Gość: przybysz 69
IP: *.parp.gov.pl
25.01.08, 11:32
Musiałem przyjechać do Warszawy, albowiem tylko tu mogłem robić
aplikację (mniejszo o to jaką). Na początek dostałem 1280 zł
(netto) - ale uparłem się. Niestety korporacja, do której wejdę jest
taka z czasów PRL - więc dostęp do zawodu taki utrudniony, często
jest się upakarzanym. Pracodawcy to wykorzystują, mało płacą, ale
też nie zapewniają odpowiedniego poziomu aplikacji - często
aplikacja to fikcja. Najgorsz w tym wszystkim jest to, że korporację
tworzą Profesorowie - nasi polscy profesorowie - jednak sposób w
jaki organizują "swą" korporację jest komunistyczny, ziomkowski itp.
Oni pozbawieni są odrobiny (w 70-60% profesorów) etyki
profesorskiej, bo komuna ich zepsuła. Jeśli ja dołączę do teko
przybytku, starał się będę postępować etycznie, otwarcie: nie w
oparciu o kompleksy, układanki ... itp.
Warszawa dużo zyskuje, na przyjezdnych - powinna sie z tego cieszyć,
bo bez przyjezdnych nie zostałaby przewietrzona. CO WŁAŚCIWIE
WARSZAWA MOGŁABY ZAOFEROWĆ BEZ PRZYJEZDNYCH - chyba jedynie
CWANIACTWO - warszawskie, zapyziałość, niedostępność (cechy
właściwie drobnego mieszczaństwa małej miejscowości). Jak żyją
warszawiacy, to różnie bywa, często ograniczają się do tzw.
przeżycia i robienia "kasiory" - wielu z nich intelektualnie kiepsko
mierzy i się prezentuje.
WARSZAWIACY - OTWÓRZCIE SIĘ, BEZ KOMPLEKSÓW RYWALIZUJCIE (UCZCIWIE -
bo poprzez układziki nauczyliście się podstawiać nogi) SWOJE CELE,
MY PRZYJEZDNI WAM POMOŻEMY. Zresztą pracuję z kilkoma osobami z
Warszawy - otwarci, sympatyczni, bez kompleksów - ale to młodzież,
która zmienia wizerunek TYPOWEGO "warszawskiego cwaniaczka" brrrr
no to koniec