Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!!

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 11:13
    jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!!6 lat w szkolnictwie - szok , mi chyba rozum odebrało .Teraz mnie oswieciło!!!!!.Byli nauczyciele - gdzie jestescie???
    Obserwuj wątek
      • Gość: sylaba Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: 217.153.206.* 31.07.06, 14:58
        pracują np. w wydawnictwach, piszą lub redagują podręczniki, czasem pracują
        jako reprezentanci handlowi tych wydawnictw!
        • Gość: Myszka ja się wyrwałam IP: *.chello.pl 21.08.06, 22:36
          i bardzo się cieszę z tego powodu. Byłam historykiem, dzisiaj pracuje w banku
        • Gość: famoso Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 15:35
          Gość portalu: sylaba napisał(a):

          > czasem pracują
          > jako reprezentanci handlowi tych wydawnictw!

          Tak, ta alternatywa przedstawia się szczególnie interesująco...
      • ar11 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 01.08.06, 09:54
        Pozdrawiam! Ja mniej więcej tyle samo zaraz po studiach w szkolnictwie różnym -
        NIENAWIDZIŁAM TEGO. Teraz od ponad 3 lat pracuję w jednym z urzędów i
        bynajmniej nie przekładam papierków. Praca fantastyczna, tylko płaca taka
        sobie... Ale nie można mieć wszystkiego... ;-)
      • raveness1 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 02.08.06, 11:47
        Narzekaja na te szkole wszyscy, ale o 3 miesiacach w roku platnych wakacji to
        sie nie zapomina napomknac...
        • Gość: xXx Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.06, 12:19
          No i te 3 mies. wakacji w roku to chyba jedyny plus pracy w szkolnictwie...
          Wszystkim się wydaje, że nauczyciel to odbębni 5 godzin w szkole i ma wolne.
          Tylko niech ktoś wejdzie np. do takiej podstawówki na przerwie, to po 5 minutach
          będzie miał dość. No i jeszcze te zarobki... Hehe z resztą jak ktoś nie widział
          to polecam "Dzień świra" - coś w tym filmie jest ;)
          • raveness1 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 02.08.06, 12:30
            Widzialem ten film. Dobry ale smutny i szary. Unikam takich materialow bo
            dzialaja na mnie depresyjnie.
        • Gość: balbina Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 14:30
          no cóż 2 miesiace wakacji a ja marze aby wyrwac sie z tego ,, miodu " (
          Zawistne srodowisko , marna płaca , pie...one wakacjie których inne grupy zawodowe zazdroszczą , ciagłe problemy z rodzicami ktorzy nie radzą sobie ze swoimi aniołkami , problemy z krtanią , dyżury na korytarzu gdzie biega 160 dzieci, )
          Jesli tak kogos kole w oczy 2 miesiac wakacji to prosze niech zmieni swój zawód tzn zrobi kurs pedagogoczny , odpowiednie studia a najlepiej 2 kierunki plus podyplomowe i zapraszam do szkoły .Ciekawe ile wytrzymacie?? I prosze niech nikt nie pisze ze trzeba miec powołanie do zawodu nauczyciela - bo do którego zawodu nie trzeba miec powołania?Mineły czasy kiedy pracowało sie dla ideii , - pracuje sie zeby godnie zyc.
          • raveness1 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 02.08.06, 15:08
            Wlasnie, dobry przyklad podalas. Dlaczego nie zmienic zawodu na inny?
            • Gość: Ania Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 17:32
              Własnie weszłam na forum aby zadać to samo pytanie.jestem pedagogiem, pracuje w
              przedszkolu, więc wakacji nie mam 3 miesiące a 7 tygodni(na marginesie dla tych
              co tak kole w oczy i mysla, że WSZYSCY maja 3 miesiące wolne), od wreześnia
              moja znajoma odchodzi od nas i to mi dało do myslenia, że ...chyba ususze sie
              sród tych malkontentek, wśród tej szarzyzny...
              Ale gdzie iśc do pracy?GDZIE?Kończyc nastepne 5 lat studiów aby sie
              przekwalifikować?
              POMOC!Bo 25 sierpnia po powrocie załapie depresje.......
              • Gość: Jo Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 03.08.06, 17:47
                Do restauracji jako kelnerka;)
                Albo urzedy miasta jako stazysta...marne pieniadze.
                Moze otworz firme np:rekrutacyjna
                Albo prywatne przedszkole jakis super pomysl dla bogatych rodzicow bez tej
                szarzyzny cos trzeba wymyslec.
                • Gość: balbina Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 12:28
                  nie jestem humanistka , umysł scisły , mam kilka planów , przemyslałam to , wyrwe sie z tej pracy , trzymajcie kciuki
          • Gość: Ola_er Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.06, 08:29
            Ja nie rozumiem tego gadania o wakacjach. Przecież w KAŻDEJ pracy człowiek ma
            prawo do ok. 20-26 dni płatnego urlopu, co daje 6 tygodni. I nikogo to nie boli.
            J a nie wiem jak inni, ale wakacji nie zaczynam 24 czerwca, tylko 3-4 lipca (bo
            jeszcze rady pedagogiczne, papierki i takie tam), a do dyspozycji dyrektora
            jestem już od połowy sierpnia. Po policzeniu wychodzi właśnie 6 tygodni płatnego
            urlopu. Dodam jeszcze, że jak w ciągu roku szkolnego potrzebny mi jest jeden
            dzień żeby załatwić sprawę, pojechać do siostry, na pogrzeb czy po prostu się
            polenić, to jest to praktycznie niemożliwe, bo w ciągu roku nie możemy dostać
            urlopu.
        • asia23bb Jakie 3 miesiece???????&^#$*&@$@*& N/T 12.08.06, 23:02
      • Gość: echtom Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.06, 22:39
        Wyrwałam się ze szkoły w 2004 - po 11 latach. Rok byłam bez pracy - żyłam z
        korepetycji i tłumaczeń. Potem załapałam etat w nowo otwartej bibliotece -
        przyznaję, że po znajomości, ale wśród nowego personelu była jedna osoba "z
        ulicy". Czego uczysz? Jeżeli polskiego, to dobrze ci ktoś radzi z pracą w
        wydawnictwie - wchodź regularnie na www.wirtualnywydawca.pl, tam jest trochę
        ciekawych ofert. Język obcy - wiadomo, korki i tłumaczenia, choć to nie etat.
        Nie wiem, co oprócz korków i kursów przygotowujących do matury itp. mogą robić
        nauczyciele przedmiotów ścisłych - nie mój rynek. Można też spróbować na
        początek pracy w handlu czy biurowej, ale tam może być problem z rzetelnym
        rozliczaniem czasu tej pracy. Pozdrawiam, życzę odwagi i wytrwałości.
        • mist3 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 06.08.06, 22:15
          Mam 2 kierunki studiów - ekonomiczny i filologia angielska. Szukam pracy, ale
          niestety dostaję oferty 1000 zł maksimum. W szkole mam nadgodziny (anglistów
          brakuje) dostaję ok 1200 zł + korepetycje + jakieś kursy. Mieszkam w małym
          miasteczku gdzie innej pracy nie ma. W Krakowie z kolei za 1000 zł wynajmę
          mieszkanie i tyle - resztę musieliby mi dać rodzice - po pierwsze nie mają, po
          drugie - nie wzięłabym gdyby mieli.
          Byłam na ok. 10. rozmowach i w każdej firmie rekrutacja kończyła się na podaniu
          wysokości pensji.
          Też mam dość tych uroków życia nauczyciela, szczególnie w małym grajdole. Ale
          pomimo dużej emigracji - nadal trudno znaleźć coś dzięki czemu będę mogła godnie
          żyć.
          • siekok Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 07.08.06, 13:48
            Idż do pracy w szkole prywatnej.Dobre pieniądze na umowe zlecenie.
            • mist3 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 07.08.06, 21:31
              uczę również w szkole prywatnej z tym, że właściciele szkół chcą albo zalożenia
              działalności gospodarczej albo pracy na etacie w innym miejscu. poza tym nikt
              nie daje gwarancji, że grupa się po miesiącu nie rozleci - wtedy zostaję na lodzie.
          • lucusia3 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 07.08.06, 14:29
            Nikt ci nie da na poczatek więcej niż 1000 zł.To i tak dobrze, bo w Krakowie właśnie zaczynaja od 850 brutto na okres próbny. Masz dośc wysokie aspiracje jak na początek pracy, zwłaszcza, że uczniów coraz mniej, a konkurencja dośc mocna.
            • Gość: Lusia Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.bel.vectranet.pl / 80.51.227.* 07.08.06, 19:47
              Przepracowałam w szkole 35lat!
              Od 5lat jestem na emerturze.Dopiero teraz wiem, że żyję. Czase nawe nie chce
              mi sie wierzyć, że tyle lat pracowałam.
              Chyba jednak byłam na swoim miejscu.
              Chociaż, gdyby mi przyszło urodzić się jeszcze raz- to nigdy więcej!
              • mist3 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 07.08.06, 21:29
                Wiesz na tych rozmowach na których byłam dobrze rozmawiało mi się z
                potencjalnymi pracodawcami. Ja naprawdę nie oczekuję niewiadomo jakich pieniędzy
                na początek, mam oszczędności - jakoś bym sobie poradziła. Z tym, że w tych
                firmach, w których byłam szczerze mówiono mi, że po 3 miesiącach okresu próbnego
                zazwyczaj nie podpisują kolejnej umowy wcale nie dlatego, że pracownik się nie
                sprawdził.
                Dla mnie jest to dość duże ryzyko.
                Na razie radzę sobie ucząc angielskiego, ale te szczytne ideały i wyobrażenia o
                szkole, które miałam na studiach niestety wyparowały już po 3. latach pracy w
                szkole.
                Oczywiście będę szukać dalej.
                • mist3 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 07.08.06, 21:33
                  Jeszcze jedno - znam mnóstwo osób, które zaczynały od wyższej stawki w czasie
                  okresu próbnego. Może dlatego mam wyższe aspiracje, ale oczywiście czas uczy
                  pokory :)
                  Z drugiej strony po 2. kierunkach studiów, z doświadczeniem w pracy
                  administracyjnej, finansowej i oczywiście pedagogicznej wydaje mi się to
                  żenujące zarabiać mniej niż sprzątaczki w mojej szkole. Ale oczywiście nie ja
                  jedna tak uważam - takie po prostu są polskie realia.
                  • Gość: Ola-er Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.06, 08:34
                    Witaj,
                    Doskonale Cię rozumiem. Ja jestem filologiem w średnim mieście, pracuję w 4
                    miejscach, zarabiam w miarę, ale jakim kosztem? Codziennie od 8 do 21, ganianie
                    po całym mieście, weekendy pracujące. A pieniądze nadal nie takie jakie by się
                    chciało. Pozdrawiam.
      • raveness1 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 08.08.06, 06:32
        Dlaczego wiekszosc nauczycieli nie dopuszcza mysli aby sie przekwalifikowac na
        inna profesje nie mowiac juz o radykalnej zmianie zawodu? To przeciez nie
        oznacza kolejnych 5 lat studiow.
        p.s. A w ogole kto wam kiedykolwiek obiecywal/gwarantowal, ze po ukonczeniu
        studiow bedziecie mieli przez cale zycie stabilna, dobrze platna i umyslowa
        prace?
        More flexibility, please. You're not the only ones who suffer from our system...
      • Gość: balbina zmiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.06, 12:59
        Kazdy chce uczciwie i godnie zyc.Praca w szkole jest piekna, lubie uczyc , staram sie dobrze pracowac , byc dobrym nauczycielem dla moich dzieci ale cóż polskie realia = im bardziej sie starasz tym gorzej płacą. Dyrekcja potrafi nawet najbardziej ambitnego i solidnego czlowieka zrównać z ziemią.W polskiej szkole brak jest możliwosci rozwoju i dla ucznia i dla belfra. Dlatego wiele młodych ludzi myslisli o zmianie.Konczac studia wybralismy zawód nauczyciela a przeciez na dyplomie nie mam napisane nauczyciel.Mam wykształcenie wyższe ale zawod jest tylko wykonywany.Zawsze go mozna zmienić.Dlatego ja i wielmoich znajmomych szuka nowej pracy.Nie boje sie tego .trzeba w zyciu ryzykowac , próbowac aby potem nie żałować.
        • mist3 Re: zmiany 08.08.06, 21:12
          Ja skończyłam 2 kierunki studiów, powtarzam raz jeszcze - 2 kierunki studiów.
          Mogę skończyć jeszcze 5, tylko za co? I jaką będę mieć gwarancję, że znajdę
          dobrze płatną pracę. Wiem, może jestem zarozumiała, ale naprawdę interesuje mnie
          tylko dobrze płatna praca.
          Pracowałam w kilku firmach, w końcu (ze względów rodzinnych - nie czas, ani
          miejsce by to wyjaśniać) trafiłam do szkoły. Nie boję się pracy - o czym
          świadczy fakt, że i obecnie znajduję czas, by robić parę innych rzeczy - jednak
          nie na pełny etat.
          Z tym co napisała balbina w pełni się zgadzam.
          Dla mnie problemem jest to, że mimo całkiem niezłych (moim zarozumiałym zdaniem)
          kwalifikacji, doświadczenia i ogromnych chęci do pracy - ciągle słyszę, że na
          okres próbny owszem, ale potem może być róznie (jakoś tak się składa, że
          wzbudzam zaufanie i często osoby prowadzące rekrutację mówią mi szczerze jak
          sprawa wygląda). Dlaczego o tym, że ktoś zostanie w danej pracy po okresie
          próbnym decydują względy pozamerytoryczne?
          Mój błąd, że jak na razie szukałam pracy tylko w Krakowie, przez sentyment. Od
          przyszłego roku pójdę po rozum do głowy i może gdzieś dalej mi się uda.
          A dlaczego w przyszłym roku? Bo jestem taka głupia, że staram się być lojalna
          wobec pracodawcy (który lojalny nie jest) i nie zostawię go bez nauczyciela
          angielskiego 3 tygodnie przed końcem wakacji.

          Pytanie w tytule wątku było takie - jak wyrwać się ze szkoły?
          Ja mam pytanie do nienauczycieli - czy nie przeraża Was to, że w naszym kraju
          ludzie, którzy piastują odpowiedzialne stanowiska (nauczyciel, lekarz,
          pielęgniarka) marzą tylko o tym, żeby się z tego wyrwać i uciec. Jeszcze parę
          lat temu wielu było nauczycieli, wspaniałych ludzi, którzy zaciskali zęby i
          zostawali w tej pracy (mimo marnej płacy, warunków i coraz mniejszego szacunku
          do wykonywanej przez nich pracy). Teraz coraz więcej z nas stara się uciec i
          znaleźć pracę, z której będzie można godnie wyżyć.
          • mist3 Re: zmiany 08.08.06, 21:14
            Jako nauczyciel powinnam sprawdzić moją wypowiedź przed wysłaniem. Emocje wzięły
            górę. Niniejszym więc przepraszam za błędy stylistyczne i zapewniam, że na
            codzień aż tak źle ze mną nie jest :)
            • Gość: gość Re: zmiany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 12:56
              Przeraża , niestety mnie to przeraża.Ludzie którzy powinni byc w jakis tam sposób na piedestale , którzy powinni byc promowani i szanowani sa po prostu olewani przez panstwo i dlatego uciekaja od zawodu. Znam lekarzy którzy wola pracowac jako przedstawiciele medyczni , znam nauczycieli którzy pracuja w domach opieki w anglii.Zgadzam się z wami , szukajcie zmian i godnie zyjcie.
              • quickly Porownanie z Australia... 09.08.06, 13:46
                mist3 napisala, ze uczy angielskiego w szkole. Moze dlatego chcialbym sie
                podzielic swoimi obserwacjami.

                Bylem kilka razy na (dluzszym) urlopie w Polsce. Za kazdym razem zalapalem sie
                na etat nauczyciela j.angielskiego (szkola srednia). Wiem jak to wyglada.
                Faktycznie pieniadze sa marne, ale i obowiazki wykonywane tez sa marne. Poza
                tym sa wycieczki (za pol darmo), nadgodziny, korki, imprezy... Wesolo jest w
                polskiej szkole - musze przyznac, ze pod tym wzgledem podobalo mi sie.

                W Australii w szkole sredniej, nauczyciel zarabia tak "pi razy oko" (w
                zaleznosci od stazu, doswiadczenia itd.) jakies 55,000 do 65,000 dolarow na rok
                (pomnoz to przez 2.30zl = 126 500zl - 149 500zl). Ale i relacja jest inna.

                Takie moje male spostrzezenia:
                1. Tylko, ze w Australii w szkole pracuje sie przecietnie 50-60 godzin
                tygodniowo (dolicz do tego dojazdy i prace w domu - przygotowanie materialu,
                sprwadzenie prac itd.). W Polsce 15-20 godzin + dodatkowe godziny (ewentualnie
                korki) + sprawdzanie i przygotowanie materialu w domu...
                2. Wiekszosc nauczycieli to wraki nerwowe...
                3. W kazdej chwili mozesz wyleciecze szkoly. Zwiazki zawodowe??? Jak cos
                takiego wspomnisz, to jestes komunista...
                3. Dyrektor, moze wszystko - miej przyklejony usmiech do twarzy i ciesz sie ze
                pracujesz w tej szkole. Ciesz, ze oddychasz...
                • Gość: aska.b jaka szkoła takie obowiazki! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.06, 14:57
                  jaka szkoła takie obowiazki.w naszej poslkiej szkole nie ma warunków do pracynp 30 uczniów w klasie i jeden stół laboratoryjny na chemii.Nasza nauczycielka od biologii organizowała tzw kółko i co zgłosiło sie 5 chetnych osób i nie mogło sie odbyć.Prowadziła z nami te kółko do momentu kiedy ktos z góry nie przyszedł i stwierdził ze kólko odbywa sie nielgalnie , bo zajecia dodatkowe moga sie odbywac przy grupie mimimum 12 osobowej.Z mojej perspektywy czyli ucznia polska szkoła jest do nieczego bo ja nie mam warunków do nauki a co dopiero nauczyciel do pracy.
                  • mist3 Re: jaka szkoła takie obowiazki! 09.08.06, 21:09
                    Ja chętnie będę siedzieć w szkole te 40 godzin, z tym że jest jeden problem -
                    wszystkie słowniki i inne pomoce naukowe mam w domu. W szkole mi nikt ich nie
                    kupi, bo angliści nie są w kółku adoracji dyrektora. W pokoju nauczycielskim
                    siadamy na zmiany - jest za mało krzeseł. Komputera brak. W związku z tym nie
                    wiem jak miałabym się przygotowywać do pracy w szkole, jak sprawdzać prace, itp.
                    Korepetycje- nie zaprzeczam, udzielam, dzięki czemu mam jakiekolwiek
                    oszczędności na wakacje, czy kupno tychże słowników.
                    Dyrektor mnie również może zwolnić w każdej chwili - dopóki nie zostanę
                    nauczycielem mianowanym, co trwa 6 lat. Dzięki tym przepisom kilka moich
                    znakomitych koleżanek zostało zwolnionych, bo kuzyni, siostrzeńcy i inni znajomi
                    królika skończyli studia i trzeba było zapewnić im pracę.
                    Na wycieczki nie jeżdżę - obecnie w naszej szkole (jest to odwrotność elitarnego
                    liceum) robią to tylko desperaci i Ci lubiący ryzyko. Zresztą sami za wszystko
                    płacą. Imprezy - no cóż czasem trzeba iść (wszystkie opłacane są przez nas - z
                    funduszu socjalnego), bo dyrektor prawie sprawdza listę obecności. Możemy się
                    kiedyś zamienić - Ty pójdziesz za mnie na imprezę, ja posiedzę w domu ;)
                    Jeśli chodzi o kółka - ja też robię je nielegalnie i oczywiście za darmo.
                    Dyrektor łaskawie się zgodził (kilka osób w każdym roczniku porywa się na maturę
                    rozszerzoną - niestety nie jestem w stanie ich przygotować w normalnym trybie
                    nauki, więc robię to po godzinach) z zastrzeżeniem, że jakby była jakaś kontrola
                    to on nic o tym nie wie i będzie mówił, że to moja samowola.
                    I jeszcze ten prestiż. Wszyscy są mądrzy, wszyscy mówią jak to nam nauczycielom
                    jest świetnie. Na wywiadówki przychodzą do mnie pijani rodzice, jestem nękana
                    telefonami, proponuje mi się łapówki (dla mnie jest to potraktowanie mnie jak
                    k...), ale nic to. Jedyną moją pociechą jest tych paru uczniów którym się coś chce.
                    Choć oczywiście czasem powtarzam sobie - jaka byłaś głupia, że wróciłaś z
                    Londynu, bo Asia czy Basia powiedziały Ci, że jak nie wrócisz to one matury
                    rozszerzonej nie będą zdawać.
                    Odpowiadając w tym wątku frustruję się coraz bardziej, więc chyba to mój ostatni
                    post w tej kwestii :)
                    Pozdrawiam wszystkich nauczycieli, którzy marzą o zmianie swojego życia.
                    Trzymajmy za siebie nawzajem kciuki, żeby nam się udało :):)
                    • quickly mist3, wiem, ze sie ze mna nie zgodzisz... 10.08.06, 02:22
                      Trawa zawsze jest bardziej zielona, gdzies tam daleko, u jakiegos tam sasiada.
                      Dopoki nie lizniesz tego nowego. Nie poczujesz smaku tej nowej trawy...

                      Juz pare razy probowalem tlumaczyc bedac w Polsce, ze to co widza na
                      propagandowkach amerykanskich lub innych (filmy o szkolach), o tych luzackich
                      uczniach i nauczycielach tam pracujacych jest po prostu smiechu warte. Pic na
                      wode, fotomontaz.

                      Owszem zarobki nauczycieli w Polsce sa fatalne. Ale i tez nie pracuje sie
                      duzo. Jest ubezpieczenie. Majac swoje mieszkanie, nawet male, jako tako
                      umeblowane... nie jest, az tak tragicznie. Sa wakacje, ferie, Boze Narodzenie,
                      rekolekcje, Wielkanoc, weekend w maju... Kto pracuje w ostatnie dwa tygodnie w
                      przed koncem roku szkolnego? Jak masz wyprowadzony dziennik, wypelniasz
                      formularze i jestes zorganizowana, to kawa, pogaduchy o wakacjach i czekanie na
                      koncowy dzwonek.

                      Powiedzmy przyjezdzasz do Australii, do Sydnej. Najpierw idziesz do szkoly,
                      zeby nostryfikowac swoje papiery. Lata nauki, mieszkach gdzies w wynajmowanym
                      mieszkaniu. Stagnacja i nostalgia. Pozniej idziesz do pracy (o ile ja
                      znajdziesz). Zaczynasz od najnizego szczebla - pelne, absolutne
                      podporzadkowanie. Uklad. Ja tego nie robilem, ae znam kilku Rosjan i polakow,
                      ktorzy przeszli przez cos takiego. Zaden z nich, absolutnie zaden, nie przyzna
                      sie, ze tak naprawde (po zsumowaniu wszytskiego), to lepiej mu bylo w kraju, z
                      ktorego wyjechal... Bedzie orac nosem w tej Australii do usranej smierci, a
                      zawsze powie, ze Australia jest "beautiful"... Takie oszukiwanie, nawet siebie -
                      zeby nie zwariowac... tylko, ze ja to widzialem juz z wielu stron. A wychodzi
                      to, po dobrej wodce, kiedy przycisna klopoty i zmartwienia...

                      Chcesz kupic dom, lub mieszkanie w Sydenej. Nie ma sprawy. Owszem kupisz
                      gdzies na peryferiach Sydnej (dojazd do pracy 2 godziny w jedna strone, platne
                      autostrady, mosty, tunele). Tylko nie pieprz mi teraz, ze "no przeciez
                      pracujesz to cie na to stac!!!" Jak to slysze, to chce mi sie rzygac.
                      Powiedzmy wzielas pozyczke na dom, no tak na dzien dobry $400,000. (Nic za to
                      specjalnego nie kupisz, domek na malutkiej dzialce z trzema sypialniami). A
                      spalcac bedziesz do konca zycia. Niby ten domek jest Twoj, ale po smierci i tak
                      to ktos go wezmie (czesto robi to bank - bo jest jeszcze nie splacony). Nigdy
                      go nie sprzedasz, bo gdzie bedziesz mieszkac? Do tego forsa na samochod, oplaty
                      za wode, prad, gaz, benzyne, ubezpieczenia (dentysta + lekarz). A jak masz
                      dzieci, to zapomnij o sobie! Nie wiele Ci zostanie.

                      No i powiedzmy, ze samochod Ci sie zepsul. Bierzesz wtedy pozyczke z banku z
                      nadzieja, ze jakos to bedzie. Mechanik w koncu kosztuje. No i jest tak jak
                      jest. Kolejna splata, kolejne oprocentowanie. Moglbym pisac tak jeszcze
                      troche, ale po co... Przeciez i tak powiesz, ze to u Ciebie jest kompletny
                      marazm. A nie daj boze, jak zachorujesz. Dzien, dwa jest OK (masz siedem dni w
                      roku na chorowanie, za ktore otrzymasz pelne wynagrodzenie), cos bardziej
                      przewleklego, to zwolnia cie i bedzie po krzyku.

                      dziama3, (chyba Ona) napisala, ze jest taka nieszczesliwa, ze pracuje w jakiejs
                      malej szkole, w jakims malym miasteczku... Ze nic sie nie dzieje...
                      Nie, nie chce poruszac tego tematu. dziama3 i tak mnie nie zrozumiesz...
                      • Gość: seweryng Re: mist3, wiem, ze sie ze mna nie zgodzisz... IP: 203.18.238.* 10.08.06, 06:02
                        hej,

                        Po pierwsze, nie trzeba się pchać do Sydney. Są ładniejsze, tańsze i nie tak
                        zatłoczone miejsca. Sam mieszkam i pracuję w Melbourne. Mieszkania ciut tańsze,
                        ale i tak makabra.
                        Za 400k$ idzie już coś kupić w granicach godziny dojazdu do centrum (oczwiście
                        nie trzeba pracować w centrum). Wtedy przy kredycie na 25-30 lat musisz spłacić
                        2x tyle, czyli odchodzi na dzień dobry ponad połowa wypłaty.
                        Można też mieszkać w outback i wtedy to już czysty western, np. mieszkania w
                        Broken Hill chyba nie są zbyt drogie :) Ładnie też ostatnio rozwija się
                        zachodnie wybrzeże Perth etc...

                        Niespecjalnie sobie tylko wyobrażam czego mogłaby uczyć osoba, która świerzo
                        przyjechała z Polski?

                        pozdrówka,
                        • quickly dla seweryng z Melbourne, serdecznie pozdrawiam... 11.08.06, 03:06
                          Gość portalu: seweryng napisał(a):

                          > Po pierwsze, nie trzeba się pchać do Sydney. Są ładniejsze, tańsze i nie tak
                          > zatłoczone miejsca. Sam mieszkam i pracuję w Melbourne. Mieszkania ciut
                          tańsze, ale i tak makabra.

                          Ja tez obecnie mieszkam w Melbourne. A dokladnie w dzielnicy Oakleigh (od city
                          w strone Dandenong). Jakas godzina od centrum. Oakleigh, to takie greckie
                          zadupie do kwadratu. Srednia cena domu w tej dzielnicy, to $600,000. I nic
                          specjalnego. Cos lepszego zaczyna sie od $700,000. W Dandenong tabuny
                          Chinczykow i Hindusow. Strach tam jechac i zostawic samochod na ulicy.

                          Ceny domow w Dandenong to jakies dobre $400,000+.

                          Za Dandenong, w Hallam, czy Narra Warren to juz zaczyna sie prawdziwy
                          Bangladesz. Dookola ocean domkow i malych ludzikow, ktorzy tam kupili domy, i
                          marza teraz, ze kiedys je splaca, doloza do nowego domu i kiedys wyrwa sie z
                          tego piekla kupujac cos blizej miasta. Dojadz z Hallam do Dandenong, 10km,
                          pokonuja w 40-50 minut. Do miasta przez Pricess Highway, to kolejna dobra
                          godzina jazdy. Ceny domow tam $300,000-400,000.

                          Takie melbernenskie realia...

                          • Gość: seweryng Re: dla seweryng z Melbourne, serdecznie pozdrawi IP: 203.18.238.* 11.08.06, 08:33
                            tak :) z Dandenong to sie chyba nie da dojechac w City w czasie szczytu? ;)
                            za 600$ mozna dostac ladny domek w np. Donvale albo przyjemna samotnie w lesie
                            z gorkami w Warrandyte. nawet za 400$ sie dostanie. blizej i ladniej. Nie wiem
                            czemu sie Polacy pchaja do Dandenongu, chyba dlatego, zeby mieszkac wsrod
                            swoich.

                            Obecnie mieszkam w Docklands, co sie niestety wkrotce skonczy...

                            pozdrowka,
                      • dziama3 nie o to chodzi ... 10.08.06, 22:20
                        Ci wszyscy którzy przekonują że można mieć gorzej, oczywiście mają rację.
                        Przecież nie jestem głupia i wiem że są miliony ludzi którzy wiele daliby, żeby
                        znaleźć się na moim miejscu. W mojej szkole nie jest źle, a jak czytam opisy
                        pracy innych nauczycieli, to widzę że obiektywnie rzecz biorąc jest wręcz
                        wspaniale. Dyro jest spoko, grono przyjazne, szkoła zadbana, kontakt z
                        rodzicami uczniów dobry, pensja wprawdzie średnia ale mam możliwość dorobić
                        kursami i korkami... I tylko ten niepokój, że to nie moje miejsce na ziemi, że
                        chciałabym moją pracę kochać, a nie tylko tolerować... Jak to mówią, lepsze
                        jest wrogiem dobrego.
                        • quickly Wiem, ze nie o to chodzi dziama3... 11.08.06, 02:54
                          dziama3, chyba czuje doskonale to, co chcesz napisac...
                          Iluz ja juz spotkalem Polakow (i nie tylko) w Australii i USA, ktorzy by i moze
                          wrocili do kraju, tylko ze im jest wstyd, bo kasy maja za malo, bo nie wiele
                          rozumieja z dzisiejszej Polski, bo maja dzieci (a juz i czasami wnuki), bo co
                          mogli by robic w kraju itd. itd.

                          Do czego zmierzam. Im tez jest moze i zle, i nie odnalezli tego czego
                          szukali. Ale wszechpotezna "propaganda sukcesu", jaka obowizuje w USA i
                          Australii, na to im nigdy nie pozwoli! Doskonale wiedza, ze USA to pepek
                          swiata, tu jest najlepiej i najpiekniej, a ludziom zyje sie 10 razy lepiej, niz
                          komu innemu na swiecie... i do tego ich ta WOLNOSC i DEMOKRACJA. (Sproboj nie
                          zaplacic rachunku, albo mandatu, to zobaczyc jak sie traktuje ludzi).

                          Australia, to samo. Cud swiata! Ach ta pogoda, krajobrazy, standard zycia. A
                          jak jest tak na prawde, to ja wiem doskonale...

                          A Polska? Przeciez tam juz od lotniska w Warszawie zaczyna sie lamentowanie
                          (wszystkich do okola), ze jest zle, ze to po..y do kwadratu kraj, ze jest im
                          zle, ze jest nie dobrze, ze za malo, ze (inni) kradna, ze to, ze tamto...

                          Tylko, ze wiekszosc Polakow ma wcale nie gorzej, niz ci z USA, czy Australii,
                          ale ci za oceanem/oceanami maja umiejetnie zakodowane w swoich lbach przez mass-
                          media, ze to wlasnie im jest dobrze i nigdzie indziej nie bedzie im lepiej.
                          Nie wierzysz? Zapytaj sie kazdego Yanki lub Aussie... Odpowiedzi powala cie na
                          ziemie. Mieszka taki Aussie cale swoje zycie w wynajmowanym mieszkaniu,
                          dojezdza do pracy stara, rozpadajaca sie bomba, zasuwa jak niewolnik, dostaje
                          marne grosze, ale bedzie pie..l do upadlego, ze on kocha Australie, wszystko
                          i wszystkich, ktorzy tu sa... a wlasnie teraz on idzie ogladac "footie" (rodzaj
                          australijskiego rugy - taka jajo pilke), ma ze soba trzy piwa i jest juz w
                          siodmym niebie...
                        • Gość: gleja Re: nie o to chodzi ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.06, 21:41
                          no bo to nie jest tak ze ktos ma lepsza prace, mieszka w lepszym miejscu itd..
                          to jest tak, ze ktos jest bardziej zadowolony z tej swojej pracy, miejsca... i
                          wtedy mu zazdroscimy.
                          taka mam teorie na ten temat.
                          osobiscie tak mi sie w zyciu ulozylo ze zostalam nauczycielka, a bylam
                          nastawiona baardzo negatywnie (rodzice i dziadek nauczyciele)i dopiero sama
                          praca spowodowala ze ja polubilam.
                          4 lata temu chcialam zmienic zawod i poszlam na studia licencjackie z
                          marketingu i zarzadzania. nie skonczylam ich:) przerwalam zeby isc na
                          uzupelniajace ze swojego przedmiotu.

                          **********************************************

                          "I don't like work, - no man does - but I like what is in the work, - the
                          chance to find yourself. Your own reality - for yourself, not for others - what
                          no other man can ever know. They can only see the mere show , and never can
                          tell what it relly means."
                          Joseph Conrad, Heart of Darkness

                          ***********************************************

                          PS ale jesli postanowilas ze naprawde chcesz zmienic prace, trzymam kciuki! bo
                          najwazniejsze jest wiedziec czego sie chce.
                      • radekzbroda Re: mist3, wiem, ze sie ze mna nie zgodzisz... 20.08.06, 15:52
                        Chłopie ciy z ta Australią, tam maja misie koala i inne dziwne rzeczy, to tez
                        jest możliwe, że nauczyciel pracuje 60 godzin plus dojazdy i praca w domu, to
                        pewnie z domu w ogóle nie wychodzą nawet po zakupy :)
                        Nie wmawiaj mi, że tam ubezpieczenia nie mają. Wyrzucic z pracy to wszędzie
                        można z dnia na dzień. Pożyczka, ja nie spełniam wymogów na pozyczke
                        komercjalną. Za to powiem jedno pracując jako pomywacz w anglii zarabiam 4 razy
                        tyle co tu jako nauczyciel. I to jest fakt. "Majac swoje mieszkanie, nawet
                        male, jako tako umeblowane..." a kto mi da to malutkie jako takie umeblowane?
                        Co do kawki i pogaduch, no to powiem jedno: słabiutki z ciebie nauczyciel,
                        słabiutki. Dziennik prowadzisz tylko w czerwcu? Masz poważne szczęscie, że w
                        Polsce jest deficyt nauczycieli angielskiego.
                • Gość: Ravicowa Re: Porownanie z Australia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 09:08
                  Wycieczki za pół darmo? Człowieku - na wycieczki jedzie się z konieczności, a
                  nie z radością, że się coś zobaczy. Trzeba być cały czas czujnym, żeby się nic
                  nie stało.Wiadomo co się dzieje na tego typu wyjazdach - młodzież pije,
                  rozrabia, zachodzi w ciąże.Trzeba to wszystko trzymać w ryzach, a to nie lada
                  sztuka! Poza tym jak jedziesz na kilka dni, kto ci płaci za nadgodziny? Tracisz
                  jeszcze to, co mógłbyś zarobić wykonując inne prace po południu na umowę
                  zlecenie, korki. Super wycieczka - doprawdy!
                • Gość: quickly Re: Porownanie z Australia... IP: *.vicceo.schools.net.au / *.vicceo.schools.net.au 21.08.06, 05:27
                  Nie wiem skad te dane (50 - 60 ) godzin tygodniowo. Moj work load to 46
                  tygodzin na dwa tygodnie. Sa to dwie godziny powyzej dopuszczalnej normy,
                  dlatego nie dostaje zadnych zastepstw. Reszta z podanych informacji, poza
                  wysokoscia zarobkow, jest rowniez troche przerysowana.
                  Pozdrawiam
                  Edwin z Melbourne
                • Gość: edi Re: Porownanie z Australia... IP: *.vicceo.schools.net.au / *.vicceo.schools.net.au 21.08.06, 07:43
                  Obserwacje ze szkol w australii jakimi dzieli sie niejaki QUICKLY nie maja nic
                  wspolnego z rzeczywistoscia. Chlopak jest cos za szybki w tym demonizowaniu
                  szkoly na antypodach.
                  Moj etat to 22 godziny na tydzien plus 1 godzina na ewentualne zastepstwo.
                  Praca nie nalezy do najlatwiejszych ale kto sie sprawdzi po roku nie staje sie
                  bynajmniej wrakiem jak to podaje quickly.
                  Ze szkoly jesli sie jest na ongoing position nie mozna wyleciec.
                  Dyrektor wcale nie jest taki wszechwladny.Trzesie portkami przed rodzicami (
                  pracuje w szkole prywatnej ) i biurokratami z Ministerstwa Edukacji.

                  A tak na marginesie to chodze po mojej szkole bez 'przyklejonego usmiechu'
                  cieszac sie ze podjalem swego czasu decyzje przeflancowania sie na druga
                  polkule.


        • crusk Re: zmiany 15.08.06, 14:02
          Zgadzam się z Tobą, im bardziej się starasz, tym bardziej „grono” Ci utrudnia
          życie, a i autorytet spróbuje podważyć. Pomijam hałas i niesforne dzieci (te
          przynajmniej czasem trochę radości dadzą).
          Pracowałam 4 lata w szkole - 1,5 etatu + zajęcia pozalekcyjne. Postanowiłam
          zrezygnować, Bałam się strasznie, że nic nie znajdę, dlatego ostatni rok
          przepracowałam na 0,5 etatu (2 dni w tygodniu), żeby z głodu nie umrzeć, mieć
          ubezpieczenie.
          Pracowałam na zlecenia w różnych miejscach (czasem skrajnie różnych), chciałam
          sprawdzić co potrafię, a może bardziej w czym najlepiej się czuję. Znalazłam,
          doszkoliłam się w wybranym kierunku (- doszkalam się nadal) i jestem zadowolona.

          Wiem też, że nawet praca określana jako bardzo stresująca i niebezpieczna,
          rzadko dorówna pod tym względem szkole.
          3 miesiąca urlopu (żeby siedzieć w domu, bo nie stać mnie na wyjazd) to żaden
          rarytas, a czasie roku szkolnego mieć problem z jednym wolnym dniem. Zresztą w
          mojej szkole był to 6 tygodni (tak chyba jest ustawowo) poza tym musieliśmy
          stawiać się w szkole, na kilka godzin, ale zawsze.
      • dziama3 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 09.08.06, 22:26
        Ja też jestem nauczycielem i podobne myśli chodzą mi po głowie. Uczę
        angielskiego w wiejskim gimnazjum, przygnębia mnie całokształt. Myślę nad
        zmianą pracy, ale boję się, że wpadnę z deszczu pod rynnę... Z drugiej strony
        czuję, że w mojej szkółce wnet zwariuję. Bez zapału do uczenia jest ciężko.
        Uczniów też szkoda, zasługują na lepszego nauczyciela... Niedawno
        zrobiłam "mianowanie", a czuję, że niezasłużony to awans. Ruszyłabym się z
        miejsca, ale na to trzeba trochę odwagi. A mnie zjadają nerwy. Pozdrawiam!
        • Gość: nanker Wyrywam_sie IP: 82.146.247.* 11.08.06, 10:45
          No, ja wlasnie jestem w trakcie takiego wyrywania sie ze szkoly. Po 4 latach
          pracy w wiejskiej szkolce powiedzialem sobie dosc. Ale to bylo przygotowywane
          od 2 lat, podczas ktorych studiowalem (i nadal studiuje) informatyke o
          specjalnosci programista.

          Moje zdanie jest takie: szkola w Polsce jest w strasznym kryzysie (jak wiele
          innych instytucji zreszta). Ale rowniez w stosunku do siebie samego musze
          uczciwie stwierdzic, ze niespecjalnie nadawalem sie do tego zawodu.

          Mysle, ze moja decyzja wymagala odwagi, ale takze przepelnienia frustracja.
          Gdyby nie byla ona taka wysoka, to pewnie bym sobie tkwil w szkole...
      • Gość: Realistka Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: 212.160.102.* 11.08.06, 22:26
        Pracuje w szkole jako pracownik administracyjny mam 10 razy więcej pracy niz
        nauczyciel i zarabiam tyle co stażysta (ps. skończyłam studia wyższe w
        wyróżnieniem)... powiem jedno Wy nauczyciele myslicie, że wszystko Wam sie
        nalezy...ciągle tylko narzekacie... dostajecie wynagrodzenie zasadnicze, płatne
        nadgodziny, dodatki mieszkaniowe, wiejskie itp..., zwracają Wam kase za
        dokonalenie zawodowe, w wakacje macie płaconą nie tylko gołą zasadniczą ale
        nawet srednią z nadgodzin i tzw. wakacyjne itd... zyc nie umierać!! Doceńcie to
        co macie bo inni naprawde pracują na swoje marne 600 zł
        • Gość: inna realistka hola , hola zazdrośnico!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 14:20
          no skoro skoczyłas studia wyższe z wyróznieniem to skoncz kilka kursów i podyplomówek i zostan nauczycielem. Słuchaj niestety kazdy zawód ma jakies przywileje i obowiazki. nauczyciel sprawdza klasówki, wypracowania , wypełnia arkusze itd, pracownik biurowy grzebie w papierkach , lekarz siedzi na duzurach itd .Nauczyciel ma tzw wakacje w wyznaczonym terminie , pracownik biurowy ma urlop praktycznie kiedy chce...No a przepraszam bardzo moze zabrzmi to troche gruboskórnie ale skoro chce aby moje dziecko było dobrze kształcone to szanuję nauczyciela i cieszyłabym się jesli zarabiał by 1O razy wiecej.Pisze to jako matka i człowiek wykonujacy tzw biurowy zawód. Niesty dla mnie niektóre zawody sa ponad innymi. Ja wiem ze zarabiam wiecej niz nauczyciel stazysta i obiektywnie patrzac mam mniej obowiazków od niego.A skonczone studia z wyróznieniem nie sa wcale powodem do takiej radosci jak ci sie wydaje , zresztą sama widzisz ile zarabiasz , gdzie pracujesz i komu zazdrościsz
        • Gość: germanistka Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: 141.48.78.* 12.08.06, 15:01
          > Pracuje w szkole jako pracownik administracyjny mam 10 razy więcej pracy niz
          > nauczyciel i zarabiam tyle co stażysta (ps. skończyłam studia wyższe w
          > wyróżnieniem)... powiem jedno Wy nauczyciele myslicie, że wszystko Wam sie
          > nalezy...ciągle tylko narzekacie... dostajecie wynagrodzenie zasadnicze,
          płatne
          > nadgodziny, dodatki mieszkaniowe, wiejskie itp..., zwracają Wam kase za
          > dokonalenie zawodowe, w wakacje macie płaconą nie tylko gołą zasadniczą ale
          > nawet srednią z nadgodzin i tzw. wakacyjne itd... zyc nie umierać!!
          Skończyłam studia z wyróżnieniem, dostałam Dyplom Uznania Rektora (średnia z
          całych studiów 4,95), jestem obecnie po studiach podyplomowych z mojej
          specjalizacji (jestem językowcem, dorobiłam sobie specjalizację
          translatologiczną obok nauczycielskiej - ale języka nauczyłam się przez te 3
          semestry również dużo), na wakacjach jestem już na drugim w moim życiu
          zagranicznym stypendium naukowym - zbieram teraz materiały do mojej pracy
          doktorskiej, którą robię niejako obok pracy zawodowej. W szkole na całym etacie
          zarabiałabym ca. 900 PLN netto. (Miałam w kończącym się roku szkolnym 2/3
          etatu, więc na rękę 615 PLN jako kontraktowy) I tak przez następne 4 lata będę,
          o ile zostanę przez ten czas w szkole, ponieważ objęły mnie nowe przepisy o
          awansie zawodowym. A ile nauczyciel ma wolnego czasu, zależy w dużej mierze od
          dyrekcji. Nikt mi nie opłacał studiów podyplomowych - bo nie ma kasy na
          dopłacanie do dokształcania, które nie daje uprawnień do nauczania drugiego
          przedmiotu. A ja nie chcę się rozdrabniać na kilka dziedzin - tylko być
          naprawdę dobra w jednej. Tak chyba powinno być w przypadku nauczycieli - moim
          skromnym zdaniem. Nie dostaję żadnych dodatków wiejskich i mieszkaniowych. Nie
          dostaję też nic za wysługę lat, bo pracuję w oświacie dopiero 2 lata. U nas
          kuratorium czepia się nadgodzin - więc nie ma ich praktycznie w ogóle. I
          dobrze, że się czepia, bo dzięki temu więcej ludzi ma pracę. Ale mnie tak czy
          tak nadgodziny nie dotyczą (no bo 2/3 etatu). Poza tym zastępstw też
          praktycznie nie ma. Tych płatnych. Są koleżeńskie - na czym cierpią uczniowie.

          Nie wiem, gdzie Pani pracuje, ale...hm - to chyba taki trochę inny obraz, ten
          mój opis powyżej. Żadna sielanka ;-) A ja w sumie nie narzekam, bo jestem obok
          tego jeszcze tłumaczem. Językowcy mają tę możliwość dorabiania, ale nie wszyscy
          mają tak dobrze.

          pozdrawiam
          Anka
          • dziama3 powołanie 13.08.06, 22:55
            I tak oto dyskusja zeszła nam na boczne tory... Zaczęliśmy się licytować kto ma
            lepiej, bo zarabia tyle a tyle lub ma tyle a tyle wolnego. A przecież nie w tym
            rzecz. Ten wątek jest wg mnie raczej o powołaniu do zawodu nauczyciela. Jeśli
            ja nie czuję go w sobie, to kwestia zarobków, wolnych dni itp. schodzi na plan
            dalszy. Oddałabym całe moje wakacje, żeby móc je przepracować w miejscu, w
            którym lubiłabym pracować. A tak przy okazji, to te wszystkie wakacje, ferie
            itp. to wolne głównie dla uczniów, a dla nas przy okazji. No to co mam
            robić ,siedzieć w pustej szkole, żeby innym nie było żal że mam wakacje? I
            wcale nie myślę, że wszystko nam się należy.
            • Gość: nanker Powolanie IP: 82.146.247.* 14.08.06, 11:27
              Wlasnie, ja doszedlem do takiego samego wniosku - ze sednem wszystkiego jest
              powolanie, do jakiejkolwiek pracy zreszta.
              Wiem, ze troche idealizuje, ale moim zdaniem czlowiek wlasnie powinien moc
              robic w zyciu to, co sprawia mu radosc i do czego jest predysponowany. I kazdy
              ma prawo poszukiwac tego czegos.

          • Gość: polonista Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 16:05
            Co do dofinansowania za studia. Ucze jezyka polskiego w szkole sredniej. W
            ubieglym roku zrobilem studia podyplomowe z public relations, a wiec studia,
            ktore nie daja mi uprawnien do nauczania drugiego przedmiotu, a jednak
            dofinansowanie dostalem (ok. jednej trzeciej). Po prostu wykazalem, ze wiedza
            wyniesiona z tych studiow jest tez przydatna podczas lekcji (np. poprawienie
            umiejetnosci interpersonalnych miedzy uczniem a nauczycielem, redagowanie
            tekstow prasowych z uczniami, itd.) Ktos chyba wprowadzil cie w blad z tym
            dofinansowaniem.
      • konkie76 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 18.08.06, 12:20
        "jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!!6 lat w szkolnictwie - szok , mi chyba
        rozum odebrało"- jakbym siebie słyszła. Ale w małym mieście możliwości są
        niestety mocno ograniczone.
      • Gość: tago Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.chello.pl 18.08.06, 13:44
        Po prostu, przekwalifikować się, nie rozumiem dlaczego ludzie tkwią w zawodzie,
        narzekają ale nie robia nic aby tą sytuację zamienić, praca w szkole nie jest
        łatwa, i niech ktoś kto nigdy nie uczył nie wygaduje dyrdymałów pod tytułem
        wakacje, wolne, 18 godzin, bo to bzdury, owszem większośc etatów t0 18 godzin
        ale dydaktycznych, czyli np. 18 godzin lekcyjnych przy tzw. tablicy, ale praca
        trwa 40 godz. tygodniowo i to są te przygotowania do zajeć, sprawdzanie
        klasówek, xero dla uczniów nowych materiałów itd,rady pedagogiczne, spotkania z
        rodzicami , opieka nad wycieczkami, dyskotekami..... mozna ze 2 dni jeszcze
        pisać.Chodzi o to że do tego , jak i innych zawodów trzeba mieć powołanie , w
        przeciwnym razie psychika nie wytrzymuje, i odwala się robotę byle jak, bez
        pomysłu, z krzywdą dla siebie , dzieci, niezadowoleniem rodziców.przecież nie
        jest zabronione poszukiwanie innej drogi zawodowej, dokształcenie, własna
        działalność , nawet przysłowiowe sprzedawanie marchewki, jeśli to kogos
        satysfakcjonuje to czemu nie, zgadzam sie z przedmówcami , że tutaj powołanie
        jest istotne a nie każdy przecież jest urodzonym lekarzem, pilotem, ..... .
        Więc aby się wyrwać trzeba chcieć, i konsekwentnie do tego dążyć.W moim
        przypadku odwrotnie, świadomie zmieniałam kwalifikacje /studia, podyplomówki /
        aby pracować w szkole i chociaz dużo straciłam finansowo, nie zamieniłabym tej
        pracy, mam dużą frajdę pracując z młodzieżą, lubię to mimo iż czasem padam
        na "pysk",.Parafrazując po co wyrywać się , przecież siłą nikt nie trzyma,
        wystarczy poszukać alternatywy i odejsc po prostu.
        • Gość: ola_er Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.06, 08:56
          Wszystko jest fajnie na początku. Jeśli trafisz w fajne grono, do fajnego
          dyrektora to zazdroszczę. Ja pracuję od 3 lat w Zespole Szkół jako anglistka.
          Dużo by pisać. Brak pewności pracy, bo dyrektor decyzję o przedłużeniu umowy
          podejmuje ok. 25 sierpnia (wcześniej mówi, że nie wie), inni nauczyciele oczy by
          Ci wydrapali za godzinę zastępstwa czy jedną nadgodzinę, albo za dodatek
          motywacyjny w wysokości - 50 zł brutto. Jako anglistka mogłabym urozmaicać
          lekcje poprzez filmy, piosenki itd. Ale - w szkole jest dvd, stoi nieużywane, a
          nauczyciel opiekujący się (koleżanka dyrektorki) nie chce użyczyć, magnetofon
          waży chyba z tonę, ciągnięcie go na każdą lekcję razem z książkami i dziennikiem
          to makabra, limit na ksero to 500 kopii (a uczniów mam 250, po 2 kartki na
          ucznia). Nawet osobie z powołaniem, zapałem po pewnym czasie opadną ręce. Chyba że:
          - ma dobrze zarabiającego męża i nie boi się o kwestie finansowe,
          - jest koleżanką/kolegą dyrektora
          - jedzie na prochach antydepresyjnych.
          Rzeczywistość niestety zabija zapał i chęć do pracy.
          Jaki jest mój sposób? Uciekam ze szkoły, chociaż mnie namawiają bardzo do
          powrotu. Trochę popracuję na kursach, trochę na uczelni. Zastanawiam się nad
          rozkręceniem własnego interesu. Trzymam kciuki za wszystkich tych, którzy mają
          już dosyć. Życzę by odnaleźli wyjście z sytuacji.
          • Gość: kredka Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.man.czest.pl 19.08.06, 12:01
            Też jestem nauczycielka, ale jak ma być dobrze w szkole i edukacji skoro co
            drugi nauczyciel jest tylko tymczasowo, nie lubi swojej pracy czy jeszcze coś.
            Faktycznie zmiencie prace i koniec bedzie więcej godzin dla innych. Ja pracuję 6
            rok i bez przesady z tymi klasówkami sprawdzaniem, trzeba umiejetnie
            zorganizować sobie prace to bedzie łatwiej, owszem zalezy od przedmiotu ale i od
            nauczyciela. Ja chętnie wzięłabym nadgodizny, ale niestety czasami brakuje do
            etatu bo inny nauczyciel który "nie cierpi tego co robi" siedzi w szkole i
            zajmuje miejsce. Jak komus nie pasuje to trzeba się zebrac i opuścić szkolne
            mury, tacy ludzie właśnie nisszczą nasza edukacje. Zgadza sie sa układy sa
            zazdrości, ale ja na to nie zwracam uwagi robie swoje i robie to jak najlepiej i
            mam efekty. Jedyne co mi bardzo przeszkadza to narzekający nauczyciele i niska
            pensja bo przydąłoby sie więcej.
            • konkie76 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 19.08.06, 16:14
              I tu właśnie w wiekszości przypadków chodzi o niską pensję, sama zauwazyłaś, że
              płaca jest niska więc jest to zrozumiały powód do narzekania. Znam wielu
              narzekających (sama też narzekam),ale nikt przez to nie wykonuje gorzej swojej
              pracy.

              "i bez przesady z tymi klasówkami sprawdzaniem, trzeba umiejetnie
              > zorganizować sobie prace to bedzie łatwiej, owszem zalezy od przedmiotu ale i
              od nauczyciela"
              To zależy nie tylko od tego, ale także od miejsca pracy. Ja dojeżdżam daleko i
              w domu jestem ok. 16, a w związku z tym, że jestem polonistą, to muszę
              poświęcić minimum 3 godziny na przygotowanie sie do zajęć, poprawę prac itd.
              Oczywiście mogłabym to olać ale wstydziłabym się przyjść do pracy kompletnie
              nieprzygotowna i jąkać się na lekcji.

              "Ja chętnie wzięłabym nadgodizny, ale niestety czasami brakuje do
              > etatu bo inny nauczyciel który "nie cierpi tego co robi" siedzi w szkole i
              > zajmuje miejsce"

              Tak jest wszędzie, kazdy chce mieć nadgodziny i uważa, że inny który "nie
              cierpi tego co robi" ( pytanie, skąd wiesz, że on tą prace wykonuje gorzej niz
              Ty?)mu w tym przeszkadza.

              "Jak komus nie pasuje to trzeba się zebrac i opuścić szkolne
              > mury, tacy ludzie właśnie nisszczą nasza edukacje. Zgadza sie sa układy sa
              > zazdrości, ale ja na to nie zwracam uwagi robie swoje i robie to jak
              najlepiej i mam efekty".

              A właśnie, że zwracasz na to uwagę, bo właśnie o tym piszesz. A co do
              tego "robie to jak najlepiej i mam efekty" to mi zawsze mówiono, że jak ktoś
              mówi, że robi coś najlepiej to często mu się tylko tak wydaje. Pozdrawiam.

            • Gość: ja Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 22:49
              a znajdziesz mi pracę? oddam moje 29 godzin w pracy, której nienawidze i co
              zrobię? Zagram w lotto? Ci, którzy pracują sprzątając czyjeś domy uwielbiaja
              to??? hmmm... ja pracuję, bo żyć trzeba, a że nie lubię to już mój problem,
              ponarzekać można, wolny kraj... słyszę od innych, że jestem dobrym
              nauczycielem, ja jestem bardzo krytyczna wobec siebie, więc może dlatego staram
              się cały czas coś ulepszyc, poprawić, bo jakby nie było, to moja praca,
              niewazne, czy lubie czy nie, ale mam obowiązki, które musze wypełniać i już, a
              jak są efekty to i w nielubianej pracy są miłe chwile...

              zmienić prace chcę bardzo, ale nie jest łatwo, niestety

      • lokis1791 niż demograficzny wyrwie cię ze szkoły... 19.08.06, 12:39
        poczekaj jeszce trochę, niż demograficzny wyrwie cię ze szkoły.
      • k_anilorak Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 24.08.06, 13:17
        Ja mimo pedagogicznego wykształcenia nie zaczęłam pracy w szkole. A bardzo
        chciałam- wysłałam ponad 50 cv, dzwoniłam , pytałam. I nic. Raz się odezwali,
        żeby przyjść na zastępstwo na 3 miesiące ... potem sieodezwali z małej
        wioseczki- proszę przyjść do pracy. Nie na rozmowę tylko od razu do pracy.
        Zrezygnowałam słysząc, że początkujący n-el dostaje 720zł na rękę. Dwa tygodnie
        po tym telefonie w Urzędzie Pracy wisi ogłoszenie, że szkoła X szuka n-el
        mojego przedmiotu (w-f).
        Pracuję w małej firmie- dopiero zaczęłam i zarabiam 2X tyle. Lubie tę pracę. I
        co mi po długich wakacjach, po 18 h pracy w tygodniu. Z czego spłacę kredyt
        (przy takich szkolnych zarobkach gdyby nie dobrze zarabiający narzeczony nikt
        by mi kredytu nie dał). Z czego będę żyć? Bo ze szkolnej pensyjki nie zdołam
        odłożyć nic, żeby potem te dłuuuuugie wakacje spędzić gdzie indziej niż w domu.
        Czasem ściska mnie w dołku jak przejeżdzam koło jakiejś szkoły, jak rozmawiam
        z koleżankami które uczą.... ale wolę miec 26 dniu urlopu w roku i spędzić je w
        torpiku niz np dorabiając pilnując dzieci na kolonii.
      • Gość: askam23 jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.06, 12:06
        zabawne; Ty chcesz uciekać (ze szkoły) a ja właśnie czekam na odbiór dyplomu z
        filologii polskiej;

        teraz juz wiem, ze straciłam 5 lat
        jestem wykształconym bezrobotnym
        • Gość: echtom Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: 153.19.98.* 22.09.06, 16:19
          Możesz szukać pracy w wydawnictwie jako redaktor tekstów.
      • arabella7 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 31.08.06, 21:23
        Właśnie dziś u mnie w szkole była rada pedagogiczna. O tym jaki będę miała
        wymiar godzin wiedziałam już wcześniej. Pare dni temu dyrektorka dała mi
        zadanie napisania programu na godziny dodatkowe na wspieranie nauki języków
        obcych, który mam potem fizycznie realizować w gimnazjum. Pracuję w zespole
        szkół (gimnazjum, liceum ogólno. i profilowane). Poza mną w szkole jako
        germaniści pracują 2 mgr jak ja i 2 licencjaty, ale to ja mam ponieść ciężar
        pracy w gimnazjum (język niemiecki jest nadobowiązkowy i uczniowie mają go
        gdzieś). Dzisiaj rozmawiałam jeszcze przed radą z zastępcą dyra i powiedziałam
        co o tym myślę, że żaden dobry ogólniak nie ma wśród kadry licencjatów z
        języków. Milczenie było odpowiedzią. Na radzie dowiedziałam się, że "koleżanka"
        po fachu z licencjatem nie ma żadnej godziny w gimnazjum. Zagotowało mi się.
        Czarę goryczy przechylił jeszcze fakt, że dostałam wychowawstwo w klasie z
        jedną osobą w nauczaniu indywidualnym. I wiecie co, mam wychowawstwo w
        nauczaniu indywidualnym- liceum, ale nie uczę tam niemieckiego. A wiecie kto to
        robi ??? Szlag mnie trafia i już teraz szukam pracy -31 sierpnia. Szkoła nigdy
        nie będzie miała dobrych wyników, jeśli odchodzą takie klocki. Po układach może
        uczyć nawet głąb, który w czasie wizyty młodzieży z Niemiec ma problemy z
        niemiecim (wiem to od innej koleżanki). Łączę się z wszystkimi desperatami.
        • konkie76 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 31.08.06, 22:37
          Tak jest wszędzie i trzeba albo to olac, albo od tego uciec do innej pracy.
      • ajala1 Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 01.09.06, 10:31
        Złożyć podanie do dyrektora. Jeśli jesteś przeciętnym nauczycielem i kiepskim
        pracownikiem, zgodzi się natychmiast, nawet nie mając zastępstwa za
        Ciebie. /Zresztą szybko je znajdzie:)/ Jeśli jesteś efektywnym /skutecznym jak
        kto woli/ nauczycielem, kreatywnym i dyspozycyjnym pracownikiem, tudzież masz
        inne niezaprzeczalne walory, które akurat w tej szkole są wskazane, możesz
        negocjować zmianę warunków pracy /i płacy w pewnych obszarach też/. Jeśli
        dyrektorowi będzie zależało byś pozostała, będzie "elastyczny" - to i tak dla
        niego korzyść i wygoda.
        Po 6 latach pracy gdziekolwiek może pojawić się kryzys pod tytułem "Co ja tu
        robię? Przecież to nie moja bajka."
        Byli nauczyciele /moi znajomi/ są m.in.: politykami, samorządowcami,
        pracownikami ambasad, zakładów penitencjarnych, biur podróży, policji,
        dyrektorami /a nawet prezesami/ dużych firm - to ci, którzy rzeczywiście
        chcieli się "wyrwać" i wiedzieli, co ze swoim życiem zrobić. Nie czekali aż
        praca i kariera sama ich odnajdzie.
        Odwagi życzę, to tylko jeden papierek, a radykalnie zmieni Twoje życie. Jeśli
        zostaniesz w tej samej placówce - to już na innych warunkach, jeśli odejdziesz
        to być może odnajdziesz "swoją bajkę". Jest jeszcze inna opcja - spadniesz na
        dno, a wtedy każdy nawet najmniejszy kop będzie już tylko w górę:))Pzdr
      • centrumwellness Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 01.09.06, 11:24
        Zalozylam wlasna firme, i zarabiam kilka nauczycielskich pensji miesiecznie.
        Pozdrawiam
        Byla nauczycielka
        • irini Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 01.09.06, 11:33
          centrumwellness napisała:

          > Zalozylam wlasna firme, i zarabiam kilka nauczycielskich pensji miesiecznie.
          > Pozdrawiam
          > Byla nauczycielka
          To może powiesz, czym zajmuje sie Twoja firma?
        • irini Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 01.09.06, 11:34
          centrumwellness napisała:

          > Zalozylam wlasna firme, i zarabiam kilka nauczycielskich pensji miesiecznie.
          > Pozdrawiam
          > Byla nauczycielka

          Pierzesz brudne pieniądze, kantujesz US, czy masz kontakty z przetępczością
          zorganizowaną?
          • centrumwellness Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! 01.09.06, 11:41
            irini napisała:

            > Pierzesz brudne pieniądze, kantujesz US, czy masz kontakty z przetępczością
            > zorganizowaną?

            Czy w tym kraju osoba zarabiajaca troche wieksze pieniadze niz wiekszosc musi
            byc zlodziejem?
            Zmien swoje myslenie bo hamujesz swoj rozwoj.
            Przestan tak jak komunisci rownac w dol, czyli jak ktos ma wiecej od ciebie to
            trzeba mu zabrac.
            Pomysl co zrobic zeby miec tez wiecej.
            Zarabiam tyle dzieki wlasnej pracy i kazdego moge tego nauczyc, ale zmiencie
            swoje myslenie, bo strasznie was ogranicza.
            Masz pytania napisz do mnie:
            centrumwellness@op.pl
      • Gość: efka Jestem gdzie indziej i płaczę za szkołą IP: 195.136.186.* 07.09.06, 11:50
        Pracowałam sobie spokojnie w gimnazjum ale zachciało mi się wiekszych zarobków,
        ambitniejszych zadań i urlopu nie w wakacje.
        I poszłam do innej instytucji. Mam 2 tygodnie urlopu w pracy poza sezonem, bo w
        sezonie nie ma szans. Pracuje po 14-16 godzin na dobe. Mam fatalna atmosfere w
        pracy. I to, co zarabiam wcale mnie nie cieszy, bo nie mam nawet cczasu wydawac
        z przyjemnoscia.
        • Gość: mysza gdybys dostała szanse powrotu??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 07:20
          Pracowałam sobie spokojnie w gimnazjum ale zachciało mi się wiekszych zarobków,
          >
          > ambitniejszych zadań i urlopu nie w wakacje.
          > I poszłam do innej instytucji. Mam 2 tygodnie urlopu w pracy poza sezonem, bo w
          >
          > sezonie nie ma szans. Pracuje po 14-16 godzin na dobe. Mam fatalna atmosfere w
          > pracy. I to, co zarabiam wcale mnie nie cieszy, bo nie mam nawet cczasu wydawac
          >
          > z przyjemnoscia.

          Jesli ktos zaproponowałab by ci prace w szkole wróciłabys? Jesli tak to dlaczego jesli nie dlaczego?
          • Gość: efka Wróciłabym IP: 195.136.186.* 17.09.06, 08:11
            1 - tu, gdzie teraz pracuje mam tylko 2 -3 tygodnie wolnego w roku, a poza tym
            pracuje od poniedzialku do niedzieli
            2 - niby zarabiam troche wiecej niz nauczyciel, ale znaczna czesc tej kwoty
            wydaje na jazde w terenie
            3 - w szkole sobie czlowiek przychodzi, siedzi w ciepelku, a ja zasuwam po
            najgorszych melinach i zadupiach
            4 - w szkole masz dostep do kursow, szkolen, masz czas na swoj rozwoj - a ja
            nie mam czasu na nic
            5 - w szkole masz okreslona ilosc godzin w tygodniu a tu czas nienormowany -
            czyli tyranie po 12-14 godzin na dobe czesto
            6 - w szkole masz jasne reguly awansu zawodowego
            7 - atmosfera w pracy zalezy od ludzi , z ktorymi pracujesz - ja mialam w
            gimnazjum cudowne grono

      • Gość: mm Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.06, 12:27
        Minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego od 1 stycznia 2005 r.
        kwalifikacje \ stopień
        awansu zawodowego nauczyciel
        stażysta nauczyciel
        kontraktowy nauczyciel
        mianowany nauczyciel
        dyplomowany
        I grupa 1143 1355 1716 2059
        II grupa 983 1164 1473 1770
        III grupa 845 1004 1271 1526
        IV grupa 701 836 1056 1266

        czy te podane wynagrodzenia nauczycieli są kwotami netto czy brutto?
        • Gość: echtom Re: jak wyrwac się z pracy w szkole???!!!! IP: 153.19.98.* 22.09.06, 16:15
          Na pewno brutto. Nauczyciel mianowany I grupy zarabia na "gołym" etacie ok.
          1200 zł na rękę, a w tabeli jest 1716.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka