Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    kretynizmy.

    09.03.06, 09:52
    może już starość przezemnie przemawia. ale.....
    z politowaniem czytam ,słucham,widsze to całe nazewnictwo
    managerów ,superwizerów, salesmagemantów. LUDZIE czy tego wszystkiego nie
    mozna wyrazić w jakims ludzkim a nie psim języku.
    najbardziej śmieszy mnie amerykanizm wyrażany po polski W CZYM MOGĘ POMÓC.
    bidne fdzieciaki zmuszane do takiefgo idityzmu przyklejaja do buzki
    plastikowy uśmiech. jak jestem w dobrm humorze,choć wiem że to nie ich wina,
    daję do ponoszenia torbę którą mam oprzy sobie.
    ludkowie, w polskim kupiectwie zawsze było CZYM MOGĘ SŁUŻYĆ.
    Obserwuj wątek
      • Gość: k86 Re: kretynizmy. IP: *.adsl.inetia.pl 09.03.06, 11:41
        no ale jakiśtam-sales-manager brzmi o wiele dumniej niż akwizytor np. :)
      • adam.67 witamy w klubie :) 09.03.06, 13:04
        mnie ktoś kiedyś powiedział, że jestem "społecznie nieprzystosowany" hehehe jak
        zadawałem podobne pytania. Ale gdyby nie to, że ja olewam strumieniem ciepłej
        uryny takich japiszonów, to może miałbym jakieś kompleksy.

        > najbardziej śmieszy mnie amerykanizm wyrażany po polski W CZYM MOGĘ POMÓC.
        ja kiedyś wszedłem do pewnego sklepu w stanie kilkudniowego zarostu na twarzy,
        i patrząc w oczy takiemu polskiemu can I help you? powiedziałem wprost: tak,
        proszę mi pomóc i dac mi 20 zł bo nie mam na żyletki. No trzeba było to widzieć
        jaką miał minkę (tego nie przewidywały chyba szkolenia z obsługi klienta, o
        przepraszam: customer service :D ).

        > ludkowie, w polskim kupiectwie zawsze było CZYM MOGĘ SŁUŻYĆ.
        ale co zostało z tego polskiego kupiectwa, powiedz?
        • truten.zenobi Re: witamy w klubie :) 09.03.06, 13:36
          czasem jak mam kiepski humor to na pytanie "w czym mogę pomóc" odpowiadam "dać
          milion złotych ale póki co to może mi Pan/Pani służyć"

          A co do stanowisk pracy to nikt przecież nie odpowie na ofertę pracy akwizytor,
          układacz towaru, naganiacz itp.
          Nazwa ma chyba podnieść prestiż zawodu ;)
        • Gość: Tom Re: witamy w klubie :) IP: *.ztpnet.pl 13.03.06, 10:23
          Ale pan miły! Dowcip najwyższego lotu! Tak się składa, że pracuję w jednej z
          takich firm, w której obowiązkiem obsługi jest spytać "W czym mogę pomóc?" i to
          właśnie w takiej a nie innej formie - tz. nie - "czym mogę służyć?", ani tym
          bardziej - "Czego Pan/Pani szuka?". Niestety, tak się składa, że to nie
          pracownicy sobie taki tekst wymyślają, tylko pracodawca (któremu takie coś
          podsunęli specjaliści o budowania wizerunku firmy wśród klientów, czy jak to się
          tam zowie). Zresztą, uważam, że lepiej spytać klienta nawet tym
          "amerykanizmem" niż np. siedzieć i np. piłować pazury mając w d..ie czy klient
          chce coś kupić czy nie. I zastanawiam się, jakim trzeba być zadufanym w sobie
          baranem, żeby jeszcze komuś dogryzać takim "yntelygentnym" dowcipasem.
          • Gość: Tom Re: witamy w klubie :) IP: *.ztpnet.pl 13.03.06, 10:27
            P.S. A wasze teksty są rzeczywiście rewelacyjne, tylko jakieś takie mało
            oryginalne, bo czasem się je słyszy od klientów kilka razy dziennie a każdy
            "dowcipniś" uchachany, jaki to on "błyskotliwy".
      • truten.zenobi czego tu?! 09.03.06, 13:55
        czasem też "w czym mogę pomóc" jest w zasadzie pytaniem "Czego tu? wynocha!"
        (zwłaszcza z odpowiednią intonacją. A ja wtedy zwykle wyporzyczanm sobie
        takiego goscia skoro zaoferował sie pomagać... ;)
        • billy.the.kid Re: czego tu?! 09.03.06, 18:22
          to w czym mogę... raczej pokazuje że klient to głąb który sam nie wie czego
          chce.
          sam trochę handlowałem. ale klienta zawsze zegnałem sakramentalnym-moje
          uszanowanie,polecamy sie łąskawej pamięci, proszę o nas nie zapomniać-KLIENT
          NASZ PAN.
          • ja.jaszczur Re: czego tu?! 09.03.06, 20:00
            No nie wiem. Ja pracuję w firmie w której panienki mają na koszulce napisane w
            czym mogę pomóc. Owszem kiedyś miały czym mogę służyć ale się zbuntowały bo
            słowo służyć jest bliskie służącej a one swoją godność mają. Nic nie widzę
            niewłaściwego w słowie pomóc. Chyba źle to rozumiesz. Te napisy ma personel,
            który pomaga klientom w sensie dosłownym.
            • billy.the.kid Re: czego tu?! 09.03.06, 20:34
              to takie dumne te panienki?
              w sklepie oczekuję że panienka sprzedawczyni poda mi towar,powie ile kosztuje,
              zapakuje,przyjmie pieniąchy,wyda reszty i siema. o jakiej pomocy tu mowa. to
              chiba te amerykanskie kenajhelpju, przyniosło do nas tę kretyńską modę.
            • truten.zenobi Re: czego tu?! 09.03.06, 20:45
              > słowo służyć jest bliskie służącej a one swoją godność mają.

              ja tez mam swoją godnośc i nie potrzebuję niczyjej pomocy!
              w określonych sytuacjach to "pmomóc" je st wkórwiające i obrażliwe!

              np. jezeli przychodze z reklamacją to nie potrzebuje niczyjej pomocy tylko
              oczekuję właściwego wywiązania się z umowy! nie przychodze po proźbie tylko z
              żąadaniem!
              • billy.the.kid Re: czego tu?! 09.03.06, 21:45
                wojsko,policja strazaki -wszyscy służą. służba zdrowia, -służy. służby
                specjalne-służą- patrzta- a tym ambitnym panienkom przeszkadza staropolszczyzna.
                uny nie służba.
                • truten.zenobi "do usług" 10.03.06, 07:34
                  „Do usług”, „służę uprzejmie” „jestem do Twojej dyspozycji” itd. Gdyby może
                  panienki miały jakieś wykształcenie (takie z prawdziwego znaczenia przynajmniej
                  średnie!) albo były chociaż trochę oczytane to by nie raziły ich godności takie
                  zwroty. Ba nawet zdaje się że nie rozumie jedna z drugą że ich praca polega
                  właśnie na służeniu czyli na obsłudze, spełnianiu poleceń, a tylko w części na
                  pomocy klientom.

                  Pewnie też nie widzą różnicy co często widać po niekompetentnej obsłudze
                  (zwłaszcza telefonicznej np. Interligo, TP SA….)
                  Oczywiście jak się wie jaka jest różnica pomiędzy nimi to można stosować obydwa
                  zwroty, właściwie do sytuacji. Tyle że jak nie mogę się doprosić właściwej
                  obsługi a słyszę „w czym mogę pomóc” to aż mnie trzącha.

                  Brak kultury, niekompetencja, lenistwo i niechęć do pracy, ale za to honor i
                  duma. Tacy są zwykle pracownicy obsługi klienta.
                  Kiedyś było modne „CZEGO!...Pan sobie życzy?” teraz jest bardziej nijakie „w
                  czym mogę pomóc” ale jakość obsługi zwłaszcza po sprzedaży jest taka sama.
                • Gość: kliujent Re: czego tu?! IP: *.tomaszow.mm.pl 12.03.06, 16:28
                  Idziesz do sklepu jad do muzeum chcesz pooglądać eksponata, a tu od razu chca
                  służyc.To tak jakby: jak nie kupujesz to wynoocha! A za co mam kupować!!! Chce
                  oczy nacieszyć tym dobrem!
                • Gość: Piotr Re: czego tu?! IP: *.internet.v.pl 13.03.06, 16:55
                  A propos policji. Otóż amerykańska Policja działa wedle dewizy "To protect and
                  to serve", czyli "Chronić i służyć". Jest to hasło wypisywane na drzwiach
                  radiowozów (do sprawdzenia na niemal każdym filmie) a może jeszcze gdzie indziej.
                  Poza tym obsługa w sklepie czy warsztacie działa poniekąd, z całym szacunkiem,
                  jak niegdysiejsza służba. Pomoc jest z definicji bezinteresowna, za służbę się
                  płaci (tym różnił się służący, często mający stosowne wykształcenie, maniery
                  itp. od niewolnika). Dlatego na pyatnie "w czym mogę pomóc" można odpowiadać, że
                  np. w umyciu samochodu i nie ma się o co obrażać. To jest bowiem odpowiedź na
                  pytanie. Gdyby pracownik spytał "czym mogę służyć?", to wcześniejsza odpowiedź
                  mogłaby zostać słusznie uznana za chamską, a nie dowcipną. Problem jednakowoż w
                  tym, ze osoba zadająca to, nieadekwatne do sytuacji, pytanie zwykle i tak nie
                  zrozumie aluzji, bo przecie gdyby "czuła" niuanse polszczyzny to... nie mieliśmy
                  tematu.
            • Gość: ksw Re: czego tu?! IP: *.pl / *.pronets.pl 12.03.06, 16:07
              A ja kiedyś pracowałem jako sprzedawca systemów automatyki przemysłowej i
              szefunio mówił mi, że jestem "dupowłazem" bo za uprzejmy jestem dla klienta na
              prezentacji.... co comments...
              • truten.zenobi Re: czego tu?! 12.03.06, 21:45
                Ja też często się dziwie jak niektórym udało się zdobyć takie stanowiska...
                (kierownika managera majstra GK itp) ;)
      • Gość: pietnacha40 Re: kretynizmy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.06, 22:55
        Nie widzę nic złego w tym pytaniu. Czasami klient stoi przed półkami i czegoś
        szuka. Miota się z jednej strony sklepu na drugą. No to pytam,czy mogę w czymś
        pomóc. I najczęściej okazuje się ,że moja pomoc jest potrzebna.
        Bardziej "goniące" klienta wydaje mi się właśnie słowo służyć - bierz , ja
        skasuję i pa. Pomóc - podam , znajdę , ale jeszcze się zastanów. Ja Ci tylko
        pomogłam znależć,może doradzę,lub znajdę inne - jestem gotowa pomóc przy
        zakupie. Trzeba też umieć rozróżnić klienta,a to już inna sprawa. Jeden sobie
        bezmyślnie chodzi, bo czeka na kogoś, inny przyszedł,bo lubi chodzić i oglądać,
        jeszcze inny w konkretnym celu. I tylko ten ostatni czasami oczekuje pomocy.
        Oczekuje służenia ? Chyba nie. No może służenia pomocą.
        • Gość: mła Re: kretynizmy. IP: *.crowley.pl 10.03.06, 08:48
          znamienne...,że jakoś w miejscach, gdzie klient się naprawdę między półkami
          miota, gdzie cena niewidoczna i tłum kupujących /supermarkety - ulubione miejsce
          zarówno zakupów jak i odpoczynku wielu rodzin/- za nic nie idzie znaleźć rzeczonej
          pomocy........, a jak już się upoluje kogoś z plakietką sklepu- to - zawsze na
          zastępstwie, i o odpowiedzi nie ma mowy......
          a jak wchodzi klient do małego sklepiku - po którym chciał się tylko reozejrzeć
          to już drzwiach - musi odpowiedzieć na pytanie- w czym to mu sprzedawca może pomóc?
          jest jeszcze taka fajna zagajka- "witam serdecznie" przez telefon...
          z akwizytorskim pozdrowiem
          • billy.the.kid Re: kretynizmy. 10.03.06, 20:49
            jakoś nie widzę klienta który "się miota". chyba że bardak w sklepie i nie
            widamo gdzie co. a jest to robienioe z klienta głąba,chtóremu cóś trza pomagać.
            a jak będę potrzebował jakiejś informacyjki znajdę pana/panią sklepową i
            zapytam. NIC NA SIŁĘ.
      • Gość: kuba Re: kretynizmy. IP: *.sympatico.ca 10.03.06, 21:03
        billy.the.kid napisał:
        może już starość przezemnie przemawia. ale.....
        z politowaniem czytam ,słucham,widsze to całe nazewnictwo
        managerów ,superwizerów, salesmagemantów. LUDZIE czy tego wszystkiego nie
        mozna wyrazić w jakims ludzkim a nie psim języku.
        najbardziej śmieszy mnie amerykanizm wyrażany po polski W CZYM MOGĘ POMÓC.
        bidne fdzieciaki zmuszane do takiefgo idityzmu przyklejaja do buzki
        plastikowy uśmiech. jak jestem w dobrm humorze,choć wiem że to nie ich wina,
        daję do ponoszenia torbę którą mam oprzy sobie.
        ludkowie, w polskim kupiectwie zawsze było CZYM MOGĘ SŁUŻYĆ.

        Jak sie wie , czym mozna sluzyc....a jak nie, to w czym moge pomoc....., chyba ,
        ze ktos woli....co chamie chcesz , co tu szukasz gnojku ...a moze , co ci sie
        nie podoba !!!!!z grymasem na twarzy , bo kto to widzial usmiech w sklepie , toz
        to zakazane , calkiem obce , nie nasze ......kuzwa mac !!!!!!!!! :o)
        • billy.the.kid Re: kretynizmy. 10.03.06, 21:13
          uśmiechy owszem są-ale takie raczej plastikowe.
      • pietnacha40 Re: kretynizmy. 11.03.06, 15:34
        Nie billy.the.kid - nie bardak w sklepie. Wyobraż sobie salonik prasowy , w
        którym jest 1000 tytułów. I klienta , nie tak miłego, i obytego jak Ty, tylko
        zwykłą panią ,która nie czyta napisów nad półkami,które są opisem do danego
        gatunku prasy, a koniecznie chce znależć pisemko "Psychologia w szkole ". I
        cóż.Będę patrzyła sobie ponuro ( no bo nie z uśmiechem - bo wiadomo ze
        plastikowy - nie może być przeca inny, w końcu to tylko klient, a nie
        narzeczony)jak pani czegoś szuka. Nie zapytam już takiej pani, bo jak się
        okazuje jest to w złym tonie . Pani się może poczuć intruzem, może poczuć ,że
        ta głupia panienka za ladą bezczelnie ją pogania. Dobrze że weszłam na to
        forum. Spojrzenie klienta jest naprawdę bezcenne. No i zabłysnę na kolejnym
        szkoleniu. Nie wiem tylko dlaczego musiałam przyjąć do pracy dwie dodatkowe
        osoby , jak mam taką fatalną obsługę i klienci powinni uciekać.
        • billy.the.kid Re: kretynizmy. 12.03.06, 08:56
          cały czas nie mam pretensji do panienek które chcą sprzedac ale do
          amerykanskiego hasełka kenajhelpju. ludzie, to przecież mozna powiedziec po
          polsku.czegóz pani suka, czym moge słuzyć,jaka gazetka panią intereseuje..
          a tu wchodzę do sklepu spoż- wczym mogę, do sklepu z butami- w czym mogę.., do
          kwiaciarni- wczym mogę....
          uciesze sie gdy wejdę do szaletu publicznego tzw.water closet-i babcia
          klozetowa zapyta mnie- w czym mogę pomóc.i co jej biednej w takiej sytuacji
          odpowiedzieć.???sr.. mi się chce.
          • kly Polski angielski. 12.03.06, 09:08
            Monitoring i controlling to moje ulubione :).
            Moze uda mi sie wylansowac "prefering" albo
            "budgeting". A moze "jacuzzing " :))).
            • billy.the.kid Re: Polski angielski. 12.03.06, 15:40
              znakomitym hasłem określającym zabawy seksualne jest KUTING. od czego pochodne-
              wiadomo.
      • Gość: Radek Re: kretynizmy. IP: *.tomaszow.mm.pl 12.03.06, 16:23
        Z ta torbą dobrze robisz.
        • billy.the.kid Re: kretynizmy. 12.03.06, 16:55
          to raczej nie torba.przu kutingu to raczej worek[mosz nowy]? mom.
      • Gość: abc Re: kretynizmy. IP: 80.51.253.* 13.03.06, 06:57
        jezyk sie zmienia, a wy chcecie zeby ciagle byl taki sam;
        • truten.zenobi Re: kretynizmy. 13.03.06, 07:43
          > jezyk sie zmienia, a wy chcecie zeby ciagle byl taki sam;

          ale znaczenia słów pomóc czy słuzyć chyba się nie zmieniły?
          i zauważ iz w sytuacji gdy wiesz co chcesz a niemożesz doprosić się właściwej i
          kompetentnej obsługi i gdy kolejny pracownik wita cie "w czym moge pomóc"
          zakrawa na conajmniej mała nieuprzejmośc jak nie kpinę.
          (Ty nie potrzebyjesz pomocy tylko właściwej obsługi!)
          • pietnacha40 Re: kretynizmy. 13.03.06, 08:18
            A co za różnica ? Jak w tym byle jakim sklepie , każdy kolejny byle jaki
            pracownik będzie Cię witał piękną staropolszczyzną , to będzie lepiej ? Mnie
            jest wszystko jedno czy zapyta " pomóc", czy "służyć". Jedynie "czego ?" by mi
            się nie podobało . I czy to jest z polskiego,angielskiego ,łaciny czy greki -
            też mi jedno. Bardziej mnie interesuje ciąg dalszy obsługi.
            • szopen_cn Re: kretynizmy. 13.03.06, 11:06
              Tez mnie nie rusza czy pomoc czy sluzyc.
              Wazne jest czy naprawde potrafia pomoc/obsluzyc.

              W swietle niektorych watkow ostatnio tu widzianych (jakie najdziwniejsze rzeczy
              itd) nawet sie nie dziwie, ze slowo sluzyc nie bardzo prze usta przechodzi.

              Jezyk zywy zmienia sie bardzo szybko.

              Tu gdzie mieszkam kontak z jezykiem polskim mam internetowy, w Polsce bywam co
              rok dwa, rodzice (okolice 60tki) sa nauczycielami (czyli kontakt z mlodzieza 7-
              19 lat), po przyjezdzie do domu potrzebuje kilku dni by zrozumiec ich jezyk.

              Jest w miescie moim rodzinnym pewien sklep gdzie w czasie kazdego pobytu
              dokonuje sporych zakupow dosc szczegolnych produktow (sklep wedkarski). Gosc
              tam pracujacy ma naprwde bardzo ograniczone slownictwo i jest strasznie
              niesmialy, bardzo ciezko sie dogadac. Doskonale wie co i jak ale nie bardzo
              potrafi to w slowa ubrac.
              Szlag mnie trafia za kazdym razem.
              Ale poniewaz przy glebokim i uciazliwym drazeniu tematu mozna z goscia
              wyciagnac naprawde uzyteczne wiadomosci to zawsze tam towary owe nabywam.
      • losiu4 Re: kretynizmy. 13.03.06, 20:49
        billy.the.kid napisał:

        > może już starość przezemnie przemawia. ale.....
        > z politowaniem czytam ,słucham,widsze to całe nazewnictwo
        > managerów ,superwizerów, salesmagemantów. LUDZIE czy tego wszystkiego nie
        > mozna wyrazić w jakims ludzkim a nie psim języku.
        > najbardziej śmieszy mnie amerykanizm wyrażany po polski W CZYM MOGĘ POMÓC.
        > bidne fdzieciaki zmuszane do takiefgo idityzmu przyklejaja do buzki
        > plastikowy uśmiech. jak jestem w dobrm humorze,choć wiem że to nie ich wina,

        ano, masz racje w jednym: zazwyczaj to nie ich wina, a "specóff" od pijaru,
        menedżmętu czy innego chowu.... niestety często są nimi (pijarowcami i temu
        podobnemi) nasi kochani Rodacy którzy byli łyknęli jakiejś papki marketingowo -
        zarządczej plus szkolenia.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • yvona73pol Re: kretynizmy. 13.03.06, 21:03

          no, czepiacie sie tej nieszczesnej pomocy, gdy tymczasem kwitnie takie zabojcze
          nazewnictwo jak technik powierzchni plaskich ;)))) zamiast swojskiej
          sprzataczki...
          ewentualnie specjalista od czegostam....
          a tu gdzie jestem nie ma juz sprzedawcow, sa na przyklad "fashion consultant" ;)
          cholerka....
          • losiu4 Re: kretynizmy. 13.03.06, 21:18
            yvona73pol napisała:

            > no, czepiacie sie tej nieszczesnej pomocy, gdy tymczasem kwitnie takie
            > zabojcze nazewnictwo jak technik powierzchni plaskich ;)))) zamiast swojskiej
            > sprzataczki...
            > ewentualnie specjalista od czegostam....

            o tem m.in. właśnie, droga Yvono73pol, rozprawiamy :)

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: Ejdżonka Re: kretynizmy. IP: *.ksiegarniauwm.pl 14.03.06, 10:05
        Czym mogę służyć? Moja praca to nie służba i nikomu nie będę słuzyć. Mogę
        pomóc... Ten zwrot jest nieadekwatny do dzisiejszych czasów.
        • Gość: gośc Re: kretynizmy. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 20:27
          dla lenia coś tam sie znajdzie
          • billy.the.kid Re: kretynizmy. 14.03.06, 21:09
            ambitna ejdżonaka nie bedzie nikomu służyć. wzruszające.

            przykładowy wokulski- wspaniały wzór handlowca- mimo ze był właścicielem sklepu
            jkoś chciał POMAGAC ludziom poza sklepem. ale w sklepie był on sługą uniżonym
            dla klientów, nawet tych po zwykłe spinki. i jakoś tłukł kase. mjoże warto z
            tych wzorców skorzystać.
            ejdżonko mam nadzieje ze nie trafie tam gdzie będziesz sprzedawać. a jeśli
            już , to zaliczę dwie wizyty w tym dumnym sklepie.pierwszą i zarazem ostatnią.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka