Gość: zdegustowana inż.
IP: *.as.kn.pl
28.03.07, 14:33
Nie wytrzymałam i objechałam "dyrektor" w firmie doradztwa personalnego (firma
w mieszkaniu), ponieważ w sprawie pracy (pracuję, ale chcę zmienić) ciągle
umawia mnie do godz. 10.00 (jestem kierownikiem i jest to dla mnie bardzo
kłopotliwe), ciągle muszę brać urlop, który zresztą już prawie w całości
wyczerpałam na rozmowy o pracę. Na dodatek prace są daleko po za miastem
jeżdżę na własny koszt, a potem okazuje się, że wymagań multum,(aby je spełnić
to musiałabym nadal pracować jak obecnie, czyli po godzinach pracy za Bóg
zapłać), wymagania absolutnie nie przekładają się na wynagrodzenie – max. 3
tys. m-cznie - dla inż. z dwudziestoletnim stażem pracy.
Mam dość traktowania praconika, jak "chopca na posyłki", pracodawcom nadal
zbyt wiele się wydaje, ale to już kwestia czasu - robonicy są już na wagę
złota, tak będzie i z innymi praconikami. W innym razie, pozamykają swoje firmy.