Gość: piotr
IP: *.chello.pl
06.11.06, 21:29
zlozylem wypowiedzenie z pewnego zakladu pracy jednak nie zachowalem 4
tygodni tylko po 2 tygodniach od zolzenia wypowiedzenia gdy zaczal
bezpodstawnie na mnie drzeć swoją gębę powiedzialem "jutro rano nie
przychodze do pracy" to moje jedyne przewinienie w tej firmie. Mialem na oku
fajna posade. Dobrze platna. Wyslalem cv zaproszono mnie na rozmowe wszystko
bylo okey zaproszono mnie na rozmowe z szefem. Rozmowa przebiegala znakomicie
mialem dostac odpowiedz w ciagu 3 dni i lipa. Zero odzewu otrzymalem tylko
mejla z informacja ze moja kandydatura zostala odrzucona. Dzis calkiem
przypadkowo dowiaduje sie od znajomych z pracy ze ktos dzwonil i rozmawial z
moim eksszefem o mnie. Wiem ze nagadal bzdur i oczernil mnie. Nigdy nic nie
ukradlem wykonywalem wszystkie moje obowiazki nalezycie zawsze dzialalem na
korzysc firmy walilem darmowe nadgodziny, sluchalem mądrości tego idioty
bylem mobbingowany jak zarabialem na firme kilkadziesiat tysiecy wygrywajac
roznymi sposobami przetargi to slyszalem ze premii nie ma bo to moje
obowiazki. Zarabialem grosze bo na reke 1100 zł a na papierku 890 zł brutto
emeryture bede mial niesamowicie wysoka. Znajomi mnie przekonali zebym sie
zwolnil z tego obozu wkoncu sie zwolnilem i tak dran teraz sie na mnie msci.
Niszczy moja kariere. najgorsze jest to ze nic nie moge zrobic. Czy my zwykli
pracownicy zawsze jestesmy skazani na porazke przez takich frajerów??
Najgorsze jest to ze im wiecej ludzi do niego bedzie dzwonic tym bardziej
niestworzone rzeczy bedzie o mnie wygadywal. Na dzien dzisiejszy dochodzi do
mnie tylko to ze nie ma juz co szukac pracy zostaje mi tylko praca na wlasny
rachunek