem , co czujesz, choc mnie to nigdy nie
        dotyczyło.Ale nie tak dawno spotkało to moja córkę.Dlatego rozumiem, bo sprawy
        córki przeżywałam jak swoje.Ona była na granicy depresji,i choc juz pracuje,
        sytuacja nadal jest zła, bo praca ta ją przerasta.Jest w koszmarnym stresie i w
        sytuacji niemal bez wyjscia, bo teoretycznie zwolnic sie może, ale te drobne
        pieniadze,które zarabia, tez jej sie przydadzą.Nie wiem jak dlugo wytrzyma,
        boje sie o jej zdrowie.A ciebie pocieszam, pracę znajdziesz.A tych,ktorzy
        wycofują się ze znajomości z tobą po prostu olej/przepraszam za to
        określenie/.To, co dałaś ludziom, musi kiedys wrócić do ciebie, tak w życiu
        jest, wiem cos o tym.Nie daj sobie wmówić, że kasa jest najważniejsza,choć
        ważna.Życzę ci dobrego nastroju mimo wszystko.Pozdrowienia.
        • Gość: Mniklas Re: szukam do pracy pani IP: *.hrl.com 23.02.06, 21:53
          do opieki nad starszymi osobami w Kaliforni, wiza , znajomosc jezyka
          przynajmniej w stopniu podstawowego porozumienia sie, najchetniej prawo jazdy,
          wiek 22-50 plus, praca jest latwa ale wymaga troche sily np przy podnoszeniu,
          nie musi byc pielegniarka.Dom na 5 rezydentow, dwie osoby do opieki z zamieszkaniem.
          Prosze pisac mniklas@hrl.com
      • Gość: bΞLLiCo᥼ Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 21:40
        > Nie pracuję zaledwie od tygodnia, zaledwie...mhm...dla mnie to już cała
        > wieczność,

        To raptem tydzień. Po tygodniu juz stwierdzasz ze Twoi znajomi Cie olewają? Ja
        rozumiem, w ciagu miesiaca, dwoch, gdyby twoje kontakty towarzyskie zaczely
        przygasac, ale nie po tygodniu. Podejrzewam ze przez ten tydzien ani razu nie
        szukalas pracy, ani razu nie przekonalas sie ile tak na prawde jestes warta na
        rynku pracy a juz takie doly. Daj sobie szanse, zrob cos z soba a nie narzekaj.
        • inhaler Re: Syndrom "niemania pracy" 24.02.06, 00:04
          No własnie, to samo sobie pomyslałam...
          Autorka wpadła chyba w lekka paranoję...tydzień czasu to nic, to tylko tydzień
          a znajomi naprawde moga nie miec czasu...chciałabys aby nagle wszyscy pojawili
          sie obok z dobrymi radami,stosem ogłoszeń i znajomościami? Nie traktuj tego
          jako zyciowa porażke i dramat, nie bierz zbyt osobiście, nie jestes trędowata
          tylko dlatego ze straciłas prace i założę się że zaden z twoich znajomych nawet
          przez chwile tak nie pomyslał.Przypisujesz im jakies złe intencje i spojrzenie
          ktore sama wykreowalas.
          Wypocznij, weź oddech, zastanów się na spokojnie co chcesz robic, jaka praca da
          ci satysfakcje i z wiarą zabierz sie za szukanie nowej, w miedzyczasie zrób dla
          siebie to, na co przez prace nie miałas czasu, a mężowi powiedz: Kochanie, ty
          idź sobie polowac na bawoły a ja sobie bede leżeć i pachnieć...
          Dla mnie utrata pracy zawsze była okazja na zdystansowanie sie, na odnalezienia
          swieżosci spojrzenia na wiele spraw, odnalezienia siebie po tym zatracaniu sie
          w pracy, pojawiały sie nowe pomysły na siebie i kolejne zajęcie, to zawsze
          procentowało, był czas na zapomniane pasje...nie wiem, dla mnie był to czas
          naprawde pożytecznej regeneracji...nie panikuj, będzie dobrze!
      • Gość: gość Re: Syndrom "niemania pracy" IP: 195.82.167.* 23.02.06, 21:41
        Witaj serdecznie,

        Też niedawno dałem wypowiedzenie :)

        W tym kraju panuje dziwna mentalność - nie rozumiemy, że z pracą ślubu się nie bierze.
        Prawda jest taka, że im częściej zmieniasz pracę, to tym lepiej Ci się powodzi !
        W Polsce trudno się awansuje, to nie USA, że od portiera do managera...
        Najlepszym sposobem na awans, to zmiana pracy...a Ci co "kiszą stołki" to przeważnie zastraszeni
        przegrańcy.

        Znajomi się pewnie boją, że będziesz od nich pozyczać pieniądze...:(

        Ja mam niezłą sytuację finansową, więc wypowiedzienie nie jest dla mnie takim ryzykiem, ale zawsze
        jakaś tam niewiadoma jest.

        Trzymaj się i nie marudź ! - ludzie lubią otoczkę "sukcesu". Sugeruj im, że Twoja decyzja ma charakter
        rozwojowy, a nie jest nieszczęściem. Jesteś ambitna i chcesz więcej, więc się zwolniłaś i znajdziesz
        lepszą, lepiej płatną, bardziej ambitną i rozwojową pracę.

        Zwolniłaś się, bo dbasz o rozwój swojej kariery i tak trzymaj !

        ...a męża opiernicz i tyle !
        ...albo po prostu szczerze z nim porozmawiaj, że nie jesteś nierobem, a ambitna i rozwojowa.


        Pozdrawiam,
        Tomasz Ż.
        • malgo6 Re: Syndrom "niemania pracy" 23.02.06, 23:56
          Panie Tomku
          Widać nie wie Pan, jakie są realia szukania pracy. Jestem pełna entuzjazmu,
          wierzę, że "tym razem" trafiłam w sedno, że będzie dobrze... Tak samo myślę
          następnym razem. Ale drzwi pozostają zamknięte. Nawet delikatne pukanie palcem w
          drzwi sprawia, że to pukanie zaczyna odczuwać się w palcu. A szukanie pracy to
          takie pukanie, gdzie zaczyna boleć psychika, bo mózg zaczyna produkować
          toksyczne dla psychiki myśli... Nie zawsze jest tak, że jesteśmy tchórzami i
          tylko grzejemy stołki... Taka teza jest zbyt prosta i nieskomplikowana, aby
          normalnie życzliwy dla świata człowiek posługiwał się nią jako argumentem wiodącym.
        • Gość: anabel Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 12:04
          "znajomi pewnie boją sie, że będziesz od nich pozyczać pieniadze"

          Jestem osobą pracującą - stoję po drugiej stronie - i to właśnie ode mnie
          pozycza się pieniądze. I to nie jest tak że nie chce się pomóc, ale pozyczanie
          pieniędzy też ma granice. Jest mi naprawdę zal kolegi, ze nie ma pracy, ale na
          dzień dzisiejszy pozyczył juz ponad tysiąc zł i ciągle chce jeszcze. Czy wiecie
          jak się czuję, gdy widze go codziennie pod sklepem i wiem ze za moment
          będzie "pozycz mi tylko na chleb i mleko". Czuję się beznadziejnie, bo te
          codzienne zakupy naprawdę moze nie są wysoką kwotą, ale zbierają się. A ja też
          spłacam kredyt, pomagam rodzinie i te pieniądze naprawdę mam na co wydać.
          Zwłaszcza ze nie widzę szans na to aby mi je prędko oddał. Przestałam chodzić
          to tego sklepu, unikam go. Tak - jest mi z tym źle, ale nie umiem powiedziec mu
          prosto w oczy - juz ci nie pozyczę, bo wiem, ze on naprawdę tych pieniedzy nie
          ma. Nie umiem sobie z tą sytuacją poradzić.
      • Gość: mad123 Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.aster.pl 23.02.06, 22:03
        tak to juz jest...niestety w tym naszym zyciu. jak jest sie potrzebnym kazdy
        wie jak trafic ale jak nic nie potrzebuja to maja czlowieka za nic...
      • Gość: holly Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.gskgonet.com.pl / 217.96.23.* 23.02.06, 22:48
        a ja juz nie pracuje od 9 miesięcy. jest normalnie masakra. szukam i nic.
        chodze. zawsze po wizycie w bezrobociu łapie depresje. polska to beznadziejny
        kraj.
      • Gość: Agnieszka Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 23:42
        Głowa do góry - będzie dobrze!
        Moja mama przechodzi to właśnie - z tym, że ona została nieprawnie zwolniona i
        jeszcze przeszła załamanie nerwowe. Sprawa w sądzie pracy ciągnie się już rok.
        To jest straszne - z dnia na dzień, w przypadku mamy, ludzie którym pomagała z
        którymi współpracowała, nawet dalsza rodzina odwrócili się od niej. Nikt jej nie
        pomógł, nie doradził, nawet się nie użalił (a niesprawiedliwość była jawna).
        Mamy brat nawet przestał po porady księgowe dzwonić - pewnie się bał, że rodzice
        będa chceli kasy pożyczyć. Zostali rodzice sami, ze mną i moim mężem, moją
        młodszą siostrą i jej facetem i siostrą mojego ojca, która zazwyczaj sama pomocy
        wymagała. Teraz po roku ludzie zaczynają się odzywać, bo widzą, że sobie
        radzimy, ale tera to my już ich mamy ... Nie żebyśmy kontakty mieli zrywać, ale
        pomocy już od nas nie dostaną. Tak, że najbliższa rodzina + ciocia sprawdziała
        się w tej sytuacji, reszta szkoda gadać.
        Zobaczysz jak szybko to się zmieni jak juz znajdziesz pracę, ale będziesz wtedy
        mądrzejsza i będziesz wiedziała na kogo możesz liczyć a z kim możesz iść na
        piwko i pogadać o głupotach.
        Co nas nie zabije to nas wzmocni!
        Znajdziesz lepszą pracę!!!
      • pazio Re: Syndrom "niemania pracy" 24.02.06, 00:12
        Oj! No współczuję Ci, współczuję. Ale:
        -za szybko wieszasz psy na znajomych/przyjaciołach. Tydzień czasu to
        zdecydowanie za mało, żeby ocenić ich stosunek do Ciebie. Bądź dobrej myśli i
        nie spisuj ich na straty,
        -powinnaś jak najszybciej powiedzieć mężowi, jak działają na Ciebie jago
        odzywki, bo on sobie, z głupia frant, rzuci od czasu do czasu jakiś tekst, a w
        Tobie będzie narastać złość - trzeba rozbroić tę bombę zawczasu. Przypuszczam,
        że mówiąc o "oszczędzaniu" wyraża tylko swoje obawy i nie jest to skierowane
        przeciwko Tobie. Tak samo, jak nie przeciwko Tobie skierowane jest "a Ty sobie
        odpoczywaj".
        Życzę Ci, żebyś szybko się odnalazła. Jestem pewien, że wiara w ludzi i
        wyrozumiałość dla ich ułomności bardzo by Ci w tym pomogły.
        Gorąco pozdrawiam!
      • Gość: PROROCK Re: Syndrom "niemania pracy" IP: *.pro-internet.pl 24.02.06, 00:30
        Wiem coś otym ale z punktu widzenia mojej zony która urodziła naszą córeczkę i
        jest bez pracy od 10 miesięcy. Dół przychodził falami odbijało sie to na nas,
        ciągłe kłótnie. Szuka intensywnie pracy ale w tym kraju to porażzka. Zaczęła
        przyjmować wszystko na luzie i to jej pomaga oraz wsparcie moje. Myśl pozytywnie
        a może tobie to pomoże.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka