Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    O ELI CO SIE UCZYC NIE CHCIALA A KIEROWNICZKA ZOST

    30.12.02, 01:04
    part 1
    (zaznaczam, ze cala ta opowiastka jest autentyczna)
    byla sobie pewna dziewczynka, ktora na wsi mieszkala, starsze siostry 2
    miala, rodzicow starszych miala, i oczkiem w ich glowie byla. dzieweczka ta
    za niezbyt bystra od urodzenia uchodzila, bo tylko z kurkami sie bawila,
    gaski pasla i z ludzmi kontaktu za bardzo nie miala, a byly to ciezkie lata
    60. od urodzenia dziewcze to przygotowywane bylo do pelnienia zacnej, acz
    niedocenianej roli z matki-prababki zony, matki, sprzataczki i kucharki in
    one, tak ze stworzonko to uczyc sie nie chcialo i nie musialo, bo i po co.
    Zylo sobie tak, wiejska szkolke podstawowa skonczylo, 15 wiosenek strzelilo i
    czas bylo opuscic przyjazne strony i nolens volens dalej krztalcic sie
    wypadalo, a przynajmniej sprobowac, bo czego jak czego, ale podstawego
    wyksztalcenia w domu z tradycjami matek-babek-prababek-Westalek - nie bylo;
    dziewcze, jako ze glupi ma zawsze szczescie, zostalo przyjete do
    malomiasteczkowego LO. Zaczyna sie czas dojrzewania, ksztaltowania sie
    przyszlej sales-manager (sic!) nie tylko w sensie intelektualnym...
    cdn. - w zaleznosci od liczby czytelnikow...
    Obserwuj wątek
      • Gość: ВОЛИЦА™ Re: O ELI CO SIE UCZYC NIE CHCIALA A KIEROWNICZKA IP: 216.80.156.* 30.12.02, 01:57
        piszzzzzzzz!

        ale tylko nie zniknij pewnego dnia
        • Gość: MM nie pisz IP: *.ny5030.east.verizon.net 30.12.02, 07:28
          bo po co?
          • mojahistori Re: nie pisz 11.02.04, 11:24
            www.mojahistoria.republika.pl
      • Gość: gschab pisz, tylko konsekwentnie IP: *.limes.com.pl 30.12.02, 10:00
        • Gość: marecki Re: pisz, tylko konsekwentnie IP: *.citicorp.com 30.12.02, 11:59
          pisz.
      • pani.kierowniczka part 2 30.12.02, 14:38
        (pisze, a wiecie po co? bo to samo zycie, niestety...)
        Zatem pani Ela rozpoczela ostatni swoj etap edukacji - LO. Szlo jej, jak sie
        mozna domyslic, z racji pustej mozgoczaszki i i materialu genetycznego bez
        potencjalu intelektualnego, beznadziejnie. Z trudem przeskakiwala z klasy do
        klasy, glownie dzieki nieodpartemu urokowi osobistemu, dzialajacemu glownie na
        meska czesc Ciala Pedagogicznego, bo juz z Jego piekniejsza czescia bylo
        gorzej. Nasz Ela jednak w swej glupocie byla na tyle cwana, ze szybko
        zorientowawszy sie, ile jej - watpliwe zreszta, opis fizis nastapi pozniej -
        wdzieki moga zrobic dobrego, wdzieczywszy sie niemilosiernie, beda grzeczna i
        dobrze ulozona panienka ze wsi, a przynajmniej taka udajac, bo w glowce naszej
        Elzuni powstala pewnego dnia burza hormonalna, ktorej to Ela juz nigdy nie
        sprostala i bez oporow sie poddala, tak wiec nadrabiajac "uroda" - zdawala z
        klasy do klasy z calkiem dobrymi wynikami; Cialo nie bylo na tyle wredne, aby
        dziewcze wiejskie pozbawic bez skrupolow swiadectwa dojrzalosci, bo i po co? I
        tak na studia nie pojdzie, po maturze wyjdzie za maz, urodzi pociechy, a
        przeciez pozniej taki bobas pojdzie do szkoly i w rubryce zawod matki ladniej
        wygadac bedzie bz, ale za to z adnotacja "wykszt. srednie", nieprawdaz. Tak
        pomyslawszy, Cialo konsekwentnie zrealizowalo to, co postanowilo, i prowadzilo
        Elzunie do matury. Ale zanim nasza kochana abiturientka zostala teze, nastapil
        nagly zwrot akcji, ktory zadecydowal jesli nie na calym, to w kazdym razie na
        znaczacej czesci jej zycia...
        cdn.
        • Gość: Andy Re:"syp dalej" IP: *.acn.pl 30.12.02, 17:33
          Czekam na ciag dalszy....
      • pani.kierowniczka part 3 31.12.02, 01:04
        Przyszla Pani Kierowniczka wkracza w dorosle zycie.

        Klasa maturalna. Zbliza sie z szybkoscia blyskawicy nieublagany czas kwitnienia
        kasztanow, a wraz z nim najtrudniejsza w zyciu Eluni proba intelektualna -
        jedyny prawdziwy egzamin sprawdzajacy potencjal pseudointelektualny pozostajacy
        w mozdzku Eli od pocztaku do konca w fazie embrionalnej, bez szans na ujrzenie
        kiedykolwiek swiatla dziennego tego najpiekniejszego ze swiatow. Tu nastepuje
        wspomniany wczesniej nagly i niespodziewany zwrot akcji. U kolezanki bedac,
        ktora to kolezanka wolontaryjnie udzielala naszej bohaterce korepetycji ze
        wszystkiego, poznaje brata kamradki, ktory wlasnie wrocil ze studiow do
        miasteczka Belz z zamiarem podjecia pracy jako Pan Milicjant, poznania zony i
        zalozenia rodziny. Ujrzal nasza prymuske, ona ujrzal jego i strzaly Amora
        przeszyly jednoczesnie dwa serca. Pan Milicjant znalazl swoja ukochana, Ela -
        sowjego ksiecia z bajki, bo jak nikt inny spragniona byla meskiego ramienia, i
        nie tylko - jednym slowem - tego, ktory moglby wreszcie dokonac haniebnego
        procesu defloracji, a najlepiej 2 w 1, czyli zaplodnienia od razu, za pierwszym
        razem.
        - "Taki juz sie tak latwo nie wywinie - pomyslalo Stworzonko - i bedzie musial
        szybciutko sie zenic!"
        Jak pomyslala, tak tez uczynila - wszak wszystkie kolezanki maja juz to za
        soba! Stroz prawa poczuwszy sie jak zarlacz w oceanie postanowil sobie nie
        odpuscic wiekskiej pieknosci, i wykorzystac na razie pierwsze spotkanie.
        Zaproponowal predziutko wypad na imprezke - jako ze byly to wczesne lata 80.
        imprezka prywatka chyba wtedy sie zwala. Ela z miejsca sie godzi. Po uzyskanie
        blogoslawienstwa rodzicow, siostr i szwagrow, Ela podaza na spotkanie z jasnym
        postanowieniem:
        -"Nie moge go stracic! Musze go zlapac na dziecko! Ha! Za 2 miesiace wszystkie
        kolezanki umra z zazdrosci, gdy na Sylwestra przyjde juz z narzeczonym!"
        I tak tez sie stalo. Pan Milicjant byl mlody, wyposzczony, dodatkowo Ela
        zadbala o napoje wyskokowe... Ale, ale! Nasz bohater nie byl taki glupi, i tuz
        przed pyta o zabezpieczenie. Sprytna Ela zaczyna z duma mowic o tym, ze jej
        szwagier, ktory dorabia w "eNeReFie" przywiozl jej pewien specyfik w
        zastrzykach. ktory raz podany ubezpladnia na miesiac, a ona wlasnie wczoraj go
        wziela, pokazujac przy okazji slad po iniekcji. Chlopak nie mial powodu, aby
        nie wierzyc. Dochodzi do wielokrotnych zblizen tego wieczora pomiedzy para
        naszych bohaterow...
        Znajomosc kwitnie. Nadchodzi Sylwester 1982 roku. Rozentuzjazmowana Elzbietka
        podczas zabawy sylwestrowej oznajmia ukochanemu, ze zostanie ojcem...
        cdn.
        • Gość: volica Re: part 3 IP: *.TNNAS2.USIT.NET 31.12.02, 06:20
          ale zolza. juz jej nie lubie!!!!
          I co dalej????
          • Gość: Andy Re: part 3 IP: *.acn.pl 31.12.02, 15:43
            Czyli WRON-a rzadzi a ONA swoje robi.....Co dalej????
      • pani.kierowniczka part 4. 01.01.03, 13:23
        Matrimonium preconsumatum.

        Tak wiec konsekwentnie przeprowadzony misterny plan jednorazowej inkontynencji
        brzemiennej w skutkach powiodl sie. Nasz Pan Milicjant vel Hipolit Wyprztyk
        przyjal fakt zostania ojcem z niebywalym spokojem, co zdumialo sama Elzunie.
        Zwazywszy na fakt, ze nasz przeurokliwa Hebeska nad wyraz sugestywnie
        przechodzila z lamentu do spazmatycznego szlochu, krzyczac w nieboglosy, ze to
        nie jej wina, co ona teraz, biedna panna z dzieckiem pocznie, ze... widocznie
        srodek byl przeterminowany, Hipolit pomyslal:
        -"Coz, stalo sie, niespodziewanie, ale przeciez w tym ci ja celu bylem
        przybylem do Belz. Mam rodzine nolens volens, dziecko, piekna - no, to akurat
        jest kwestia sporna, ale de gustibus etc - zone, prace, czas sie zenic!"
        W rok 1983 nasza Elunia vel Rozhulantyna Bazylowna z ksiazat Wszechwiejskich
        Zastodolna weszla zatem, wprawdzie w potencji, ale za to jak bliskiej
        urzeczywistnieniu, jako matka, zona i gospodyni domowa na utrzymaniu meza, z
        matura w dloni w dodatku - to rozumialo sie samo przez sie, ciezarnej nikt nie
        pusci kantem, kto jak kto, ale Cialo niehumanitaryzmu w Belz nie praktykowalo.
        Nadchodzi maj. Nasza narzeczona zdaje pomyslnie, a jakze, wszystkie egzaminy i
        pozostajac na wieki wiekow jeno abiturientka konczy ostatni etap swojej
        edukacji. Czas ustalic date slubu.
        -"Alez, Jieronimku, ja chce w sierpniu, bo jest >>er<<, a poza tym bedzie juz
        po rozwiazaniu. Ja nie chce z brzuszkiem isc do slubu - jeszcze ktos sobie cos
        pomysli!"
        W lipcu pojawia sie progenitura panstwa Wyprztykow w postaci uroczej
        Florentyny. W sierpniu nasza Ksiezna Zastodolna zostaje pania Wyprztykowa. Jej
        wizja bezstresowego ulozenia sobie zycia powiodla sie, a przynajmniej tak jej
        sie wydawalo, bo jak wiadomo, mgliste wyobrazenia zazwyczaj niewiele maja z
        rzeczywistoscia.
        Sielanka nie trwa dlugo...
        cdn.
        (maly wtret - Kochani! napiszcie prosze, czy mam kontynuowac.)
        • Gość: Andy Re: part 4. IP: *.acn.pl 01.01.03, 15:24
          Przykrosc zrobisz w N.Roku zaniechawszy.....
          Prosze wiec!
        • Gość: volica Re: part 4. IP: 216.80.157.* 01.01.03, 19:43
          pisz!!!!

          ale wielka prosba. Pisz po polsku :))
        • vesuvio Re: part 4. 01.01.03, 21:13
          pisz.....!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: pisz proszem Re: part 4. IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 01.01.03, 21:32
          czekamy czekamy ! to sie robi co raz bardziej interesujące .... :)
      • pani.kierowniczka Dzieki!!!! 02.01.03, 01:01
        Moi drodzy! Dziekuje z calego serca za pozytywne opinie. Bede pisala
        codziennie, obiecuje, jeszcze dzisiaj kolejna czesc, ale chyba raczej po
        poludniu. Ok, bedzie "po polsku" ( a nie jest?:)))) ) A teraz zmykam do
        lozeczka. Pozdrawiam bardzo goraco!
        • Gość: volica Re: Dzieki!!!! IP: 216.80.157.* 02.01.03, 01:55
          Dzieki. Jestes kochana !!!
          • pani.kierowniczka Vooolicaaa! 02.01.03, 15:22
            Ty rowniez! dziekuje!!!!
        • Gość: abc Re: Dzieki!!!! IP: *.acn.waw.pl 02.01.03, 11:51
          Pisz i się nawet nie zastanawiaj. Może ta historia przebije sławetnego RIFUN'a -
          mistrza w swojej klasie :)

          podr,
          abc
          • pani.kierowniczka Moj drogi abc! 02.01.03, 15:19
            serdecznie dziekuje za komplement, ale zbyt olbrzymi dla mnie - Rifun to
            debesciak! Pozdrawiam w trakcie przyplywu weny "tfurczej" :)
      • pani.kierowniczka part 5. 02.01.03, 15:48
        Erotyczno-malzenska melancholia Hieronima Wyprztyka.

        Rozhulantyna Wyprztykowa vel (przyszla) Pani Kierowniczka delektuje sie zyciem
        malzenskim. Urzadza w wiejskim stylu swoje pierwsze mieszkanie W MIESCIE,
        zostaje wreszcie - jak to okresla - PANIA, zajmuje sie pieczeniem zakalcow,
        zmiana pieluch, gotowaniem zimniakow, przypalaniem wody na herbate i
        autodojeniem mleka z nabrzmialych piersi. W czasie wolnym od absorbujacych
        obowiazkow dopieszcza Hieronima, swojego meza, pana i wladcy. Tenze jednak, po
        paru miesiacach sielanki, ku zdumieniu naszej Hausfrau, okazuje pierwsze oznaki
        znudzenia zarowno wiejska malzonka, jak i mieszczanskim zyciem. Stan
        permanentnej prostracji i weltszmercu topi w dowitaminizatorach mozgowych
        przroznych masci. Nie dosc, ze pije, to jeszcze z zalu za bezpowrotnie utracona
        kawalerska beztroska i wolnoscia zaczyna bic. Elzbietka lata po scianach,
        chadza z podbitym okiem, traci wlosy. Tego nasza bohaterka nie spodziewala sie.
        Dala sie zdeflorowac zwyczajnemu bandycie, ktory w dodatku wszedzie ma uklady.
        Doniesienie na MO nie wchodzi w gre. Na wies byla Zastodolna wrocic tez nie
        moze, gdyz bedzie to oznaczalo przyznanie sie do porazki zyciowej, powrot do
        mieszkania w stajnio-chlewni i permanentny strach o to, z czego bedzie zyla.
        Nie moze, i nie chce powrotu na lono natury - wszak przy mezu stala sie miejska
        dama, mieszkanka BLOKU, co bylo dla Elzuni zawsze szczytem marzen.
        -"Przetrzymam, moze sie zmieni".
        Tymczasem mezus staje sie coraz bardziej brutalny, ba! zaczyna werbalizowac
        swoje uzasadnione pretensje:
        -"Po co cie przerznalem, ty wiejska zdziro!" - wykrzykuje w delirycznym amoku
        Hieronim - "Myslisz, ze nie wiem o tym, ze mnie naciagnelas na dziecko? Koledzy
        mi to uswiadomili! Wrobilas mnie, ty przewrotna szmato!"
        I trzask w pysk. Krew rozbryzguje sie po scianach...
        -"Jestes najzwyklejszym darmozjadem, ja cie utzrymuje! Ale koniec z tym - masz
        sobie znalezc prace!"
        - "Ale ja przeciez nic nie umiem!" - oznajmia szczerze zdziwiona pomyslem meza
        Ela
        - "To zapier...aj jako sprzataczka! Chociaz, nie, przeciez wypierd...liliby cie
        z roboty po 2 dniach, bo ty nawet sprzatac nie umiesz! Za to potrafisz niezle
        robic co innego. Moze z tego bylaby kasa i jakis pozytek z ciebie?" -
        wyartykulowal Hirek.
        (W tym miejscu musze przeprosic za jezyk - staram sie byc wierna oryginalowi)
        -"Nie kocham cie! Nigdy cie nie kochalem! Zobacz, jak ty wygladasz! Roztylas
        sie jak krowa po dziecku, chodzisz calymi dniami w szlafroku, umalowalabys sie,
        wlosy bys umyla, ty kocmoluchu! Powinnas mnie do konca zycia po rekach calowac
        za to, kogo z ciebie zrobilem!" - wykrzykuje podczas kolejnej scysji Pan Wladza.
        -"Coz, >>trza<< sie rozgladac za praca..." - mysli Ela.
        (Ale zanim przejdziemy do tego etapu zycia naszej bohaterki, niezbedna jest
        jednoczesciowa wstawka, ktora to nastapi w kolejnym rozdziale, opisujaca to,
        kim byla Ela wiejska panienka bedac, a kim stala sie i jakich cech charakteru
        nabrala i nie tylko przetransformowujac sie w miastowa mademoiselle...)
        cdn.
        • Gość: ВОЛИЦА™ Re: part 5. IP: *.TNMEM2.USIT.NET 02.01.03, 16:07
          Teraz to mi sie jej zal zrobilo...
          Czekam na wiecej!!!!


          ps. Skad ty znasz takie szczegoly? Hmm, oraz ten twoj nick...
          nic nie sugeruje!
          • Gość: co dalej co dalej???????????????!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 132.198.175.* 03.01.03, 19:54
            • Gość: jannowk Re:Pisz , pisz dalej. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 04.01.03, 02:02
              Zaczyna sie robic interesujace czekam niecierpliwie.
              • Gość: MM ona pisze o sobie :)))))))))) IP: *.ny5030.east.verizon.net 04.01.03, 04:47
                dlatego zna tyle szczegolow :))))))))
                • Gość: jannowk Re: ona pisze o sobie :)))))))))) IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 04.01.03, 13:18
                  Gość portalu: MM napisał(a):

                  > dlatego zna tyle szczegolow :))))))))
                  Nie mozliwe, jezeli czytales ten tekst uwaznie to bys zauwazyl
                  ze nasza glowna bohaterka swoja edukacje zakonczyla na LO.
                  Czy to mozliwe zeby po LO takim stylem pisac??
                  Z pozdrowieniami.
                  • Gość: Andy Re: ona pisze o sobie :)))))))))) IP: *.acn.pl 04.01.03, 13:31
                    Tez nie wierze aby o sobie pisala w taki ekstraordynaryjny sposob...
                    Bylaby fenomenem na tym swiecie - i nobla za samokrytyke bym wnioskowal!!!!!!
                    Ale dlaczego kaze mi tak dlugo czekac na c.d.????
                  • Gość: volica Re: ona pisze o sobie :)))))))))) IP: *.TNMEM2.USIT.NET 04.01.03, 14:56
                    do pracy nie chodzila, miala czas., moze duzo czytala?
      • pani.kierowniczka part 6. 04.01.03, 14:26
        Miedzylog czyli ani prolog, ani epilog.

        Elzunia do 19 roku zycia wiodla spokojne, wiejskie zycie. Mieszkala w oborze,
        ktora po kilku malych przerobkach stala sie miejscem zamieszkania panstwa
        Bazylow.
        Aby ta czesc losow naszej bohaterki nie stala sie zbyt dluga i przynudnawa - bo
        przeciez cos, co moze byc wyrazone w jednym zdaniu umiera juz przy drugim
        zdaniu, przy trzecim smieszy lub nudzi, a przy czwartym staje sie tak obojetne,
        jakby panowala cisza - przejde od razu ad meritum, czyli do etapu pt.: "Kim
        Bazylowna sie stala pania Wyprztykowa zostajac":
        - nauczyla sie myc zeby - dotychczas nic na ten temat nie wiedziala, czego
        efektem byl brak uzebienia od 5 do 8 razy 4 w wieku lat dwudziestukilku,
        poniewaz Ela nie miala zwyczaju leczyc zebow - od razu nakazywala zdumionemu
        dentyscie ekstraktowac wszystkie te, ktore smialo moznaby wyleczyc (!!!)
        - wyedukowala sie w sztuce...dbania o higiene, ze szczegolnym naciskiem na
        pewna najintymniejsza czescia, ktora traktowala, jakby sie tu wyrazic, tylko na
        zewnatrz, nie interesujac sie tym, co dzieje sie w srodku...
        - mezatka bedac po raz pierwszy ujrzala Morze Baltyckie; Hieronim zabral zone
        na wakacje na polnoc. Najsampierw jednak kazal Elzuni zamknac oczy i otworzyc
        dopiero wtedy, gdy powie "juz", co tez Wyprztykowa uczynila, i...doznala
        silnego wstrzasu, jej cialo przeszedl dreszcz epileptyczny na widok, jak to
        ujela, "takiej ilosci wody!"; nie moglo biedactwo uwierzyc w to, ze to
        rzeczywistosc, a nie omamy halucynacyjne, tym bardziej, ze pozostali wakacjusze
        nie reagowali tak nademocjonalnie...
        - nauczyla sie mniej wiecej poprawnie komponowac ubrania pod wzgledem koloru i
        formy. Za wiejskiego zycia norma byl taki oto konglomerat: fioletowa spodnica,
        biala, koronkowa bluzka, czarne rajstopy ("rajtuzami" je zwala) i czerwone
        lakierki - szczyt pretaporterowskiego szyku w jej mniemaniu
        - wreszcie mogla zaczac poprawnie poslugiwac si enozem i widelcem - uprzednio w
        sztukamies wbijala noz i wyrywala kesy widelcem...
        - dowiedziala sie, ze dresy nie sa strojem wyjsciowym
        - uswiadomiona zostala o istnieniu takiego ewenementu jak... papier toaletowy
        - przyzwyczaila sie do kapania czesciej niz raz w tygodniu, w sobote

        Moglabym tak jeszcze dlugo...
        Nie badzcie Tomaszami, i uwierzcie, ze to prawda, najprawdziwsza...
        Nie jest to na szczescie, za co dziekuje codziennie Bogu, historia mojego
        zycia - Moja Droga MM! Czuje sie do glebi urazona Twoimi podejrzeniami, gdyz
        uwlacza to mojej inteligencji.
        A skad autorka zna tyle szczegolow...No coz, wyjasni sie to w jednym z
        kolejnych odcinkow, moze...

        cdn.
        • Gość: volica Re: part 6. IP: *.TNMEM2.USIT.NET 04.01.03, 15:09
          no coz. pewnych rzeczy trzeba sie nauczyc, jak np mycia zebow. lepiej pozno niz
          wcale

          czekam na wiecej.
          • Gość: Andy Re: part 6. IP: *.acn.pl 04.01.03, 16:56
            Tez czekam....
        • Gość: MM Czemu tu wszyscy takie smutasy?? ;) IP: *.ny5030.east.verizon.net 04.01.03, 17:20
          pani.kierowniczka napisała:

          > Nie jest to na szczescie, za co dziekuje codziennie Bogu, historia mojego
          > zycia - Moja Droga MM! Czuje sie do glebi urazona Twoimi podejrzeniami, gdyz
          > uwlacza to mojej inteligencji.

          Kazdy zart biora do serca.... wyluzujcie ...
          Droga kierowniczko, pomimo ze uwielbiam kobiety, czuje sie urazony braniem mnie
          za...kobiete :)))))))

          pzdr,
          Drogi MM :))))
        • Gość: abc Re: part 6. IP: *.acn.waw.pl 04.01.03, 17:49
          coraz ciekawiej......wnioskuję że wasz wspólny konatkt służbowy musiał trwać
          całkiem długo, skoro występuje tutaj tyle drobnych szczegułów z życia Elżuni.
          Mam nadzieję, że Twoja osoba pojawi się już niedługo :)

          pozdr.

          ABC
        • Gość: jannowak O Eli................................. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 04.01.03, 20:54
          Mysle ze tym papierem toaletowym to troche przesadzasz.
          Nawiasem mowiac przyzwyczailas (nas czytajacych Twoja opowiesc)
          do wyzszego poziomu.Pisz dalej, czekam.
          Z pozdrowieniami jannowak
          • Gość: jannowk Re: O Eli................................. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 06.01.03, 20:26
            Halo !czekamy na Twoje Story.
            • Gość: Andy Re: O Eli................................. IP: *.acn.pl 06.01.03, 20:42
              Szanowna "pani kierowniczko"....bo z nogi na noge kulam sie i zal odejsc do
              sikania, by watku tego nie stracic!!!!
              • Gość: sikor Re: O Eli................................. IP: proxy / *.koszalin.sdi.tpnet.pl 07.01.03, 00:43
                Skąd taka dokładna znajomość naszej bohaterki? A może wspólne znajomości?
      • pani.kierowniczka part 7. 07.01.03, 01:30
        I szczebel kariery zawodowej.

        Zdradzajacy, pijacy i bijacy maz po dlugich pertraktacjach doszedl do wniosku,
        ze praca moze poczekac. Argumentacja malzonki dala Hieronimowi do myslenia:
        - co stanie sie z dzieckiem? Jego dobro jest najwazniejsze. Poczekajmy, az
        Florestynka pojdzie do szkoly.
        Tak tez sie stalo.
        Nadszedl rok 1990. 26-letnia Elzbietka, nie majac wyjscia - dziecko wszak
        wyladowalo w szkole - prosi siostry i szwagrow o zalatwienie pracy.
        - Tylko nie jakiejs tam sklepowej czy ksiegowej - stanowczo zaznacza pani
        Wladzowa - ja jestem na to za inteligentna!
        (Tu wypadaloby nadmienic, ze Ellissima nie zna nie tylko ani jednego slowa w
        zadnym obcym jezyku, ale nawet z wyrazaniem tego, co "pomysli glowa" w jezyku
        ojczystym ma spore problemy; jeszcze , po tylu latach zycia w miescie zdarza
        jej sie wydalic z siebie bezwiednie "mniod" i wciaz myli jej sie, czy poprawnie
        mowi sie wiater i swetr czy sweter i wiatr...)
        Samoocena naszej Abderytki przez te kilka ostatnich lat skoczyla o 1000 %, w
        dodatku stala sie Pania Komisarzowa - Hieronim w miedzyczasie awansowal i objal
        Bardzo-Wazne-Stanowisko juz nie w MO, i nie w jakims tam 20-tysiecznym Belz,
        lecz w pobliskich, juz 150-tysiecznych Wezymordach. Tak wiec jak Ela moglaby
        pracowac jako, cumbajszpil, zwykla ksiegowa!
        W tymze 1990 roku w Belz pojawia sie Halucyn Splendorek, lat 49, zalozyciel i
        prezes jednoosobowej sp. z o. o. zajmujacej sie produkcja i zbytem kolorowych
        wydmuszek; krepe bydle z kwadratowymi plecami, twarza czarna od tkwiacego w
        ujsciach gruczolow lojowych nadmiaru sebum, wiecznie sapiacy i oblany potem,
        wsciekle nierasowy, obdarzony bawolim czolem ze spadajaca siwa grzywa
        zmierzwionych wlosow. Inzynier.
        Szwagier naszej Elli okazuje sie ni mniej ni wiecej tylko dobrym znajomym
        prezesa Splendorka. Zalatwia Wyprztykowej prace w firmie Halucyna pt. "Lues"
        PPHU sp. z o. o. w charakterze..., nie, nie pomiataczki vel sprzataczki vel
        konserwatorki powierzchni poziomych, ale... sekretarki.
        Nastaje New Age w zyciu naszej absolutnie rodowej rustykanki.

        cdn.

        P.S. Andy - usmiechy!
        Panie Janie Nowaku, badzcie powazni :))) (if U know what I mean)
        • Gość: meduza7 Re: part 7. IP: 212.182.71.* 07.01.03, 16:19
          Kierowniczko!!!! Albo raczej Księżno Witkacówno z Niemytych Dusz!!! Błagam o
          ciąg dalszy!!!
          A może to Rifun pod pseudonimem? P. Ela coraz bardziej przypomina dyr. Buraka!
          • Gość: abc Re: part 7. IP: *.acn.waw.pl 07.01.03, 21:01
            Twój talent rośnie jak na drożdżach, a historia robi się niesamowicie ciekawa:)
            Please, pisz jak najczęściej!!! Niestety sporo jest takich karierowiczów jak
            Ela wśród nas:(

            Dziękuje,
            abc
      • pani.kierowniczka part 8. 07.01.03, 18:23
        Ars oralis.

        Pierwszy dzien pracy. Wszystko wydaje sie Rozhulantyne Bazyl vel Nasza-Droga-
        Elzbiete przerastac. Nie radzi sobie nawet z parzeniem kawy; jednakze nie
        przejmuje sie tym zbytnio, zwazywszy na fakt, iz znalazla sie w "Luesie" z
        przyjacielskiej protekcji, co upowaznialo ja do wyciagniecia jednoznacznego
        wniosku, ze jej stanowisko z nia sama w roli glownej z zalozenia nie podlega
        redukcji. Ba! nasza cudna ignorantka w swej beztroskiej imaginacji...czekala na
        awnas, co bylo - wg niej - tylko kwestia czasu.
        Pewnego dnia Bazyl de domo zostaje zawezwana do gabinetu prezesa Splendorka.
        Ten, ku zdumieniu tejze, oznajmia bez ogrodek, czego tak naprawde oczekuje od
        osobistej asystentko-sekretarki, a co jest warunkiem sine qua non dalszego byc
        albo nie byc w firmie.
        - Ale...jak to, panie prezesie? - dziwi sie Ela - znaczy sie co ja mam
        wlasciwie robic? Co wchodzi jeszcze w sklad moich komplemencji? (sic!)
        - Alez, pani Elu - zasepil sie Halucyn - istota rzeczy nie kryje sie w
        kwalifikacjach, w mojej firmie, bynamniej (w tym momencie nalezy wybaczyc
        prezesowi niewlasciwe uzycie slowa bynajmniej, wszak jest tylko inzynierem, a
        zatem wo,no mu...), ale w elastycznosci zmierzajacej ku nieskonczonosci,
        nieprawda.
        - Nie rozumie (>>e<< z ogonkiem; w kwestii przebaczania - pozostawiam
        czytelnikom wolna reke), panie prezesie.
        - Noo, jak by tu rzec, prawda, w otwartosci na rozne seksualne aberracje,
        nieprawda. Pani Elzuniu, nie badzmy dziecmi...
        - Aaaa, seks! No to nie moze pan prezes od razu po ludzku mowic, o co panu
        prezesowi chodzi...
        ...i natychmiast oralnie uciela dyskusje. Owa niespodziewana riposta wprawila
        halucyna w orgazmiczna ekstaze. Rezultatem wlasciwie uzytych zdolnosci
        jezykowych Wyprztykowej primo i zarazem ultimo voto byly nie tylko sapania,
        wsdychaniam stekania i pojekiwania szefa. Ella po raz pierwszy zarobila
        prawdziwe pieniadze.

        cdn.

        P.S. Meduzo - czyzby laczyly nas podobne gusta literackie? Dzieki za ksiezna -
        gigakomplement, jesli poprawnie, naturalnie, odczytalam Twoje intencje :)
        • Gość: Andy Re: part 8. IP: *.acn.pl 07.01.03, 19:58
          hehehehe, Prosze o dalej bo ciekawosc mnie zzera!!!!
          • Gość: jannowak Re: O Eli........... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 08.01.03, 18:07
            Wczesniej pisalas ze Ela miala niekonwencjonalna metode leczenia swoich
            zebow, polegalo to na ich usuwaniu,a teraz -nagle "oralne argumety"
            dostaje gesiej skorki.
            Pozdrawiam
            • Gość: sikor Re: O Eli........... IP: proxy / *.koszalin.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 20:07
              Brak zębów w tym własnie momencie, może być nawet pewną zaletą, gorzej z
              wizualnymi atrakcjami, a jeszcze do tego spocony, sapiący grubas. Perwersyjny
              widok dla ludzi o silnych nerwach. Ciekawe czy będzie jeszcze więcej elementów
              horroru w tym opowiadaniu.
        • Gość: MZ I co dalej? IP: *.wodgik.katowice.pl 10.01.03, 07:34
          Pisz dalej, bo jakbym czytał przebieg kariery paru moich niestety znajomych
          (tzn. jeśli chodzi o nie, to o oralnym nie wiem, ale bardzo możliwe - są tak
          brzydkie, że tylko oralny z nimi może dać satysfakcję, bo chłop wtedy nie musi
          patrzeć na gębę).
          • meduza7 do p. kier. o gustach 10.01.03, 18:28
            Intencje na pewno wlaściwie :) Co do gustu nie wiem, bo mój sklada się z
            mnóstwa podguścikow i zawiera w sobie rzeczy na pierwszy rzut oka doskonale
            sprzeczne. Ale lubię te opary absurdu unoszące się nad Witkacym...
            Historyjka coraz bardziej zlośliwa... skąd ty masz te informacje?! Chyba nie
            podglądałaś przez dziurkę od klucza p. Eli w oralnej akcji?!!!
            • Gość: jannowak Re: O Eli........... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 10.01.03, 20:26
              Halo ! nie zapominaj o czekajacych.

              • Gość: jannowak Re: O Eli........... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 11.01.03, 16:43
                Halo SLONECZKO
                czekamy na dalsze odcinki.
                • Gość: Andy Re: O Eli........... IP: *.acn.pl 11.01.03, 18:06
                  podanie o c.d. pisac do kierowniczki?
      • pani.kierowniczka part 9. 11.01.03, 23:57
        Pigmalion i Galatea.


        stajac sie poloficjalna metresa prezesa Splendorka Bazyl-Wyprztyk musiala
        zaczac wygladac. Sztuka dla sztuki, owszem, byla dosc ekscytujaca, ale na
        dluzsza mete musiala dolaczyc do tego atrakcyjna fizjonomia i odpowiednia
        sylwetka.
        Jak juz zostalo powiedziane - Ela zaczyna zarabiac wiecej niz dobrze. Z
        funduszu reprezentacyjnego otrzymuje niebagatelna kwote na zakup ubran, naprawe
        stanu uzebienia etc., zas co miesiac regularna, dodatkowa pensje na
        kosmetyczke, masazystke, fryzjera, manikiurzystke, pedikiurzystke, kosmetyki,
        ubranie, perfumy itd., itp.
        Nasza abnegatka przeistacza sie w dandyske. W tym miejscu nadeszla
        odpowiednia pora na przedstawienie opisu postaci - przed i po metamorfozie.
        Przed:
        wspaniale rozwinieta, ale nie tam, gdzie trzeba, bruneta z wlosami do pasa, w
        wiecznym nieladzie, nakrecanymi na noc na walki, z meszkiem nad gorna warga,
        noskiem malym i ksztaltnym, klasycznym wrecz - tu sie skubanej udalo - ze zbyt
        szeroko rozstawionymi malymi, swidrujacymi, bezrzesnymi prawie oczkami,
        wzrokiem tepym, bezmyslnym, w porywach szallonym, otoczone - oczy -
        krzaczastymi, zrosnietymi nad nosem brwiami koloru hebanu. Wzrost - 1,64 m,
        wiecznie garbiaca sie, chodzaca z pewna nieznosna maniera - na ugietych nogach,
        ktore byly grube i parowkowate z racji braku miesni, co bylo wynikiem
        chronicznej awersji do jakichkolwiek cwiczen fizycznych, do tego krzywe i
        obrosniete, biodra szerokie, biust raczej wklesly w porywach plaski, stan
        wlasnego uzebienia - sztuk 8.
        Po:
        wsciekle ruda - wlos natapirowany w olbrzymi helmofon, wyglad mumiowaty, acz
        odznaczajacy sie swiadomoscia powodzenia u samcow, usta czerwone, jakby
        nabrzmiale, wciaz mimowolnie garbiaca sie, rzesy ciezkie od pogrubialaco-
        wydluzajacej mascary, oczy otoczone dookola czarna, gruba krecha, pazury
        dlugie, czerwone. Z racji wrodzonej krzywizny konczyn dolnych nolens-volens
        preferujaca spodnie, skorzane. Braki w uzebieniu zniwelowane. Brwi
        wyregulowane, meszek usuniety, nogi ogolone. Owlosienie intymne trwale
        wytrzebione, co jako powod do dumy i rzadko wystepujaca w jej mniemaniu nabyta
        cecha osobnicza, bylo oglaszane wszem wobec. Uwypuklajacy sie niesmialo zarys
        biustu byl efektem wprowadzenia push-upow. Pomimo tego - nadal zero klasy i
        rasowosci. Wdziek i kobiecosc uciekly z wrzaskiem dawno temu i nigdy nie
        wrocily...

        cdn.
        • Gość: sikor Re: part 9. IP: proxy / *.koszalin.sdi.tpnet.pl 12.01.03, 14:49
          A więc mamy zmianę dekoracji w opowiadaniu, czyli następne akty dramatu
          wkrótce.MAM NADZIEJĘ,ŻE SIĘ NIE MYLĘ.
          • Gość: Andy Re: part 9. IP: *.acn.pl 12.01.03, 20:14
            Teraz bedzie kilka dni "ochow" i "achow" i takich tam prosb o c.d......
            Az "panikierowniczka" uraczy nas znowu kilkoma barwnymi wersetami.....
            Choc przyznam ze ciekawe, i prosze o skrocenie przerw!
            Jesli ktos za, prosze o nacisniecie przycisku /bez podnoszenia reki/
            • Gość: sikor Re: part 9. IP: proxy / *.koszalin.sdi.tpnet.pl 12.01.03, 21:04
              A więc apeluje o nie pisanie "ochów" & "achów", ani żadnych próśb o c.d., tylko
              uzbroić się w cierpliwość i czekać.
            • Gość: e popieram (n/t) IP: 132.198.175.* 13.01.03, 17:27
        • Gość: xyz Re: part 9. IP: *.wodgik.katowice.pl 13.01.03, 10:56
          Fuj! W życiu bym jej nie dał do dzioba! Czułbym sie jakbym zapinał kawał
          wątroby!
          • Gość: pani.kierowniczka Elzunia umarla IP: 132.198.175.* 16.01.03, 23:34
            • anahella Re: Elzunia umarla 17.01.03, 02:44
              Hej, co to za zarty? czy to prawdziwa pani kierowniczka to napisala? Prawdziwa
              autorka pisala zalogowana do portalu a ta wpisana byla jako gosc. Czy prawdziwa
              pani kierowniczka moze potwierdzic lub zdementowac temat tego wpisu?
              • Gość: pani.kierowniczka chce ja sprowokowac do pisania.... IP: 132.198.175.* 17.01.03, 14:45
                ....nie denerwuj sie
                • Gość: fred Re: chce ja sprowokowac do pisania.... IP: *.wodgik.katowice.pl 17.01.03, 14:55
                  Gość portalu: pani.kierowniczka napisał(a):

                  > chcę ją sprowokować do pisania ....nie denerwuj sie

                  Pani kierowniczko! Nie prowokujta, tylko piszta o Eli, bo towarzystwo usycha z
                  niecierpliwości (prowokować możeta OPRÓCZ, a nie ZAMIAST)!

                  Ciekawe, czy Ela na końcu zrobi loda Burakowi (lody buraczane-fiu,fiu...)



      • pani.kierowniczka part 10. 17.01.03, 16:23
        Potencjalny awans.

        Staz sekretarsko-asystencki trwa niezmiernie krotko. Prezes Splendorek nie
        chcac dopuscic do sytuacji, w ktorej rozliczne talenta osobistej lodziarki
        pozostaja w malo spektakularnych podziemiach postanawia pokazac Elzbietke
        swiatu. Gotow byl awansowac ja od razu, lecz nie pozwalal Halucynowi na to
        jeden, acz znaczacy szczegol, a mianowicie pani wiceprezes Balantyna Fermor,
        panna, lat - podowczas - 49, niskiego pochodzenia, wyksztalcenie wyzsze
        techniczne, absolutnie nie do wykrycia na pierwszy i i kolejne rzuty oka/oczu,
        nieprawdopodobnie abnegacka zarowno w formie, jak i tresci, zbudowana jak tur
        olbrzymka horyzontalna, lubujaca sie w monoplciowych zabawach dla doroslych.
        Rzeczonej pani Fermor Elzbieta od poczatku wpadla w oko. Wiceprezeska probuje
        podchodow najpierw w zartobliwej formie - bez skutku, nastepnie wchodzi juz na
        powazne tory - error. Po kolejnej czarnej polewce wpada rozpalona do granic
        mozliwosci swej nienasyconej chuci do gabinetu prezesa PPHU "Lues" sp. z o. o.
        z kategorycznym wyrazonym brakiem zgody na awans Eli, ktore to zadanie bedzie
        tak dlugo aktualne, dopoki Elzbieta nie zmadrzeje i nie zacznie dogadzac
        rowniez pani wiceprezes.
        Halucyn wzywa do gabinetu Ele. Ta od razu kleka przed rozporkiem prezesa,
        lecz ten, o dziwo, sprowadza ja z powrotem do pozycji perpendykularnej i bez
        owijania w bawelne oznajmia zasady, po spelnieniu ktorych ma awans w reku.
        Zostanie sales managerem. Jedyna kandydatka do tak prestizowego stanowiska
        niewiele myslac i pokonujac rodzace sie obrzydzenie do pani wiceprezes, ktore
        to od razu rodzilo odruch wymiotny, resztkami swej imaginacji widzac siebie
        posiniaczona i latajaca po scianach wlasnego mieszkania, z pelnym przekonaniem
        wyraza zgode na oralne niwelowanie napiec i stresow obojga prezesostwa.
        - Jestem szycha! Ja wam wszystkim teraz pokaze! Nikt mi nie podskoczy! -
        radosne mysli blakaja sie po pustoczaszce Wyprztykowej. Nie wie ona jednka, ze
        w tym samym momencie prezes Splendorek wpadl na iscie szatanski pomysl...

        cdn.
        • Gość: pani.kierowniczka acha, podzialalo! (n/t) IP: 132.198.175.* 17.01.03, 16:56
        • anahella Re: part 10. 17.01.03, 18:46
          pisz dalej:) zaliczam te powiesc do gatunku "horror erotyczny z elementami
          psychologiczno-spolecznymi" i od razu laduje na wysokim miejscu w moim
          prywatnym rankingu:)
          • Gość: jannowak O Eli................................. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 18.01.03, 00:50
            Ale sie sprawa gmatwa (moze ta spolka to ZOO )i pozniej zebra ,kon i osiol
            tez beda roscic swoje prawa do pani Eli(zal mi biedaczki)
            Pozdrawiam
            PS.
            SLONECZKO nie rob takich dlugich przerw.
        • Gość: livetowork Re: part 10. IP: *.ps.uci.edu 18.01.03, 06:07
          Masz niesamowity talent literacki. Oprocz swietnej
          wyobrazni w tej opowiesci jest rewelacyjne wyczucie tempa
          i stopniowania napiecia. Gratulacje!
        • Gość: gosposia Re: part 10. IP: *.acn.pl / 10.64.9.* 18.01.03, 19:51
          Moim zdaniem pani.kierowniczka jest:
          1. księdzem,
          lub
          2. psychoterapeutą - mniej prawdopodobne
        • Gość: ref Re: part 10. IP: proxy / 10.30.1.* 22.01.03, 14:31
          Dołączam do grona niecierpliwie czekających na ciąg dalszy.

          łi łont mor !!!

          ref
        • Gość: fred Re: part 10. IP: *.wodgik.katowice.pl 22.01.03, 14:55
          czekam na c.d.!
          • meduza7 Re: part 10. 22.01.03, 18:46
            Ludzie, załóżmy jakiś wątek pod tytułem np. "Czekamy na ciąg dalszy p. Eli", bo
            inaczej będzie jak z opowieścią Rifuna: ponad 500 postów, otworzyć tego w
            całości nie można, a większość to poganianie, żeby pisał dalej.... Wlaściwa
            treść się w tym wszystkim całkowicie gubi.
            • Gość: jannowak Re: cdn.SLONECZKO IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.01.03, 23:14
              Sloneczko pisz bo zapominam
              Pozdrawiam
      • pani.kierowniczka part 11. 23.01.03, 20:51
        "PARERGA"

        W miedzyczasie firma prezesa splendorka nabrala rozmachu. Kontrachenci pchali
        sie drzwiami i oknami, robotnice nie nadazaly z produkcja. Ku zdumieniu
        ogolu "Lues" stal sie znany i ceniony za jakosc i konkurencyjne ceny za
        zachodnia granica. Delegacje z Dojczlandu odwiedzaja firme Halucyna osobiscie,
        z zadziwiajaca czestotliwoscia i zastanawiajacymi swa monoplciowoscia
        reprezentacjami scislych egzekutyw. Naturalnie z racji braku jakiejkolwiek
        plaszczyzny porozumienia, a przeciez warunki kontraktow trudno jest negocjowac
        w jezyku migowym, goscie zagraniczni obligatoryjnie przywoza ze soba tlumacza -
        w PPHU Splendorka absolutnie nikt nie wlada zadnym obcym jezykiem, co, o dziwo,
        nie przeszkadza nikomu w niczym, a nade wszystko nie ma negatywnego wplywu na
        rozwoj firmy. "Lues" kwitnie.
        Pani Ela przygotowuje sie tymczasem radosnie do przeprowadzki do wlasnego
        gabinetu, oswaja sie ze zmiana nomenklatury w odniesieniu do wlasnej osoby -
        odtad znika wyswiechtana i spoufalona "pani Ela" i nastaje era "Pani
        Kierownik" - nie przejmuje sie zbytnio seksualnymi obowiazkami swymi,
        nierozerwalnie zwiazanymi z awansem.
        Elzbieta po raz ostatni jako pani Ela zostaje zawezwana do gabinetu prezesa.
        - Elu, wynikly nieoczekiwane, ze tak powiem, komplikacje, prawda, firma sie
        rozwija...
        - taaak? a jakie, panie prezesie? - rozpoczęła dysputę nasza bohaterka, gdyz po
        ostatnim dosiwadczeniu wiedziala juz, ze gdy prezes po jej wtargnieciu zaczyna
        mowic, oznacza to ni mniej ni wiecej, tylko rozmowe na tematy zawodowe, nie zas
        obligatoryjna prace oralna - przeciez ja mowilam, ze sie zgadzam! Bylam juz w
        tej sprawie u prezes Fermor i doszlysmy do porozumienia...
        - Tak, Elu, wiem. Balantyna bardzo cie chwali. Nie o nia jednak chodzi,
        nieprawda. Widzisz, kochana, coraz czesciej odwiedzac nas zaczynaja klienci z
        Fryclandii, prawda. Maja oni rozmaite oczekiwania, zalezy im na kims zaufanym,
        kims, kto zaspokoilby ich seksualne perseweracje oralno-analne podczas ich
        pobytu w naszym miescie, nieprawda, zwazywszy na fakt, iz goszcza u nas zwykle
        2, 3 dni i nudzi im sie niebywale. Sama wiesz, ze nasz jedyny hotel "Lupanar"
        nie obfituje w rozrywki, prawda...
        - To znaczy sie, panie prezesie, ze ja... - zasepila sie Ela
        - Naturalnie, Elu, gratyfikacja wzrasta wprost proporcjonalnie do zakresu
        wykonywanych przez ciebie obowiazkow, nieprawda - Halucyn zaczal pospiesznie
        motywowac do zadan ponadnormatywnych sowja osobista oralistke.
        W ten oto sposob jedno "tak" sprawilo, ze wrodzona predylekcja do aberracji
        seksualnych pod plaszczykiem wysokiego stanowiska, jakim niewatpliwie na
        belzanskie warunki bylo piastowanie wplywowej i prestizowej funkci sales
        manager, przelozyla sie - nieoczekiwanie - na pragmatyczna profuzje pekunialna.

        cdn.
        • Gość: Czytelniczka Re: part 11. IP: *.pik / *.88net.trzepak.pl 24.01.03, 10:54
          pani.kierowniczka napisała:

          > obligatoryjna prace oralna
          > seksualne perseweracje oralno-analne
          > motywowac do zadan ponadnormatywnych sowja osobista oralistke.
          > wrodzona predylekcja do aberracji manager
          > na pragmatyczna profuzje pekunialna.


          Bardzo sympatyczna powiastka, lecz chciałabym prosić o stosowanie mniejszej
          ilosci ozdobnych slow.
          Domyslam sie, ze to specjalny zabieg stylistyczny, ale co za duzo to nie
          zdrowo :-)
          Nazbyt te słowa wydumane i meczace w tak duzym zageszczeniu.
          Oczywiscie Twoj styl przez to jest jedyny, rozpoznawalny na pierwszy rzut oka,
          ale tracia grafomania. A moze to ma byc parodia? Pierwsze odcinki tak
          jednoznacznie parodystyczne nie były, teraz wyraznie widze ewolucje w tym
          kierunku.
          Czekam z niecierpliwoscia na ciag dalszy.


          Pozdrawiam serdecznie
          Stała cyztelniczka
          • Gość: Agata Re: part 11. IP: proxy / *.vf.shawcable.net 27.01.03, 08:22
            Czy to jest fragment ksiazki, czy moze historia z zycia jakiejs pani minister?
        • anahella Re: part 11. 24.01.03, 13:58
          Hyyyy czy to historia powstania najwiekszego domu uchiech w miescie?
          • Gość: Agata Re: part 11. IP: proxy / *.vf.shawcable.net 27.01.03, 08:23
            Czy to jest fragment ksiazki, czy moze historia z zycia jakiejs pani minister?
      • meduza7 Re: O ELI CO SIE UCZYC NIE CHCIALA A KIEROWNICZKA 27.01.03, 15:43
        No dobra. Historyjka nam się rozrasta i grawituje coraz wyraźniej w stronę domu
        rozpusty, a ja tak sobie myślę: czy nie byłoby ciekawiej poznać tę niewiastę z
        nieco innej strony? Bo przecież jej obowiązki służbowe nie sprowadzają się, jak
        sądzę, jedynie do "obsługi" prezesa i innych zainteresowanych osób. Ma zapewne
        jakiś pokój, jakieś, przynajmniej symboliczne, zadania, jakichś podwładnych...
        Prosiłabym o coś z tej beczki, np. trafne powiedzonka, z których słynął
        nieodżałowany dyr. Burak czy inne tego typu popisy. Bo inaczej zacznę się
        zastanawiać, czy cała ta historia nie jest przypadkiem typowym wykwitem gatunku
        biurowych plot urodzonych z czystej a bezinteresownej zawiści.
      • pani.kierowniczka Poczatki dyshormonemii 28.01.03, 00:16
        Jeszcze tego samego dnia, w którym Elzbieta wyrazila zgode na full serwis
        biseksualny wewnetrzny i heteroseksualny zewnetrzny nastepuje przeprowadzka do
        wlasnego gabinetu. W tym miejscu per se narzuca sie pytanie - dlaczego wlasnie
        sales manager? (ta niezmiernie trudna do wyartykulowania jak i ugraficznienia
        nazwa pojawia sie po raz pierwszy pol roku temu na cd - multimedialnej
        prezentacji firmy Splendorka) Sama pani kierownik wybrala sobie to stanowisko.
        Wymog byl jeden - ma byc kierowniczka i jednoczesnie nic nie robic, poza,
        naturalnie, immanentnie wpisanymi w zakres obowiazkow uslugami seksualnymi.
        Jak wyglada zatem dzien pracy pani Wyprztyk? Schemat jest jeden i nie ulega
        praktycznie zmianom, chyba ze przyjezdzaja klienci zagraniczni lub delegacja
        (Halucyn lub Fermor, tu nastepuje rotacja, coz, kazde z nich chce miec od czasu
        do czasu Ele na wylacznosc) wyjezdza do kontrahentow negocjowac kontrakt w
        Vaterlandzie.
        Do 2000 r. nasz bohaterka praktycznie byla ubezwlasnowolniona - brak prawa
        jazdy i wlasnego srodka lokomocji powodowal, ze od 8.00 - kiedy to maz komisarz
        podazal swym automobilem do pracy w Wezymordach, podwozac zone pod
        bramy "zakladu pracy" przy okazji - do 16.00, kiedy to maz zone po drodze
        holowal do domu - i unieruchomiona; nolens volens siedzi w pracy i obsluguje
        prezesostwo. Poza tym zajmuje sie nadzorem sily roboczej - polega to na
        obchodzie hali z nienacka ca. co pol godziny. W sklad jej obowiazkow wchodzi
        jeszcze picie kawy i odbieranie telefonow od zazdrosnego meza.
        Zakladajac, iz na poczatku kariery zawodowej pani kierowniczki zycie firmowe
        bylo dosc ekscytujace, w kazdym razie mialo posmak nowosci, po jakims czasie
        zaczyna, jak wszystko, powszedniec. Nawet olbrzymie sumy pieniedzy nie wydaja
        sie byc miarodajna gratyfikacja i nie niweluja coraz czestszych powiewow nudy.
        W w/w roku Ela konczy 36 lat. Coraz czesciej w pustoczaszce naszej monoglotki
        pojawiac sie zaczynaja rekonesansowe mysli - mlodosc mija bezpowrotnie,
        Florestyna juz prawie dorosla, maz z oficjalnymi kochankami czesto w
        delegacjach, Ela wprawdzie ma pozycje, pieniadze, dzieki ktorym hieronim nabral
        respektu, zyje na wysokim poziomie, ale coz z tego, skoro dookola nuda?
        - "Gdybym chociaz miala kochanka - mysli bez przerwy Ellissima - ale takiego
        jak z bajki, przystojnego, inteligentnego, tylko mojego ( Halucyn ma zone i
        syna)... I przyjaciolke od serca!"
        Czy marzenia dawnej Bazylowny urzeczywistnia sie? Czas pokaze. na razie
        nastapic musi bardziej szczegolowy opis powszednich dni pracy w "Luesie",
        eskapad do "Lupanaru" oraz delegacji zagranicznych, ktory to opis pojawi sie
        niebawem...

        cdn.
        • Gość: łasiczka Re: Poczatki dyshormonemii IP: 212.244.209.* 28.01.03, 08:12
          CZEKAM Z NIERĆPLIWOŚCIĄ
        • anahella Re: Poczatki dyshormonemii 28.01.03, 09:57
          daaaleeeej, daaaaleeeeej:)
        • Gość: Monca Re: Poczatki dyshormonemii IP: 195.116.62.* 29.01.03, 09:45
          WIĘCEJ, CZĘŚCIEJ, BARDZIEJ SZCZEGÓŁOWO!!!!
          • Gość: gschab Re: Poczatki dyshormonemii IP: *.limes.com.pl 29.01.03, 11:09
            Wiem, że wydam się Wam wszystkim nie douczonym ignorantem, ale może ktoś mi
            wyjaśni co to jest dyshormonemia? Z góry dziekuję.
      • pani.kierowniczka part 13. 29.01.03, 17:10
        ZAJECIA STACJONARNE WEWNATRZFIRMOWE.

        Zanim dreczyc poczely nasza, watpliwego uroku pelna, tytulowa bohaterke jakze
        okrutne w swej nieuchronnosci objawy przedwczesnego przekwitania, ktory to
        przelom - jakze tragiczny w skutkach - nastapil, jak zostalo uprzednio
        napisane, okolo roku 2000, przez 10 lat pani Wszechwiejska-Zastodolna, ktora ze
        wsi wprawdzie wyemigrowala, ale z ktorej w embrionalnej fazie umyslu,
        ograniczonego intelektu i plebejskiego w swej formie i tresci sposobu bycia
        wies nigdy nie uszla, zdazyla juz znudzic sie nibywale powtarzalnoscia
        nastepujacych po sobie dni.
        Zakres obowiazkow pani kierowniczki przybral klasyczna forme starozytnego
        triumwiratu: prezesostwo-hala-telefon.
        1. Na "dzien dobry" wizyta u prezesa Splendorka - brak artukulacji ze strony
        tegoz oznacza ni mniej ni wiecej tylko koniecznosc niezwlocznego przystapienia
        do pracy oralnej; z czasem dochodzi do urozmaicen - seks analny (a jako ze pani
        Ela nigdy wczesniej nie slyszala o czyms takim, jak lewatywa... gdy zas
        dowiedziala sie, iz takie dziwo istnieje, kategorycznie zaoponowala - harda
        sztuka! - i stwierdzila, ze nie bedzie sobie niczego do tylka wkladala,a tym
        bardziej lala jakichkolwiek cieczy!), oblewanie ejakulatem, wsrod jekow i
        stekow sprawczyni wytrysku, twarzy, dekoltu i obnarzonego biustu (jedynie z
        nazwy), automasturbacja, jak rowniez onanizowanie sie nabrzmialym czlonkiem
        prezesa.
        2. Kwadrans na prace "stricte" zawodowa - obchod hali produkcyjnej, glownie w
        celu wylapania nowej, mlodej i w miare ladnej pracownicy i doprowadzenie tejze
        do gabinetu Halucyna (delikwentka, po odmowie zrobienia loda na drugi dzien
        otrzymuje od Eli wypowiedzenie pod pretekstem malej wydajnosci)
        3. (W miedzyczasie - gdy pan prezes jest dluzej lub krocej zajety
        pertraktacjami z nowym "miesem" - kawka i telefon od meza).
        4. Po mediacjach w gabinecie prezesa - ponowna wizyta u tegoz i, tym razem,
        striptiz.
        5. Okolo 10.00 - wizyta u wlasnie przybylej prezes Fermor; poczatkowe zabawy
        oralne z czasem przybieraja bardziej wyuzdane formy - onanizm, doprowadzanie
        Balantyny do orgazmu nabrzmialym sutkiem, informowanie przelozonej o
        kazdorazowej menstruacji - wowczas pani prezes posiadala nieograniczony dostep
        reczny, jak i ustny do sromu Eli, a wlasciwie do jej comiesiecznej wydzieliny,
        ot, taki fetysz - obwachiwanie, zaglebianie sie w sluzowo-krwistych sokach
        macicznych pani komisarzowej
        6. Przedpoludniowy obchod po wydmuszkarni.
        7. Lunch w towarzystwie prezesostwa, po nim - trzyosobowa orgia, a wszystko juz
        w stanie - zaawansowanym - wskazujacym na... - trzeba nadmienic, iz Ela
        w "Luesie" stala sie nalogow alkoholiczka.
        8. Rozmowa z mezem.
        9. Wizyta na hali.
        10. Koniec, jakze wyczerpujacego, dnia pracy.

        cdn.
        • Gość: jannowak Re: O Eli........... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 29.01.03, 23:59
          Czym dalej w las tym wiecej drzew.
          Pozdrawiam
          PS.
          Dobrze ze te przerwy nieco skrocilas.
        • Gość: k2 Re: part 13. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.03, 10:31
          No Pani kierowniczko, chyba trochę przesadziłaś, z tego regularny pornus się
          robi ;))
        • Gość: leniuch102 Fuj IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.01.03, 18:09
          jakie to niesmaczne, a ten niesmak rzucił się nawet na ortografię, bo biust to
          chyba "obnażony", nie ?
          To straszne, że osoba tak zdolna jak autor(ka) nosi w sobie tyle jadu.
          Mam nadzieję, że to pisanie spełnia funkcję terapeutyczną i pozwala
          pani.kierowniczce rozładować złe emocje.
          Niecierpliwie czekam na następne odcinki, tym bardziej, że wraz z przekwitaniem
          bohaterki przeminą może te menstruacyjne jatki.
          • pani.kierowniczka Leniuchu! 31.01.03, 13:14
            toz to zwykla literowka! Wczesniej tez sie zdazyla, ale tego oczywiscie nie
            raczyles zauwazyc :-)A byly one skutkiem zbyt pospiesznego stukania
            wynikajacego z deficytu wolnego czasu i natloku galopujacych mysli, nie zas
            mojego ignoranctwa, ktore mi imputowac raczysz, rozumiem?. Coz, nie wszyscy
            moga sobie pozwolic na dolce far niente...Pozdrawiam, pk
        • Gość: fred Re: part 13. IP: *.wodgik.katowice.pl 03.02.03, 11:12
          Swoją drogą mają p.... nieroby wydolność. Halucyn 3,4 razy dziennie dzień w
          dzień, ja to zajączkuję... no tak, jak ktoś w pracy nic nie robi, to ma energię
          na co innego, j... burżuje-krwiopijcy (w wypadku p.Fermor - dosłownie)...
        • Gość: fred Re: part 13. IP: *.wodgik.katowice.pl 03.02.03, 11:17
          wieszać skurwysynów burżujów! rizat budem (tylko Eli i Fermory nie, bo dla nich
          to by była przyjemność)! na pal z tą hołotą!
        • Gość: fred Re: part 13. IP: *.wodgik.katowice.pl 17.02.03, 08:02
          Pani kierowniczko! To już chyba zmyślacie?! Wprawdzie bardzo ciekawe, ale
          najsmaczniejsze są historie z życia wzięte. Skąd możecie wiedzieć o tym
          nabrzmiałym sutku i o spijaniu krwi menstruacyjnej (fuuuj!), jeśli was przy tym
          nie ma? Kto wytrzyma orgię dzień w dzień? Skąd powodzenie bezzębnej Eli (brak
          zębów być może ułatwia lachociągstwo, ale mimo wszystko...!?)? A Halucyn
          średnio 3-4 sztosy dzień w dzień... co on, kur... dyban, na sterydach
          jedzie?
          • kkkaczory_piss_brothers Re: part 13. 01.02.04, 00:01
            Gość portalu: fred napisał(a):

            > Pani kierowniczko! To już chyba zmyślacie?! Wprawdzie bardzo ciekawe, ale
            > najsmaczniejsze są historie z życia wzięte. Skąd możecie wiedzieć o tym
            > nabrzmiałym sutku i o spijaniu krwi menstruacyjnej (fuuuj!), jeśli was przy
            tym
            >
            > nie ma? Kto wytrzyma orgię dzień w dzień? Skąd powodzenie bezzębnej Eli
            (brak
            > zębów być może ułatwia lachociągstwo, ale mimo wszystko...!?)? A Halucyn
            > średnio 3-4 sztosy dzień w dzień... co on, kur... dyban, na sterydach
            > jedzie?
            ,
            • kkkaczory_piss_brothers Re: part 13. 01.02.04, 00:10
              > Gość portalu: fred napisał(a):
              >
              > > Pani kierowniczko! To już chyba zmyślacie?! Wprawdzie bardzo ciekawe, ale
              > > najsmaczniejsze są historie z życia wzięte. Skąd możecie wiedzieć o tym
              > > nabrzmiałym sutku i o spijaniu krwi menstruacyjnej (fuuuj!), jeśli was prz
              > y
            • kkkaczory_piss_brothers Re: part 13. 01.02.04, 00:12
              > Gość portalu: fred napisał(a):
              >
              > > Pani kierowniczko! To już chyba zmyślacie?! Wprawdzie bardzo ciekawe, ale
              > > najsmaczniejsze są historie z życia wzięte. Skąd możecie wiedzieć o tym
              > > nabrzmiałym sutku
          • Gość: Znałam taką ... Re: part 13. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 03:43
            Znałam taką jedną ...niestety, to możliwe. Była (i wciąż jest) kierowniczką
            biura prezesa socjopaty (wcześniej pracowała u niego jako sprzątaczka), nie
            umiała dosłownie nic, wyglądała jak niedomyta baba, z przodu nie miała zęba, o
            ubraniu nie wspomnę ... ale też wysyłano ją na orgie etc. i różne bi-harce,
            służyła też jako naganiaczka w przypadku młodych dziewcząt (które boss
            sprowadzał z Ukrainy). Jest dla mnie zagadką i tajemnicą, w jaki sposób ta
            kobieta w ogóle funkcjonowała - uzależniona od bossa w każdej sferze, ślepo mu
            oddana i poniżana. Do tej pory nie wiem, czy to jakaś psychiczna dysfunkcja i
            należałoby jej współczuć, czy zwykła głupota i pazerność. Z jednej strony
            zachowywała się jak ofiara, z drugiej jak burdelmama (jakby się kto uparł,
            możnaby jej wytoczyć parę spraw o gwałt, i to zbiorowy). Swoją drogą, Prezes
            też był niezły palant. Mam nadzieję zapomnieć o tym towarzystwie raz na zawsze,
            to skaza na cv, więc nawet tego nie wpisuję. Wyrabiały się tam cuda. Facet
            powinien dawno siedzieć. Niestety, to osoba z pierwszych stron gazet i mało
            prawdopodobne, że coś takiego będzie miało miejsce, chociaż nie powiem, różne
            próby były :-(
            pozdrawiam, K.
            • Gość: I jeszcze coś ... Re: part 13. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 03:55
              To dziwny zbieg okoliczności, ale dużo faktów z życia "Eli" zbiega się z
              życiorysem kobiety, o której pisałam post powyżej: braki w uzębieniu, mąż
              pijący i bijący etc. Wiele faktów się nie zgadza, ale - hm, jakby to
              powiedzieć - pod względem psychologiczno-społecznym jest to wykapana pani X.
              Czy ktoś wie, z jakiego miasta pisała pani kierowniczka? Mam dziwne uczucie :-(
              Notabene, cały czas mam wątpliwość, jak oceniać ten typ kobiet. Z jednej strony
              całym sercem się lituję i wynajduję sto powodów takiego, nie innego
              postępowania, z drugiej rozum mi mówi, że ludzie nie zawsze są dobrzy i trzeba
              w kontaktach z nimi uważać. Szukam wyjaśnienia fenomenu, wolałabym wierzyć w
              mroczne tajemnice dzieciństwa, niż to, że niektórym po prostu brak wrażliwości
              i rozumu. I tyle. K.
      • gosia_samosia Re: O ELI CO SIE UCZYC NIE CHCIALA A KIEROWNICZKA 30.01.03, 15:54
        ho ho ho ho ho - właśnie przeczytałam wszystkie części historii pewnej
        Eli "jednym tchem" i czekam na jeszcze !!!!! brawo - Twoja powieść w odcinkach
        jest ekstra !!! pozdrawiam i czekam niecierpliwie na ciąg dalszy; wątek dodałam
        już do ulubionych ;)
      • Gość: Q Re: O ELI CO SIE UCZYC NIE CHCIALA A KIEROWNICZKA IP: *.brucepower.com 07.02.03, 18:52
        Kierowniczko szanowna, chyba ponosi pania erotyczno-biurowa fantazja. Czekam na
        moment, kiedy pani E wkroczy do Bialego Domu, aby zdeprawowac aktualnie
        panujacego prezydenta.
        • Gość: jannowak Re: O ELI ....... IP: *.pppool.de 14.02.03, 10:27
          Halo Sloneczko!
          Twoi wierni czytelnicy czekaja ....(a tu nic).
          • Gość: spadkobiercy.pani. msza zalobna..... IP: 132.198.175.* 21.02.03, 17:50
            ... za grzeszna dusze p. Eli vel p. kierowniczki odbedzie sie 29 lutego o
            godzinie 25 wieczorem na tutejszym forum. Zwloki beda spoczywaly w archiwum
            amen
      • pani.kierowniczka part 14. 23.02.03, 11:25
        maly wtret - przepraszam za dluga nieobecnosc - nie z mojej winy; poza tym -
        co poniektore komentarze sa naprawde deprymujace, np. te zarzucajace mi zbyt
        wybujala fantazje... Na samym poczatku zostalo ustalone, ze cala ta opowiesc
        jest autentyczna, wiec przyjmijcie i trzymajcie sie tegoz zalozenia, moi Drodzy!
        Ad rem...

        Zajecia stacjonarne zewnatrzfirmowe miejscowe i zewnatrzfirmowe zamiejscowe.

        W poczet obowiazkow zawodowych wchodzila rowniez, co juz wiadomo, obsluga
        gosci zagranicznych. Nasz psycho-intelektualna dysplastyczka, co moze zdziwi co
        poniektorych Czytelnikow, nie obawiala sie (i nadal absolutnie nie boi sie, o
        czym mimochodem nadmienia autorka) uplywajacego czsu i - sila rzeczy - redukcji
        z racji nadmiaru wiosen na koncie. Ba! Doemerytalne zatrudnienie eli w "Luesie"
        bylo i jest pewnikiem. Ela posiada jeden, acz znaczacy atut - mianowicie ma
        szerokie horyzonty seksualne, aberracje sa dla niej norma i jest - wg
        prezesostwa - profesjonalistka w tym, co robi.
        wracajac do meritum tejze czesci naszej opowistki - urozmaiceniem
        spowszednialych obowiazkow zawodowych byly wizyty w "Lupanarze" rzekomo w celu
        zaprowadzenia gosci do ich pokoi, co stanowilo wiarygodna przykrywke, wszak
        belz malym miasteczkiem jest... W pokojach hotelowych, ale tylko w godzinach
        pracy, Ela zaspokajala seksualne potrzeby wszystkich czlonkow delegacji
        zagranicznej, pod kazda postacia, na kazde zadanie i, co charakterystyczne,
        zupelnie charytatywnie - wynagrodzeniem byl procent, dosc znaczny (co mezowi
        tlumaczyla swymi paranormalnymi wrecz, wrodzonymi zdolnosciami intelektualnymi,
        przed nim skrywanymi, co go zdumiewalo, i wielka pracowitoscia swa nade
        wszystko) od wynegocjowanego kontraktu.
        Podcas wojazy w sklad obowiazkow wchodzily nocne orgie ze Splendorkiem,
        Fermor, badz obojgiem naraz, jak rowniez obsluga stalych kontrahentow oraz
        wyszukiwanie interesujacych prostytutek hotelowych dla prezesa ( Balantyna byla
        stala w uczuciach swych do Eli) - ten calkowicie zdawal sie na gist Eli, ta zas
        czula sie do glebi zraniona rozbuchanym i niczym nieograniczonym hedonizmem
        bossa:
        - "Gdyby mnie kochal naprawde, nie zdradzalby mnie przynajmniej za zgranica, na
        moich oczach z jakimis dziwkami..." - myslala, czesto lkajac potajemnie w
        delirycznym amoku.
        A wyszukiwanie prostytutek - kasanie grala roli - chetnych do pobaraszkowania
        z halucynem do zadan lekkich, latwych i przyjemnych nie nalezalo:
        - Czesc, szukam pani do towarzystwa dla szefa, placi kazda sume - zachecala
        przez tlumacza wybranke swa Ela
        - A ktory to? - padalo do bolu konkretne pytanie
        - ten przy stoliku, siwy, po lewej
        - hahaha! Spadaj! - slychac bylo nienegocjowalna riposte.
        Tak wiec znalezienie chetnej do "buszowania w zbozu" wymagalo sporo czasu i
        wysilku a poza tym bylo dojmujacym doswiadczeniem dla pani komisarzowej - nawet
        cory Koryntu za spora kase kategorycznym tonem odmawialy swych uslug i pekaly
        ze smiechu na widok ojca zalozyciela "Luesu". Tymczasem ona, biedaczka, musi
        swiadczyc swoje uslugi kilka razy dziennie, i to obojgu oblesnym typom...
        sen o wymarzonym kochanku, ksieciu z bajki, sni sie Eli coraz czesciej, na
        jawie i w nocy, u boku meza, ktory spokornial i zaczal liczyc sie z malzonka
        swa - jakze mogloby byc inaczej! Rzeaczona dama zarabia kilkanascie razy wiecej
        od meza... A na 40. urodziny sprawia swej drugiej polowie samochod...

        cdn.
        P.S. Specjalne pozdrowienia dla ulubienca - Jana Nowaka! :-)
        • anahella Re: part 14. 23.02.03, 22:15
          Kierowniczko, pisz czesciej! pozdro
        • Gość: Q Re: part 14 i nastepne IP: *.brucepower.com 27.02.03, 15:16
          Szanowna kierowniczko,
          W takim tempie pani E nie zdazy do Bialego Domu przed emerytura. Proponuje
          awansowac ja do szczebla ministerstwa. W ten sposob moze wziac udzial w
          negocjacjach w sprawie przyjecia Polski do Unii Europejskiej? Na pewno zalatwi
          nam to na doskonalych warunkach.
          • Gość: jannowak O Eli................................. IP: *.pppool.de 02.03.03, 09:04
            Halo Sloneczko
            Tak czekajac na dalsze odcinki, mialem juz czarne mysli,az tu nagle
            Twoj promyczek zawital znowu na to forum.
            Pozdrawiam jannowak.
            • marxx Szanowna Pani Kierownik!!! 03.03.03, 20:23
              Najsamwpierw chcialbym poprosic o wiecej pikantnych fragmentow z zycia pani
              E. , oczywiscie rozchodzi mnie sie o te hardkory! Jesli moge prosiec o wiencej
              to prosze tesz o zdjencie pani E. moze byc nawet z brakiami w uzebieniu!
              Mam jeszcze pyt. zeskad Pani Kierownik tak dokladnie opisuje spotkania w
              gabinetach szanownego prezesostwa, jesli teoretycznie byly tam obecne zawsze
              dwie osoby??? Czyzbym wpadl na jakis trop?!
              czekam na wiecej
              • Gość: spadkobiercy.p.kir Re: Szanowna Pani Kierownik!!! IP: 132.198.175.* 04.03.03, 20:30
                www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=279&w=4100255&a=4711472
        • Gość: gość portalu Re: part 14. IP: *.dot / 192.168.2.* 10.06.03, 10:20
          Pani Kierowniczko
          czekamy na Wielki Finał kariery naszej sales manager.
          Ostatecznie takie talenty nie pozostają niezauważone.
          Chyba że to wciąż trwa - wówczas prosimy o wyraźną
          deklarację.
          Bo nas ciekawość zżera.

          pozdrawiam

          Gość Codzienny.
      • pani.kierowniczka jaki zatem ma być ów finał? 21.06.03, 20:23
        przewidywalny? zaskakujący?
        czekam na propozycje...
        Pani Kierowniczka
        p.s. przepraszam za tak długa nieobecność...cóż, chyba nie muszę się tłumaczyć,
        czy może powinnam?
        • anahella zaskakujacy n/t 30.06.03, 01:32

        • Gość: Gal Re: jaki zatem ma być ów finał? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.07.03, 13:01
          No i co z tym finałem?
          Następne cztery miesiące przerwy?
      • pani.kierowniczka part 15. 02.07.03, 19:25
        "Cursum perfitio"
        Ela, przezywajac kryzys wieku sredniego, najrozmaitsze stany lekowe,
        permanentne delirium tremens - postanowila zasiegnac porady specjalisty -
        lekarza od psychiki. Pech (jej? moj?) chcial, ze trafila do naszego domu, na
        parterze ktorego znajduje sie prywatny gabinet mego ojca, cenionego lekarza
        psychiatry. W ten oto sposob rozpoczela sie "nasza wspolna", wielomiesieczna
        przygoda; ojciec wspomnial razu pewnego przy obiedzie, iz ma nowa pacjentke,
        doprawdy zdumiewajaca - to rzeklszy, nigdy wiecej nic nawet o rzeczonej nie
        baknal. To mi wystarczylo. Przeczytawszy uprzednio terminarz ojca, kazda sesje
        spedzac poczelismy we trojke - jak z dziecinstwa pamietacie z pewnoscia, nie ma
        lepszej metody podsluchu jak szklanka przystawiona do sciany sasiedniego
        pomieszczenia.
        A kim jestem?
        To juz pozostanie, pozwola Panstwo, moja slodka tajemnica...
        Z uklonami i zyczeniami wszystkiego dobrego:
        pani.kierowniczka
        • Gość: jannowak Re: part 15.O Eli............ IP: *.pppool.de 04.07.03, 10:28
        • Gość: jannowk O Eli................................. IP: *.pppool.de 04.07.03, 10:40
          Halo Sloneczko!
          Po tak dlugim milczeniu-tak nas zbylas.
          Pozdrawiam
        • misiaczko Re: part 15. 17.07.03, 21:09
          czy to koniec? litości...
          • pani.kierowniczka taaak... 19.07.03, 19:47
            niestety, albo -na szczęście - finito
            "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść..."
            a mam jeszcze w zanadrzu dużo ciekawych opowiastek o rzeczonej pani...

            pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło,
            pani kierowniczka
            • Gość: picolo-doro Re: taaak... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.03, 11:01
              I jak tu zaufać psychiatrze??? Liczy się higiena informacji, jak chcesz miec
              tajemnicę to nie możesz jej nikomu wyjawić.
            • Gość: Sanchez Re: taaak... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.03, 20:09
              Jessu, mam 35 lat a przeczytałem to jednym ciągiem i mam wypieki na twarzy !
              Normalnie boski styl pisania , promyczku (jak pisze jannowak) nie możesz nam
              tego zrobić ! jak mam się znaleść żeby móc czytać ?????Nowak odezwijcie się !
              • Gość: kaziaa Re: taaak... IP: 195.117.2.* 14.12.03, 00:05
                a ja nei pamietam zebym cos rownie swietnego czytala od witkacego....pisz
                jescze pani kierowniczko!!!!!
        • Gość: Pawełek Re: part 15. kierowniczka :-) IP: *.bci.net.pl 06.01.04, 09:45
          pani.kierowniczka napisała:

          > "Cursum perfitio"
          > Ela, przezywajac kryzys wieku sredniego, najrozmaitsze stany lekowe,
          > permanentne delirium tremens - postanowila zasiegnac porady specjalisty -
          > lekarza od psychiki. Pech (jej? moj?) chcial, ze trafila do naszego domu, na
          > parterze ktorego znajduje sie prywatny gabinet mego ojca, cenionego lekarza
          > psychiatry. W ten oto sposob rozpoczela sie "nasza wspolna", wielomiesieczna
          > przygoda; ojciec wspomnial razu pewnego przy obiedzie, iz ma nowa pacjentke,
          > doprawdy zdumiewajaca - to rzeklszy, nigdy wiecej nic nawet o rzeczonej nie
          > baknal. To mi wystarczylo. Przeczytawszy uprzednio terminarz ojca, kazda
          sesje
          > spedzac poczelismy we trojke - jak z dziecinstwa pamietacie z pewnoscia, nie
          ma
          >
          > lepszej metody podsluchu jak szklanka przystawiona do sciany sasiedniego
          > pomieszczenia.
          > A kim jestem?
          > To juz pozostanie, pozwola Panstwo, moja slodka tajemnica...
          > Z uklonami i zyczeniami wszystkiego dobrego:
          > pani.kierowniczka


          Pozdrawiam również, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż, droga Pani
          Kierowniczko, przy całej swojej erudycji i rzadziej już spotykanej sztuce
          operacji słownych, małym (nie niskim)człowiekiem się w moich oczach okazałaś.
          Po pierwszych wypiekach na twarzy, niesmak mnie ogarniał, aż w końcu całkowicie
          się zawiodłem (nie finałem opowieści, ale poznaniem, na ile to w Sieci możliwe,
          autora...)
        • Gość: Boss123 Re: part 15. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 18:34
          Pierwszy raz cos takiego czytalem.Powinnas to wydac.
        • Gość: alek_22 Re: part 15. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.04, 11:48
          mam nadzieję, że to już ostatnia część, bo mało to strawne, a PANI KIEROWNICZKA
          zachowuje się jak zblazowana pseudopisarka, która czeka na oklaski małej bandy
          nadwornych klakierów i okrzyków :dalej, dalej, dalej.... ja proszę, JUŻ NIE
          DALEJ!!!
      • Gość: menel Ty!! Kierowniczka!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.03, 14:37
        Ale ty musisz tę Elkę nienawidzić!!?
        Odbiła ci tego Hirka?? Czy co??

        Twoje teksty pisane ku uciesze gawiedzi są podszyte jadem, źle skrywaną
        zazdrością i poczuciem życiowej niesprawiedliwości popartym niezachwianym
        przekonaniem o własnej wyższości.

        Odpuść sobie kobieto!! Wyluzuj!!
        Zmniejszysz sobie zagrożenie zawałem.

        Jeśli rzeczywiście jesteś mądrzejsza od Elżuni, to musisz mieć świadomość, że
        nie ma sprawiedliwości na świecie.
        I nie obwiniaj innych za swoje niepowodzenia.
        • Gość: czytelnik Proszę przyjąć szczere wyrazy współczucia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 12:31
          Niesamowicie energochłonna musi być nienawiść do bliźniego. Tym bardziej, gdy
          się ma poczucie własnej niższości, kompleks jakiś straszny (tatusia trzeba
          poprosić - pomoże, ha). Nie ma pan(i).kierowniczka hamulców, nie cofa się
          przed nieuczciwością i ciosami poniżej pasa. Ma tu na forum monopol na
          opisywanie p. Eli i kształtuje tę postać tak, aby była wedle jej (tzn.
          p.kierowniczki) słabych wyobrażeń ze wszech miar obrzydliwa. Nie starcza
          topornie narysowana miałkość intelektualna, chwyta się p.k za fizys i
          fizjologię. Zdaniem p.k mały biust, braki w uzębieniu i wiejskie pochodzenie
          są tym, co obudzi w czytelnikach obrzydzenie. Pogratulować przenikliwości.
          No i autokreacja autora/narratora na intelektualistę/erudytę. Mnie najbardziej
          podobało się "nolens volens preferowała", czyli "chcąc nie chcąc, wolała".
          Rewelacja.
          Szczęścia w życiu p.kierowniczce życzę. I pogody ducha
      • Gość: Kawaler do wzięcia Re: O ELI CO SIE UCZYC NIE CHCIALA A KIEROWNICZKA IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.01.04, 13:05
        Posty pani.kierowniczki były wysyłane dawno temu a dyskusja wciąż trwa. Wszyscy
        mają jakies zdanie ale chyba nikt nie napisałe tego co ja napiszę. Cała ta
        historia jest niedorzeczna! Owszem wiele faktów jest prawdopodobnych, ale:
        1. skoro autorka podsłuchiwała przez sciane rozmowy ojca z pacjentką, to skąd
        mogła wiedzeć, że prezes iprezesowa to obrzydliwi ludzie? Nigdy ich nie
        widziała. Dla jednego bedzie obrzydliwy, dla innego nie.
        2. Zbyt dużo szczegółów z jej zycia młodzieńczego raczej wskazuje, że ta osoba
        raczej zna te kierowniczkę - w końcu odowiedziała sie o niej przez ojca - wiec
        zapewne do diecinstwa i wczesnej młodości nie wracaliby po którejś rozmowie, a
        sama autorka tego topiku nie mogła podsłuchiwac wszystkich rozmów, gdyz sama
        stwierdziła, że dowiedziała sie o niej od ojca, który, żeby wydac opinię
        typu "mam niesamowitą pacjentkę" musiał pare spotkań przeprowadzić.
        3. Sama pacjentka chyba by sie nie przyznawała do tego, że jest tepa i nie
        umiała sobie poradzić na stanowisku sekretarki i wszystko to było dla niej za
        trudne. Albo ktoś tu koloryzował, albo ktoś poprostu próbuje oczernić te
        kobiete.
        4. "cenionego lekarza psychiatry" - wybacz ale jeśli lekarz nie zapewnia
        poufności spotkań z pacjentami to nie jest on "ceniony". Ja bym do takiego
        lekarza sie nie wybrał. Dobrze, że ni epodałaś żadnych konkretnych danych, bo
        inaczej Twój ceniony tatko miałby sparwe w sądzie a i zawodu mógłby nie
        utrzymac.
        5. Bardziej mi to wszytsko pasuje na to, że nie ma żadnego doktora, a Ty jesteś
        tą siostrą jej męża - prymusem klasowym, któremu pewnie sie nie powiodło i
        pomimo wiedzy i dyplomów skończyłaś jako zwykła urzedniczka lub sklepowa za
        małą pensyjke i teraz próbujesz sie wyżalić i pokazać, że nie ma
        sprawiedliwości. Na pewno brzmi to rozsądniej niż corka psychiatry.
        6. Jeśli wszystko co napisałaś jest jednak prawdą to jesteś gorsza od tej
        kierowniczki. Ona miała taka sytuację życiową - mąż bije to poszła do pracy.
        Jakby nie robiła tego co robiła to pewnie mąż by ją znowu nieźle katował.
        Zreszta w całym kraju jest masa firm, gdzie przełożeni wykorzystują swoje
        pracownice w ten sposób, nawet w stolicy (akurat znam taki przypadek). Im
        dłuzej to trwało to trudniej było jej z tego wyjść. A Ty jesteś zwykłą
        plotkarą, która wyszko wykabluje. Nie zaufałbym takiej osobie jak Ty. Aha i
        ciekawi mnie skąd wiedizałaś, o która pacjentkę ojca chodzi? przecież ojciec
        nic nie powiedział o niej! Podsłuchiwałaś wszystkich? To co Ty robisz całymi
        dniami? Nic?! Jesteś według mnie osobą żałosną!
      • Gość: bercikova Re: O ELI CO SIE UCZYC NIE CHCIALA A KIEROWNICZKA IP: *.biaman.pl 04.02.04, 22:20
        pan doktor kazał swojej pacjentce w ramach terapii wywnętrznić się na forum co
        ta jak widać uczyniła w wątku pod tytułem "O Eli...itd"

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka