legal.alien
29.11.02, 14:52
Tekst Michala Ogorka z 2000 roku.
Nic dodac nic ujac:
OPOWIADANKA OGÓRKOWE
Z dziennika człowieka sukcesu
Lipiec
Napisałem na uniwersytecie pracę z fenomenologii Husserla.
Zostałem Project Preparation and Inplementation Manager, spędzam w pracy po
czternaście godzin, w ogóle stąd nie wychodzę. Mam promować jakieś słodkie
świństwa do jedzenia w paskudnych torebkach.
Koniec lipca
Zacząłem brać amfę. U nas wszyscy biorą. Jak się tak zastanowić, to właściwie
jest OK odnosić takie sukcesy, jakie ma nasz koncern. Dostałem służbową
komórę.
Sierpień
Powoli widzę swoją pracę w innym świetle. Dostarczamy ludziom tego, czego
chcą. Dlaczego ludzie w Warszawie mają nie mieć tego, co mają w Paryżu czy
Nowym Jorku? Nie żal nawet poświęcać tyle czasu na to, aby było u nas jak
tam. Aha, biorę teraz podwójną dawkę amfy.
2 września
Dostałem drugą komórę. Nasze ciasteczka zdobyły pierwszą nagrodę w
plebiscycie czytelników “Dobrego Jedzenia”. Czasem człowiek narzeka, ale
jednak jest i pewna satysfakcja, co tu dużo mówić. Jest się czym pochwalić.
Biorę speedy. Dostałem trzecią komórę.
5 września
Jak byliśmy w pubie na piwie, dowiedziałem się, że nagrodę
czytelników “Dobrego Jedzenia” ufundował nasz koncern. Area Sales Manager,
który jest Kanadyjczykiem z Belgii (Murzyn), uważa, że to dobry chwyt
marketingowy. A laureata i tak trzeba było wybrać za czytelników, bo “Dobre
Jedzenie” nie ma czytelników. Bo ja wiem.
6 września
Dziś pierwszy raz wziąłem hasz. W pracy przejaśniało. Wezwała mnie sama
Deputy Chief, Koreanka z Libanu, i powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę.
Myślałem, że dostanę czwartą komórę, ale nie! Będę miał do dyspozycji
samochód!
9 września
W piątek wziąłem i amfę, i hasz. Pozycja zawodowa, jaką osiągnąłem w tak
krótkim czasie, może przyprawić o zawrót głowy. Różni kumple już teraz nie
wierzą. Co tam kumple, dobrze jest robić coś pożytecznego.
12 września
Dzwonili moi staruszkowie i - jak zwykle oni - pytają, czym ja się właściwie
zajmuję w pracy te 15 godzin na dobę, bo w tym czasie to oni zbudowali już
MDM. I tłumacz tu, że wprowadzamy na rynek nowe ciasteczka. Potem poszedłem
do pubu i wziąłem kokę. Dopiero mi przyszło do głowy, że trzeba było starym
powiedzieć, że nasze ciasteczka są liderem w segmencie przekąsek słodkich!
Może to by do nich przemówiło. Ale najlepsze argumenty przychodzą mi zawsze
poniewczasie.
15 września
Dostałem wóz z ogromnym różowym napisem “Całuski” po obu stronach. Co tam.
Wziąłem trochę haszu. To zrozumiałe, że kumple mi zazdroszczą takiej bryki i
się ze mnie nabijają.
18 września
Zjadłem wczoraj pierwszego “całuska”, bo lodówka była pusta. Najgorsze, że
nie miałem już nic haszu.
19 września
Przyjechał z centrali sam chief na Europę Wschodnią. O dziwo białoskóry
(Tajwańczyk z Borneo). Zapowiedział przegląd kadrowy. Chyba będę musiał zdać
jedną komórę.
23 września
Dziś pierwszy raz najadłem się kwasu. Oczywiście, że droga na szczyt nie jest
zawsze taka prosta: mogą zdarzać się różne przeszkody. Jednak czy jeszcze pół
roku temu myślałem, żeby kupić sobie garnitur Bossa? A teraz myślę, bo jest
promocja.
27 września
Od czterech dni biorę kwas. Doszedłem do wniosku, że kto pracuje, tak jak ja,
no, po prostu ktoś z pozycją, powinien mieć gdzie mieszkać. Wynająłem
kawalerkę za straszną kasę, ale w samym city, pięć minut piechotą do biura.
Nie będę musiał jeździć “Całuskami”.
2 października
Hasz i LSD. Lubię swoją pracę.
4 października
Wysyłają mnie na szkolenie interpersonalne do Tunezji. Poczułem, jak
otwierają się przede mną nowe perspektywy. Hasz.
6 października
Hasz. W sumie to jest bardzo pożyteczne, co robimy w koncernie.
8 października
Hasz i LSD. To, co robimy, wydaje mi się nawet godne szacunku.
11 października
Co mnie podkusiło, żeby zjeść “całuska”? Haszem, koką i LSD tak się
zaprawiłem, że musiałem wziąć dzień wolnego. Teraz mogą mnie zwolnić.
29 października, Tunezja
Zajebiście zimno i piździ wiatr. Miejscowi chodzą cali nakryci kocami, no ale
my, Europejczycy, poszliśmy na plażę - przecież jesteśmy w Afryce. Wszyscy są
chorzy. Wziąłem za mało haszu; bałem się na lotnisku.
8 listopada
Wyniki oddziału są niezadowalające. Powiedział nam o tym nowy Deputy Chief,
Portugalczyk z Pakistanu (Maorys). Będą robić oszczędności.
9 listopada
Wystąpiłem o kredyt, żeby sobie kupić tapczan. Zapaliłem herę, zanim
poszedłem do banku. No a potem w banku! Takie rzeczy dają ci pojęcie, jak
daleko zaszedłeś: uśmiechają się, kredyt przyznają ci od ręki (tylko dwóch
żyrantów). Uświadomili mi, że jestem gościu, z którym się trzeba liczyć.
13 listopada
Czemu Polacy nie chcą jeść pieprzonych “całusków”? Mam tylko amfę.
15 listopada
Koncern likwiduje swoje interesy w Polsce; przyleciał specjalnie jakiś Włoch
z Włoch, więc sprawa wygląda na przesądzoną.
Zwalniam kawalerkę.
Wszystkie komóry mogę odkupić po promocyjnych cenach, ale zostałem ze stoma
bańkami długu. Amfa już nie działa.
19 listopada
Skończył się kapitalizm: nie mam pieniędzy na herę.