Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Chce mi się wyć...

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 10:00
    Od tygodnia siedzę nad realizacją projektu, którego głównym zadaniem jest
    chyba tylko jedno - obniżyć standardy w firmie. Nie wdając się w szczegóły -
    centrala coś sobie wymyśliła, spędziła kilku przygłupawych ziomków, którzy
    zamiast podjąć rzeczową dyskusję metodą "na dzięcioła" przytakiwali
    wszystkiemu co zaproponowano.
    Gdy doszło do etapu realizacji okazało się, że cały pomysł to kupa g...na, za
    którą nikt nie czuje się odpowiedzialny, a zadających pytania odsyła się do
    ustaleń z protokołu spotkania "dzięciołów".
    Najśmieszniejsze (choć nie wiem czy to odpowiednie słowo) jest to, że zmuszony
    jestem wdrażać rozwiązania, które jakieś 3 lata temu uznaliśmy za przestarzałe
    . No, ale skoro centrala dopiero teraz je odkryła i uznała za przyszłościowe,
    to trzeba je wdrożyć.
    Żałość mnie ogarnia i smutek, a morale moje jest mniejsze niż wirus eboli.
    Ku... ku... ku... czy głupota i biurokracja jest w tym kraju nieuleczalna???
    Obserwuj wątek
      • krytykantka07 Re: Chce mi się wyć... 16.02.07, 11:37
        W rzeczy samej. Głupota i biurokracja w tym kraju jest nieuleczalna. Co
        więcej : jest zaraźliwa. I już nie tylko ten kraj obejmuje. Pozoranctwo i
        nieróbstwo są w cenie, a certyfikaty załatwiają resztę. Zresztą poczytaj sobie
        wątek pt " na ISO nam to ", bo tam jest problem niekompetencji, głupoty i
        biurokracji poruszany. Mimo, że w ISO chodzi o podwyższanie standardów. Jak już
        firma ma papierek to cofa się w rozwoju i dochodzi do analfabetyzmu wtórnego.
        Pozdrawiam. Basia :)
        PS. A dlaczego Cię to martwi, że firma koniecznie chce iść na dno?
        • Gość: ameba_korporacyjna Re: Chce mi się wyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 12:38
          "A dlaczego Cię to martwi, że firma koniecznie chce iść na dno?"

          Hmmm.. może dlatego, że w niej pracuję? albo że mi na niej zależy? a może po
          prostu jestem idiotą? Nie, na pewno jestem idiotą, skoro zależy mi na tej
          firmie... Boże, w końcu się zdiagnozowałem ;-))))

          PS. Oczywiście mamy ISO
          • krytykantka07 Re: Chce mi się wyć... 16.02.07, 13:10
            No widzisz? Skoro macie w firmie ISO, to nie masz się czym martwić. To co teraz
            się dzieje to konsekwencja wprowadzenia ISO i zrozumienia go przez dyrekcję. A
            tak jest w większości polskich firm, więc i Twoja firma nie jest odosobnionym
            przypadkiem :)))). Wiesz tak na marginesie, w ISO nie ma " przytakiwania na
            dzięcioła" :))). Bo ISO opiera się na kalkulacji kosztów, więc przytakiwanie to
            nie to samo co wiedza :))).
            Pozdrawiam. Basia :)
            PS. Jeśli chodzi o Twoją diagnozę to taką samą może sobie postawić każdy
            pracownik, który rozumie, co znaczy gospodarka rynkowa. Niestety góra tego nie
            pojmuje. A zaangażowanie pracownika traktuje jak przekroczenie kompetencji,
            chociaż w ISO nie ma takiego słowa, bo na każdym szczeblu powinni być
            zatrudnieni najlepsi i zaangażowani w sprawy firmy pracownicy :))). A prawdziwi
            przywódcy nie znają słowa " droga służbowa" ;)
            • Gość: ameba_korporacyjna Re: Chce mi się wyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 13:34
              Widziałem taki film: gdzieś na Syberii w wychodku siedzi Ruski w czapce uszatce
              i śmiejąć się do rozpuku wyrywa z czytanej książki kolejne strony i podciera
              sobie nimi tyłek". Mam wrażenie, że podobny los spotykałby protokołu
              niezgodności, które trafiłby do centrali.
              I jeszcze jedno mi się przypomina: przychodzi ameba do szefa i mówi: mam pomysł
              jak poprawić funkcjonowanie firmy! Szef: mało masz roboty?
              :-)
              • krytykantka07 Re: Chce mi się wyć... 16.02.07, 14:20
                Podoba mi się Twoje poczucie humoru. Ale mój drogi tego tak sie nie robi, jeśli
                chodzi o szefa :))). To on musi być pewny, że Ty pod jego wpływem wpadłeś na
                jakiś pomysł, a w blasku Twojej sławy on będzie się ogrzewał w promieniu
                odbitym :)))). Więc może zacznij od tego: " szefie mam tyle dziś roboty, ale
                kiedyś jak miałem mniej przeczytałem... i widzę, że szef miał rację, to się da
                wykorzystać, a nawet jeszcze wiecej.... Gdyby nie szef to nigdy bym na to nie
                wpadł, a tak można ten pomysł nawet rozwinąć... Co szef na to?
                Pozdrawiam. Basia :)
                PS. Przez Ciebie musi przemawiać entuzjazm, zaangażowanie i podziw dla szefa.
                Poczytaj sobie jak błaznowie na dworach królewskich to robili ;). Bo teraz
                szefowie potrzebują błaznów, a nie mędrców :)))
                • Gość: Wiedźmin Re: Chce mi się wyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 20:40
                  Basiu, Twój post nasunął mi pewne skojarzenie, które cytuję:
                  "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty,
                  tak by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego". Jest to
                  zarządzenie cara Rosji Piotra I z 1708 roku.
                  Niestety, w wielu firmach ciągle jest to aktualne, a pasuje też do wątku "Po ISO
                  nam to".
      • Gość: mlodawkurzona Re: Chce mi się wyć... IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.02.07, 14:57
        Mi czasami też zwłaszcza jak widzę jak niektórzy moi koledzy zabierają za
        realizację projektów.Oni "ciężko" harują a ja przygotowując wnioski o
        dofinansowanie ich "dzieł" jestem coraz bliższa zawału. Mała próbka :
        1. Szef stwierdza na naradzie we wrześniu, że realizujemy projekt X. Szef
        jednej z naszych komórek natychmiast stwierdza z entuzjazmem, że ma fachowców,
        którzy przygotują neizbędną dokumentację techniczną, kosztorys + wszystkie
        dokumenty i dane niezbędne abym mogła napisać wniosek o dotację unijną. O Boże
        jak się cieszę, że wreszcie nie będę musiała tego robić sama.
        3. Koniec października - mój entuzjazm opada, bo "fachowcy" coś mętnie się
        tłumaczą kiedy ich pytam czy zdążą przed końcem miesiąca (termin składania
        wniosków upływa 15 listopada)
        4. 16 listopada - szef wściekły, "fachowcy" z zawiedzionymi minami przysięgają,
        ze się starali, ale nie wyszło bo projektant nie zdąrzył; ja zaczynam się
        rozglądać za nową pracą bo to był ostatni nabór wniosków a następnego nie
        będzie bo unijna kasa się skończyła( pozyskiwanie środków zewnętrznych to
        podstawowe zadanie na moim stanowisku pracy).
        5. Grudzień - Bóg jest dobry i nie opuszcza w potrzebie, kontaktuję się z babką
        z firmy konsultingowej, która wskazuje światełko w tunelu tj. są środki w
        programie polsko-czeskim.
        6. Początek stycznia - mam partnera w Czechach i świat znów jest piękny.
        7.Trochę później w styczniu - jeżeli zabiję tych cholernych "fachowców" to
        każdy sąd uzna to za zbrodnię w afekcie. Siedzieli, "ciężko harowali", brali
        premie za zaangażowanie w sprawy firmy i ..... nie zrobili nic słownie nic. I
        zresztą nic dziwnego bo o przygotowaniu projektu do realizacji mają mniejsze
        pojęcie niż ślepy o kolorach.
        8. 30 marzec pólnoc- jutro jadę do Czech z wnioskiem, wszystkie dane musiałam
        znaleźć, skserować i zredagować sama , bo fachowcy się na mnie obrazili a ich
        szef uznał mnie za wroga publicznego nr 1 bo zepsułam mu stosunki z naczelnym.
        I chce mi sie wyć, bo te .......(autocenzura) napisali w sprawozdaniu rocznym
        jako swoje osiągnięcie ni mniej ni więcej przygotowanie do realizacji projektu
        X. Oczywiście o udziale mojej skromnej osob jakoś nie wspomnieli.
        • krytykantka07 Re: Chce mi się wyć... 16.02.07, 15:51
          No proszę jak to niektórzy umieją się ustawić. Dobrze, że są takie zaradne
          osoby jak Ty. Bo inaczej by im się to nie udało. Ale nie rozumiem dlaczego
          wzięłaś całą pracę na siebie. Trzeba było tylko ich kontrolować, podsuwać
          pomysły i wymagać pomocy dla swoich zadań w zamian za Twoją pomoc. Określić też
          do kiedy mają przygotować projekt i nie dawać im za wiele czasu. Zrobiłaś
          inaczej, bez znajomości co znaczy asertywność? Więc każdy miał co lubi: Ty
          pracę, bo lubisz ruch w interesie, a oni pieniądze, bo lubią spokój :)))
          Pozdrawiam. Basia :)
          PS. Oczywiście w tej firmie też jest ISO, bo to Ty założyłaś wątek pt. " po ISO
          nam to" :))). Tak właśnie wygląda podział zadań. Trzeba było się wcześniej
          zorientować, czy fachowcom projektant nie będzie potrzebny i kto będzie
          potrzebny projektantowi. W myśl hasła : " dajcie mi ludzi ja wam to zrobię" ;)
          • Gość: Wiedźmin Re: Chce mi się wyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.07, 23:04
            Z tą kontrolą to nie tak, jeżeli masz na myśli kontrolę sprawowaną przez
            Młodąwkurzoną. Wspomnianym współpracownikom, jeżeli nie była ich przełożoną, to
            mogła tyle, co nic. Mógł to zrobić jej szef, oczywiście pod warunkiem, że
            wiedział , co się dzieje i interweniować albo u szefa tych panów, albo wyżej.
            Mogło być i tak, że wiedział, ale nic nie zrobił. W swojej karierze miałem kilka
            takich przypadków - ostatni to właśnie szef typu "dużo wymagam", ale gdy trzeba
            było interweniować, to łapki w tył. Kto był winien - ja, bo gdy pytałem, jakie
            mam prawo wydawać polecenia szefowi innego działu, to słyszałem: "Ja nie chcę
            tego komentować". Skutek: co mogłem, to załatwiałem sam i wyrobiłem sobie takie
            chody, że mój szef nie mógł uwierzyć. Tak samo nie mógł uwierzyć, gdy
            zdecydowałem się na odejście.
            • krytykantka07 Re: Chce mi się wyć... 17.02.07, 09:01
              No cóż nie mam na myśli kontroli sprawowanej przez Młodąwkurzoną. A jeśli już
              to nie w dosłownym rozumieniu tego słowa. Raczej współpracę poprzez wymienianie
              się uwagami i problemami na bieżąco, ale z racji tego, że koleżanka jest
              energiczna i ma pomysły, to przypominałoby faktycznie kontrolę, bo inicjatywa
              wychodziłaby od niej. A żeby biedactwa których kontroluje tak tego nie
              odczuwały to musiałaby zastosować wobec nich myślenie strategiczne. Czyli
              wcześniej zastanowić się nad tym, co chce osiągnać. No i postępować z nimi
              delikatnie, bo są przecież wrażliwi, a ona taka gruboskórna :))). I wtedy jej
              nazwisko znalazłoby się tam gdzie powinno, z podkreśleniem współpracy i nie
              zrobiłaby sobie wrogów. Ja tak robiłam do czasu, ale później doszłam do
              wniosku, że skoro moja firma wprowadziła ISO i w tym system okresowych ocen
              pracowników, to każdy ma pracować na swój rachunek. No więc biedne maleństwa,
              których do tej pory kontrolowałam zaczęły donosić, bo nie umiały sobie z
              problemami poradzić. A na donosicielstwie szef się znał, bo na pracy nie :))).
              O tym rozprawiali więc godzinami. Dzięki donosicielom szef miał zajecie, a 8
              godzin codziennie leciało. Po jakimś czasie jak już wszystko na bieżąco na mój
              temat wiedział, mnie oskarżył o przekroczenie kompetencji jak zrobiłam coś za
              jego plecami, żeby było dobrze dla klienta. Wyszedł z takiego założenia, że
              jeżeli on na coś nie wpadł tylko ja, to lepiej żeby nie było zrobione. W tym
              przypadku powiedzenie : "jeśli chcesz żyć i pracować w spokoju to nie
              wyprzedzaj swego szefa w rozwoju" sprawdziło się. Jak również
              powiedzenie : "człowiek rodzi sie zmęczony i żyje po to, żeby odpocząć" ( w
              przypadku szefa i donosicieli ). A ja miałam tylko zrobić tyle : "jak widzisz
              odpoczywającego człowieka pomóż mu", albo "jeśli jakaś praca sprawia ci
              trudność, pozwól za siebie zrobić to innym.
              Pozdrawiam. Basia :)
              PS. No i na ISO ( mojej firmie) to było potrzebne ? :))). Ale widzisz ja nigdy
              nie odeszłabym z firmy, bo znalazłam sobie dodatkowe zajęcie : pisałam na forum
              intranetowym o marnotrawstwie w firmie ( właściwie dłuższe teksty pisałam w
              domu, a w pracy tylko kopiowałam). Myślałałam, że ktoś się tym przejmie, skoro
              tak podkreślali że chodzi o oszczędność zasobów. A biedactwa zaczęły liczyć mój
              czas, który spędzałam na forum nie mając o nim bladego pojęcia :))). Bo ja
              pracowałam na zmianach, a one na samych dniówkach.
              • Gość: ameba_korporacyjna Re: Chce mi się wyć... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 08:09
                Dostałem dziś pismo z centrali z umponieniem na opóźnienie w realizacji ww.
                projektu. Spoko, niby standard, ale najbardziej mi się spodobało, że pismo
                zawiera podziękowania dla jednego z regionów za zrealizowanie tego projektu w
                terminie.
                Jest tylko jedno małe ale - tamten region wynajął do realizacji zadania firmę
                zewnętrzną, a ja ciągnę to gó.. własnymi siłami...
                Niech zgadnę, kto dostanie nagrodę centrali...
                Nie ma jak to dobre zdołowanie pracownika w poniedziałkowy ranek...
                • krytykantka07 Re: Chce mi się wyć... 19.02.07, 09:49
                  E tam, czepiasz się mój drogi :))). Najważniejsze, że centrala a Tobie
                  pamięta :))). A Ty jej pokaż że w tym ( Twoim ) szaleństwie jest metoda :))).
                  I celowo jeszcze nie skończyłeś projektu, bo nawet nie powinieneś go zacząć. Bo
                  dzięki temu, że wprowadzili ISO, byłoby to Pyrrusowe zwyciestwo. A Ty za bardzo
                  identyfikujesz się z "firmą", żebyś ją narażał na straty :))). A do tego nie
                  zleciłbyś tego firmie zewnętrznej, bo taka firma się na tym nie zna. Więc żeby
                  chociaż w ten sposób ograniczyć koszty, zabrałeś się za to sam.
                  Pozdrawiam. Basia :)
                  PS. Pracownika nie można zdołować, jeśli on tego " dołowania " nie przyjmuje do
                  wiadomości. Ale asertywność to sztuka :))).
                  • Gość: ameba_korporacyjna Re: Chce mi się wyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 17:52
                    Święte słowa, codziennie powtarzam sobie motto bohatera "Chinatown": "przede
                    wszystkim robić jak najmniej" ... i codziennie o tym zapominam ;-)
                    • krytykantka07 Re: Chce mi się wyć... 19.02.07, 19:11
                      No to pamiętaj, a poniżej masz 10 przykazań szczęśliwego człowieka :)))
                      "1.Człowiek rodzi się zmęczony i żyje aby odpoczywać.
                      2.Kochaj swe łóżko jak siebie samego.
                      3.Odpoczywaj w dzień abyś mógł spać w nocy.
                      4.Jeśli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu.
                      5.Praca jest męcząca, więc należy jej unikać.
                      6.Co masz zrobić dziś zrób pojutrze - będziesz miał dwa dni wolnego.
                      7.Jeśli zrobienie czegoś sprawia ci trudność, pozwól zrobić to innym.
                      8.Nadmiar odpoczynku jeszcze nikogo nie doprowadził do śmierci.
                      9.Kiedy ogarnia cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj aż ci przejdzie.
                      10.Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia".
                      Postępuj zgodnie z tym, a nie będziesz zakładał wątku pt " chce mi się wyć ":)))
                      Pozdrawiam. Basia :)
      • Gość: ameba_korporacyjna Re: Chce mi się wyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.07, 20:50
        Yeah! Właśnie dziś dowiedziałem się, że zmieniły się założenie projektu, który
        tak usilnie realizowałem. W związku z czym cała moja praca poszła w kanał. Już
        mi się, karwa, nawet nie chce się żartować. Nie będę wdawał się w szczególy,
        ale już dawno żadne otrzymane z centrali pismo tak mnie nie wkur...ło.
        Mam już dość tej chorej firmy... czas na zmianę klimatu.
        • krytykantka07 Re: Chce mi się wyć... 18.04.07, 08:00
          Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Cię to martwi. Skoro zmieniły się założenia nie
          z Twojej winy ;)))). Dlaczego pisma z centrali tak Cię denerwują? Nie umiesz
          ich czytać z humorem czy co? Ja dostałam pismo z sądu gdzie było napisane po
          tym jak moją apelację odrzucono: "jeżeli zaś chodzi o Pani zarzuty w zakresie
          meritum sprawy to mogą one odnieść skutek jedynie w postępowaniu odwoławczym".
          Wtedy odpisałam tak: " Ogromnie jestem wdzięczna za odpowiedź wiceprezesa na
          moją skargę na Sędziego . Tym bardziej, że sposób argumentacji p. wiceprezes
          jest zgodny z moją interpretacją. Ja również uważam, że ( i w tym miejscu
          pozwolę sobie na cytat z odpowiedzi),"jeżeli zaś chodzi o Pani zarzuty w
          zakresie meritum sprawy to mogą one odnieść skutek jedynie w postępowaniu
          odwoławczym". Trudno się nie zgodzić z tą opinią i właśnie chodzi o to, żeby
          była sprawa odwoławcza w Krakowie. Powódka jest ogromnie wdzięczna, że ma na
          piśmie to zapewnienie i opinię od wiceprezesa. Niestety apelacji sprzeciwia się
          sędzina, usiłuje jej przeszkodzić i z jakiegoś powodu odrzuciła apelację
          powódki, pomimo, że powódka jej wyjaśniła swoją decyzję".
          Kochana Amebo, na co te nerwy, przecież nie chodzi o to, żeby złapać zajączka,
          ale by gonić go ;))). Zmień swoje nastawienie, bo inaczej będziesz kłębkiem
          nerwów i zarzucą Ci konfliktowość. W przyszłości wykorzystaj to, co napisano
          przeciwko nim ;))). W pracy nie liczy sie to, że jesteś fachowcem, masz
          sprawiać takie wrażenie ;))). Nie próbuj sam zbawiać firmy, bo pokażesz że
          jesteś mądrzejszy i Cię zwolnią ;))).
          Pozdrawiam. Basia :)
          PS. W pracy liczy się polityka, a nie fachowość ;))). Więc opracuj sobie własną
          strategię manipulowania innymi ;)))

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka