Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Popsułam rynek pracy

    20.11.06, 16:29
    I teraz zbieram tego żniwa. Zażądałam za mało, teraz chcę więcej, bo widzę, że
    za to, czego zażądałam, nie jestem w stanie się utrzymać. I jest mi wstyd, bo
    podobno inne kandydatki na to stanowisko chciały o 500-1000 zł więcej (czyli w
    sumie normalną pensję). Myślałam, że zostałam przyjęta ze względu na moje
    kwalifikacje, a tu się okazuje, że po prostu okazałam się "najtańsza". Podobno
    szukali dosyć długo, więc jak znalazłam się ja, to nie chcieli mnie z rąk
    wypuścić, wiedzieli, że tańszej nie znajdą.
    No i mam za swoje. Rodzice mi wiecznie powtarzali, że trzeba się cenić, a ja
    się sprzedałam za marne grosze. I niestety wiem, że jak w końcu odejdę (a
    odejdę na pewno, tylko muszę jeszcze trochę popracować, żeby mieć rok na
    umowie, bo tak chcę), to pewnie nie będę chcieli mnie zatrzymać, bo znajdzie
    się kolejna głupia na moje miejsce.
    To prawda, że przyjezdni psują rynek pracy w Warszawie, szczególnie ci, którzy
    szukają pierwszej pracy.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Monika Re: Popsułam rynek pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 16:36
        A ile chciałaś?
        • Gość: sturbow Re: Popsułam rynek pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 16:50
          powiedziałam, ze chcę 1200... (żenada). Dali i tak 1400. Na mieszkanie mam, ale
          po opłaceniu rachunków i jedzenia i wszystkich stałych wydatków, to prawie nic
          nie zostaje.
          • djo4 Re: Popsułam rynek pracy 20.11.06, 17:30
            ups aleś gapcia:)
            ale nauczysz sie wymawiac 2500 netto na rozmowie?
            netto
            • Gość: sturbow Re: Popsułam rynek pracy IP: *.chello.pl 20.11.06, 17:45
              Nie dość, że teraz 2500 netto to teraz wyśpiewam, to w dodatku już nie będę się
              jąkać o pierwszej pracy, bo już przecież nie będzie pierwsza. A w ten sposób
              sama się stawiałam w pozycji takiej ofiary losu bez doświadczenia (które, jak
              teraz patrzę w stare cv, miała całkiem jednak niezłe).
              No ale rynek pracy popsułam :(
              I jeszcze ja to w tej firmie i tak mam dobre warunki, bo koleżanka, która
              przyjechała z b. małego miasta, pracuje też za 1400 zł, ale na umowie ma 500
              (czyli niby pół etatu). Ona też mówi, że się wstydzi, że w ogóle zgodziła się
              podpisać coś takiego, ale człowiek głupi, jak niedoświadczony.
              • Gość: ? Re: Popsułam rynek pracy IP: *.zwm.punkt.pl 20.11.06, 18:25
                powiedzialas 1200 brutto czy netto?
                • Gość: sturbow Re: Popsułam rynek pracy IP: *.chello.pl 20.11.06, 18:31
                  Netto oczywiście :)
                  • Gość: Ewa Re: Popsułam rynek pracy IP: 195.116.125.* 20.11.06, 22:59
                    Ehhh wcale rynku nie popsułaś, jak nie Ty to znalazła by się inna sosba, ja się
                    jeszcze pare miesięcy temu ceniłąm ale teraz też bym się zgodziła za 1200 netoo
                    bo jak dotad najwięcej oferowano mi 1000 brutto:/
                    • korkix78 Re: Popsułam rynek pracy 20.11.06, 23:49
                      Pewnie, sam gdy szukalem pierwszej pracy mowilem niesmialo 1100-1150 netto a w
                      glebi i tak bym sie zgodzil na mniej.
                      Niestety i tak nic nie znalalzem :-P

                      To bylo w duzej aglomeracji, ale nie w Warszawie.
                      • snajper55 Re: Popsułam rynek pracy 21.11.06, 07:43
                        korkix78 napisał:

                        > Pewnie, sam gdy szukalem pierwszej pracy mowilem niesmialo 1100-1150 netto a w
                        > glebi i tak bym sie zgodzil na mniej.
                        > Niestety i tak nic nie znalalzem :-P
                        >
                        > To bylo w duzej aglomeracji, ale nie w Warszawie.

                        To jeszcze zależy na jakim stanowisku ta pierwsza praca miała być. Co innego
                        szatniarka, co innego informatyczka.

                        S.
                        • korkix78 Re: Popsułam rynek pracy 21.11.06, 13:32

                          Pracownik ds. eksportu, asystent specjalisty ds.udzielania kredytow, "asystent
                          specjalisty.ds zakupow" i w ten desen , takie 'ogolne' nazwy to zwykle mialo,
                          a co to by mialo oznaczac w praktyce to by sie moglo okazac, gdybym
                          ktorakolwiek z tych prac dostal.

                          Nie pamietam wszystkich, naprawde duzo sie tego przewinelo :)
                    • Gość: Bis Właśnie, że popsuła !!!!! IP: *.server.ntli.net 21.11.06, 07:31
                      A jakby się ta inna osoba, zawstydziła i nie wzieła tej roboty i inna nie
                      wzieła, to wkońcu musiałaby stawka podskoczyć.
                      A, że tak zapytam jak weźmiesz tę robotę za 1000 brutto, to będzie, nawet nie
                      wiem ile na ręke 700 (ja nigdy nie zeszedłem poniżej 1000 na ręke), to żeby
                      przeżyć to co będziesz wieczorami kraść czy może cicho dawać no ten tego.
                      Jak ty odmówiłaś te 1000 brutto, to następnej osobie po tobie proponowano może
                      już 1050?
                      Nie będźcie ciamajdami, ceńcie się !!!
                      • snajper55 Popsuła ??? 21.11.06, 07:51
                        Pisałeś, że 2000 na rękę to w Polsce dużo, a teraz kręcisz nosem na 1400 netto w
                        pierwszej pracy ???

                        S.
                        • Gość: Bis Re: Popsuła ??? IP: *.server.ntli.net 21.11.06, 09:55
                          Masz IQ 55 to nie łapiesz.
                          Ta pani sama ocenia, że 1400 to nie wiele bo w jej pracy inni zarabiają więcej
                          o 1000 zł, widać w jej profesji i tam gdzie mieszka to jest mało.

                          Snajper jak cię znowu rozwałkuję jak raz to już zrobiłem, to znowu moje wątki
                          zaczną znikać ?
                          • snajper55 Re: Popsuła ??? 21.11.06, 10:20
                            Gość portalu: Bis napisał(a):

                            > Masz IQ 55 to nie łapiesz.
                            > Ta pani sama ocenia, że 1400 to nie wiele bo w jej pracy inni zarabiają więcej
                            > o 1000 zł, widać w jej profesji i tam gdzie mieszka to jest mało.

                            Wytłumaczę jak dziecku, może zrozumiesz.

                            Pisałeś, że w Polsce 2000 na rękę to dużo. Teraz piszesz, że 1400 netto to
                            psucie rynku, bo to za mało jak za pierwszą pracę. Ty się w takim razie
                            zdecyduj, jakie wynagrodzenie w Polsce jest wynagrodzeniem wysokim, a jakie -
                            niskim.

                            > Snajper jak cię znowu rozwałkuję jak raz to już zrobiłem,

                            :))))))))

                            > to znowu moje wątki zaczną znikać ?

                            Jesli są takie mądre inaczej, jak Twoje posty, to mała strata.

                            S.
                            • Gość: Bis Re: Popsuła !!! Do Snajpera_IQ55 IP: *.server.ntli.net 21.11.06, 17:29
                              W odpowiedzi na post:
                              <<<Ehhh wcale rynku nie popsułaś, jak nie Ty to znalazła by się inna sosba, ja
                              się
                              jeszcze pare miesięcy temu ceniłąm ale teraz też bym się zgodziła za 1200 netoo
                              bo jak dotad najwięcej oferowano mi 1000 brutto:/>>>
                              Ja napisałem:
                              <<<A jakby się ta inna osoba, zawstydziła i nie wzieła tej roboty i inna nie
                              wzieła, to wkońcu musiałaby stawka podskoczyć.
                              A, że tak zapytam jak weźmiesz tę robotę za 1000 brutto, to będzie, nawet nie
                              wiem ile na ręke 700 (ja nigdy nie zeszedłem poniżej 1000 na ręke), to żeby
                              przeżyć to co będziesz wieczorami kraść czy może cicho dawać no ten tego.
                              Jak ty odmówiłaś te 1000 brutto, to następnej osobie po tobie proponowano może
                              już 1050?
                              Nie będźcie ciamajdami, ceńcie się !!!>>>

                              Snajper nie rozumie tego mojego postu, ja zachęcam wszystkich aby na rynku
                              pracy starali się walczyć o swoje i nie dawali sobie wmowić np: że, 1000 brutto
                              to maksymum co można osiągnąć, a jak dostaje 1200 netto to już łaska pracodawcy
                              i nie walczyć o nic innego. Niektórych ta moja agitacja jak widać bardzo
                              denerwuje.

                              1. Wolny rynek stanowi, że w niektórych sytuacjach nawet 5000 netto to jest
                              psucie rynku, jeżeli równorzędny pracownik zarabia 10000 netto.

                              <<<I jest mi wstyd, bo
                              podobno inne kandydatki na to stanowisko chciały o 500-1000 zł więcej (czyli w
                              sumie normalną pensję).>>> (nie smucić się, naprawić rynek renegocjując swoje
                              wynagrodzenie, lub zmieniając prace !!!)

                              2. Pan Snajper napisał

                              > Pisałeś, że w Polsce 2000 na rękę to dużo. Teraz piszesz, że 1400 netto to
                              > psucie rynku, bo to za mało jak za pierwszą pracę. Ty się w takim razie
                              > zdecyduj, jakie wynagrodzenie w Polsce jest wynagrodzeniem wysokim, a jakie -
                              > niskim.

                              2000 na ręke to w Polsce jest dużo, w niektórych rejonach Polski (tzw. Polska B)
                              nawet 1000 zł na ręke jest uważane jako całkiem przyzwoite wynagrodzenie, ale
                              co ja uważam, że jest dużą pensją w Polsce, a co ja uważam ile teoretycznie
                              powinni zarabiać ludzie i o jakie pensje powinni walczyć to jest całkiem inna
                              sprawa.

                              Koledzy, - wolny rynek nie jest czymś co jest nad nami bewzględnie panuje i
                              zmusz nas do głodowych wynagrodzeń, średnia wynagrodzeń to jest coś na co my
                              mamy wpływ (jak najbardziej), my możemy wpływać na wolny rynek, negocjując
                              wysokość wynagrodzeń, wykazując między sobą pewną doze solidarności i
                              świadomości, że godząc się na niskie pensje wyrządzamy sobie krzywde i innym.
                              Niekiedy ja to tłumacze dosyć brutalnie, ale chodzi mi właśnie o dobro tych co
                              zarabiają poniżej 1000 zł na ręke. Za co da się przeżyć, ale nieda się
                              odkładać. Snajper próbuje wam wmowić, że walka o wyższe pensje jest bez sensu
                              bo jak 2000 na ręke to jest tak dużo, bo wolny rynek tak stanowi, to ta Pani co
                              zarabia 1400 powinna dać sobie spokój i cieszyć się z tego co ma. Ja go jeszcze
                              raz zacytuję:

                              >> Pisałeś, że w Polsce 2000 na rękę to dużo. Teraz piszesz, że 1400 netto to
                              > psucie rynku, bo to za mało jak za pierwszą pracę. Ty się w takim razie
                              > zdecyduj, jakie wynagrodzenie w Polsce jest wynagrodzeniem wysokim, a jakie -
                              > niskim.

                              A co my się mamy decydować co jest wynagrodzeniem wysokim a co niskim, ta Pani
                              może swobodnie podnieść swoją pensje z 1400 na 2400 to niech to robi.

                              3. Snajper napisał:

                              >> Pisałeś, że w Polsce 2000 na rękę to dużo. >

                              Zapewne tak pisalem bo to jest prawda. Może podasz link do tego mojegop postu,
                              ciekawe co ja tam pisałem.

                              Widzę, że mam w sieci swojego wielbiciela, który dostaje jakiejś obsesji na
                              moim punkcie i zaczyna "spijac każde slowo z ust moich", tfu ale snajperowi
                              jedzie z paszczy :-))))

                              4. Ja wiem snajper, że ty napiszesz, że ty wciąż nic nie rozumieszm, ale ja to
                              wszystko nie tłumacze tobie tylko moim rodakom. Ja do ciebie jeszcze kiedyś
                              napisze oddzielny wątek ale to już nie dzisiaj.

                              pozdrawiam wszystkich
                              • snajper55 Re: Popsuła !!! Do Snajpera_IQ55 21.11.06, 18:15
                                Powtórzę, bo chyba nie przeczytałeś:

                                Pisałeś, że w Polsce 2000 na rękę to dużo. Teraz piszesz, że 1400 netto to
                                psucie rynku, bo to za mało jak za pierwszą pracę. Ty się w takim razie
                                zdecyduj, jakie wynagrodzenie w Polsce jest wynagrodzeniem wysokim, a jakie -
                                niskim.

                                S.
                                • Gość: xx Re: Popsuła !!! Do Snajpera_IQ55 IP: *.ghnet.pl 23.11.06, 21:51
                                  Ehh.. podobno 60% Polaków ma problem czytania ze zrozumieniem.. i niestety, ale
                                  Ty jesteś chyba tego przykłądem.. proszę, przeczytaj jeszcze raz post osoby, z
                                  kóra tak zaciekle 'dysputujesz'


                                  Pzdr.
                                • Gość: zorro_zx Re: Popsuła !!! Do Snajpera_IQ55 IP: *.pit.edu.pl 24.11.06, 09:35
                                  Snajper nie kapuje. 2000 pln na ręke to w IV PRL dużo, ale w PRZYPADKU OPISANYM
                                  jest to psucie rynku pracy (zawężonego do tego stanowiska), skoro inni wykonują
                                  TĘ ACĘ za znacznie większe pieniądze. Dzięki temu pracodawca może liczyć na
                                  więcej takich naiwnych.
                              • Gość: Hippollit Kwass Re: Popsuła !!! Do Snajpera_IQ55 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 22:58
                                >Niektórych ta moja agitacja jak widać bardzo
                                > denerwuje.


                                Denerwuje pracodawców, którzy podszywają się pod pracowników, aby wmówić
                                ludziom bezrobocie (ha ha ha) i niskie pensje.
                            • Gość: GOŚĆ Re: Popsuła ??? IP: 212.160.172.* 24.11.06, 13:11
                              a ja mam jakies 4000 netto i burze w tyrce, ze malo - walczymy o 6-7 kPLN.
                              3macie kciuki
                        • Gość: MakPrzemek [...] IP: 80.51.159.* 27.11.06, 14:15
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • Gość: mgr prawa Re: Właśnie, że popsuła !!!!! IP: *.aster.pl 23.11.06, 23:44
                        Tia
                        a co powiesz na 900 brutto, jestem szmatą?
                        Nie jestem człowiekiem który nie narzeka zakasał rękawy i wziął się do pracy

                        mgr prawa
                    • anika99 Re: Popsułam rynek pracy 24.11.06, 21:26
                      w Warszawie min. 2500
              • Gość: orsay Re: Popsułam rynek pracy IP: *.vlan.euronet.net.pl 23.11.06, 19:47
                Ja na umowie mam 900 netto a na rękę kilka stówek więcej :)
                • dalton78 Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 20:00
                  to będxiesz miał/a niższą od żenującej emerytury i nie ma sie z czego cieszyć.
                  Jak zachorujesz (czego nie życzę) dostaniesz z ZUS % z tego co na umowie a o
                  stówkach dodatkowych do ręki w okresie choroby zapoamnij! I dzięki takiemu
                  pracodawcy jak Twój jest również w tym kraju jak jest. Ja płace wyższe zus i
                  podatki bo ktos je zapłącić musi.
                  • Gość: karol Re: Popsułam rynek pracy IP: *.chello.pl 23.11.06, 21:36
                    NAIWNIAK!!! Ty lepiej odkladaj kase na prywatnym funduszu a nie polegaj na
                    emeryturze z ZUSu! No chyba, ze chcesz zyc jak obecni staruszkowie, do 20 do 20
                    kazdego miesiaca za 700zl!
                    • rkpior Re: Popsułam rynek pracy 30.11.06, 12:48
                      Karol - wyglada na to, ze odlozone pieniadze w prywatnym funduszu (II filar)
                      tez beda wyplacane... z ZUSu. Cala nadzieja w III filarze, albo zlocie, ktore
                      zgromadzimy pod podloga.
              • Gość: Misia Myślę, że nie popsułaś, ale się uczysz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 10:43
                Dziewczyno o czym ty w ogóle mówisz! Jeśli to twoja pierwsza praca, to ty
                jeszcze nic właściwie nie umiesz, no moża poza wyliczeniem ile ci się należy za
                pracę. Nie wim nawet jaki masz wyuczony zawód. Ale niezależnie od tego oprócz
                wiedzy teoretycznej ważna, a może i ważniejsza jest praktyka. A tej nabywa się
                przez lata pracy, a nie przez rok. Więcej uczciwości w patrzeniu na swoje
                umiejętności i możliwości! Sam entuzjazm młodzińczy nie zastąpi rzetelnej
                wiedzy. Jeśli trafi się pracodawca, który da na p[oczątku kariery zawodowej dużą
                kasę, to już inna sprawa, bo przecież pracodawcy są różni. Jedni z nich cenią
                wiedzę i doświadczenie zawodowe, a dla innych ważniejsza jest aparycja
              • nms5 Re: Popsułam rynek pracy 24.11.06, 12:42
                Nie martw sie, z tego sklada sie zdobywanie doswiadczenia, czli wiedzy
                zyciowej. Nic za darmo, poprostu zaplacilas za rok zdobywania tejze wiedzy. I
                te czesc masz z glowy, juz drugi raz szukajac pracy , nie bedziesz
                szukala "pierwszej", a po drugie bedziesz wiedziala jak sie cenic. W dodatku
                nie ma czego zalowac. Prawdopodobnie gdybys zazadala wiecej, prace te
                dostalaby inna, "tania" dziewczyna, a ty szukalabys ciagle pierwszej pracy.
                Glowa do gory, 1 rok trwa tylko 12 miesiecy, ile ci jeszcze zostalo?
          • Gość: Marta Re: Popsułam rynek pracy IP: *.aster.pl 21.11.06, 11:20
            To znaczy, ze i tak nie daliby więcej niż 1400 za to stanowisko. Taką
            wyznaczyli stawke i już.
          • Gość: :O( 1400? Powaznie? IP: 194.46.43.* 23.11.06, 18:16
            Jak mozna za 1400 zl przezyc miesiac po oplaceniu mieszkania... Boze jakie to
            smutne.
        • Gość: Olek Re: Popsułam rynek pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 14:11
          NO tak - tylko że Twoje 2500 pln (3800 brutto na umowę o pracę) to mój koszt
          jako pracodawcy 4500!!!!!! A teraz pytanie - czy Twoja praca jest warta
          4500 ??? Czy Twoja praca przyniesie mi zysk większy niż 4500????? Do tego dodaj
          sobie czas, który należy Ci się w ramach urlopu, za który muszę również Ci
          zapłacić, a w którym to czasie nie wytwarzasz nic co firmie przynosiłoby
          korzyść. Jeśli odpowiesz, że jesteś warta tych pieniędzy, bo przyczynisz się do
          tego, że firma przy Twojej pomocy zarobi dodatkowo stanowczo więcej niż wynosi
          koszt zatrudnienia Ciebie to serdecznie zapraszam. Mogę nawet zapłacić i 10000
          netto - jeśli tylko będzie mi się to opłacało.
          • Gość: Bis Patrzcie na tego cwaniaczka. IP: *.server.ntli.net 25.11.06, 21:52
            Gościu portalu Olek napisał:

            NO tak - tylko że Twoje 2500 pln (3800 brutto na umowę o pracę) to mój koszt
            > jako pracodawcy 4500!!!!!! A teraz pytanie - czy Twoja praca jest warta
            > 4500 ??? Czy Twoja praca przyniesie mi zysk większy niż 4500?????

            Niektórych zaszokuje, że w Polsce są tak wysokie koszty pracownicze, ale jeżeli
            ktoś (jak ja) jest obeznany w temacie to nie nie jest to nic szokującego. Tak
            praca ludzi jest tyle warta - decyduje o tym wolny rynek.
            Jeżeli sprzątaczka na zachodzie Europy latająca z miotłą stanowi równowartość
            5000 zł kosztów dla pracodawcy i się na nią tyle wydaje (nie wmówisz mi, że
            zachodnie koncerny dokładają do pracowników) to dlaczego ekonomista w Warszawie
            nie miałby być warty 4500 kosztów (3800 brytto) wykonujący skomplikowaną prace
            rachunkową i od którego pomyłki (strata jednego kontraktu) firma może stracić
            np: 100 000 zł nie byłby warty tego kosztu 4500.
            Tak stanowi wolny rynek, jeżeli ja sie orientuje to średnia płaca w Warszawie
            to jest to coś około 3800 brutto (proszę kogos o pomoc bo ja nie pamietam
            dokładnie tych wszystkich danych, w Warszawie nie w Mazowieckim) i te 3800
            (czyli 4500 dla pracodawcy) to jest poprostu średnia płaca a nie niewiadom co.
            Na tym forum ogłaszaqją sie tacy co mówią, że po dwóch latach od studiów
            dostają w banku 5000 na ręke (specjalista, nie stanowisko kierownicze), czyli
            dla banku jest to wydatek coś juz chyba 15 000 na miesiąc (prosze o pomoc
            trzeci próg podatkowy ile to będzie kosztów dla banku) - i co bankowi się
            opłaca, chyba że ty mi wmówisz, że bank dopłaca do interesu.

            Olek napisał
            <czas, który należy Ci się w ramach urlopu, za który muszę również Ci
            zapłacić> oczywiście, że musisz bo to sobie ludzie wypracowali i tak stanowi
            umowa o pracę a nie, że ty coś komus dajesz. Poprostu jesteś Olek bezczelny.

            Wy mi tu burżuje chcecie wmówić, że ludzie się powinni wstydzić jak dużo
            zarabiają, bo może nie słusznie, kapitalista im musi dołożyć ze swojego. :-)))
            A was burżuje nie zawstydza fakt, że jak chłopak lub dziewczyna podejmie prace
            w Warszawie z poza Warszawy i rodzice muszą dokładać takiej osobie 200 zł
            miesięcznie, bo za pensje 1200 nie da się PRZEŻYĆ (tylko lokum, jedzenie,
            dojazdy itp), to rozumiesz, że to oznacza, że stary człowiek, już pewnie na
            emeryturze, okradziony przez ZUS, styrany pracą przez całe życie, DOTUJE!!!
            twój biznes burżuju ze swojej emerytury 1000 zł. Tak dotuje, bo pensja
            pracownika jest zaniżona i bez tych 200 zł niemogł by u was pracować. Co za
            beszczelne i bezwstydne burżuje.

            Pozdrawiam wszystkich
            Bis
            • andrzejwilczak Re: Patrzcie na tego cwaniaczka. 26.11.06, 14:23
              Średnia, znaczy uwzględnia osoby z dochodem >1000 000 netto miesięcznie.
              Jeśli 99 zarabia po 1000 brutto, tylko 1 np. 1000 000 brutto, to śrenio grubo
              ponad 10 000.
              Fakt niewiele osób zarabia 1 000 000 pracując dla kogoś. Jednak mamy w Polsce
              miliarderów.
              100najbogatszych.wprost.pl/?b=-1&e=41
              Poszukiwanie pracy jak pisał S. Tymiński to również praca. Warto nad tym
              popracować, bo efekty są bardzo wymierne.
              • Gość: Bis Re: Patrzcie na tego cwaniaczka. IP: *.server.ntli.net 26.11.06, 18:16
                Średnia, znaczy uwzględnia osoby z dochodem >1000 000 netto miesięcznie.
                > Jeśli 99 zarabia po 1000 brutto, tylko 1 np. 1000 000 brutto, to śrenio grubo
                > ponad 10 000.
                > Fakt niewiele osób zarabia 1 000 000 pracując dla kogoś. Jednak mamy w Polsce
                > miliarderów.

                Oczywiście, że to tak jest, średnia placa w Polsce jest wyśrubowana przez
                wysokie zarobki kierowników, np: 20 000 na miesiąc. Dlatego nie ma się co
                obawiać prosić o podwyżkę, bo wiadomo że firma ma rezerwy, najwyżej zmniejszą
                pensje z 20 000 na 5 000 kierownikowi. Dlatego niektórzy kierownicy dostają
                rozwolnienia jak słyszą jak ludzie się zgadują, że trzeba niedać się robic w
                konia niskimi zarobkami.
                Dochody milionerów i właścicieli firm nie wlicza się do średniej wynagrodzeń,
                bo właściciele nie mają pensji tylko zyski z udziału. No czasem, właściciel
                może miec stanowisko dyrektorskie w firmie i wtedy bierze pensje, oprócz zysku
                z udziałów, ale do statystyk i tak się wlicza tylko pensje.
                • Gość: Kierownik To nie jest takie proste! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 02:59
                  najwyżej zmniejszą
                  > pensje z 20 000 na 5 000 kierownikowi.

                  Jeśli zmniejszysz kierownikowi z 20000 do 5000 to możesz być pewien, że więcej
                  go nie zobaczysz. Prawda jest taka, że jak mu nawet o 50 złotych obniżysz, to
                  zacznie się dyskretnie rozglądać u konkurencji. Nikt nie będzie u ciebie
                  pracował charytatywnie i nie weźmiesz pracownika na litość, tłumacząc obniżkę
                  słabszą kondycją firmy. Pracownik to nie udziałowiec i kondycję firmy ma w
                  dupie. Interesuje go tylko wypłata, a ta ma rosnąć, a nie maleć.
                  • Gość: Bis Re: To nie jest takie proste! IP: *.server.ntli.net 27.11.06, 05:35
                    No i widzicie jak nerwy biorą jakiegos kierowniczka i zaczyna dobrze mówić.

                    gość kierownik napisał:
                    > Nikt nie będzie u ciebie
                    > pracował charytatywnie i nie weźmiesz pracownika na litość, tłumacząc obniżkę
                    > słabszą kondycją firmy. Pracownik to nie udziałowiec i kondycję firmy ma w
                    > du... . Interesuje go tylko wypłata, a ta ma rosnąć, a nie maleć.

                    Dokładnie i dlatego trzeba podnosić płace pracownikom szeregowym.

                    Pracownicy szeregowi są niedopłaceni o czym świadczy łatwość z jaką fachowcy
                    znajdują prace zagranicą. Kierownik, który zarabia 20 000 może sobie iść w
                    cholere, bardzo łatwo będzie go zastąpić kimś za 5000. A chciałbym zobaczyć jak
                    polscy kierownicy wyjeżdzają za granice i tam znajdują zatrudnienie jako
                    kierownicy. Bo jak jeszcze raz powiem, uważam że pensje kierownicze są w Polsce
                    zawyżone (osiągneły już pułap zachodni) i stąd wasza nerwowa reakcja panowie
                    kierownicy.
                    • andrzejwilczak Re: To nie jest takie proste! 28.11.06, 22:50
                      Pracując dla pewniej firmy na stanowisku o innej nazwie, ale polegała na
                      kierowaniu grupą 200-250 ludzi w zależności od pory roku zarabiałem 2-3 razy
                      więcej niż pracownik "szeregowy".

                      On pracował od .. do .. ja zwykle 8-22, a często całą dobę.
                      Ektremum wspominałem : od 6 grydnia o 6 lutego non stop. Spałem owszem, w firmie.

                      Zwierzchnikiem był dyrektor zarządzający, jednocześnie członek zarządu, więc
                      jego wynagrodzenia nie ma co liczyć.
                • andrzejwilczak Re: Patrzcie na tego cwaniaczka. 28.11.06, 22:28
                  "Dochody milionerów i właścicieli firm nie wlicza się do średniej wynagrodzeń,
                  bo właściciele nie mają pensji tylko zyski z udziału. No czasem, właściciel
                  może miec stanowisko dyrektorskie w firmie i wtedy bierze pensje, oprócz zysku
                  z udziałów, ale do statystyk i tak się wlicza tylko pensje. "

                  Dziękuję, czegoś się zawsze dowiedziałem.
                • rkpior Re: Patrzcie na tego cwaniaczka. 30.11.06, 12:52
                  tez kiedys myslalem, ze tak jest. narzedzie statystyczne: MEDIANA rozwiazalo
                  moj problem - mediana w Polsce niewiele tylko rozni sie od sredniej krajowej.

                  Dane bralem z raportu pracuj.pl o ile dobrze pamietam.

                  Mediana dla zarobkow to wartosc poborkw od ktorej dokladnie POLOWA populacji
                  dostaje wiecej, a polowa mniej.
          • andrzejwilczak Re: Popsułam rynek pracy 26.11.06, 14:16
            Gość portalu: Olek napisał(a):

            > NO tak - tylko że Twoje 2500 pln (3800 brutto na umowę o pracę) to mój koszt
            > jako pracodawcy 4500!!!!!! A teraz pytanie - czy Twoja praca jest warta
            > 4500 ??? Czy Twoja praca przyniesie mi zysk większy niż 4500????? Do tego dodaj
            >
            > sobie czas, który należy Ci się w ramach urlopu, za który muszę również Ci
            > zapłacić, a w którym to czasie nie wytwarzasz nic co firmie przynosiłoby
            > korzyść. Jeśli odpowiesz, że jesteś warta tych pieniędzy, bo przyczynisz się do
            >
            > tego, że firma przy Twojej pomocy zarobi dodatkowo stanowczo więcej niż wynosi
            > koszt zatrudnienia Ciebie to serdecznie zapraszam. Mogę nawet zapłacić i 10000
            > netto - jeśli tylko będzie mi się to opłacało.

            Poza urlopem to jeszcze potencjalne chorobowe, wychowawcze, szkolenia BHP i
            merytoryczne. "Ryzyko" ciąży u kobiety, i wojska o chłopaka, odprawa.
            Jak coś źle pracownik to odpowiada, ale również i przede wszystkim pracowdawca.
            Przykład : W okresie próbnym osoba zamiast pracować siedziała na serwisach
            randkowych, miała listę rzeczy do zrobienia z wyjątkami, co pominąć. Upewniałem
            się kilka razy czy rozumie. ... Zrobiła odwrotnie, bo było mniej tych wyjątków
            do zrobienia. Efekt : ona nie pracuje, musiałem jej zapłacić za czas, straty
            ponad dziesięć razy wyższe, niż jej wynagrodzenie + gdyby mnie nie znał dłużej
            utrata klienta. To nie była "pierwsza praca", a deklarowane przygotowanie było
            znacznie na zapas.
            Przykładów podobnych jest więcej.
            • Gość: Bis Re: Popsułam rynek pracy IP: *.server.ntli.net 26.11.06, 19:02
              O dzięki za wsparcie.
              gość Olek napisał

              > Do tego dodaj
              > sobie czas, który należy Ci się w ramach urlopu, za który muszę również Ci
              > zapłacić,

              gość andrzej wilczak z ironią zauważył:

              > Poza urlopem to jeszcze potencjalne chorobowe, wychowawcze, "Ryzyko" ciąży u
              kobiety, i wojska o chłopaka.

              Tak, tak niedługo burżuje będą nam starali się wmówić, że zasiłek chorobowy,
              wychowaczy są wypłacane przez nich a nie przez złodziejski ZUS,

              pociągnij jeszcze dalej - pracodawca musi dać ci biurko, komputer, telefon -
              nie musisz tego przynosic z domu a policz ile to kosztuje.

              andrzej napisał
              > Efekt : ona nie pracuje, musiałem jej zapłacić za czas, straty
              > ponad dziesięć razy wyższe, niż jej wynagrodzenie + gdyby mnie nie znał dłużej
              > utrata klienta.

              Dzięki za przykład z życia, że zły pracownik wygenerował dziesięciokrotnie
              większe straty niż miał pensji (ciekawe ile większe od pensji generuje zyski
              dobry pracownik) oraz, że się omal nie obraził kontrachent. Tak! to jest
              przykład, że dobrego pracownika trzeba bardzo dobrze wynagradzać żeby sobie nie
              poszedł i na jego miejsce nie przyszedł zły. Rotacja w firmie to nie jest dobra
              rzecz.

              Ale ostrożnie Andrzej, piszesz:
              > Przykład : W okresie próbnym osoba zamiast pracować siedziała na serwisach
              > randkowych.

              Taki ktoś kto w czasie pracy nie pracuje ale bawi się na komputerze, to jest
              złodziej, bo okrada pracodawcę (jeżeli robi takie coś wiele razy) i taka osobe
              po odpowiednich ostrzeżeniach wywala się na zbitą mordę. Ale Andrzej zaznacz
              wyraznie, że nie sugerujesz, że każdy pracownik najemny to leń i złodziej, bo
              ktoś może cię źle zrozumieć i dostaniesz jeszcze plombe od jakiegoś znajomego.

              pozdrawiam wszystkich
              Bis


              • andrzejwilczak Re: Popsułam rynek pracy 28.11.06, 22:44
                Tak, masz rację, nie wszyscy, a tylo wyjątkowo zdarząją się "czarne owce".
                Ten przypadek był ekstremalny.

                Z klientem umówiony byłem tak, że płaci za efekt, efekt był później.

                Co do proporcji : praca jaką wykonywała koleżanka to połowa ceny płaconej przez
                klienta, dwadzieścia procent dostaje handlowiec, trzydzieści to księgowość,
                utrzymanie infrastruktury, premie i zysk dla mnie. W firmie jest jasne i każdy
                wie co z czego się bierze. Dlatego sumienni pracują u mnie sam nie wiem dokąd,
                mam nadzieję, do emerytury.

                Obecnie szukam kogoś, dostałęm masę ofert, jak przesłałem zakres obowiązków i
                pytanie o ofertę cenową, odpowiedziało niecałe 20% osób. Poza wyjątkami tylko
                kilka z nich nie byłoby w stanie sobie poradzić, ale do nich nie pisałem.
                Kilka osób było takich, że napisałem, że u mnie marnowaliby się, albo za mało
                mógłbym zaproponować.

                Ciekawym zdarzeniem była odpowiedź osoby, której zwróciłem uwagę na fakt pisania
                oferty pracy w czasie pracy na firmowym sprzęcie. Choć nie podała nazwy firmy
                przesłałem informacje co złego dla firmy, w której pracuje robi pewien ich
                dostawca. Efekt : 3000 pln netto (inne oferty 900-1600 netto). Wiadomo Warszawa,
                u mnie za minimalną wiele osób byłoby chętnych. Myślę, że to była jednak
                złośliwość z tą kwotą.
                • Gość: Bis Do pana A. Wilczaka IP: *.server.ntli.net 03.12.06, 22:46
                  Panie Wilczak ma pan taki styl pisania, że tudno pana zrozumieć o co panu
                  chodzi. Np, piszesz pan:

                  > Poza wyjątkami tylko
                  > kilka z nich nie byłoby w stanie sobie poradzić, ale do nich nie pisałem.

                  Należało raczej napisać: Odpisalem do prawie każdej osoby, z wyjątkiem kilku, o
                  których uznałem, że i tak nie poradziłyby sobie z zakresem obowiązków.

                  Albo piszesz pan:
                  > Ciekawym zdarzeniem była odpowiedź osoby, której zwróciłem uwagę na fakt
                  pisania
                  > oferty pracy w czasie pracy na firmowym sprzęcie. Choć nie podała nazwy firmy
                  > przesłałem informacje co złego dla firmy, w której pracuje robi pewien ich
                  > dostawca.

                  Niewiem czy chodzi o to, że zwrócił pan tylko uwagę temu człowiekowi, czy, że
                  doniosłeś pan jeszcze do jego firmy o czymś tam. Jeżeli to drugie, to złamał
                  pan niepisaną zasadę, lecz niewątpliwą dla ludzi kulturalnych, że osobie, która
                  skład podanie o pracę, należy zapewnić dyskrecje i nie donosić jego pracodawcy,
                  że ta osoba rozgląda się za nową pracą. Ale u polskich prywaciarzy wiele rzeczy
                  mnie nie zdziwi.

                  Panie Wilczak próbuje pan nas przekonać, że w pańskiej firmie nie może pan
                  podnieść pensji pracownikom, bo pana na to nie stać. I ja panu wierze, bo jak
                  zarządzanie pańską firmą wygląda tak jak pańska umiejętność jasnego
                  formułowania myśli, to pańska firma jest na skraju opłacalności.

                  Ale mnie nie obchodzi pańska firma, w gospodarce od kilku lat mamy wysoki
                  wzrost gospodarczy, który nie przekłada się na wzrost wynagrodzeń (parafrazując
                  Gierka - kaj się rozwija, ludziom się żyje biedniej), ja zapewniam, że polscy
                  prywaciaże, czy zagraniczne korporacje mają z czego podnosić ludziom zarobki,
                  tylko tego nie muszą robić, bo ludzie sami godzą się pracować za byle ochłap.

                  Tak, Pensje kierowników powina to być 2-wu krotność, max 3-y krotność pensji
                  pracownika szeregowego. W Polsce jest to bardzo często 10-cio krotność.

                  Piszesz pan:

                  > Obecnie szukam kogoś, dostałęm masę ofert, jak przesłałem zakres obowiązków i
                  > pytanie o ofertę cenową, odpowiedziało niecałe 20% osób. ... Kilka osób było
                  takich, że napisałem, że u mnie marnowaliby się, albo za mało
                  > mógłbym zaproponować.

                  A kiedy wy polscy prywaciarze nauczycie się podawać odrazu w ofercie
                  proponowane wynagrodzenie - kultura by tego wymagała. Pisanie do kogopś, "panie
                  pan to jesteś zamądry żeby u mnie pracować" - to tak jakby się z kogoś
                  naigrywać i leczyć swoje kompleksy.

                  Piszesz pan w innym poście:

                  >Ektremum wspominałem : od 6 grydnia o 6 lutego non stop. Spałem owszem, w
                  >firmie.

                  No jeżeli żeś pan przez dwa miesiące nie wychodzil z firmy (boże narodzenie,
                  sylwester) jeżeli jest to prawda, to ja uważam, że z pana zdrowiem nie wszystko
                  jest w porządku - taka uwaga trochę złośliwa, trochę szczera.

                  I jeszcze panu wyjaśnię co ja myślę o tym zdarzeniu:

                  > Ciekawym zdarzeniem była odpowiedź osoby, której zwróciłem uwagę na fakt
                  pisania
                  > oferty pracy w czasie pracy na firmowym sprzęcie. Choć nie podała nazwy firmy
                  > przesłałem informacje co złego dla firmy, w której pracuje robi pewien ich
                  > dostawca. Efekt : 3000 pln netto (inne oferty 900-1600 netto). Wiadomo
                  Warszawa,
                  > u mnie za minimalną wiele osób byłoby chętnych. Myślę, że to była jednak
                  > złośliwość z tą kwotą.

                  A ja myślę sobie, że ten człowiek, to coś tam sobie o panu pomyślał i rzucił
                  tzw. stawkę zaporową. Np. sobie pomyślał: "jak mam pracować u wariata, to za
                  mnniej niż 3000 na ręke nie będę się męczył". Niech pracodawcy nie zapominają,
                  że rozmowa o pracę polega nie tylko na tym, że pracodawca ocenia kandydata, ale
                  i vice versa, dlatego opłaca się podać stawkę wynagrodzenia odrazu w
                  ogloszeniu, bo to bardzo dobrze świadczy o pracodawcy jak w ten sposób wyraża
                  szacunek dla ludzi szukających pracy i oszczędza fatygi tym na których
                  pracodawcy niestać. U kulturalnego i wyrozumiałego pracodawcy można pracowac za
                  mniejszą stawke - dlatego pracodawcy bądźcie kulturalni, to się opłaca.

                  pozdrawiam wszystkich Bis
                  • andrzejwilczak Re: Do pana A. Wilczaka - do P. Bis 04.12.06, 17:24
                    Najpierw odpowiem na uwage dotyczącą mojego stylu pisania.
                    Polinistą nie jestem i nie zamierzałem nigdy nim być. Nie ma się czym chwalić,
                    ale moje kierunki kształcenia były techniczne, ekenomiczne, ale nie humanistyczne.
                    Postaram się pisać bardziej precyzyjnie niż dotychczas.

                    Co do informowania pracodawcy o zamiarach pracownika.
                    Podzielam opinię, że jak ktoś szuka to bez jego zgody nie konsultuję się z
                    pracodawcą obecnym. Niemniej jednak :
                    1) podana osoba nie podała nazwy firmy w jakiej pracuje
                    2) wysyłała aplikacje ze sprzętu firmowego i w czasie pracy = okradała
                    pracodawcę jeśli jej na to nie pozwolił
                    3) ja wyłącznie prosiłem o wskazanie obecnemu pracodawcy, co dzieje się dla
                    niego ważnego, więc osoba mogła dostać tylko plusa, może premię nawet; chyba
                    przestraszyła się, że znam firmę

                    Zarządzanie porównuje Pan do jasnego formułowania myśli.
                    W jakiś sposób samochód z ogórkiem też można porównać.
                    Jeśli nie zna Pan wszystkich danych nie wysnuwałbym pochopnych wniosków.

                    Staram się płacić ludziom uczciwie.
                    W przypadku prowizji ma procent, z góry znany i nie da się go zwiększyć.
                    Jak chce podwyżkę może pracować wydajniej.
                    Jeśli ktoś pracuje dla mnie za ustaloną kwotę, bo wówczas ja ryzykuję czy
                    działania osoby będą opłacalne bądź nie. Czasem doceniam premią, ale staram się
                    nie obiecywać, chyba, że coś łatwo jest zmierzyć. Jak zmierzy Pan pracę
                    szatniarza ? Wymiernie ilość klientów, ale nie zawsze ilość idzie w parze z
                    jakością.
                    Tak nie stać mnie na podwyższenie pensji komuś kto dostaje już maksimum tego co
                    jest zaplanowane w budżecie. Każda podwyżka powodowałaby stratę firmy, lub
                    przynajmniej brak zysku. To w sumie mój interes, nie pracownika.

                    Czy Pana teza o ciągłych podwyżkach nie utknęła w mrokach PRL. W czasach kiedy
                    przejadało się więcej niż należało? Czy dziesięciokrotne wynagrodzenie
                    kierownika jest za duże? Co Pana powstrzymuje być TYM kierownikiem?


                    A propos "za mądry, aby u mnie pracować"...
                    Podałem konkretne stanowisko, dlatego odpisałem uczciwie, że nie widzę tej osoby
                    u siebie, bo jest "za dobra".
                    Czy do obsługi łopaty bis zatrudniłbyś doktora prawa? Takie z grupsza porównanie.
                    Jedyne co to do przysłowiowej łopaty nie potrzeba zaufania.

                    Kwoty wynagrodzenia faktycznie w ogłoszeniu nie podawałem. Jednak po zakresie
                    obowiązków widać bło, że nie jest to praca dla kogoś z doświadczeniem wartym
                    ministra. Za wynagrodzenie na oferowany stanowisku proponowałem kwotę X, jeśli
                    niedoszły "minister" szuka pracy, i jeśli zgodzi się na proponowane przeze mnie
                    stanowisko, kompetencje i wynagrodzenie, to minie niewiele czasu i okaże się, że
                    szuka pracy docelowej na mój koszt.
                    Przecież ma swoje ambicje, możliwe wynagrodzenie "sto" razy wyższe (skoro
                    kierownik ma dziesięć razy co szeregowy pracownik)

                    Ze zdrowiem już lepiej Pani Bis, dziękuję. Również uważam, że była to głupota,
                    ale zobowiązałem się do wykonania pracy, więc wykonałem. Drugim razem naiwny już
                    nie byłem.

                    Ze stawką zaporową 3000 netto się zgadzam. Odbiegała znacząco od innych ofert, i
                    była bez pokrycia w sensie umiejętności i doświadczenia. Nie chciałem tej osoby
                    obrazić, pisząc informacje o firmie, ale widać zbyt bezpośrednio napisałem.

                    Co do podawania wynagrodzenia w ogłoszeniu, to przemyślę. Ma to wady, bo czasem
                    jest faktycznie sytuacja, że na stanowisku np. pomocnika biurowego można dać
                    wiecej : np. potrafi ktoś dużo wiecej niż inni, wówczas np. nie będzie
                    konieczności zlecania prac firmom zewnętrznym np. tłumaczenia, drobne naprawy
                    komputera itp. Są oszczędności więc i możliwość zwiększenia budżetu w formie
                    wynagrodzenia.


                    dla czytających: polecam wcześniejszą lekturę, bo jest tu wiele różnych wątków.
                    pozdrawiam wszystkich Andrzej
      • Gość: mario Re: Popsułam rynek pracy IP: *.icpnet.pl 21.11.06, 08:10
        ja jakis czas temu poprosilem o 7000brutto - ale "no strasznie wysoka ta kwota
        i pewnie do negocjacji??" NIE, NIE, NIE. do negocjacji to tylko w gore. jak
        mnie chcecie to placcie - i znalezli sie tacy ktorzy zaplacili bez zmrozenia
        oka (inz 3 lata doswiadczenia na srednim szczeblu zarzadzania w firmie
        produkcyjnej).

        jak za 2 lata bede szukal pracy to za mniej niz 9000 nawet nie bede rozmawial.

        jak mi znajomi opowiadaja ze przychodza absolwenci polibudy (mechanicy,
        automatycy) i mowia ze chca pracowac za 1500-2000 netto to szkoda mi tych
        ludzi!!! po co sie uczyli?? po co pracowali na wyniki?? zeby tyle zarabiac??
        przeciez to skoda czasu - u mojego majstra koles z ekipy budowlanej taki co
        taczki wozi dostaje 1500 na reke + dowoz i wyzywienie!!!!

        powodzonka i cencie sie!!!!!
        • Gość: bambi7 Re: Popsułam rynek pracy IP: *.csk.pl 22.11.06, 22:21
          tylko że ten co jeździ z taczką będzie te 1500zł zarabiał do końca życia (może
          z poślizgiem do 2000zł, zależy od kondycji w firmie za X lat)

          inżynier sie rozwija (także finansowo) i zawsze na początku bierze mało, bo
          niby za co na początku ma dostać powiedzmy 3000zł - bo studia skończył? teraz
          to nie takie trudne..... na wszystko przyjdzie odpowiednia pora
          • Gość: gen Re: Popsułam rynek pracy IP: *.acn.waw.pl 23.11.06, 23:12
            O, Bambi mowi z sensem.
      • Gość: Monika Re: Popsułam rynek pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 08:48
        Jeszcze nie jest tak źle-pierwsza praca i 1400 netto a może dużo roboty, trudna
        ona?
      • Gość: sturbow Re: Popsułam rynek pracy IP: *.chello.pl 21.11.06, 18:26
        Pracę mam bardzo komputerową, 8 godzin dziennie przed monitorami, które z
        ledwością spełniają minimalne wymagania (bo moje akurat spełniają, a koleżanki
        na innym stanowisku nie spełniają nawet minimalnych). Pracy sporo i czasami
        zarobki firmy zależą od tego, jak ja i koleżanki się postaramy. Jednak nie ma
        żadnych premii motywujących, a że nasze ostatnie prośby o podwyżki spotkały się
        z bardzo dziwnym i zaskakującym dla nas (negatywnie) przyjęciem, to chce nam się
        coraz mniej starać. Trochę więcej napisałam tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=52534636
        Niektórzy mi mówią,że powinnam się cieszyć, że zarabiam AŻ tyle, bo niektórzy
        mają mniej, ale co to za pocieszenie? Co z tego, że nie głoduję, przecież z
        drugiej strony, w wieku 26 lat, nie jestem w stanie utrzymać się bez pomocy
        rodziców!

        A co powiecie jeszcze na takie psucie rynku, które jest już w ogóle koszmarne -
        w firmie x pracował facet obsługujące serwery Cisco. Zarabiał ok. 3,5 tysiąca
        netto. Postanowił odejść do innej pracy, lepiej płatnej (ok. 4,5 tysiąca netto).
        Na jego miejsce przyszedł chłopak, który zgodził się pracować za... ok. 1300 zł!
        I to na umowę-zlecenie! Z tego co wiem, to za uprawnienia Cisco trzeba zapłacić
        kilka tysięcy (albo nawet kilkanaście, mój chłopak mówił, że dla osób prywatnych
        to chyba 12 tysięcy). Bezpośredni przełożony chłopaka, który nie umiał totalnie
        nic (nie rozumiał artykułów napisanych w podrzędnych pismach komputerowych),
        zarabiał 15 tysięcy miesięcznie i chełpił się tym, że zatrudnił takiego głupka,
        który zgodził się pracować za taką pensję.
        • Gość: Bis Re: Popsułam rynek pracy IP: *.server.ntli.net 22.11.06, 20:00
          Jesteś bardzo mądrą kobietą bo potrafisz realnie oceniać swoją sytuacje.
          Większość ludzi (tak myślę) zwykle porównuje się do jakiś słabiaków (takich
          właśnie informatyków co zarabiają 1300) i delektuje się swoją pozycją jacy to
          oni nie są głupi, a za swoją sytuacje życiową to zwykle obwinia wszystko
          dookoła: że wysokie bezrobocie, że się nie szanuje ludzi wykształconych w tym
          kraju, że się nie urodzili 5 lat wcześniej czy później, że sie mieszka w takiej
          części Polski, że się nie miało takich a takich rodziców, że się miało
          utrudniony start bo to bo tam tamto, bo rządzą teraz tacy, bo kierownik jest
          taki owaki a nigdy nie zastanawiają się co sami mogliby zrobić i co zależy od
          nich.
          No ale ty jesteś dosyć mądra, no toteraz tak zaczynamy walczyć o lepszą pozycję
          zawodową, na trzech frontach, że tak powiem.
          1. Spokojnie, dyskretnie rozglądamy sie za lepszą pracą tu i tam wysyłamy swoje
          CV, pracy nie opłaca się zmieniać jak w nowej nie dostanie się conajmniej 500
          netto więcej, bo zmiana pracy to przecież jakieś zawirowanie w życiu i nie
          należy tego robić za często i pochopnie, firmy do których masz się udać na
          rozmowę muszą uwzględniać, to że teraz pracujesz, więc interview powinny
          wyznaczać przed pracą, po pracy, albo w dzień wolny, jak tego nie chcą robic to
          olać te firmy, widać nie chcą takiego dobrego pracownika.
          2. Męczymi kierownika o podwyżkę, to nie jest tak, że się do kierownika pójdzie
          i się dostanie, to jest taki długtrwały proces, nie mam tu ochoty podawać
          całego wykładu jak się to robi, ale jak kierownik powie, że nie może dać
          podwyżki bo za mało jeszcze umiesz, to wtedy się np: zgłasza, że jak tak to
          niech firma wyśle cię na takie a takie szkolenie. Kursy są teraz dla ciebie
          ważniejsze niż podwyżki. A domagać się można kursów, zwrotów kosztów, świadczeń
          socjalnych (fitnesy, baseny, wycieczki, imprezeki integracyjne, darmowej kawy i
          herbaty), bonusów, polepszania warunków pracy, dofinansowania szkoleń ktore
          sobie robisz prywatnie, domagamy wysyłania nas na branżowe tergi itd. Szefa rób
          na miękko, bo widzę że on ma słabość do ciebie jak ci dał sam z siebi podwyżkę,
          na miękko to znaczy np: się popłacz a nie stawiaj żądań.
          3. Dokształcamy się jak możemy i cały czas się rozwijamy, aby zwiększać swoją
          wartość rynkową. W tym celu cyckamy firme jak tylko się da. Uczymy się po pracy
          obsługiwać urządzęń które są w firmie i programów do których mamy dostęp, w
          wielu firmach leżą po szafach takie różne materiały szkoleniowe, które ktoś tam
          w firmie przywiózł z jakiegos szkolenia i rzucił (bo menadzment jeżdzi na
          szkolenia, żeby sopie pić wódeczkę i imprezoewać w fajnych ośrodkach, a nie
          żeby sie tak naprawdę szkolić), my prosimy o pożyczenie tych materiałów i sobie
          je przeglądamy w domu. Tylko nie ucz się za dużo tylko tak w sam raz.

          Kobiety są z reguły doś słabymi negocjatorami bo są raczej takie spolegliwe, i
          bojaźliwe, i przyzwyczajone, że któś cos im daje a nie, że muszą walczyć o
          swoje. Nie umią też szybko przekalkulowywać w głowie co się za co opłaca i
          łatwo je okpić jakimś badziewiem w zamian za poważne ustępstwo. Ale jak u
          kobiety nastąpi przełamanie jakiegoś tam wewnetrznego progu, to wtedy stają się
          bardzo twardymi i wytrwałymi negocjatorami, dlateg w firmach w działach zakupów
          pracują głównie kobiety. Można też zobaczyć jak na bazerze przekupki umieją
          walczyć o swoje.

          Z mojego doświadczenia wynika, że pracodawcy nienawidzą takich ludzi którzy w
          firmie potrafią upomnieć się o coś dla innej osoby. Kierownicy wolą takich
          ludzi o mentalności kapusia a tacy altruiści są tego przeciwieństwem. Szew
          daruje komuś, że ktoś pyta się o swoją podwyżkę 10 razy, ale dostanie piany
          jeżeli ktoś sie zapyta a dlaczegop Zuzia nie dostała bonów świątecznych.
          Dlatego raczej uważaj z upominaniem sie o monitory dla koleżanek, niech się one
          same o to upomną.
          • Gość: 71 Re: Popsułam rynek pracy IP: *.vf.pl 22.11.06, 22:46
            Piękne to było. To niech jeszcze ktoś opracuje taki plan dla osób które utknęły
            w markecie średniej wielkości miasta. System pracy ciągłej wyklucza studia,
            kursy w dodatku urlopu nie da się wykorzystać w terminie preferowanym przez
            pracownika. Na szkolenia od x lat jeżdżą te same osoby i już tak zostanie.
            • Gość: zlosliwy Re: Popsułam rynek pracy IP: *.icpnet.pl 23.11.06, 08:07
              bo w markecie to sie po studiach pracuje!!
              najpierw sie je konczy a pozniej wyjezdza sie do angli
              • Gość: 71 Re: Popsułam rynek pracy IP: *.vf.pl 23.11.06, 08:58
                Licencjat mam, ale na SUM niestety warunki czasowe ani finansowe nie pozwalają.
                Na wyjazd nie pozwoli szanowny małżonek.
                A odnośnie psucia rynku, to jak tak dalej pójdzie będziemy płacić 2500 za
                możliwość odbycia praktyk.
          • andrzejwilczak Re: Popsułam rynek pracy 26.11.06, 14:41
            To raczej styl zarządzania.
            Czasem narzekania X o sobie nic mogą nie wnieść, ale zwrócenie uwagi przez Y na
            temat X może pomóc.
            To zależy od tego kto jeest kierownikiem.
        • Gość: pracus Re: Popsułam rynek pracy IP: *.chello.pl 24.11.06, 22:11
          PŁACIĆ ZA UPRAWNIENIA CISCO ???|

          Co ty chrzanisz ?????
          Silver, GOlden itp doytyczą firrm , nie osób

          szkoleń od diabła wtym temacie,
          ludzi e, nie macie żadnej
          skromności ??????????????????????????????????????????????????????
        • andrzejwilczak Re: Popsułam rynek pracy 26.11.06, 14:29

          Trochę w tym racji jest.
          Zawsze można się zamienić w gościa co zatrudnia innego.
      • Gość: nic dodać Re: Popsułam rynek pracy IP: 82.177.10.* 23.11.06, 10:04
        popsułaś i wkurzają mnie tacy ludzie, jak Ty. Bo przez nich nie moge wydusić ze
        swojego szefa ani grosza podwyżki od dwóch lat. No, bo jak on ma mi dac więcej
        niż mam (3700 brutto) od dwóch lat tyle samo, skoro przyszła jakaś niunia i z
        uśmiechem powiedziała, że ona badzo chętnie tu popracuje za jakieś, no...
        minimum 1700 PLN. BRUTTO. Głupi nie wziąłby takiej do pracy.

        Ludzie, zacznijcie się w końcu cenić.
        • walutka Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 10:26
          No fakt tzrea to uświadomić ludziom,ja też byłam w podobnej sytuacji,musimy się
          jakoś jednoczyć i nie pozwalać na głodowe pensje,bycie niewolnikiem.
          • korkix78 Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 12:47

            Glodowa sytuacja jest wtedy kiedy sie nie ma pracy w ogole.

            Hehe to troche jakby rzecz: Skype psuje rynek telekomunikacyjny Tepsy zanizajac
            stawki - to jest ekonomia rynkowa i nie ma zmiluj.
            • walutka Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 13:50
              Porównujesz nieludzko osobę prawną do fizycznej, tak jakbyś miał porównać
              bankructwo firmy do śmierci człowieka. Bez komentarza juz to pozostawię.
              Praca kosztuje poza tym, bez pracy nie wydaje się na dojazdy tyle, można po
              domu w byle czym chodzić,taniej też zjeść można w domu niż w pracy...eh co tu
              tłumaczyć takie oczywiste rzeczy a pensje mogą być głodowe i nie zaprzeczę.
              • korkix78 Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 23:07
                > Porównujesz nieludzko osobę prawną do fizycznej

                Bo rynek pracy tym sie charakteryzuje, ze praca pracownika jest traktowana jako
                towar.
                Mozna zaklinac rzeczywistosc, ale obiektywnei sie jej nie zmeini.
                • walutka Re: Popsułam rynek pracy 24.11.06, 09:35
                  A ha ha nie zmieni się,po co to piszesz przecież widać,że jest to podszyte
                  strachem przed zwiększeniem stawek wynagrodzeń. Właśnie takie uświadamianie jak
                  najbardziej może się zmienić nie- człowieku.
                  • korkix78 Re: Popsułam rynek pracy 24.11.06, 12:25
                    co to piszesz przecież widać,że jest to podszyte
                    > strachem przed zwiększeniem stawek wynagrodzeń

                    Znaczy sie co, jako pracobiorca boje sie, ze ludzie maja wiecej zarabiac ? :)

                    To ciekawe co piszesz, a co pisza lekarze ?

                    Przypomina mi to sytuacje sprzed paru lat, kiedy w ramach chcielismy sie
                    postawic, i zazdac podwyzki, i zagrozic ze gdy jej nie dsostaniemy, nie
                    przyjdziemy do pracy (moglismy - praca na akord, nie godzinowa).
                    Ale jak przyszlo co do czego kazdy bal sie, ze inni jednak przyjda, i ten,
                    ktory sie najbardziej wybije jako ten 'co sie rzuca' zostanie zwolniony.

                    I kolejne lata bylo po staremu..
              • Gość: gumis Re: Popsułam rynek pracy IP: *.acn.waw.pl 23.11.06, 23:17
                Ten sam telewizor możesz kupić za 7 000 i za 3000.
                Od Ciebie zależy ile zażadasz podczas rozmowy kwalifikacyjnej i czy tą prace
                przyjmiesz. Nie miej pretensji do nikogo poza soba.
        • Gość: sturbow Re: Popsułam rynek pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:03
          Ja sama się tez wkurzam na siebie...
          No ale jak szukałam pracy, to akurat miałam nóż na gardle, bo nie miałam po
          prostu za co żyć. No ale to nei jest wytłumaczenie, dlaczego zażądałam tak
          tragicznej pensji. Wytłumaczeniem jest to, że wszyscy moi znajomi mówili, że
          jeśli zażądam więcej, to nikt mnie nie przyjmie! I tak odpuściłam sobie służbę
          cywilną (tragedia po prostu jeśli chodzi o płace), bo tam to trzeba mieć
          najlepiej kilka fakultetów i udokumentowaną karierę, żeby dostać jakąś nędzną
          posadę.
          Kiedy szukałam pierwszej pracy, wydawało mi się, że na nic więcej po prostu nie
          zasluguję i że 1200 zł to jest naprawde dużo pieniędzy (!). A 1400, które mi
          dali sami z siebie, to po prostu raj. Tylko potem przychodzi życie i okazuje
          się, że to jest jakieś minimum totalne i że na nic nie starcza (szczególnie w
          Warszawie).
          A to, co ktoś mi poradzil wyżej (bardzo za to dziękuję) już wprowadzam w życie.
          I przyrzekam, że już się będę cenić :)
          • Gość: Monika Re: Popsułam rynek pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 11:10
            Można wiedzieć jaki zawód?
            • Gość: sturbow Re: Popsułam rynek pracy IP: *.telprojekt.pl 23.11.06, 21:43
              pani do towarzystwa
              • Gość: Towarzystwo Re: Popsułam rynek pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 00:49
                Hehehe! No to faktycznie taniutko się sprzedałaś :D
      • Gość: ja Re: Popsułam rynek pracy IP: *.aster.pl 23.11.06, 17:42
        Tu nie ma rynku pracy, a tylko "rynek" sitw i układzików
      • Gość: jojo o to ile? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 17:45
        no dobra. mieszkam w dużym mieście na południu Polski. zdaję sobie sprawę z
        tego, że życie w Warszawie jest dużo droższe. pytanie tylko - jak dorgie?

        czy znacie może Instytut Monitorowania Mediów w Warszawie? Szukają tam:
        Lektor (researcher)
        (do obowiązków lektorów należy wyszukiwanie w prasie istotnych informacji)
        Praca na I zmianie - w godzinach 4.00-12.00 w centrum Warszawy.

        Jaką stawkę chcielibyście dostać? (czekam na odpowiedzi mieszkańców Warszawy
        przede wszystkim).

        • Gość: ziom Re: o to ile? IP: 157.25.9.* 23.11.06, 17:59
          10 to minimum za godzinę!
          • Gość: Ziom z Wawy. Nie ta liga, ziom! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 23:19
            > 10 to minimum za godzinę!

            Chyba euro! Bo za 10 złotych na godzine, to poszukaj pracy w pizzerii (i to nie
            od 4 rano!). Widzę, że niektóre ziomy nie znają wartości pieniądza.
        • Gość: gorogoro Re: o to ile? IP: 82.139.30.* 23.11.06, 19:41
          Gość: jojo 23.11.06, 17:45 + odpowiedz

          no dobra. mieszkam w dużym mieście na południu Polski. zdaję sobie sprawę z
          tego, że życie w Warszawie jest dużo droższe. pytanie tylko - jak dorgie?

          czy znacie może Instytut Monitorowania Mediów w Warszawie? Szukają tam:
          Lektor (researcher)
          (do obowiązków lektorów należy wyszukiwanie w prasie istotnych informacji)
          Praca na I zmianie - w godzinach 4.00-12.00 w centrum Warszawy.

          Jaką stawkę chcielibyście dostać? (czekam na odpowiedzi mieszkańców Warszawy
          przede wszystkim).


          jako researcher mam 55 zł netto na godzinę więc chyba możesz tyle samo podać
          przy negocjowaniu wynagrodzenia, tylko u mnie wchodzi wyszukiwanie w prasie
          internecie i innych mediach, a u ciebie z tego co napisałeś tylko gazety
        • Gość: M. Re: o to ile? IP: *.toya.net.pl 23.11.06, 20:52
          "zdaję sobie sprawę z tego, że życie w Warszawie jest dużo droższe. pytanie tylko - jak dorgie?"

          NIEPRAWDA. Jako przyjezdny z Łodzi do Warszawy i mieszkający tam rok czasu mogę stwierdzić: jedynym droższym elementem jest mieszkanie (najem). Wydatki codzienne w markecie, osiedlowym sklepie jakiś basen itd kosztują tyle samo. Szczególnie jesli nie będziesz szukał/a mieszkania w ścisłym centrum. A bilety miesięczne są sporo tańsze niż w Łodzi, a uwzględnić trzeba większe w Warszawiue odległości. I nie, nie jestem studentem który żyje o chlebie i wodzie. Zarabiam 4500 netto.
        • mario-radyja Przykład: standardowy czynsz 1200 zł 24.11.06, 13:24
          Sam sprawdzałem i znajomi mieli te same ceny. 1200 zł czynszu za małą kawalerkę
          ok 45 m2. I to jakoś niezależnie od lokalizacji: Praga Pd., Żoliborz, Mokotów.
      • Gość: Kika_25 A ile byscie zadali za taka prace IP: 217.41.59.* 23.11.06, 17:54
        Pod koniec czwartego roku studiow (w czerwcu - wiec przed piatym. Studia - Jezyk
        hiszpanski (po stypendium w Hiszpanii i po licencjacie). Praca w firmie
        developerskiej ktora rozwija kontakty w Hiszpanii. Stanowisko mialo polegac na
        wyszukiwaniu kontaktow w poludniowej Hiszpanii i nawiazywaniu kontaktow z
        tamtejszymi firmami, tlumaczenia, telefony itd. a takze rezerwacje hotelow w
        razie delegacji szefa itd. no i oczywiscie moje delegacje (co najmniej jedna
        miesiecznie. Praca miala byc poczatkowo na pol etatu - jakies 20h/tydzien (z tym
        ze w delegacji pewnie praca na maxa) z perspektywa rozwiniecia na pelen etat w
        czasie wakacji i pewnie w czasie 5 roku studiow tez (i po...)

        Ile byscie sobie zazyczyli biorac pod uwage to pol etatu i pelen etat????
        • Gość: gadzuska Re: A ile byscie zadali za taka prace IP: *.chello.pl 23.11.06, 19:05
          conajmniej 2000 brutto plus oczywiście zwrot wszelkich kosztów zwiazanych z
          delegacjami
          • Gość: Varg 2000 za znajomość hiszpanskiego? IP: 192.193.220.* 23.11.06, 20:39
            2000 za znajomość hiszpanskiego? Chyba żartujesz... Minimum 4000 brutto.
            • j_gajewska Re: 2000 za znajomość hiszpanskiego? 23.11.06, 20:45
              4000 za pol etetu? hiszpanski nie jest az tak niespotykany. to nie fiński czy
              japoński...
              • Gość: Varg Re: 2000 za znajomość hiszpanskiego? IP: 199.67.138.* 23.11.06, 20:47
                W Warszawie jak najbardziej... Ponaddto trzeba się cenić, bo zjedzą cię w butach...
                • Gość: gadzuska Re: 2000 za znajomość hiszpanskiego? IP: *.chello.pl 23.11.06, 20:58
                  mieszkam w Warszawie, mam doświdczenie w HR i nadal uważam, że 4000 tys za pol
                  etetu dla studenta to mało realne...
          • Gość: Warszawiak Re: A ile byscie zadali za taka prace IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 22:51
            > conajmniej 2000 brutto

            Mówimy oczywiście o opcji 1/2 etatu. To Warszawa i życie kosztuje. A nie po to
            człowiek pracuje, żeby żyć jak dziad.
        • Gość: gadzuska Re: A ile byscie zadali za taka prace IP: *.chello.pl 23.11.06, 19:07
          za pół etatu oczywiście
      • Gość: aniula Re: Popsułam rynek pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 18:27
        Oj, a już myślałam, że tylko ja mam taki problem. Także nieźle zaniżyłam swoje
        żądania. Szukałam pracy i zgodziłam się na minimalną stawkę za którą jestem w
        stanie przeżyć (i nic więcej) czyli 1200 netto. Tyle, że z biegiem czasu okazało
        się, że to co robię jest warte trochę więcej. Mam potworną odpowiedzialność, za
        to co robię (prowadzę pełną księgowość kilku firmom, pracując w biurze
        rachunkowym) i nie jest to takie sobie wklepywanie do komputera cyferek, tylko
        rozliczanie firm miesiąc po miesiącu. Moja szefowa ma teraz łośka, który odwala
        najczarniejszą robotę za marne grosze. Dodam jeszcze, że na umowie mam najniższą
        stawkę, resztę dostaję do ręki.
        Cóż za głupotę trzeba płacić, właśnie to robię, szukając w międzyczasie czegoś
        mniej odpowiedzialnego i lepiej płatnego. Życzcie mi powodzenia
        • Gość: ona351 Re: Popsułam rynek pracy IP: *.icpnet.pl 23.11.06, 19:51
          A ja po paru latach marnych zarobków postanowiłam zarabiać więcej (mam
          wykształcenie, doświadczenie itp), niżej 2500 netto nie rozmawiam, tylko po 3
          miesiącach to już nie bardzo mam z kim rozmawiać, zapasy się kończą i kto wie,
          może znów 1500 netto, tylko z tego to dokształcać się nie da żadną miarą, za
          mało żeby żyć, za dużo żeby umrzeć. Niech moc będzie z Wami!!!
        • Gość: gosc Re: Popsułam rynek pracy IP: *.spray.net.pl 24.11.06, 12:49
          w wiekszosci biur rachunkowych , sa takie własnie warunki :(
          najlepiej poszukac pracy w większej firmie!
      • Gość: rumimoss Re: Popsułam rynek pracy IP: 62.148.92.* 23.11.06, 18:49
        Ja tez popsulem - 4 lata temu, bo nie wiedzialem ile mam pwiedziec. A nie byla
        to moja pierwsza praca - doswiadczenie mialem o wiel wieksze od mojego
        poprzednika na tym stanowisku, ktory w dodatku zarabial 2x tyle, co ja. Dopiero
        teraz placa mi tyle ile chce. Ale apetyt rosnie :)
      • Gość: bogusz Re: Popsułam rynek pracy IP: *.ub.Uni-Osnabrueck.DE 23.11.06, 19:04
        "To prawda, że przyjezdni psują rynek pracy w Warszawie, szczególnie ci, którzy
        szukają pierwszej pracy. "

        zastanow sie jakie herezje tworzysz!!

        wiec co? ktos ma nie przyjezdzac tylko dalej klepac biede w miernocie prowincji
        tylko daltego ze wg ciebie psuje to wizerunek rynku pracy??
        a kto by pracowal na tych stanowiskach?? rozwoj warszawy to suma wszystkich
        czynikow, rowniez nakladu pracy przyjezdnych, niezaleznie co robia. to
        naturalne logiczne i oczywiste. to sie nazywa rynek pracy!
        • aagnes Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 19:12
          Polecam niezwlocznie udac sie n akurs czytania ze zrozumieniem.
      • earlyyears Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 19:17
        przyjezdni nie tylko rynek pracy psuja. oni psuja wszystko co jest w naszym
        miescie dobre.
        ps. zawsze idz na maxa.
      • Gość: renyaszalupenko Re: Popsułam rynek pracy IP: *.server.ntli.net 23.11.06, 19:24
        Ja tez swego czasu popsulam rynek pracy w okolicy Poznania, biorac 900, potem
        1000 za stanowisko sekretarsko-logistyczno-ksiegowe. Z przymusem dojazdu wlasnym
        samochodem. Ale po 2 latach sie zdenerwowalam i teraz psuje rynek pracy w innym
        kraju :)
      • Gość: wiktoria26 Re: Popsułam rynek pracy IP: *.stegny.2a.pl 23.11.06, 19:41
        ten rynek i tak juz jest popsuty...sama podczas studiów pracowalam-na szczescie
        przez chwile- w firmie, w której dosłownie 80% pracowników to tzw.
        napływowi...gdy zapoznałam sie z listą płac okazało sie, ze zaledwie kilka osob
        miało wynagrodzenie zaczynajace sie od 2...atmosfera w tej firmie byla nie do
        wytrzymania,jestem pewna gdyby ci ludize zarabiali normalniej nie byliby tak
        zawistni w stosunku do siebie. gdyby ktos mi zaproponował 1000 - 1500 na reke
        to bym chyba nie wytrzymała i sie rozesmiała człowiekowi prosto w twarz.nie
        moze to byc dobry pracodawca, ktory tak nisko ceni swoich pracowników.przeciez
        2500 to minimum, zeby w ogole jakos w miare przezyc miesiac i nie liczyc
        kazdego wydawanego grosza,ludzie zacznijcie sie szanowac i cenic.
        • Gość: gosc LA Re: Popsułam rynek pracy IP: *.ventca.adelphia.net 23.11.06, 19:57
          oczywiscie robimy bledy wynikajace ze strachu , niskiej samooceny etc , ale nie
          trzeba tego krytykowac tylko sie uczyc na tych bledach, jestrynek pracodawcy
          wielu zawodach i specjalnosciach i rynek pracownika w innych, firma ktora
          zatrudnia kogos i tak robi deal poniewaz nawet jezeli placi 10 tys i tak to im
          sie oplaca bo inaczej nie placiliby tyle, taki pracownik przysparza firmie np
          100 tys przychodu i a po podatkach i oplatach 60 tys zysku, jezeli zdajesz
          sobie ztego sprawe to inaczej negocjujesz place
          • Gość: zło Re: Popsułam rynek pracy IP: *.chello.pl 23.11.06, 20:06
            za 1000 to ja mogę przychodzić do pracy ,ale nie pracować .Ceńmy się ,rynek sie
            zmienia .
            • Gość: Morgan Re: Popsułam rynek pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 23:32
              Za 1000 to ja mogę owszem popracować. Raz w tygodniu :D
      • Gość: wyksztalcona Re: Popsułam rynek pracy IP: *.chello.pl 23.11.06, 20:14
        Taaa, 1400zl na reke to malo. Nam, mlodym lekarzom, proponuja 800zl na reke. A wtedy i tak trzeba byc szczesliwym, bo moga dac albo pol etatu (i nie tak, ze reszta osobno), albo w ogole za darmo pare lat zanim skonczy sie specjalizacje. I tez nie jest tak, jak wielu lubi dodac, ze mozna latwo dorobic. I tez lekarze sami sobie psuja rynek, ze zgadzaja sie na takie pieniadze.
        Pzdr.
        • Gość: m Re: Popsułam rynek pracy IP: *.acn.waw.pl 23.11.06, 20:48
          Hmm... to widze ze ja utargowałem sporo ponad przeciętną jak na "napływową
          ludność" w obcym wielkim mieście (polska). Żyje skromnie, ale powiem szczerze
          że nie bardzo wiem jak odłożyć z 1000 pln brutto by zrobić na opłaty, opłacić
          kredy i jeszcze odłożyć na przyszłość. Powiem jednak że bardzo ciężko znaleść
          osoby o zacięciu do pracy z odpowiednią wiedzą. Może to kwestia często małych
          pieniędzy... Cóż może wiele prawdy jest w powiedzeniu " W czasie wojny rząd był
          w Londynie a naród w kraju, teraz rząd jest w warszawie a naród w...
          • Gość: luzny Re: Popsułam rynek pracy IP: *.acn.waw.pl 23.11.06, 20:58
            jezuuuuuuuuuu jak czytam te wasze posty to nie wiem czy smiac sie czy
            plakac... zarabiam 4200 na reke i ledwo mi starcza do 1 !!!!!!!!!!!!!!!!!

            jezu za 800 przezyc miesiac????????????????

            czy wy piach zrecie?????????
            • Gość: renyaszalupenko Re: Popsułam rynek pracy IP: *.server.ntli.net 23.11.06, 22:24
              No bidulku, ledwo ci starcza z 4 k...
              Na szczescie dla niektorych z tych, co zra piach jest jeszcze taka przyjemna
              fucha jak korepetycje, wtedy oficjalny 1000 mozna pomnozyc razy dwa lub wiecej i
              zycie staje sie nieco prostsze.
              • Gość: Morgan Re: Popsułam rynek pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 23:24
                > Na szczescie dla niektorych z tych, co zra piach jest jeszcze taka przyjemna
                > fucha jak korepetycje, wtedy oficjalny 1000 mozna pomnozyc razy dwa lub
                wiecej

                Ok, ale wtedy niech nie piszą, że żyją w Warszawie za 1000 złotych, bo to jest
                jawne wprowadzanie w błąd przyjezdnych (a może o to chodzi?).
                • Gość: renataszalupenko Re: Popsułam rynek pracy IP: *.server.ntli.net 23.11.06, 23:59
                  > Ok, ale wtedy niech nie piszą, że żyją w Warszawie za 1000 złotych, bo to jest
                  > jawne wprowadzanie w błąd przyjezdnych (a może o to chodzi?)

                  Ja akurat pisałam o okolicy Poznania, co nie znaczy, ze tu sie da wyzyc za
                  tysiaca. Pisalam tez i o tym, ze ten przedluzajacy sie stan jedzenia piachu
                  wykierowal mnie za granice.
            • miauka Re: Popsułam rynek pracy 24.11.06, 09:56
              Gość portalu: luzny napisał(a):

              > jezuuuuuuuuuu jak czytam te wasze posty to nie wiem czy smiac sie czy
              > plakac... zarabiam 4200 na reke i ledwo mi starcza do 1 !!!!!!!!!!!!!!!!!
              >
              > jezu za 800 przezyc miesiac????????????????
              >
              > czy wy piach zrecie?????????

              Mnie też nie mieści się to w głowie, żyję za 3,5 do 4k, jak dorobię (mam
              dodatkowo syna na utrzymaniu) i szczerze mówiąc, ledwie starcza mi do pierwszego
              - przy czym żadnych ekstrawagancji w wydatkach, tyle żeby pójść do kina 2 razy w
              miesiącu i na jakąś kawę z koleżankami, parę książek, kupić jakiś ciuch w
              szmateksie (ale to chyba, do cholery nie jest ekstrawagancja, nie?), na wakacje
              nie mam szans odłożyć...
              Nikt mnie nie przekona, że można przeżyć w Wwie za 1200 zł (mówię o opcji, że ma
              się normalnie mieszkanie i rachunki do zapłacenia, a nie mieszka się na kupie w
              10 w jednym pokoju lub u rodziców)! No chyba że żrąc piasek, jak to kolega luzny
              niezbyt elegancko określił.
              • Gość: agatuss Re: Popsułam rynek pracy IP: *.bath.ac.uk 24.11.06, 11:48
                otoz mozna przezyc o ile ma sie mieszkanie 2-pokojowe i jeden pokoj wynajac za
                500 zl (wszystko wliczone).
                Jestem po studiach i po 7 miesiacach zycia w takich warunkach gdzie nie ma z
                czego odlozyc po prostu wyjechalam do Anglii gdzie zycie jest duzo latwiejsze a
                stac mnie na comiesieczne wyjazdy do Europy, jeszcze w zyciu tak nie
                podrozowalam jak przez ostatnie 2 lata wlasnie dzieki wyrwaniu sie z tej
                pulapki zyciowej jaka okazalo sie moje rodzinne miasto.
                Czasem trzeba spojrzec nieco dalej a juz na pewno sie cenic. Jak nie zaczyna
                sie za mlodosci potem to nie przyjdzie. Zapraszam do Anglii!
                • renyaszalupenko Re: Popsułam rynek pracy 25.11.06, 01:50


                  > Zapraszam do Anglii!

                  Zapraszać to mogą gospodarze...
            • Gość: Mettka Re: Popsułam rynek pracy IP: *.ap.krakow.pl 14.12.06, 11:00
              Mam wrażenie, ze to albo prowokacja albo jesteś rozrzutny - za 4200 na rękę -
              boże, co ja mogłabym kupic. Żyje oszczędnie - na podstawowe rzeczy (w tym na
              wszystki rachunki) starcza mi tysiąc, no może czasem 1100 zł - a Ty to chyba
              wszystko ze złota musisz mieć i co tydzień na weekend wyjazd zagraniczny...
              Oczywiście masz takie prawo, ale mowa, ze 4200 ledwostarcza Ci na życie
              świadczy, że chyba nie umiesz gospodarować kasą i nawet 10 000 zł by Ci ledwo
              starczało od wypłaty do wypłaty!
      • nessie-jp Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 20:55
        Nie rób sobie wyrzutów. To nie takie proste. Cenić się można wtedy, kiedy się ma
        jakieś oszczędności i można spokojnie szukać lepszych ofert. Niestety rynek
        pracy już jest popsuty. Może się naprawi, bo po wyjeździe wielu ludzi nagle
        ofert pracy zrobiło się więcej, niż poszukujących :)

        Ja też kiedyś pracowałam za najniższe stawki. Potem z każdym kolejnym zleceniem
        (pracuję na własny rachunek) mogłam od nowego klienta żądać więcej, bo
        wiedziałam, że "w razie czego" mogą wrócić do tych, którzy płacą słabo.

        Największy szok swojego życia przeżyłam wtedy, gdy zgłosił się klient, a mi się
        akurat nie chciało pracować - zlecenie było trudne, nudne i w ogóle. No ale
        przecież tego mu nie powiem, bo sobie zepsuję opinię. Więc walnęłam stawkę ponad
        dwa razy większą, niż zwyczajowo przyjęta, a klient... zgodził się. Ku mojej
        konsternacji, bo musiałam robić dwa zlecenia na raz. :)

        Tak więc spokojnie szukaj sobie innej pracy za wyższą stawkę.
        • medusse Re: Popsułam rynek pracy 25.11.06, 17:41
          wtedy polski rynek pracy popsują ...przybysze ze wschodu, ktos musi psuc!
      • michalmar4 Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 20:57
        cos Wam powiem,w mojej firmie (spora),w pewnym dziale zmienialo sie
        kierownictwo-w sumie kierownik,firma pokomunistyczna, choc w tej chwili
        prywatna S.A. Wiec owy kierownik "namascil" "pajacyka", przez rok go
        wychowywal. Wiec "pajacyk" zostal nowym kierownikiem i zaczal robic tak jak
        poprzedni,ale nie wzieto jednego pod uwage!!! Czego??? Pracownikow... Ktorzy
        nie pozwola sobie juz na byle jaka pensje,nie pozwola sobie na to zeby firma
        placila "z laska" - dobrze wiedza jacy sa i ile sa warci. Wiec wspomnianemu
        dzialowi "bankructwo" zaglada do oczu, sa zlecenia (a jakze,duzo, bo oferty
        byly skladane przy niskich pensjach) tylko doslownie nie ma kto tego
        robic.Sytuacja w Polsce powoli firmom wymyka sie spod kontroli... przecziez
        ludzie do pracy byli zawsze... a teraz ich po prostu nie ma. "Miales hamie
        zloty....". Ludzie zaczynaja po prostu nie podejmowac pracy za niskie
        wynagrodzenie. I ja mysle, ze bedzie sie poprawiac... Tylko trzeba miec
        jakiekolwiek pojecie o tym, ile nasza praca jest warta. A jest warta tyle co na
        zachodzie (co najmniej w proporcjonalnym udziale do wydatkow na "zycie" w
        Polsce)
      • Gość: Smok Będą chciali zatrzyamć i dostaniesz podwyżkę ale IP: *.acn.waw.pl 23.11.06, 22:02
        dopiero gdy Twoje wypowiedzenie będzie leżało na stole. W Warszawie ceni się
        dobrych fachowców.
        • dcio Re: Będą chciali zatrzyamć i dostaniesz podwyżkę 23.11.06, 22:25
          He he he , ale sie usmialem :o>
        • Gość: buba Re: Będą chciali zatrzyamć i dostaniesz podwyżkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 17:26
          gdzie i jak?! Nie zauważyłam, choć mieszkam tu naprawdę długo i długo tu
          pracowałam. Ostatnie 5 - 10 lat to istne szaleństwo!
      • misia9628 Re: Popsułam rynek pracy 23.11.06, 22:09
        a ja trafiłam do firmy ktora zaproponowala mi 3500 na okresie probnym tylko
        zapomnieli dodac ze folklorem firmy jest wymiana kadry po 2 miesiacach,
        szukalam pracy prez pol roku i na rozmowach najwazniejsze jest to ktory z
        pracownikow bedzie chcial najmniej, nie licza sie kwalifikacje tylko licytacja
        kto chce mniej :-)))teraz zgodzilam sie pracowac za 1200 netto - mam wyzsze
        wyksztalcenie, 3 podyplomowki, nie pozostaje mi nic innego tylko jechac na
        zmywak do Irlandii bo za takie pieniadze nie da sie wyżyć
        • Gość: Hipolit UWAGA! Na forum sa pracodawcy podszywający się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 23:09
          pod pracowników! Ich posty zawsze opisują jakąś bardzo wykształconą młoda osobę
          (zwykle kobietę), która tyra ponad siły za marne pieniądze. Nie dajcie się
          nabrać! Te posty pisane sa w pierwszej osobie, która podpisuje
          się "misia", "kasia" lub coś w tym stylu. Ma to wzbudzić dodatkową litość
          (syndrom "dziewczynki z zapałkami") i zasiać ogólny marazm i pesymizm wśród
          potencjalnych pracowników. Nie dajcie się nabrac na posty "biedaków". To tak
          naprawde cwani przedsiębiorcy! Wiem to na pewno, bo znam takiego, co się
          nieopacznie przyznał przy wódeczce :)

          P.S. Gdyby nie twój nick, to pewno nie zwróciłbym uwagi na twój post, cwaniaku.
          Zabrakło fantazji, "biznesmenie"?
          • Gość: scep Re: UWAGA! Na forum sa pracodawcy podszywający si IP: 80.51.233.* 24.11.06, 09:20
            Niestety znam wiele takich sytuacji z prawdziwego zycia, gdy osoba inteligentna
            i wyksztalcona musi sprzedac buty za 800 zl/miesiac. Za duzo jest takich
            sytuacji, zeby pracodawcy musieli tworzyc takie prowokacje.
            • maxxo Moja koleżanka zna 3 jezyki ,nie chca ja za 800 zł 24.11.06, 14:24
              człowiek to plankton - pływający od ogłoszenia do ogłoszenia ! i nic tu takie
              prowokacje nie dadzą - przecież to zakrawałoby na typową mafię pracodawców z
              taryfikatorami i ciemnymi umowami miedzy soba
          • misia9628 Re: UWAGA! Na forum sa pracodawcy podszywający si 24.11.06, 14:48
            Oj Hipolcie chyba ty jestes pracodawca bo ja niestety nie, a bzdury typu "będę
            żadął/żadąła 4 tys na rekę w pierwszej pracy" opowiadaja tylko ci ktorzy nie
            znaja rynku pracy, życie szybko ich zweryfikuje, mieszkam w Poznaniu miescie
            podobno prężnie rozwijającego się biznesu (hahaha) gdzie na porządku dziennym
            jest proponowanie pracownikowi założenia własnej działalności gospodarczej i
            świadczenia usług (spotkalam się z tym w popularnym radio oraz dużym banku)lub
            pracę za 899 zł + prowizja której nigdy nie dostanę lub paniczny strach
            mężczyzn przed wykształconą i mądrzejszą od nich kobieta :-))) (pozdrawiam
            wszystkich zakompleksionych panów) w związku z tym odrzucienie w trakcie
            rekrutacji ze wzgledu na zbyt wysokie kwalifikacje
      • Gość: m&m's A co mnie to obchodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.06, 22:10
        • Gość: artycha Frycowe trzeba płacić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 22:47
          Nie wydaje mi się, żeby godzenie się na niską stawkę w sytuacji, gdy na to
          miejsce czeka kolejka chętnych było psuciem rynku. Teraz wydaje ci się, że
          zarabiasz za mało, ale wówczas ryzykowałaś, że następna w kolejce zajmie twoje
          miejsce, a ty zostaniesz na lodzie jedynie z subiektywnym poczuciem swojej
          wartości. Zawsze tak jest, gdy nie ma dużego pola manewru (np. oszczędności);
          ale za to teraz możesz sobie powiedzieć, że za te marne pieniądze zyskałaś rzecz
          bezcenną: doświadczenie. Wykorzystaj to.
          • Gość: Hipolit UWAGA! Na forach są pracodawcy podszywający się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 23:05
            pod pracowników! Ich posty zawsze opisują jakąś bardzo wykształconą młoda osobę
            (zwykle kobietę), która tyra ponad siły za marne pieniądze. Nie dajcie się
            nabrać! Te posty pisane są w pierwszej osobie, która podpisuje
            się "misia", "kasia" lub coś w tym stylu. Ma to wzbudzić dodatkową litość
            (syndrom "dziewczynki z zapałkami") i zasiać ogólny marazm i pesymizm wśród
            potencjalnych pracowników. Nie dajcie się nabrać na posty "biedaków". To tak
            naprawde cwani przedsiębiorcy! Wiem to na pewno, bo znam takiego, co się
            nieopacznie przyznał przy wódeczce :)
      • Gość: Janek doświadczeni w negacjacjach - doradźcie!! IP: *.autocom.pl 23.11.06, 23:35
        Idę jutro pogawędzić z potencjalnym pracodawcą. Chcę dostać 3 tysiaki na rękę.
        Wiem, że mnie chcą :)Zrobiłem mały wywiad, na podobnych stanowiskach zarabia
        się w tej firmie właśnie 2,3 - 4 koła, zależy, ile kto wytarguje, jak długo
        pracuje i jak wielką jest ofiarą, tzn. wstydzi się upomnieć o swoje. Na
        początek dają raczej 2,5. Od jakiej stawki wyjść, żeby dojść do upragnionej
        trójki?
        • mariola2006 Re: doświadczeni w negacjacjach - doradźcie!! 24.11.06, 02:07
          wyjsc od 4 tysiecy,skoro to gorny pulap a potem mozesz "ewentualnie"
          i "wyjatkowo" ,po dlugich negocjacjach zgodzic sie na 3 tysiaki.A skoro Cie
          chca to i tak nie masz nic do stracenia.Zawsze zaczyna sie od gory bo jak
          zaczniesz od dolu to Cie zrownaja w dol.Pozdrawiam
      • kiciiaa Re: Popsułam rynek pracy 24.11.06, 07:17
        nic nie popsulaś - za pierwszą pracę, jeśli nie ma się żadnego doświadczenia,
        nie można mieć kokosów. z drugiej strony taka pensja po góra pół roku powinna
        zostać nieźle podniesiona, ale wszyscy wiemy, jak jest w rzeczywistosci.
        na pocieszenie - w mojej pierwszej pracy dostałam 1200 netto (tzw: Polska B,
        podkarpackie) i dało się zyć, choć nie da się zaszaleć. w drugiej pracy juz
        oporów nie mialam, powiedziałam na rozmowie, że poniżej 2000 netto nie jestem
        zainteresowana, bo wiem co umiem i wiem, że pracę znajdę. no i docenili.
        w dobrych firmach chętnie ci zaplacą wiecej, nawet jeśli mają tańszych chętnych
        - wystarczy, że będziesz dobra w tym co robisz
        • Gość: bhuzdur Re: Popsułam rynek pracy IP: 195.194.11.* 24.11.06, 07:56
          £1500 netto+pension plane+healthcare plan. ludzie zostawcie ta polske i
          wyjezdzajdzie tam gdzie cenia pracownika
      • Gość: 2xG Nie Ty jedna. IP: 193.0.242.* 24.11.06, 08:39
        Jak zmieniałem pracę (a teraz mam dobrą) to szukałem tu i tam (Wrocław). W
        jednej z firm informatycznych (moja profesja) na 2 miejsca było nas 10-12.
        Jako jedyny miałem doświadczenie i umiejętności potwierdzone osiągnięciami. Aby
        nie stracić na "przejściu" zaśpiewałem 3 t. do rączki.
        Reszta poniżej 1.5 t. !!! Ja teraz mam znacznie więcej w innej firmie, oni
        nadal 1.5 i zap....ą po 12-15 h/d.
        Trzeba się cenieć. Jeżeli o pracę będziecie służalczo prosić to nikt Was
        szanował nie będzie. Czasami warto poczekać 2-3 miesiące (jak ja) aby za kilka
        miesięcy mieć znacznie więcej niż się teoretycznie straciło nie pracując.
        Pozdrawiam wszystkich, niezależnie czy i gdzie pracują :)
        • Gość: winnetou Re: Nie Ty jedna. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 09:34
          Wczorajsza rozmowa kwalifikacyjna, wymagania koniecze wykształcenie wyższe -
          socjologiczne, pensja 1200 netto... jedno miejsce, kandydatów, którzy byli już
          po wstępnej kwalifikacji... 92 dwie osoby! Z rozmów wynikało, że szukają pracy
          od conajmniej 6 mcy, niektórzy pracują jako pracownicy fizyczni za grosze... i
          mówimy o tym żeby się cenić??
          • walutka Re: Nie Ty jedna. 24.11.06, 09:38
            Ilu wśród tych kandyadtów spełniało faktyczne wymogi. Nie wierzę,też bywałam na
            rozmowach kwalifikacyjnych tego typu,widzuałam wielu chętnych ale wielu z nich
            nawert nie rozumiało podstawowych wymogów na tym stanowisku.
          • Gość: 2xG Re: Nie Ty jedna. IP: 193.0.242.* 24.11.06, 10:32
            Jak siebie nie cenisz to nie bedziesz nigdy traktowany/a poważnie. Zawsze
            potraktuję Ciebie jako tego gorszego. Nikt dla Ciebie nie będzie miał szacunku
            jeśli sam/a go dla siebie mieć nie bedziesz. Zdaje sobie sprawę że są różne
            sytuacje życiowe, sam zap...m na budowach po 12-15 godzin. Po 2 miesiącach mimo
            tego że byłem szczeniakiem byłem pierwszy po szefie. Robiłem swoje i nie
            dawałem się gnoić, czego próbowali "starzy" pracownicy. Po dwóch miesiącach
            pracy sam kierowałem pracami ludzi których sam sobie dobrałem. Teraz buduję dom
            i 1/3 prac robię sam. Do ścian, dachu, ogrodzenia firmę znalazłem bez problemu -
            zgadnijcie którą. Procentuje doświadczenie z przeszłości. Nie poddawajcie się.
            Jak masz prac która Ci nie odpowiada to szukaj natychmiast innej. Jeżeli pracy
            nie masz, nie idź na spotkanie ze spuszczoną głową.
            Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia
        • Gość: mig1anc Re: Nie Ty jedna. IP: 212.160.172.* 24.11.06, 13:14
          No to celujcie w 7kPLN/mc. A jak nie, to powiedzcie, ze rozklad lotow do
          UK/Erie wisi na lodowce. Z reszta Wawka to nie pepek swiata - do wielu osrodkow
          z fajna posadka jest szybciej.
        • Gość: w21 Re: Nie Ty jedna. IP: 213.77.7.* 24.11.06, 14:10
          no wlasnie ale trudno sie cenic, kiedy potrzebuje sie kasy... kiedy
          przyjechalem do warszawy, studiowalem zaocznie bylem po maturze, nie chcialem
          mieszkac z rodzicami, wiec postanowilem znalezc prace, i co? znalazlem w CC
          jednego z zagranicznych bankow... na pol etatu za 700 brutto!!! po trzech
          miesiacach stalem sie liderem sprzedazy i podpisali ze mna umowe na czas
          nieokreslony za 1500 brutto... kolejna umowa po kolejnych 3 miesiacach to 2000
          brutto kolejne 3 miesiace i odchodze z CC i zatrudniam sie w nowo powstalym
          zespole treasury w tym samym banku, obsluguje male firmy i zdobywam
          doswiadczenie dalej na umowie na czas nieokreslony za 3tys brutto, po 9
          miesiacach... znow jestem najlepszy i przechopdze do obslugi najwiekszych
          firm... jak mlodszy dealer (najmlodszy w historii..) za 4200brutto... po 2
          miesiacach pojawiaja sie oferty z innych bankow, pierwsza powazna za 7tys
          brutto, moj bank zatrzymuje mnie za ta sama kase, zostaje, po miesiacu inny
          bank znow ponawia swoja oferte... tym razem ja podaje cene... 12tys brutto, po
          3 dniach potwierdzili warunki.

          Od 5 dni jestem w nowej firmie, jest ok i wiem ze trzeba sie cenic ale po
          zdobyciu jakiegos doswiadczenia i uzyskania potwierdzonych wynikow!!!
      • inessta Re: Popsułam rynek pracy 24.11.06, 08:51
        wiem,że to trudne ale postaraj sie wynegocjować z szefem podwyżkę. Spokojna
        rozmowa, wcześniej odpowiednio przygotowane argumenty itp, powinno się udać. Ja
        posłużyłam się podstępem, czyli przestałam robić rzeczy za które mi mieli
        dodatkowo płacić a nie płacili. Skąpstwo szefów jest ogromne i jak zobaczyli
        wizję zatrudnienia drugiej osoby to szybko pomyśleli o podwyżce. Nie daj sie
        tylko omamić podwyżką 100 lub 200 pln, bo to żenada. I zawsze proś o dużo, bo
        wtedy masz z czego opuścić. Ja zakładam zawsze 200-300 pln więcej niż chcę. I w
        trakcie rozmowy "ulegam" i opuszczam żądania do kwoty którą chcę. Sprawdza się.
        Życzę Ci powodzenia w negocjacjach i daj znać jak Ci poszło.
        • Gość: byly Re: Popsułam rynek pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 09:44
          do osoby ktora pytala o Instytut Monitorowania Mediow. Ta nazwa niezle brzmi,
          ale ta firma to nieporozumienie. Nie szanuja tam pracownikow, placa im grosze,
          wiekszosc z ludzi tam pracujacych to ludzie po studiach wyzszych, rotacja jest
          niemozliwa do opanowania. kiepska firma.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka