happyend84
13.09.06, 13:20
Pracuję na 1/4 etatu, w miesiacu to wychodzi 40 godzin.
Studiuje dziennie i to ja można powiedziec "narzucam" pracodawcy dni kiedy
mogę pracować. Ogólnie pracuje w weekendy i jeszcze jakiś dzien w tygodniu
wypada do tego.
Ja zamiast pracować te 40h misięcznie czyli tygodniowo 10h, te 10h podzielić
można na 3 dni w tygodniu(bo tyle pracowac mogę) wychodzi 3h z kawałkiem,
zaokrąglijmy je do 4h dziennie czyli tygodniowo wyszlo by 12h a miesięcznie
48h, jest to tylko o 8h więcej niżeli mam w etacie.
Ale od kąd pracuje tam (grudzien 2005) nie zdażyło się jeszcze abym pracowała
te 40h, zawsze pracuje po ponad 80h (a to pół etatu). I dziennie pracuje po
9h, dla mnie to staje się coraz bardziej męczące. Dochodzi do tego jeszcze
premia za frekfencje, mi płaca za mój etat chociaż pracuje można powiedziec
na pół etatu.
W tym miesiącu wyliczyłam z grafiku że pracować będę 110h. To jest o 70h
więcej niż w etacie.
Nie rozumiem tego, skoro zatrudniłam się na taki etat to znaczy, że taki mi
wystarcza, a oni dają mi 2 a nawet 3 razy więcej godzin.
Pójście do działu personalnego nic nie zmieni, a ja potrzebuje pomocy, bo to
już jest ponad moje siły.