Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dlaczego pracodawcy milczą

    IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 15:28
    Jestem +/- od dwóch tygodni w trakcie poszukiwania nowej pracy (poprzednia
    skończyła sie po okresie próbnym). Odpowiedziałem do tej pory na ok. 20 ofert
    pracy, z czego tylko w jednym przypadku otrzymałem wogóle odpowiedź, że
    dokumenty doszły. Firma rezerwowała sobie miesiąc na odpowiedź - odpowiedziała
    po 2 dniach! Zaprosili mnie na test. Niestety, po tygodniu przyszła odpowiedź
    odmowna - ale przyszła. Natomiast w pozostałych przypadkach wysłanie dokumentów
    zakończyło się brakiem reakcji ze strony pracodawcy, mimo iż wyraźnie
    zaznaczyłem, iż proszę o odpowiedź równieź w przypadku odrzucenia oferty. Czy
    klauzula typu "Odpowiadamy tylko na wybrane oferty" nie jest formą lekceważenia
    potencjalnych pracowników?
    Czytałem wypowiedzi osób mieszkających w USA - tam podobne podejście jest nie
    do pomyślenia! Czy ktoś z was zna jakiś sposób na pracodawców?

    Pozdrawiam
    Jakub

    P.S. Firmą, która jako jedyna odpowiedziała na moją ofertę był
    krakowski "ComArch"
    Obserwuj wątek
      • Gość: NINA Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 15:36
        Drogi Kubo,
        jestem doradcą personalnym i wiem, że to duży wysiłek odpowiedzieć wszystkim
        osobom, które złożyły aplikacje na dane stanowisko (szczególnie w przypadku
        ogłoszenia w pracie - wtedy jest to od kilkudziesięciu do kilkuset osób!!!).
        Hasło: "odpowiemy tylko na wybrane zgłoszenia" ma właśnie ograniczyć skalę
        odpowiedzi.
        Nie mniej jednak kiedy juz dochodzi do rozmowy kwalifikacyjnej psim obowiązkiem
        firmy jest zawiadomić kandydata o jej wynikach. Firmy, które tego nie robią
        dziłaja nieprofesjonalnie i należy je omijać serokim łukiem. Ale to tylko
        teoria, uwzględniając sytuację na rynku pracy... Pozdrawiam
        • Gość: Greg Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: 212.187.240.* 23.11.01, 11:25
          Droga Nino,
          Odpowiadanie na list to, a takim jest podanie o prace, to wyraz nie tylko
          profesjonalizmu, ale przede wszystkim kultury osobistej. Jesli ktos do kogos
          pisze to obowiazkiem adresata jest odpowiadanie na listy. Wystarczy satndardowy
          tekst: Otrzymalismy panskie dokumenty, o wyniku naboru zostanie pan poinformowany
          bla, bla. Przynajmniej tek kto skaldal podanie wie, ze jego dokumenty dotarly do
          adresata. To nalezy do obowiazkow dzialu kadr, wszystko jedno ile podan wplynelo.
          Gdy sie oglasza nabor trzeba sie z tym liczyc.
          O profesjonalizm dzialow personalnych w polskich firmach rekrutacyjnych nie
          posadzam, ale kultury osobistej to mogli by sie nauczyc.
          Gość portalu: NINA napisał(a):

          > Drogi Kubo,
          > jestem doradcą personalnym i wiem, że to duży wysiłek odpowiedzieć wszystkim
          > osobom, które złożyły aplikacje na dane stanowisko (szczególnie w przypadku
          > ogłoszenia w pracie - wtedy jest to od kilkudziesięciu do kilkuset osób!!!).
          > Hasło: "odpowiemy tylko na wybrane zgłoszenia" ma właśnie ograniczyć skalę
          > odpowiedzi.
          > Nie mniej jednak kiedy juz dochodzi do rozmowy kwalifikacyjnej psim obowiązkiem
          >
          > firmy jest zawiadomić kandydata o jej wynikach. Firmy, które tego nie robią
          > dziłaja nieprofesjonalnie i należy je omijać serokim łukiem. Ale to tylko
          > teoria, uwzględniając sytuację na rynku pracy... Pozdrawiam

          • Gość: Jacek Sz Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: *.devs.futuro.pl 23.11.01, 12:51
            Gość portalu: Greg napisał(a):

            > Droga Nino,
            > Odpowiadanie na list to, a takim jest podanie o prace, to wyraz nie tylko
            > profesjonalizmu, ale przede wszystkim kultury osobistej. Jesli ktos do kogos
            > pisze to obowiazkiem adresata jest odpowiadanie na listy.

            no nie, tym razem troche przesadziles. kultury czyjej? pracownika? on nie
            przychodzi do pracy w celach towarzyskich. jest czesto przepracowany i nie bedzie
            sobie dodawac roboty bo tak nakazywalyby wymogi kultry osobistej
            • Gość: Greg Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: 212.187.240.* 23.11.01, 13:03
              Tak jak napisalem o kulture osobista nie podejzewam, o profesjonalizm tez nie -
              to co oni tam robia. To jest icj psi obowiazek, za to im do cholery placa, zeby
              miedzy innymi przewalali stert papierow i odpowiadali na oficjalna korespondencje.
              Podanie o prace jest oficjalna korespondencja i kazdy chce wiedziec, czy takowe
              dotarlo do adresata.
              Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

              > Gość portalu: Greg napisał(a):
              >
              > > Droga Nino,
              > > Odpowiadanie na list to, a takim jest podanie o prace, to wyraz nie tylko
              > > profesjonalizmu, ale przede wszystkim kultury osobistej. Jesli ktos do kog
              > os
              > > pisze to obowiazkiem adresata jest odpowiadanie na listy.
              >
              > no nie, tym razem troche przesadziles. kultury czyjej? pracownika? on nie
              > przychodzi do pracy w celach towarzyskich. jest czesto przepracowany i nie bedz
              > ie
              > sobie dodawac roboty bo tak nakazywalyby wymogi kultry osobistej

              • Gość: Jacek Sz Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: *.devs.futuro.pl 23.11.01, 14:56
                to pracodawca/zlecajacy okresla za co im placa. i czlowiek nie bedzie wykonywac
                dodatkowej bezplatnej pracy tylko dlatego, ze tak nakazywalaby kultura. wiekszosc
                ludzi wykonuje swoja prace tylko dla pieniedzy i sie z nia wcale nie utozsamia.
                • Gość: Kuba_Wr Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 15:27
                  Gość portalu: Jacek Sz napisał(a):

                  > to pracodawca/zlecajacy okresla za co im placa. i czlowiek nie bedzie wykonywac
                  >
                  > dodatkowej bezplatnej pracy tylko dlatego, ze tak nakazywalaby kultura. wiekszo
                  > sc
                  > ludzi wykonuje swoja prace tylko dla pieniedzy i sie z nia wcale nie utozsamia.

                  Czy wiec zatem taki mały ułamek firm w Polsce stać na zatrudnienie fachowej kadry
                  w dziale HR, której zadaniem byłoby dbanie również o wizerunek firmy w oczach
                  potencjalnych pracowników poprzez szacunek do osób, które ubiegają się w tej
                  firmie o pracę? Bo z tego co widzę, to w wielu firmach "dział personalny"
                  ogranicza się do jednej osoby, a sito rekrutacji polega na tym, czyj list będzie
                  się chciało tej osobie przeczytac, a czyj juz nie.
      • Gość: Zuza Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: *.*.*.* 22.11.01, 15:37
        Nie jestem wprawdzie pracodawca, wiec moge jedynie powiedziec, ze zanim
        zatrudnianiem zajal sie HR, ja to musialam robic oprocz zwyklych obowiazkow. Na
        ogloszenie w gazecie - potrzebuje 1 pracownika - nadeszlo niemal 700 ofert.
        Sorry nie bylam w stanie ani tego wszystkiego przejrzec ani kazdemu
        odpowiedziec. Byc moze w USA maja jakies maszyny do tego w mojej firmie takich
        nie ma.
        • Gość: Kuba_Wr Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 16:24
          Mamy XXI wiek. Większość osób posiada telefon, posiadanie adresu e-mail równiez
          nie jest obecnie problemem. Czy zatem tak trudno jest, przeglądając CV i list
          motywacyjny od kandydata, od razu wrzucić jego e-mail/telefon na odpowiednią
          listę przyjęte/odrzucone, by po zakończeniu okresu przyjmowania podań wysłać do
          każdej osoby list odpowiedniej treści? Kto powiedział, że to musi być na
          papierze? Owszem, są firmy, które zatrudniają całe działy HR i stać je na to,
          ale już chyba lepiej odesłać do kandydata e-maila lub zadzwonić do niego, niż
          milczeć...

          P.S. Czekam również na opinie osób, które szukają, lub szukały pracy.
      • Gość: Kati Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.01, 19:51
        kolejną interesującą kwestią jest milczenie po wysłaniu CV w odpowiedzi na
        ogloszenie. ciagle zdarza mi sie wyslac w odpowiedzi na ogloszenie zyciorys
        (spelniajac WSZYSTKIE postawione wymagania! - czasem nawet nieco na wyrost) i
        nie doczekac sie nie tylko zaproszenia na rozmowe , ale nawet odpowiedzi.
        bardzo mnie ciekawi, czym moze to byc powodowane. czyzby ogloszenia
        byly "obsadzone" z gory, lub po prostu na kazde ogloszenie odpowiada tak wiele
        wysoko kwalifikowanych osob?
        czekam na odpowiedzi i zycze duzo powodzenia (bo w najblizszym czasie bedzie
        nam chyba bardzo potrzebne :)
      • Gość: agulha Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: 10.131.128.* 22.11.01, 22:15
        Szukałam pracy od maja do sierpnia. Wysłałam zgłoszenia do około 10 firm. Byłam
        na czterech rozmowach kwalifikacyjnych, ponadto z jednej firmy (o innym
        profilu) dostałam próbną pracę do zrobienia.
        Z firm, które mnie nie zaprosiły: jedna wysłała list, że w związku z fuzją z
        inną firmą wstrzymują nabór do września (wprawdzie fuzja była wcześniej, więc
        co za pacan dał to ogłoszenie? ale to jest przynajmniej jakaś informacja). Do
        drugiej zadzwoniłam i upewnili mnie, że oni na pewno, zawsze, wszystkich, któzy
        wysłali oferty zawiadamiają o wyniku rekrutacji. Do dzisiaj nic. Ta firma to
        Bayer - nikt mi nie powie, że nie ma tam komu napisać listów, maili albo
        podzwonić.
        Z firm, w których byłam na rozmowie: jedni oddzwonili zgodnie z obietnicą,
        nawet wcześniej (po 2 dniach) i grzecznie podziękowali - czyli są w porządku.
        Powiedzieli mi, że nie mam dostatecznego doświadczenia.
        Z trzeciej firmy odpowiedź wydostałam tylko dlatego, że tam pracuje moja
        koleżanka.
        Czwarta mnie przyjęła.
        Firma numer pięć nie odezwała się wcale, w 2 miesiące później natomiast osoba z
        innego działu zaproponowała mi pracę na umowę o dzieło dla nich - liczę, że
        współpraca się nawiąże.

        A teraz niespodzianka: przyszłam na miejsce po osobie, którą zatrudniła firma
        numer dwa, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy mnie nie wzięła. Osoba ta
        miała trzymiesięczne doświadczenie na tym stanowisku i przedtem z tą dziedziną
        absolutnie nie miała do czynienia, natomiast ja pracowałam w tym fachu
        wprawdzie na zlecenie, ale dwa lata, poza tym miałam innego rodzaju spore
        doświadczenie w tej dziedzinie.
        Ale może lepiej usłyszeć "ma Pani za małe doświadczenie", niż "sama Pani
        rozumie, że mamy obowiązek ogłaszać konkurs, ale dawno już kogoś mamy na to
        miejsce", albo może "jest Pani za gruba:)".

        Obserwacja kolejna. Moja obecna firma dała właśnie ogłoszenie, że szuka
        pracownika merytorycznego (tzn. nie sekretarki, nie księgowego, nie kierowcy
        itp.). Podano nazwę stanowiska i branżę. Przyszła moc zgłoszeń - kompletnie od
        czapy - ludzi dalekich poziomem wykształcenia [potrzebne wyższe] i/lub przede
        wszystkim specjalnością. Aktorka, elektronik, kilku ekonomistów, sekretarki,
        chemik itd. Takie osoby chyba rzeczywiście nie zasługują na odpowiedź, skoro
        nie potrafią zanalizować przeczytanego tekstu. Odpowiedź musiałaby
        brzmieć: "Pańskie zgłoszenie jest kompletnym nieporozumieniem". Żal patrzeć, że
        tylu nieźle wykształconych ludzi, posiadających różne cenne (choć akurat nie
        dla nas) dodatkowe umiejętności szuka pracy z taką desperacją, ale niech nie
        wysyłają zgłoszeń już tak zupełnie na oślep!
        • Gość: dvibes Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.01, 22:40
          Porzadna wydawaloby sie firma doradcza (Hewitt) oglasza nabor i wymaga
          przyslania cefalki jedynie przez email. Mam prace i nie szukam nowej na sile,
          ale z ciekawosci wyslalem takze swoja aplikacje, glownie dlatego, ze spelnialem
          wszystkie wymagania. Oczywiscie glucha cisza. Czy tak trudno kliknac "reply" z
          gotowym tekstem? Swietny przyklad fachowosci na polu dzialania.
        • Gość: knockout Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: 217.98.50.* 22.11.01, 23:31
          czesc,

          po Twoim miejscu widac, jak zmienia sie punkt widzenia w zaleznosci od punktu
          siedzenia. Najpierw jak firmy nie odpowiadaja, to sa be, a jak ja siedze w
          firmie i nie odpowiadamy, to trzeba nas zrozumiec. Spoko.

          Na szczescie nie mam takiego problemu, w poniedzialek zaczynam prace za
          granica, firma (koncern motoryzacyjny) odpowiedziala mi po 4ech dniach, zeby
          umowic sie na kwalifikacyjna przez telefon. Poem poszlo juz mniej wiecej
          gladko.

          Mam w #$%^ wiekszosc polskich firm (rowniez oddzialow firm m-narodowych),
          wiekszosc z nich szuka wyrobnikow na niskie stanowiska (audyt itp.) za
          niewielkie w sumie pieniadze, rekrutujac ludzi z taka pompa jak kosmonautow do
          NASA. A potem taki czlowieczek siedzi w tych dokumentach jak maly rzuczek i
          zlobi. Wiem, co mowie, zetknalem sie z praca w audycie w B5.

          Jak juz ktos tu slusznie zauwazyl, kazdy ma maila i to nie jest takie trudne
          kliknac na reply i wstawic gotowa odpowiedz. Ale niestety tak to juz jest, ze
          wiekszosc wspanialych pracodawcow ma to gdzies. A tak swoja droga, takie
          zachowanie fajnie swiadczy o kulturze osob tam zartudnionych. I jaka obraza,
          ze "bede musiala wyslac cos do 700 osob, w USA maja maszyny chyba do tego". No
          smiechu warte - a za co droga panno dostajesz pieniadze? za
          opracowywanie 'kryteriow wyboru' pracownikow o ktorych pracy merytorycznej nie
          masz zadnego pojecia? Kolejny kwiatek - "zatrudnialismy pracownika
          merytorycznego, czyli nie KSIEGOWEGO!" - no chyba sie posiuram. Jak sadze,
          gdyby nie ten niemerytoryczny ksiegowy, to Twoja kochanie firma lezy jak kawka
          i kwiczy. Niemerytoryczni to sa pracownicy HR, bo wartosc dodana z ich pracy,
          nawet w dlugim okresie jest niewielka.

          pzdr i przepraszam za dlugiego posta.
          • Gość: Zuza Re: Dlaczego pracodawcy milczą -do knockout IP: *.*.*.* 23.11.01, 10:36
            Zanim cos napiszesz dobrze przeczytaj na co odpowiadasz. Napisalam, ze nie
            pracuje w HR, nie mielismy HR i ta praca to bylo moje dodatkowe zadanie ( za
            darmo i po godzinach), za ta prace nie otrzymalam wynagrodzenia (i nawet nie
            bylam z tego powodu obrazona drogi knockout, potrzebowalam pracownika wiec
            chcialam go jak najszybciej zatrudnic). Przyszla duza sterta ogloszen i jak ktos
            napisal duza czesc od czapy. Ci z ktorymi rozmawialam dostali odpowiedz, resxta
            niestety nie bo to nie bylo moje zadanie, wolalam przeszkolic nowego pracownika
            niz klikac e-maile - mozesz potepic! Z drugiej strony co tak naprawde zmienia ten
            papierek, ktory otrzymasz i tak nie wiesz z jakiego powodu cie nie przyjeli, wiec
            co za roznica czy masz napisane w gazecie, ze odpowiadamy na wybrane oferty czy
            dostaniesz kartke do skrzynki (troche to sympatyczniejsze, znaczy przeczytali i
            nie potrzebuja, ale co to zmienia w twojej sytuacji ?).

            Gość portalu: knockout napisał(a):

            > czesc,
            > Jak juz ktos tu slusznie zauwazyl, kazdy ma maila i to nie jest takie trudne
            > kliknac na reply i wstawic gotowa odpowiedz. Ale niestety tak to juz jest, ze
            > wiekszosc wspanialych pracodawcow ma to gdzies. A tak swoja droga, takie
            > zachowanie fajnie swiadczy o kulturze osob tam zartudnionych. I jaka obraza,
            > ze "bede musiala wyslac cos do 700 osob, w USA maja maszyny chyba do tego". No
            > smiechu warte - a za co droga panno dostajesz pieniadze? za
            > opracowywanie 'kryteriow wyboru' pracownikow o ktorych pracy merytorycznej nie
            > masz zadnego pojecia?

            • Gość: norewg Re: Dlaczego pracodawcy milczą -do knockout IP: *.sorco.no 23.11.01, 11:21
              Gość portalu: Zuza napisał(a):

              > Zanim cos napiszesz dobrze przeczytaj na co odpowiadasz. Napisalam, ze nie
              > pracuje w HR, nie mielismy HR i ta praca to bylo moje dodatkowe zadanie ( za
              > darmo i po godzinach), za ta prace nie otrzymalam wynagrodzenia (i nawet nie
              > bylam z tego powodu obrazona drogi knockout, potrzebowalam pracownika wiec
              > chcialam go jak najszybciej zatrudnic). Przyszla duza sterta ogloszen i jak kto
              > s
              > napisal duza czesc od czapy. Ci z ktorymi rozmawialam dostali odpowiedz, resxta
              >
              > niestety nie bo to nie bylo moje zadanie, wolalam przeszkolic nowego pracownika
              >
              > niz klikac e-maile - mozesz potepic! Z drugiej strony co tak naprawde zmienia t
              > en
              > papierek, ktory otrzymasz i tak nie wiesz z jakiego powodu cie nie przyjeli, wi
              > ec
              > co za roznica czy masz napisane w gazecie, ze odpowiadamy na wybrane oferty czy
              >
              > dostaniesz kartke do skrzynki (troche to sympatyczniejsze, znaczy przeczytali i
              >
              > nie potrzebuja, ale co to zmienia w twojej sytuacji ?).
              >
              > Gość portalu: knockout napisał(a):
              >
              > > czesc,
              > > Jak juz ktos tu slusznie zauwazyl, kazdy ma maila i to nie jest takie trud
              > ne
              > > kliknac na reply i wstawic gotowa odpowiedz. Ale niestety tak to juz jest,
              > ze
              > > wiekszosc wspanialych pracodawcow ma to gdzies. A tak swoja droga, takie
              > > zachowanie fajnie swiadczy o kulturze osob tam zartudnionych. I jaka obraz
              > a,
              > > ze "bede musiala wyslac cos do 700 osob, w USA maja maszyny chyba do tego"
              > . No
              > > smiechu warte - a za co droga panno dostajesz pieniadze? za
              > > opracowywanie 'kryteriow wyboru' pracownikow o ktorych pracy merytorycznej
              > nie
              > > masz zadnego pojecia?
              >
              Drodzy moi Zuziu inni,
              to jest niewatpliwie problem przejscie od czasow kiedy dostawalo sie NAKAZ pracy
              i ewntualne zatrzymanie przez MO i brak odpowiedniego wpisu do dowodu osobistego
              kinczyl sie na komisariacie, do CV, interview etc. etc.
              Te ostatnie wymyslono gdzies tam i TAM robi sie tak:
              przyjmuje CV
              przeprowadza wstepna kalsyfikacje
              zaprasza wybranych na interview jeden lub wiele
              wybiera kandydata, dajac mu oferte
              czeka na jego odpowiedz
              i jesli potwierdzi, wysyla do wszystkich zainteresowanych odpowiedz.

              Oczywiscie mozna pominac te wyzej opisane czynnosci i powrocic do tej z czsow PZPR

              To mowi czlowiek ktory ma kilkunastoletnia praktyke w zatrudnianiu ludzi na obcej
              ziemi
              • Gość: Greg Re: Dlaczego pracodawcy milczą -do knockout IP: 212.187.240.* 23.11.01, 11:26
                Zapomnailes dodac drogi Norwegu, ze po otrzymani listu firma zawsze na niego
                odpowiada i informuje, ze takie podanie wplynelo.
              • Gość: Greg Re: Dlaczego pracodawcy milczą -do knockout IP: 212.187.240.* 23.11.01, 11:29
                A tak poza tematem, moze zrobimy jakies male "interview" w sobote i
                podyskutujemy o tym forum?
              • Gość: Zuza Re: Dlaczego pracodawcy milczą -do norweg IP: *.*.*.* 23.11.01, 12:44
                Drogi moj (a raczej nie moj)
                1. Jak zaznaczylam powyzej nie mam zadnewgo doswiadczenia w pracy w HR,
                zatrudnialam czlowieka do pracy w dziale, ktorego prace znam od podszewki. Prosze
                o czytanie ze zrozumieniem bo trace cierpliwosc.
                2. Za mlodam zeby przechodzic od czegos do cv, za moich czasow zawsze cv sie
                pisalo i nic innego nie znam. Z uwagi na wyjatkowa aktywnosc i kreatywnosc w
                pracy (a nie nakazy jakie ty dostawales, ale jak widze poskutkowaly) w bardzo
                szybkim czasie i mlodym wieku doszlam daleko.
                3. Twoja "lekcja" dla prostych ludzi z Polski niewatpliwie bardzo pouczajaca.

                Generalnie jednak, zeby nie wyjsc na kompletnego chama, zgadzam sie z
                przedmowcami, ze kulturalnie i grzecznie byloby wyslac szukajacemu odpowiedz.
                Z pozycji jednak szukajacego pracy (trafilo mnie cos takiego w zeszlym roku)
                musze powiedziec, ze wcale nie bylo dla mnie radosnym odkrycie w skrzynce
                kolejnego standardowego pisma pt dziekujemy przeczytalismy z zainteresowaniem,
                wole jeden ale konkretny. Ale to juz jest rzecz gustu a o tym sie nie dyskutuje.
                Wszystkich HR- owcow na poziomie pozdrawiam, pozostalych zreszta tez (ze
                zrozumieniem)
                Gość portalu: norewg napisał(a):
                > Drodzy moi Zuziu inni,
                > to jest niewatpliwie problem przejscie od czasow kiedy dostawalo sie NAKAZ prac
                > y
                > i ewntualne zatrzymanie przez MO i brak odpowiedniego wpisu do dowodu osobisteg
                > o
                > kinczyl sie na komisariacie, do CV, interview etc. etc.
                > Te ostatnie wymyslono gdzies tam i TAM robi sie tak:
                > przyjmuje CV
                > przeprowadza wstepna kalsyfikacje
                > zaprasza wybranych na interview jeden lub wiele
                > wybiera kandydata, dajac mu oferte
                > czeka na jego odpowiedz
                > i jesli potwierdzi, wysyla do wszystkich zainteresowanych odpowiedz.
                >
                > Oczywiscie mozna pominac te wyzej opisane czynnosci i powrocic do tej z czsow P
                > ZPR
                >
                > To mowi czlowiek ktory ma kilkunastoletnia praktyke w zatrudnianiu ludzi na obc
                > ej
                > ziemi

                • Gość: Kuba_Wr Re: Dlaczego pracodawcy milczą - do ZUZY, NINY itp IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 14:01
                  Jak pisałem, a przypomnę, tylko jedna jedyna firma, jaką jest ComArch, nie
                  potraktowała mnie jak... (ocenzurowano). W ten sposób wyrobilem sobie o nich
                  jak najlepsze zdanie. Co prawda pracy u nich nie dostałem, ale oceniając w tej
                  chwili moje kwalifikacje z perspektywy tego, co faktycznie wymagali, widzę, że
                  podjęli słuszną decyzję. Wiem jednak, że moje CV pozostało w ich bazie, i nie
                  omieszkam w przyszłości, po podniesieniu swoich kwalifikacji (a zamierzam
                  zrobić to jak najszybciej) odezwać się do nich ponownie.
                  Czyż nie jest to o wiele bardziej klarowna dla kandydata sytuacja niż taka, gdy
                  nie wie on, dlaczego nie otrzymuje ŻADNEJ odpowiedzi?

                  Jakub

                  P.S. Pracodawco. Postaw się na naszym miejscu a w tedy zrozumiesz, jaka jest
                  różnica między rzetelną odpowiedzią, choćby odmowną, a jej brakiem. Warunek
                  jest tylko jeden - trzeba chcieć.
                  • Gość: Zuza Re: Dlaczego pracodawcy milczą - do ZUZY, NINY itp IP: *.*.*.* 23.11.01, 14:13
                    Pragne jeszcze tylko przypomniec, ze Zuza nie jest pracodawca i jest to jej
                    prywatna opinia, wyrobiona na prywatny uzytek (ew. dyskucji na forum :)) w
                    czasie kiedy zatrudniala (calkiem przypadkowo, nie z urzedu )i byla zatrudniana
                    (nie miala wyjscia, pracowac trzeba).
                    Pozdr.
                    • Gość: NINA Re: Dlaczego pracodawcy milczą - do ZUZY, NINY itp IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 15:28
                      Moi drodzy,
                      osobom, które nigdy nie zajmowały się rekrutacją wydaje się, że cały ten proces
                      to kwestia przejrzenia kilku papierków. Zgadzam się, że jest to praca szalonego
                      biurokraty, ale papierków jest nie kilka lecz kilkaset. wyobraźcie sobie
                      sytuację. Publikujemy na zlecenie klienta odłoszenie. Przychodzi ok. 200
                      aplikacji (czasem więcej)- mailem, faxem, pocztą. Muszę je wszystkie: otorzyć,
                      wydrukować, poukładać w segregatorach, przeczytać, zastanowić się,
                      sklasyfikować, wprowadzić do bazy danych. Wybieram osoby interesujące, czasem
                      kilkanaście i więcej jeżeli chcę rzetelnie wykonać zadania. Dzwonię do nich.
                      Nie oczekuję, że osoba wysyłająca CV będzie warować przy telefonie, ale czasem
                      dzwonię do niektórych przez kilka dni i nie mogę się dodzwonić -a czas płynie,
                      klient czeka na wyniki. Spotykam sie z tymi wszystkimi osobami, wiadomo, osoby
                      te z reguly pracują a ja nie oczekuje że wezmą urlop by się ze mną spotkać,
                      więc spotykam się z nimi od 18-ej do późnych godzin wieczornych (zaznaczam, że
                      za nadgodziny nikt mi nie zapłaci). Każde spotkanie to napisanie raportu,
                      jeżeli osoba jest interesująca, to jest to tzw. "profil kandydata" ok.1 strony
                      moich wypocin. Przesyłam to do klienta. Poza tym płodzę rozmaite raporty dla
                      klienta- ile Cv wpłynęło, ile spotkań się odbyło, ble ble statystyka. On
                      wybiera, więc znowu próbuję się dodzwonić do poszczególnych osób i umówić
                      spotkanie. Tu na szczęście moja rola sie kończy. Weźcie pod uwagę, że rzadko
                      realizuje sie 1 projekt, czasem jest ich kilka w tym samym czasie (200 CV *np.
                      5). Spróbujcie znaleźć czas żeby wszystkim podziękować za udział- adresowanie
                      kopert, wysyłanie maili, a nie daj Boże telefon. Przyznaję z żalem że udaje mi
                      się to tylko w stosunku do osób zaproszonych na rozmowę. I tyle. Sama też
                      szukałam pracy i zapewniam, że dla mnie zdawkowe "thanks but no thanks" nie
                      było wyrazem szacunku niedoszłego pracodawcy, bo i tak nie wiedziałam, dlaczego
                      mnie nie chcą. Pozdrowienia
                      • Gość: Kuba_Wr Do NINY IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 16:42
                        Wytłumacz mi zatem, jak to się mogło stać, że ComArch odpowiedział na moją
                        ofertę. Ba, byli w stanie udzielic również odpowiedzi na bardziej szczegółowe
                        pytania z mojej strony dotyczące warunkow rekrutacji, co wyklucza możliwość
                        automatycznego generowania odpowiedzi. A listy wysyłała zawsze ta sama osoba.
                        Czyżby było tak małe zainteresowanie ich ofertą?
                        • Gość: NINA Re: Do NINY IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 18:58
                          Albo ofert było mało, albo wydawałeś im sie "potencjałem" na przyszłość i inie
                          chcieli palić mostów, albo są genialnie zorganizowani, albo rekrutacją zajmuje
                          się u nich sztab ludzi. Pozdrawiam
                          • Gość: Kuba_Wr Re: Do NINY IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 26.11.01, 11:48
                            Gość portalu: NINA napisał(a):

                            > Albo ofert było mało, albo wydawałeś im sie "potencjałem" na przyszłość i inie
                            > chcieli palić mostów, albo są genialnie zorganizowani, albo rekrutacją zajmuje
                            > się u nich sztab ludzi. Pozdrawiam

                            Jest jeszcze coś. W dużych i powaznych firmach nazywa sie to Public Relations. A
                            mówiac po polsku chodzi o tworzenie dobrego wizerunku firmy. Firma ComArch moją
                            oferte odrzuciła - mieli do tego prawo. Ale przedtem uczciwie przeczytali moje
                            podanie, przedstawili warunki, zaprosili na test. Test przekroczył moje obecne
                            mozliwosci, wiec pracy nie dostałem. Ale wiem, że kwalifikacje w tej dziedzinie
                            będę podnosił i jak tylko nadaży się okazja, będą pierwszą firmą, do której
                            uderzę.

                            Wysyłałem też podania do wielu, zdawało by się prestiżowych firm w kraju. I żadna
                            nie odpisała. Nie sądzę, aby pozostało to bez wpływu na moją opinię o nich.

                            (nazwy tych firm, przez kulturę, przemilczę)

                            Kuba_Wr

                      • Gość: norweg Re: Dlaczego pracodawcy milczą - do NINY tym razem IP: *.daxnet.no 23.11.01, 21:34
                        bardzo zainteresowalo mnie jak sobie radzisz z wyborem kandydatow, bo to
                        przeciez nastepny krok w historii zatrudnienia.
                        Wyobrazmy sobie ze tzw. klient poszukuje kandydata na stanowisko project
                        manager w firmie projektowej.
                        zglasza sie 100 kandydatow z dlugim stazem pracy, CV napisanym po angielsku (z
                        terminologia ktora jest dla ciebie nieco niezrozumiala) no i trzeba bedzie
                        rozmawiac nt. znaczenia risk assessment w planowaniu projektow.
                        JAK SOBIE Z TYM RADZISZ????????
                        Czy potrafisz klientowi wskazac wlasciwego kandydata?
                        Co daje ci pewnosc ze nie wyrzucilas "do okraglego segregatora" kogos kto byl
                        dobry?
                        • Gość: NINA Re: Dlaczego pracodawcy milczą - do NINY tym razem IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.11.01, 11:42
                          zajmuję się raczej head huntingiem - tu specyfika pracy jest nieco inna. Często
                          dostaję od klienta listę firm z których mam wyciągnąć kandydata. Czasem jest to
                          nawet lista nazwisk:), więc sprawdzanie kompetencji nie wchodzi w grę. Jeżeli
                          natomiast zachodzi sytuacja taka jaką opisałeś, wtedy, gdy wiem że specyfika
                          pracy jest dla mnie mało zrozumiała, przed rozpoczęciem projektu próbuję sie
                          dowiedzieć jak najwięcej o stanowisku od klienta. Jeżeli chce abym dokonała
                          rzetelnej oceny kandaydata, musi mi wiele kwestii wyjaśnić. Trudno oczekiwać by
                          konsultant znał się na wszystkim. Optymalnie byłoby gdyby konsultanci mieli
                          swohje "działki" którymi się zajmują i na czym się znają, ale to mało realne -
                          mało konsultantów w firmach, bo to przecież koszt dla pracodawcy:) więc muszę
                          się znać na wszystkim, co różnie się udaje zrealizować. Zapewniam Cie jednak,
                          że jeżeli czegoś nie rozumiem, to nie dyskwalifikuję kandydata, lecz wręcz
                          przeciwnie - staram się dowiedzieć o co chodzi. Często w czasie rozmów
                          kwalifikacyjnch uczę się nowych rzeczy. Może to mało profesjonalne, pytać
                          kandydatów, o coś czego nie rozumiem zamiast błyszczeć wiedzą, ale chyba to
                          lepsze niż dyskwalifikacja, lub udawanie wszechwiedzącej, prawda?;)
                          Pozdrawiam
                          • Gość: Greg Re: Dlaczego pracodawcy milczą - do NINY tym razem IP: 212.187.240.* 27.11.01, 11:59
                            Nino,
                            Niestety twoja wypowiedz swiadczy o twojej niekompetencji. Ja nigdy nie podjalbym
                            sie naboru pracownikow w specjalnosci, o ktorej nie mam zielonego pojecia. A to
                            czego sie dowiesz od pracodawcy bedzie bardzo ogolne i nie wystarczajace do oceny
                            kandydata. Ty jestes w stanie tylko i wylacznie ocenic jego cechy psychiczne i
                            ogolne, a nie kompetencje zawodowe. To, ze sie na taka ocene porywasz swiadczy o
                            niekompetencji i zbytniej pewnosci siebie. O kompetencji czlowieka swiadczy to,
                            ze wie czego nie wie i wie czego sie nie podejmowac.

                            Gość portalu: NINA napisał(a):

                            > zajmuję się raczej head huntingiem - tu specyfika pracy jest nieco inna. Często
                            >
                            > dostaję od klienta listę firm z których mam wyciągnąć kandydata. Czasem jest to
                            >
                            > nawet lista nazwisk:), więc sprawdzanie kompetencji nie wchodzi w grę. Jeżeli
                            > natomiast zachodzi sytuacja taka jaką opisałeś, wtedy, gdy wiem że specyfika
                            > pracy jest dla mnie mało zrozumiała, przed rozpoczęciem projektu próbuję sie
                            > dowiedzieć jak najwięcej o stanowisku od klienta. Jeżeli chce abym dokonała
                            > rzetelnej oceny kandaydata, musi mi wiele kwestii wyjaśnić. Trudno oczekiwać by
                            >
                            > konsultant znał się na wszystkim. Optymalnie byłoby gdyby konsultanci mieli
                            > swohje "działki" którymi się zajmują i na czym się znają, ale to mało realne -
                            > mało konsultantów w firmach, bo to przecież koszt dla pracodawcy:) więc muszę
                            > się znać na wszystkim, co różnie się udaje zrealizować. Zapewniam Cie jednak,
                            > że jeżeli czegoś nie rozumiem, to nie dyskwalifikuję kandydata, lecz wręcz
                            > przeciwnie - staram się dowiedzieć o co chodzi. Często w czasie rozmów
                            > kwalifikacyjnch uczę się nowych rzeczy. Może to mało profesjonalne, pytać
                            > kandydatów, o coś czego nie rozumiem zamiast błyszczeć wiedzą, ale chyba to
                            > lepsze niż dyskwalifikacja, lub udawanie wszechwiedzącej, prawda?;)
                            > Pozdrawiam

                            • Gość: NINA Re: Dlaczego pracodawcy milczą - do NINY tym razem IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.11.01, 18:23
                              No cóż, masz prawo do własnej opinii. Pamiętaj jednak, że decyzję podejmuje
                              ostatecznie pracodawca, który wie jak sprawdzić kompetencje. Ja tylko mogę coś
                              zasugerować.
                            • Gość: ... pozdrowienia z platformy IP: *.customer.vol.cz 27.11.01, 21:13
                              nie podjalbys sie czegos o czym nie masz pojecia? to ty chyba nigdzie nie
                              pracujesz, przeciez ty o niczym nie masz pojecia...

                              o kompetencji czlowieka swiadczy to czego nie wie? to jestes kotku kompletnym
                              palantem... no tak mi wychodzi... wybacz, bez urazy...

                              zobaczcie kochani jak nasz ekspert pouczal kto to jest account manager (watek o
                              nowomowie, forum praca) - ach ta kompetencja, to pojecie, palce lizac...
                  • Gość: Lechu W RP pracownik ma się dowiedzieć - taki zwyczaj IP: 10.129.136.* 28.11.01, 12:50
                    Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):

                    > Jak pisałem, a przypomnę, tylko jedna jedyna firma, jaką jest ComArch, nie
                    > potraktowała mnie jak... (ocenzurowano). W ten sposób wyrobilem sobie o nich
                    > jak najlepsze zdanie. Co prawda pracy u nich nie dostałem, ale oceniając w tej
                    > chwili moje kwalifikacje z perspektywy tego, co faktycznie wymagali, widzę, że
                    > podjęli słuszną decyzję. Wiem jednak, że moje CV pozostało w ich bazie, i nie
                    > omieszkam w przyszłości, po podniesieniu swoich kwalifikacji (a zamierzam
                    > zrobić to jak najszybciej) odezwać się do nich ponownie.
                    > Czyż nie jest to o wiele bardziej klarowna dla kandydata sytuacja niż taka, gdy
                    >
                    > nie wie on, dlaczego nie otrzymuje ŻADNEJ odpowiedzi?
                    >
                    > Jakub
                    >
                    > P.S. Pracodawco. Postaw się na naszym miejscu a w tedy zrozumiesz, jaka jest
                    > różnica między rzetelną odpowiedzią, choćby odmowną, a jej brakiem. Warunek
                    > jest tylko jeden - trzeba chcieć.

                    Drogi Jakubie !
                    A jak już zdobędziesz jeszcze więcej doświadczenia, to wtedy również zrozumiesz
                    dlaczego pracodawcy olewają setki kandydatów na standardowe posadki, a osobiście
                    wyjeżdżają na lotnisko najlepszym samochodem w firmie po tych niezastąpionych
                    kandydatów.
                    Pozdrawiam wszystkich i życzę owocnych spotkań na lotniskach.
          • Gość: agulha Re: Dlaczego pracodawcy milczą IP: 10.131.128.* 24.11.01, 15:14
            Widocznie się nie zrozumieliśmy, co miałam na myśli pisząc "merytoryczny".
            Miałam na myśli, SPECYFICZNY dla branży, w której działa każda firma.
            Na przykład w hucie pracownikiem merytorycznym będzie hutnik lub inżynier
            hutnictwa, a sekretarka, bhp-owiec, sprzątaczka, lekarz zakładowy - nie, będą
            pracownikami pomocniczymi, niezależnie od pensji i poziomu kwalifikacji.
            Z kolei w prywatnej klinice tenże lekarz, jak również pielęgniarka, technik
            rtg, gipsiarz - będą pracownikami merytorycznymi, a księgowy, recepcjonistka,
            specjalista ds. płac - już nie.
            Nie miałam na myśli, że księgowy nie jest fachowcem!!
      • Gość: axe pracodawcy IP: *.*.*.* 23.11.01, 17:33
        Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):

        > Jestem +/- od dwóch tygodni w trakcie poszukiwania nowej pracy (poprzednia
        > skończyła sie po okresie próbnym). Odpowiedziałem do tej pory na ok. 20 ofert
        > pracy, z czego tylko w jednym przypadku otrzymałem wogóle odpowiedź, że
        > dokumenty doszły.
        (...)
        > P.S. Firmą, która jako jedyna odpowiedziała na moją ofertę był
        > krakowski "ComArch"

        Kuba jestes z Gorzowa i rozumiem ze jestes informatykiem. Chlopie na co Ty
        czekasz? Kolejne 10.000 zielonych kart dla informerow czeka w Niemczech. Do
        Berlina to bys sobie mogl nawet codziennie dojezdzac a juz na pewno na weekendy
        bys byl w domu. Stary, nie trac czasu za 2000 zl netto...
        • Gość: Kuba_Wr do Axe IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 17:46
          Gość portalu: axe napisał(a):

          > Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):
          >
          > > Jestem +/- od dwóch tygodni w trakcie poszukiwania nowej pracy (poprzednia
          >
          > > skończyła sie po okresie próbnym). Odpowiedziałem do tej pory na ok. 20 of
          > ert
          > > pracy, z czego tylko w jednym przypadku otrzymałem wogóle odpowiedź, że
          > > dokumenty doszły.
          > (...)
          > > P.S. Firmą, która jako jedyna odpowiedziała na moją ofertę był
          > > krakowski "ComArch"
          >
          > Kuba jestes z Gorzowa i rozumiem ze jestes informatykiem. Chlopie na co Ty
          > czekasz? Kolejne 10.000 zielonych kart dla informerow czeka w Niemczech. Do
          > Berlina to bys sobie mogl nawet codziennie dojezdzac a juz na pewno na weekendy
          >
          > bys byl w domu. Stary, nie trac czasu za 2000 zl netto...

          Skoro masz rozeznanie w pracy dla informatyków w Niemczech, to mam do Ciebie dwie
          prośby:
          1. Na forum Wrocławia jest wątek "Za godzinę na ZDF". Czy jeśli jestem w stanie
          zrozumieć ten tekst, to znam wystarczająco niemiecki, by sobie w tej robocie
          poradzić?
          2. Czego Niemcy oczekują od programistów?

          • Gość: axe Re: do Axe IP: *.*.*.* 27.11.01, 16:57
            Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):

            > Gość portalu: axe napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Kuba_Wr napisał(a):
            > >
            > > > Jestem +/- od dwóch tygodni w trakcie poszukiwania nowej pracy (poprz
            > ednia
            > >
            > > > skończyła sie po okresie próbnym). Odpowiedziałem do tej pory na ok.
            > 20 of
            > > ert
            > > > pracy, z czego tylko w jednym przypadku otrzymałem wogóle odpowiedź,
            > że
            > > > dokumenty doszły.
            > > (...)
            > > > P.S. Firmą, która jako jedyna odpowiedziała na moją ofertę był
            > > > krakowski "ComArch"
            > >
            > > Kuba jestes z Gorzowa i rozumiem ze jestes informatykiem. Chlopie na co Ty
            >
            > > czekasz? Kolejne 10.000 zielonych kart dla informerow czeka w Niemczech. D
            > o
            > > Berlina to bys sobie mogl nawet codziennie dojezdzac a juz na pewno na wee
            > kendy
            > >
            > > bys byl w domu. Stary, nie trac czasu za 2000 zl netto...
            >
            > Skoro masz rozeznanie w pracy dla informatyków w Niemczech, to mam do Ciebie dw
            > ie
            > prośby:
            > 1. Na forum Wrocławia jest wątek "Za godzinę na ZDF". Czy jeśli jestem w stanie
            > zrozumieć ten tekst, to znam wystarczająco niemiecki, by sobie w tej robocie
            > poradzić?
            > 2. Czego Niemcy oczekują od programistów?

            1. jesli zrozumiales ten tekst, jesli ogladajac film zrozumiesz lektora i jesli
            choc w podobnym stopniu potrafisz mowic to wpisuj www.monster.de
            2. bardzo roznorodnie - od developerow javy przez c++, delphi, adminow (unix) az
            po specow od systemow telekomunikacyjnych.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka