Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    24.10.01, 11:28
    Jestem Grafikiem komputerowym, operatorem DTP. Ukończyłem w tym celu szkołę
    (policealną) i nie mogę nigdzie dostać pracy. Może się słabo staram.
    Obserwuj wątek
      • marcin.balcerzak Re: Grafik 24.10.01, 16:52
        Witam,

        Rozumiem, że nie może Pan znaleźć pracy. Agencje reklamowe przeżywają recesję
        ze względu na ogólną dekoniunkturę i zmiany prawne (papierosy, piwo).
        Proszę napisać coś bardziej konkretnego, to konkretniej odpowiem...

        Pozdrawiam,

        MB
      • Gość: Bona Re: Grafik IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.10.01, 09:38
        A ja mam - a własciwie miałam - problem podobny, tylko jeszcze większy. Gdy
        jeszcze agencje nie przeżywały recesji i w ogóle gospodarka była w lepszej
        kondycji - długo szukałam zatrudnienia jako grafik komputerowy. Było
        zapotrzebowanie o wiele większe na grafików, niż teraz - ale chętnych też było
        coraz więcej. Teoretycznie miałam spore szanse, bo sporo atutów: znajomość
        programów i dość długą praktykę w pracy z nimi, doświadczenie i praktykę w
        reklamie, to samo w marketingu i promocji, poza tym jestem plastykiem, to te
        najistotniejsze. Rozmowy kwalifikacyjne zawsze wypadały bardzo pozytywnie.
        Tylko w konkurencji zawsze przepadałam. Po iluś tam przypadkach nie można
        wnioskować o całości, ale tych przypadków było coraz więcej. Zaczęło mnie to
        intrygować na tyle, że próbowałam drążyć temat i dowiedzieć się , na czym
        polega problem. W kilku wypadkach mi udało się czegoś dowiedzieć (per fas et
        nefas). Okazało się, że potencjalni pracodawcy nie mają do mnie - jako grafika -
        zaufania. Na rozmowie kwalifikacyjnej fajnie się rozmawiało, bo potrafię
        prowadzić ciekawą konwersację, ale...Najpierw to, że jestem kobietą - kobieta
        grafik komputerowy to twór z założenia gorszy, niż mężczyzna grafik
        komputerowy. Wiek - teraz mam 39, wtedy byłam parę lat młodsza, ale i tak
        kobieta grafik komputerowy grubo po trzydzistce, to twór jeszcze dziwniejszy,
        bo powszechnie wiadomo, że kobiety, zwłaszcza nie pierwszej młodości, mają w
        ogóle problemy z komputerami ( jak to kobiety : nielogiczne, nieracjonalne,
        niekonsekwentne, mało pojętne itd. itp.). Gwożdziem do trumny było to, że
        jestem po historii sztuki. Gdzie Rzym, gdzie Krym?! Wprawdzie tak się złożyło,
        że nigdy w tym zawodzie nie pracowałam, a gdy niektórzy obecni managerowie
        biegali po korytarzach szkoły podstawowej lub średniej, ja pracowałam w
        raczkującej polskiej reklamie, a gdy w kraju komputer był jeszcze rzadkością,
        ja już na programach graficznych zaczynałam pracować. Ale nie pracowałam jako
        grafik komputerowy, lecz w innym charakterze. Np. plastyk-projektant w
        zakładach przemysłu włókienniczego, gdzie stanowiska poniżej kierowniczych (też
        znamienne!) zdominowane są przez kobiety. Tradycyjnie taka "damska" dziedzina.
        Tam tylko miałam szanse. Po paru latach miałam serdecznie dość. W tej gałęzi
        przemysłu wynagrodzenia były i są skandalicznie niskie. Moje próby zatrudnienia
        się w jakiejs agencji, trwające parę lat z przerwami (od '94 roku) spełzły na
        niczym. Co ciekawe : zwycięski kontrkandydat zawsze wyglądał tak samo - facet,
        nie więcej niż 30 lat, wygląd typowego grafika , jak z komiksu. Może nie ma to
        znaczenia, ale wydaje mi się, że jednak trochę ma.
        Problem rozwiązałam sama. Rozpoczęłam własną, jednoosobową działalność. I w
        końcu mogę być grafikiem komputerowym. Nie ma róży bez kolców : mam na głowie
        swoją księgowość i użeranie z urzędami. Coś, na co mam alergię odkąd pamiętam.
        Jestem bardzo ciekawa opinii eksperta. Czy ja mam jakąś nieuzasadnioną fobię,
        czy są to rzeczy, które faktycznie mają miejsce? Dodam, że mieszkam na
        prowincji. Do 91 roku mieszkałam w jednym z największych polskich miast. Z
        powodów rodzinnych przeniosłam się do dużo mniejszego, chociaż niezbyt
        odległego "od świata". Może to ma jakieś znaczenie.
        Czekam na odpowiedż i pozdrawiam!
      • marcin.balcerzak Re: Grafik 29.10.01, 17:26
        Witam,

        Wydaje mi się, że po pierwsze potencjalni pracodawcy mogli Panią uważać za
        osobę o zbyt wysokich kwalifikacjach (historia sztuki).
        Po drugie, należy się pamiętać, że prowadząc nabór do danego działu zwykle
        szuka się osób podobnych (pasujących) do istniejących pracowników. Być może
        potencjalni pracodawcy myśleli, że będzie Pani mniej pasować do zespołu, niż ci
        wspomniani "młodzi mężczyźni" (gdyż zapewne zespół ten już z takowych się
        składał). Po trzecie, powinniśmy jeszcze wziąć pod uwagę aspekt doświadczenia
        zawodowego - środowisko agencji reklamowych jest dość hermetyczne, a styl bycia
        i styl pracy ich pracowników - specyficzny. Być może ten ostatni aspekt
        najbardziej zaważył na decyzjach pracodawców, jeśli osoby, z którymi Pani
        konkurowała z takiego środowiska się wywodziły.

        Pozdrawiam,

        MB
        • Gość: Bona Re: Grafik IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.10.01, 19:19
          marcin.balcerzak napisał(a):


          Po trzecie, powinniśmy jeszcze wziąć pod uwagę aspekt doświadczenia
          > zawodowego - środowisko agencji reklamowych jest dość hermetyczne, a styl bycia
          >
          > i styl pracy ich pracowników - specyficzny. Być może ten ostatni aspekt
          > najbardziej zaważył na decyzjach pracodawców, jeśli osoby, z którymi Pani
          > konkurowała z takiego środowiska się wywodziły.
          >

          W sytuacjach, które "sprawdziłam" - nie wywodziły się! A ten aspekt pracy w
          agencjach znałam z innych zródeł (miałam z nimi kontakt na płaszczyznie np.
          przygotowanaia projektów reklamowych i wystawinniczych jako plastyk "od innych
          rzeczy" w zakładzie zleceniodawcy takich projektow) i nie był on mi obcy. Tym
          bardziej, że charakter mojej pracy był w podobny sposób specyficzny.
          Myślę, że nie chodzilo o zbyt wysokie kwalifikacje - chociaż takie mogło być
          czasem wrażenie. Chyba częściej chodziło o to, że kobieta i to nie pierwszej
          wiosny. Z konsekwencjami, które powyżej. Moze mnie Pan przekonać, że było
          inaczej? Na razie nie czuję się przekonana. Pozdrawiam!
          • Gość: Bona Re: Grafik IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.10.01, 19:55
            A może chodzi Panu o ten szczególny "odjazd"? I ja, jako osoba stateczna
            byłabym do niego niezdolna? Może w postach tak wyglądam, ale poza nimi własnie
            z powodu niezłego odjazdu mam świetny kontakt z ludżmi dużo ode mnie młodszymi.
            Może nawet lepszy, niż z ludżmi w moim wieku, którzy z racji wieku właśnie
            przyjmują pozy bardzo poważne i napuszone. Proszę tak mnie nie klasyfikować, bo
            w żadnym calu taka nie jestem!
            Nie wiem, czy mogę się spodziewać dalszych odpowiedzi. Byłabym wdzięczna, gdyby
            zechciał Pan szczerze odpowiedzieć - jak to jest z wiekiem i płcią w
            przedstawionym przypadku. Z góry dziekuję i pozdrawiam!
            • Gość: Azawa Do Bona IP: *.acn.waw.pl 30.10.01, 19:49
              Czesc! Jestem 23 letnia graficzka (Policealne Studium Plastyczne) i mam wyzsze
              wyksztalcenie (marketing) i juz od 3 miesiecy nie moge znalezc pracy. Rozmowy
              kwalifikacyjne, wszystko fajnie, ale nic z tego...Poszlam nawet na praktyki do
              duzej agencji, ale tam, mimo ze sie staralam powiedzieli po miesiacu bye!!
              Pracowalam do sierpnia w portalu internetowym jako grafik i tam tez mnie
              traktowali jak....Wszystkie fajniejsze projekty robili faceci, a ja bylam od
              przepisywania tekstow, robienia ikonek itp. wszystkiego czego sie nauczylam to
              praktycznie sama bo praca nie pozwolila mi rozwinac skrzydel. To, ze na rynku
              jest cholernie ciezko to jedno, a to ze faceci sa w tej kwestii szowinistami,
              ufajacymi innym...szowinistom? to drugie. Jestem juz zdesperowana i tez mysle
              nad wlasna dzialalnoscia, bo czas leci, a takie spotkania kwalifikacyjne bez
              rezultatu sprawiaja, ze czlowiek sie doluje i przestaje wierzyc w siebie i
              swoje umiejetnosci! Dobrze zrobilas Bona! Gratulacje!
              Azawa
              • Gość: Bona Re: Do Bona IP: *.zgora.dialog.net.pl 31.10.01, 09:27
                Widzisz, Azawa, coś w tym jest! Żeby zechcieli przynajmniej zastanowić się, czy
                nie pomyśleć, że może ewentualnie itd... jesteś nie gorsza, musisz być lepsza.
                Jeśli będziesz miała własną działalność, będzie to jakiś sygnał, że sroce spod
                ogona nie wypadłaś i Twoje notowania wzrosną automatycznie. Takie mam wrażenie
                i - przetestowałam.
                Jak bardzo takie myślenie jest zakorzenione, podam krótki cytacik z pisma
                znanego z odważnego myślenia i opowiadajacego się za prawdziwym, nie papierowym
                równouprawnieniem kobiet :
                "Coraz częściej ojcowie, rzadziej matki, uczą się od bachorów paru ruchów
                komputerową myszką". Niby drobiazg, ale dobrze odzwierciedla stereotypy:
                1.kobieta przy komputerze to w najlepszym wypadku księgowa, która zna jeden czy
                dwa programy potrzebne do wypełniania faktur, 2.dzieci i młodzież uczą się
                szybciej i nie mają stresu związanego z poznawaniem czegoś nowego i pozornie
                skomplikowanego, więc im ktoś starszy, tym bardziej wątpliwe są jego
                umiejętności w obsłudze komputera i programów.
                Tobie na razie przynajmniej to drugie nie zagraża jeszcze przez jakiś czas :)
                Pzdr!
                • Gość: Ann Re: Do Bona IP: 213.17.164.* 31.10.01, 12:56
                  To ja chyba mam kupe szczescia, bo trafilam do firmy, w ktorej sa sami faceci i
                  ja jedna. Moi koledzy traktuja mnie jak fachowca i nie robia zadnych uwag co do
                  mojej plci; po prostu uwierzyli, ze umiem i pozwolili sobie to udowodnic; nie
                  mniej wielokrotnie klienci przychodzac do nas pytaja czy jest ktos z
                  informatykow i na moja odpowiedz: slucham, robia miny mniej wiecej porownywalne
                  z mina bohatera Seksmisji, ktory odpowiedzial dr Bernie: ale ja bym wolal z
                  mezczyzna; juz sie przyzwyczailam do niechetnych mi (zwlaszcza mezczyzn) i ich
                  zdziwionych min, ale niech mi nikt nie mowi, ze pracodawca nie przywiazuje wagi
                  do plci, tylko do kwalifikacji; bo tak sie akurat zlozylo, ze skonczylam szkole
                  informatyczna, a teraz jestem na wydziale mechanicznym politechiniki i pracuje
                  w serwisie komputerowym, czyli "wchodze mezczyznom w ich domene" i wszedzie na
                  mnie patrza jak na okaz egzotycznego zwierzatka i watpia, czasami nawet glosno,
                  w moje umiejetnosci; po prostu takie jest nasze spoleczenstwo

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka