Gość: Ana
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
29.09.06, 13:28
Sama zarabiam kijowo, mam nudną prace aczkolwiek stabiną, więc z niej nie
rezygnuję. Z awansem dostałam 50 zł brutto podwyżki. Szef zpytał mnie, czy
jestem zadowolona. Tak q....wa bardzo.Miałam nadzieje, że mój mąż chociaż coś
osiągnie, ale co tu robić jak dookoła wszycy zwodzą szansami na rozwój, mówią
że za dwa miesiące dostaniesz podwyżkę a jak nadchodzi czas, to ani szkoleń
ani podwyzki nie ma. Dziś mężowi kączyła sie umowa. W nowej obiecana była
podwyżka no i znowu szef mowi, że podwyżka od stycznia. w poprzedniej robocie
było tak samo.Dlatego ją zmienił. Ja nie wiem, co za ludzie. Lepiej być
robolem za granica niż tutaj inżynierem za głodową stawkę. Jednym słowem
ch....ka. Mąż pracuje za 1600 brutto na stanowisku inżniera produktu w
międzynarodowej firmie. I jak tu kochac swój kraj? A najlepsze sa te gadki o
braku inzynierów na rynku i zatrzymaniu młodych w kraju.