Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy

      • Gość: ` Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.lanet.net.pl 10.07.07, 10:25
        naucz sie ortografii !!!
      • Gość: dx Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.skok-stef.com.pl 10.07.07, 10:27
        Przez dwa lata nie zapomina się języka ojczystego; ergo - zważywszy na ilość błędów w Twojej wypowiedzi może "dobre wykształcenie", o którym pisałeś nie jest tak dobre, jak Ci się wydaje? ;]
      • fyrlok Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy 10.07.07, 10:27
        > I już w Londynie urodziła Nicolę. Dziś nie pracuje.
        Gratuluije "tajmingu" co do terminu. Oplacalo sie. :)

        > Pracuje jej mąż, ochroniarz (14 godz. dziennie,
        > niedawno dostał podwyżkę, zarabia 1700 funtów miesięcznie).
        Czyli prawie nic. Jak na Londyn.

        A dom chca kupowac ?
      • Gość: Tina Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:27
        Co ty gadasz człowieku o swoim wykształceniu jak nie potrafisz pisać bez błędów
        (mÓsiałem - ludzie drodzy!)- nawet dysortografik tak nie napisze! Jesteś więc
        dla mnie kompletnie niewiarygodny, nie wierzę w to co piszesz ani trochę!
      • grogreg To, ze Tobie sie nie udalo, o niczym nie swiadczy. 10.07.07, 10:28
        Zona pracuje w jednej z najwiekszych firm architektonicznych w tym kraju.
        Zarabia tyle samo co Brytyjczyk na rownorzednym stanowisku. W Bliskiej
        perspektywie ma awans.
        Ja pracuje dorywczo w branzy IT. Roznie bywa, ale to i tak jest o niebo lepsze
        niz harowka za psie pieniadze dla szefa, ktory nie szanuje swoich pracownikow
        (Polska)

        W Polsce pewnie juz nigdy pracowac nie bedziemy.
        • Gość: a Re: To, ze Tobie sie nie udalo, o niczym nie swia IP: 87.105.182.* 10.07.07, 10:46
          sortowanie złomu elektronicznego to dorywcze IT?
      • Gość: Sylvia Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.dsl.netsource.ie 10.07.07, 10:29
        Co za bzdury! A sposob postrzegania zagranicy wart naszej obecnej ekipy
        rzadzacej. "Nienajlepiej wygladajace miasta".... Taaak, w Polsce to one
        wygladaja za to rewelacyjnie!
        Mieszkam w IRL i wracac nie zamierzam nigdy! I mam juz dom na Irlandzkiej wsi,
        wcale nie za ukradzione pieniadze, ale za bardzo korzystny kredyt z towarzystwa
        budowlanego. Pracuje jako urzednik w gminie (zreszta zajmuje sie integracja
        emigrantow! tak, jest na to kasa z irlandzkiej kieszeni). Jest mi dobrze tak,
        jak jeszcze nigdy przedtem.
        • Gość: prezio Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:49
          GB to istne "my blue heaven"
          prawie wszyscy polacy pracuja na wysokich stanowiskach, traktowani sa i
          zarabiaja jak anglicy, kupuja domy i samochody, a ubieraja sie pewnie w harvey
          nicks
          pewnie taka sama prawda jak to ze kwota ok 1500 funtow miesiecznie to "sporo"
          siedzcie tam sobie i sprowadzcie wasze rodziny, kupcie dla wszystkich domy
          (najlepiej w knightsbridge, ale noting hill tez ujdzie)i samochody
          ale i tak bedziecie tam obcy, a dla angoli bedziecie tylko "muggy polish sighs"
          • Gość: chef Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.lns5-c12.dsl.pol.co.uk 10.07.07, 16:19
            1500 netto, czyli 2000 brutto miesięcznie, może SPORO to nie jest, ale narzekać
            chyba nie można. 24000 rocznie, znam Anglików którzy pracują za 16000-18000 i
            to w Londynie.
      • fyrlok Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy 10.07.07, 10:30
        > zapuszczają korzenie,

        LudzieKochani, jak mozna juz mowic o "zapuszczonych korzeniach",
        jesli polowa wyjechala rok temu ?

        Pytajcie sie bardziej doswiadczonych emigrantow
        GB, D, USA, AUS, po 10, 20, 30 latach,

        jak to jest z tymi "korzeniami" i z tym "perfect". :))
      • Gość: oi Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 10.07.07, 10:35
        no tak, panie "emigrant", pan wie oczywiscie lepiej. setny raz na tym forum czytam cos takiego. "w Anglii oszukują i tylko fizycznie sie pracuje jako niewolnik i nie ma perspektyw a mieszkania zasyfiale i ja wiem najlepiej bo tu bylem pol roku". Klaniam sie, zycze wiecej szczescia na przyszlosc. Ja tu mieszkam cztery lata. Nie twierdze ze wiem najlepiaj "jak jest" ale wiem ze rzeszedlem kilka etapow zycia za granica, zaczynajac od mieszkania w slumsach z siedmioma ziomkami w malym domku, pracy na czarno za 3,50 (i nie bylo latwo, trzeba bylo walczyc o nia!) dochodzac do calkiem przyjemnego domku w posh dzielnicy, fajnej pracy w technologicznej branzy, malej stabilizacji, kregu "starych przyjaciol" z emigracji i nie jest mi zle. Zawsze zreszta bylo wesolo, nawet na poczatku jak nie mialem kasy. Musialem ciezko pracowac zeby cos tu osiagnac i roznie bywalo ale nigdy nie narzekalem.
      • Gość: 26latek W Polsce nie ma pracy wiec nie wracajcie! IP: *.echostar.pl 10.07.07, 10:38
        Chyba ze chcecie robic w sklepie, na budowie czy w magazynie. Dla mlodych,
        swietnie wykształconych nie ma pracy w tym kraju - firmy poprostu boja sie ich
        zatrudniac (to jest chore). Wiekszosc w Polsce bezrobotnych to ludzie lepiej
        wyksztalceni niz obecnie pracujacy. Sam chcialem dostac sie do bankowosci
        inwestycyjnej i chce podejsc w przyszlosci do egazminu CFA (to wiekszosc osob
        nie miala pojecia o czym mowie, co to za egazmin itd a pracuja w BANKOWOSC
        INWESTYCYJNEJ). Ten kraj jest chory - dlatego jezeli macie dobra prace za
        granica i zycie sie wam uklada to nie warto wracac. Sam skladam dokumenty do UK
        lub Irlandii zeby na poczatek zaczepic sie chociaz na staz (nie musi byc dobrze
        platny), najwazniejsze ze w tym, co mnie interesuje.
        Ale PROPAGANDA sukcesu w Polsce pisze ze juz nawet biora firmy informatyczne
        np. ludzi prosto z ulicy i ich szkola na infomatyków. Szkoda wogole to
        komentowac
      • mulla_komar Bo ja wiem czy wykształciuchy???? 10.07.07, 10:38
        Jest tez bardzo wielu ludzi wyksztalconych, madrych, potrafiacych znalesc prace
        ich zadowalajaca. Jasne ze po przyjezdzie niemal kazdy zaczyna od jakiejs
        knajpy, czy hotelu, przyczolek trzeba zdobyc. Potem, w zaleznosci od
        predyspozycji buduje sie tutaj kariere. Tzn. osoba z jajami, wyksztalcona,
        szybko sobie tutaj poradzi, natomiast wyksztalciuch bedzie rzeczywiscie
        pozostawal w miejscu. Ale z tego co obserwuje, wiekszosc Polakow dobrze sobie
        tutaj radzi, wiec nie moga byc wyksztalciuchami.

        Nie zgadzam sie tez z komentarzami ze wstyd za Polakow, ktorzy tu przyjezdzaja,
        ze bydlo itd. Prosci ludzie, przyjezdzajacy tu za chlebem, nie stroniacy od
        alkoholu nie zachowuja sie gorzej od Anglikow, wiec nie mozna miec kompleksow.
        Takich zreszta jest mniejszosc tyle ze jako Polakom, latwiej nam ich zauwazyc.
        Ale kto zyje troche w Anglii wie ze Anglicy w chamstwie byja chyba cala Europe
        na glowe, wiec nie musimy sie martwic.
      • Gość: nie wracajcie Nie wracajcie !! Tu nigdy nie będzie dobrze !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:39
        Mentalnosc narodu leczy się dziesiątkami lat . Już są w Polsce młodzi
        faszyści , młodzi lewicowcy i młodzi fanatycy religijni . Tu nigdy nie będzie
        dobrze !!! Euro2012 nie wypali !! Wstyd będzie na cały świat .
      • Gość: michal Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: 82.177.111.* 10.07.07, 10:39
        czlowieku ty nawet polskiego nie znasz. robisz bledy jak tuman po podstawowce.
        ale grunt to miec dobre mniemanie o sobie. jaki to ja wyksztalcony jestem i w
        ogole.
      • Gość: kobietaa Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:39
        ...no chociaż jeden co mówi prawdę...
        • Gość: kobietaa post powyżej skierowny jest do emigranta!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:40
      • Gość: damianokolo Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 10.07.07, 10:40
        wedlug mnie to najprawdziwsze pierdoly opisujesz....mieszkam w yorkshire juz 3
        rok i nie zgodze sie z toba w zadnym punkcie na twej beznadziejnej liscie
        kolesia ktory poprostu tu nie pasuje..jestes czlowieku zalosny i gowno wiesz o
        anglii i zyciu tutaj...
        • Gość: Ala Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:58
          Rok temu skończyłam studia, chciałam zostać w kraju i znależć dobrą pracę, udało
          się co dowodzi tego, że jak się chce to można, trzeba być tylko inteligentnym i
          zaradnym. Prawda jest taka ,że do UK jeżdzą w większość nieudacznicy, ludzie nie
          wykształceni i naiwni. A tym co skończyli studia i jadą tam usługiwać w roli
          sprzątaczek i pomywaczy dziwie się i zarazem współczuję głupoty. Człowiek
          wykształcony na poziomie 5 lat studiuję po to ,żeby upaść tak nisko jako parobek
          leniwego, tłustego angola blee. Angole to nic tylko żreć i wysługiwać się
          głupimi polaczkami, przecież to jest żałosne. Jedżcie tam i nie wracajcie jak
          wolicie ten szemrany "dobrobyt" od ojczyzny, żadni z was Polacy. Kim wy
          właściwie jesteście Polakami już nie, Anglikami nigdy nie będziecie, jedynie co
          na papierze?! Myślicie ,że was tam lubią tam was traktuja z przymrużeniem oka,
          ale w głębi mają o was mniemanie jak o psach. Dopóki zapieprzacie to was jako
          tako traktują, ale jak się zaczniecie szarogęsić tam za wiele, to też was z
          tamtąd wyrzucą, bo ile mozna znosić inwazje prostych polaczków chcących się
          nachapać. Rząd angielski ma dosyć problemów ze swoimi obywatelami i nie
          potrzebuje za wiele obcych. Tak wam tam dobrze, a przyznajcie się ,że tylko
          nieliczni mają jako takie przyzwoite warunki, że większośc mieszka w ruderach
          jeden na drugim, a i można bedomnych Polaków na ulicach angielskich dośc łatwo
          znależć. Wiem, bo moja koleżanka wyjachała tam po studiach i bardzo szybciutko
          wróciła takie tam dobrobyt był. Wstydzicie się prawdy i szpanujecie bajeczkami
          wyssanymi z palca ,że tam takie Eldorado jest. A jak przyjeżdzają odwiedzić
          rodzinę do kraju to jacy wyniośli się robią, co to nie oni, bo mieszkają na
          jakiejś wiosce pod Londynem, a są tam w rzeczywistości nikim. Ja wolę być kimś w
          moim kraju nawet za mniejsze pieniądze i mi się to udaje, co jest dowodem, że
          można. Tak, więc argument ,że w Polsce się nie da żyć można rozstrzaskać o kant
          d...., wystarczy tego chcieć, no i mieć trochę oleju w głowie, oraz się
          wykształcić, ale nasi leniwi rodacy uczyć się nie lubią. No, więc nie wracajcie
          i przestańcie grożić, że nie wrócicie, przecież tym się nikt nie przejmuje, bo
          nikt nie chce takich nieudacznych pseudo polaczków nic nie wnoszących dla kraju.
          Szczęścia wam życzę w tym waszym "raju"
          • Gość: Ala post powyżej dedykuję pseudo polaczkom! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:59
            • Gość: Ala i przy okazji pozdrawiam tych normalnych:)! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:00
              • Gość: ciekawy a co to za studia "Z T_A_M_T_A_D" skonczylas? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 13:07
                troche pokory by Ci sie przydalo

                zastanawiam sie skad w Twojej wypowiedzi tyle agresji - ale to pewnie to
                cudowne zycie w Polsce tak Cie nastraja

                wiecej luzu kobieto i tolerancji dla innych
                • Gość: orient Re: a co to za studia "Z T_A_M_T_A_D" skonczylas IP: *.ichf.edu.pl 10.07.07, 14:42
                  Chyba to wyraz rozpaczy, że mu niewolnicy uciekają a nowi z Białorusi czy
                  Ukrainy przyjechać nie chcą. Przyjdzie zwinąć interes.
          • chinchilla bullshit 10.07.07, 14:42
            Co za stek bzdur!! nie wiem skad ta agresja i niechec do emigrantow!!
      • Gość: Woockash Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: 86.41.108.* 10.07.07, 10:44
        urzekła mnie twoja historia.

        Pracuje w Irlandii od 11 miesiecy. Od razu przyjechałem do pracy przy biurku -
        nieco ponizej kwalifikacji. Firma traktuje mnie dobrze, płacą mi za kurs
        językowy i idzie mi z tym coraz lepiej. Znam wielu Polaków, którzy mają
        porównywalną jak również znacznie lepszą sytuację ode mnie. Wiem, że po około
        trzech latach pobytu tutaj wiele osób kupuje mieszkania lub małe domy. Znam
        również Polaków, którzy ledwo wiązą koniec z końcem i są tak jak ty
        rozgoryczeni. Niestety, wszystko zależy od szczęścia.
        Poza tym artykuł opierał się o statystyki - przyjżyj się, co mówią statystyki o
        życiu i sile nabywczej Polaków.
        Nie wiem kiedy wrócę - im dłużej tu jestem tym mniej tęsknię za Polską. Smutne
        to nawet dla mnie bo czuję, że tracę część wspaniałych wspomnień. Ale może tak
        musi być.
      • Gość: xionc Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: 170.252.72.* 10.07.07, 10:44
        Redakcja Gazety Wyborczej jak zwykle nie potrafi okreslic procesu uczenia sie
        jezyka bez uzycia czasownika "szlifowac". Jest to zarazem jedyne znaczenie tego
        slowa, jakie w wyborczej mozna napotkac.
        • Gość: Daniel Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 10:48
          ja kończe studia, i uciekam z Polski, mam dość propozycji ciągłych praktyk za
          darmo, ewentualnie stażu za około 500 pln netto i później umowa za najniższą
          krajową , nie ważne gdzie, UCIEKAM
          • Gość: Woo ale... IP: 86.41.108.* 10.07.07, 10:51
            ale przyjedź po wakacjach albo szukaj już pracy przez internet - można łatwo -
            jestem przykładem. Teraz jest tu tylu studentów ze gdyby nei kobiety to palca
            nei byłoby gdzie wsadzić.
            No i powodzenia.
      • Gość: J Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: 213.241.67.* 10.07.07, 10:46
        "Majac dobre wykształcenie oraz znając jezyk
        angielski zorjętowałem"

        Nie wiem gdzie zdobyłeś to "dobre wykształcenie". Pewno angielskim władasz tak
        samo miernie jak językiem polskim co widać powyżej.
      • Gość: ja Re: Na Wyspy jeżdżą wykształciuchy IP: 195.37.121.* 10.07.07, 10:48
        za kazdym razem jak czytam tego typu artykuly zastanawia mnie jedna rzecz,
        mianowicie liczba emigrantow, ktora za kazdym razem jest inna przedzial 500tys -
        2mln. Jak ies 2 - 3 tyg temu pojawil sie w GW art mowiacy, czesto szacunki dot
        liczby emigrantow na Wyspach sa przesadzone, bo nikt nie bierze pod uwage tego,
        ze wielu pracownikow jest sezonowych. Ja i wielu moich znajomych pracowalismy w
        Irlandii albo w Anglii, kazde z nas ma nr podatkowy i funkcjonuje w ewidencji.
        Jesli te szacunki dokonywane sa na podstwaie ludzi zarejestrowanych, to mysle,
        ze sa malo realistyczne.
      • kuba.peerelski stracone pokolenie 10.07.07, 10:50
        nie tyle dla Polski, co dla siebie samych... nawet jak niektorym sie choc
        troche uda, to i tak bedzie to stracona mlodosc
        • mulla_komar Re: stracone pokolenie 10.07.07, 10:51
          Dlaczego stracona?
          • kuba.peerelski Re: stracone pokolenie 10.07.07, 11:06
            dowiesz sie jak juz bedzie za pozno...;(
            • mulla_komar Re: stracone pokolenie 10.07.07, 11:12
              Wez nie pitol tylko odpowiedz na pytanie. Albo daruj sobie takie bzdety.
              • kuba.peerelski Re: stracone pokolenie 10.07.07, 11:17
                twoje dzieci maja szanse skorzystac z zycia, ale ty juz nie-
                • mulla_komar Re: stracone pokolenie 10.07.07, 11:34
                  Czlowieku, co ty pieprzysz?
                  • kuba.peerelski Re: stracone pokolenie 10.07.07, 11:35
                    ja nie strasze, ja pisze prawde
                    • mulla_komar Re: stracone pokolenie 10.07.07, 11:43
                      Jedyne co piszesz to to ze spierniczyles swoje zycie. I myslisz, ze skoro tak
                      sie z toba stalo, dotknie to tez innych. Wspolczyje stary, ale nie znasz mnie
                      wiec martw sie o siebie.
                      • kuba.peerelski Re: stracone pokolenie 10.07.07, 11:46
                        oczywiscie ze spierniczylem, choc mam spore inwestycje, o jakich ty dopiero
                        marzysz... a teraz twoja kolej
                        • mulla_komar I co ci po inwestycjach 10.07.07, 12:44
                          skoro uwazasz ze spieprzyles swoje zycie?
                          • kuba.peerelski Re: I co ci po inwestycjach 14.07.07, 09:40
                            komarowna,
                            bo martwi mnie ze teraz ty zaczynasz pieprzyc swoje zycie ;)
        • Gość: Woockash Re: stracone pokolenie IP: 86.41.108.* 10.07.07, 10:52
          Że co?

          Sam jesteś stracony :)
          • kuba.peerelski Re: stracone pokolenie 10.07.07, 11:08
            > Sam jesteś stracony :)

            off course!! strzelilo mi 25 lat
            • kuba.peerelski poprawka 10.07.07, 11:10
              mialo byc:
              of course!! strzelilo mi 25 lat na emigracji
              • Gość: Woockash Re: poprawka IP: 86.41.108.* 10.07.07, 11:21
                i tak Ci żle?
                • kuba.peerelski Re: poprawka 10.07.07, 11:23
                  zmarnowalem czas, a koledzy w Polsce w tym samym czasie porobili kariery
                  • Gość: Woockash Re: poprawka IP: 86.41.108.* 10.07.07, 11:28
                    A jesteś pewien, że w Polsce zrobiłbyś karierę?

                    W czasie, gdy byłem w Polsce moi koledzy tez robili kariery, a mi jakoś się nie
                    udawało. Tu, jak na razie idzie mi lepiej. Ale to tylko dobry początek. Jak
                    będzie dalej nie wiem, ale przynajmniej już wiem, że mogę zacząć myśleć o
                    jakiejś rodzinie (no bo jeszcze stosunkowo młody jestem) bo mnie wreszcie na to
                    stać.
                    • kuba.peerelski Re: poprawka 10.07.07, 11:33
                      >>bo jeszcze stosunkowo młody jestem

                      no wlasnie, mlodosc nie trwa wiecznie, a pozniej jest coraz gorzej, nie tyle z
                      kobietami, co z praca... anglosasi na faceta ktory jest po 45-ce i wciaz szuka
                      pracy patrza jak na zdechla rybe
                      • Gość: Woockash Re: poprawka IP: 86.41.108.* 10.07.07, 11:36
                        A polscy Słowianie tak patrzą na trzydziestopięcio latka. Nie idealizuj naszego
                        kraju - on na prawde nie jest taki super jak Kaczuszka mówi.
                        • kuba.peerelski Re: poprawka 10.07.07, 11:42
                          polski 35-latek ma jakies oparcie, przede wszystkim w jezyku, ktory zna od
                          dziecka, ale tez w przodkach ktorzy umieraja i cos zostawiaja dzieciom i wnukom
                          • Gość: Woockash Re: poprawka IP: 86.41.108.* 10.07.07, 11:54
                            A co, jeśli oparcie w jezyku nie wystarczy, jeżeli nie ma się natury łapówkarza
                            co równie łatwo daje pod stołem jak i bierze, co jesli się wybrało ukochany
                            zawód bez oparcia w przodkach i bez wyrobionych pleców?

                            Majątek jak dom, kawałek ziemi może szybko zniknąć, jesli zwyczajnei pracy nie
                            możesz znaleźć. A co, jeśli próby pracy na własny rachunek wygladają na żałosną
                            szarpaninę, bo starsi "koledzy" kontrolują rynek?

                            Dlaczego wyjechałeś?
                            • kuba.peerelski Re: poprawka 10.07.07, 12:01
                              anglosas od Polacka lapowki nie wezmie, tak nim pogardza
                              • Gość: Woockash Re: poprawka IP: 86.41.108.* 10.07.07, 12:05
                                Co to ma do rzeczy? Mówiłem o Polsce. Czytaj i myśl, a nie czepiaj się.

                                Mną tu nikt nie gardzi. Poza tym, łapówek nie mam zamiaru dawać tu czy w Polsce.

                                I Dlaczego wyjechałeś?
                                • kuba.peerelski Re: poprawka 10.07.07, 12:08
                                  >>Dlaczego wyjechałeś?

                                  dalem sie nabrac na propagande kapitalizmu...
                                  • Gość: Woockash Re: poprawka IP: 86.41.108.* 10.07.07, 12:16
                                    he he, uwieżyłeś, że za granicą jest El Dorado? Że pieniądze leza na ulicy?
                                    Tylko jak przyjechałeś, zobaczyłeś, że najpierw trzeba tą ulicę wybudować?

                                    Nie zrobiłbyś kariery w Polsce - naiwne spojżenie na życie, bezkrytyczna wiara
                                    w to co mówią inni... Tak, wiele osób w Polsce ciągle myśli konunistycznie -
                                    chcą być dyrygowani jak owcy w stadzie. Ale niektóre owce wyjezdżają, bo myślą,
                                    że tu jest lepszy pasterz. Porażka - nie ma go w ogóle, jesteś sam za siebie
                                    odpowiedzialny i nie wiesz, co robić. Cóż... przykra sprawa. Takie jest życie.
                                    • kuba.peerelski Re: poprawka 10.07.07, 12:21
                                      madry polak po szkodzie, fakt... ale was tez to czeka ;)
                                      • Gość: Woockash No to co? Załozymy się? IP: 86.41.108.* 10.07.07, 12:32
                                        Ja tam lubię, gdy mi nikt nie mówi, co robić.

                                        Czy mnei to czeka - nie wiem. Mam nadzieję, że nie. Za dziesięc lat obaczymy. I
                                        tak ciągle będę młodszy od Ciebie dzisiaj.
                                        Pozdrawiam
                                        • kuba.peerelski Re: No to co? Załozymy się? 14.07.07, 09:38
                                          >i tak ciągle będę młodszy od Ciebie dzisiaj.

                                          a wiec juz zaczales sie scigac ze mna? czarno widze twoja przyszlosc
        • Gość: socjolog Re: stracone pokolenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:03
          Święta prawda, niestety w Polsce od jakiś 3 lat obserwuje się to nieszczęsne
          zjawisko straconego pokolenia...
        • Gość: Joanna Re: stracone pokolenie IP: *.adsl.alicedsl.de 10.07.07, 15:22
          Jaka stracona mlodosc? To wlasnie w Polsce mlodzi ludzie traca zdrowie,
          zastanawiajac sie, skad wziac na zycie. Pozyczyc czy ukrasc? W tej chwili za nic
          nie wrocilabym do Polski!!!
      • comrade W City jakoś często jezyka polskiego nie slychac.. 10.07.07, 10:51
        Bedac pare miesiecy w Londynie, Polaków spotkałem wielu, np: panie sprzątające w
        hotelu, kelnerki/kelnerzy w restauracji na lotnisku, w Aldgate, na dworcu
        Liverpool, w City, itd. Najbardziej wykwalifikowana Polka jaka widzialem to
        osoba to pani na recepcji w biurze. Przechadzając sie codziennie po City nie
        dane mi bylo usłyszeć polskiego języka... za to chodząc po Whitechapel wieczorem
        troche polaków widywałem :) ale naprawdę, już 'na oko' nie byli to bynajmniej
        managerowie, prawnicy, informatycy, finanśiści...

        Ja nie wątpie ze ludzie w takich wysoko kwalifikowanych zawodach pracuja tam,
        sam znam takich, ale są to zdecydowanie wyjątki niż reguła. Zwodnicze moze być
        to, jeśli ktoś obraca się np w branzy i w środowisku IT i wsrod znajomych ma
        tylko porzadnie wykwalifikowanych ludzi - wtedy moze mu sie wydawac ze skoro
        prawie wszyscy jego znajomi tam pracuja w branzy to rzeczywiscie emigracja
        wysysa tylko wykwalifikowanych. Nie jest tak, chyba ze uda sie ze ci wszyscy
        kelnerzy, sprzątaczki, budowlańcy itd. nie istnieją. Ponoć średnia pensja w
        Londynie to około 24k brutto rocznie, jaka jest proporcja rdzennych Anglików
        zarabiających powyżej tej średniej do emigrantów zarabiających powyżej?

        A kurs funta... w 2004 był 7.30 teraz 5.50... Jak będzie za 5-10 lat, zważywszy
        że PL rozwija się średnio dwukrotnie szybciej niż UK? Wielu emigrantów może
        obudzić się z ręką w nocniku za te kilka, kilkanaście lat...
        • mulla_komar Wchodziles do biurowcow i pytales 10.07.07, 10:56
          ilu jest Polakow? Chodziles po City? No i co z tego? U mnie w firmie tez nie
          uslyszysz jezyka Polskiego, po pierwesz - nie wjedziesz do nie, po drugie - nie
          gadalbym z toba po Polsku bo jezykiem roboczym jest angielski. To ze chodzisz po
          City o niczym jeszczy nie swiadczy.
          • comrade Jeszcze jedna rzecz 10.07.07, 11:23
            > ilu jest Polakow? Chodziles po City? No i co z tego? U mnie w firmie tez nie
            > uslyszysz jezyka Polskiego, po pierwesz - nie wjedziesz do nie, po drugie - nie
            > gadalbym z toba po Polsku bo jezykiem roboczym jest angielski. To ze chodzisz p
            > o
            > City o niczym jeszczy nie swiadczy.

            Troche swiadczy ;) Bo gdzie indziej to jednak ten polski na ulicach da się
            usłyszeć... Co ciekawe, zauważyłem, że całkiem sporo w UK jest polskich
            turystów, a przynajmniej ludzi w okolicach typowo turystycznych miejsc...

            Jeszcze jedna obserwacja: Troche bawi mnie jak zawsze pojawiaja sie wpisy: ale
            przecież ja pracuje w biurze architektonicznym, mąż jako programista, znamy
            wielu polaków na podobnych stanowiskach, mamy dom, samochód itd. itp.

            Moi drodzy! Czy wyobrażacie sobie wpisy w rodzaju: "Hej, a ja skończyłem studia
            w Polsce i pracuje na taśmie w fabryce w Doncaster za 6f/h razem z 300 kolegami
            z Polski, mieszkamy w pięciu w 2 pokojach i ciułamy każdy funt"? Oczywiście nikt
            tak nie napisze. Napiszą tylko ci którym się w miarę udało i jakoś się ustawili.
            Ba, nawet w ankietach wielu niechętnie sie przyzna do tego jakie są realia.
            Tymczasem w jednym 100tys mieście z rozwiniętym przemysłem wytwórczym na taśmach
            zasuwa tyle samo (jak nie więcej) Polaków niż w całym City na stanowiskach
            architektów, projektantów, bankowców, informatyków...
            • mulla_komar Re: Jeszcze jedna rzecz 10.07.07, 11:39
              > Troche swiadczy ;) Bo gdzie indziej to jednak ten polski na ulicach da się
              > usłyszeć...

              No bo oczywiscie jak ktos pracuje w biurze to nie na ulicy, prawda?


              > Jeszcze jedna obserwacja: Troche bawi mnie jak zawsze pojawiaja sie wpisy: ale
              > przecież ja pracuje w biurze architektonicznym, mąż jako programista, znamy
              > wielu polaków na podobnych stanowiskach, mamy dom, samochód itd. itp.
              >
              > Moi drodzy! Czy wyobrażacie sobie wpisy w rodzaju: "Hej, a ja skończyłem studia
              > w Polsce i pracuje na taśmie w fabryce w Doncaster za 6f/h razem z 300 kolegami
              > z Polski, mieszkamy w pięciu w 2 pokojach i ciułamy każdy funt"? Oczywiście nik
              > t
              > tak nie napisze.

              Dlaczego nie napisze? Ja zaczynalem od knajpy, mieszkalem z 8 ludzmi w jednym
              pokoju. Dla mnie skonczylo sie to po 2 tygodniach bo znalazlem lepsza prace. Dla
              nich po srednio trzech miesciach. Moi zanjomi z Subwaya sprzed dwoch lat, poszli
              tutaj na informatyke i pracuja w branzy. Ci z knajpy tez pracuja w biurach,
              agencjach niruchomosci itd. Nikt nie pzostal w miejscu. Na ich miejsce
              przyjechali nastepni.
              • comrade Re: Jeszcze jedna rzecz 10.07.07, 12:03
                Cieszę się że ci sie udaje :) Ale nadal będę twierdził że nie jesteś przypadkiem
                reprezentatywnym. Po 2 tygodniach lepsza praca i wyrwanie się z knajpy... To nie
                jest reguła. To wyjątki. Jestes zapewne inteligentny, energiczny, umiesz działać
                i w miarę znasz angielski. A taka kombinacja czynników to nie jest reguła,
                wspomniane awanse od sprzedawcy z subwaya na informatyka to jakieś kuriozum.
                Gdyby było jak mowisz to za jakieś 5 lat powinna być sytuacja że większość
                emigrantów pracuje w branżach wykwalifikowanych. Mogę się założyć o każde
                pieniądze że tak nie będzie, patrząc na inne nacje które emigrowały do UK już od
                kilkudziesięciu lat i nadal najliczniejszą warstwą wśród nich jest warstwa
                najniższa. Z Polakami będzie tak samo. I dziś i za 10 i za 20 lat najliczniejsza
                warstwe beda stanowić pracownicy niewykwalifikowani. Tak było np w USA,
                emigracja z lat 70 czy 80 co osiągnęła do dziś, patrząc na nich jako na całą
                grupę? Czy jako populacja rozklad dochodow, statusu zawodowego itp. jest tozsamy
                z natywnymi amerykanami? Nie. Moze kolejne pokolenie, ale i to nie na pewno,
                zwazywszy ze niektore grupy tkwia w tym od dziesiecioleci.
                • mulla_komar Re: Jeszcze jedna rzecz 10.07.07, 12:15
                  Nie zgadzam sie. Jesli wezmiesz Polakow przyjezdzajacych dzisiaj do UK i
                  popatrzysz na nich za 5 lat, zaloze sie ze wiekszosc z nich osiagnie to czego
                  chciala. Natomiast zawsze najbardziej zauwazalna jest warstwa najnizsza, bo
                  wszedzie jej pelno. Setki tysiecy imigrantow przyjezdzaja na Wyspy co roku i ten
                  rynek ich musi wchlonac. Dlatego caly czas bedziesz mial Polakow pracujacych na
                  niskich stanowiskach, ale beda to nowi przyjezdni, ktorzy dopiero co zaczynaja.
                  Oni pojda w gore, nastepni zajma ich miejsce. Dla nieuwaznego obserwtora bedzie
                  to oznaczalo ze Polacy podejmuja sie najgorszych robot.
                  Ja jestem pewien ze ci, ktorzy zdecydowali sie pozostac i robic tutaj kariere, w
                  wwiekszosci odniosa sukces (nie zeby od razu byli wlasicicielami Microsoftu czy
                  Coca-Coli, ale zarobia sobie na spokojne zycie na poziomie.
                  • comrade Re: Jeszcze jedna rzecz 10.07.07, 13:18
                    Ja jednak pozostane przy opinii ze sytuacja sie nie zmieni wiele (chociaz moge
                    sie mylic i oczywiscie chciałbym żeby było jak mówisz). Wiem natomiast że nie
                    będzie tak że będą co roku setki tysięcy nowych Polaków - główna fala już
                    przeszła, teraz emigracja będzie co roku mniejsza, aż za kilka-kilkanaście lat
                    ustanie prawie zupełnie, zwł. że zarobki się będą stopniowo wyrównywać.
            • Gość: Woockash Re: Jeszcze jedna rzecz IP: 86.41.108.* 10.07.07, 12:02
              Tak żenującego argumentu jeszcze tutaj nie przeczytałem.

              Czy od razu trzeba zakładać, że wszyscy kłamią? Czy to jakas paranoja czy co?
              Sa tacy co pracują za 6 funciaków przy taśmie są tacy co pracują za 30 czy i 60
              na stanowiskach twórczych czy kierowniczych. Ale ten sam przekrój przez
              zatrudnienie jest w brytyjskim społeczeństwie jak i w Polsce. Po co bić taką
              pianę? Czemu to ma służyć?
              • comrade Re: Jeszcze jedna rzecz 10.07.07, 12:13
                Nie mówiłem ze wszyscy kłamią, mówiłem że ci którzy pracują grubo poniżej
                kwalifikacji albo pracują żeby ciułać pieniądze, nie są skłonni do chwalenia się
                tym wszem i wobec.

                Jeśli weźmiesz populację Polaków emigrujących w 3 ostatnich latach i porównasz
                ją z populacją rodowitych anglików, to będą to diametralnie różne populacje pod
                względem np. rozkładu zarobków. Moja teza jest taka, że i za 20 lat się to nie
                zmieni, tak jak nie zmienia sie to od wielu lat w przypadku emigraujących
                Polaków do innych krajów czy w ogóle innych nacji które masowo emigrują
                (meksykanie, pakistanczycy, afrykanie itd.). Nie polemizuję z faktem że w UK
                jest łatwiej, na podobnym stanowisku czlowiek niewykwalifikowany zyskuje 2-3x
                większą siłę nabywczą, jedynie wydaje mi się że raczej nie zachodzi tutaj
                zjawisko 'drenażu mózgów' na wielką skalę...
                • Gość: Woockash Re: Jeszcze jedna rzecz IP: 86.41.108.* 10.07.07, 12:28
                  Przyjrzyj się, kto emigruje - wiekszośc to ludzie młodzi bez doświadczenia,
                  najczęściej z pewnym wykształceniem (ale oczywiście nie zawsze). Jest sporo
                  młodych i starszych, niewykształconych i niekreatywnych, którzy z tego powodu
                  mają nikłe szanse na wdrapanie się wysoko.

                  I teraz zastanów się, kto da wykształconej ale niedoświadczonej osobie, z
                  oczywiście gorszym językiem, odpowiedzialną prace na kierowniczym stanowisku?
                  Nie uważasz, że trzy lata to trochę jeszcze za mało, aby dokonywac tak daleko
                  idących ocen?

                  A z tego co widze Polacy sobie dają radę znacznie lepiej od Pakistańczyków,
                  Hindusów czy Nigeryjczyków.
                  • comrade Re: Jeszcze jedna rzecz 10.07.07, 13:21
                    Oby ten optymistyczny obrazek był prawdziwy!
                    • Gość: Woockash Czas zweryfikuje IP: 86.41.108.* 10.07.07, 13:32
                      :)

                      Ja tam mam taką nadzieję :)
                      • nickfromdublin Re: Czas zweryfikuje 11.07.07, 11:19
                        Jestem architektem i pracuje przed komputerem, dlatego tez znajduje czas na
                        czytanie gazety i wpisywanie sie na forum. A moj kolega pracujacy na tasmie i
                        ciulajacy kazdy grosz nie kupil sobie komputera i jak jest w kafejce to zal mu
                        jednego euro, zeby glupoty wypisywac.. A jak znajdzie lepsza prace i kupi sobie
                        komputer to wpisze, ze jest mu dobrze i mu sie udalo, a nie ze pracuje przy
                        tasmie za EUR 8.65 na godzine..
                        Pozdrawiam,
                        Mikolaj
            • Gość: abstrakcja Re: Jeszcze jedna rzecz IP: *.pctc.liv.ac.uk 10.07.07, 16:14
              A ja sie zgadzam. Niewiele osob sie bedzie chwalic ze po studiach wykonuja
              niewykwalifikowana prace. Moga przyznac ze na poczatku przez 2 tygodnie, dwa
              miesiace, a potem to juz ho ho, wysokie zarobki i swietne stanowisko w znanej
              korporacji. Ci z wyzszym wyksztalceniem ktorzy od paru lat zasuwaja w
              restauracjach nie beda o tym opowiadac na forach internetowych.Wiem, bo sama
              zasuwalam rok i sie nie chwalilam. Bo nie ma czym:)) Pozdrawiam!
        • Gość: Marry comrade dobrze powiedziane! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:05
        • nickfromdublin I w City Polakow znajdziesz 11.07.07, 11:12
          Nie slyszysz jezyka polskiego na ulicy w lepszych dzielnicach, slow przez ludzi
          wyksztalconych wypowiadanych? Rzeczywiscie glosniejsi sa kolesie spod budki z
          piwem, ktorzy w kazdym zdaniu wyrazu na k. choc raz uzyja. To tak samo jak z
          kibicami - garstka chuliganow opinie wyrabia, bo ich widac. Przejdz sie w
          Polsce po ulicy i zwroc uwage, kto sie wyroznia. Tylko w Polsce w domysle
          niewyrozniajace sie tlo bierzesz automatycznie za Polakow, a w Irlandii za
          Irlandczykow. A zapewniam Cie, ze wsrod nich jest niejeden Polak. Ktory nie to,
          ze wstydzi sie po polsku rozmawiac, ale idac sam ulica ma krzyczec, ze jest
          Polakiem? Albo rozmawiajac ze znajomym, ktory jezyka polskiego nie zna po
          jakiemu ma rozmawiac? A i stroj jakis taki spokojny, niewyrozniajacy.
          No i na marginesie chcialem dodac, ze granicy na wyksztalceniu stawiac nie
          mozna. Mam wielu znajomych, ktorzy szkol wielkich nie pokonczyli, a zachowuja
          sie na ulicy poprawnie i wcale z nich "polactwo" nie wychodzi.
          (Jakbys chcial osobiste wycieczki robic to dodam, ze w Polsce skonczylem
          dzienne studia magisterskie na panstwowej politechnice, koncze podyplomowe na
          panstwowym uniwersytecie i zaczynam podyplomowe na irlandzkim uniwersytecie).
          Pozdrawiam,
          Mikolaj
      • Gość: kamil to kpina i hanba IP: *.range217-44.btcentralplus.com 10.07.07, 10:53
        no i komu sie tak lepiej zyje ... na ok milion osob ktore tam sa moze kilkuset
        osobom sie cos udalo ! i tylko udalo. reszta pracuje za najnizsze stawki w
        najgorszych robotach ktore uwłaczaja godnosci czlowieka. piszecie takie bzdury
        tutaj ludzie sie naczytaja a pozniej anglia pęka w szwach od polakow, ktorzy
        mamieni wizja wszechobecnego dobrobytu tutaj przyjezdzaja i ryją jak smieci na
        polach czy szklarniach. rosnie chamstwo, ludzie podkladaja sobie swinie zeby
        tylko zarobic pare pensow wiecej ... nawet co do tytulu nie mozna sie zgodzic.
        w agencjach pracy, 85 procent ludzi ktorzy tu przyjezdzaja to zwykli szaracy
        bez wyksztalcenia, najczesciej po zawodowkach i srednich bez matur,bez
        znajomosci jezyka, podstawowej wiedzy o bytowaniu w tym kraju, ktorzy nie mogli
        sobie poradzic w Polsce i zostali oklamani przez takie chocby artykuliki jak ten
        ktory gazeta.pl zaprezentowala. zgadzam sie z tym co napisał poniżej "emigrant"
        ma 100% racje !

        pozdrawiam
        kamil
      • schrott1 wstyd mi ze jestem polakiem, 10.07.07, 10:53
        zaluje ze sie urodzilem wtym durnym kraju a wystarczylo urodzic sie 400km dalej
        w niemczech i bylbym szczesliwy,.
        • Gość: paweł głupie gadanie IP: *.novartis.com 10.07.07, 12:44
          .
      • lobo13 Moja analiza 10.07.07, 10:55
        Byłem w Anglii, Irlandii i Kanadzie. To co tam widziałem zakrawa na tragedię
        społeczną. Ci którzy piszą o nowym mieszkanku w Londonie, Dublinie czy innym
        Edynburgu zręcznie pomijają fakt iż jest to mieszkanie WYNAJMOWANE. Prawda jest
        taka, że na własne mieszkanie bądź dom na wyspach stać może z 0,5% Polaków,
        którzy tam są. Sukces osiąga może z 10% naszej emigracji. A ten sukces polega
        tylko na tym, że nie mają pracy fizycznej tylko "biurową". Ostatnio czytałem
        wypowiedź dumnego emigranta, który przyjechał na krótko do Polski, rozejrzał
        się co jest grane i wrócił na wyspy argumentując, że tam za jedną trzecią
        swojej pensji może kupić telewizor LCD. Gratuluję! No, życiowy sukces, kurde.
        Ale o fakcie, że telewizor LCD będzie stał w mieszkaniu 4 pokojowym, w którym
        mieszka na kupie 8 osób to już nikt nie pisze. I nikt nie pisze, że zdecydowana
        większość tak właśnie będzie żyła zawsze, jeżeli zdecydują się na pozostanie na
        emigracji. Będąc w Kanadzie widziałem wielu włochów, którzy kilkanaście lub
        kilkadziesiąt lat temu wyemigrowali w poszukiwaniu lepszego zarobku.
        Zdecydowana większość z nich miała w planach 2-3 lata pracy, powrót i coś tam
        dalej. Nagle budzili się jako 40latki, którzy mieszkają na kupie w
        wynajmowanych szeregówkach, od 10 lat sortując śmieci, sprzątając ulice,
        ocieplając budynki. Nie mieli nic, oprócz życia od weekendu do weekendu. I
        widząc naszą emigrację w UK i Irlandii, jestem więcej niż pewien, że 80% tych,
        którzy tam zostaną po 10 latach obudzą się z ręką w nocniku jak ci włosi i
        przyznają, że nie niczego nie osiągnęli. Może oprócz telewizora LCD. Wykonują
        proste prace za niskie wynagrodzenie, wciąż mieszkają w komunie emigrantów,
        wciąż są sami, nie mają oszczędności, marzenia o własnym M są nierealne.
        Ten, kto twierdzi, że załatwi sobie robotę za 1700 funtów miesięcznie i będzie
        go stać, aby kupić dom na szkockiej wsi to jest naiwnym głupkiem. W moich
        oczach, emigracja w większości to ludzie, którzy nie mają pomysłu na życie.
        Znam wielu emigrantów, praktycznie wszyscy moi znajomi wyjechali, z każdym z
        nich widzę się od czasu do czasu, również odwiedzam. Może jedna osoba na 5 ma
        sensowny plan na przyszłość. Reszta to kelnerzy, boye hotelowi, ochroniarze,
        zbieracze, pakowacze, pomywacze, którzy żyją z dnia na dzień. Wielu siedzi już
        po 3 lata w UK i jest w tym samym miejscu co w dniu kiedy tam przyjechali. I to
        jest prawdziwa polska Anglia, nie Anglia 10% Polaków, którym w miarę się udało
        ustawić. Pozostałe 90% to ludzie, którzy woleli pójść na łatwiznę i wyjechać.
        Bo na wyspach, minimum egzystencjonalne jest po prostu łatwiej osiągnąć. Ale
        nikt nie dopuszcza myśli, że coś więcej jest znacznie trudniej tam zdobyć niż w
        Polsce.
        Nie wracajcie moi drodzy. Za 10 lat, kiedy po raz kolejny zadzwoni budzik aby
        iść na 6 rano do roboty, potykając się o śpiących współspaczy, ruszycie umyć
        ząbki, spojrzycie sobie w lustro i może dojdziecie do wniosku, że niczego nie
        osiągnęliście. Ja to widziałem na własne oczy. Ale oczywiście wszystko jest
        kwestią czego oczekuje się od życia...
        • mulla_komar Re: Moja analiza 10.07.07, 11:11
          To co bedzie po 10 latach i kto ma jakie aspiracje zyciowe to sa sprawy, o
          ktorych nie chce mi sie dyskutowac bo nie jestem jasnowidzem.

          Piszesz:
          'Ten, kto twierdzi, że załatwi sobie robotę za 1700 funtów miesięcznie i będzie
          go stać, aby kupić dom na szkockiej wsi to jest naiwnym głupkiem.'

          To jest dowod ze jestes ignorantem. Ja zamierzam kupic porzadna chate, wiec
          jeszcze czekam, ale znajomi z pracy, przy zarobkach 1,200 funtow kupuja
          mieszkania w Essec, 50 kilometrow od Londynu, jednym z drozszych hrabstw w UK.
          Oczywiscie na raty, ktore wychodza tyle samo co czynsz jesli wynajmowaliby
          mieszkanie. Nie wiem wiec skad masz takie wyliczenia. Jak ktos chce sprawdzic
          ile kosztuja miszkania w szkocji niech sobie zobaczy np na www.rightmove.co.uk.
          Dom na wsi nie bedzie drogi, na przedmisciach juz moze.
          "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niesprawiedliwości, której nie mógłby
          się dopuścić skądinąd łagodny i liberalny rząd - jeśli zabraknie mu pieniędzy!"
          • Gość: Julek Po angielsku to trudna rzecz IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.07.07, 11:41
            A ja do Polski nie wrócę, a jeżeli wrócę to tylko w proszku.
            Teraz jednak proszę wszystkich, biegłych znawców i twórców literatury polskiej,
            nie poprawiajcie mojej polszczyzny, tak piszę i tak mówię jak potrafię.
            Niestety opuściłem nasz kraj w 1940 roku mając niespełna 10 lat. Do Anglii
            przyjechałem w 1947 roku, niby z jakąś znajomością angielskiego, tylko ta
            znajomość języka angielskiego, nie na wiele się mi przydała, bo pp.
            Profesorowie, którzy nas uczyli tego języka, sami tym językiem kiepsko władali i
            rezultat był taki że, tu w Anglii, należało zacząć uczyć się angielskiego od
            początku. Teraz po 60ciu latach już jako tako władam językiem tubylców, chociaż
            po dłuższej rozmowie z rodowitym anglikiem, ciągle bolą mi ręce.
            No ale ja miałem szczęście, ożeniłem się z Polką 50 lat temu i ciągle jeszcze
            kłócimy się tylko i wyłącznie w naszym umiłowanym ojczystym języku, chociaż z
            dziećmi najczęściej rozmawiamy po angielsku, łatwiej się z nimi dogadać, z
            wnukami już tylko po angielsku, choć żona kładzie nacisk, zwłaszcza na wnuka,
            aby mówił po polsku i stał się cud, wnuk po 10 latach intensywnej nauki języka
            polskiego, już potrafi powiedzieć, choć z angielskim akcentem, za mały prezent „
            dziękuję babcia”
            Wnuczka natomiast, ma dopiero 8 lat i jeszcze do takiej doskonałości nie doszła
            , choć stara się powiedzieć „babcia” co nie zawsze się jej udaje.
            Nasza emigracja jest już na wymarciu, pozostały tylko resztki, niedobitki, ale
            większość z nas w ogóle nie mówi po angielsku.
            Na początku byliśmy kierowani, gremialnie hurtem, do ciężkiego przemysłu, do
            kopalń, stalowni, cegielni, tam gdzie operowanie łopatą , kilofem lub
            prowadzenie taczki, dawał leprze rezultaty, niż znajomość angielskiego. Nie było
            więc potrzeby, marnowania czasy na naukę angielskiego, bo komu by się to
            przydało i na co? W pracy rozmawiało się po polsku, z kolegami, w domu kłóciło
            się po polsku z żoną w klubie byli sami Polacy, więc w jakim celu tracić cenny
            czas na jakieś tam nauki obcego języka, kiedy właśnie ten czas można było
            spędzić, o wiele przyjemniej, na konsumowaniu angielskiego piwa, gdzie jedynie
            wystarczyło powiedzieć w pubie „one pint of bitter please” i sprawa załatwiona.
            Na drugi dzień to samo, na trzeci to samo, na czwarty….. itd. itd. W niedzielę
            szło się do kościoła, posłuchać księdza, który ciągle narzekał na skromną
            ofiarę, lub że go ktoś obraził, że on nie będziecie pierwszy kłaniać sie paniom,
            jako że jego stan kapłański nie pozwala i nie dopuszcza do takiego poniżenia
            się, osobie duchownej.

            • kuba.peerelski Re: Po angielsku to trudna rzecz 10.07.07, 11:59
              :))
            • boewulf Rany, Julek ! ;-) Dzięki za tą opinię ! 10.07.07, 12:03
              Jak na 77-latka nieźle radzisz sobie z nowoczesną techniką. Dzięki za Twoją
              opinię! Daje mi ona pewne pojęcie o tym jak może potoczyć się życie. Nie traktuj
              tego osobiście, ale uczy, że aby coś w nim osiągnąć na prawdę trzeba mieć o
              wiele większe zaparcie niż pobudka o 6-tej rano, aby pójść w dyplomem UJ do
              fabryki pracować przy taśmie!
              • Gość: Julek Re: Rany, Julek ! ;-) Jeżeli wrócę IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.07.07, 17:52
                Jeżeli wrócę do Polski, to z takim napisem, na tym, w czym wrócę ….. i nie
                róbcie z gówna kulek bo tu w proszku leży Julek.
                Nasze dzieci, córka i dwóch synów, urodziły się, tu w zjednoczonym królestwie,
                tu się wychowały i tu chodziły do szkół. Córka, najstarsza poszła do szkoły
                mając niespełna 5 lat nie umiejąc słowa po angielsku, w domu mówiliśmy i mówimy
                tylko po polsku, chyba że jest ktoś u nas kto nie rozumie po polsku. Po kilku
                tygodniach, słyszę że córka mówi coś po angielsku do brata, brat, jasne, nie
                rozumiał co ona do niego mówi, więc ona zmieniła taktykę, mówiła do niego po
                polsku i powtarzała to samo po angielsku, po roku gdy jej brat, poszedł do
                szkoły, już znał po angielsku, podstawowe zwroty, resztę podchwycił bardzo
                szybko, teraz pracuje na własną rękę jako „Industrial Author” wynagrodzenie £35
                do £40 na godzinę, nawet nie źle mu idzie. Najmłodszy syn jest nauczycielem „
                Fine Art.” I też sobie radzi dobrze. Pensja około £750 tygodniowo.
                Tu prowadziliśmy, polską szkołę sobotnią, nasze i wiele innych dzieci, w sumie
                było około 140 dzieciaków, musiały chodzić do tej szkoły, gdzie nie było
                zawodowych sił pedagogicznych i uczyły je „panie” którym zdawało się że są
                nauczycielkami i ksiądz parafialny, który mówił dzieciom po polsku to, co one
                już słyszały i rozumiały w szkole angielskiej. W polskiej szkole sobotniej,
                niewiele dzieci rozmawiało i rozumiało po polsku, zwłaszcza z małżeństw
                mieszanych, dla nich i nie tylko, była to wielka nuda i marnowanie czasu. Dzieci
                angielskie w tym czasie zajmowały się sportem, chodziły na wycieczki, na zakupy
                i przebywały z rodzicami, z czego miały więcej radości, korzyści i zadowolenia,
                niż mogła im dać polska szkoła sobotnia.
                Gdybym miał jeszcze raz zakładać rodzinę od początku i wiedział to, co wiem
                teraz, stwierdzam że nigdy naszych dzieci nie posłałbym do żadnej polskiej
                szkoły sobotniej. Pożytek jest taki, że te dzieci dzisiaj, są już dorosłymi
                ludźmi i mają własne dzieci, a swoje dzieciństwo stracili na uczęszczaniu do
                polskiej szkoły sobotniej, skąd nic pożytecznego nie wyniosły, w domu zawsze
                (nie najczęściej) podkreślam, ale zawsze rozmawiają tylko i wyłącznie po
                angielsku, a to co wiedzą o Polsce, to wiedzą od rodziców.
                Jedno pytanie do większości forumowiczów, dlaczego piszecie tylko angielskimi
                czcionkami? Ja też mam klawiaturę angielską
                Ale staram się pisać po polsku, nie zawsze poprawnie, ale polskimi czcionkami.
          • kuba.peerelski Re: Moja analiza 10.07.07, 11:55
            >>znajomi z pracy, przy zarobkach 1,200 funtow kupuja mieszkania w Essec, 50
            kilometrow od Londynu, jednym z drozszych hrabstw w UK. Oczywiscie na raty,
            ktore wychodza tyle samo co czynsz jesli wynajmowaliby mieszkanie<<
            tego kolege ktory ci takich glupot naopowiadal kopnij w nieobrzezana glowke
            • mulla_komar Re: Moja analiza 10.07.07, 12:51
              Kolejny ignorant.

              Sprawdz sobie na podajej stronie cenu mieszkan. Koles kupil 1-pokojwe za 80,000
              na kredyt.

              Teraz sprawdz sobie standardowa hipoteke w banku (np. podaja na stronach HSBC) i
              raty jakie sie splaca przy hipotece na 80,000 funtow.

              A teraz pomysl ze oczywiscie jest to wiele korzystniejszych ofert od HSBC.

              Po twoich tekstach widze ze jestes zwyklym trollem, wiec niniejszym jest to moj
              ostatni post do ciebie. EOT.
        • Gość: Woockash bzdury - brak pomysłu na życie jest powodem IP: 86.41.108.* 10.07.07, 11:12
          Śliczna analiza, ale opisałeś ludzi, którzy żyją zupełniue bez celu, nie mają
          pomysłu na własne życie. Jesli nie masz celu nie rzwoniesz się, nie będziesz
          podnosił swoich kwalifikacji, nie będziesz parł do przodu. Sukces nie jest
          czymś, co przyjdzie do ciebie samo - musisz o niego zawaliczyć.

          Ci sami ludzie pracując w swoim rodzimym kraju tez by do niczego nie doszli.
          Winy nei szukaj w wyjeździe tylko w sobie, rozwijaj się sam, myśl o sobie i nie
          wierz nikomu. Nikt Ci tak na prawde nie pomoże (moze trochę, jakaś mała
          informacja, CV czy coś w tym stylu), bo wszyscy jesteśmy egoistami w większym
          lub mniejszym stopniu.

          Masz rację, liczenie ile LCD możesz kupić za pensję jest głupie. Ale myślenie,
          że w życiu nie będzie cię stac na mieszkanie czy dom za granica jest brakiem
          znajomości realiów. Poza tym w Polsce tez juz mieszkałem z kilkoma osobami w
          mieszkaniu, zarabiałem najniższą krajową i pieniądze musieli mi jeszcze rodzice
          dosyłąć, bo nie byłem w stanie przezyc na mojej pensji do konca miesiąca. Tutaj
          odkładam co miesiąc znaczną sumę na przyszłość.

          Czy wrócę, nie wiem. Na razie nie sądzę.
          • Gość: Waldo Wyjazd-brak pomysłu na życie IP: *.tykocin.sdi.tpnet.pl 10.07.07, 11:35
            Oczywiscie nie chce generalizowac,ale tak z reguły jest.Ktos kto wyjeżdza z
            Polski najczesciej nie potrafi sobie tutaj zycia ułozyc,a i tam jest zazwyczaj
            posługaczem-a to chłopcem hotelowym,a to sprzataczema to opiekunka do dzieci w
            najlepszymrazie ochroniarzem.Pal licho jesli to ludzie bez
            wykształcenia,niestety czesto to absolwenci studiów i to jest przykre moi
            zdaniem.Anglia rajem na ziemi?nie sadze ksozty zycia dużo wyzsze niz w Polsce,
            kariere robic moga ci z wykształceniem technicznym,lekarze specjalisci-reszta
            ma znikome szanse.Dziwi mnie to,że ludzie atk szybko rezygnują i
            wyjeżdzaja ,,do garów" a po iluś latach wracaja najczesciej z tym samym kijem i
            torba.2 tys funtów w Londynie to chyba mniej znaczy niz 2 tys zł w Polsce-nie
            ma czym sie podniecac naprawde...
            • Gość: Woockash Re: Wyjazd-brak pomysłu na życie IP: 86.41.108.* 10.07.07, 11:49
              Zacznijmy od tego, że jestem architektem. I przyjechałem tutaj do pracy, jako
              architekt. Tak, znam wiele osób, które przyjechały i pracowały przy zmywaku czy
              kelnerowali w pubie. Ale wystarczyło, żeby byli nieco bardziej zdeterminowani
              i - na przykład jeden z chłopaków teraz pracuje w zespole biochemików
              szukających lekarstw, między innymi na raka.

              Na pewno są osoby, którym się nie uda i nie udało. Ryzyko jak zawsze. Ale z
              mojego punktu widzenia szanse na odniesienie sukcesu tutaj jednak ciągle są
              wieksze niż w Kraju.

              Tutaj, w małym irlandzkim mieście E2000 ma siłe nabywczą okolo 4000PLN w moim
              miasteczku, liczac po kosztach życia. A i praca mniej stresuje
          • kuba.peerelski Re: bzdury - brak pomysłu na życie jest powodem 10.07.07, 12:17
            >>Tutaj odkładam co miesiąc znaczną sumę na przyszłość.

            Inwestujesz w materac?
            • Gość: Woockash Re: bzdury - brak pomysłu na życie jest powodem IP: 86.41.108.* 10.07.07, 12:20
              materac już mam.

              Po 25 latach jeszcze się nie dorobiłeś materaca?
              • kuba.peerelski Re: bzdury - brak pomysłu na życie jest powodem 10.07.07, 12:22
                >>materac już mam.

                Tak tez myslalem ;)
        • Gość: swinia Re: Moja analiza IP: *.range86-148.btcentralplus.com 23.08.08, 19:14
          za to warto zyc w polsce za 820 zl brawo ty to masz jaja
      • Gość: jarek troche w czarnych barwach...ale ogolnie prawda ! IP: *.proxy.aol.com 10.07.07, 10:56
        tak szaro tego coprawda nie widze ,ale niestety ogolnie rzecz biorac masz racje!
        jednego nierozumie ... dlaczego wyborcza ,prawie codziennie reklamuje wyspy czy
        inne kraje jakby tam bylo jak w raju -czytaj wysokie zarobki( dla kazdego
        rozsadnego czlowieka -wysokie zarobki to nie przelicznik na zlotowki czy ruble
        tylko sila nabywcza pieniadza ! ) spokoj , przyjazny stosunek do emigrantow
        (...ktorzy pracujac za nizsze stawki w gruncie rzeczy zabieraja prace tym
        ktorzy nie sa juz tacy mlodzi czy wyksztalceni...a przeciez musza w tym kraju
        zyc)- a nie pisze o czesto duzych problemach ludzi ktorzy przyjezdzaja tam w
        poszukiwaniu lepszej przyszlosci ?!
      • Gość: seba zostają mochery IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 11:02
        i oni będą wybierać
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka