Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie sie!

    14.12.06, 16:04
    Zainspirowany licznymi wątkami o imprezach integracyjnych postanowiłem wydać
    im wojnę.
    Kocham swoją pracę, lubię współpracowników i szefostwo ale nie widzę sensu
    spędzania z nimi czasu po pracy, bo praca jest pracą a życie prywatne życiem
    prywatnym. Tak, jak nie przynoszę pracy do domu, tka i nie przynoszę
    problemów domowych do pracy. Póki co mi wychodzi. A wódki mogę napic sie na
    własny koszt z towarzystwem, które sam sobie wybiorę, anie które wybierze mi
    szefostwo.
    Na moje kulturalne, acz stanowcze odmowy szefowie reagowali z niemałym
    zdziwieniem (przecież to tylko spotkanie po pracy), koledzy z niedowierzaniem
    (no co Ty, przecież firma płaci, to się baw) a ja mam swoje zasady.

    Czy ktoś myśli tak samo jak ja, czy też jestem jakimś aspołecznym degeneratem?
    Obserwuj wątek
      • Gość: change_your_job Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: 83.238.120.* 14.12.06, 17:10
        popieram.

        najpierw chodziłem bo było miło, pijemy piwko, pijemy shoty.. szefuniu stawia, wszyscy się cieszą..

        ale z każdą imprezą czułem coraz większy wstręt. jak widziałem co te przepracowane dziewczyny i chłopaki po paru piwach opowiadały to traciłem szacunek do nich.. każda impreza przesycona klimatem z pracy, gadki szmatki, tere fere.. co z tego że za free - szkoda czasu!

        a fe!

        niech żyje dezintegracja!
        • Gość: jula Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.aster.pl 07.01.07, 14:55
          Ludzie mają dosyć integracji, ale dyrekcje Firm mają z takich imprez kupę
          szmalu tak jak i firmy, które organizują imprezy. A pracownicy marnują swój
          prywatny czas.
          • leokadius Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 08.01.07, 10:22
            Ludzie!!!Dajcie żyć!!!bo nie będę miał co robić, jak się tak skrzykniecie
            Organizator imprez integracyjnych
            • Gość: nie-pracownik Cala prawda o imprezach integracyjnych IP: *.aster.pl 09.01.07, 08:45
              Co Wy tu pier**licie o laskawym szefie, ktory wszystkim chce postawic drinka?!
              To dziala tak - firma ma powyzej 20 pracownikow, musi byc fundusz socjalny, na
              cos trzeba wydac. Niestety, kadrowa ma tylek jak szafa czterodrzwiowa, wiec
              basen czy cos w tym stylu odpada. Zeby bylo jeszcze gorzej, kadrowa ma
              kolezaneczki, ktore uwazaja sie za wyzsze sfery, wiec musza BYWAC, ale szkoda,
              kutwom, kasy. Efekt - comiesieczne imprezy w najmodniejszych lokalach w
              stolicy, gdzie caly fundusz socjalny jest przechlewany w postaci najdrozszych
              win (kadrowa i kolezaneczki) i chrzczonego piwa (reszta personelu).
              Ot i cala historia, dieci. Oparta na faktach. Autentycznych :)
      • Gość: zuza Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.jelonki.robbo.pl 14.12.06, 21:13
        To celowe niszczenie rodzin.
        Zwykle bez swoich połówek, denko.
        Myślę, że należy obmyślić plan, jak to draństwo przewalczyć.
      • Gość: miśka Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.spray.net.pl 15.12.06, 00:12
        Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości, praca powinna pozostać pracą, a życie
        prywatne życiem prywatnym i w żadnym wypadku te sfery nie powiny się przenikać.
        Niecierpię tzw. spotkań integracyjnych, bo nawet jak wcześniej ustalamy, że nie
        będziemy gadali o pracy to w końcu i tak wszyscy o niej gadają.
      • Gość: barnaba Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.lodz.msk.pl 16.12.06, 19:40
        Zamiast robić to, co lubię, muszę siedzieć i zajmować się czymś, na co nie mam
        ochoty. Z tymi samymi ludźmi co w pracy i pod czujnym okiem szefa.
        Te imprezy są gorsze niż przymusowe nadgodziny. W nadgodzinach nie muszę udawać,
        że jestem zadowolony i dobrze się bawię.

        Już wolę wziąć dodatkowy dyżur niż w tym uczestniczyć.
      • malaszaramysz Nie chodziłam, nie chodzę, nie bedę chodzić 21.12.06, 19:06
        Brrrrrrrrrrrr.Na wódkę mnie stać.
        • aga305 Re: Nie chodziłam, nie chodzę, nie bedę chodzić 22.12.06, 08:51
          ja też jestem wielkim przeciwnikiem.
          Jak chcę się na[ić to się napije ale z tymi z którymi mam ochotę
          Jeszcze mnie stać
      • Gość: maciek Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.itt.com 04.01.07, 21:31
        A zgadnijcie kto pierwszy poleci na bezrobocie jak beda redukowac kadry? Taki
        co chodzi na te imprezy czy taki co na imprezy nie chodzi? Tylko nie gadajcie
        ze jestescie super extra pracownicy i dlatego poleci Mieciu co niby nic nie
        robi a na kazdej imprezie byl.

        Osobiscie nie usmiecha mi sie chodzic na takie imprezy ale chodze bo mimo
        wszystko praca jest czescia naszego zycia i takie wypady w gronie pracownikow
        moze nie sa super dla wszystkich ale niestety trzeba ... do pracy tez mi sie
        nie chce chodzic mimo ze mam zajebista prace i sprawia mi przyjemnosc i dobrze
        zarabiam, jest duzo innych ciekawych rzeczy ktore chcialbym robic ale niestety.
        Takze przestancie marudzic bo pojawienie sie na takiej imprezie nawet na te 2
        godziny nikogo nie zbawi i nikomu korona z glowy nie spadnie.
        • Gość: Mycha Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.chello.pl 05.01.07, 11:38
          a najlepsze są te wyjazdy integracyjne na których wszyscy z wszystkimi chodzą
          do łóżka, zdradzają współmałżonków. A potem znów wracają do pracy i obstawiają
          się zdjęciami mężów, żon i dzieci...
          • Gość: luiza Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.07, 20:01
            zgadzam sie, czkawkę mam po takich imprezach do tej pory.....
        • Gość: Lucusia Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: 195.205.24.* 07.01.07, 00:14
          Maćku, nikt nie pisze, że na te imprezy nie chodzi. Chodzi, tylko ich nie lubi. Zawsze to jakoś tak głupio, choć oczywiście może się przydać, ale może w korporacjach, bo w w innych, to i tak poleci ten co to nie kuzyn i nie zaprzyjaźniony z szefem i może sobie chodzić ile mu się podoba na jakiekolwiek spotkania. Jedyny fakt, to taki, że można się wtedy zaprzyjaźnić i wślizgnąć do grupy 'swoich".
        • Gość: Roman Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: 88.220.112.* 09.01.07, 12:34
          Ja nie chodziłem na takie integracje, szkoda czasu – przy redukcji polecieli ci
          co chodzili (bo kto ma polecieć to poleci), po za tym ci co wchodzą w tyłek bez
          finezji, sami płaczą potem że są ciągani np. w Niedzielę o 14.00 do pracy i
          zapychają z uśmiechem… sami sobie to załatwili :-))))))
        • gacus Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 16.01.07, 01:34
          > A zgadnijcie kto pierwszy poleci na bezrobocie jak beda redukowac kadry? Taki
          > co chodzi na te imprezy czy taki co na imprezy nie chodzi? Tylko nie gadajcie
          > ze jestescie super extra pracownicy i dlatego poleci Mieciu co niby nic nie
          > robi a na kazdej imprezie byl.

          No sorry ale nie zamierzam robić pracy tego co mi sie nie podoba lub się z tym
          nie zgadzam. W mojej branży jest jeszcze sporo pracy, nie muszę do końca zycia
          pracować u jednego.
      • thelma3 Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 05.01.07, 22:17
        nie jesteś
        ja nie cierpię imprez firmowych, i co rusz wymyślam jakieś powody, dla których
        nie mogę przyjść
        precz z integracją! :)
      • Gość: madziaz Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.07, 16:51
        Mnie najbardziej wkurzają zakładowe wigilie. Kiedyś firma zorganizowała taką w
        super knajpie, zaproszenia dostali wszyscy. Kiedy sporządzono kosztorys,
        odebrano zaproszenia pracownikom fizycznym, bo wychodziło za drogo. To była
        pierwsza impreza integracyjna, na którą nie poszłam, i od tamtej pory nie chodzę
        na żadne.
      • marzena681 Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 06.01.07, 19:26
        Ja również nie chodzę na takie imprezy.W sumie byłam 2 razy i nie uśmiecha mi
        się,zawsze się wykrecam.jakoś nasiadówki z własną szefowa nie są interesujące,i
        potem to babskie obgadywanie.Dramat.Pozdrawiam.
      • Gość: Maciej Dla mnie to też bez sensu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.07, 19:28
        Sztuczne przesiadywanie. A najgorsze jest tłumaczenie się innym jeśli nie chcesz
        na takie coś iść. I niech mi nikt nie próbuje wmówić, że pójście na takie
        spotkanie raz czy dwa razy w roku spowoduje nagłe polepszenie stosunków między
        pracownikami i wszyscy nagle zaczną kochać innych :)

        U mnie w firmie zauważyłem że spotkanie takie są inspirowane w części przez
        niektórych pracowników, którzy podpuszczają szefostwo, że należałoby coś takiego
        zrobić. Myślą, że wszystkich to bawi tak, jak ich. A prawda taka, że większości
        osób to nie bawi, ale wolą pojechać i przeboleć te kilka godzin niż się
        tłumaczyć dlaczego nie chcą jechać.

        Tak więc - drodzy dyrektorzy, kierownicy, szefowie itp. - zrozumcie, że my,
        pracownicy, mamy organizowane przez Was spotkania głęboko w d.... i nie musicie
        się wysilać i ich organizować. Dajcie sobie spokój, my sami wychodzimy na piwo z
        kim chcemy i kiedy chcemy.
      • Gość: zmichalg Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.csk.it.pl 07.01.07, 10:45
        Ja też nie przepadam.
        Wynika to z tego, że postrzegam te "imprezy" jako stek hipokryzji. Z jednej
        strony firma doi pracownika jak krowę, a z drugiej pokazuje jak to niby o niego
        dba itd.
        Nawiasem mówiąc to wcale nie jest tak, że "szefunio stawia", ale idzie na to
        kasa z funduszu socjalnego, na który i tak firma musi przewalać kasę, bo tako
        rzecze kodeks pracy.
        W mojej firmie jest zwyczaj, że co miesiąc jest spotkanie, na którym po jakimś
        gadżecie dostają wszyscy, co najbliższym czasie mają/mieli urodziny. Gdy było w
        okolicach moich urodzin, to po prostu poszedłem do kadr i powiedziałem, że ja w
        tym uczestniczyć nie chcę. Moje urodziny to sprawa wyłącznie moja a nie
        wszystkich dookoła. Notabene nawet tego nie potrafili uszanować...
        Szkoda gadania...
      • tludzki4 Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 07.01.07, 11:33
        po prostu nie dajesz urabiać się i zobowiązywać do odpłącania w momentach dla
        ciebie kompromitujących. ciebie oczywiscie.
        • Gość: rook Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.chello.pl 07.01.07, 14:20
          ja to moge skomentowac tak, ze niestety w korporacjach inaczej nie bedzie, ja
          sam tez nie lubie tych imprez, ani bywac, ani organizowac.
          ale to jest potrzebne, zeby pogadac na luzie i zauwazyc kogos innego w koledze
          z roboty, ktorzego np. szczerze nienawidzisz.
          poza tym, nikt w pracy za nogi nikogo nie trzyma, nie podoba sie, to mozesz
          zostac naukowcem, nauczycielem albo ksiedzem, te grupy zawodowe nie maja
          budzetu na integracje, a spotkanie po robocie sa czescia takiej pracy, tak samo
          jak siedzenie po godzinach za darmo, szef kretyn, klient, ktory Cie gnoi itd.
          itp.
      • Gość: Madzia Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.gprspla.plusgsm.pl 07.01.07, 19:52
        Dołanczam się. Dwa razy udało mi się być na urlopie w czasie imprezy, raz jeden
        męczyłam się z racji wigilii polegającej na tym, że jakiś Mag męczył się na
        scenie ze sztuczkami..co to miało wspólnego z wigilią??? U nas szef też olewał
        te impry - pokazywał swe zapracowanie i nawet wtedy siedział w robocie, a jak
        już poszedł to olewał nas - swój dział i bratał się z innymi Dyrami - nas
        zwanych "użytkownikami" mając głęboko w d....więc w sumie to jak już ktoś
        poszedł to nie po to żeby w d...włazić tylko nie wiadomo po co....a teraz jest
        nowa szefowa, więc nie wiadomo jak będzie - ale mnie ta impra raczej ominie na
        szczęście. Korporacja to jeden wielki shit, poprzednio pracowałam w mniejszej
        firmie i tam wazelina jednak bardziej ociekała...i też shit był...więc w sumie
        to nie wiem gdzie jest dobrze
        • Gość: były socjalny Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 10:40
          Najrozsądniejszym wyjściem byłoby zebranie odpowiedniej liczby podpisów pod
          projektem, który likwidowałby fundusz socjalny, a kasę przeznaczyć dla
          pracowników......Niech każdy sobie zagospodaruje........
      • Gość: właśnietak Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.aster.pl 07.01.07, 19:52
        imprezy intergracyjne są groźne. czesto grożą rozpadem związków, gdy firmowe
        koleżanki miękną pod wpływem alkoholu. :)
      • infractus Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 08.01.07, 07:39
        Też odmawiam stanowczo. Poszedłem raz, było bezandziejnie, kolega-zonaty
        obściskiwał się a koleżanką-rozwódką.
        Nigdy więcej!
        A jak komuś bardziej zależy na moim "uspołecznianiu" niż na moich
        kompetencjach, to znajdę sobie mądrzejszego pracodawcę.
        Generalnie nie tłumaczę się, dlaczego. W końcu to mój prywatny czas,
        wykorzystuję go, jak chcę. Może mnie ktoś zaprosić, ale nie musz ezaproszenia
        przyjmować. Moja narzeczona też nie chodzi na imprezy w swojej firmie.
      • tomek01031963 Francuska szkoła 08.01.07, 13:41
        Po polskich firmach grasuje, rozwalając je i zwalniając tony ludzi, francuski
        prezes, specjalista od imprez integracyjnych i szkół przetrwania. Większego
        debila nie ma!!!
        • Gość: Blackforever Re: Francuska szkoła IP: *.chello.pl 20.01.07, 19:40
          wPracowałam kiedyś w jednym z największych na świecie banków. na
          pytanie ,,dlaczego na imprezę integracyjną nie można brać małżonków" usłyszałam
          odpowiedź -,,aby nie widzieli zdrad". Szczery!
      • Gość: em Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 14:05
        dolaczam sie:) w ciagu ostatnich 7 lat bylam na jednej imprezie integracyjnej
        organizowanej przez moja firme. i wiecej tego bledu nie powtorzylam. zenada,
        dyskusje na sile, plotki, komplementy od ktorych slabo sie robi, beznadzieja.
        skoro firma chce juz wydac te pieniadze, ta sa lepsze sposoby.

        po godzinach spedzam czas tylko i wylacznie z tymi, z ktorymi mam ochote sie
        spotkac. mam kilku swietnych przyjaciol w pracy, czasem przed pojsciem do domu
        wychodzimy sobie na kawe, wino czy pozny lunch. a odgorne imprezy integracyjne
        zgodnie omijamy.
      • gosja_1 Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 08.01.07, 14:28
        Ja jeszcze nie pracuje, ucze sie, ale w sumie dotycza mnie imprezy
        'integracyjne'. Na przyklad moja klasa organizuje jakis "zlot" tlumaczac, ze
        wtedy bedziemy bardziej zgrani, lepiej sie poznamy i w ogole. Brrr. To ja juz
        wole zaplacic ta sama cene i wyjsc ze swoimi znajomymi.
      • Gość: atx Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 21:24
        Mysle, ze to bardzo duzo zalezy od firmy. Jezeli atmosfera w firmie na codzien jest do bani, to impreza integracyjna nagle tego nie zmieni. Jezeli ludzie sie lubia, to moze byc fajnie.

        Tak, zdarzaja sie takie firmy gdzie ludzie sie lubia, choc brzmi to jak bajka o zelaznym wilku - znam jedna z wlasnego doswiadczenia.
      • Gość: Pra cownik Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.debacom.pl 08.01.07, 21:37
        Z imprezami integracyjnymi jest jak z każdą inną imprezą. Nie można powiedzieć,
        że coś jest z gruntu złe czy dobre, albo że na pewno nie będzie się nam
        podobało. Większość moich pracodawców organizowała takie imprezy. Czasami na
        kilkanaście osób a czasami jak firma była duża to i na 2-3 tysiące. Większość z
        tych imprez wspominam dobrze (no może z wyjątkiem obecnych na nich szefów,
        którzy zawsze potrafią palnąć jakąś gadkę kompletnie nie na miejscu, zupełnie
        jakby tą imprezę chcieli rozpieprzyć; niedawno mój kolega w środku imprezy
        integracyjnej usłyszał od prezesa firmy, w której pracuje "Tak się pan śmieje,
        a wyniki słabe"), bo bawiłem się w gronie fajnych i sympatycznych ludzi, z
        którymi zresztą spotykaliśmy się nie tylko na imprezach firmowych. Tym niemniej
        wcale nie jest to ot takie luźne spotkanie po pracy. W jednej z firm w ogóle
        nie uczestniczyłem w firmowych imprezach i przez kilka lat pracy praktycznie
        nie awansowałem, w przeciwieństwie do tych, którzy na imprezy jeździli
        regularnie. Dziwnym trafem awansowali głównie młodzi faceci a szefostwo z kolei
        stanowiły głównie kobiety po czterdziestce... Pomijam, że na takich imprezach
        to w ogóle puszczają niektórym hamulce i w sobotę zdrada, a w poniedziałek
        zdjęcie żony/męża i dzieci na biurku... Po prostu dramat. Taka się jedna z
        drugą oderwie od garów, a koleś wyjątkowo nie spędza wieczoru przed telewizorem
        w wali palma. Albo picie bez umiaru. Zgodnie ze starą słowiańską zasadą, że jak
        rano nie obudzę się we własnym pawiu to impreza była ch....wa. Ja z kolei z
        zasady na takich imprezach w ogóle nie piję i mocno sobie tą sytuację chwalę bo
        widziałem naprawdę wiele i cieszę się, że byłem widzem a nie uczestnikiem. Że
        wspomnę tylko zalaną w trupa szefową sikającą pod drzewem albo bójkę jak z
        dyskoteki w remizie. Podsumowując - jak wiem, że będzie fajne towarzystwo to
        idę na imprezę, a jak towarzystwo mi nie odpowiada to zawsze mi coś tak
        niefortunnie wypada, że mimo szczerych chęci nie mogę pójść... ;)))
      • Gość: MDO Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.07, 01:15
        Nie jesteś sam.

        Żenada i hipokryzja do kwadratu. Wszyscy włażą szefostwu w dupę, grają luzaków a
        jeden drugiego by w szklance wody utopił. Przychodzi szefostwo z prezesurą i
        grają japiszonerię, zamawiają najdroższe i najmodniejsze drinki a jak poprosisz
        o lampkę urugwajskiego wina to mało ci do grdyki nie skoczą i jako "odmieniec"
        masz już prze..e jeszcze gorsze niż gdybyś powiedział "nie idę, mam was w
        dupie" ;-)

        Poza tym integracja bez rodziny? Śmiechu warte. Może to kręci ludzi znudzonych
        własnymi związkami, żałosnych jednowieczorowych playboyów albo podstarzałych
        prezesów żądnych nowych wrażeń... Jeśli ktoś chce się ze mną integrować a moja
        najukochańsza ma w tym czasie siedzieć sama w domu to ja mam tą jego integrację
        głęboko w odbytnicy.

        A najlepsze są te "chwile szczerości" (trzeba mieć mocną głowę), kiedy na..ym
        kolegom, którzy wcześniej robili Ci koło dupy zbiera się na zwierzenia, że tak w
        ogóle to jesteś fajny koleś, oni Cię lubią, już się na Tobie poznali i w ogóle
        jest zajebiście, jesteśmy teamem. Yeah, panowie! Oj, jakim to teamem jesteśmy
        ;-) Mało się nie porzygałem z wrażenia jakim śliskim dupkiem można być i jak
        alkohol może człowieka spodlić. (p.s. sytuacja autentyczna a mój podpis to skrót
        korporacyjny z ówczesnej firmy - to tak, aby Ci którzy się rozpoznają (choć
        wątpię, bo głowy mieli słabe i pewnie nie pamiętają, ha ha ha) nie mogli się
        łudzić, że to nie o nich)

        W mojej nowej firmie nie ma nachalnej "integracji". Raz zaprosiłem kolegów na
        imprezę do mnie do domu. Raz w roku mamy spotkanie "christmasowe". Towarzystwo
        jest międzynarodowe (grecko-niemiecko-polsko-chińskie), spotykamy się z całymi
        rodzinami, nikt się nie obściskuje po kątach, nie ma żenujących "zabaw
        integracyjnych", prezesura nie szpanuje, nie gra światowców (co w wykonaniu
        prezesury polskiej proweniencji bywa pokazem buractwa rzadkiego sortu), okazuje
        się, że jest o czym porozmawiać nie gadając non stop o pracy albo obrabiając
        sobie wzajemnie dupy.

        Skąd różnica? Firma nie jest w Polsce ;-)
        • Gość: Dilbert Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.aster.pl 09.01.07, 14:58
          Integracja z całymi rodzinami?! Z wrzeszczącymi bachorami i szanowną małżonką
          siedzącą jakby połknęła kij od szczotki?! Kto się z kim miałby w ten sposób
          integrować? - rodzina między sobą na koszt pracodawcy? Co poniektórym chyba
          zdrowo odbiło w drugą stronę.

          Wyjazdowe imprezy integracyjne są jak kazde imprezy - jedne się udają, a drugie
          nie. I jeszcze... - sto razy bardziej wolę "firmę kur.wi.dołek" niż zakłamaną
          "firmę ąąą, ęęę, giętkie meble". Z podpitym prezesem tańcującym z hostessą z
          agencji można się dogadać, bzyknięcie koleżanki z innego działu jest przyjemne,
          a przy okazji dodatkowo okazuje się, kto w firmie jest najgorszą mendą.

          PS. Do gościa z MDO. Alkohol robi swoje i jeśli ryjcowi zebrało się na
          zwierzenia, to ja bym go nie skreślał- przynajmniej miał wyrzuty sumienia, to
          też się liczy. Zamiast siedzieć trzeźwy jak świnia i kiszący w sobie wściekłość
          na niego, powinieneś się napić i pogadać. Może w ten sposób dałoby się wyjść z
          tym człeczyną na prostą.
        • croyance Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 25.01.07, 15:56
          A moja tez nie w Polsce, a zachowanie podobne jak w w/w postach.
      • Gość: monika Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 12:34
        Jak milo zobaczyc tego rodzaju posty!!!!!

        Poniewaz pracuje z domu integruje sie głownie sama ze soba.
        Moj poglad, ze wyjazdy integracyjne uderzaja w rodzine, ktora mam liczna (2+4)
        jest zwykle przyjmowany zle i traktowany jako przejaw zazdrosci. Na szczescie,
        moj maz rowniez uwaza to za bzdure. W dzisiejszych czasach wszyscy pracujemy
        bardzo ciezko i urywanie czasu rodzinie na bezsensowne integracyjne pijatyki,
        gdzie wstep rodzinom jest zabroniony uwazam za zenujace.
        monika
        • Gość: Family Woman Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.chello.pl 12.01.07, 18:59
          no właśnie, ja nie chodzę na imprezy integracyjne bo nie mogę zabrać męża.
          Imprezy są organizowane głównie w soboty, i nie uważam za stosowne zostawiać
          mojego ukochanego samego w sobotni wieczór.
          Sama nie mam rodziny, ale zgadzam się tu chyba chodzi o zazdrośc. W mojej
          firmie, zwłaszcza na stanowiskach kierowniczych siedzą sami sfrustrowani single
          po 30stce, których nikt nie chciał, więc poświęcili się karierze. Tak więc
          domyślam się, że widok szczęsliwej koleżanki w towarzystwie przystojnego męża
          sprawiłby że poczuliby się źle.
          Na zachodzie normalne jest, że ludzie integrują się całymi rodzinami, tylko u
          nas człowiek ma do wyboru, albo poświęcasz się rodzinie, albo pracy.
          • Gość: weniu Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.chello.pl 14.01.07, 00:09
            Ja tam się cieszę że mogę zostawić w domu swoją starą i zrobić ogląd nowych
            towarów z recepcji. A przy okazji zdrowo popić. Z rodziną dobrze się wychodzi na
            fotografii:-(
            • Gość: Family Woman Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si IP: *.chello.pl 07.02.07, 20:55
              Gość portalu: weniu napisał(a):

              > Ja tam się cieszę że mogę zostawić w domu swoją starą i zrobić ogląd nowych
              > towarów z recepcji. A przy okazji zdrowo popić. Z rodziną dobrze się wychodzi
              n
              > a
              > fotografii:-(

              To współczuję rodziny
      • bateria_sloneczna Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 19.01.07, 11:40
        dołączam się - co prawda (jeszcze, ale już niedługo sie to zmieni) nie pracuję, jednak już z góry zakładam, że nie będzie mnie na tych głupich spotkaniach - nie zamierzam swojego życia prywatnego poświęcać na takie bzdety (od zawsze byłam przeciwniczka jakiejkolwiek pseudo-integracji, która na siłę serwowali nam w szkołach, na szczęście na studiach człowiek integruje się sam z kim chce, ale w pracy to jest jakaś dziecinada...tam się pracuje, anie zawiera znajomości)
      • odwazna Re: Przeciwnicy imprez integracyjnych- łączcie si 21.01.07, 14:26
        łączyć czy nie łączyć, w moich poprzednich firmach (małych prawie rodzinnych)
        nie było imprez itegracyjnych , a wypady na bilard czy kregle w piatek po pracy
        z całą ferajną (narzeczeni zony dzieci)
        obecnie racuje w ag reklamowej z gatunku sieciowych, matko porażka, impreza
        integracyjna przyznam piekne miejsce ale chlanie chlanie chlanie, szef nam
        zafundował wina za 12,50 (az specjanie uwieczniłam to), na drugi dzien po
        balandzie (chalali pili obmacywali) połowa skacowana, udaje wymęczonych życiem,
        żada prawie gwiazdki z nieba; a szef burak nawet wszystkich nie przywitał nawet
        nie pożegnał nawet sie k**a nie odezwał słowem tylko wział 4 butelki whisky i
        poszedł chalc, no ręce opadają; integracja polegała na tym ze wszyscy chodzili
        grupkami tak jak pracuja w pokojach :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka