mobbing_dick
11.01.07, 12:30
witam,
przeglądając różne artykuły związane z pracą co chwilę natykam się na jakiś
dotyczący elastyczności zawodowej, gdzie przytaczane są statystyki związane z
tym w jakim kraju ile razy średnio ludzie zmieniają zawody. dominuje w tych
artykułach przekonanie, że Polacy generalnie elastyczni nie są, że
najchętniej pracowaliby w jednym miejscu, na jednym stanowisku od pierwszej
pracy do emerytury, a myśl o przekwalifikowaniu się budzi w większości
odruchy wymiotne.
a ja z natury bywam przekorny i w geście protestu chciałbym się
przekwalifikować :)
zacznę od początku. życie złamała mi nauczycielka matematyki z liceum, która
przez kilka lat przekonywała mnie, że powinienem trzymać się od matematyki
możliwie najdalej. no i mnie przekonała, chociaż z perspektywy widzę, że
racji nie miała.
wybrałem się więc na durny humanistyczny kierunek studiów - stosunki
międzynarodowe (uniwersytet łódzki). jeszcze przed jego ukończeniem zacząłem
pracować jako handlowiec – była to jedyna bodaj możliwość podjęcia pracy,
która nie kolidowała mi z zajęciami. po studiach zmieniłem pracę – chociaż
starałem się o inne stanowisko, z uwagi na moje doświadczenie przyjęto mnie
na stanowisko handlowca / kosztorysanta. o pracę w tym okresie ogólnie lekko
nie było, więc propozycję przyjąłem i tak niebawem będę świętował czwartą
rocznicę handlowcowania (od trzech lat w tej samej firmie). co jakiś czas
przeglądam różne ogłoszenia i czasem na coś odpowiem, ale wszędzie chcą mnie
zatrudniać jako handlowca – a ja, jak wspomniałem, CHCIAŁBYM SIĘ
PRZEKWALIFIKOWAĆ. nie mam nic przeciwko mojej pracy, ale mam świadomość, że
idealnym handlowcem nie jestem i mógłbym pełniej zrealizować się gdzie
indziej. chciałbym spróbować czegoś nowego, mam kilka pomysłów na zajęcia,
których chciałbym się podjąć, ale nikt nie chce mi dać szansy, bo czytając
moje CV potencjalny pracodawca widzi bezwartościoweinicniedające studia i
doświadczenie handlowe. myślę o tym, żeby iść na jakieś studia podyplomowe,
albo kursy, które podszkoliłyby mnie (a przede wszystkim dałyby jakiś papier)
w kierunku innego zawodu, ale boję się, że stracę sporo czasu i pieniędzy, a
zawodu i tak nie uda mi się zmienić.
próbowaliście się kiedyś przekwalifikować? udało się? od czego radzicie
zacząć?
pozdrawiam