Gość: exstood
IP: *.ds.uj.edu.pl / 192.168.16.*
02.07.03, 20:14
Witam. Opowiem Wam historię, która mnie spotkała:
Dopiero, co skończyłem studia niecały miesiąc temu. Nie będę się żalił, że
pracy nie znalazłem, bo taką mam zapewnioną na uczelni, którą skończyłem :-).
Będę wykładowcą i się bardzo cieszę!!!
Ale problem w tym, że do września z czegoś trzeba żyć i ubezpieczenie
zdrowotne mieć :-(, więc postanowiłem iść i zapisać się, jak każdy porządny
absolwent, do PUP. Wsiadłem, więc w pociąg i pojechałem do mojego miasta
gdzie mam zameldowanie (bo się okazało, że w Krakowie nie mogę, bo nie mam
zameldowania :-). Znajomi straszyli, że tam ogromne kolejki, wiec zaszedłem o
7 rano przez mój PUP a tam pusto. Odczekałem do 8, zlazły się panie
urzędniczki zrobiły kawy i była 8.30 jak zaczęły przyjmować.
Huura byłem pierwszy.
I wtedy zaczęło się: najpierw, że mam złe zaświadczenie z uczelni o tym, że
jestem absolwentem (bo dla pani to, że skończyłem studia i obroniłem pracę
mgr nie oznaczało tego, iż jestem absolwentem) - no, ale łaskawie przyjęła
mój wniosek o rejestrację :-) wypełniłem te wszystkie ich dziwne druczki.
Wypełniłem nawet taki, w którym musiałem przyznać się ile, w jakim miesiącu w
ostatnim roku zarobiłem i z jakiego tytułu - a że prac zleconych miałem nie
mało, więc spytałem się jej czy musze dokładanie - bo nie pamiętam czy w
lutym zarobiłem 1000 a w marcu 600 czy tez na odwrót. Na to Pani do mnie: jak
Pani tyle zarabiał, że Pan nie pamięta, kiedy ile to, po co się Pan
rejestruje :-), nie dałem się – byłem cicho. W końcu Pani przyjęła moje
dokumenty.
Pomyślałem sobie, to spoko pójdę do biura od millerowej „pierwszej pracy” i
może jakiś staż sobie znajdę – kasa mała (ale zawsze coś) no i jakieś
doświadczenie zawodowe będzie. Zatem poszedłem do tego pokoju, gdzie dwie
jakieś może 22 letnie panienki siedziały i jednak około 30 i mówię, że
skończyłem takie a takie studia i może jakiś staż, by się znalazł a taka
blondi do mnie:
„jak pan se studia w Krakowie na uniwersytecie skończył to niech sobie tam
Pan pracy szuka” ok myślę sobie, może niezbyt sprawna intelektualnie –
wybaczymy.
No, ale na to ta starsza: „nie ma ofert stażu dla Pana zawodu i nie będzie,
bo od trzech lat nie było, nawet niech Pan nie dzwoni” - na to ja jej, że
przecież mogę w innym zawodzie, bo dzięki temu będę miał większe
doświadczenie i itp.
A ona na to: „nie, bo my tylko w wyuczonym zawodzie dajemy staż”. Myślę sobie
ok – no to będę miał długie i biedne wakacje :-), ale spytałem się, co będzie
jak sam sobie znajdę firmę, która mnie przyjmie na staż, a ona: „nie wolno,
od szukania firm i załatwiania staży to my jesteśmy”.
To ja jeszcze raz się pytam, czy może poszukają czegoś dla mnie, skoro sam
nie mogę, no to ona: „jak się jakaś firma zgłosi, że szuka osoby o Pana
wykształceniu, to wtedy pomyślimy, bo my nie chodzimy od firmy do firmy i
szukamy pracy dla takich, co studia skończyli”
Dalsza część za tydzień, bo właśnie firma, w której pracuje mój znajomy szuka
kogoś na staż do biura i się już z nimi dogadałem, że napiszą wniosek, tak
żeby było, że ja mam iść ten staż. Zobaczymy co to będzie.