Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dupek w pracy

    19.12.02, 14:05
    Ludzie ratunku!! Zrzucili mi do pracy dupka!!! Totalny spadochroniarz,
    zrzucony z gabinetu prezesa, bufon, dupek, zarozumiały gnojek, gówniarz bez
    doswiadczenia. Wmądrza się na tematy, na które nie ma pojęcia, wszystko sobie
    załatwia przez prezesa, raaaany wk...wia mnie nawet sposób w jaki pije kawę
    (odgiety mały paluszek) ratunku, ja tu dłużej nie wytrzymam. Wyobraźcie sobie
    ze on nawet komentuje moje prywatne rozmowy, ktore podslucha, bierze sobie
    rzeczy z mojego biurka, bo uwaza je za wspolne, spoznia sie codziennie "bo
    jakos nie ma sily wstac" i wszystko uchodzi mu plazem.
    jak sobie z takim poradzic. Jak kaze mu sp...dalac to poleci do prezesa a ja
    nie moge nawet na niego patrzec. Przeciez sie nie zwolnie i tak pracowalam
    pol roku za darmo zeby mnie tylko tu przyjeli a teraz....
    Obserwuj wątek
      • debestos Re: dupek w pracy 19.12.02, 16:55
        U nas tez taki jest.
        Nie zna sie na niczym, a jest dyrektorem działu sprzedazy. Zrobili go bo prezes
        w niego uwierzył. Nie chodzi na spotkania bo nie zna sie na temacie, tylko każe
        nam odpierdalać raporty, kto gdzie był i kiedy. Mr. Copy Paste, psiakrew.
        Wszyscy sie rozglądają gdzie uciec, tylko posucha na rynku, cholera jasna, no i
        tak siedzimy jak te sowy na gałęzi.
        Mądrzy się na wszystkie strony, wkurwił już połowę firmy, ale jakoś tego nie
        dostrzega, gruboskórny jakiś czy co..., w każdym razie ile razy się pojawi to
        wszyscy dygocą, bo koleś jest nie do strawienia - wszyscy siedzą w branży od
        lat, wiedzą co mają robić bez poganiania, a ten się tu wpierdala i nie wierzy
        jak mu się odpowiada.
        E tam, szkoda gadać, dobrze że idą święta, to trochę odpocznę, bo już nie
        wyrabiam.

      • stud07 Re: dupek w pracy 29.12.02, 15:02
        Wystarczy wychwalać jego inteligencję. To chwalenie jego inteligencji niech
        będzie celem Twojego życia. I Twoich koleżanek. Poskutkuje.
      • emka_waw Re: dupek w pracy 30.12.02, 11:00
        Można zaparzyć sobie herbatę mocno przeczyszczającą i głośno się chwalić "jaką
        luksusową herbatę sobie kupiłam, taka oryginalna, droga!". Pierzem porosnę,
        jeśli się nie skusi. Wersja bardziej złośliwa: herbatka + zepsuć zamek w
        drzwiach męskiej ubikacji.

        Poza tym zepsuć parę długopisów, flamastrów tak, żeby mocno brudziły i położyć
        na wierzchiu, jak się natnie parę razy, to może mu przejdzie.

        Jak się wymądrza - pozwolić mu, puścić mimo uszu i prowokować do wypowiadania
        się w obecności klientów, kontrahentów, dyrektorów... Może któryś z nich zapyta
        prezesa, co to za kretyn u niego pracuje.

        Spóźna się - a masz możliwość zorganizowania mu paru spotkań, na
        których "będzie niezbędny" na wczesne godziny poranne? Najlepiej z takimi VIP-
        ami, jak w/w.

        itepe, itede...
        • jedza1 Re: dupek w pracy 31.12.02, 08:24
          Rany, tyle swietnych pomyslow, moze cos wykorzystam ;) Zwlaszcza z tymi
          porannymi spotkaniami...
          a ten frajer wlasnie siedzi i szczerzy sie zza biurka..
          • emka_waw Re: dupek w pracy 02.01.03, 10:22
            Poczęstuj go kanapką z dżemem jagodowym, jak będzie miał fioletowe zęby, to
            może mu przejdzie ochota do głupich uśmiechów. Masz możliwość postawienia
            między waszymi biurkami jakiejś przesłony? Tablica na kółkach, palma w
            doniczce, duża lampa, struktura organizacyjna firmy w postaci dużego wydruku...
            Odzyskasz choć odrobinę prywatności.
      • Gość: fred Re: dupek w pracy IP: *.wodgik.katowice.pl 20.01.03, 13:58
        Rób to co on: komentuj jego rozmowy, zabieraj mu rzeczy z biurka, czytaj pisma
        do niego, donoś na niego. Zobaczysz jak mu będzie miło. Możesz jeszcze
        komentować urodę i inteligencję jego dziewczyny (jeśli nie ma, to jeszcze
        lepiej - wygłaszaj komentarze o ciamajdach, którym do końca życia musi
        wystarczyć własna rączka, pytaj go, ile miał dziewczyn itp. - z tym na skargę
        nie pójdzie, a każdego faceta by to bolało; jeżeli przeciwnie - chwali się
        podbojami, opowiadaj mu o przerobie panienek u swojego brata czy sąsiada /może
        być zmyślony/ - co piątek 2-3 panny na najdroższej dyskotece w mieście, bo
        wszystkie łatwe dziewczyny lecą na facetów z... /i tu marka bardzo drogiego
        auta, o którym on marzy/). I w ogóle nie przejmuj się gnojkiem, jest takie
        śląskie powiedzenie: "Ch..je na świecie muszą być, bo kto by te miechy nosił".
      • Gość: diesel_joe Re: dupek w pracy IP: 213.76.152.* 24.01.03, 15:24
        potakiwać, potakiwać, przytakiwać... potwierdzać i kompletnie nie zawracać
        sobie głowy.
        "masz całkowitą rację", "w zupełności się zgadzam", "yhmm.. oczywiście"
        jak już wspomnaił dać się gówniarzowi wykazać. oni nie są niesmiertelni.
        'Wystarczy cierpliwie poczekać aż ciała naszych wrogów spłyną wodami Gangesu '
        jak to mówi hinduskie przysłowie...
      • Gość: mmsmb Re: dupek w pracy IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 24.01.03, 23:25
        człowieku dupek w pracy to nie koniec świata.
        Też masz problemyyyy..........
        25 tys. ludzi d z i e n n i e umiera z głodu a ty masz problemy z tym jak
        pije kawe dupek z twojej pracy.Ignoruj go (w sposób widoczny) i udawaj bardzi
        zainteresowaną jego sprawami jego telefonami i wspólnymi rzeczami z jego
        biurka.Przecierz dupek w pracy to fajna rzecz!!!!!!!!!!!!!!

        Chesz to napisz do mnie mmsmb@wp.pl
        • ignatz Re: dupek w pracy 25.01.03, 21:19
          No wiesz co, 25 tys. ludzi dziennie umiera z głodu a Ty siedzisz na forum - nie masz zmartwień większych?
      • Gość: mmsmb fajnie mieć dupka w pracy IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 24.01.03, 23:31
        ludzie kochani fajnie mieć dupka w pracy!!!!!!!!
        jeżeli nie macie na niego już sposobów ani siłu by walczyć z jego debilstwem,
        to poprosu r u b c i e t o c o o n !!!!!!!!
        zachowujcie się tak jak on to może go ruszycie.
        Jeśli on się podlizuje i przymila rubcie to samo! a nawet podlizujcie się do
        dupka!
        ludzie mówie wam to naprawdę niezła zabawa!!!!!!!!!!
        warto mieć dupka w pracy!
        "DUPKI W KAŻDYM ZAKŁADZIE PRACY! DUPKI NA KAŻDEJ ULICY! DUPKIEM PREZYDENT!
        BYLE NIE NASZEGO KRAJU!"
        OTO MOJA DEWIZA NA KAŻDY DZIEŃ!
      • Gość: fred Re: dupek w pracy IP: *.wodgik.katowice.pl 03.02.03, 10:37
        a ja kiedyś pracowałem w instytucji, gdzie dupkami było 90% pracowników, przy
        czym na najniższych szczeblach jakieś 75%, a im wyżej, tym większy odsetek - w
        ścisłym kierownictwie 100%. pocieszę Was, że po dziś dzień finansujecie tę
        małpiarnię z waszych podatków...
      • ewex1 Re: dupek w pracy 13.02.03, 16:16
        O boze czy to nie frajer o inicjałach T.P..? Bo znam typa o cechach o jakich
        piszesz
      • Gość: igi Re: dupek w pracy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.03, 12:31
        Pozwólcie że dorzucę coś z nico innej stony:

        Dobrych kilka lat temu również miałem wielce wątpliwą przyjemnośc pracowania z
        osobą nakreślonego wcześniej pokroju. Wkurzał mnie jak cholera, więc byłem,
        jak sporo innych osób zresztą, delikatnie rzecz biorąc niesympatyczny.
        Któregoś razu po potoku złośliwości powiedziałem mu nieco dosadniej co o nim
        są sądzę, a gość się po prostu... rozpłakał.

        Z gościa był kawał dupka, mimo to czułem się po tym fatalnie. Przykra sprawa
        wyszła generalnie. Jak to widzicie?
        • Gość: fred Re: dupek w pracy IP: *.wodgik.katowice.pl 21.02.03, 14:18
          Masz rację. Problem jest szerszy.

          Na gościa, który doskwierał Jędzy1, sam się też wydarłem, m.in. dlatego, że nie
          znoszę protekcji, układów itp. i stwierdzenie "spadochroniarz z gabinetu
          prezesa" od razu mnie źle nastawiło do gościa. Nie będę teraz ani rozwijał
          ofensywy przeciw niemu ani wręcz przeciwnie wycofywał się z tego - tak naprawdę
          tylko Jędza zna gościa i tylko ona może ten konkretny przypadek oceniać
          możliwie obiektywnie. Ja nie.

          Natomiast trzeba powiedzieć tak w ogóle, że problem granic prywatności w pracy,
          szkole itp. kolektywie jest chyba jednym z głównych powodów konfliktów między
          ludźmi.

          Dajmy na to, osobie A wydaje się, że znają się z osobą B już na tyle długo, że
          może sobie pozwolić na jakiś żart, jakieś pytanie itp. - a w rzeczywistości
          osoba B się za to potem obraża.

          Inna sprawa podobnego rodzaju: dwie osoby mają na dany temat różne zdanie i się
          trochę pospierają. Dla jednego to norma, drugi się obraża - a jeśli ten
          obrażalski na dodatek jest starszy, to często uzna drugiego za aroganckiego
          smarkacza, który się nie zna, a się wymądrza.

          Robiono też kiedyś takie badania psychologiczne, że osoba stawała na środku
          sali i zamykała oczy. Pozostałe powoli się do niej zbliżały. Osoba w środku
          musiała powiedzieć, kiedy bliskość innych zaczyna jej przeszkadzać. Wyniki były
          szokujące: na jednego można było praktycznie wleźć (zaczynał rzucać mięsem
          dopiero jak mu ktoś nadepnął na palec), inna osoba mówiła "stop" na ponad
          metrze.

          Z reguły kobiety mają dużo bardziej rozbudowaną tę, jak to nazwano, "personal
          space", i w ogóle potrzeby w zakresie prywatności. Myślę, że wynika to przede
          wszystkim z instynktu monogamicznego - pewien rodzaj bliskości zastrzegają dla
          partnera życiowego. A że niektóre interpretują to rozszerzająco i im się
          wszystko z molestowaniem itp. kojarzy, to zdarzyło mi się, że rzuciłem się na
          szyję koleżance z liceum po 4 latach niewidzenia (moim zdaniem to chyba
          normalna reakcja), a ta mnie bardzo chłodno skontrowała, że takie coś to ona
          zastrzega dla KOGOŚ! (tzn. dla swojego faceta, męża itp.). Było to już 10 lat
          temu, ale więcej się z nią nie przywitam inaczej niż "dzień dobry" (chce
          dystansu, to będzie miała).
          Znam też dziewczynę, która nawet po dowolnie aktywnej nocy (ze stałym
          partnerem) nigdy nie śpi nago - zawsze potem zakłada koszulkę i majtki. Zresztą
          w ogóle nigdy nie wyluzowuje się do końca. Też chyba ma to coś wspólnego jedno
          z drugim.

          Natomiast jest czasem wkurwiająca sytuacja, gdy osoba kogoś za coś opieprza, bo
          uważa to za naruszenie swojej prywatności itp. dóbr osobistych, a potem sama
          robi coś podobnego. W takim bezkrytycyźmie wobec własnej postawy i w postawie
          roszczeniowej celują niektóre biurwy.

          Nie jest to żadana zaczepka pod adresem kogokolwiek, a ogólna refleksja, do
          której zainspirowała mnie cała ta dyskusja.


          • jedza1 Re: dupek w pracy 25.02.03, 14:52
            czuje sie troche "wywolana do tablicy" ale bron boze nie atakowana.
            Co do poczucia prywatnosci: masz racje, moja sfera prywatnosci jest dosyc duza
            i on mi ja ogranicza wiec jest to jedna z przyczyn mojej niecheci (przyznam -
            graniczacej ze wstretem).
            Z pelna odpowiedzialnoscia powtorze jednak raz jeszcze: "moj" dopek ma
            najzwyczajniej w swiecie podły charakter, roszczeniowy stosunek do zycia, i
            niesamowite poczucie wlasnej wartosci i bezkarnosci (prywatne telefony na sume
            ok. 2tys - to jeden z przykladow). Takiej osoby nie jestem w
            stanie "zrozumiec", nie mam pojecia co tkwi w umysle takiego czlowieka, jakie
            pobudki nim kieruja, jakie ma podstawy do takiego zachowania itp. itd.
            dla mnie jest to powazny problem bo jak pisalam na poczatku, musialam
            przepracowac pol roku za darmo zeby dostac etat i normalna pensje i teraz nie
            zwolnie sie dla komfortu psychicznego. Musze z nim pracowac!
            • zairazki Re: dupek w pracy 25.02.03, 15:27
              jedza1 napisała:
              ...
              > Z pelna odpowiedzialnoscia powtorze jednak raz jeszcze: "moj" dopek ma
              > najzwyczajniej w swiecie podły charakter, roszczeniowy stosunek do zycia, i
              > niesamowite poczucie wlasnej wartosci i bezkarnosci (prywatne telefony na
              sume
              > ok. 2tys - to jeden z przykladow). Takiej osoby nie jestem w
              No to masz kolejny projekt oszczędnościowy, o ile macie odrębne telefony
              wewnętrzne, i pomysł na uprzykrzenie dupkowi żywota. W jednej z firm
              obowiązywała zasada: wolno dzwonić prywatnie. Ale co miesiąc kierownik dostawał
              bilingi wewnętrzne na każdy telefon osobno z wyszczególnieniem kosztów rozmów.
              Każdy pracownik przy telefonie zaznaczał swoje rozmowy prywatne i ich koszt za
              jego zgodą automatycznie potrącano mu z pensji. Jednocześnie musiał być
              przygotowany na kontrolne pytanie kierownika "co to za numer" gdy coś się
              powtarzało jako służbowe lub kosztowało dużo (np. długa rozmowa na komórkę lub
              międzymiastowa). I nie było cudów - kierownik w trosce o własny tyłek
              kontrolował rzetelność bilingów, bo mu sumowali koszty telefonów na wydział, a
              pracownicy kontrolowali ilość rozmów prywatnych i płacili za nie. Lawiranci
              dostali po wpadkach parę razy solidnie po kasie, a firma zaoszczędziła sporo
              kasiory na telefonach. W dzisiejszych czasach redukcja kosztów mile widziana -
              może zgłosi to ktoś u siebie? Oferta za free :)

              > stanie "zrozumiec", nie mam pojecia co tkwi w umysle takiego czlowieka, jakie
              > pobudki nim kieruja, jakie ma podstawy do takiego zachowania itp. itd.
              > dla mnie jest to powazny problem bo jak pisalam na poczatku, musialam
              > przepracowac pol roku za darmo zeby dostac etat i normalna pensje i teraz nie
              > zwolnie sie dla komfortu psychicznego. Musze z nim pracowac!
              Skoro musisz z nim pracować, to spróbuj dać mu coś do roboty, bo szefowie
              najwyraźniej go nie dociążają. Albo spróbuj przełamać wstręt i dowartościuj
              gostka np. pytając go o radę czy pomoc w weryfikacji dokumentacji (najlepiej
              fikcyjnej). Niezłym pomysłem jest też postawienie ulubionej fotografii na
              biurko - zawszeć przyjemnej popatrzeć na kochane buziaczki na fotce niż na
              paskudę kawałek dalej :)
              pozdrowionka
              zairazki
              • Gość: Fred Re: dupek w pracy IP: *.wodgik.katowice.pl 26.02.03, 11:27
                U mnie jest tak samo jak pisze Zairazki, w pewnym okresie ludzie byli wręcz
                zobowiązani odnotowywać każdy telefon, służbowy czy prywatny, nieważne. To już
                trochę przeginka (robisz ważną robotę a tu masz się skupiać na pierdołach),
                więc tego nie stosujemy. Ale ogólna kontrola billingów jest (a przy komórkach
                pełna).

                Natomiast co do informacji Jędzy o 2 tys. zł za prywatne rozmowy tego palanta,
                to świadczy to o tym, że czuje się bardzo pewnie. Ja dziś zmuszony byłem zrobić
                drakę, bo całe biuro (ponad 30 osób) wygadało 1700zł brutto, a z kasą niestety
                krucho. Z tego wynika równocześnie, że billingowanie u Jędzy jest, bo inaczej
                by tego nie wiedziała.

                Jędzuś, jeśli Ci to ulży, to podaj mi telefon na biurko tego ch**a, to
                zadzwonię i mu nabluzgam (pod warunkiem, że nie będzie w stanie mnie
                namierzyć). Jeśli jesteś zainteresowana, napisz, to podam Ci swój mail.
                • Gość: Antony Re: dupek w pracy IP: 217.96.1.* 26.02.03, 13:14
                  Tez takiego miałem w grupie. Na zebraniach opowiadał jakie o będą eyniki w tym
                  miesiącu , czego to on nie zaczyna , z kim już zacząl rozmowy . Właziłw dupe
                  szefowi działu , potrafił zamiast jechac do klienta to opowiadac szefom jakieś
                  pierdoly a na koniec miesiaca ...... wiecie co .. wyniku zero , ale to nic on
                  był ulubieńcem. Wkurwiał wszystkich, aż przyszedldzień redukcji działu i....
                  został tylko on..
                  • Gość: Monca Re: dupek w pracy IP: 195.116.62.* 26.02.03, 15:21
                    Ja mam w pracy dziundzię.
                    Nie jest złośliwa, ani wredna. Za to jest ... no bezmyślna po prostu. Jest
                    również nieprzeciętnej urody, co ceni sobie szczgólnie szef. Ręce opadają jak
                    nie radzi sobie z wordem, komputer jej służy za maszynę do pisania, za to
                    biegle zna obsługę gadu-gadu.
                    Jej dzień pracy wygląda następująco: rano sesja gadu-gadu z przyjaciółmi, kawa,
                    gadu-gadu, 10 min na pracę, herbata, g-g ....
                    Jestem jej przełożoną, ale mogę sobie tylko poskamleć, bo na każdą zwróconą jej
                    uwagę reaguje zwalaniem winy na kogoś innego, tłumaczeniem, że "nie wiedziała",
                    albo "nie chciała, przykro jej".
                    HEEEELP!!!!!!!!!!!
                    • Gość: Lechu Re: dupek w pracy IP: *.acn.waw.pl 26.02.03, 15:51
                      Spróbuj przekazać jej polecenia za pomocą gadu-gadu ;-)
                    • Gość: leniuch102 Atrakcyj(ne/ni) są na specjalnych warunkach IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.02.03, 15:55
                      życie takie jest i nic na to nie poradzisz. Ładna buzia + sylwetka
                      modelki/modela to darmowy bilet na życie w biznesklasie. Reszta sie musi
                      nazapieprzać. Howgh !
                      No doprawdy nie wiem jak taką lalę gnębić - chyba akcentując upływ czasu,
                      urodziny, podliczać dzieci rówieśnic, jeśli bezdzietna, cytując jakieś dołujące
                      statystyki - ale czy warto ? No chyba że wredna.
                      • Gość: Mirko SMUTNE ALE PRAWDZIWE IP: *.union01.nj.comcast.net 15.03.03, 14:08
                        polityka.onet.pl/galeria.asp?PGNUM=24&M=ML
                    • Gość: Monca Re: dupek w pracy IP: 195.116.62.* 04.04.03, 17:03
                      Jest złośliwa...
                    • beata_ Re: dupek w pracy 04.04.03, 18:04
                      Gość portalu: Monca napisał(a):

                      > Ja mam w pracy dziundzię.
                      > Nie jest złośliwa, ani wredna. Za to jest ... no bezmyślna po prostu. Jest
                      > również nieprzeciętnej urody, co ceni sobie szczgólnie szef. Ręce opadają
                      jak
                      > nie radzi sobie z wordem, komputer jej służy za maszynę do pisania, za to
                      > biegle zna obsługę gadu-gadu.
                      > Jej dzień pracy wygląda następująco: rano sesja gadu-gadu z przyjaciółmi,
                      kawa,
                      >
                      > gadu-gadu, 10 min na pracę, herbata, g-g ....
                      > Jestem jej przełożoną, ale mogę sobie tylko poskamleć, bo na każdą zwróconą
                      jej
                      >
                      > uwagę reaguje zwalaniem winy na kogoś innego, tłumaczeniem, że "nie
                      wiedziała",
                      >
                      > albo "nie chciała, przykro jej".
                      > HEEEELP!!!!!!!!!!!

                      Jako przełożona, może zarządzisz usunięcie z komputerów wszelkich gier i
                      innych takich drobiazgów - spróbuj zasugerować to szefowi wyżej, jako pomysł
                      na lepsze wykorzystanie czasu pracy...
                      Dotknie ją to na pewno i zajmie się może z nudów robotą, ale uważaj żeby
                      dotyczyło to wszystkich twoich podwładnych (ew. całeko biura w górę i w dół),
                      żeby lalunia nie odebrała tego osobiście - może ci zrobić koło nogi!
      • Gość: Pomocnik Re: dupek w pracyDojedzy IP: 199.71.64.* 15.03.03, 20:18
        Zajmij sie prostytucja.Tam zaplaca ci od poczatku zdziro.
        • Gość: psujak Re: dupek w pracyDojedzy IP: *.chello.pl 16.03.03, 13:21
          Bardzo mi Cię szkoda.
        • Gość: fred Odpowiedź kutasowi, który usiłuje obrazić Jędzę1 IP: *.wodgik.katowice.pl 17.03.03, 11:35
          Słuchaj głodny frajerze! Tego typu sugestie o prostytutkach itp. to możesz
          sobie zachować dla swojej kobiety, jeśli jakakolwiek kobieta zechce spojrzeć na
          takie gówno jak ty. Jesteś huj (celowo piszę niegramatycznie, bo też jesteś
          krótki), a robili cie za pięć siódma, jak na siódmą mieli do roboty (więc
          niedokładnie). Jesteś bystry jak woda w klozecie, bezbłędny jak Windowsy i
          użyteczny jak zużyte Okeido! I zejdź mi skurwysynu z oczu!
          • qczi Re: Odpowiedź kutasowi, który usiłuje obrazić Jęd 11.04.03, 16:18
            ty, to pewnie ten dupek, ktorego opisywala ;PPPP
            w kazdym razie uderz w stol...
            ;D
            • Gość: Fred Re: Odpowiedź kutasowi, który usiłuje obrazić Jęd IP: 195.136.39.* 14.04.03, 07:14
              qczi napisała:

              > ty, to pewnie ten dupek, ktorego opisywala ;PPPP
              > w kazdym razie uderz w stol...
              > ;D

              Szczerze mówiąc, właśnie tego się obawiam. Jędza się zamknęła, możliwe, że
              zajrzał jej w kompa i ją podkablował. Niewykluczone, że wręcz straciła robotę.
              I to, że go zbluzgałem, to marna pociecha. Jędzuś, gdziekolwiek jesteś, odezwij
              się!
              • jedza1 Re: Odpowiedź kutasowi, który usiłuje obrazić Jęd 14.04.03, 16:01
                jestem i dziekuje za obrone, ale obrazic mnie moze jedynie ktos z conajmniej 2-
                cyfrowym IQ.
                Moj dupek trzyma sie niezle, ostatnio przylapalam go na grzebaniu w mojej
                prywatnej szafce, wiec teraz troche sie boi ze cos komus powiem... Zreszta
                zagrozilam mu ze nastepnym razem powiem ze mialam w szafce 20 tys gotowka i ze
                mi znikly. Pewnie wkrotce okaze sie ze mam prze...ne u szefostwa ale jak do tej
                pory mam spokoj. Moze warto bylo sie postawic? Czas pokaze.
                A na forum bywam nieczesto ze wzgledu na nawal obowiazkow.
                pozdrawiam,
                • Gość: Fred Re: Odpowiedź kutasowi, który usiłuje obrazić Jęd IP: 195.136.39.* 15.04.03, 09:53
                  jedza1 napisała:

                  > jestem i dziekuje za obrone, ale obrazic mnie moze jedynie ktos z conajmniej
                  2-
                  > cyfrowym IQ.

                  dlatego napisałem "USIŁUJE obrazić"


                  pzdr
                • Gość: Fred Re: Odpowiedź kutasowi, który usiłuje obrazić Jęd IP: 195.136.39.* 15.04.03, 09:56
                  Jędza, a w ogóle to się cieszę, że żyjesz i pracujesz, i chyba wyrażam tu
                  zdanie większej liczby osób - prawdop. wszystkich forumowiczów
                  • qczi Re: Odpowiedź kutasowi, który usiłuje obrazić Jęd 15.04.03, 18:17
                    olejecie sie zapewne, ale godzine temu zostalam zwolniona z pracy, bo......
                    szef przeczytal moj blog!!
                    szok ;)))
                    • Gość: Gosc_z_RFN Co to jest "blog"? W jaki sposob Cie zwolnil ? IP: *.dip.t-dialin.net 15.04.03, 18:45
                      Tak nagle ? Co to za zwyczaje ? Przeciez najpierw musi dac upomnienie, nie
                      wolno od razu zwalniac, przynajmniej u nas w RFN. Pozdrawiam Gosc znad Renu
                    • Gość: wrrr Re: Odpowiedź kutasowi, który usiłuje obrazić Jęd IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.04.03, 21:00
                      qczi napisała:

                      > olejecie sie zapewne, ale godzine temu zostalam zwolniona z pracy, bo......
                      > szef przeczytal moj blog!!
                      > szok ;)))

                      Słusznie postąpił. Strona jest badziewna. Nic sie nie otwiera.
                      Pozdrowienia dla szefa.
                      • Gość: Fred Odpowiedź wrr i qczi IP: *.wodgik.katowice.pl 16.04.03, 08:20
                        Gość portalu: wrrr napisał(a):

                        > qczi napisała:
                        >
                        > > olejecie sie zapewne, ale godzine temu zostalam zwolniona z pracy, bo.....
                        > .
                        > > szef przeczytal moj blog!!
                        > > szok ;)))
                        >
                        > Słusznie postąpił. Strona jest badziewna. Nic sie nie otwiera.
                        > Pozdrowienia dla szefa.

                        Wrrr, jesteś mało dowcipny.

                        Qczi, wiesz, że sprawa się kwalifikuje do sądu pracy (chyba, że jak wiele osób
                        jesteś na własnej działalności albo zleceniu). Ciekawe, jak to opisze w
                        wypowiedzeniu... Jeżeli w Twoim blogu nie był wymieniony z nazwiska, nazwy
                        firmy czy innych cech identyfikujących, to choćbyś tam sypała ch^%ami i k*#@ami
                        pod jego adresem, to nie może Cię oskarżyć o oszczerstwo.
                    • Gość: Fred Blog qczi IP: *.wodgik.katowice.pl 16.04.03, 08:23
                      W jaki sposób przeczytał Twój blog, skoro strona żąda hasła? Jeśli się włamał,
                      to to jest przestępstwo
                      • qczi Re: Blog qczi 16.04.03, 13:14
                        teraz ponakladalam hasla, bo cala firma siedzi i czyta (no, teraz juz nie)
                        mojego bloga, o moim facecie, o tym jak lubie imprezowac itp
                        dlatego tez ponakladalam hasla
                        jak zobacze ze licba wejsc z mojej bylej pracy sie radykalnie zmniejszyla
                        (czyli jest zerowa), to znowu stronke udostepnie w pelni
                        nie bylo tam zadnych oszczerstw, nie daloby sie takze zidentyfikowac w zaden
                        sposob firmy itp
                        umowy zadnej nie mialam, dlatego nie moge ich ciagnac do sadu
                        ogolnie poszlo o bloga, bo bylo tam napisane ze wszyscy siedza w internecie
                        zamiast pracowac - ze mna zreszta wlacznie)
                        no i szef sie chyba wystraszyl ze jego szefo to przeczyta ;)
                        ogolnie, ze duzo klne w blogu i ze mam nie takie podejscie do zycia, jak
                        potrzeba ;))
                        • Gość: Fred Re: Blog qczi IP: *.wodgik.katowice.pl 16.04.03, 15:16
                          Jeżeli mogę zapytać, jak to możliwe, że nie miałaś umowy? Pracowałaś tam 2 dni
                          czy jak?
                          • qczi Re: Blog qczi 16.04.03, 19:54
                            od 3 miesiecy tam pracowalam ponad, i kase normalnie naprzelwe... a jak to
                            mozliwe - no student jeszcze jestem i od poczatku bylo powiedziane, ze bede
                            tyko na wierszowce
                            nie wiem czy cos z tym jest nie tak...
                            • Gość: Fred Re: Blog qczi IP: *.wodgik.katowice.pl 17.04.03, 09:33
                              Nie no, skoro to prasa i taka formuła pracy, że "za wierszówkę", a Ty jesteś
                              studentką, to rzeczywiście tak się robi (chociaż PIP i tak by gościa
                              wyczesała).
                              • Gość: Lechu coś się tak uczepił tego PIPa ? ;-) IP: *.acn.waw.pl 17.04.03, 12:59
                                Jak chcesz wiedzieć to PIP ma pracowników głęboko w dupie. Traktują ich jak
                                debili. Oni (PIPowcy) nic z tego nie mają, że przyłazi do nich rzesza ludzi
                                (ostatnio całe stada) i każą im się zajmować swoimi sprawami, których większość
                                wynika z naiwności pracowników. Nie przeczę, że trafiają się ewidentne szwindle
                                pracodawców, ale większość ludzi pracuje miesiącami bez umowy, wynagrodzenia,
                                etc. A niektórzy potem potrafią zrobić awanturę w PIPie. Tak na prawdę często
                                pracownikowi ciężko jest wygrać sprawę. Musi udowodnić np. że nadgodziny
                                powstały na polecenie szefa, jak nie, to sprawa przegrana, qczi musiałaby
                                udowodnić powód swojego zwolnienia, a to też niełatwe, ponieważ to wygląda jak
                                rozwiązanie umowy, której warunki są takie sobie i na to pozwalają. Najlepiej
                                zachować rozsądek, a co za tym idzie psychiczny spokój. To jest bardzo dobra
                                trampolina do sukcesu, czego życzę i qczi, i wszystkim innym.
                                Pozdrawiam
                                Lechu




                                Gość portalu: Fred napisał(a):

                                > Nie no, skoro to prasa i taka formuła pracy, że "za wierszówkę", a Ty jesteś
                                > studentką, to rzeczywiście tak się robi (chociaż PIP i tak by gościa
                                > wyczesała).
                                • Gość: Fred Re: coś się tak uczepił tego PIPa ? ;-) IP: *.wodgik.katowice.pl 23.04.03, 15:33
                                  Gość portalu: Lechu napisał(a):

                                  > coś się tak uczepił tego PIPa ? ;-)

                                  Ja sie "uczepiłem"? Jedna wzmianka w nawiasie! Może mnie z kimś mylisz?;-0

                                  > Jak chcesz wiedzieć to PIP ma pracowników głęboko w dupie. Traktują ich jak
                                  > debili. Oni (PIPowcy) nic z tego nie mają, że przyłazi do nich rzesza ludzi
                                  > (ostatnio całe stada) i każą im się zajmować swoimi sprawami, których
                                  > większość wynika z naiwności pracowników.

                                  Wiesz co, biurwy w niejednej instytucji mają zasadę "interesant twój wróg", bo
                                  przez interesantów muszą czasem kiwnąć palcem, chociaż im się nie chce.

                                  Natomiast jeżeli sprawa wynika z naiwności pracownika, bo na przykład nie jest
                                  w stanie udowodnić, że w ogóle pracował (są i takie przypadki), no to
                                  rzeczywiście PIPa mu nie pomoże, bo nic pracodawcy nie udowodni, choćby nie
                                  wiem jak chciała.

                                  > Nie przeczę, że trafiają się ewidentne szwindle
                                  > pracodawców, ale większość ludzi pracuje miesiącami bez umowy, wynagrodzenia,
                                  > etc.

                                  To co piszesz, to są prawie zawsze szwindle, tylko jak rozumiem, chodzi Ci o
                                  to, że nie zawsze ewidentne.

                                  > Tak na prawdę często
                                  > pracownikowi ciężko jest wygrać sprawę. Musi udowodnić np. że nadgodziny
                                  > powstały na polecenie szefa, jak nie, to sprawa przegrana,

                                  Słuchaj, legalność czynu to jest zawsze jedna sprawa, a ciężar dowodu druga. I
                                  z dowodem czasem jest ciężko, ale to nie zmienia faktu, że jeśli jakiś czyn
                                  zabroniony zostanie jednak udowodniony, to sprawca obrywa. Zauważ, że
                                  napisałem "PIPa BY ich wyczesała" (czyli gdyby ich dorwała na zatrudnianiu
                                  osoby bez podpisania umowy przez 3 miesiące, a więc np. gdyby osoba miała
                                  świadków, o co oczywiście może być ciężko), a nie np. doradzałem Qczi, żeby
                                  szła na skargę do PIP, co zdajesz się mi sugerować.

                                  > qczi musiałaby udowodnić powód swojego zwolnienia, a to też niełatwe,
                                  > ponieważ to wygląda jak rozwiązanie umowy, której warunki są takie sobie i na
                                  > to pozwalają.

                                  Patrz wyżej. Wcale jej nie radzę, by szła do PIP, bo w tym wypadku jak nie ma
                                  nic na papierze, a świadkowie na pewno nabiorą wody w usta, to nie ma szans;
                                  poza tym Qczi wyjaśnia, że była na współpracy z redakcją, a nie na umowie o
                                  pracę, i pisała za wierszówkę, więc w tej sytuacji w ogóle sprawa nie podlega
                                  PIP.

                                  Natomiast chwileczkę, chwileczkę: rozwiązanie umowy o pracę jest szczegółowo
                                  uregulowane w KP i można go dokonać tylko na warunkach takich jak tam określone
                                  lub korzystniejszych dla pracownika, a nie "warunki umowy są takie sobie i na
                                  to pozwalają". To nie jest umowa cywilnoprawna. Oczywiście Qczi w ogóle nie
                                  miała umowy o pracę, więc jest to akademicka dyskusja.

                                  > Najlepiej
                                  > zachować rozsądek, a co za tym idzie psychiczny spokój. To jest bardzo dobra
                                  > trampolina do sukcesu, czego życzę i qczi, i wszystkim innym.
                                  > Pozdrawiam
                                  > Lechu

                                  A tu się w pełni zgodzę. I również duże pozdro.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka