Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak zacząć pracować w HR???

    22.06.06, 15:12
    Witam
    Nie dokopałam się podobnego choć trochę tematu więc sama go zakładam bo
    bardzo mi zależy żeby się dowiedzieć: W jaki sposób można zahaczyć się w
    firmie do działu HR lub do firmy rekrutacyjnej.
    Mój przypadek:
    Kończyłam zaocznie studia psychologiczne, pisałam pracę o stresie zawodowym.
    w związku z tym, że były to były studia płatne musiałam pracować. Udało mi
    się pracowac jako asystenta, recepcjonistka, mam doświadczenie. Po
    zakończeniu studiów kupiłam mieszkanie na kredyt, żeby nie musieć dojeżdzać
    spod Warszawy i stwierdziłam, że zacznę szukać pracy w branży HR.
    I tu napotkałam na mur.
    Nie mam doświadczenia w HR. Nie ważne, że w ogóle mam 5 lat doświadczenia
    jako pracownik firm międzynarodowych i placówki dyplomatycznej. Nie ważne, że
    pracuję od momentu ukończenia 18 lat i jestem zaradna, ambitna itd. Również
    nieważne, że skończyłam studia psychologiczne i interesuję się HR
    Najważniejsze, że nie mam doświadczenia w HR. Bez doświadczenia pracowałam w
    dziale sprzedaży. Bez doświadczenia zostałam przyjęta do innych działów.
    Dział HR wydaje się być totalnie nieosiągalny dla mnie. Chyba że oczywiście
    zgodzę się zarabiać 3 razy mniej niż teraz startując jako researcher. Nie
    uważam też, że zagadnienia HR są na tyle skomplikowane, że konieczny jest
    conajmniej rok dświadczenie, żeby móc się ubiegać o pracę. W jaki więc sposób
    w ogóle zdobyć to doświadczenie??

    Czy ktoś może mi wytłumaczyć tak dużą dyskryminację?
    Obserwuj wątek
      • annajustyna Re: Jak zacząć pracować w HR??? 22.06.06, 16:48
        Wiele jest teraz niestety zawodow, ze alby byc, albo miec...Albo zacznij od
        niskiej pozycji za nizsza pensje, albo rob dalej swoje...
      • r.richelieu Re: Jak zacząć pracować w HR??? 22.06.06, 18:09
        Gdzie jest zaoczna psychologia?

        co zaś do HR, najniższym chyba stanowiskiem jest naganiacz ludzi mających
        pracować jako akwizytorzy. Nazywa się toto konsultatnt ds. rekrutacji i często
        jest widziane w ogłoszeniach prasowych. Znaczy odsiew też jest duży, ale każdy
        ma szansę kilka miesięcy popracować w niby zawodzie
        • torpiczka Re: Jak zacząć pracować w HR??? 22.06.06, 18:20
          zaoczna psychologia jest np.w WSFiZ na ul. Pawiej w W-wie
          • annajustyna Re: Jak zacząć pracować w HR??? 22.06.06, 18:25
            A co to za uczelnia????
            • r.richelieu Re: Jak zacząć pracować w HR??? 22.06.06, 19:30
              wyższa szkoła finansów i zarządzania, wyższa klasa prywaciarzy, wiele znanych
              gęb na piątym etacie. Na rektutera jak najbardziej.
              • makaronowa Re: Jak zacząć pracować w HR??? 22.06.06, 20:01
                SWPS w Warszawie
                no dobrze, rekruterem mogę być, oczywiście, przeciez nie mówię od razu o byciu
                starszym konsultantem. Ale przecież każdy pracując kilka lat zarabia coraz
                więcej, nie mówię o kokosach ale o pieniądzach, które na przykład pozwoliły mi
                kupić mieszkanie (NA KREDYT). I niestety nie mogę zejść poniżej określonej
                kwoty bo po pierwsze bank się czepnie zdolności a poza tym jak się utrzymac??
                Nie rozumiem takiej polityki. Owszem, dobrze jest sobie pracownika "wychowywać"
                ale większość osób przychodzi o odchodzi z firm po "kilku" (2-5) latach i nie
                można zakładać, że jak sobie nie wychowam pracownika to pupa.

                Bardzo mnie denerwuje ta dyskryminacja. Niestety pomimo dobrych chęci nie będe
                mogła siedzieć w HR, który mnie tak bardzo interesuje..:(

                ps.
                Smutne jest również to, że nie ma problemu, zeby za granicą znaleźć pracę w HR
                bez doświadczenia. Oczywiście praca nie leży na ulicy ale przy takich
                staraniach jakie włożyłam, zeby pracować w naszym "Pięknym Kraju" w innym
                państwie miałabym już dawo pracę. Wiem, bo mam kolezanki, które to mojej szkole
                pojechały na płatne staże w agencjach/firmach zachodnich.


                Nie chcę nikogo obrażać ani generalizować ale dziwny ten światek agencji u nas.
                Ale to moja subiektywna ocena i proszę nie komentować;)
                Pozdrawiam
                A.
                • annajustyna Re: Jak zacząć pracować w HR??? 24.06.06, 08:03
                  Sprobuj znalezc chocby najprostsza prace w Niemczech bez kilku lat doswiadczenia...
        • bogumil73 Re: Jak zacząć pracować w HR??? 21.07.06, 19:28
          Tutaj sie kolego nie zgadzam z Toba. Konsultant ds. rekrutacji ma
          odpowiedzialna i ciezka prace polegajaca na selekcji pracownikow,
          przeprowadzaniu rozmow kwalifikacyjnych, ocenie kompetencji kandydatow itp.
          Skad Ci sie wzielo to "naganianie ludzi majacych pracowac jako awkizytorzy"??
          pzdr
      • wredny_misiek kilka słów prawdy 23.06.06, 10:42
        Za odpowiedź powinna Ci wystarczyć wręcz "przypadkowość" doboru ludzi do działów
        HR, w firmie w której pracowałem na ok 50 osób prowadzących rekrutacje byłem
        chyba jedynym człowiekiem będącym HR-em z wykształcenia. Na starcie ludzie
        siedzący w takich działach blokują innych HR-ów, co zdarzyło mi się słyszeć gdy
        odwiedzałem koleżankę ze studiów w biurze i przysłuchałem się firmowym
        opowieściom. Koleżanka będąc również HR-em z wykształcenia pracuje jako
        marketingowiec. No więc wracając do przypadkowości, wśród HR-ów znajdziesz taki
        miks specjalizacji jak wśród agentów Allianz. Akademie muzyczne, polonistyki i
        cała masa innych cudaczności.

        Dlaczego takich się dobiera? - Żeby byli słabsi i nie zagrażali pozycji
        dobierającego.

        Co więc decyduje o sukcesie w branży HR? (jeśli nie przebijesz się z tytułu
        wykształcenia i zainteresowań) - predyspozycje zawodowe, popieprzona pokora i
        cieszenie sie z tego co się ma.

        Dlaczego ludzie decydują się na ten zawód mimo tego że jest jednym z gorzej
        płatnych? - w moim przypadu był to tylko jeden element, 30% awansów do top
        managementu to awanse z pionów HR. Ale płace na początku są porąbane.

        Co możemy robić cz.1? - wysyłać aplikacje gdzie się da i modlić się do komórki
        żeby zaczęła dzwonić. Od razu sprowadzę Cię na ziemię, to jest bezskuteczne.

        Czego nie możemy zrobić? - założyć działalności i pracować jako HR -
        przedsiębiorca. Dlaczego? Bo w tym poje..ym kraju działalność tego rodzaju jest
        ograniczona rozporządzeniem jakiegoś komuszego ministra i bez wpłaty kaucji czy
        kupna licencji nie możesz jej prowadzić (koszt to 50 średnich krajowych pensji).
        Jako absolwent nie dasz rady takiej kasy zgromadzić. Jeśli zostaniesz przyłapana
        na prowadzeniu takiej działalności bez licencji to płącisz grzywne i zapomnij o
        tym że kiedykolwiek dostaniesz licencje i będziesz działalność prowadzić legalnie.

        Co możemy robić cz.2? Pracować poza zawodem tak żeby się obłowić, żeby starczyło
        na tą zasraną licencję dla "kraju-zdziercy-ograniczacza_rozwoju", potem wynajem
        biura (są określone warunki dla konfiguracji biura i ochrony danych osobowych),
        kupno samochodu i komputerów (na każdy winda no chyba że znasz się na Linuxie),
        zatrudnienie handlowców i obiecującego/ych HR-a/ów z zawodu. Wtedy biznes ruszy
        sprawniej.

        Jaki zawód wybrać dla realizacji opcji "Co możemy robić cz.2?" - dobre pytanie.
        Handlowiec z wysokimi marżami z opcją dorabiania łapówkami od poddostawców co
        jest nalepszą opcją bo od razu budujesz sobie grupę swoich przyszłych klientów.
        Inne zawody? No podrzuć coś gdzie są wysokie zarobki. Sam chętnie skorzystam ;))


        Na koniec mam nadzieję że panie Jaonna i Dagmara nie poczują się urażone, ten
        tekst nie jest w nie wymierzony. DLaczego tak rzecz ujmuję? Ujmuję ją w sposób
        prawdziwy i nikt nie powie mi że jest inaczej.

        Jako HR powiem że, jesteśmy wrednymi pijawkami i zachowujemy się jak pies
        ogrodnika. Przecież tu obowiązują reguły ekonomii, walki o rynek, dożynanie
        konkurencji itd. Ja się pozbyłem złudzeń co do czystej i światłej roli HR-u.
        Może i ta rola odnosi się do otoczenia (w praktyce to wygląda różnie) ale nie do
        samego środowiska HR. Osobiście żałuję że wziąłem tą specjalizację, nie umiem
        maskować tego że jestem wredną dominującą mendą. Gdy prowadziłem rekrutacje to
        kolesie po nich prawie ryczeli bo sprowadzałem ich poczucie wartości do dna
        (żeby zmniękczyć ich wymagania finansowe). Czasem myślę że powinienem był zostać
        prawnikiem i adwokatem, prędzej bym się na tym dorobił. No i nie musiałbym się
        uśmiechać, czy udawać że nie jestem cyniczną świnią którą faktycznie jestem,
        niezależnie od tego czy jestem HR-em czy nie. Ja od pracy chcę kasy i władzy, a
        nie relacji z ludźmi których zwyczajnie nie lubię. Czyli dla mnie opcją jest
        własna działalność i potem wskoczenie do HR-u (jeśli to będzie dla mnie opłacalane).

        pozdrawiam
        Wredny_Misiek
        • leetka Re: kilka słów prawdy 24.06.06, 00:10
          masz racje, misiu, na nieszczeście dla mnie:( ale jeszcze sie nie poddaję i
          wysyłam, w nadziei, że znajdzie się jakiś wystarczająco dowartościowany
          rekruter, żeby mojej aplikacji nie wrzucić z buta do kosza. powodzenia życzę
          tobie i sobie.
          • wredny_misiek Re: kilka słów prawdy 24.06.06, 12:16
            zróbmy ogólnopolską demonstrację HR-ów pod ministerstwem gospodarki i pod
            sejmem, pożyczymy górniczych związkowców, zburzymy pół Warszawy i dostaniemy
            uprawnienia do prowadzenia zawodu
            • panna_madralinska Re: kilka słów prawdy 24.06.06, 12:24
              Zburzycie pół Warszawy?? Niedoczekanie!
              • wredny_misiek Re: kilka słów prawdy 25.06.06, 08:32
                panna_madralinska napisała:

                > Zburzycie pół Warszawy?? Niedoczekanie!



                oj bo zostawimy Pałac Kultury... ;))
        • annajustyna Re: kilka słów prawdy 24.06.06, 08:07
          Czyli, Misiek, gdybym wpadla w Twoje rece na pewno bys mnie "zmiekszal"
          docinkami o moim wygladzie, ewentualnej ciazy i innych "mankamentach"???
          • mariolka99 Re: kilka słów prawdy 24.06.06, 11:32
            Chciałabym na Ciebie trafić;] Założę sie że jestem bardzej wredną i bardziej
            dominującą mendą;]
          • wredny_misiek Re: kilka słów prawdy 24.06.06, 12:12
            Jestem dżentelmenelem i nie pozwoliłbym sobie na komentowanie wyglądu. Ja bym Ci
            utarł nosa w temacie twojej wiedzy i kwalifikacji :)

            A potem miałbym pole do operowania podwyżkami w obszarze motywacyjnym :]
            • annajustyna Re: kilka słów prawdy 24.06.06, 19:36
              Masz wiedze z prawa i ekonomii??? Aha, ja chodze na rozmowy po niemiecku,
              wylapuje kazdy blad i minimalny akcent;))). Bylby to pojedynek gigantow:)))).
              • wredny_misiek Re: kilka słów prawdy 25.06.06, 08:31
                utarła byś mi nosa, po niemiecku za wiele nie umiem (jak narazie) :]]

                ja robiłem to tak że najpierw dostaję kandydata, gadka szmatka wprowadzająca po
                polsku, potem trzepanie po polsku i to samo trzepanie po angielsku z
                wychwytywaniem rozbieżności między polskim a angielskim, potem ew. relokacja,
                sprawy płacowe i wypad na osobowościówkę

                pojdedynek pojedynkiem, ale co by było jakbyśmy razem kandydatów obrabiali
                • mysleze Dzial HR - toksykologia wysiada 25.06.06, 10:28
                  Witaj Misku- graba i szacuneczek- robie dokładnie to co ty i mam takie same
                  odczucia, HR'owske ble ble Belbina i Maslowa, pozytywne wzmocnienie Skinera
                  etc. sa dobre na papierze a nie w w pracy. Ze względu na duża feminizacje
                  środowiska ( nie jestem mizoginem) stosunki sa kiepskie, przeedukowane
                  absolwentki psychologii, socjologii i HR- sa nie dożycia.
                  Rozmowa z nimi to jak chodzenie po cienkiej kładce żeby nie poczuły się
                  dotknienie i nie zrobiły ci analizy dzieciństwa – z czego takie zachowanie
                  wynikało. Menda już nie jestem- chyba wypalenie, tysięczna twarz i te same
                  spocone dłonie (bleeee)i te same brednie. Co jeszcze mnie dziwi to młode
                  pokolenie – kończą zaocznie zarządzanie i oświadczają ze sa przygotowani do
                  roli managera- klika pytan hipotetycznych o użycie takie lub innej teorii
                  motywacji i kłopotliwa cisza. A swoja droga myślę o zmianie – dzięki bogu dziś
                  bycie HR’owce to trochę takie bycie człowiekiem renesansu, nie pisze to o
                  niuniach które zajmują się naliczaniem ZUS’u, urlopu i sprawdzaniem list
                  obecności – to już jest dramat!
                  • wredny_misiek Re: Dzial HR - toksykologia wysiada 25.06.06, 11:21
                    Święte słowa :]

                    Mnie też wkurzają panienki typu grzeczna suczka, nie mogę na nie patrzeć ani
                    wytrzymać z takimi zbyt długo. Grzecznie przytakujące, przeintelektualizowane,
                    spotykasz się jakby z galaretą głupoty i poprawności politycznej. Wchodzisz
                    głębiej, brniesz i widzisz że nic z tego nie wyjdzie bo masz kontakt z matołem.


                    Największy polew mam w sytuacji gdy pytam się kogoś o motywacje do pracy. I
                    osoba się poci skręca, męczy i podaje jakieś bzdury o samorozwoju, atmosferze
                    itd. Najlepszym motywatorem jest kasa, do pracy idę po kasę inaczej bym nie
                    poszedł bo po co mam iść? Napić się kawy i pogadać w miłej atmosferze? Jak chcę
                    sobie podagać w miłej atmosferze to zapraszam znajomych na grilla a nie idę do
                    biura heheheeh.

                    Jeszcze większy mam polew gdy sam jestem rekrutowany i gdy powiem że mnie
                    motywuje kasa i władza to się takie głupie stworzonko burzy że ja świnia jestem
                    i nie myślę o grupie z którą pracuję. Sprzedałbym tą grupę w jednej chwili jakby
                    mi dobrą cenę podrzucili ROTFL.
                • bogumil73 Re: kilka słów prawdy 21.07.06, 23:24
                  Ja mialem takiego rekrutera na rozmowie w Randstad,ale z racji tego ze mowie po
                  angielsku native-like to gosc szybko sobie odpuscil jakies wychwytywanie bledow
                  czy niejasnosci. Ja moglbym ocenic ich angielski hheh

                  pzdr
            • r.richelieu Re: kilka słów prawdy 25.06.06, 15:55
              <Ja bym Ci utarł nosa w temacie twojej wiedzy i kwalifikacji :)>


              Dobrze, że było tam ";)", bo w przeciwnym razie musiałabym powtórzyć przykry
              dla HRowców fakt, że zajmują się rekrutowaniem na stanowiska, o których
              wykonywaniu nie mają zielonego pojęcia.

              Ad motywacja. Jeśli powiesz, że jest nią kasa, i zaproponujesz 1000 zł na
              kretyńskie pytanie "ile chciałby pan zarabiać", wtedy to się kupy nie trzyma.
              Za tysiąc motywacją może być chęć wyjścia do ludzi, chęć uniknięcia
              zgnuśnienia, chęć zajęcia się czymś ciekawym (i przekonać w tym miejscu, że
              Słowacki zachwyca, nawet wtedy, gdy nie zachwyca). Bo mała kasa motywuje tylko
              tych, którzy potrzebują jej na kieszonkowe, a nie na życie. Ci drudzy muszą
              kręcić o chęci współpracy i innych pierdołach.
              • mysleze Re: kilka słów prawdy 25.06.06, 21:25
                > Dobrze, że było tam ";)", bo w przeciwnym razie musiałabym powtórzyć przykry
                > dla HRowców fakt, że zajmują się rekrutowaniem na stanowiska, o których
                > wykonywaniu nie mają zielonego pojęcia.
                Mysle ze jest to oczywiste i nie tego sie od nas wymaga, zawsze jedna z rozmów
                odbywa sie z przyszlym bezposrednim przelozonym i to on moze zadac merytoryczne
                pytania- choc zawsze dostaje opis stanowiska nawet sie na to nie sile bo po co
                mam robi z siebie debila i pytac o jakies np. systemy o ktorych nie mam pojecia.
                To nie nasza rola!
                • wredny_misiek Re: kilka słów prawdy 26.06.06, 09:31
                  Dokłądnie, mamy opisy stanowisk a do tego na studiach było coś takiego jak OiZ,
                  po tym większość procesów i czynności masz już zdefiniowane.
                  • annajustyna Re: kilka słów prawdy 26.06.06, 10:05
                    Organizacja i zarzadzanie??? Coz, definicja definicja, ale jednak wiedza
                    praktyczna z danej branzy tze by sie przydala...
                    • wredny_misiek Re: kilka słów prawdy 26.06.06, 11:53
                      Übung macht ein Meister

                      wiedza praktyczna jest niezbędna, np rekrutujesz szefa magazynu i pytasz co to
                      jest np WZ, PZ, RW, jak wylicza sobie optymalne wykorzystanie przestrzeni czy co
                      najważniejsze jak najkrótsze zamrożenie kasy w zatowarowaniu itd

                      bez rozpisania działań, do najdrobnieszego szczegółu i zobaczenia jak co chodzi
                      w praktyce nie przeprowadzisz celnie rekrutacji
                      • annajustyna Re: kilka słów prawdy 26.06.06, 12:31
                        den Meister:)))). Ok, masz racje. Jak sie ma talent i swiadomosc koniecznosci
                        poduczenia (doczytania), to mozna sie przygotowac solidnie:)))).
                        • wredny_misiek Re: kilka słów prawdy 26.06.06, 13:27
                          w Akk? den
                          ok
                          ja tam gramatykę gwałcę a nie ją stosuję ;)
      • sirtalent Re: Jak zacząć pracować w HR??? 21.07.06, 23:24
        wredny misiek, szacunek za wylewną szczerość. jestem po psychologii społecznej
        i jak pamiętam, to przynajmniej połowa koleżanek z mojej grupy planowała
        specjalizację z HR. nie wiem ile faktycznie ukończyło bo ja poszedłem w innym
        kierunku i z większością kontakt się urwał. w każdym razie tak 1/2 w HRy, ok.
        1/4 w reklamy i 1/4 to reszta świata. i raczej nie dlatego że tak lubiły "ludzi
        i ludzkie sprawy". z rozmów wynikało, że świetnie się orientują jaką rolę pełni
        nowoczesny HR i jakie daje możliwości. myślę też, że dla dziewczyn jest to
        wygodne lokować przyszłość zawodową w dziedzinie zfeminizowanej, gdzie można
        uniknąć typowo męskiej rywalizacji. no i oczywiście praca w HR ma znaczenie
        strategiczne, bo przy odrobinie szczęścia (któremu jak wiadomo nie zaszkodzi
        pomóc) można się wkręcić w jakiś fajny stołeczek. bo w końcu jest dostęp i do
        informacji i do układów - blisko źródła i "pańskiego oka" ;)
        ja sam znam HR bardziej od kuchni, pracowałem w dziale szkoleń więc formalnie
        byłem pod HR podłączony ale na szczęście mogłem sobie pozwolić na to, by ludzi
        traktować jak ludzi a nie jak zasoby :p
        mam stały kontakt ze znajomymi, którzy pracują w znanych agencjach i jestem
        więcej niż pewien, że ja to bym w życiu nie chciał takiej pracy.
      • sirtalent Re: Jak zacząć pracować w HR??? 21.07.06, 23:25
        wredny misiek, szacunek za wylewną szczerość. jestem po psychologii społecznej
        i jak pamiętam, to przynajmniej połowa koleżanek z mojej grupy planowała
        specjalizację z HR. nie wiem ile faktycznie ukończyło bo ja poszedłem w innym
        kierunku i z większością kontakt się urwał. w każdym razie tak 1/2 w HRy, ok.
        1/4 w reklamy i 1/4 to reszta świata. i raczej nie dlatego że tak lubiły "ludzi
        i ludzkie sprawy". z rozmów wynikało, że świetnie się orientują jaką rolę pełni
        nowoczesny HR i jakie daje możliwości. myślę też, że dla dziewczyn jest to
        wygodne lokować przyszłość zawodową w dziedzinie zfeminizowanej, gdzie można
        uniknąć typowo męskiej rywalizacji. no i oczywiście praca w HR ma znaczenie
        strategiczne, bo przy odrobinie szczęścia (któremu jak wiadomo nie zaszkodzi
        pomóc) można się wkręcić w jakiś fajny stołeczek. bo w końcu jest dostęp i do
        informacji i do układów - blisko źródła i "pańskiego oka" ;)
        ja sam znam HR bardziej od kuchni, pracowałem w dziale szkoleń więc formalnie
        byłem pod HR podłączony ale na szczęście mogłem sobie pozwolić na to, by ludzi
        traktować jak ludzi a nie jak zasoby :p
        mam stały kontakt ze znajomymi, którzy pracują w znanych agencjach i jestem
        więcej niż pewien, że ja to bym w życiu nie chciał takiej pracy.
        pozdrawiam,
        Paweł :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka