Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    REKRUTACJA

    IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 13:41
    Jestem head hunterką. Szukalam jakis czas temu poważnego dyrektora do poważnej
    firmy. Pan wpadł na spotkanie zdyszany, 10 minut po czasie, popatrzył na mnie i
    wysapał: " Ja przepraszam, ale mam dziś szalony dzień, cały czas się
    SPUSZCZAM!" O mało nie wpadłam pod stół ze śmiechu, nie pomogło nawet kiedy
    zmieszany pan dyrektor dodał:" e... to znaczy spóźniam..."
    Pozdrowienia dla osób przeprowadzających rekrutacje, lektura CV tez dostarcza
    wielu wrazeń... czekam na wymianę doswiadczeń...
    Obserwuj wątek
      • Gość: ssss Re: REKRUTACJA IP: *.*.*.* 30.10.01, 17:05
        Przeprowadzałem rozmowy kwalifikacyjne i wszedł facet w czapce. Nieprzejmując
        się niczym wyciągnął się na fotelu i żując gumę przyglądał mi się wyzywająco.
        Przywitałem się i zwróciłem mu uwagę, że starając się o pracę wypadałoby zdjąć
        czapkę i nie żuć gumy. Rozglądnął się po pokoju i mówi : " Nie jestem w
        kościele, godła nie ma... " po czym wyjął gumę z ust i przykleił pod krzesłem
        na którym siedział.
        • Gość: NINA Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 17:11
          A zdarza Ci się, że kiedy prosi się o CV ze zdjeciem to niektóre panie
          przysyłaja "zdjęcia całej sylwetki" i to w stroju z pewnością nieadekwatnym do
          stanowiska o które się ubiegaja? :)))
          • Gość: ssss Re: REKRUTACJA IP: *.*.*.* 31.10.01, 15:04
            Oj, zdarza nie tylko to...
            Np. Panie które siedzą ja Sharon Stone, bez majtek, z dużym dekoltem, zalotnie
            trzepocząc rzęsami. :-)))
            Miłe dla oka ale i smutne...
            • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 16:49
              Gość portalu: ssss napisał(a):

              > Oj, zdarza nie tylko to...
              > Np. Panie które siedzą ja Sharon Stone, bez majtek, z dużym dekoltem,
              zalotnie
              > trzepocząc rzęsami. :-)))
              > Miłe dla oka ale i smutne...
              OJ ZDARZA SIE JAK TAKI PIERDOLONY OSZUST (D. HEADHUNTER) PRZYCHODZI NA GIEŁDE
              PAPIERÓW WARTOŚCIOWYCH W WARSZAWIE I W PUNKCIE GDZIE SPRZEDAJĄ CEDUŁY GIEŁDOWE
              CHCE KUPIĆ 1 WIADRO WIGU. INWESTORZY TLUMACZĄ TAKIEMU PROFESJONALISCIE, ZE
              WIGU KUPIC NIE MOZNA A JAK CHCE KUPIĆ AKCJE TO NAJLEPIEJ JAK TO ZROBI PRZEZ
              BIURO MAKLERSKIE. TAKI PIERDOLONY OSZUST (D. HEADHUNTER) UPIERA SIE I
              WRZESZCZY NA INWESTORÓW, ZE TO NA GIEŁDZIE KUPUJE SIE I SPRZEDAJE AKCJE, NAWET
              WIG. TAKICH TO MAMY DZIELNYCH LUDKÓW Z TEJ BRANŻY.
            • Gość: Jax Re: REKRUTACJA IP: 195.205.101.* 10.06.03, 12:46
              Ale wy macie "wylew "z szukających pracy, czyli ze mnie również.
          • Gość: mr Re: REKRUTACJA IP: 57.67.17.* 31.10.01, 15:35
            Gość portalu: NINA napisał(a):

            > A zdarza Ci się, że kiedy prosi się o CV ze zdjeciem to niektóre panie
            > przysyłaja "zdjęcia całej sylwetki" i to w stroju z pewnością nieadekwatnym do
            > stanowiska o które się ubiegaja? :)))

            a tak na marginesie...rekrutacja w tym kraju ma jeszcze bardzo daleka droge do
            dojrzalosci:
            nagminne jest zadanie zdjecia...po co? w 99% przypadkach wyglad kandydata nie ma
            zadnego znaczenia ani wplywu na to, czy jest zdolny do wykonania danej
            pracy...taka jest prawda.

            tak samo jak wiek, plec itp.
            nagminne jest zadawanie pytan w ogole nie zwiazanych ze zdolnoscia wykonania
            danej pracy: jaka jest sytuacja rodzinna? jakie sa plany na zakladanie rodziny?
            jak pan/pani bedzie do pracy dojezdzac? (!!) itd. napewno forumowicze maja
            mnostwo przykladow pytan przy ktorych rece opadaja.

            raz mnie nawet chamskim tonem zapytano (wyraznie przez kompletnego amatora jak mu
            sie juz skonczyl repertuar durnych pytan) czy posiadam wlasny samochod i jezeli
            tak, to jaki?) ubiegalem sie o prace gdzie nie bylo to wymaganiem.

            poza tym, osoby przeprowadzajace rekrutacje w wiekszosci przypadkach nie odzywaja
            sie do kandydata po rozmowach, jezeli go nie chca ... to jest dopiero brak
            kultury. moze nie maja pieniedzy na znaczek lub impuls.

            ...jezeli chodzi o naprawde profesjonalna rekrutacje (chodzi rowniez o dzialy hr
            w firmach), jest to naprawde rzadko spotykane zjawisko. wiekszosc sobie po
            prostu 'pyka', mysli ze sie na tym zna, a tak naprawde uprawia rekrutacyjne disco
            polo i nazywa to muzyke.
            • Gość: :) :):):):) IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 16:53
              Pierdoleni oszuści (d.headhunterzy) to specyficzna grupa zawodowa. Taki
              pierdolony oszust i pierdolona oszustka są małżeństwem, oglądają Milionerów.
              Mąż pyta żonę: - Może byśmy się pokochali? - Nie - odpowiada żona. - Na pewno,
              zastanów się jeszcze ? - pyta mąż. - Na pewno nie! - mówi żona - Czy to jest
              Twoja ostateczna odpowiedz ? - pyta mąż - Tak! - odpowiada żona Na to mąż: - W
              takim razie chciałbym zadzwonić do przyjaciółki ...
            • mantis1 Re: REKRUTACJA 31.05.03, 22:29
              swiete slowa!
          • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 15:07
            Gość portalu: NINA napisał(a):

            > A zdarza Ci się, że kiedy prosi się o CV ze zdjeciem to niektóre panie
            > przysyłaja "zdjęcia całej sylwetki" i to w stroju z pewnością nieadekwatnym
            do
            > stanowiska o które się ubiegaja? :)))
            NAJCZĘSCIEJ ZDARZA SIĘ JAK PIERDOLENI OSZUŚCI PRZYPISUJĄ SOBIE PRAWA AUTORSKIE
            DO OPRACOWAŃ JAKIE PRZYSYŁAJĄ KLIENCI. KILKA MIESIĘCY TEMU BYŁEM ŚWIADKIEM JAK
            PEWNA PANIENKA NA SGH CHWALIŁA SIĘ INNYM KOLEŻANKOM, ZE JEJ CHLOPAK JEST
            PIERDOLONYM OSZUSTEM I MOZE ZAŁATWIĆ KAŻDE OPRACOWANIE POTRZEBNE DO ZALICZENIA
            PRZEDMIOTU. POKAZAŁA SWOIM KOLEZANKOM ANALIZE OPŁACALNOŚCI PORTFELA
            INWESTYCYJNEGO ZBUDOWANEGO NA BAZIE WYBRANYCH SPÓŁEK NOTOWANYCH NA NYSE.
            OPRACOWANIE BYŁO WYKONANE W POWER POINT I ZAWIERAŁO JEDEN UKRYTY BŁĄD. NA
            JEDNEJ ZE STRON ZAMIAST ZNACZENIE SYMBOLU pha SPECJALNIE WPISANO azn.
            PIERDOLONY OSZUST PODAROWAŁ SWOJEJ PANIENCE JAKO COS WSPANIAŁEGO. NAWET NIE
            WIECIE JAK PANIENKA BYŁA ZACHWYCONA GDY PRZEDMIOT MUSIAŁA POPRAWIAĆ.
            JAKA TO WSPANIAŁA ZABAWA WPROWADZIĆ W BŁAD TAKIEGO PIERDOLONEGO OSZUSTA.
        • Gość: :) REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 15:02
          Gość portalu: ssss napisał(a):

          > Przeprowadzałem rozmowy kwalifikacyjne i wszedł facet w czapce.
          Nieprzejmując
          > się niczym wyciągnął się na fotelu i żując gumę przyglądał mi się
          wyzywająco.
          > Przywitałem się i zwróciłem mu uwagę, że starając się o pracę wypadałoby
          zdjąć
          > czapkę i nie żuć gumy. Rozglądnął się po pokoju i mówi : " Nie jestem w
          > kościele, godła nie ma... " po czym wyjął gumę z ust i przykleił pod
          krzesłem
          > na którym siedział.
          PEWIEN PIERDOLONY OSZUST ZANIM PRZYSTAPIŁ DO ROZMOWY KWALIFIKACYJNEJ NAŻARŁ
          SIĘ ZUPY GROCHOWEJ W BUFECIE. PODCZAS ROZMOWY WYPUSZCZAŁ WYRAZY
          DŹWIĘKONAŚLADOWCZE I NAWET NIE POTRAFIL POWIEDZIEĆ PRZEPRASZAM. NAGLE KLIENT
          WYJAŁ Z TECZKI PUSZKE COCA COLI I MÓWI DO PIERDOLONEGO OSZUSTA: wie pan co,
          niech pan sobie shłodzi tą puszkę coli a potem zimną niech pan wypije to
          zamiast puszczać baki basy bedzie pan strzelał kostkami lodu.PIERDOLONY OSZUST
          NAWET NIE PODZIEKOWAŁ ZA DARMOWĄ LEKCJĘ KULTURY I DOBREGO WYCHOWANIA
      • Gość: Lila Re: REKRUTACJA IP: *.abo.wanadoo.fr 30.10.01, 17:27
        To niezbyt fair nabijac sie z ludzi, wobec ktorych stoimy na pozycji sily.
        Czego ludzie nie zrobia, zeby dostac prace, i dlatego czasem trzeba przytrzec
        wam nosa, tak jak ten facet z czapka. A swoja droga osoby przeprowadzajace
        rekrutacje powinny milczec jak grob (troche jak ksieza na temat spowiedzi) i
        nie wysmiewac sie z zyciorysow, bo zyciorys to jednak bardzo intymna sprawa. W
        koncu nie kazdemu ma sie ochote opowiadac swoje zycie, a juz zwlaszcza nie
        bubkowi co patrzy na ciebie z wyzszoscia.
        • Gość: Karol Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.10.01, 23:55
          Heh.
          Swoja droga to opowiedzial bym pare historii jak ulal pasujacych do tego forum
          z czasow gdy moja "niedoszla narzeczona" pracowala w SMG-KRC ale raz, ze bylo
          to dawno, dwa, ona ciagle tam pracuje wiec sobie odpuszcze.
          SMG zreszta nie jest zadnym wyjatkiem. Inna dosc renomowana firma kiedys
          przyslala nam 5 kandydatow na stanowisko dyr. handlowego (do wymagan nalezalo
          m.i. bardzo dobra znajomosc branzy IT i DOSWIADCZENIE W PRACY NA PODOBNYM
          STANOWSIKU). Wsrod tych kanadydatow byly 2 osoby jako tako pasujace do opisu a
          3 pozostale to byli w kolejnosci: zlotnik, optyk, ex-pracownik ambasady
          polskiej w Moskwie :).
          Zrobilismy wiec test praktyczny (oglosznie do prasy, wstepny przesiew
          kandydatow zrobila sekretarka na podstawie CV) i wyszlo nam ze bije ona na
          glowe "fachowcow" - zadnego zlotnika na spotkaniach nie bylo :)

          • Gość: Lodowiec Re: REKRUTACJA [lodowiec] IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.02, 13:40
            Dobrego pracownika czasami mozna znalezc wsrod zlotnikow. Ja pracowalem w
            duzych i znanych firmach majac wyksztalcenie zadne (tj. srednie, aktualnie
            wyzsze w trakcie) na stanowiskach IT i w kazdym robilem 300% tego co bylo
            potrzebne (oczywiscie z 200% pracodawcy byli zadowoleni, a nawet bardziej).
            Umiem i potrafie pracowac. Zawodowo jestem informatykiem, oprocz tego po pracy
            projektantem oprogramowania i programista (sprzedaje oprogramowanie setkom
            klientow) wiec dlaczego moje CV mialoby "spasc" z biurka tylko z powodu
            sekretarskiej segregacji?
          • Gość: RM Re: REKRUTACJA IP: *.koszalin.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 11:51
            O ile wiem, to przełożenie teczki kandydata z kupki na kupkę kosztuje coś tam...

            Zresztą moją też ktoś przekładał, a potem zwiał z kasą ;)
            Pozdr
        • Gość: Marcin Re: REKRUTACJA IP: *.*.*.* 31.10.01, 19:01
          Brawo Lila - Brawo - z ust mi to "wyjelas" . To przerazajace co Ci ludzie
          wypisuja . Maja niezly ubaw z osob , ktore walcza o przetrwanie . Tak tak
          walcza - bo to wojna . Jednak sam sobie poprawilem humor ...gdyby moje
          stanowisko w pracy nazywalo sie head hunter to wstydzilbym sie powiedzic co
          robie :-) Znam zreszta jedna head hunterke - bez ogrodek powiem , ze smierdzi
          jej z buzi - wspolczuje jej rozmowcom ...fuj fuj ...
        • Gość: gero Re: REKRUTACJA IP: *.mcps.com 21.12.01, 11:16
          Brawo Lili, a swoją droga co to znaczy "wymagane zdjecie", co to Hollywood.
        • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 16:58
          Gość portalu: Lila napisał(a):

          > To niezbyt fair nabijac sie z ludzi, wobec ktorych stoimy na pozycji sily.
          > Czego ludzie nie zrobia, zeby dostac prace, i dlatego czasem trzeba
          przytrzec
          > wam nosa, tak jak ten facet z czapka. A swoja droga osoby przeprowadzajace
          > rekrutacje powinny milczec jak grob (troche jak ksieza na temat spowiedzi) i
          > nie wysmiewac sie z zyciorysow, bo zyciorys to jednak bardzo intymna sprawa.
          W
          > koncu nie kazdemu ma sie ochote opowiadac swoje zycie, a juz zwlaszcza nie
          > bubkowi co patrzy na ciebie z wyzszoscia.
          juz dawno pozbyłem się złudzeń i szacunku dla kogoś takiego jak pierdolenie
          oszuści (d. headhunterzy). Nawet mnie to nie interesuje, że moge kogoś
          niesprawiedliwie skrzywdzić. Jesli otrzymałem takie zachowanie od tych
          profesjonalistów to nie zamierzam być dłuzny i na każdym kroku tepić tych
          pierdolonych oszustów. nie nazywam ich inaczej ponieważ nie wypada ich
          porównywac do oszustów, debili, naciągaczy i matołów bo to im uwłacza. ponadto
          pierdolonych oszustów mozna nie szanować a każdego człowieka nalezy szanować.
          dopóki bedę widział takie wypowiedzi jak NINY czy ssss to tylko będę się
          utwierdzał w przekonaniu, ze słusznie ich nazywa się pierdolonymi oszustami.
      • Gość: Szef Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 31.10.01, 00:25
        Karol ma święta racje - tez wywaliłem kupe pieniążków na taki dobór, a teraz
        robimy to sami w internecie, i dużo lepiej.

        pozdrawiam Wszystkich
        • Gość: NINA Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 10:51
          Hej ludzie, nie narzekajcie tak bo stracę pracę :))))
          A tak poważnie (i prywatnie) dodam, że owszem, czasem lepiej puscić ogłoszonko
          i samemu zakasać rękawy, ale przy stanowiskach bardzo specjalistycznych nie
          polecam takiego rozwiązania. Jeżeli szukasz księgowej to owszem, wśród 300
          aplikacji (tyle się zdarza często) mozesz znaleźć sporo osób pasujących do
          profilu stanowiska. Spróbuj zrobić to samo przy stanowisku wymagającym
          doświadczenia w nietypowej branży lub nietypowgo wykształcenia a okaże sie że
          masz 300 aplikacji, które musisz przejrzeć, a to zajmuje sporo czasu i w
          konsekwencji możesz je wszystkie wywalić do śmieci bo zgłaszają się ludzie
          kompletnie przypadkowi. Np. na dyrektora handlowego w branży powiedzmy
          budowlanej zgłosiło się ok. 35% osób bez jakiegokolwiek doświadczenia
          zawodowego, 50% handlowców z wszelkich innych branż, 15% osób nie mających nic
          wspólnego z handlem (m.in. nauczycielka angielskiego, politolog, chemik).
          • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 17:06
            Gość portalu: NINA napisał(a):

            > Hej ludzie, nie narzekajcie tak bo stracę pracę :))))
            > A tak poważnie (i prywatnie) dodam, że owszem, czasem lepiej puscić
            ogłoszonko
            > i samemu zakasać rękawy, ale przy stanowiskach bardzo specjalistycznych nie
            > polecam takiego rozwiązania. Jeżeli szukasz księgowej to owszem, wśród 300
            > aplikacji (tyle się zdarza często) mozesz znaleźć sporo osób pasujących do
            > profilu stanowiska. Spróbuj zrobić to samo przy stanowisku wymagającym
            > doświadczenia w nietypowej branży lub nietypowgo wykształcenia a okaże sie
            że
            > masz 300 aplikacji, które musisz przejrzeć, a to zajmuje sporo czasu i w
            > konsekwencji możesz je wszystkie wywalić do śmieci bo zgłaszają się ludzie
            > kompletnie przypadkowi. Np. na dyrektora handlowego w branży powiedzmy
            > budowlanej zgłosiło się ok. 35% osób bez jakiegokolwiek doświadczenia
            > zawodowego, 50% handlowców z wszelkich innych branż, 15% osób nie mających
            nic
            > wspólnego z handlem (m.in. nauczycielka angielskiego, politolog, chemik).
            I PROSZE BARDZO WYSZLO SZYDELKO Z WORKA. PIERDOLONA OSZUSCI NAJCZESCIEJ
            TLUMACZĄ SIĘ , ZE PRZYSZŁO DUŻO OFERT. 300 OFERT TO DUZO...W CIĄGU 3 DNI MOZNA
            PRZEROBIC 300 APLIKACJI. ZAMIAST BYĆ PIERDOLONYM OSZUSTEM WYSTARCZY BYC DOBRZE
            ZORGANIZOWANYM, POSIADAC UMIEJĘTNOŚĆ CZYTANIA I PISANIA. OSTATNIE BADANIA W
            POLSCE PRZEPROWADZONE PRZEZ JEDNA Z FIRM ANKIETERSKICH DOWODZĄ, ŻE NA
            REPREZENTATYWNEJ GRUPIE 1005 OSÓB, 997 BYŁO PIERDOLONYMI OSZUSTAMI (D.
            HEADHUNTER-ami)NIE POSIADAJĄCYMI UMIEJĘTNOSCI CZYTANIA I PISANIA W JĘZYKU
            POLSKIM, NIE ZNAJĄCYCH ŻADNEGO OBCEGO JĘZYKA.
            • Gość: Pendragon Re: REKRUTACJA IP: *.siemianowice.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 10:50
              :) bratku , po Twoich wypowiedziach, po tym jak zmieniasz w nich ton z
              spokojnego i błogiego na nieco demoniczny i poddenerwowany, cosik mi sie wydaje
              że cierpisz na tzw. syndrom Touretta :)
        • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 17:01
          Gość portalu: Szef napisał(a):

          > Karol ma święta racje - tez wywaliłem kupe pieniążków na taki dobór, a teraz
          > robimy to sami w internecie, i dużo lepiej.
          >
          > pozdrawiam Wszystkich
          gratuluje pomysłu:)
      • Gość: Makler Re: REKRUTACJA IP: 195.117.27.* 31.10.01, 11:43
        Zobaczymy jak będzie Ci wesoło, kiedy sama będziesz chciała znaleźć nową pracę
        i jakiś żółtodziób będzie manifestować swoją wyższość. Byłem na kilku rozmowach
        kwalifikacyjnych i 80% przemądrzałych konsultantów personalnych mogłoby co
        najwyżej parzyć herbatę w moim dziale. Niektóre ich popisy wiedzy były
        żenujące. Bardzo łatwo pracować w doradztwie personalnym przy tak dramatycznym
        rynku pracy. Zapraszam wspaniałych konsultantów personalnych do kierowania
        sprzedażą produktu na bardzo konkurencyjnym rynku (np soki). Po tygodniu
        uciekłabyś z płaczem do sortowania CV.
        • Gość: ssss Re: REKRUTACJA IP: *.*.*.* 31.10.01, 15:06
          Nie rozumiem dlaczego dyskusja zeszła na smutny temat bezrobocia i trudności w
          zdobyciu pracy. Fakt, jest ciężko i ludzie starają się o nią wszędzie. Chwalić
          ich za gotowość przekwalifikowania się i chęci podejmowania wyzwań. Nie każdego
          jednak mmożna przyjąć, nie każdy się nadaje. A rolą osoby przeprowadzającej
          rekrutację jest wybrać najlepszą kandydaturę więc nie rozumiem ataków na takie
          osoby. To normalna praca. Zdarzają się czasem sytuacje zabawne i takim jest
          poświęcony ten wątek. Nie mam zamiaru rozpaczać jak jest ciężko i ubolewać nad
          wszystkimi którzy szukają pracy. A z doświadczenia wiem, że nie każdy szukający
          pracy chce ją naprawdę dostać.
          • Gość: Makler Re: REKRUTACJA IP: 195.117.27.* 05.11.01, 10:55
            Jasne, tak samo w latach 80. śmieszne były dowcipy typu "przychodzi facet do
            sklepu, a tam na półkach tylko ocet". Na forum każdy może powiedzieć co go
            śmieszy a co wkurza. Nie dziw się ssss, że nie wszyscy padają pod biurko ze
            śmiechu czytając Twoje anegdotki.
            Przy okazji, czy to prawda, że konsultanci personalni czesto zmieniają pracę
            (słyszałem,że najczęściej raz w roku) ?
          • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 17:17
            Gość portalu: ssss napisał(a):

            > Nie rozumiem dlaczego dyskusja zeszła na smutny temat bezrobocia i trudności
            w
            > zdobyciu pracy. Fakt, jest ciężko i ludzie starają się o nią wszędzie.
            Chwalić
            > ich za gotowość przekwalifikowania się i chęci podejmowania wyzwań. Nie
            każdego
            >
            > jednak mmożna przyjąć, nie każdy się nadaje. A rolą osoby przeprowadzającej
            > rekrutację jest wybrać najlepszą kandydaturę więc nie rozumiem ataków na
            takie
            > osoby. To normalna praca. Zdarzają się czasem sytuacje zabawne i takim jest
            > poświęcony ten wątek. Nie mam zamiaru rozpaczać jak jest ciężko i ubolewać
            nad
            > wszystkimi którzy szukają pracy. A z doświadczenia wiem, że nie każdy
            szukający
            >
            > pracy chce ją naprawdę dostać.
            SMUTNO CI???ZARAZ BĘDZIE TOBIE WESOLO. WYOBRAŹ SOBIE, ZE BYŁ TAKI
            PROFESJONALISTA, PIERDOLONY OSZUST (D. HEADHUNTER). PODPISYWAŁ SIĘ CZTEREMA
            LITERKAMI S. PEWNEGO RAZU NA LEKCJI STRZELIŁ Z TOREBKI PO CUKRZE W WYNIKU
            CZEGO NAUCZYCIELKA WYSTRASZYŁA SIĘ I ZEMDLAŁA. WEZWANO DYREKTORA I PO
            OCUCENIU NAUCZYCIELKI SSSS USŁYSZAŁ:- JUTRO DO SZKOŁY PRZYJDZIESZ Z OJCEM.
            NAZAJUTRZ SSSS I JEGO OJCIEC (O) ROZMAWIAJĄ Z NAUCZYCIELKA (N). (N) - Syn pana
            zachowal sie wczoraj skandalicznie,strzelil z torebki po cukrze, tak sie
            wystraszylam, ze zemdlalam. (O) - Pani to jeszcze nic! Kiedys posuwam sobie
            spokojnie koze za oborka, a ten szczeniak jak nie wystrzeli z worka po
            cemencie to mi w rekach tylko rogi zostaly.
            CIEKAWE CZY KAZDY PIERDOLONY OSZUST (D. HEADHUNTER) MIAL TAKIE CIEZKIE
            DZIECINSTWO JAK SSSS.
          • Gość: HI Re: REKRUTACJA IP: 106.0.16.* 26.05.03, 19:41
            Jesli chodzi o rekrutacje to temat malo smieszny, moja znajoma miala praktyke
            firmie rekrutacyjnej w Krakowie.
            Panie konsultantki - nie wyzyte absolwentki psychologii po rozmowie z
            kandydatem opisywaly jegomoscia kolezankom smiechu bylo co niemiara.A prace i
            tak dostal szwagier!
        • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 17:09
          Gość portalu: Makler napisał(a):

          > Zobaczymy jak będzie Ci wesoło, kiedy sama będziesz chciała znaleźć nową
          pracę
          > i jakiś żółtodziób będzie manifestować swoją wyższość. Byłem na kilku
          rozmowach
          >
          > kwalifikacyjnych i 80% przemądrzałych konsultantów personalnych mogłoby co
          > najwyżej parzyć herbatę w moim dziale. Niektóre ich popisy wiedzy były
          > żenujące. Bardzo łatwo pracować w doradztwie personalnym przy tak
          dramatycznym
          > rynku pracy. Zapraszam wspaniałych konsultantów personalnych do kierowania
          > sprzedażą produktu na bardzo konkurencyjnym rynku (np soki). Po tygodniu
          > uciekłabyś z płaczem do sortowania CV.
          OBAWIAM SIĘ, ŻE JEDYNE ZAJĘCIE JAKIE MOZNA ZLECIĆ NINIE TO WYMIANA TAMPONÓW
          WŚRÓD JEJ GRUPY ZAWODOWEJ ABY POZNIEJ JEJ KOLEZANKI JAK POJDA NA BADANIE
          RENTGENOWSKIE TO NA ZDJĘCIU POJAWIA SIE DRUGI KRĘGOSŁUP. TAK SIĘ DZIEJE
          PONIEWAŻ TAMPONY TO SIE WYMIENIA A NIE WCISKA JEDEN ZA DRUGIM.
      • Gość: kiciaf Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.10.01, 14:24
        Moje doświadczenia osobiste są różne. Zdarzyło mi się trafić na poważnych
        konsultantów, dzięki którym znalazłam kilka razy bardzo dobrą pracę, ale w
        zeszłym roku potestowałam sobie rynek pracy w moim zawodzie i to co spotkałam
        to było bardziej niz żenujące. Młodzi ludzie bardzo zarozumiali i bez tego co
        kiedys określało się dobrym wychowaniem. A po za tym ich wiedza na temat tego
        kogo chcą znaleźć i jakie kwalifikacje im są potrzebne... jest niekiedy bardzo
        nikła. A poziom rozmów można najkrócej ująć jako poniżający dla osób
        szukających pracy.
        Pracę zawsze zmienia się na lepszą. Tylko są tacy co jej w ogóle nie mają. I
        dziwić się nie należy, że wysyłają oferty wszędzie gdzie widzą jakąś szansę...
        A tak na marginesie...
        I co z tego że to złotnik czy optyk, jak miał swój własny zakład to o biznesie
        i zarządzaniu ludźmi potrafi wiedzieć więcej niż nie jeden posiadacz tytułu MBA.
        Zaznaczam, że nic do posiadaczy tego tytułu nie mam (też mam), ale uważam, że
        konsultanci za dużą uwagę przykładają do schematów a za małą do ludzi.
        CV jest tylko kartką papieru na której bardzo trudno jest przedstawić siebie,
        nawet jesli jesteś najlepszy. I właśnie po to są konsultanci, żeby te inne
        cechy wyłuskać. A i jeszcze jedno śmieszy mnie sposób selekcji w postaci testów
        pseudo psychologicznych stosowany przez osoby przypadkowe. Oni nawet nie wiedzą
        po co to robią... a efektami mozna tak ślicznie manipulować.

        Zajrzę tu jeszcze...
        • Gość: Bilbo Re: REKRUTACJA IP: *.jpmorgan.com 31.10.01, 15:03
          Oczywiscie zgadzam sie, nie wyksztalcenie decyduje o wartosci pracownika. Pracuje obecnie w jednym z
          duzych amerykanskich bankow inwestycyjnych (nie w Polsce). Zajmuje sie systemami i infrastruktura. Posrod
          ludzi z ktorymi wspolpracowalem byli np. historyk sztuki, chemik, teolog, statystyk, absolwent nauk politycznych.
          Nigdy nie uwazalem, ze byli dyletantami.
          • Gość: knockout Re: REKRUTACJA IP: *.piekary.oho.com.pl 31.10.01, 16:23
            heh jak tak czytam o przeroznych metodach rekrutacji, opisach stanowiska,
            testach, wykresach kompetencji itp to pusty smiech mnie ogarnia.
            Idzicie i wzorujcie sie na demonicznym szefie kadr z Dilberta - to Wasz mentor
            i wzor godny nasladowania.
          • Gość: NINA Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 16:33
            Nie przypisujcie wszystkiego co najgorsze konsultantom!!!!!! Ja pracuję
            realizując zlecenia konkretnych firm. Jeżeli osoba z działu HR takiej firmy
            zlecając usługę sama nie wie czego chce i nie słucha żadnych sugestii to trudno
            miec pretensje do konsultanta.
            Zdarza się, że HR-owiec przedstawia mi listę cech, które powinien posiadać
            kandydat i jest to stek bzdur. Przedstawiam kilka kandydatur i żadna osoba
            (choć czasem są świetne) sie nie podoba b pan/pani od kadr nie wie sama czego
            chce. Ajeżeli chiodzi o bzdurne pytania - to albo brak profesjonalizmu
            konsultanta, albo czasem głupota kadrowców - mozecie nie wierzyć ale czasem
            dostaję listę pytań do zadania!!! a jedno głupsze od drugiego. Ci ludzie (i
            konsultanci i HRowcy biora te pytania z róznych głupich ksiażek). Odnikogonie
            wymagam zdjęcia bo to niczemu nie służy. W to też pewnie nie uwierzycie, ale
            zawsze informuję o wyniku rekrutacji - taka polityka firmy, nawet jeżeli trzeba
            wysłać 100 maili lub wykonać 100 telefonów. Co do kultury - to fakt - sama
            chodziłam na takie rozmowy i wiem że większość osób rekrutujących to chamy. Co
            do rynku - hmmm, generalnie zajmuję się head huntingiem, wierzcie, że mimo
            trudnej sytuacji na rynku trudno zainteresowac dobrego specjalistę (a o takich
            mi zwykle chodzi) nawet ciekawa ofertą. Poza tym kandydaci nie przysyłaja Cv,
            choć obiecali, nie przychodzą na umówione spotkania, lub po 3 rozmowach w
            firmie (u klienta) nagle stwierdzają, że wcale nie maja ochoty zmieniać pracy,
            choć już przygotowano umowę i wszystko im się podobało. Maja do tego oczywiście
            prawo, ale to nie jest miłe, z mojego punktu widzenia, świecić oczyma przed
            klientem. Wiele osób wciąż nie rozumie, że kontakt z head hunterem może sie
            kiedys przydać i reagują na propozycje wręcz chamsko. I jeszcze jedno - praca
            head huntera nie jest łatwa, wiecie jak trudno przebić się przez tłum
            asystentek i dodzwonić do dyrektora? czasem wymyślam takie bajery że wieczorem
            sama nie pamiętam jak się nazywam :))) Pozdrawiam wszystkich i jak prazydent za
            Jedwabne :))) przepraszam wszystkich kandydatów na różne stanowiska za chamstwo
            konsultantów :))))
            • Gość: kiciaf Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.10.01, 16:36
              No dobra skoro juz sie zareklamowałaś to daj namiary na siebie...
              Znajomośc z dobrym head hunterem jest jak zwykle bezcenna...
            • Gość: Temp Re: REKRUTACJA IP: *.jpmorgan.com 31.10.01, 17:12
              Nina,

              skontaktuj sie ze mna prosze na temp3uk@yahoo.co.uk mam kilka pytan do Ciebie, poza forum.

              Dzienks.
            • Gość: zibby Re: REKRUTACJA IP: 192.168.38.* 31.10.01, 18:24
              Musze stanac w obronie pan od HR. Co prawda mnie tez 'lecza' pytania w
              rodzaju 'Czy moglby Pan opowiedziec historie, w ktorej wykazal sie Pan tym czy
              tamtym'. Jednak w wiekszosci widac, ze te osoby przynajmniej wiedza jak sie
              zachowac w czasie takiej rozmowy. Naprawde 'zabawne' sa natomiast spotkania z
              roznego rodzaju dyrektorami, ktorzy uznali, ze dzial HR to zbedny wydatek, bo
              sami przeciez swietnie wiedza jak to sie robi.
              Oto przyklad: Kiedys umowilem sie na rozmowe w pewnej firmie o godzinie dajmy
              na to piatej. Wszedlem do sekretariatu firmy, gdzie oczywiscie nikt nie
              wiedzial co tu robie i skad sie wzialem. Po wyjasnieniach trafilem wreszcie do
              rownie zdziwionego dyrektora, ktory na szczescie 'przypomnial sobie'. Poprosil
              bym usiadl na przeciwko jego biurka po czym spojrzal na zegarek i
              stwierdzil ... ze ma jeszcze 5 minut, bo przyszedlem za wczesnie. Przez te 5
              minut pisal cos na komputerze, wykonywal jakies telefony co chwile spogladajac
              na zegarek. Kiedy wreszcie byla piata odlozyl wszystko i zaczal rozmowe (rownie
              udana jak wstep). Jeszcze przed rozmowa wiedzialem, ze nie bede pracowac w tej
              firmie.
            • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 17:26
              Gość portalu: NINA napisał(a):

              > Nie przypisujcie wszystkiego co najgorsze konsultantom!!!!!! Ja pracuję
              > realizując zlecenia konkretnych firm. Jeżeli osoba z działu HR takiej firmy
              > zlecając usługę sama nie wie czego chce i nie słucha żadnych sugestii to
              trudno
              >
              > miec pretensje do konsultanta.
              > Zdarza się, że HR-owiec przedstawia mi listę cech, które powinien posiadać
              > kandydat i jest to stek bzdur. Przedstawiam kilka kandydatur i żadna osoba
              > (choć czasem są świetne) sie nie podoba b pan/pani od kadr nie wie sama
              czego
              > chce. Ajeżeli chiodzi o bzdurne pytania - to albo brak profesjonalizmu
              > konsultanta, albo czasem głupota kadrowców - mozecie nie wierzyć ale czasem
              > dostaję listę pytań do zadania!!! a jedno głupsze od drugiego. Ci ludzie (i
              > konsultanci i HRowcy biora te pytania z róznych głupich ksiażek).
              Odnikogonie
              > wymagam zdjęcia bo to niczemu nie służy. W to też pewnie nie uwierzycie, ale
              > zawsze informuję o wyniku rekrutacji - taka polityka firmy, nawet jeżeli
              trzeba
              >
              > wysłać 100 maili lub wykonać 100 telefonów. Co do kultury - to fakt - sama
              > chodziłam na takie rozmowy i wiem że większość osób rekrutujących to chamy.
              Co
              > do rynku - hmmm, generalnie zajmuję się head huntingiem, wierzcie, że mimo
              > trudnej sytuacji na rynku trudno zainteresowac dobrego specjalistę (a o
              takich
              > mi zwykle chodzi) nawet ciekawa ofertą. Poza tym kandydaci nie przysyłaja
              Cv,
              > choć obiecali, nie przychodzą na umówione spotkania, lub po 3 rozmowach w
              > firmie (u klienta) nagle stwierdzają, że wcale nie maja ochoty zmieniać
              pracy,
              >
              > choć już przygotowano umowę i wszystko im się podobało. Maja do tego
              oczywiście
              >
              > prawo, ale to nie jest miłe, z mojego punktu widzenia, świecić oczyma przed
              > klientem. Wiele osób wciąż nie rozumie, że kontakt z head hunterem może sie
              > kiedys przydać i reagują na propozycje wręcz chamsko. I jeszcze jedno -
              praca
              > head huntera nie jest łatwa, wiecie jak trudno przebić się przez tłum
              > asystentek i dodzwonić do dyrektora? czasem wymyślam takie bajery że
              wieczorem
              > sama nie pamiętam jak się nazywam :))) Pozdrawiam wszystkich i jak prazydent
              za
              >
              > Jedwabne :))) przepraszam wszystkich kandydatów na różne stanowiska za
              chamstwo
              >
              > konsultantów :))))
              ZROB SOBIE NA CZOLE NAPIS TEJ OTO TREŚCI: JESTEM PIERDOLONA OSZUSTKA (D.
              HEADHUNTER)!!!
              I WSZYSTKO BĘDZIE JASNE
          • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 17:22
            Gość portalu: Bilbo napisał(a):

            > Oczywiscie zgadzam sie, nie wyksztalcenie decyduje o wartosci pracownika.
            Pracu
            > je obecnie w jednym z
            > duzych amerykanskich bankow inwestycyjnych (nie w Polsce). Zajmuje sie
            systemam
            > i i infrastruktura. Posrod
            > ludzi z ktorymi wspolpracowalem byli np. historyk sztuki, chemik, teolog,
            staty
            > styk, absolwent nauk politycznych.
            > Nigdy nie uwazalem, ze byli dyletantami.
            znam przypadki , że najlepsze rezltaty na polu inwestycyjnym, jeśli chodzi o
            rynki kapitalowe osiągaly emerytki, gdzie najlepsze wyniki miała, emerytowana
            salowa i sprzedawczyni biletów do cyrku...a tak na marginesie, widze, sprytnie
            pominałes sprawe Twoich kolegów, którzy rekomendowali zakup/sprzedaż akcji a w
            prywatnej korespondencji elektroicznej polecali coś odwrotnego, tylko prosze
            nie udawaj, ze nie wiesz o czym pisze:):):
      • Gość: Pulbek Re: REKRUTACJA IP: *.skjoldhoej.dk 31.10.01, 19:27
        A kto pamieta fenomenalny rozdzial o rekrutacji i selekcji kandydatow w
        wiekopomnym dziele sir C. Northcote'a Parkinsona? Kazdemu polecam, w koncu nie
        mozemy zapominac ze Zasada Parkinsona wyprzedzila Zasade Dilberta o 50 lat!
      • Gość: Pinch Re: REKRUTACJA IP: 193.59.39.* 02.11.01, 10:15
        "Na 100 osob umiejacych czytac zaledwie 1 umie myslec" J.Ruskin
        Jak czytam to co powyzej to mysle ze Ruskin byl optymistą.
        • Gość: julianna Re: REKRUTACJA do Niny IP: *.*.*.* 02.11.01, 10:58
          Mozesz dac jakis kontakt do Ciebie ?

          julianna@poczta.gazeta.pl
        • marsjanin Re: REKRUTACJA 02.11.01, 11:01
          Gdzieś ostatnio wyczytałem (niestety nie pamietam gdzie - dosć sporo czytam) że
          ok. 70% Polaków nie rozumie tekstu pisanego. Powoływano sie tam nawet na jakies
          badania. Z doświadczenia skłonny byłbym sądzić że chyba nawet więcej...
          • Gość: Pinch Re: REKRUTACJA IP: 193.59.39.* 03.11.01, 11:54
            Dokladnie...
            ... a dodatkowo w taki sposob zarekrutowany "kolo" pozniej nie odroznia
            wytwornicy pary od wytwornicy pradu.
      • Gość: Trzoda Re: REKRUTACJA IP: 193.193.69.* 02.11.01, 18:15
        Kiedyś miałem okazję być "złowiony", sam proces rekrutacji nie utkwił mi
        specjalnie w pamięci, natomiast zadziwił mnie sposób traktowania kandydatów.
        Gdy przyszedłem do agencji od razu zaproszono mnie do osobnego pomieszczenia,
        gdzie miałem mnóstwo czasu, biurko i krzesło, a później były rozmowy,
        przedstawiono mi różne oferty. Na korytarzu było kilku kandydatów, którzy
        wypełniali te same formularze co ja, z tym że kandydaci wypełniali je na
        ścianie lub na plecach, a po złożeniu dokumentów szybko im dziękowano.
      • Gość: Szef Re: do Niny IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 02.11.01, 19:07
        A nie jest tak, ponieważ chcecie czasami, za wszelką cenę (bez urazy) wykonać
        zlecenie klienta -> Wasi szefowie tez naciskają.

        Poza tym bez przesady, ostatnie słowo (bynajmniej mówie o sobie) nalezy do
        pracodawcy.

        pozdrawiam
        • caerme Re: do Niny 02.11.01, 20:27
          Gość portalu: Szef napisał(a):

          > A nie jest tak, ponieważ chcecie czasami, za wszelką cenę (bez urazy) wykonać
          > zlecenie klienta -> Wasi szefowie tez naciskają.
          >
          a pewnie ze naciskaja kiedy sie plan wali na leb na szyje albo cos nie wychodzi
          wylatuja nie winni ale ci co sa najnizej i nie maja na kogo zwalic, potem sie
          okazuje ze jednak nie tak komorka byla winna wiec zatrudniaja na chybcika i w
          kolo macieju... a szefostwo coz chce miec wyniki i nie wazne jak je zrobia...

          > Poza tym bez przesady, ostatnie słowo (bynajmniej mówie o sobie) nalezy do
          > pracodawcy.

          pracodawcy =/= szefa... zwykle jest dzial majacy pojecie blade, a w malych
          firmach rekrutacja przebiega inaczeh gadasz z szefem ktory zna pracownikow wie
          czego chce i jakie cuda sie zdarzaly. np od samoobslugi klienta [po ladowanie z
          wozkiem widlowym wlacznie], po 3 klientow tego samego czasu a poza tym wie i zna
          co i jak sie robi i go nie oszuka a takiego hr i owszem..

          > pozdrawiam

      • zaholec Do NINY 04.11.01, 00:38
        Oj, Nino, rzucasz lekki cień na pracę łowców głów. Troszke niestosowne wydaje
        mi się robienie z Twojej pracy tematu do lekkich rozmów, Ty wręcz zapraszasz do
        opisywania anegdot. To jest niemiłe dla osób, które szukają pracy. Jestem w
        sytuacji, w której sam zatrudniam pracowników i , widząc takie traktowanie
        pracy, pozostanę przy tym systemie. Poza tym nie bardzo widzę weryfikację w
        mojej branży zrobioną przez niefachowca, a takim jesteś ( mówię o mojej branży-
        dekarstwo). Obawiam się, że, podobnie jak wielu nieświadomych, przeceniasz
        swoją rolę w procesie zatrudniania pracownika. Może się mylę, jeśli tak,
        zapraszam do wyprowadzenia mnie z błędu.

        Z serdecznymi pozdrowieniami.
        • agma Re: oj forumowicze... 04.11.01, 15:42
          Czytam sobie Wasze posty i powoli ogarnia mnie pewna irytacja. Nina rozpoczela watek, taki sam ja
          inne, a tymczasem rozpetala istna burze. Zarzucacie jej, ze nie wypada smiac sie z tych, ktorych sie
          rekrutuje. No dobrze, moze rzeczywiscie nie zawsze wypada i nie w kazdej formie, ale myslac tym
          tokiem nie zawsze chyba tez wypada bezlitosnie wysmiewac sie np. z kolegow w pracy ? A to wlasnie
          czesto ma miejsce na tym forum i jakos nikt sie dotychczas nie oburzal... Jesli kilka watkow nizej nie
          pozostawiacie suchej nitki na head hunterach, to dlaczego tak dziwnie reagujecie gdy ktos (duzo
          bardziej delikatnie i kulturalnie) probuje zaczac watek w "druga strone"? Czyzby to forum
          zarezerwowane bylo tylko dla tych "biednych i uciemiezonych" przez szefow, lowcow glow itd?
          Wydawalo mi sie, ze dotyczy dilbertozy jako takiej a ta nie wybiera...
          Pozdrawiam,
          Agma

        • Gość: NINA Re: Do NINY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.01, 09:57
          Oj, to się porobiło:)))
          No dobra. Po pierwsze nie miałam zamiaru sie tu reklamować.
          Po drugie - ludzie poruszaja tu różne tematy i nie widzę nic złego w tym ,że by
          sie posmiać ze swojej pracy. To że lekarz opowiada anegdotki o pacjentach nie
          jest dla mnie szokujące, sama podczas wizyt u lekarza nieraz zachowywłam sie
          zabawnie i nie mam nic przeciwko temu, aby taki lekarz opowiadał o tym znajomym
          (oczywiście bez nazwisk :))), jeżeli to mu poprawia humor.
          Co jeszcze? Owszem, nic nie wiem o branzy dekarskiej i wielu innych. Dlatego
          rozpoczynając rekrutacje, jeżeli firma złoży takie zamówienie, najpierw proszę
          o wprowadzenie w specyfikę branży, potem specyfikę firmy i bardzo dokładne
          wytyczne co do stanowiska i oczekiwań wobec kandydata. Pewnie, że wielu
          informacji, które podaje kandydat nie jestem w stanie sprawdzić w czasie
          rozmowy - wtedy, jeżeli jest taka możliwość sprawdzam referencje. Poza tym,
          lubię rekrutacje w "oryginalnych " dla mnie branżach, by nie powiedzieć
          egzotycznych. Każdy taki projekt daje mi nową wiedzę, którą uzupełniam nie
          tylko na podstawie rozmów z klientem, ale też na własną rękę. Gdyby rekrutacja
          (jeden projekt) mogła trwać rok (choć to się czasem zdarza) wtedy mogłabym sie
          naprawdę przygotować do niej merytorycznie. ALe większość klientów "chce na
          wczoraj" :))). Poza tym, to nie jest tak, że ja przyprowadzam kandydata do
          klienta, mówię, że on jest genialny a klient go zatrudnia. Decyzję podejmuje
          tylko i wyłącznie klient, ja rekomenduję kilka osób, on ma wybór. To, kogo
          wybierze zależy od niego, jeżeli nikt się nie podoba - szukam dalej. Tylko, że
          czasem klientowi nie chce sie nawet poświęcić kwadransa na rozmowę.
          No dobra, nie chce mi się dalej ciągnąć tego wątku i udowadniać, że nie jestem
          wielbłądem. Miałam zamiar wymienić zabawne anegdotki z kolegami po fachu, oraz
          nadzieję, że kandydaci pośmieją się z konsultantów. No cóż, okazało sie że head
          hunterzy to bardziej znienawidzona grupa zawodowa niż pracownicy urzędu
          skarbowego i zamiast anegdotek doczekałam się jadu i steku obelg (niektórzy
          kandydaci też mają problem ze świeżym oddechem, ale nie miałam zamiaru o tym
          pisać). ALe wiecie co? Myślę, że najbardziej nie lubią nas te osoby, które sa
          na tyle beznadziejne, lub nie wiedżą czego chcą, tak że każda rozmowa
          kwalifikacyjna kończy sie fiaskiem. A wtedy zamiast szukać przyczyn w sobie
          zwalaja winę na konsultanta, który , cholera, musi wybrać najlepszych !!!! Nic
          wam nie poradzę, że nawet jeżeli jesteście dobrzy, to gdy trafi się 3 lepszych
          nie dostaniecie pracy!!! O to, że jest kiepska sytuacja na rynku pracy
          obwiniajcie może rząd, może Bin Ladena i innych, ale, cholera nie
          konsultantów!!! Mnie też jest przykro gdy "wyłowię" świetną osobę, która według
          mnie jes t idealna na dane stanowisko, ale klient, czasem irracjonalnie , tej
          osoby nie chce.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Pinch Re: Do NINY IP: 193.59.39.* 06.11.01, 12:04
            Gość portalu: NINA napisał(a):
            > Oj, to się porobiło:)))

            raczej nie...widok za oknem jest ten sam...:)

            > Po drugie - ludzie poruszaja tu różne tematy i nie widzę nic złego w tym ,że by
            > sie posmiać ze swojej pracy.

            posmiac sie ze swej pracy a z innych to jednak 2 rozne sprawy...:))

            > Co jeszcze? Owszem, nic nie wiem o branzy dekarskiej i wielu innych. Dlatego
            > rozpoczynając rekrutacje, jeżeli firma złoży takie zamówienie, najpierw proszę
            > o wprowadzenie w specyfikę branży, potem specyfikę firmy i bardzo dokładne
            > wytyczne co do stanowiska i oczekiwań wobec kandydata.

            czysty rachunek prawdopodobienstwa...tylko ze kul wiecej i w dodatku o roznych
            kolorach... Losujacy sie nie zmienia... :)

            > doczekałam się jadu i steku obelg

            stanowczo za mocno powiedziane... protestuje ...Stwierdzam tak jako
            bezstronny "czytelnik". Po prostu kazda doskonalosc ma swe stopnie
            wtajemniczenia. W koncu to tez uzupelnienie Twej wiedzy.

            > wam nie poradzę, że nawet jeżeli jesteście dobrzy, to gdy trafi się 3 lepszych
            > nie dostaniecie pracy!!!

            Wobec tego wez poprawke na to, ze i tu trafilo sie moze tych kilku lepszych,
            ktorzy pokusili sie o polemike. A poniewaz uzupelniasz swa baze doswiadczen to
            male "memento": "Wiedza daje pokore wielkiemu, dziwi przecietnego, nadyma
            malego" - Tolstoj.
            A poza tym wszystko o.k. :)
            • Gość: leniuch Re: Do Pincha jajcarza IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.11.01, 13:02
              Gość portalu: Pinch napisał(a):

              > "Wiedza [...] nadyma
              > malego" Tołstoj

              _Nadyma małego_ ... he he... lepiej niż Viagra, he he... co nie Beavis ?
              Tołstoj... eh ci Rosjanie..
              BTW, wiedzy i płyniących z niej pożytków:
              The final proof why engineers don't make money
              **********************************************
              Engineers and scientists will never make as much money as business executives.
              Now a rigorous mathematical proof that explains why this is true:
              Postulate 1: Knowledge is Power.
              Postulate 2: Time is Money.
              As every engineer knows,


              Work
              --------
              • Gość: Pinch Re: a jednostki? IP: 193.59.39.* 06.11.01, 13:31
                Pomijajac skusznosc zalozen, udowodnij to na jednostkach ukladu SI.
                • Gość: Karol Re: a jednostki? IP: *.man.polbox.pl 06.11.01, 14:20
                  Na wszelki wypadek powiem, bo chyba koledze cos umknelo - nie kazdy zart musi
                  byc zakonczony ":)"

                  ;)


                  • Gość: Pinch Re: a jednostki? IP: 193.59.39.* 06.11.01, 16:04
                    Dokladnie. :-)
            • Gość: NINA Re: Do NINY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.01, 16:41
              Mój Drogi,
              dzięki za cenne uwagi, wymiana opinii z tak elokwentnym gronem z pewnością
              stanie sie przyczyną mego dalszego rozwoju tak duchowego jak i intelektualnego.
              Zapewne również zyska na tym mój profesjonalizm - wiem już przecież, że
              powinnam dbać by mój oddech był świeży jak poranna bryza, wiem też, że nie
              powinnam w ogóle podejmować prób poszukiwania osób do pracy w branzy
              dekarskiej - to przecież jest zarezerwowane dla wtajemniczonych, wiem już
              również że jestem wrzodem na zdrowym organizmie tego forum. Chylę czoła przed
              głębokim intelektem moich rozmówców i dziękuję Wam za to, że zrozumiałam iż
              powinnam rzucić sie z mostu Świętokrzyskiego. A może powinnam tylko zmienić
              pracę? Ale na jaką - jestem beztalenciem, chamką, dyletantem we wszystkich
              możliwych dziedzinach. Jakie to smutne... I ktoś taki ocenia, czy inni nadaja
              się do pracy... No chyba się rozpłaczę... No dobra, muszę się brac do roboty,
              mam 60 CV do przeanalizowania, posmieje się trochę z głupawych min na zdjęciach
              (o które wcale nie prosiłam )i przeczytam (jakżesz to istotne), że kandydatka
              na główną księgowa dostała nagrodę za piękny rysunek w przedszkolu - jakie to
              budujące. Potem wybiorę 10 szczęśliwców, zaproszę na spotkanie i rżąc z radości
              każę im opowiadać na wyścigi jak wyglądał ich "pierwszy raz ". Nawiasem mówiąc,
              nie słyszałam o poważnej firmie, któraby organizowała grupowe interview...
              A, byłabym zapomniała - perfidnie nie zawiadomię żadnego kandydata o wynikach
              rekrutacji, nawet tego którego wybierze mój klient, a co mi tam! Jak szaleć to
              szaleć! Pozdrawiam wszystkich mimo wszystko z uśmiechem :)))
              • caerme Re: Do NINY 06.11.01, 17:54
                Gość portalu: NINA napisał(a):

                > Mój Drogi,
                > dzięki za cenne uwagi, wymiana opinii z tak elokwentnym gronem z pewnością
                > stanie sie przyczyną mego dalszego rozwoju tak duchowego jak i intelektualnego.
                >
                > Zapewne również zyska na tym mój profesjonalizm - wiem już przecież, że
                > powinnam dbać by mój oddech był świeży jak poranna bryza,

                zlosliwa to ty jestes...

                > wiem też, że nie
                > powinnam w ogóle podejmować prób poszukiwania osób do pracy w branzy
                > dekarskiej - to przecież jest zarezerwowane dla wtajemniczonych, wiem już
                > również że jestem wrzodem na zdrowym organizmie tego forum.

                wrzodem? nie... dla poszukujacych pracy osoby mieniace sie head hunterami czy jak
                sie ich tam nazywa sa gorsi niz wrzod syf malaria i zaraza. nie raz i nie dwa
                mialy "przyjamnosc?" byc na rozmowie w czasie ktorej pytania zadane byly jak z
                podrecznika i rozdzialu "czego nie nalezy robic", poza tym ludzie tez czasem
                mysla i wiedza ze zdolnosc do pracy w grupie i do samodzielnego dzialania sie
                jakby czasem wyklucza. albo jestes zwiadowca albo grupa pancerna ... i temu
                podobne...

                > Chylę czoła przed
                > głębokim intelektem moich rozmówców i dziękuję Wam za to, że zrozumiałam iż
                > powinnam rzucić sie z mostu Świętokrzyskiego. A może powinnam tylko zmienić
                > pracę? Ale na jaką - jestem beztalenciem, chamką, dyletantem we wszystkich
                > możliwych dziedzinach.

                kocham zlosliwosci. ja nic nie mowie do ciebie personalnie tylko do osob ktore
                nazywaja sie tak samo jak ty head hunterami i do bledow jakie czasem sa
                popelniane a widziabne z drugiej strony przez pryzmat pytan i dopowiedzi
                pozadanych i tych rzeczywistych.

                > Jakie to smutne... I ktoś taki ocenia, czy inni nadaja
                > się do pracy... No chyba się rozpłaczę...

                jak placz oczysci - nie ma sprawy, jesli nie nie musisz.;) i znow zlosliwosci. a
                ja nie wiem czy dobrze ale uwazam ze bedzie tak dopoty dopoki firma nie bedzie
                miala na uwadze tego ze pracownik nawet solo moze bardzo zaszkodzic w firmie, a
                pracownik taki ktory sam mowi co nie gra czy poddaje sowje pomysly i lubi to co
                robi jest na wage zlota...

                > No dobra, muszę się brac do roboty,
                > mam 60 CV do przeanalizowania, posmieje się trochę z głupawych min na zdjęciach
                > (o które wcale nie prosiłam )i przeczytam (jakżesz to istotne), że kandydatka
                > na główną księgowa dostała nagrodę za piękny rysunek w przedszkolu - jakie to
                > budujące.

                a jak ma sie zareklamowac jak ty nie gadalas z nia, takich jak ona jest kopa i
                sprzedaja ich po 5 centow za peczek na kadym rogu czyms nie musi wykazac... nie
                ocenial zle pomyslowosci innych ktorzy chca sie jakos wybic zwykle nieszkodwlie
                dla innych.

                > Potem wybiorę 10 szczęśliwców, zaproszę na spotkanie i rżąc z radości
                > każę im opowiadać na wyścigi jak wyglądał ich "pierwszy raz ". Nawiasem mówiąc,

                czy ja cos mowilem o zlosliwosci?

                > nie słyszałam o poważnej firmie, któraby organizowała grupowe interview...

                pewnie bo mogloby sie okazac ze caly dzial hr jest do luiftu ci co maja tworzyc
                pomysly to ograniczeni a pierwszy lepszy student po browarku ma tyle pomyslow ze
                obdzieli nimi takich dziesiec firm jak ta od grupwoego wywiadu i sie okaze ze
                wlasciwie to egazminujacy i egzaminowani sie powinni zamienic na miejsca

                > A, byłabym zapomniała - perfidnie nie zawiadomię żadnego kandydata o wynikach
                > rekrutacji, nawet tego którego wybierze mój klient, a co mi tam! Jak szaleć to
                > szaleć!

                nie wiem mozy ty wysuylasz ale teraz to jest taka moda... ja dostalem jako
                odpowiedz list napisany 12 grudnia, wyslany 10 lutego ktory doszedl 30 marca... i
                co ja mam o kims takim sadzic?

                Pozdrawiam wszystkich mimo wszystko z uśmiechem :)))

                tez pozdrwaiam ale mam nadzieje ze bedzie w tobie mniej zlosliwosci
      • Gość: makler Re: REKRUTACJA IP: 195.117.27.* 05.11.01, 11:24
        Prawdziwy head hunter z klasą nigdy by się tak nie rozindyczał na publicznym
        forum. Myślę, że wszyscy uczestnicy tego forum przeceniamy poziom merytoryczny
        Niny. Pozostaje tylko życzyć jej sukcesów w zdobywaniu tajemnic zawodu i tego,
        czego czasami nie da się wyuczyć - klasy i profesjonalizmu. A na nazwę HEAD
        HUNTER droga Nino, to trzeba ostro zapracować.

        Z drugiej strony, pomyślcie sobie, jaka burza rozpętałaby się na tej stronie
        gdyby odezwała się grupa lekarzy z hasłem "opowiem wam, jak załatwiłem
        pacjenta". Już widzę interwencję sprawiedliwie oburzonych z o. Rydzykiem na
        czele. Rozmawiamy więc na tematy łagodne jak owieczka na łące....

        No, ale czas na pracę !
        Ahoj !
        • Gość: Karol To o lekarzach :) IP: *.man.polbox.pl 05.11.01, 12:32
          Eeeee tam - kolega bredzi.
          Znam jednego FANTASTYCZNEGO dentyste ktory mimo profesjonalizmu i wielu lat w
          zawodzie uwielbia opowiadac historie "z zycia wziete".
          W pamieci utkwila mi szczegolnie jedna - opowiem ja "w pierwszej osobie" zeby
          zachowac klimat.

          "To bylo jakos tak pod koniec dnia pracy. Mialem przyjac 15 pacjentow ale ze
          przyszlo kilku 'z bolem' wyszlo z tego 22 (11 godzin pracy). Ostatni byl taki
          zolnierzyk z zabkiem do wyrwania.
          Przez caly czas zabiegu rzucal sie na fotelu, wrzeszczal az musialy go 2
          pielegniarki trzymac. Gdy wreszcie usunalem mu zab wykrzyczal mi plujac naokolo
          lignina ze 'on juz k... wiecej sie panstwowo leczyc nie bedzie i do takiego
          ch... jak ja nie przyjdzie'.
          Przyjalem to z mina faceta ktoremu wszystko zwisa bo mowiac szczerze myslalem
          juz tylko o kolacyjce, kapciach i TV. Ale ze musialem jeszcze chwile zaczekac
          na kolege usiadlem po tym zabiegu i tak mysle sobie: 'O co temu czlowiekowi
          chodzilo... przeciez zrobilem wszystko jak nalezy. Fotelik mu ustawilem tak
          zeby mial wygodnie, znieczulilem go.... o kur...! Zapomnialem go znieczulic!" :)

          • Gość: Asia Re: To o lekarzach :) IP: 217.67.196.* 05.11.01, 15:29
            rewelacja:)))))))))))))))))

            morał z tego taki: zawsze przychodź do dentysty na początku jego dyżuru:)
          • Gość: Makler Re: To o lekarzach :) IP: 195.117.27.* 05.11.01, 15:59
            Może rzeczywiście trochę przeginam, bo cała ta headhunterska saga mało mnie
            obchodzi, ale lubię czasmi pomądrzyć się na forum, gdzie piszą inteligentni
            ludzie, którzy potrafią za pomocą literek wypowiedzieć własne myśli. Jeżeli
            ktoś z Was przeglądał inne listy dyskusyjne pełne bluzgów i epitetów, to
            zrozumie, o czym mówię
      • mimoza Re: REKRUTACJA 06.11.01, 13:31
        Hej !
        Chcę wam opowiedzieć historyjkę która mnie spotkała podczas poszukiwań pracy.
        Byłam wówczas na V roku ekonomii i miałam juz 3-letni staż pracy na stanowisku -
        księgowa. Tak więc do poszukiwań pracy startowałam bardzo dumna i z pewnością
        że będę przebierać w ofertach. Ale jak się potem okazało grubo sie pomyliłam.
        Zapomniałam dodać że ten "jakże ważny drobiazg" - język i obsługę komputera
        również miałam w paluszku. I oto pewnego dnia zostałam telefonicznie
        poinformowana że w wyniku ostrej selekcji zostałam z ogromnej liczby ofert
        wybrana i zapraszają mnie na osobiste spotkanie. Stanowisko na które się
        ubiegałam to: specjalista do spraw rozliczeń. Spotkanie odbyło się w sali
        konferencyjnej eleganckiego hotelu i opócz mnie przyszło jeszcze parę osób.
        (Wszyscy na to samo stanowisko). Zostaliśmy poproszeni wszyscy razem, po jednej
        stronie stołu my, po drugiej eleganccy panowie z zarządu firmy. Zaczęły padać
        pytania na które musieliśmy odpowiadać po kolei, lub kto pierwszy ten lepszy.
        Po kolei odpowiedaliśmy na pytania z gatunku: jakie są pani marzenia, co pani
        robi najlepiej, jaki ma pani cel w życiu itp. Natomiast te na które
        odpowiadaliśmy - kto pierwszy ten lepszy - były to pytania z zakresu
        księgowości, finansów, ze znajomości prawa handlowego, itp. Były mi to rzeczy
        bardzo bliskie ze względu na kierunek studiów, ale chyba głownie dzięki
        przepracowaniu w księgowości 3 lat. Mogę spokojnie powiedzieć że błysnęłam.
        Znałam wszystkie odpowiedzi i nawet nie musiałam się z nikim ścigać. Nie wiem
        kto wybrał te wszystkie osoby we wstępnej selekcji, bo ich poziom był mniej
        więcej taki:
        Pada pytanie (kolejne z całej serii) ze znajomości programów komputerowych: czy
        wiecie państwo co to są makra? A jedna kobitka tonem karcącym odpowiada: "chyba
        makro? To przecież taki sklep".
        Wróciłam więc do domu pewna że dostanę tę pracę na bank. I oto do dziś dnia a
        minęło już 2 lata nikt się do mnie nie odezwał. Znalazłam w końcu pracę w innym
        miejscu i akurat tak się stało że mam wspólne interesy z tamtą firmą. Poznałam
        osobęe która pracuje ma stanowisku na które ja się wówczas ubiegałam. I ku
        mojemu zdziwieniu nie jest to żadna z tych osób które były ze mną na spotkaniu,
        a wogóle jest to młoda dziewczyna - absolwentka studium medycznego. No nie wiem
        jak u niej ze znajomością zagadnień finansowych (co było wymagane w ofercie)
        ale może lepiej niż u mnie.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Karol Re: REKRUTACJA IP: *.man.polbox.pl 06.11.01, 14:13
          Znaczy bylo tak jak w starym dowcipie.
          Na pytanie HH "wiec ktora kandydatke Pan wybiera?" dyrektor odpowiedzial "Te
          blondynke z duzym biustem" :)

          • Gość: kiciaf Re: Do Niny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.11.01, 15:57
            Mądra dziewczyna jesteś. Nie bierz sobie tylko za bardzo do serca wszystkich
            forumowych wypowiedzi... od tego można by zwariować.
            A jak chcesz rozmawiać mniej publicznie, to pisz kiciaf@poczta.gazeta.pl
          • Gość: toja2 Re: REKRUTACJA IP: *.csk.pl 06.11.01, 18:29
            Z tą całą rekrutacją to jest tak, że najpierw robi się wokół tego masę
            zamieszania, a potem wszystko i tak toczy się zgodnie z zasadą "na kogo padnie
            na tego bęc". Jak w totolotku. Życie pisze bardzo dziwne scenariusze.

            • Gość: NINA Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.01, 09:48
              Cześć, ponieważ niektórzy z Was prosili o mój adres mailowy, podaję go do
              publicznej wiadomości i czekam niecierpliwie na listy. Pozdrawiam
              ninahh@poczta.onet.pl
      • Gość: Szef Do wszystkich IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 07.11.01, 23:31
        A nie jest tak, że Nina robi sobie tutaj darmowa reklame i zdobywa nowych
        Klientów swojej firmy ...

        Nina: bez urazy
        • x-51 Re: Do wszystkich 08.11.01, 08:41
          A może tak z drugiej strony ? Napiszcie swoje ulubione pytania od hed hunter-ów. "Moim jest: Je�li mógłby� wybrac jakim chciałby� byc zwierzęciem to było by to ...?" Uwielbiam ich minę kiedy odpowiadam, że skoczogonek :) "prawidłowa" odpowied� brzmi: Lew. :)
          • Gość: NINA Re: Do wszystkich IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.11.01, 15:50
            No i o to mi właśnie chodziło... :))) Chętnie się dowiem, jakie pytania Was
            śmieszą, co Was denerwuje :)
            A co do reklamy... Widzicie tu gdzieś logo mojej firmy ? ;)
            Naprawdę nawet nie mam na imię Nina :)) Ale HH jestem, przysięgam :)
            Pozdrowienia
            • Gość: knockout Re: Do wszystkich IP: *.piekary.oho.com.pl 08.11.01, 20:54
              witam,
              ja nie nazywam sie naprawde knockout i nie jestem HH, jestem AA ;)
              a tak powaznie, to czesto rozwala mnie juz standardowe pytanie: trzy
              sukcesy/porazki albo pytanie z aplikacji: masz 64 wyliczone cechy charakteru,
              wybierz 10 z nich i uszereguj w/g waznosci/przydatosci w pracy.
              Widac, ze osoba ukladajaca takie pytanie nigdy nie kierowala zespolem ani nie
              pracowala na stanowisku menagerskim, bo wtedy wiedzialaby jak taka praca jest
              zlozona. Podejrzewam, ze gdzies, w nieznamym miejscu na Ziemii, istnieje WIELKA
              KSIEGA z ktorej osoby z HR korzystaja ukladajac testy/pytania. Bo 90% z nich
              jest taka sama niezaleznie od profilu stanowiska/firmy.
              Co do mojej opinii o HR, zapraszam na forum dyskusyjne na www.vault.com
              poswiecone pracy w PwC. Samo zycie. HR zdominowalo kompletnie firme.
              • Gość: NINA Re: Do wszystkich IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.11.01, 16:11
                Moi drodzy, dziękuję za wszystkie listy. Przepraszam, ze nie odpisuję na nie od
                razu, ale sami rozumiecie - obowiązki jakieś tez mam :) Obiecuję, że wszystkim
                odpiszę jutro - niestety spędzę sobotę w pracy, ale może uda mi się znaleźć
                trochę czasu na ten cel. Wasze CV są bardzo interesujące, ale o szczegółach
                napiszę każdemu indywidualnie. Pozdrawiam i przypominam mój adres;
                ninahh@poczta.onet.pl
                (sama nie wiem dlaczego jestem taką samarytanką, mam przez to więcej roboty,
                może to rodzaj rekompensaty dla pokrzywdzonych przez HH? :))))
            • caerme Re: Do wszystkich 10.11.01, 21:10
              Gość portalu: NINA napisał(a):

              > No i o to mi właśnie chodziło... :))) Chętnie się dowiem, jakie pytania Was
              > śmieszą, co Was denerwuje :)

              dzieki za zrozumienie!!!!

              > A co do reklamy... Widzicie tu gdzieś logo mojej firmy ? ;)
              > Naprawdę nawet nie mam na imię Nina :)) Ale HH jestem, przysięgam :)

              wierze, choc z drugiej, juz slyszamem o mnie takie dialogi [jestem po marketingu]
              - "... i ten gosc skonczyl historie" - i mina osoby jesli dowaidywala sie o
              pomyslca
              - dr hab: "pan wie ze pan pomylil kierunki" - tak wiem
              czasem pozory myla:)
              > Pozdrowienia

            • hazet_95 Do Niny 23.11.01, 17:21
              Nina,

              Pozwól, że skorzystam z rzadkiej okazji pogadania
              off-line z kims z tamtej strony :-) Ze względu na
              specyfikę wykonywanej przeze mnie pracy stosunkowo
              często jestem molestowany przez HH i jakkolwiek bardzo
              sobie szanuję ich działalnosć (pozdrawiam gorąco
              wszystkich!!! żyjcie nam długo i szczęsliwie!!!), to
              może Ty mi powiesz, jak możliwe są sytuacje
              następujące:

              1) umawiam się z HH na godzinę X. Na 5 minut przed
              spotkaniem dojeżdżam na miejsce i, UWAGA!, mijam się w
              drzwiach z moim kolegą z pracy!!! Nie wierząc w
              bezmyslnosć HH tylko w przypadek, weryfikujemy przy
              wódce okolicznosci spotkania. Co się okazuje? Mało
              tego, że rozmowy z nami tyczą tego samego stanowiska -
              prowadzone są one przez tego samego HH!

              2) sytuacja podobna, tyle, że oglądana z drugiej
              strony. Czas jakis temu byłem u siebie w firmie
              odpowiedzialny za wstępny "przesiew" kandydatów
              skierowanych do nas przez współpracującego z nami HH.
              Któregos dnia miałem spotkania z 5 kandydatami w
              godzinnych interwałach. I w swietle powyższego nie
              powinnas być zdumiona, że wychodzący kandydat nr 3
              spotkał wchodzącego kandydata nr 4. I obaj byli
              kolegami z pracy...

              Pytanie podstawowe - jak to się ma do oferowanej przez
              wszystkich HH dyskrecji? Takie sytuacje przecież mogą
              doprowadzić do szybszego, niż zamierzone, pożegnania
              się z dotychczasowym pracodawcą...

              Pytanie dodatkowe - nie jestem kształcony w kierunkach
              psychologiczno - metafizyczno - terapeutycznych, ale
              może Ty mi wytłumaczysz o co tu chodzi w sytuacji
              następującej: czas jakis temu po dosyc długich
              dyskusjach z partnerem w jednej z firm HH i
              wypełnieniu kilkunastu stron dziwnych testów (srednio
              rozgarnięte dziecko w starszych grupach przedszkola
              nie straciłoby na nie zbyt wiele czasu) zostałem
              poproszony o narysowanie ...drzewa. Wzbudziło to moją
              szaloną ciekawosć, ale pani konsultantka
              przeprowadzająca "badanie" usmiechnęła się jedynie
              tajemniczo, dodając, że jest to "jedna z
              najważniejszych metod oceny przydatnosci". Dodam, że
              nie była to rekrutacja na stanowisko plastyka, tylko
              na stanowsko scisle związane z finansami... Chciała z
              tego wróżyć?...

              Pozdrawiam - HZ95
              • Gość: Arti Re: Do Niny odnosnie drzewka IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 12:31

                > Pytanie dodatkowe - nie jestem kształcony w kierunkach
                > psychologiczno - metafizyczno - terapeutycznych, ale
                > może Ty mi wytłumaczysz o co tu chodzi w sytuacji
                > następującej: czas jakis temu po dosyc długich
                > dyskusjach z partnerem w jednej z firm HH i
                > wypełnieniu kilkunastu stron dziwnych testów (srednio
                > rozgarnięte dziecko w starszych grupach przedszkola
                > nie straciłoby na nie zbyt wiele czasu) zostałem
                > poproszony o narysowanie ...drzewa. Wzbudziło to moją
                > szaloną ciekawosć, ale pani konsultantka
                > przeprowadzająca "badanie" usmiechnęła się jedynie
                > tajemniczo,
                i nic dziwnego...
                >dodając, że jest to "jedna z
                > najważniejszych metod oceny przydatnosci". Dodam, że
                > nie była to rekrutacja na stanowisko plastyka, tylko
                > na stanowsko scisle związane z finansami... Chciała z
                > tego wróżyć?...
                to sprawdzian z psychiatrii klinicznej - mowiac brutalnie sprawdza w jakim
                stopniu jestes czubkiem - bez wiedzy pacjenta NIE POWINNO sie stosowac
                • Gość: Szaman Re: Do Niny odnosnie drzewka IP: *.polkomtel.com.pl 26.02.02, 12:40
                  >>dodając, że jest to "jedna z
                  >> najważniejszych metod oceny przydatnosci". Dodam, że
                  >> nie była to rekrutacja na stanowisko plastyka, tylko
                  >> na stanowsko scisle związane z finansami... Chciała z
                  >> tego wróżyć?...

                  >to sprawdzian z psychiatrii klinicznej - mowiac brutalnie sprawdza w jakim
                  >stopniu jestes czubkiem - bez wiedzy pacjenta NIE POWINNO sie stosowac

                  Mylisz się. To test Kocha wykorzystywany nie tyle w psychiatrii (choć to tez
                  można) co w psychologii. Nie musi dotyczyć sytuacji klinicznej. Może dotyczyć
                  dowolnej sytuacji badania. Jest to jedna ze swobodnych (jakościowych) metod
                  pomiaru. Zgadzam się natomiast, że interpretować ten test może tylko
                  specjalista (metody swobodne często lepiej mierzą osobowość badającego - co on
                  tu zauważył, niż badanego; chodź test Kocha pewne normy posiada). I nie
                  wyobrażam sobie sytuacji gdy badany nie wie, że jest badany.
          • caerme Re: Do wszystkich 10.11.01, 21:08
            ja nie wiem jakim... ale na inne podobne znam odpowiedz: jakie auto sie panu
            podoba i dlaczego: FSO 1500 ME bo kocham... jak mialem nastroj to na ircu
            czasem odpowiadalem jako samochodzik, ciekawa jaka bylaby reakcja tych orelkow:)
            • Gość: NINA Re: Do wszystkich IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.11.01, 11:27
              Witam,
              trudno mi sie wypowiadać jak inni prowadzą rozmowy kwalifikacyjne, ale mój
              sposób to:
              1. witam się, przedstawiam siebie i swoja firmę, potem przedstawiam klienta i
              stanowisko
              2. opowiadam jaka jest moja rola w procesie rekrutacji (dla niektórych to nie
              jest jasne)
              3. analiza Cv (dlaczego w tej firmie, przejścia do innych firm, umiejscowienie
              w strukturze firmy, obowiazki, sukcesy itp)
              4. pytania o kompetencje sciśle powiązane ze stanowiskiem, gdy nie chcę pytac
              wprost, np. czy osoba będzie trzymac podwładnych żelazną ręką, opisuję daną
              sytuację hipotetyczną i pytam jak by sie zachował)
              5. nigdy nie pytam o to jakie samochody ktos lubi ani jakim chciałby być
              zwierzątkiem, to śmieszne, nie jestem psychologiem (skończyłam zarządzanie
              zasobami ludzkimi oraz marketing i zarządzanie), więc nie czuję się na siłach
              analizować takie wypowiedzi
              Traktuje kandydatów jak osoby dorosłe - jeżeli ktoś mówi, że umie coś robić,
              przyjmuję to za pewnik (często, gdy to możliwe sprawdzam referencje), (chyba że
              sama jestem w stanie sprawdzić poziom tych kompetencji) i tak wyjdzie to na
              jaw "w praniu", czy ktoś umie to robić. Interesują mnie wyniki, czyli to
              co "wymierne", np. obroty, marże, produktywność (to zalezy od stanowiska,
              jeżeli kandydat uważa to za tajemnuicę handlową nie nalegam, prosze raczej o
              dane szacunkowe). Jeżeli ważna jest znajomość angielskiego zadaję pytanie w tym
              języku. Nie wierzę też w testy, może dlatego że nie mam uprawnień, by je
              przeprowadzać :))) Sama poddawana byłam różnym testom, i znając siebie
              najlepiej wiem, że ich wyniki znacznie odbiegają od rzeczywistości.
              Co jeszcze? Nie patrze na kandydatów z góry, są często mądrzejsi i bardziej
              doświadczeni ode mnie. Niczego też nie obiecuję. Traktuję rozmowę
              kwalifikacyjną jak spotkanie informacyjne - chcę poznać osobe, zanim z czystym
              sumieniem ja zarekomenduje. Moze macie jakieś sugestie jak powinna Waszym
              zdaniem wyglądać taka rozmowa? czekam na propozycje. Pozdrawiam
              • caerme Re: Do wszystkich 12.11.01, 19:38
                jestes wyjatkiem od reguly? czy natykalismy sie na wyjatki bo ty jestes
                regula???
                mam jedno jeszcze pytanie jaki mi sie nasunelo:
                jak traktujesz ludzi ktorzy cos potrafia a nie maja na to papierow [finanse
                itp] albo wyuczyli sie przez praktyke i w 99% wypadkow w zyciu ich wiedza w tej
                dziedzinie jest wystarczajaca
                pzdr
                • Gość: NINA Re: Do wszystkich IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 17:07
                  W takim wypadku wszystko zależy od klienta - pamietaj, że to nie ja podejmuję
                  ostateczną decyzję. Jeżeli dana osoba, mimo braku wykształcenia kierunkowego
                  wykonuje jakiś zawód (pracuje na danym stanowisku) i jest w tym dobra (czytaj:
                  osiaga sukcesy) to mogę ją zarekomendować klientowi. Natomias klienci często
                  upieraja sie przy wykształceniu, a ja nie zawsze jestem w stanie ich przekonać
                  że nie mają racji. Spotkałam już zoologa który świetnie się sprawdzał na
                  stanowisku związanym z finansami. Pozdrawiam.
          • szcurek Re: Do wszystkich 07.12.01, 19:40
            Czemu jedyną prawidłową odpowiedzią ma być Lew, przypuszczam że na przykład na stanowiska
            biurowe do pracy przy komputerach na wielkiej hali jedną z najbardziej pożądanych powinna być
            "Pieskiem Preriowym"
      • Gość: Andrzej Re: REKRUTACJA - z drugiej strony IP: *.punkt.pl 10.11.01, 18:32
        Przyszedlem na rozmowe (szukalem pracy jako informatyk), siedzialy trzy osoby -
        jedna wstala, zeby sie przywitac, nikt sie nie przedstawil, nie wiedzialem, z
        kim o czym rozmawiac, rozmowa w niemilej atmosferze, skonczylo się slowami -
        "Jesli jeszcze w ogole bedziemy chcieli sie z panem spotkac, to sie odezwiemy",
        ku mojemu zdziwieniu, po kilku dniach dostalem milego maila "Zapraszamy na
        staż, szczegoly w poniedzialek".
        Przyszedlem w poniedzialek - zamiast szczegolow kazano mi wziac sie do roboty,
        moja "opiekunka" stwierdzila, ze na poczatku chcą mnie sprawdzic, co umiem i
        zebym ja sie przekonal, czy chce tam pracowac. Temu mial sluzyc pierwszy
        tydzien stażu.
        Przez caly tydzien rozmowy byly w stylu: teraz zrob to, potem bedziesz robic
        tamto, w przyszlym tygodniu dostaniesz znowu cos, itd.
        Gdy probowalem rozmawiac o umowie, dlugosci stazu - dawano mi do zrozumienia,
        ze to przez ten tydzien - zebym ja przekonal, czy chce tam pracowac.
        Podobalo mi sie tam i cieszylem sie, ze wreszcie dostalem prace.
        W piatek (tego pierwszego tygodnia) zostalem wezwanie do dyrektorki ktora
        powiedziala: "To byl tydzien stazu, dziekujemy, mamy jednak tez innych
        kandydatow na to miejsce, ktorych chcemy tak samo sprawdzic. Odezwiemy sie do
        pana za ok. 3 tygodnie i poinfrmujemy o naszej decyzji."
      • Gość: walduś ludzie z HR i Head Hunterzy to w wiekszosci pacany IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 20.11.01, 13:51
        Gość portalu: NINA napisał(a):

        > Jestem head hunterką. Szukalam jakis czas temu poważnego dyrektora do poważnej
        > firmy. Pan wpadł na spotkanie zdyszany, 10 minut po czasie, popatrzył na mnie i
        >
        > wysapał: " Ja przepraszam, ale mam dziś szalony dzień, cały czas się
        > SPUSZCZAM!" O mało nie wpadłam pod stół ze śmiechu, nie pomogło nawet kiedy
        > zmieszany pan dyrektor dodał:" e... to znaczy spóźniam..."
        > Pozdrowienia dla osób przeprowadzających rekrutacje, lektura CV tez dostarcza
        > wielu wrazeń... czekam na wymianę doswiadczeń...

        Wybaczcie wszyscy ktorzy pracujecie w tej branzy ale mialem doswiadczenie z masa
        Headhunterow i ludzi z działów HR i sa to durnie:

        1) Headhunterzy wyslali mnie na rozmowy do około 20 firm z czego:
        - 10 z nich nie potrzebowało nikogo nowego - planuja redukcje,
        - 3 z nich nie potrzebowało nikogo o moim profilu,
        - 3 z nich nie zatrudniły mnie z nie znanych mi powodów (prawdopodobnie im nie
        odpowiadałem lub znalazł sie ktos lepszy),
        - 3 z nich nic nie wiedziały o spotkaniu,
        - 1 z nich odrzuciła moją kandydature po tym jak powiedziałem ile chcę zarabiać
        (okazało się że na to stanowisko zażadalem ZA MAŁO!).

        2) Do mojej firmy 2 razy w roku robiona jest rekrutacja:
        - do finansów przyjęto jezykoznawcę ktory nie wie co to jest bilans,
        - do logistyki przyjęto archeologa który słowo logistyka kojarzył z praca
        asystencka,
        - przyjęto jednego idiote ktory nic nie robił tylko wszystkich pytał o to kiedy
        będą awanse i podwyżki,
        zatrudniono jedną blondynkę która kabel od drukarki wpycha w monitor nie
        sprawdziwszy czy jest tam miejsce na wepchnięcie go!
        - i wystarczy.

        Banda pacanów!

        Pozdrawiam
        • Gość: NINA Re: ludzie z HR i Head Hunterzy to w wiekszosci pacany IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.11.01, 13:49
          Nie bardzo Cie rozumiem... JAk to - HH wysłał Cie do firmy, która nikogo nie
          szukała ??!!! Wybacz, ale to jakiś absurd. HH pracuje dla firm szukających
          pracowników! To, że mogłeś nie odpowiadać wymaganiom firmy, jeszcze można
          zrozumieć, ale to, że nie szukali nikogo, to jakiś dowcip!
          • ryba2002 Re: Nina, zrekrutuj mnie :-) 21.11.01, 15:22
            Gość portalu: NINA napisał(a):

            > Nie bardzo Cie rozumiem... JAk to - HH wysłał Cie do firmy, która nikogo nie
            > szukała ??!!! Wybacz, ale to jakiś absurd. HH pracuje dla firm szukających
            > pracowników! To, że mogłeś nie odpowiadać wymaganiom firmy, jeszcze można
            > zrozumieć, ale to, że nie szukali nikogo, to jakiś dowcip!


            Ja nie żuję gumy, a szukam pracy ;-)
            • szczurbiurowy Re: Nina, zrekrutuj mnie :-) 21.11.01, 15:57
              I MIE TEZ !!!
              • Gość: Tashi Re: Nina, zrekrutuj mnie :-) offtopic IP: 195.117.179.* 10.12.01, 01:55
                ... bo to jest tak:
                zachodze ja raz do księgarni, i patrze: "Arcydzieła literatury polskiej. Tom MCXVII - Pan Zbyszek i poczatki kapitalizmu". Otwieram na rozdziale 12, patrze - i co widze! Czyste kartki! Puste, niezapisane!
                Więc ja się pytam:
                NOOOOOOO COOOOOOO Jeeeeest??????
              • Gość: , Re: Szczur??? IP: *.lsan03.pacbell.net 18.01.03, 02:11
                Co tam slychac?
                Naprawde szukasz pracy?
                A dalsze odcinki juz sa??

                Wszystkiego najlepszego w 2003!
                Zdrowko.
          • Gość: walduś tak niestety było... IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 21.11.01, 17:37
            Gość portalu: NINA napisał(a):

            > Nie bardzo Cie rozumiem... JAk to - HH wysłał Cie do firmy, która nikogo nie
            > szukała ??!!! Wybacz, ale to jakiś absurd. HH pracuje dla firm szukających
            > pracowników! To, że mogłeś nie odpowiadać wymaganiom firmy, jeszcze można
            > zrozumieć, ale to, że nie szukali nikogo, to jakiś dowcip!

            ...niestety - ze względu na stratę czasu i konieczność urywania się z biura.
            Swoją droga może głupi byłem że chodziłem na te spotkania ale to były 2 poważne
            firmy headhunterskie. I trafiłem do kilku poważnych firm na rozmowy. Od wejścia
            mówili że oni właściwie to nikogo nie szukaja ale jak już jestem to możemy
            porozmawiać jeśli chcę!!!!
            I jedynym wyjściem jest mi uwieżyć bo takie śa fakty. A później obydwu HH ktorzy
            się mną zajmowali z 2 różnych firm widziałem w "bardzo mądrych' artykulach w
            businessman'ie.
            Takie życie Nino droga,
            Pozdrawiam
            walduś

            P.S. Dziś obracam się na stanowiskach kierowniczych (obecnie mam 2 propozycje) i
            pracy szukam wylącznie własnymi metodami. A szkoda - sporo byście na mnie
            zarobili.
            • Gość: NINA Re: tak niestety było... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 12:14
              No cóż, pozostaje mi tylko współczuć... Pozdrawiam.
            • Gość: sadie Re: tak niestety było... IP: 212.244.188.* 05.09.02, 16:02
              z takimi bledami ortograficznymi na stanowisku kierowniczym??? Nie dziwie sie, ze musisz szukac wlasnymi
              metodami....
      • Gość: Dyrektor Re: REKRUTACJA IP: *.kabaty.2a.pl 17.01.02, 23:28
        Gość portalu: NINA napisał(a):

        > Jestem head hunterką. Szukalam jakis czas temu poważnego dyrektora do poważnej
        > firmy. Pan wpadł na spotkanie zdyszany, 10 minut po czasie, popatrzył na mnie i
        > wysapał: " Ja przepraszam, ale mam dziś szalony dzień, cały czas się
        > SPUSZCZAM!" O mało nie wpadłam pod stół ze śmiechu, nie pomogło nawet kiedy
        > zmieszany pan dyrektor dodał:" e... to znaczy spóźniam..."
        > Pozdrowienia dla osób przeprowadzających rekrutacje, lektura CV tez dostarcza
        > wielu wrazeń... czekam na wymianę doswiadczeń...

        "Doświadczenie" do wymiany jest takie, że znowu jakaś dziadowska firma
        pretendująca do miana headhunterskiej zatrudniła osobę o żenująco niskim poziomie
        profesjonalnym i intelektualnym. Konkretnie - ciebie. [intencjonalnie napisałem z
        małej litery, gdyż w mojej opinii nie zasługujesz na elementarny szacunek]

        Wykazane przez ciebie emocje stanowią jasno o braku elementarnego wykszałcenia w
        dziedzinie którą się zajmujesz. Niedocenianie znaczenia zdenerwowania klienta
        (tak, tak: klienta, a nie delikwenta) - brak zdolności interpersonalnych.
        Przecenianie własnej wartości (co z tego że spuścił się 10 minut???) i
        traktowanie ludzi z góry - brak zdolności do współpracy.

        Nie nadajesz się do tej pracy. Nie zatrudniłbym Cię jako sprzątaczki ds.
        sprzątania popielniczki szefa, nawet gdybyś chodziła bez majtek, bo i to byś
        pewnie spieprzyła. Mam nadzieję że wylecisz na zbity pysk i będziesz szorować
        bruk przez przynajmniej pół roku. Może wtedy nabierzesz szacunku dla ludzi, [tu
        sobie wstaw paskudny epitet określający twoją paskudną osobę]. Tego ci życzę.

        • Gość: Lechu Odezwał się wściekły pies-AWS IP: 10.132.129.* 18.01.02, 08:58
          No i co ? Pogonili z krzesełka ? Teraz już wiemy jak to jest szukać pracy ?
          Teraz jesteśmy źli bo nam nie kadzą tylko się z nas śmieją ?
          Takich dyrektorów jest na pęczki i na szczęście nie trzeba ich zatrudniać :-)


          • Gość: :) Re: Odezwał się wściekły pies-AWS IP: *.acn.waw.pl 19.01.03, 17:14
            Gość portalu: Lechu napisał(a):

            > No i co ? Pogonili z krzesełka ? Teraz już wiemy jak to jest szukać pracy ?
            > Teraz jesteśmy źli bo nam nie kadzą tylko się z nas śmieją ?
            > Takich dyrektorów jest na pęczki i na szczęście nie trzeba ich zatrudniać :-)
            >
            >
            czytam te słowa dokładnie po roku. Nie zgadzam się z Tobą, że poprzednia
            opinia ma coś wspólnego z tzw. wściekłym psem-AWS. Wręcz przeciwnie. Uważam,
            że nazwał pewne sprawy bardzo łagodnie. Ja tak nie potrafie kiedy widze z kim
            mam przyjemność i pewne rzeczy nazywam po imieniu. A jego imie ( w tym
            przypadku tej tzw. NINY) PIERDOLONY OSZUST (d. headhunter)
            • Gość: montblanc Re: Odezwał się wściekły pies-AWS IP: 217.153.132.* 06.06.03, 11:12
              musze sie zgodzic z przedmowca
              mam taka uprzywilejowana pozycje w tej chwili (aby jak najdluzej)
              ze do mnie dzwonia head hunterzy z ofertami pracy
              mialem okazje poznac mnostwo tzw. head hunterow z warszawki
              i pojawil mi sie obraz ludzi zupelnie przypadkowych
              sypiacych z rekawa buzzwordami o asertywnosci i tego typu bzdurach
              nie majacych pojecia o co pytac i jak rzeczywiscie wybrac wlasciwa osobe do
              danej pracy
              jest to tragedia-
              wiem ze nigdy nie wynajme zadnego head huntera do znalezienia nawet sprzataczki
              bo na to jest za glupi o zyczy sobie honorarium min 15k USD
              jesli taki/ taka dostanie 20 cv, z czego 18 bedzie prawidlowych, to mi jakio
              klientowi zarekomenduje te 2 ktore sa calkowicie do niczego i nie na temat
              ale "kandydat bedzie miec wlasciwa osobowosc"

        • Gość: NINA Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.01.02, 17:39
          Szanowny Panie Dyrekorze,
          używam dużych liter specjalnie, aby podkreślić iz sznuję nawet ludzi tak
          chamskich jak Pan. Jest mi Pana naprawdę żal, Drogi Panie. Jakąż to krzywdę
          musiał/a Panu wyrządzić przedstawiciel/ka mego plugawego zawodu, że ocieka Pan
          nienawiścią i pluje jadem? Czyżby okazało się, że nie nadaje sie Pan na jakieś
          stanowisko? Niestety, drogi Panie, w życiu rzadko się zdarza, że samo nazywanie
          siebie Dyrektorem powoduje otrzymanie propozycji pracy na takim stanowisku.
          Nigdy nie przedstawiałam tutaj siebie jako wybitnej specjalistki, starałam się
          raczej pokazać, że trudno byc dobrym head hunterem, a istota tego zawodu to nie
          poniżanie biednych kandydatów lecz dołożenie wszelkich starań, by zaprezentować
          klientowi jak najlepszego kandydata. Niemniej jednak, nie Panu oceniać mój
          poziom profesjonalizmu. Jeżeli Pan podejmuje takie próby, na podstawie kilku
          napisanych przeze mnie słów (nota bene w ramach rozrywki a nie poważnych dysput
          naukowych) to świadczy to źle o Panu, nie o mnie. Jeśli celem Pana było
          ublizenie mi, to niestety, powinien się Pan bardziej postarać. To, iż życzy mi
          Pan długiego bezrobocia i ogólnego poniżenia nic dla mnie nie znaczy. Właśnie
          otrzymałam propozycję objęcia stanowiska usytuowanego wyżej w hierarchii, i
          jeżeli się na nie zdecyduję, już wkrótce będę "prawdziwym" dyrektorem, nie
          samozwańczym, jak Pan. Co do chodzenia bez majtek... Uważam, że każdy powinien
          robić to, do czego ma predyspozycje. Ja jestem osobą samokrytyczną i
          stwierdzam, że mnóstwo kobiet ma ciekawsze tyłki niż mój, więc jeżeli ich
          pokazywanie to ich kluczowa kompetencja - krzyżyk na drogę. U mnie na razie
          bardziej ceni sie inne walory :))) Mimo wszystko pozdrawiam Pana. Życzę więcej
          pogody ducha.
          • kiciaf Re: REKRUTACJA 24.01.02, 08:35
            Gratulacje Nina i powodzenia.
            • Gość: NINA Re: REKRUTACJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.01.02, 09:45
              Dziękuję Kiciu za gratulacje, ale troche za wcześnie na nie, bo oferty jeszcze
              nie przyjęłam :)) mam nadzieję, że wkrótce się wszystko wyjaśni.
              Pozdrowienia i podziękowania dla KTOSIEK'a za dobre słowo :)))
              • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 19.01.03, 17:17
                Gość portalu: NINA napisał(a):

                > Dziękuję Kiciu za gratulacje, ale troche za wcześnie na nie, bo oferty
                jeszcze
                >
                > nie przyjęłam :)) mam nadzieję, że wkrótce się wszystko wyjaśni.
                > Pozdrowienia i podziękowania dla KTOSIEK'a za dobre słowo
                po prostu tragedia. typowe zachowanie PIERDOLONEGO OSZUSTA
            • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 19.01.03, 17:16
              kiciaf napisał(a):

              > Gratulacje Nina i powodzenia.
              Gratuluje Tobie poziomu wiedzy. Gratuluje wstąpienia do elitarnej polskiej
              grupy PIERDOLONYCH OSZUSTÓW
          • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 19.01.03, 17:16
            Gość portalu: NINA napisał(a):

            > Szanowny Panie Dyrekorze,
            > używam dużych liter specjalnie, aby podkreślić iz sznuję nawet ludzi tak
            > chamskich jak Pan. Jest mi Pana naprawdę żal, Drogi Panie. Jakąż to krzywdę
            > musiał/a Panu wyrządzić przedstawiciel/ka mego plugawego zawodu, że ocieka
            Pan
            > nienawiścią i pluje jadem? Czyżby okazało się, że nie nadaje sie Pan na
            jakieś
            > stanowisko? Niestety, drogi Panie, w życiu rzadko się zdarza, że samo
            nazywanie
            >
            > siebie Dyrektorem powoduje otrzymanie propozycji pracy na takim stanowisku.
            > Nigdy nie przedstawiałam tutaj siebie jako wybitnej specjalistki, starałam
            się
            > raczej pokazać, że trudno byc dobrym head hunterem, a istota tego zawodu to
            nie
            >
            > poniżanie biednych kandydatów lecz dołożenie wszelkich starań, by
            zaprezentować
            >
            > klientowi jak najlepszego kandydata. Niemniej jednak, nie Panu oceniać mój
            > poziom profesjonalizmu. Jeżeli Pan podejmuje takie próby, na podstawie kilku
            > napisanych przeze mnie słów (nota bene w ramach rozrywki a nie poważnych
            dysput
            >
            > naukowych) to świadczy to źle o Panu, nie o mnie. Jeśli celem Pana było
            > ublizenie mi, to niestety, powinien się Pan bardziej postarać. To, iż życzy
            mi
            > Pan długiego bezrobocia i ogólnego poniżenia nic dla mnie nie znaczy.
            Właśnie
            > otrzymałam propozycję objęcia stanowiska usytuowanego wyżej w hierarchii, i
            > jeżeli się na nie zdecyduję, już wkrótce będę "prawdziwym" dyrektorem, nie
            > samozwańczym, jak Pan. Co do chodzenia bez majtek... Uważam, że każdy
            powinien
            > robić to, do czego ma predyspozycje. Ja jestem osobą samokrytyczną i
            > stwierdzam, że mnóstwo kobiet ma ciekawsze tyłki niż mój, więc jeżeli ich
            > pokazywanie to ich kluczowa kompetencja - krzyżyk na drogę. U mnie na razie
            > bardziej ceni sie inne walory :))) Mimo wszystko pozdrawiam Pana. Życzę
            więcej
            > pogody ducha.
            nie dosyć, że PIERDOLONY OSZUST (d. headhunter) to jeszcze uprawia plagiat
            przepisując inne wypowiedzi podpisując jako własna:):)
          • Gość: dyrektorek Re: REKRUTACJA IP: *.gorn.polsl.gliwice.pl 26.01.03, 19:46
            Rany Boskie, co za cham. Z jakiego to zaciągu? Nina, mam nadzieję, że się
            bardzo nie przejęłaś postem Dyrektora. wiesz przecież, że wiekszość jest inna
            (może ja mam złudzenia?).

            Tak by the way:
            Miałem ostatnio do czynienia z londyńską agencją HH - żadna rewelacja, ale też
            żadne szambo. Myślę, że jesteś lepsza od nich.
            Życzę powodzenia i sukcesów

            dyrektorek (z długim stażem)
            • Gość: Jax REKRUTACJA IP: 195.205.101.* 10.06.03, 12:48
              Ale WY ,macie wylew z tych biednych szukajacych pracy, czyli ze mnie.
      • Gość: S. Re: REKRUTACJA IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.02, 17:48
        Head hunterzy to niepoważni ludzie. Moje doświadczenie jest takie właśnie,
        zajmuję się wdrażaniem systemów jakości i któregoś razu odpowiedziałem na
        ogłoszenie, rozmawiałem z całkiem fajną panią, jednakże, kiedy doszło do
        zadawania pytań niemalże oniemiałem. Kobieta całkiem serio wypytywała mnie o
        znajomośc programów graficznych typu Corel, kiedy grzecznie spytałem po co,
        nie umiała odpowiedzieć. Wyszedłem śmiejąc się, zrezygnowałem, było smiesznie.
        Aha, szukała dla firmy z branży teleinfo :-)))

        Znajomi kilkakrotnie mieli do czynienia z head hunterami, zawsze byli
        zaskoczeni "fachowością". przykładowo, na stanowisko dyrektora produkcji w
        firmie branży odzieżowej proponowali krawca, miał aż szkołe pomaturalną co
        miało uprawniać go do tego stanowiska :-)

        jak widzę ogłoszenia takich firm, rezygnuję z przesyłania CV, szkoda fatygi.
        Firmy powinny oszczędzać kasę i same prowadzić rekrutację.
        • Gość: Ktosiek Dajcie spokój Ninie! IP: *.chello.pl 19.01.02, 18:38
          Ludzie! Uparliście się na tą Ninę czy co? Przecież dziewczyna jest kulturalna,
          nikomu nie ubliża, i jednak -mimo waszych chamskich uwag-wypowiada się na
          dobrym poziomie; porównując szczególnie do niektórych forumowiczów, którzy psy
          na niej wieszają. I mówię to z pozycji kogoś, kto sam jest cięty na wszelkiej
          maści "konsultantów", jednak w przypadku Niny- cóż mogę jej zarzucić? Że
          chciała z początku trochę nas rozbawić? Ja też mogę wam opowiedzieć o
          przejęzyczeniach: przyjechał kierowca klienta do mojej firmy i
          powiedział "przyjebałem z Wrocławia" zamiast "przyjechałem", śmiechu było co
          niemiara, i co, teraz powinni się tu odezwać wszyscy kierowcy świata i spałować
          mnie na tym forum tak, jak wy pałujecie Ninę. Oj ludzie, kompleksy z was
          wychodzą, nienawiść za to, że nie macie pracy. I do kogo ją kierujecie? Do
          kobiety, która niczemu nie jest winna. Przecież to nie ona robi cięcia w
          firmach, nie ona zastopowała nowe inwestycje w kraju. Wykonuje swoją pracę, jak
          każdy, i nie opluwa was, że jesteście bez pracy, albo że jesteście chamscy.
          Ktoś tu napisał do Niny że zwracając się do niej będzie używał małej litery.
          Taki jesteś odważny? Tylko jak trafisz do takiej Niny na rozmowę, schylasz się
          w pół, przywołujesz na twarz przymilny uśmieszek, i udajesz inteligenciaka.
          Smutne to, bo tylko udajesz ....
          • Gość: Woland Re: Dajcie spokój Ninie! IP: 10.135.129.* 20.01.02, 14:39
            Rekrutacja headhunterska i rekrutacja przez firmy mają swoje minusy. O tej
            pierwszej od dawna krazy dowcip:
            Potrzebny był człowiek na stanowisko szefa placówki w Londynie do dużej,
            powaznej firmy. Na konkurs zgłosiły się trzy osoby: pani z dwoma jezykami i 10
            letnim doświdczeniem w branży, panz angielskim i 20 -letnim doświadczeniemw
            branzy i pan z MBA, 3 językami, ale tylko 5-letnim doświadczeniem w branży. Kto
            wygrał? Zięć prezesa!!!
            Ludzie, kiedy mówicie o rekrutacji przez firmę boki mnie bolą ze śmiechu. W
            iluż to ja firmach pracowałem, ilu to miałem szefów i pracowników "z klucza":
            politycznego, klikowego, towarzyskiego a nawet kumplowskiegoz wojska!
            Fachowości toto, ani poziomu żadnego nie miało, za to puszyło się gorzej od
            pawia i trzeba było czekać aż "spuszczą" jego protektora i dopiero się pozbyć
            zawady. BTW: wiecie, że idzie nowe? Moja koleżanka G. dostała do działu
            młodzieńca tępego jak głaz polodowcowy, za to...kochanka pani
            dyrektor, "Ryczącej Czterdziestki".Młodzieniec wcale się związku intymnego nie
            wypiera - przeciwnie afiszuje się nim na każdym kroku.G. mówi, że ma nadzieję,
            iż jest twórczy w łóżku, bo w pracy tego nie widać..
            Co do rekrutacji headhunterskiej: nie raz zauważyłem, że Panie i panowie tej
            specjalności na wyższych stanowiskach obracają jakąś setką ludzi, których
            usiłują wetknąć dosłownie wszędzie jako sprawdzonych fachowców. Ta setka ciagle
            jestw ruchu, ciągle zmienia pracę (jakieś tam kwalifikacje ma) i uchodzi za
            przykład operatywności headhunterów.
          • Gość: Nina Re: Dajcie spokój Ninie! IP: 158.66.113.* 24.01.02, 11:19
            Ludzie, ludzie... wiecej poczucia humoru, dystansu, otwartosci, mniej
            zjadliwosci... Sama przez rok szukalam pracy - jestem prawnikiem z
            wyksztalcenia. Tez nie lubie doradcow, bo spotykalam i niemilych, i glupich,
            ale dlaczego winami za caly gatunek HH obwiniacie jednego czlowieka?? Nina jest
            kulturalna, bystra osoba z poczuciem humoru i duza doza samokrytycyzmu - co
            poniektirzy mogliby jej pozazdroscic cietosci jezyka i blyskotliwosci
            wypowiedzi - WSTYDZCIE SIE tak najezdzac na czlowieka, chocby i byl HH:))

            pozdrawiam
            • Gość: teddy Re: Dajcie spokój Ninie! IP: 62.233.138.* 20.02.02, 17:28
              Czy ktoś może mi wyjaśnić dlaczego konsultantami w firmach doradztwa
              personalnego w Polsce są przeważnie osoby przed 30-tym rokiem życia, dla
              których często ta praca jest jedynym doświadczeniem zawodowym.
              Jak np. 27-letni psycholog bez doświadczenia w biznesie jest w stanie ocenić
              czy kandydat na dyrektora technicznego jest fachowcem?
              Ciekawe jak to się dzieje, że konsultanci z USA i zachodniej Europy to
              przeważnie ludzie z doświadczeniem menadżerskim z przynajmniej dwóch róznych
              obszarów zarządzania?
              Odbyłem wiele rozmów kwalifikacyjnych (z obu stron barykady zresztą) i
              spotkałem w Polsce niewielu naprawdę świetnych konsultantów. Jest parę firm,
              które programowo odrzucały moje aplikacje (z powodu mojego doświadczenia w
              kilku obszarach firmy). Coś, co cenią Amerykanie i Anglicy nie podoba się pani,
              której jeszcze wiele trzeba by tłumaczyć...
              • Gość: NINA Re: Dajcie spokój Ninie! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 10:04
                Drogi Teddy,
                czyżbyś jeszcze się nie przekonał że w tym kraju wszystko stoi na głowie? :)))
                Zgadzam się w zupełności, że w przypadku rekrutacji na bardzo wysokie
                stanowiska rozmowy powinny prowadzić osoby z wieloletnim doświadczeniem w danej
                branży, ale takie osoby w Polsce mają o wiele ciekawsze propozycje, więc
                rekrutacją zajmują się dwudziestoparoletni dyletanci. Chwała tym dyletantom,
                którzy choć starają się przykładać do roboty i przygotowują do rozmów, a gdy
                czegos nie rozumieja pytają, zamiast z góry skreślać kandydata.
                Pozdrawiam.Dyletantka.
                • Gość: teddy Re: Dajcie spokój Ninie! IP: 62.233.138.* 21.02.02, 10:33
                  Droga NINO,
                  To dobrze, jeżeli dochodzi do rozmowy kwalifikacyjnej. Często jednak nie
                  dochodzi. Np. pewien człowiek z 10-letnim doświadczeniem na zachodzie w branży
                  petrochemicznej napisał list do polskiego oddziału firmy doradczej z pierwszej
                  dziesiątki światowej - chodziło o stanowisko dyrektora produkcyjnego w polskiej
                  firmie należącej do wielkiego koncernu chemicznego. 14 dni później otrzymał
                  list, że wysoko oceniają jego kwalifikacje ale z powodu specyficznych wymagań
                  klienta nie mogą mu zaproponować stanowiska. Facet trochę się zdziwił i wysłal
                  list do dyrektora personalnego w headquarterze klienta, żeby może ten mu
                  wytłumaczył "co to są te specyficzne wymagania".
                  Efekt był taki, że HRowiec zadzwonił i przyjechał do Wwy. Miesiąc później nasz
                  bohater "nie spełniający specyficznych wymagań" podpisał kontrakt, ale na
                  stanowisko prezesa (a nie produkcyjnego).
                  Dlatego czasami warto walczyć do końca - a wspomniany koncern chemiczny używa
                  obecnie polskich konsultantów HR tylko w przypadku rekrutacji pracowników
                  niskiej rangi.
            • Gość: :) Re: Dajcie spokój Ninie! IP: *.acn.waw.pl 19.01.03, 17:22
              Gość portalu: Nina napisał(a):

              > Ludzie, ludzie... wiecej poczucia humoru, dystansu, otwartosci, mniej
              > zjadliwosci... Sama przez rok szukalam pracy - jestem prawnikiem z
              > wyksztalcenia. Tez nie lubie doradcow, bo spotykalam i niemilych, i glupich,
              > ale dlaczego winami za caly gatunek HH obwiniacie jednego czlowieka?? Nina
              jest
              >
              > kulturalna, bystra osoba z poczuciem humoru i duza doza samokrytycyzmu - co
              > poniektirzy mogliby jej pozazdroscic cietosci jezyka i blyskotliwosci
              > wypowiedzi - WSTYDZCIE SIE tak najezdzac na czlowieka, chocby i byl HH:))
              >
              > pozdrawiam
              PIERDOLENI OSZUŚCI (d. headhunter`zy) nie są ludźmi. Wymień sobie mózg i
              dopiero jak pojmiesz pewne zasady to możesz podejmować dyskusje
          • Gość: :) Re: Dajcie spokój Ninie! IP: *.acn.waw.pl 19.01.03, 17:20
            Gość portalu: Ktosiek napisał(a):

            > Ludzie! Uparliście się na tą Ninę czy co? Przecież dziewczyna jest
            kulturalna,
            > nikomu nie ubliża, i jednak -mimo waszych chamskich uwag-wypowiada się na
            > dobrym poziomie; porównując szczególnie do niektórych forumowiczów, którzy
            psy
            > na niej wieszają. I mówię to z pozycji kogoś, kto sam jest cięty na
            wszelkiej
            > maści "konsultantów", jednak w przypadku Niny- cóż mogę jej zarzucić? Że
            > chciała z początku trochę nas rozbawić? Ja też mogę wam opowiedzieć o
            > przejęzyczeniach: przyjechał kierowca klienta do mojej firmy i
            > powiedział "przyjebałem z Wrocławia" zamiast "przyjechałem", śmiechu było co
            > niemiara, i co, teraz powinni się tu odezwać wszyscy kierowcy świata i
            spałować
            >
            > mnie na tym forum tak, jak wy pałujecie Ninę. Oj ludzie, kompleksy z was
            > wychodzą, nienawiść za to, że nie macie pracy. I do kogo ją kierujecie? Do
            > kobiety, która niczemu nie jest winna. Przecież to nie ona robi cięcia w
            > firmach, nie ona zastopowała nowe inwestycje w kraju. Wykonuje swoją pracę,
            jak
            >
            > każdy, i nie opluwa was, że jesteście bez pracy, albo że jesteście chamscy.
            > Ktoś tu napisał do Niny że zwracając się do niej będzie używał małej litery.
            > Taki jesteś odważny? Tylko jak trafisz do takiej Niny na rozmowę, schylasz
            się
            > w pół, przywołujesz na twarz przymilny uśmieszek, i udajesz inteligenciaka.
            > Smutne to, bo tylko udajesz ....
            ja również jestem kulturalny i zjawiska nazywam po imieniu. Uwazam, że
            PIERDOLONYCH OSZUSTÓW (d. headhunter`zy) należy pakować do worków z 10
            kilogramowymi odwaznikami i wrzucać do rzeki w celu podniesienia wałów
            przeciwpowodziowych.
      • Gość: Święty Re: REKRUTACJA IP: 192.168.1.* 21.02.02, 23:16
        Mam doświadczenie po obydwu stronach barykady tzn. starałam się o pracę przez
        firmy konsultingowe jak również bezpośrednio u pracodawcy oraz prowadziłem
        wstępną selekcję dla niemieckiej firmy konsultingowej w Polsce.
        Obecnie prowadzę rekrutację w jednej z firm ubezpieczeniowych i muszę przyznać,
        że jest to jedna z najtrudniejszych selekcji. Nie dlatego, że ludzie nie chcą
        pracować, tylko dlatego, że firma, w krórej pracuje ma dość wysokie wymagania,
        chcąc stworzyć stałą grupę współpracowników. Poza tym doradca finansowy
        (ubezpieczeniowy) to jeden z trudniejszych zawodów i tak naprawdę do tej pracy
        nadaje się 1-2% ludzi z którymi rozmawiam.
        Przekrój kandydatów bardzo duży od młodych ludzi bez doświadczenia do byłych
        dyrektorów i prezesów.
        Zdarzają się wesołe sytuację, jednak zawsze staram się traktować kandydatów jak
        partnerów w normalnej rozmowie handlowej, a nie z pozycji siły, dodam, że
        mógłbym mieć do tego podstawy, ponieważ firma płaci normalną pensję.

        Święty
        • Gość: Pinslipi REKRUTACJA IP: *.wave.net.pl 22.02.02, 10:39
          Od ponad roku wysyłam masę CV i listów aplikacyjnych. Muszę przyznać, że
          niewielki odsetek Firm (można powiedzieć, że w ogóle!) odsyła
          odpowiedź/potwierdzenie otrzymania aplikacji. Nietóre Firmy, pomimo kontaktu
          przez ineternet - wysyłają odpowiedzi listownie - i za to im chwała. Jednak
          zdecydowana większość nie daje znaku życia. W końcu CV podobnych do mojego
          dostają setki każdego tygodnia.
          To prawda, że warunki, w jakich przeprowadza się rekrutację są przeróżne.
          Zdarzyło mi się uczestniczyć w rekrutacji, która odbyła się w baraku (czyt.
          siedzibie firmy), gdzie podczas rozmowy z Szefem obecnych było kilkoro
          pracowników tejże Firmy. :)) Miałam również przyjemność (bez kokieterii)
          przejść rekrutację w dużej Firmie wydawniczej, gdzie dochodząc do najwyższego
          poziomu - czyli rozmowy z Szefem, potraktowano mnie z dużym szacunkiem -
          spotkanie odbyło się przy kawie w specjalnie przygotowanej do tego typu
          spotkań sali.
          Jednak najbardziej smuci mnie fakt następujący: żeby otrzymać posadę
          asystentki, sekretarki czy recepcjonistki muszę spełniać podstawowy warunek:
          znać biegle język zachodni (mile widziany drugi). Najbardziej natomiast
          przygnębia mnie myśl, że często (podkreślam: nie w każdym przypadku) zdarza
          się, że Szef nie posługuje się innym językiem jak ojczystym.
          pozdrawiam
          • Gość: tia Re: REKRUTACJA (od strony pracownika) IP: 80.48.73.* 30.07.02, 13:08
            A mnie sie kiedys zdarzylo onegdaj... i to jest anegdotka i tak ja
            traktujcie :) Ide na rozmowe z pania HH, zatrudniona przez Firme. W zasadzie
            chcialabym Tam pracowac, miejsce jest (ale potem zrezygnowalam, z przyczyn
            innych). Od przyjaciol z pracy, ktorzy byli wczesniej dostaje zestaw pytan,
            gotowe odpowiedzi, postanawiam sie przymilic ale niekoniecznie... Ide.
            Zajezdzam pod "kompanie", wchodze do windy, wjezdzam do "ofisu", Pani czeka z
            usmiechem. Sadza mnie przy biurku. Pyta. Odpowiadam. Porazka. Sukces.
            Zwierzatka. Marzenia. Zrealizowane plany... W pewnym momencie nastepuje punkt
            szczytowy (nie pomylic z panem co sie spuszczal dzien caly, biedaczek) - zawsze
            podczas "interview" wpadal do biura wspolpracownik jakis, jankes cholerny
            jeden :) , no i rzucal jakies tam "haj łots ap" do pani a Pani odpowiadala "haj
            ajm fain" z uroczym polskim zaspiewem, czarujac "prospektywnego" i
            przedstawiajac wspolpracownika, zamieniajac z nim pare zdan... No ale do
            rzeczy. Siedze. Pani wyciaga laptopa, kaze pokazac swoje prace w Sieci, grafiki
            itepe, nagle wpada...niespodziewanie "haj lots ap"...zbliza sie do biurka,
            rzuca okiem na laptopa i pyta cio to. Pani tluamczy cio to, ze nowy pracownik,
            ze moze by tak, ale ona nie wie, ze tylko rozmowa na razie, ze ja to ten
            pracownik - a ja siedze jak ciolek, no bo odezwac sie nijak, wtracic nie
            bardzo... W koncu "lots ap" zadaje mi wolno i wyraznie pytanie "HOW DID YOU
            MANAGE TO OBTAIN THIS SHADOW EFFECT?", na co zapalilam sie zwyczajowo do
            tematu, pogadalismy sobie itd. Najmilsze bylo to, ze na koniec rozmowy Pani
            podala mi reke i szczerze przeprosila, ze...uwaga...nie doczytala mojego CV
            (gdzie ten caly nieszczesny jezyk ojczysty stoi jak byk)... I wiecie co? Ta
            Pani okazala sie byc przemila osoba, ktora po prostu ktos zmusil do wykonywania
            tej funkcji.
            Wiec to jest chyba tak...ze obie strony powinny miec czasem sporo cierpliwosci.
            A trafialam juz na przemilych HH (heart hunters bym powiedziala) ze sporymi
            kwalifikacjami.
            Moze troche to nieskladne, ale...chcialam powiedziec, ze taki dowcip HH i
            odwrotnie jest mily...jak humor zeszytow czy dzienniczkow uczniowskich :)
      • emka_waw Re: REKRUTACJA 01.08.02, 15:26
        Na stanowisko informatyka w banku przyszły niegdyś m.in. CV z treścią:

        1. Pisane odręcznie (informatyk bez komputera????): "Jestem inżynierem w PRL-u
        kształconym i przez PRL ukształtowanym..."

        2. "Doświadczenie zawodowe:
        - akwizytor
        - obsługa maszyny do cięcia pianki poliuretanowej"

        Poza tym przynajmniej ćwierć ofert pochodziła od wojskowych różnego kalibru.
        • Gość: tanix Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 20.08.02, 20:56
          no coz ludzie szukaja jakiejkolwiek pracy i wysylaja CV gdzie popadnie w
          nadziei ze "a nuz", nie ladnie sie z nich wysmiewac, oj nieladnie bo kiedys
          mozecie znalezc sie w podobnej sytuacji...
          • Gość: firanka Re: REKRUTACJA IP: 212.244.188.* 05.09.02, 10:56
            Tez jestem HH (smiszne to,nawiasem mowiac - kojarzy sie z hip hopem;) - juz czuje, jak posypia sie gromy na moja
            biedna, dyletancka glowe;), ale anegdotki mam 2:
            1. Przyszedl kiedys do mnie na spotkanie kandydat - elegancki Pan w srednim wieku, w dobrym garniturze. Szkopul w
            tym, ze ten Pan chyba sie bardzo na spotkanie spieszyl, bo na marynarke (na!) mial zalozona kamizelke od garnituru
            (3-czesciowy to byl garnitur). Przyznam sie szczerze, ze naprawde szczegolnie trudno bylo mi zachowac powage.
            Pod pretekstem, ze zapomnialam z biurka jakiegos waznego dokumentu, wyszlam z pokoju, zeby dac mu troche
            czasu, nie stresowac niepotrzebnie - moze sie facet zorientuje i zdejmie te cholerna kamizelke, bo jak nie, to ja
            niestety nie wytrzymam i zaczne sie usmiechac;) Pomoglo. Do dzis natomiast zastanawiamy sie w biurze, po kiego
            grzyba on sie tak ubral? Pomylil sie? Spieszyl? Czy cholera co?:)
            2. Zdarza mi sie czatowac. Czasem. bardzo to lubie. Kiedys w trakcie jednej z rozmow kwalifikacyjnych z
            kandydatem, informujac go o calym procesie, etapach, jak dlugo beda trwaly itp. powiedzialam, ze "spotkania z
            klientem sa zaplanowane na taki to a taki dzien, bo firmie bardzo zalezy na CZACIE"
            pozdrawiam
            HH
          • emka_waw Re: REKRUTACJA 06.09.02, 10:34
            Jakiejkolwiek??? Najniższa pensja żądana przez wojskowych wynosiła 10 000
            (słownie: dziesięć tysięcy zł). Na stanowisko do help desku. I, oczywiście,
            żadnego doświadczenia i znajomości tematu. Reszta "desperatów" może miała
            mniejsze wymagania, ale pojęcie o robocie też żadne.
          • bylystudent Re: REKRUTACJA 07.11.02, 14:37
            Ja jestem tez po tej niedobrej, niedouczonej, niedoświadzczonej i zarozumiałej
            stronie rekrutacji. (Na szczęście nie pachnie mi brzydko z niczego).
            Nie liczy sie moja praca na studiach (NIE MAM ŚWIADECTW PRACY!-nikt sobie
            takimi rzeczami przy umowie-zleceniu nie zawracał głowy), nie liczy się moje
            wykształcenie (ba! nawet kilka razy mi przeszkodzilo "Pan z pewnoscia szuka
            czegos lepszego", a ja tymczasem szukalem pracy..), ani opowiesci o mojej
            pelnej dyspozycyjnosci.
            wszystkie te pytania nie mialy chyba nic na celu.. o oddzwanianiu do
            niechcianych kandydatow mie bede wspominal - wlasnie wczoraj nie doczekalem sie
            kolejnego telefonu.
            JESZCZE JAKIES PROPOZYCJE?
            Mam pewnie nie wysylac tzw. APLIKACJI na stanowiska, do objecia ktorych nie
            spelniam wymagan. KURDE BELE: "APLIKACJA" na stanowisko sprzedawcy, dlugasna
            rozmowy, kilka godzin czekania na nia i trzy dni czekania na odpowiedz, ktora
            oczywiscie mialem dostac niezaleznie od wynikow rekrutacji. (dla ulatwienia-
            kandydatow bylo az 18!) nie zycze tego wszystkiego nikomu, nawt tym jakze milym
            paniom, ktore patrzyly na mnie tak znudzonym wzrokiem. (nie zulem gumy, nie
            rozwalalem sie w fotelu, nie telepalo mna z nerwow)
            Dziekuje za dobre rady i wysluchanie moich gorzkich zali.
        • Gość: Jorn Re: REKRUTACJA IP: 217.11.141.* 08.11.02, 15:03
          emka_waw napisała:

          > Na stanowisko informatyka w banku przyszły niegdyś m.in. CV z treścią:
          >
          > 1. Pisane odręcznie (informatyk bez komputera????): "Jestem inżynierem w PRL-
          u
          > kształconym i przez PRL ukształtowanym..."
          >
          > 2. "Doświadczenie zawodowe:
          > - akwizytor
          > - obsługa maszyny do cięcia pianki poliuretanowej"
          >
          > Poza tym przynajmniej ćwierć ofert pochodziła od wojskowych różnego kalibru.


          A teraz anegdotka z drugiej strony: jako księgowy z kilkuletnim stażem w dwóch
          firmach poszukiwałem pracy poprzez ogłoszenia w GW wysyłając odpowiedzi na
          wszystkie ogłoszenia, które mnie interesowały bez wzgledu na to, czy były
          bezposrednio od zainteresowanych firm, czy od HH's. Trafiłem raz do biura HH,
          b. miła pani rozpoczęła rozmowę i po jakims czasie padło pytanie o moje
          poprzednie miejsce pracy. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że pracowałem w
          firmie x (znany miedzynarodowy koncern w przemyśle spożywczym), która to nazwa
          panience nic nie mówiła, mimo, że produkt tej firmy stał przed nią na stoliku.
          Dziewczę zapytało, co to za firma, więc wskazałem na ww. produkt i
          powiedziałem, że toto produkują (tzn. polski oddział toto sprzedaje).
          Dziewczątko na to: "ojej, w przemyśle spożywczym nic nie mamy...", ja na to, że
          nie szkodzi, gdyż w ksiegowości różnice między branżami nie są na tyle duze,
          żeby nie można było się szybko przestawić, a ona na to: "no tak, ale w
          przemyśle spożywczym akurat nie mam żadnych ofert"...
      • Gość: bakaol Re: REKRUTACJA IP: *.pai.net.pl 09.11.02, 11:29
        Myślę, że nie dorosłaś do tej pracy.
      • Gość: :) Re: REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 18.01.03, 14:58
        Gość portalu: NINA napisał(a):

        > Jestem head hunterką. OD NOWEGO ROKU W BANANOWEJ REPUBLICE O NAZWIE POLSKA
        OBOWIĄZUJE NAZWA PIERDOLONY OSZUST/OSZUSTKA....JEŻELI JESTES INTELIGENTNA W CO
        WĄTPIĘ TO ODSZUKAJ SOBIE DLACZEGO TAKIE OKREŚLENIE POWSTAŁO...Szukalam jakis
        czas temu poważnego dyrektora do poważnej
        > firmy. OSOBISCIE SZUKAŁAŚ I CHODZIŁAŚ PO ULICACH????Pan wpadł na spotkanie
        zdyszany, 10 minut po czasie, popatrzył na mnie i
        >
        > wysapał: " Ja przepraszam, ale mam dziś szalony dzień, cały czas się
        > SPUSZCZAM!" A WIESZ PEWNA ZNANA PIERDOLONA OSZUSTKA KIEDY JECHAŁA TAKSÓWKĄ W
        OKOLICACH STACJI BENZYNOWEJ ARAL TO POWIEDZIAŁA TO TAKSÓWKARZA...NIECH PAN SIĘ
        ZATRZYMA PRZY ANALU. O mało nie wpadłam pod stół ze śmiechu, nie pomogło nawet
        kiedy
        > zmieszany pan dyrektor dodał:" e... to znaczy spóźniam..." O MAŁY WŁOS
        TAKSÓWKARZ NIE WJECHAŁ NA TOROWISKO I NIE UDAWAŁ DWÓJKI BOBSLEJOWEJ ZE
        STERNIKIEM.
        > Pozdrowienia dla osób przeprowadzających rekrutacje, lektura CV tez
        dostarcza
        > wielu wrazeń... czekam na wymianę doswiadczeń...PIERDOLONYCH OSZUSTÓW TRZEBA
        TEPIC. NAJLEPIEJ PAKOWAĆ DO WORKA Z 10 KILOGRAMAMI KAMIENI I WRZUCAC DO RZEKI.
        OBIECUJE SOBIE, ZE DOKONAN WYMIANY DOŚWIADCZEŃ NA KAŻDY TWÓJ POST JAK RÓWNIEŻ
        INNYCH PIERDOLONYCH OSZUSTÓW.
      • mc_gee Re: REKRUTACJA 20.01.03, 19:16
        Szczerze mowiac, tak jak Nina pracuje w firmie doradzwa personalnego, ale
        zupelnie nie rozumiem jej zachowania. Mysle, ze zaden prawdziwy konsultant by
        sie tak nie zachowal i nie zabrnal tak daleko w wymianie pogladow, by obrazac
        innych forumowiczow. A potem ma zal, ze o konsultantach kraza takie a nie inne
        opinie. Podstawa naszych dzialan jest profesjonalizm i dyskrecja - a zachowanie
        Niny niestety nie ma nic wspolnego z zadna z tych cech
        • Gość: :) REKRUTACJA IP: *.acn.waw.pl 20.01.03, 20:47
          mc_gee napisała:

          > Szczerze mowiac, tak jak Nina pracuje w firmie doradzwa personalnego, ale
          > zupelnie nie rozumiem jej zachowania. Mysle, ze zaden prawdziwy konsultant
          by
          > sie tak nie zachowal i nie zabrnal tak daleko w wymianie pogladow, by
          obrazac
          > innych forumowiczow. A potem ma zal, ze o konsultantach kraza takie a nie
          inne
          > opinie. Podstawa naszych dzialan jest profesjonalizm i dyskrecja - a
          zachowanie
          >
          > Niny niestety nie ma nic wspolnego z zadna z tych cech
          Zupenie to co piszesz nie pasuje do typowego PO. Tak jak gośc podpisujący się
          NINA zrobił to dla żartu, tak również Ciebie o to podejrzewam. Nie musisz mi
          wybaczać bo nieufności nabrałem po obcowaniu z polskimi profesjonalistami:)
          • Gość: Jasiek do :) IP: *.sgh.waw.pl 10.03.03, 23:17
            Drogi :) skad sie biora Twoje kompleksy?
            Dlaczego obrzucasz gownem wszystkich dookola nazywajac ich PO,
            to raczej ty jestes PD - PIERDOLONY DEBIL,
            przy okazji wylacz CapsLock, bo ci sie przez przypadek wlaczyl
      • anahella Re: REKRUTACJA 21.01.03, 01:24
        Jezeli chodzi o brak wyksztalcenia w danej branzy to czasem mozna sie naciac...
        Znam ludzi ktorzy pokonczyli rozne dziwne szkoly (ja tez do nich naleze) a
        zawod zdobywali w warunkach odmiennych od swoich rowniesnikow z zachodu. Ja
        rozpoczelam zycie zawodowe w czasach przemian gospodarczych w Polsce (w
        dowodzie osobistym mam jeszcze PRL. Dlatego uwazam ze 25-latek rektukujacy
        pracownika powinien bardzo dokladnie przestudiowac CV. Bo co z tego ze ktos 20
        lat temu skonczyl np. uczelnie techniczna, skoro od tych 20 lat pracuje np. w
        handlu?

        Przy okazji: wlasnie szukam pracy, wiec dzwonie po headhuntersach i rozmowa
        jest mniej wiecej wszedzie taka: "szukam pracy w zawodzie [...], czy moge wam
        wyslac swoje cv". W paru firmach mimo ze media sa klientami tych firm w ogole
        odradzaja mi szukanie przez HH. W jednej firmie osoba byla niegrzeczna i nie
        przedstawila sie ani nazwa firmy ani nazwiskiem. Zatem mysle ze prace znajde
        predzej przez znajomosci niz HH. Pozdrawiam
      • Gość: łasiczka Re: REKRUTACJA IP: 212.244.209.* 23.01.03, 10:17
        GŁUPIA PSITA... :PPPPPPPPPPPPPP BUEEEEEEEEEEEEEEE
        • Gość: mgr inż. SS Re: REKRUTACJA IP: neo:* / 80.48.178.* 02.02.03, 17:48
          JA TO PIERDOLE WSZYSTKICH HH !!!

          TO ZWYKLI OSZUŚCI !!!

          WALE WAS W KAKAO :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


          DODAM DO TEGO BIURO ADECCO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          WAS SZCZEGÓLNIE PIERDOLE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: Dan Re: REKRUTACJA IP: *.uc.nombres.ttd.es 10.03.03, 06:17
          Ja generalnie mam raczej dobre wspomnienia po kontaktach z HH (no moze, z
          malymi wyjatkami), mieszkam w Hiszpanii. Ale moze nieprzypadkowo w jednej z
          tutejszych reklam prezentuja ten zawod jako tych co zamykaja Ci drzwi przed
          nosem. :)

          Dan

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka