Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Życie prywatne w pracy

      • caysee Re: Życie prywatne w pracy 28.01.07, 09:40
        Ja mam zdjecie meza w ramce, z kolei wszyscy inni maja zdjecia dzieci, badz
        zwierzakow. Troche rozmawiamy o zyciu osobistym, ale bez wiekszych szczegolow.
      • Gość: *** Re: Życie prywatne w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 12:06
        wszystko z umiarem!

        nie opowiadam naokoło, co dzieje się w moim życiu prywatnym, uczuciowym itp.,
        ale jeśli ktoś mnie spyta o coś, to nie ma problemu, odpowiadam (tyle że
        współpracowników mam nader sympatycznych, dyskretnych, nienachalnych, mało
        ciekawskich, więc rzadko się to zdarza)

        natomiast zamęczanie kolegów/koleżanki opowieściami o tym, co dręczy mojego
        faceta, chomika, babcię albo stryjecznego brata uważam za po prostu
        nieeleganckie i kropka - komu chce się słuchać neverending story, o tym, że
        cioci usunięto właśnie kamienie z nerek?...

        co do obchodzenia urodzin, imienin, itp. - w firmie, w której pracuję, przyjęło
        się, że jubilat, solenizant podejmuje współpracowników np. dobrym ciachem (ale i
        to nie wszystkich, raczej odbywa się to w ramach poszczególnych działów, w
        których pracujemy)

        aha, i jeszcze jedno: psychozy na punkcie umieszczania zdjęć rodziny na biurku
        nie mam - kilka ramek stoi sobie nie wadząc nikomu :)
      • z3r0 Kompletne embargo na info 29.01.07, 22:55
        yendan napisała:

        > Ciekawa jestem, na ile ujawniacie fakty z życia prywatnego w swojej pracy.

        Ja: zero zdjęc na pulpicie, zero zdjęć na biurku, rozmowy telefoniczne z domem
        ograniczone do minimum. W pracy praca, w domu dom.
      • Gość: Majka Jak najmniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 02:01
        Przez lata pracy nauczyłam się że w pracy nalezy jak najmniej mówic o swoim
        życiu prywatnym, nie zawierać zbyt pochopnie przyjaźni a najlepiej w ogóle, a
        już absolutnie zakazane sa przyjaźnie z szefostwem. Kilka razy obróciły sie
        powyższe rzeczy przeciwko mnie. Tak jak napisał ktos wyżej - w pracy jest tylko
        praca a w domu dom (no czasami trzeba niestety zabrac trochę pracy do domu - ale
        nigdy odwrotnie, domu do pracy nie zabieram!)
      • Gość: TK Re: Życie prywatne w pracy IP: *.dsl.bell.ca 30.01.07, 06:24
        zamiast zajmowac sie pie..mi ,w wolnym czasie zrob sobie zimny prysznic, to
        moze glowa twoja zacznie funkcjonowac normalnie,,,najglupsze pytanie jakie
        slyszalem - blondynka haha
        • krytykantka07 Re: Życie prywatne w pracy 30.01.07, 09:06
          Nie ma głupich pytań, co najwyżej są głupie odpowiedzi ;). A co do ujawniania
          szczegółów z życia prywatnego to zależy zawsze od szefów. Jeśli oni zajmują się
          plotami i lubią plotkarzy, to trzeba mówić jak najwięcej, żalić się i płakać,
          bo za takie rzeczy dostaje się podwyżki a nawet nagrody. Ja wybrałam pracę, a
          ponieważ szefowie potrzebowali plotkarzy, to mnie zwolnili, bo jak to
          określili: "ja chciałabym wszystko w firmie ulepszyć, a sprawy dotyczące
          organizacji nie należa do mnie". Gdybym zajmowała się plotami i tworzyła z
          szefami towarzystwa wzajemnej adoracji to pracowałabym spokojnie. Bo jak mówi
          przysłowie:"jeśli chcesz żyć i pracować w spokoju to nie wyprzedzaj szefa w
          rozwoju" :))). No jest jeszcze jeden dowcip o tym, jak dupa została
          szefem :))). A morał z niego jest taki, że nie potrzebujesz mózgu, żeby być
          szefem, bo szefem, może być byle dupek :))). No więc jak Twoim szefem jest
          dupek to rób to co napisałam wcześniej :)))
          Pozdrawiam. Basia :)
          • Gość: lilku Re: Życie prywatne w pracy IP: *.e-wro.net.pl 30.01.07, 22:05
            opowiedz kawał jak dupa została szefem-bo nie znam ;-(
            • krytykantka07 Re: Życie prywatne w pracy 31.01.07, 12:18
              To jest kurs managerski opcja skrócona lekcja nr 3 ;)
              "Kiedy Bóg stworzył ciało, wszystkie narządy kłóciły się, który powinien zostać
              szefem. Mózg mówił: ja powinienem być szefem, ponieważ mam pod kontrolą
              wszystkie funkcje ciała. Na to odpowiedziały nogi: my powinniśmy zostać szefem,
              bo nosimy mózg i całe ciało tam gdzie potrzeba. Wtedy odezwały się ręce: to my
              powinniśmy być szefem, ponieważ wykonujemy prace i zarabiamy pieniądze. I tak
              po kolei odzywały się nerki, płuca, serce, oczy i pozostałe.
              Jako ostatnia odezwała się dupa, twierdząc, że chce zostać szefem, co wywołało
              śmiech innych narządów. Wtedy dupa zaczęła strajkować. W krótkim czasie oczy
              zaczęły się wywracać, ręce wykrzywiać, nogi krzyżować, a mózg dostał gorączki.
              Wkrótce wszystkie narządy uzgodniły, że dupa zostaje szefem. Wszystko wróciło
              do normy, narządy zajęły się praca, a szef tylko siedział i gó.. robił.
              Wniosek: nie potrzebujesz mózgu żeby zostać szefem, może nim zostać każdy
              dupek".
              Pozdrawiam. Basia :)
              PS. Pozostałe 3 lekcje już były cytowane na innych forach :)))
      • Gość: gość Re: Życie prywatne w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 13:42
        Sama się dziwię,że przez 15 lat pracy w pewnym Urzędzie nie zaprzyjaźniłam się z
        nikim w sposób kontynuowania znajomości po pracy itp.Wystarczył mi kontakt tylko
        w pracy.O sobie mowiłam tyle i było potrzeba.Poza pracą nigdy nie opowiadałam o
        tym ,co się dzieje w pracy i jest mi z tym bardzo dobrze.Powiem więcej nie
        docierają do mnie "rewelacje na mój temat"- chociaż nie sądzę,że nie mówi się
        ploteczek na mój temat.Z reguły o ludziach się rozmawia i niekoniecznie w sposób
        pozytywny.
        • krytykantka07 Re: Życie prywatne w pracy 31.01.07, 13:53
          Ja o sobie nie mówiłam, a jak docierały do mnie rewelacje na mój temat i
          pytania dodatkowe, żeby rewelacje sprostować albo uzupełnić, to mówiłam: "
          jeśli coś wiecie ode mnie to to skomentuję, jeśli czegoś nie dowiedzieliście
          się ode mnie to nie będę tego komentować. Poza tym podoba mi się to, co
          wymyślacie, a sama bym tego nie wymyśliła. Jest przez to ciekawiej. Bardzo
          chętnie posłucham tego, czego nie wiem na mój temat :)))
          Pozdrowienia . Basia :)
          PS. Po jakimś czasie nikt nie domagał się skomentowania swoich rewelacji :)))
      • kropka153 Re: Życie prywatne w pracy 31.01.07, 17:18
        Jak zaczynalam prace w firmie, dzielilam pokoj z kolezanka, ktora zawsze
        chciala byc we wszystkim taka bardzo correct, np. nigdy przy mnie nie ogladala
        zadnych smiesznych filmikow, ktore jej ktos przyslal (nawet po cichu), bo
        przeciez to przeszkadza drugiej osobie (zgadzam sie, ale chyba jesli ktos to
        robi non stop), uwazala tez, ze jesli ktos jest na zwolnieniu lekarskim, to nie
        powinno sie go pytac o zdrowie jak juz wroci do pracy, bo obowiazuje przeciez
        tajemnica lekarska, wiec nawet po powrocie ze zwolnienia lekarskiego nigdy sie
        nawet nie spyta: jak sie czujesz, czy juz wszystko ok? (w imie tajemnicy
        lekarskiej).
        Ale... pewnego dnia, jak czesto na weekendy, jechalam po pracy do rodzicow
        (mieszkaja w innym miescie), wiec w pracy w piatek bylam juz z walizka, ta sama
        kolezanka zagaila cos o odwiedzaniu rodzicow, takiem tam nic waznego, typu kto
        jak czesto jezdzi do domu, czy ma sie rodzenstwo, etc. i w pewnym momencie
        zaczela mi opowiadac o swojej rodzinie.... ze jej mama ma problemy psychiczne,
        ze ojciec odszedl jak byla mala i nie ma z nim kontaktu, ze matka sie nia nie
        zajmowala, ze z bratem nie utrzymuje kontaktow, bo jak utrzymuje to o kase
        zaczyna prosic... etc. przy czym to wszystko nie bylo jakims zaleniem sie, ale
        mowila o tym tak jak mowi sie o wielu innych zwyklych rzeczach. Naprawde bylam
        strasznie zdziwiona tym wszystkim, tym bardziej, ze nie byla zbyt wylewna osoba
        i dalej nie jest. Dlatego jak wracam myslami do tego momentu (np. teraz przy
        okazji tego watku) dalej nie moge zrozumiec co nia wowczas kierowalo mowiac mi
        to wszystko?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka