myniek1
11.04.06, 12:21
No dobra. Pracuję jako asystentka (jeszcze, bo mam nadzieję zaraz stąd
zmiatać) i znam swoje obowiazki - ogólnie biurówa. Ale mój bezpośredni
przełożony ma zwyczaj zwalać na moje barki wszystkie najmniejprzyjemne
zadania, które wcale nie należą do mnie lub powierzać mi pracę innych, którzy
się z nią nie wyrabiają.
Jakiś czas temu musiałm posprzątać dwa pokoje w biurze, bo akurat reszta
działu nabałaganiła przestawiając meble; mebelki wyszorować itp. Dziś jestem
zmuszona do mrówczej pracy przy liczeniu mikroskopijnych plombek przekładając
je z pudełek pakowanych po 300 do pudełek po 100 i 50. Świetnie nie? W tym
przypadku wystarczyłby telefon do firmy, która nam to badziewie dostarcza,
żeby przysłali mniejsze opakowania, ale szefunio nie widzi sensu! W pierwszym
przypadku pani sprzątajaca, do której należą takie zadania cały czas była na
terenie firmy, ale nikt po nią nie zadzwonił bo szef nie widział powodu-
przecież ja mogłam to zrobić!
Czy ktoś do diabła tez tak ma, czy tylko ja mam tak przebimbane?