Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy z tłumaczeń da się wyżyć ?

    IP: 213.77.14.* 11.12.01, 13:44
    Witam wszystkich. Stoję "na rozdrożu" i potrzebuję porady.
    Moja wspaniała firma ledwie zipie i albo poważnie zredukuje zatrudnienie albo
    się wyłoży całkiem. Nie chcę biernie czekać na rozwój wypadków i poważnie
    rozważam możliwość przejścia "na swoje". Co chcę robić i co potrafię ?
    Mam 30 lat, jestem prawnikiem po UJ, bez aplikacji. Biegle znam angielski, mam
    zdany CPE i bardzo dobrą orientację w słownictwie "branżowym" (zajmuję się
    prawną obsługą HZ) Myslę o założeniu własnego, ewentualnie nawiązaniu
    współpracy z już istniejącym biurem tłumaczeń. Wywiad który zrobiłem do tej
    pory daje sprzeczne wyniki - jeżeli ktoś ma o tym pojęcie to proszę o odpowiedź
    na zasadnicze pytanie: CZY Z TŁUMACZEŃ SPECJALISTYCZNYCH DA SIĘ WYŻYĆ ? A jeśli
    tak, to na jakim poziomie ?. Starczy tylko na chleb, czy jeszcze na masełko?
    Pzdr.
    Slav
    Obserwuj wątek
      • Gość: Sławek Re: Czy z tłumaczeń da się wyżyć ? IP: 213.77.14.* 18.12.01, 09:08
        Czyli że się nie da? Tłumacze pomarli z głodu?
        Napiszcie coś.
        • Gość: JoP Re: Czy z tłumaczeń da się wyżyć ? IP: *.waw.cdp.pl 18.12.01, 12:37
          Bo na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Teoretycznie oczywiście się
          da, w każdym razie ja znam sporo takich ludzi.

          W tym biznesie są zarówno ludzie czeszący kosmiczną kasę, jak i cienko
          przędący. Najprościej rzecz ujmując, wszystko zależy od szczęścia. Jak
          podepniesz się pod jakieś sensowne źródła zleceń, toś panisko. Jak nie, to
          będziesz tłukł spady ze stołu tych lepszych i odwalał ekspresy dla śmiesznie
          płacących biur.
      • Gość: Amex Re: Czy z tłumaczeń da się wyżyć ? IP: 193.193.69.* 18.12.01, 15:25
        Witam Cię, Sławku!

        Przeczytałem to co napisałeś, i postanowiłem napisać coś od siebie, z praktyki
        własnej.
        Mamy (lub możemy mieć) wiele wspólnego. Moja firma też znajduje się w trudnym
        momencie dziejowym (fuzja bankowa), też czekają nas zwolnienia i "reorganizacja".
        Dlatego równolegle z pracą etatową "przeszedłem na swoje", założyłem malutką
        firmę handl-usług.
        Tak wogóle mam 34 lata, ekonomista bankowiec ze specjalnością w handlu
        zagranicznym, z Krakowa. Moja firma (ta jednoosobowa!) zajmuje się m.in.
        doradztwem w handlu zagranicznym i tłumaczeniami, wszystko na zlecenia, i chętnie
        podzielę się z Tobą doświadczeniem.
        Myśl o założeniu własnego biura jest dobra, jeśli będziesz miał zlecenia, To
        podstawa wszystkiego. Jeśli nie masz i nie masz perspektyw na zlecenia, to
        niestety czeka Cię katastrofa - zjedzą Cię koszty - w tym ZUS z Urzędem Skarbowym
        i pewnie jakiś bank na dokładkę!!! Wiem coś o tym, bo sam od kilku lat zmagam się
        z tymi instytucjami. Lepiej już "podczepić się" pod coś istniejącego, bo
        przynajmniej nie będziesz miał kłopotów z prowadzeniem działalności gospodarczej,
        która jak wiadomo nie jest najprostsza w Polsce.
        Jeśli masz kontakty i szansę zleceń, to doradzam Ci nie bawić się we własne, ale
        pójść na układ z kimś, kto takie rzeczy robi. Ja sam mam kilku tłumaczy-
        konsultanów, którzy robią to w ramach mojej firmy, ja natomiast wystawiam faktury
        VAT i kasą się dzielimy tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.
        Uważaj, bo większość "klasycznych" biur tłumaczeń zazwyczaj szukając wolnych
        strzelców szuka de facto tzw. "jelonków" do czarnej roboty, a potem im nie płaci,
        albo płaci po roku (sic!!! sam miałem taki przypadek, niestety...). Jeśli chcesz
        działać na rzecz firm, to potrzebują one wyłącznie faktur VAT, bo inaczej nikt z
        Tobą nie zechce rozmawiać, jeśli tłumaczenie nie jest tzw. kosztem VAT dla
        zleceniodawcy. Chyba, że jest to zlecenie na czarno, a to jest już inna sprawa...
        Jak Ci wiadomo - osoba fizyczna na umowie zlecenia nie jest uprawniona do
        wystawiania faktur VAT, ale najwyżej pseudofaktury (coś, co dawniej nazywało się
        rachunkiem uproszczonym) - a więc na starcie przegrywasz z firmami, nawet, jeśli
        jesteś od nich lepszy!!!
        Jeśli Cię to interesuje, to możemy nawiązać kontakt w celu ewentualnej współpracy.

        A Twoje zasadnicze pytanie: CZY Z TŁUMACZEŃ SPECJALISTYCZNYCH DA SIĘ WYŻYĆ ?
        ... jeśli się dobrze zakręcisz, to pewnie tak, ale trzeba mieć bardzo dobre
        kontakty.

        Pozdrowienia,
        Adam
        Amex@poczta.onet.pl
        (604) 408-486
        • Gość: Adrian Re: Czy z tłumaczeń da się wyżyć ? IP: 195.214.79.* 18.12.01, 16:44
          Czesc Adam,

          zeczowy post, chodz nie dotyczy mnie bezposrednio cenie solidnosc w
          elektronicznych mediach. Tak dalej.

          Pozdrawiam adrian

          PS. ... i znowu sie cos dowiedzialem.
        • Gość: Adrian Re: Czy z tłumaczeń da się wyżyć ? IP: 195.214.79.* 18.12.01, 16:47
          ... acha, Adas a czy nie jest tak ze rozklada was HypoVereinsbank ? 4.500 ludzi
          w Polsce ponoc reorganizuja na bezrobotnych ?

          pa a.

          ps. widze po IP.
          • Gość: agulha Re: Czy z tłumaczeń da się wyżyć ? IP: 10.131.128.* 24.12.01, 02:05
            Bez złośliwości...naprawdę...kolego, TY z tłumaczeń, przynajmniej NA POLSKI,
            nie wyżyjesz, chyba że znajdziesz sobie dobrego korektora. Za słaba ortografia.
            No żeby kilka błędów w dwóch króciutkich postach? A mówi Ci to osoba, która od
            kilku lat solidnie sobie dorabia właśnie tłumaczeniami specjalistycznymi.
            • Gość: Sławek Agulha, to do mnie ? IP: 213.77.14.* 27.12.01, 08:44
              Gość portalu: agulha napisał(a):

              > Bez złośliwości...naprawdę...kolego, TY z tłumaczeń, przynajmniej NA POLSKI,
              > nie wyżyjesz, chyba że znajdziesz sobie dobrego korektora. Za słaba ortografia.
              >
              > No żeby kilka błędów w dwóch króciutkich postach? A mówi Ci to osoba, która od
              > kilku lat solidnie sobie dorabia właśnie tłumaczeniami specjalistycznymi.

              Agulha, to było naprawdę DO MNIE ??? Wskaż proszę CHOCIAŻ JEDEN błąd
              ortograficzny w moich "dwóch króciutkich postach". To są te dwa na samym początku
              wątku.
              Czuję się do żywego dotknięty.
              Żegnam ozięble ;o)
              Slav

              • Gość: agulha Re: Agulha, to do mnie ? IP: 10.131.128.* 29.12.01, 16:47
                Gość portalu: Sławek napisał(a):

                > Gość portalu: agulha napisał(a):
                >

                > Agulha, to było naprawdę DO MNIE ???
                NIE! TO BYŁO DO ADRIANA!! TAM WIDAĆ BŁĘDY!

                Wskaż proszę CHOCIAŻ JEDEN błąd

                U Ciebie przy maksymalnym czepialstwie brak tylko przecinka przed "który".

                Trzymaj się, Sławku, i powodzenia.
                • Gość: Adrian Re: Agulha, to do mnie ? IP: 195.214.79.* 14.01.02, 13:24
                  .. a pisze z zagranicy i niestety nie mam zywego kontaktu z jezykiem, ale
                  przynajmniej dekoduje ze agulha to po polsku aga ? - ... ach no to jestesmy w
                  ortograficznym domu.
                  • Gość: agulha Re: Agulha, to do mnie ? IP: 10.131.128.* 14.01.02, 21:47
                    Co się wyzłośliwiasz? Nick to nick. Agulhas to nazwa prądu morskiego. Nie jest
                    to słowo polskie, więc co Ty byś chciał? Agólcha?
                    • Gość: Adrian Re: Agulha, to do mnie ? IP: 195.214.79.* 15.01.02, 13:54
                      Gość portalu: agulha napisał(a):

                      > Co się wyzłośliwiasz? Nick to nick. Agulhas to nazwa prądu morskiego. Nie jest
                      > to słowo polskie, więc co Ty byś chciał? Agólcha?

                      ... no i to juz naprawde wszystko tluamczy.

                      • Gość: agulha Re: Agulha, to do mnie ? IP: 10.131.128.* 15.01.02, 20:37
                        Co wszystko TLUAMCZY?
      • Gość: X Re: Czy z tłumaczeń da się wyżyć ? IP: *.vancouver35.dialup.canada.psi.net 25.12.01, 08:28
        W ktoryms z ostatnich wydan magazynu TIME znalazlem notatke, ze dobry tlumacz moze tu zarobic do
        $80 k rocznie.
        Wesolych Swiat
        • Gość: Mu! Re: Czy z tłumaczeń da się wyżyć ? IP: 217.11.134.* 02.01.02, 19:22
          Gość portalu: X napisał(a):

          W Kanadzie z polskiego na angielski?

          > W ktoryms z ostatnich wydan magazynu TIME znalazlem notatke, ze dobry tlumacz m
          > oze tu zarobic do
          > $80 k rocznie.
          > Wesolych Swiat

      • Gość: Simon Oczywiście IP: 194.181.153.* 07.01.02, 17:59
        Słuchajcie tłumacze.Potrzebowałem niedawno na 2 dni tłumaczy j. niemieckiego
        (praca w jednym z ministerstw) zlecenie dla 3 osób płacone było 300 Euro za
        dzień (6 godzin tłumaczenia ustnego w tym 1 godz. przerwy obiadowej).
        I wiecie co ludzie z którymi zazwyczaj współpracujemy powiedzieli NIE to za
        mało. Znam specyfikę pracy tłumacza ale 1200 PLN za 2 dni pracy nie jest chyba
        do pogardzenia?

        3-4 zlecenia w miesiącu i pieniędzy jak lodu!
        Pozdrawiam wszystkich tłumaczy, a szczególnie tych mniej pazernych(:
        Simon
        • Gość: X Re: Oczywiście IP: *.vancouver32.dialup.canada.psi.net 08.01.02, 06:02
          W Szanghaju (Chiny), konsulat kanadyjski placi tlumaczom ok 100 USD dniowki. Porownajcie sobie
          zarobki.
          • Gość: X Re: Oczywiście IP: *.vancouver32.dialup.canada.psi.net 08.01.02, 06:07
            Jeszcze dodam, ze potrzebowalem kiedys porady prawnej. W Warszawie zaproponowano mnie ok.
            3000 USD. We Wroclawiu dostalem co chcialem (jedna z lepszych firm) za 200 zl. (200 zlotych
            polskich). Polska jest rzeczywiscie krajem kontrastow. Musiales rozmawiac z niewlasciwymi ludzmi.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka