Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kogo dziś Pani szuka do pracy?

    07.09.06, 15:28
    "[..]To dla polskiego rynku pracy kiepsko. Wymieńmy zawody, w których w Polsce
    już trudno o fachową kadrę.
    - To na pewno menedżerowie wyższego szczebla, informatycy, handlowcy,
    budowlańcy.[..]"

    Ja mam sposobność obserwowania tego procesu od drugiej strony. Mam spore
    kwalifikacje i długoletnie doświadczenie w obszarze IT i od kilku tygodni
    poszukuję nowej, interesującej pracy (życie zmusiło). W przeciągu tego czasu
    znalazłem sporo ciekawych ofert pracy, w odpowiedzi na które przesłałem email
    (majacy formę LM) oraz CV (do rekruterów i wprost do działów HR firm
    poszukujących danego pracownika). I powiem szczerze, że jestem conajniej
    zdumiony brakiem _jakiejkolwiek_ reakcji na aplikowanie. Nie, skłamałbym:
    miałem parę kontaktów, ale tylko i wyłacznie od rekruterów z zagranicy (bo i
    tam "umiesciłem się" w bazach). A polscy pracodawcy i agencje - zero!
    Dochodzę powoli do wniosku, że najwyraźniej nie warto zbytnio się chwalić
    swoim dorobkiem w CV - szerokie kompetencje i doświadczenie doceniają bowiem
    chyba tylko i wyłącznie za granicą. W Polsce trzeba wycinać z CV wszystko co
    jest nadmiarowe w stosunku do wymagań, bo jak jesteś za dobry to i tak
    lądujesz w koszu. Smutne... :(
    Obserwuj wątek
      • Gość: Wąsaty recruter Nie ma ludzi do pracy ,ci co są,to nic nie umiom ! IP: *.pl 10.09.06, 14:07
        No ,ni cholery nie umiom te bezrobotne .
        • Gość: Andrzej Re: Nie ma ludzi do pracy ,ci co są,to nic nie um IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.06, 14:09
          Jesli masz doświadczenie pracy w IT to szukaj czegoś za granicą a nie u nas.
          • Gość: Delfina Re: Nie ma ludzi do pracy ,ci co są,to nic nie um IP: *.zaodrze.punkt.pl 10.09.06, 14:28
            Dokładnie tak jest, i nie chodzi tylko o informatyków. Ostatnio koleżanka
            starała się o pracę w biurze i usłyszała, że ma "za wysokie kwalifikacje". Chyba
            za dużo ludzi w Polsce ma kompleksy, w ten sposób nigdzie nie dojdziemy...
            • Gość: -s- Re: Nie ma ludzi do pracy ,ci co są,to nic nie um IP: *.cable.casema.nl 10.09.06, 20:15
              Podczas rekrutacji za granicą również odrzucamy zbyt wysoko wykwalifikowanych aplikantów. Nic w tym dziwnego.
              • Gość: Delfina Re: Nie ma ludzi do pracy ,ci co są,to nic nie um IP: *.zaodrze.punkt.pl 10.09.06, 22:03
                Ale dlaczego odrzucacie? W końcu jeśli ktoś chce pracować poniżej swoich
                kwalifikacji to chyba jego/jej sprawa? W czym problem?
                • Gość: m Re: Nie ma ludzi do pracy ,ci co są,to nic nie um IP: 80.50.84.* 11.09.06, 08:22
                  w tym ,że po 2 miesiącach pracy poniżej swoich kompetencji bedzie szukał czegoś
                  lepszego
      • Gość: twoja_stara Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: *.nyc.res.rr.com 10.09.06, 14:29
        Brak jakiejkolwiek odpowiedzi skwituje tak : kultura nabyta, chamstwo wrodzone.
        I z drugiej strony : czy warto pracowac w firmie ktorej nawet nie stac na
        kurtuazyjne "dziekujemy ale nie jestesmy w tej chwili zainteresowani" ?. Potem
        sie dziwia rozne madrale ze mlodziez wyjezdza nie tylko z powodow finansowych
        ale z cywilizacyjnych. A przeciez uprzejmosc nic nie kosztuje.
        • Gość: sdfsds Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: *.it-net.pl 10.09.06, 14:42
          podpisuje sie obiema rekami, wysłałem jakis czas temu kilka cv firmom reklamowym
          szukajacym pracowników, zero odzewu, ani me ani be ani kukuryku
          --

          punkt skupu
          • tomek854 Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? 10.09.06, 14:47
            Ja szukalem pracy w Edynburgu to do teraz dostaje odpowiedzi(listowne) z
            podziekowaniami od np. osiedlowej firmy przeprowadzkowej albo firmy
            transportowej majacej dwie ciezarowki... A w Polsce wielkiego koncernu na to
            nie stac!
            • Gość: byq Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: *.com.pl 10.09.06, 17:35
              dokladnie tak jest !
              zupelnie inna kultura. do tego widac ze to nie sa odpowiedzi automatyczne (z
              automatu mailingowego), z odpowiedzi ewidentnie wynika ze ktos przeczytal to co
              sie do pracodawcy napisalo i ustosunkowuje sie do tego, nawet jesli odmawia.
            • majaroma Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? 10.09.06, 18:01
              Do mego syna, który pracuje w Islandii przyszła niedawno odpowiedź ze szwedzkeij firmy na aplikację sprzed roku, z propozycją pracy.
        • Gość: gosc portalu Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: 80.73.178.* 10.09.06, 15:04
          sama bylam bezrobotna i szukalam pracy. dzowniac na podane numery telefonow z
          Urzedu Pracy to nasluchalam sie brzydkich slow przez telefon, zadnej kultury.
          Jak takie osoby szukaja kogos do pracy jezeli obrazaja petenta. szkoda, ze nie
          nagralam tych rozmow i nie wyslalam do telewizji. w Polsce musi sie duzo zmienic
          aby ludzie nabrali kultury, oglady to jest to co sie powinno wyniesc z domu.
          • Gość: mala Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: *.rz.uni-mannheim.de 10.09.06, 17:20
            ojej i pomyslec ze rozwazalam powrot do Polski jeszcze niedawno...takie posty
            wybijaja mi to ostatecznie z glowy...eh przykre ale prawdziwe...
          • Gość: observator Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: *.dsl.bell.ca 11.09.06, 04:20
            Dokladnie tak bylo juz 5 lat temu, przyjechalem z Kanady na miesiac, z
            ciekawosci bardziej niz z potrzeby chcialem wysondowac jak to jest szukac pracy
            w Polsce, jestem dwujezyczny plus studia i praca w HR, zero odzewu, wrecz
            wrogosc, niechec i podejrzliwosc. Polska nie jest zasciankiem bo jest
            zaryglowana politycznie czy cenzuralnie, Polska jest zasciankiem, bo jest w
            niech niebywaly ladunek zawisci i malostkowosci.
        • Gość: mala Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: *.rz.uni-mannheim.de 10.09.06, 17:18
          dokladnie tak jest!

          w pelni sie zgadzam!chamstwo i nieumiejetnosc zachowania sie odstrasza!
          coz nadal szara polska rzeczywistosc, przeplatajaca sie z nieuzasadniona duma
          bycia Polakiem...
      • Gość: JB Winne są firmy headhunterskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.06, 14:44
        To wszystko przez firmy headhunterskie. Specjalnie wytwarzają wrażenie, że nie
        ma odpowiednich kandydatów, żeby wytworzyć wrażenie konieczności kożystania z
        ich usług.
        Kilka razy byłem w takiej firmie na rozmowie i więcej nie pójdę. Przepytywał
        mnie koles, ltóry nie miał pojęcia o co pyta. Ma tam napisaną jedyną słuszną
        odpowiedź i cokolwiek inne jest według niego złe.
        Co więcej tym kolesią płacą od każdego przepytanego kandydata więc nie zależy
        im na szybkim znalezieniu właściwego. Zawsze w czasie rozmowy okazywało się, że
        tak naprawde poszukują kogoś na inne stanowicko i oczekują innych wymagań niż
        napisali w ogłoszeniu lub powiedzieli w rozmowie. Raz nawet chcieli mnie
        przepytać ze znajomoći niemieckiego. A ja tego języka nie znam, nie podałem w
        CV, że znam a oni nie podali w ogłoszeniu, że jest to konieczne... no i po co
        marnowali mój czas?
        Częste jest też, że mam odpowiednie kwalifikacje ale pracodawca oferuje mi
        pensjęo połowę mniejszą niż mam obecnie.
        • Gość: m Re: Winne są firmy headhunterskie IP: *.prenet.pl 10.09.06, 18:03
          bo ten twor headhunters to powinni wogole zlikwidowac, namnozylo sie takich i
          mysla ze wszystkie rozumy pozjadali.
          Ten gosc co udzielal wywiadu tez jakby byl srednio zorientowany w sytuacji,
          skoro nie potrafia sobie znalezc 10 chlopa zeby im biuro odremontowac to raczej
          nie swiadczy najlepiej o nich.

          Headhunters powinni szukac specjalistow na naprawde wysokie stanowiska, a nie
          handlowca do masarni, od tego jest pani kadrowa na miejscu i takie cos dziala
          duzo skuteczniej. A te wszystkie firmy HR to jest jedna wielka pomylka.

          PS. zeby nie bylo ... pracuje i jest mi dobrze w Polsce.
          • Gość: YouzeQ Firmy headhunterskie dbają tylko o zarobek IP: *.std.tsi.tychy.pl 11.09.06, 09:35
            Znajoma była "na przeszpiegach" na fozmowie kwalifikacyjnej jakaś "cfaniara z
            warszawki" na odpowiedź że liczy się jakość usług powiedziała zdenerwowana
            wprost: "liczy się kasa a nie ideologia".

            Nie dziwi mnie teraz już, że znajomy dostał od Addeco kilku żuli i lebrów którzy
            powiedzieli, że jak ich wywali to mu "wpi**dolą za bramą". Dlatego kumpel
            poszukuje na zakład pracowników przez polecenia rodzinne a nie przez firmy
            PSEUDOREKRUTACYJNE
      • cyprys05 w 2000 r. to trzeba bylo miec po studiach 2 lata 10.09.06, 15:27
        Tak sie sklada ze konczylem studia w 2000 i od jesieni 1999 szukalem pracy
        (ang, niezle CV). Ale pomimo intensywnych poszukiwan (gazety, net) nie moglem
        znalezc ofert, w ktorych nie wymagano by conajmniej 2 lat doswiadczenia. Tylko
        Big 5 w tym czasi naprawde rekrutowala absolwentow. Wiec nie wiem co ta pani
        mowi o latwosci znajdowania pracy w tamtym okresie - skoro nie bylo takich
        ofert.

