Gość: Sławek
IP: 213.77.14.*
11.12.01, 13:44
Witam wszystkich. Stoję "na rozdrożu" i potrzebuję porady.
Moja wspaniała firma ledwie zipie i albo poważnie zredukuje zatrudnienie albo
się wyłoży całkiem. Nie chcę biernie czekać na rozwój wypadków i poważnie
rozważam możliwość przejścia "na swoje". Co chcę robić i co potrafię ?
Mam 30 lat, jestem prawnikiem po UJ, bez aplikacji. Biegle znam angielski, mam
zdany CPE i bardzo dobrą orientację w słownictwie "branżowym" (zajmuję się
prawną obsługą HZ) Myslę o założeniu własnego, ewentualnie nawiązaniu
współpracy z już istniejącym biurem tłumaczeń. Wywiad który zrobiłem do tej
pory daje sprzeczne wyniki - jeżeli ktoś ma o tym pojęcie to proszę o odpowiedź
na zasadnicze pytanie: CZY Z TŁUMACZEŃ SPECJALISTYCZNYCH DA SIĘ WYŻYĆ ? A jeśli
tak, to na jakim poziomie ?. Starczy tylko na chleb, czy jeszcze na masełko?
Pzdr.
Slav