Gość: Mateusz
IP: 213.17.147.*
13.08.03, 00:08
Dlaczego sie wszelkiej maści magistrom w głowach pokreciło,że za SAM FAKT
posiadania tytułu żądają od pracodawcy bajonskich sum na starcie? Widzę na
forum sporo fochów i achów,że 23-tnia panienka która NIC nieumie,chciałaby
zarabiać ,,na dzień dobry,, przynajmniej z 2500 netto.I tylko zato że ma
dyplom ,,czegos tam,,....No ale myślę że życie wszystkich takich nauczy
pokory,gdy dowiedzą się że ROK W ROK na polskim rynku pracy przybywa jakieś
350 000 ludzi z dyplomami,od licencjata do mgr.inż skonczywszy. Dlaczego
młodzi ludzie są pełni pretensji do życia że po studiach przynajmniej na
jakiś czas musza iść do garów w barze,usiąś na kasę w hipermarkecie
itp....Pytam się?Czy ktoś obiecał Wam że po studiach każdy mgr zostanie
biurokratą,czyt-pracownikiem umysłowym?Kto Wam dał prawo do takich roszczeń???