        Natomiast co headhunterow to mialem kontakt mailowo-telefoniczny z kilkoma
        firmami z Londynu i generalnie tez jestem srednio zadowolony. Zazwyczaj na
        poczatku byli bardzo mili zeby mnie przekonac zeby przeslac moje CV dalej, ale
        jezeli cos w procesie rekrutacji nie wychodzilo to informowali mnie o tym duzo
        pozniej, jak chcieli wyslac moje CV do kolejnej firmy.
        • Gość: london111 Re: w 2000 r. to trzeba bylo miec po studiach 2 l IP: *.xdsl.murphx.net 10.09.06, 15:35
          heh,czyzby kolejny artykul gazety namawiajacy do powrotu do Polski,jacy to
          pracownciy z doswiadczeniem z zaagranicy sa cenieni i potrzebni:)
          Niedawno Wroclaw mial werbowac mlodych i wyksztalconych do pracy,mialo byc tak
          glosno w calym londynie,niestety cos to wszytsko ucichlo.
          • alterpars podobno Polska utworzyla 300tys miejsc pracy.... 10.09.06, 19:15
            ...w Londynie
      • rrosemary mdli mnie juz od tych tekstow o informatykach, 10.09.06, 16:04
        menedzerach, koordynatorach, sprzedawcach,handlowcach...tak jakby w tym kraju
        czy mzoe w ogole na swiecie nie bylo nic innego jak tylko te zawody!! mozet o i
        brzmi dumnie a potem okazuje sie ze tak naprawde taka osoba siedzi i przez
        telefon namawia ludzi do kupna czegos albo lazi po mieszkaniach :/ kolejny
        artykuł z ktorego nic sie dowiedziec nie mozna bo znowu wszystko dotyczy waskiej
        grupy zawodowej :(
        • Gość: mgr inż. Budowlanka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.09.06, 16:21
          "...Budowlańcy mają dziś w Polsce bardzo dobrze. Wykonując najprostsze prace na
          budowie można dziś zarobić dzienne 130-150 zł dziennie." Fajsko, zakladajac ze
          pracuje sie na budowie 12 godzin, daje srednio 11-12,5zl/godz. Czy autorka moze
          podac GDZIE sie tyle zarabia na budowie wykonujac najprostsze prace zeby placili
          tyle? We Wroclawiu nie ma takiej firmy
          • Gość: jajcarz Re: Budowlanka IP: 87.239.57.* 10.09.06, 16:44
            coraz częściej artykuły w GW sa takie jak w "Skandalach" ;-))
            • Gość: gosc Re: Budowlanka IP: *.ventca.adelphia.net 10.09.06, 18:19
              oczywiscie , rzetelnosc i uczciwosc ludzi nawet w tym wywiadze jest
              najwaznjesza, nalezy podawac normalne zarobki i normalnie wymagac, zazrobki do
              50 tys zlo, lub te dniowki dla budowlancow, a ile mozesz zarobic ja nie jestes
              gladiatorem
              • alterpars a ktos jeszcze szuka pracy w kraju po studiach???? 10.09.06, 19:14
                powodzenia.....buahahahahaha no w sumie ktos musi budowac te no Ojczyzne.
                • jagborisverige Informatycy 10.09.06, 20:01
                  aaaaa,
                  praca dla informatykow,
                  moze ktos z GW przyjzalby sie oferta dla tzw informatykow.
                  Bo w Polsce jak sie studiuje inzynierie oprogramowania albo telekomunikacje to i
                  tak nazywaja tego czlowieka informatykiem,
                  ale Ci ludzie nie maja tej samej wiedzy to jest ZUPELNIE inna branza.
                  dodajac fakt, ze kazdy pracodowca chce kandydata z kilkuletnim doswiadczeniem,
                  to dla przecietnego studenta tak wiele ofert juz nie zostaje :(

                  (PS z mojego uniwersytetu rocznie tzw informatykow jest ponad 200)
                  w dziale Praca na stronach GW, mozna znalezc obecnie ponad 2000 ofert z branzy
                  Technika, Inżynieria, IT, czyli do tych 200 osob rocznie dorzucam jakies
                  700(studentow elektroniki i wszystkich ze studiow inż.)
                  Jedna uczelnia produkuje okolo 900 absolwentow rocznie. Czy mam liczyc dalej?

                  Problem w tym, ze jak student ma ten smieszny tytul informatyka i pracuje z
                  komputerem, to kazdy mysli ze pracuje w swoim zawodzie...


                  ...
                  ale moze sie myle
                • Gość: m Re: a ktos jeszcze szuka pracy w kraju po studiac IP: *.prenet.pl 11.09.06, 07:38
                  a co zal dupe sciska, ze nic nie umiales i zmywasz teraz naczynia w Irlandzie ?

          • Gość: qbad Re: Budowlanka IP: 82.112.137.* 11.09.06, 01:13
            za 150 pln dzienie to ja wlasnie rzucam studiowanie automatyki na agh w krk i
            prace inzyniera,

            prosze tylko o kontakt do firmy ktora tyle daje
          • Gość: budowlaniec Re: Budowlanka IP: 82.160.71.* 11.09.06, 13:18
            wypowiedź o zarobkach w branży budowlanej zbulwersowała mnie najbardziej, ze
            wszystkich dotychczasowych bzdur, jakie przeczytałem w gazie. Na lubelszczyźnie
            np. o legalną pracę w tej branży (chodzi właśnie o najprostsze prace) jest
            bardzo trudno, tak zwane firmy (jednoosobowi podwykonawcy) zatrudniają na czarno
            (przykład wypadek z dźwigiem) i oferują ... 5 lub 6 zł za godzinę. Wiem co
            piszę, bo mając doświadczenie w tej branży (i chęć do pracy) po prostu nie
            mogłem znaleźć pracy, w której zaoferowanoby przynajmniej 9 zł za godzinę.
      • kapitan_stopczyk Tacy "wielozawodowcy" to najczęściej dyletanci. 10.09.06, 19:57
        Ich wiedza jest powierzchowna i płytka.
        Najczęściej braki kwalifikacji pokrywają tupetem, arogancją i bezczelnością.
        Ale są na TOPIE.
        Bo przeciez mają 5 - 8 "fachów" w ręku - sa kreatywni i mobilni.
        Tak dzisiaj trzeba.

        Ale nic nie zastąpi doświadczenia.

        I dlatego tyle BYLEJAKOŚCI wokół.......
      • Gość: traveller idiotym totalny z tymi podróżami IP: 217.97.193.* 10.09.06, 19:58
        To, że ktoś był tam i ówdzie, świadczy wyłącznie o tym, że miał KASĘ a nie o
        odwadze czy przedsiębiorczości. Co za głupota! Gdyby mine było stać to bez
        wahania pojechałbym nawet na Antarktydę ale czy z tego wynika, że byłbym odwazny
        czy przedsiębiorczy? No przecież totalna bzdura. Nawet totalny tchórz i niedojda
        życiowy jak się mu zorganizuje wycieczkę to też pojedzie.
        • Gość: Delfina Re: idiotym totalny z tymi podróżami IP: *.zaodrze.punkt.pl 10.09.06, 22:06
          Ja myślę, że tu nie chodzi o wyjazdy typu dwutygodniowe wczasy w Grecji, tylko o
          wyjazdy zarobkowe, np. roczny pobyt i praca w Anglii itp. To świadczy o tym, że
          zamiast tkwić w marazmie, wziąłeś sprawy w swoje ręce, byłeś na tyle kumaty żeby
          zorganizować sobie na ten czas pracę i mieszkanie, a jak się przy tym
          podszkoliłeś z języka to już w ogóle rewelacja:) Oczywiście nie zawsze wygląda
          to tak różowo ale zdarza się
        • Gość: pracującaPodróżnic Nieprawda IP: *.chello.pl 11.09.06, 00:41
          Jako studentka jezdzilam wszedzie gdzie sie dało za smieszne pieniadze, gdzies
          tam uciułane na telemarketingu. za 700 zl. bylam w stanie przeżyć w ciekawych
          krajach jak Serbia, Czarnogóra,Albania, Ukraina(ponadto byłam jeszcze w Chinach-
          co prawda niemal roczne oszczędzanie). Również starczało mi na Hiszpanię ,
          Portugalię, Włochy. Może tym razem nie były to 3 tygodnie, ale za 70 euro
          spokojnie przeżyłam tydzień w Barcie.
          Trzeba właśnie wiedzieć jak szukać i jak podróżować. Najczęsciej była to podróż
          autostopem, korzystałam z HC(hospitality club) i powiem szczerze, iż swiadczy
          to w jakimś sensie o odwadze i przedsiebiorczosci, a nie o posiadanej kasie.
          trzeba tylko chcieć. Pracodawcy prawie zawsze pytali o moje podróże i robiły na
          nich wrażenie, więc nie pisz głupot.
          • Gość: traveller Tydzień za 70 euro???? niezła ŚCIEMA IP: 217.97.193.* 11.09.06, 00:56
            W takie bajki to nie uwierzę, no chyba że masz anoreksję a do spania wystarczy
            ci dworzec i prysznic raz w tygodniu. Takie ceny to może są gdzieś w Bangladeszu
            albo w środkowej Afryce a na pewno nie w Europie. O ile mi dobrze wiadomo to
            Barta jest w Czechach a tam mają ceny prawie takie same jak w Polsce i jak się
            człowiek wysili i poszuka juz extremalnie tanich noclegowni to wątpię czy coś
            się znajdzie za mniej jak 30pln za dobę (chyba że jakaś nora bez prysznica gdzie
            karaluchy łażą) - to już jest chyba najtaniej jak się da w przeliczeniu na
            tydzień już masz minimum te 210pln a jedzenie? Wiadomo, że na wyjeździe
            wyżywienie wychodzi zawsze drożej niż u siebie w domu. To by wychodziło
            10pln/dzień i po budżecie a co za to kupisz? Kilogram bananów, jogurt i
            czekoladę albo najwyżej jakąś breję w barze mlecznym. Konkretny obiad i to w
            taniej restauracji kosztuje minimum 20pln. To mamy spanie i żarcie a reszta? A
            jakaś komunikacja miejska a bilety w różne ciekawe miejsca? Ja sobie nie
            wyobrażam jechać gdzieś jak koczownik, to dosłownie ascetyzm jakiś.
          • Gość: traveller w Chinach z kolei jest dość tanio ale IP: 217.97.193.* 11.09.06, 01:01
            podróż pieruńsko droga, minimum te 3000pln trzeba wybulić na podróż (w obie
            strony) i to jeszcze trzeba szukać promocji. I co? Może powiesz mi, że za 200zł
            się tam dostałaś z Polski? :-)
          • Gość: mentor Re: Nieprawda IP: 82.160.71.* 11.09.06, 13:25
            Zarozumiała studentko! W wypowiedzi Pani z gazu nie chodziło o podróże, których
            celem jest poznanie, tylko o migrację zarobkową. I w tym sensie ja bardziej
            podziwiam tych, którzy mają jeszcze odwagę zostać i pracować w Polsce niż szukać
            szczęścia za granicą. Wyborcza stworzyła mit, że to najlepsi wyjeżdzają z Polski
            i z tego mitu mają teraz czerpać jeszcze HR-owcy? Temat rzeka, ale daleka jestem
            od wniosku, że jak ktoś pracował za granicą, to jest bardziej wartościowym
            pracownikiem od tego, który (z różnych powodów) ciuła w ojczyźnie.
      • daghda.irish.pub Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? 10.09.06, 20:10
        Hmmm...

        ...może specjaliści nie chcą widzieć problemu, jakim jest problem z poszukiwaniem pracowników? W artykule była mowa o problemie sprzedawców - mam dobre doświadczenie w tej dziedzinie, ale... proponowano mi prace jako przedstawiciel handlowy. Proponowano jakies mizerne warunki, bo... nie mam wyższego wykształcenia. A doświadczenie? "Nie liczy się". Paranoja...

        Postanowiłem się wziąść za poszukiwanie pracy pod kierunkiem mojej szkoły - budowa maszyn, CNC i takie tam. Zaaplikowałem do kilku firm. Wiekszość nie odpowiedziała a jedna wysłała, że mam za duże wykształcenie i zbyt dobre doświadczenie. Co jest tryumfem...?

        Mam średnie techniczne z matura na bardzo dobrym poziomie, dodatkowo studium grafiki komputerowej. W Polsce wiecznie coś komuś nie pasowało.
        Teraz siedzę w Czechach, pracuję w jednej z większych firm komputerowych. Nikt mnie nie pytał o wykształcenie. Najpierw pokazałem co potrafię i umiem (nawet - tak, polscy dziwni pracodawcy - bez certyfikatów!) i się to wsystkim podobało. |Nikt się nie przejmował, że nie mam jakiegoś tam świstka - w ramach szkoleń, mogę je zrobić w firmie. O ile będę chciał. A pewnie, że chcę.

        Tak więc ja nie wracam do Polski. A oni niech dalej sobie szukają ludzi, którzy mają niskie wykształcenie, bo w ten sposób można im mniej płacić.
        Niech nadal szukają specjalistów, którzy nie mają praktyki ani żadnego doświadczenia, choćby byli i samoukami. Co tam.

        Srdecny pozdrav.
        • mulla_komar Ja po kulturoznawstwie jestem analitykiem finansow 10.09.06, 20:56
          ym. W Polsce oczywiscie bez szans na taka prace. W Anglii pracodawca sprawdzil
          czy potrafie logicznie wyciagac wnioski, czy mam analityczny umysl i w 6
          miesiecy mnie przeszkolil. Poprostu w Polsce potrzebuja gotowca, zeby jak
          najwiecej na nim zaoszczedzic. Za granica przewaznie inwestuja w soich
          pracownikow, wyrabiajac sobie respekt i lojalnosc.
      • Gość: programista c++ Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: *.icm.edu.pl 10.09.06, 23:00
        Stary, ty to masz problemy... Ja juz ktorys raz z rzedu zostalem uwalony przez haera, mimo ze przechodze trudne testy na kompetencje. Aktualnie dalej szukam pracy, i nie widze nawet perspektyw na jej znalezienie. Jesli w ciagu 2 miesiecy nie znajde, wyjezdzam z kraju.
        • poszukiwacz_pracy Re: Kogo dziś Pani szuka do pracy? 10.09.06, 23:05
          Popieram, ja też spadam z tego kraju podobno w Irlandii szukają informatyków, a
          jeśli nawet nie to wolę tesco angielskiego od polskiego
      • amanasunta53 150zł dziennie na budowie,gdzie? 10.09.06, 23:44
        Już lecę,tylko zawinę kiecę.,,Najprostrze prace czyli np.obsługa betoniarki,albo
        podawanie gwoździ''.Jak sie pisze takie bzdury to trzeba się najpierw naprac
        mózgotrzepem.U ,,łowców głów''to sie pija?
        6x4x150=3600zł ręka.to murarz-tynkarz jak ja o 50%wiecej czyli 5400 zł reka
        .Takie płace to tylko w Irlandii,fakt ,że za dwa a nie cztery tygodnie.I jeszcze
        trzeba papu i wyro w euro opłacić.Ale 7500-6000 zł jak sie przyoszczędzi sie
        ma.W Polsce max to 2500-3500 dla fachowca za 10 godzin 6 dni w tygodniu,ZUS
        oficjalny 800zł.Bez szatni,możliwości umycia sie i w syfie.I to zap..trzy razy
        taki jak w Irlandii.Jeszcze obawa czy polski ,,bisnesman''zapłaci.Bo to różnie bywa!
        Podczepiam sie pod nick siostry,bo własnie wrócilem z Irlandii.Jade znowu za 3
        tygodnie i do świat juz zostaje.I jeszcze jedno.Szef zaproponował mi zwolnienia
        -PŁATNE,na zajecia, jak zacznę studiowac w Dublinie.I moge załapać stypendium.A
        studia tańsze niz w Polsce. Ale na razie chce sie troche odkuc.Pozdro.Zbyszek
        • amanasunta53 Re: 150zł dziennie na budowie,gdzie? 10.09.06, 23:47
          Żeby była jasnośc.Pisze o płacach w WARSZAWIE,gdzie ponoć najwiećej płacą.

          amanasunta53 napisała:

          > Już lecę,tylko zawinę kiecę.,,Najprostrze prace czyli np.obsługa betoniarki,alb
          > o
          > podawanie gwoździ''.Jak sie pisze takie bzdury to trzeba się najpierw naprac
          > mózgotrzepem.U ,,łowców głów''to sie pija?
          > 6x4x150=3600zł ręka.to murarz-tynkarz jak ja o 50%wiecej czyli 5400 zł reka
          > .Takie płace to tylko w Irlandii,fakt ,że za dwa a nie cztery tygodnie.I jeszcz
          > e
          > trzeba papu i wyro w euro opłacić.Ale 7500-6000 zł jak sie przyoszczędzi sie
          > ma.W Polsce max to 2500-3500 dla fachowca za 10 godzin 6 dni w tygodniu,ZUS
          > oficjalny 800zł.Bez szatni,możliwości umycia sie i w syfie.I to zap..trzy razy
          > taki jak w Irlandii.Jeszcze obawa czy polski ,,bisnesman''zapłaci.Bo to różnie
          > bywa!
          > Podczepiam sie pod nick siostry,bo własnie wrócilem z Irlandii.Jade znowu za 3
          > tygodnie i do świat juz zostaje.I jeszcze jedno.Szef zaproponował mi zwolnienia
          > -PŁATNE,na zajecia, jak zacznę studiowac w Dublinie.I moge załapać stypendium.A
          > studia tańsze niz w Polsce. Ale na razie chce sie troche odkuc.Pozdro.Zbyszek
          • Gość: dan Re: 150zł dziennie na budowie,gdzie? IP: 213.77.56.* 11.09.06, 01:10
            hej - murarz - to prawda czy sciemniasz?
            • amanasunta53 Re: 150zł dziennie na budowie,gdzie? 11.09.06, 03:02
              Prawda.
      • Gość: HaHaHa....MBA Kogo dziś Pani szuka do pracy? IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.06, 02:22
        I znowu te bajery o MBA. :)

        W Polsce NIE MA studiów MBA.
        Sa tylko takie, które sie tak nazywaja........
      • Gość: goh. Kogo dziś Pani oszuka w pracy? IP: 81.219.210.* 11.09.06, 02:48
        • Gość: usak Jaka jest roznica miedzy sprzedaza a marketingiem? IP: *.msy.bellsouth.net 11.09.06, 05:36
          "Brakuje ludzi! Nasze uczelnie wciąż nie kształcą sprzedawców. Bo modny był
          marketing, a nie sprzedaż."
          Jaka jest w Polsce roznica miedzy sprzedaza, a marketingiem i dlaczego
          absolwenci marketingu sa zlymi sprzedawcami?
          • Gość: m Re: Jaka jest roznica miedzy sprzedaza a marketin IP: *.prenet.pl 11.09.06, 07:48
            bo pan z HR (Headhunter czy jak mu tam) tak ma napisane na kartce, moze zle
            zrozumial, ale juz tak napisal i tak jest w Polsce.
      • qvintesencja Wy narzekacie a rynek dziala 11.09.06, 07:46

        Stosunki na rynku pracy w Polsce stopniowo sie poprawiaja i beda sie poprawialy
        w miare gdy zatrudnienie i konkurencja z rynku unijnego beda rosly. W tej
        chwili juz jest tak ze pracodawcy w niektorych segmentach rynku zrobili sie
        grzeczniejsi a place oferowane ciut wzrosly.

        Obecnie firmy jeszcze nie odpowiadaja na oferty bo kandydatow do pracy jest
        nadal sporo. Gdy na rynku bedzie duzy brak ludzi to firmy beda nagabywaly zeby
        do nich przyjsc na rozmowe.

        Nie wiecie tego ale jak w krajach wysoko rozwinietych jest recesja i nagle ludzi
        do pracy jest duzo bo firmy zwalniaja i bankrutuja to odpowiedzi na oferty tez
        zanikaja a caly proces rekrutacji jest mniej grzeczny. Bo zachowania stron na
        rynku pracy sa wynikiem dzialabia prawa popytu i podazy

        • Gość: supervisor pytam, bo nie wiem czy czekać, czy już dać nogę IP: *.e-wro.net.pl 11.09.06, 13:30
          > W tej chwili juz jest tak ze pracodawcy w niektorych segmentach
          > rynku zrobili sie grzeczniejsi a place oferowane ciut wzrosly.

          Jakie to segmenty rynku ?

          > Gdy na rynku bedzie duzy brak ludzi to firmy beda nagabywaly zeby
          > do nich przyjsc na rozmowe.

          Można podać jakiś przyblizony termin ? Dwa lata ? Pieć lat ?
        • Gość: mentorka Re: Wy narzekacie a rynek dziala IP: 82.160.71.* 11.09.06, 13:35
          Działania stron na rynku pracy nie są jedynie osadzone w kontekście
          ekonomicznym. Gdyby tak było - już dawno wzrosłyby pensje na przykład w usługach
          budowlanych. Mój facet pracuje w tej branży i żadnego wzrostu płac ani on ani
          jego współpracownicy nie zauważyli. Kilku pracowników z jego firmy wyjechało za
          granicę - firma przyjęła jednego na ich miejsce. I nie zanosi się, żeby to się
          miało zmienić. Nie jest to przypadek odosobniony. Myślę, że poza wspomnianym
          kontekstem ekonomicznym w naszym pięknym kraju trzeba brać pod uwagę inne
          czynniki takie jak zacofanie cywilizacyjne, brak dobrych praktych, i typowo
          polskie podejście "jakośtobędzie". Nie wiem Panie, jaką pan uczelnię kończył,
          ale musisz Pan pamiętać, że prawo popytu i podaży jest tylko ekonomicznym
          modelem, który (jak każdy model) nigdy się nie realizuje w czystej postaci.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka