Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Zmiana pracy???

    19.11.02, 13:47

    Pracuję w jednej firmie kilka lat. Po studiach próbowałam znaleźć pracę w W-
    wie ale tak się złożyło, że dostałam ją w moim mieście, w firmie, w której
    jako jedynej tutaj chciałam pracować, w swoim zawodzie.

    W międzyczasie też czyniłam kroki w kierunku W-wy ale zawsze byłam „o krok”.
    Teraz mam kilka lat więcej, bardziej już sceptycznie odnoszę sie do
    rewolucyjnych zmian w życiu, a co najważniejsze – zmieniła się sytuacja rynku
    pracy. Wszędzie recesja, recesja, recesja.

    Rutyna – to nawet mało powiedziane. Praca mnie nuży i już się chyba nie
    rozwijam. Inna sprawa, że z tego znużenia nie potrafię właściwie wykorzystać
    tego, co mi daje (np. internet, czasami luz i mniej pracy). Czasem nie mogę
    już patrzeć na swoich współpracowników. Od kilku lat to samo biurko, te
    same twarze...... Zero zapału.

    Faktem jest, że generalnie praca nie jest zła, zgodna z moim wykształceniem,
    umowa na czas nieokreślony, służbowa komórka, właściwie z pracy
    można „wyskakiwać” kiedy się chce, nigdy nie zostaję po godzinach, na jej
    koszt studiuję podyplomowo, chodzę na angielski, płacą jako-tako, nawet są
    premie, na moje miejsce na pewno znalazłoby sie z tysiąc chętnych.....
    Cóż z tego, jeśli w głębi duszy czuję niedosyt, mam świadomość, że coś w
    życiu mnie ominęło!
    Moja praca nie jest moją pasją. Ale... jaką mam pewność, że gdzie indziej
    będzie inaczej (lepiej)? Zmiana dla zmian? W tej sytuacji na rynku???
    Wiem, że w Warszawie też jest już ciężko o pracę. Nie jest to dobry moment na
    zmianę pracy. Nawet gdybym ją znalazła, kto mi zagwarantuje, że za kilka
    miesięcy nadal będę ją mieć??? A może jestem już za stara na takie zmiany???
    A może powinnam zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę?

    A może przesadzam? Może po prostu nie potrafię docenić tego, co mam?
    Obserwuj wątek
      • jotembi Re: Zmiana pracy??? 19.11.02, 21:11
        ależ się na ciebie za chwilę rzucą...

        ale ja cię rozumiem, kromka, wiem, o co ci chodzi. tyle że w czasach tej
        recesji, o której sama piszesz, radziłabym - owszem - szukać, a jakże, ale
        póki co tylko wystawiając czułki jak ślimak, a zasadniczą częścią tego ślimaka
        (czyli pracownika) jednak trzymać się do ostatniej chwili tego, co masz

        i w razie czego ostro negocjować, żebyś nie wylądowała duuużo gorzej
        jako szczęśliwiec na etacie możesz sobie pozwolić na dyktowanie warunków

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka