Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Polski yuppie: seks, stres i all inclusive

    IP: 83.238.19.* 14.08.08, 07:48
    To nie yuppie's tylko zwykle ku*wy i narkomani
    Obserwuj wątek
      • tsoprano Polski yuppie: seks, stres i all inclusive 14.08.08, 07:48
        biedni nieszczęśliwi ludzie. Co z tego że mają 5-cio cyfrowe pensje skoro tak
        naprawdę życia nie mają ??? czy oni wiedzą jak smakuje pizza i browar ???czy
        wiedzą co to jest wypad do kina z przyjaciółmi ???
        • szfindel To po prostu wzorzec GW 14.08.08, 11:34
          tsoprano napisał:

          > biedni nieszczęśliwi ludzie. Co z tego że mają 5-cio cyfrowe pensje skoro tak
          > naprawdę życia nie mają ??? czy oni wiedzą jak smakuje pizza i browar ???czy
          > wiedzą co to jest wypad do kina z przyjaciółmi ???

          I calego tego polskiego gowna, mlodych, asertywnych, wyksztalconych pajacow.

          A co do pizzy, to chyba jednak wiedza jak smakuje.
          Mysle, ze pizze to oni zra non stop.
          W pracy przy kompie.Oni nie wiedza, co to pierogi domowe, czy ryba samemu
          uwedzona (wlasnie trenuje wedzenie :))

          A kolegow to maja w pracy.
          Takich samych jak oni.
          Komus trzeba przeciez te nowe auto, czy mieszkanie pokazac no nie?
          • Gość: pinacolada77 Re: To po prostu wzorzec GW IP: 83.238.169.* 14.08.08, 11:36
            Tak pochwalic sie mieszkaniem czy autem. ... na kredyt... to chyba nie powód do
            chwalenia sie. I spłacaj go 30 lat.
            • Gość: wojtek Re: To po prostu wzorzec GW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:16
              A kogo dzisiaj stać na mieszkanie nie na kredyt? Jeśli rodzice nie kupią albo babcia nie zostawi, musisz się zadłużyć na kilkadziesiąt lat, nawet - i to jedyna różnica między przedszkolanką a yuppie - na kawalerkę w wielkiej płycie.
              • Gość: jA Re: To po prostu wzorzec GW IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.08.08, 14:48
                MNIE ;p
        • Gość: okko Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 14:50
          yuppie i amfetamina hehehehehe. to chyba dla tych biednych
        • Gość: Krecik Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.08, 12:44
          Czy tylko po to idziemy na wymarzone studia? O:
        • Gość: DUDE Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.08.08, 14:19
          Troche mi Was zal bo korporacje robia z Was TANICH niewolnikow
          zleknionych utrata pracy. Mieszkam w Californii i uwazany jestem w Californiii
          za YUPPI (young upper class professional)

          1. pracuje duzo 12h, z tego 4h to moja wlasna firma
          2. mam zero dlugow
          3. Mam 10 samochodow- zal mi tej dziwczyny z kredytem na 35lat i JEEPem w Polsce...
          (- u nas JEEPem to jezdza tylko ludzie co maja kredyt tak fatalny niemal jak
          zlodziej (tzn nic nie splacaja co tylko pozycza), zwykle w gettach)
          4. przygodnego seksu nie mam bo mam dziewczyne to najwazniejsze
          no i wreszcie nie mam czasu na potencjalne KLOPOTY no i mi sie nie chce latac za
          panienkami, ktore maja rociny w glowie.
          5. najbardziej zaluje ze tak malo mam czasu dla bliskich mi ludzi

          W przypadku faceta to da sie przezyc do 40 roku ale w przypadku kobiety to
          PRZEJ****. Takie zycie nawet i w moim wykonaniu faceta
          nie ma sensu na dluzsza mete. Za 3 lata zamierzam zyc za 2000 PLN miesiecznie
          skromnie i miec czas dla bliskich w cichutkiej POLSCE. NA KIJA mi kolejne Porsche.
          • Gość: ww Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.com 25.08.08, 18:05
            >>Troche mi Was zal bo korporacje robia z Was TANICH niewolnikow
            >>zleknionych utrata pracy. Mieszkam w Californii i uwazany jestem w
            >>Californiii za YUPPI (young upper class professional)

            yuppie is defined as "young urban professional" or "young upwardly-mobile
            professional" and NOT as upper class. Yupies are NOT upper class - they have to
            be both urban and upwardly mobile to be part of the group.
            Upper class is upper class -wealthiest 1% of the population.
      • Gość: klod Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.dip.t-dialin.net 14.08.08, 07:57
        To chyba przepisame z jakiejs amerykanskiej gazety. Nie wierze ani
        slowa. Bylem nad morze nie spotkalem ani jedej rzadnej seksu pani z
        bankowowci. Ale moze bylo to to ,ze im za malo polewalem. Kto wie.
        • Gość: wojtek Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:18
          > Bylem nad morze nie spotkalem

          Może byłeś nie nad tym morzem co trzeba? Bałtyk - niech zgadnę...
        • Gość: Miś Partner też wlicza się w status IP: *.tx.res.rr.com 14.08.08, 15:01
          Gość portalu: klod napisał(a):
          > Bylem nad morze nie spotkalem ani jedej rzadnej seksu pani z
          > bankowowości.

          A jesteś kapitanem lub właścicielem jachtu? Partner seksualny też
          jest miarą statusu. Jeśli jesteś nikim to nie masz szans na seks z
          yuppi.
        • Gość: Wiedźmin Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.adsl.inetia.pl 14.08.08, 15:37
          "...nie spotkalem ani jedej rzadnej seksu pani...". Ja się nie dziwię,że nie
          spotkałeś, bo pisze się "żądnej" lub też "żadnej".
      • Gość: sirius Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 212.160.172.* 14.08.08, 07:57
        Ciekawe gdzie jest ich punkt G-graniczny takiego sytylu życia?
        Po zawale?
        • Gość: Tomek Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 89.25.227.* 14.08.08, 12:09
          Pewnie tak, nie nasza sprawa :)
      • leo_benhauer mówicie tu o patologiach 14.08.08, 08:02
        Yuppies nad Wisłą - cóż za chwytliwy temat. Może lepiej byłoby nazwać - ludzie
        przyjeżdżający nad Wisłę bez celu w życiu - o nich tu mowa.

        Zapewniam Was że jest jeszcze kategoria w ktorej sa ludzie lubiacy sie
        pobawic, a nawet czaem zapalic skreta ale tez realizujacych sie i prywatnie i
        zawodowo - nie koniecznie wyzbywając się wszelkich zasad i popadając w patologie.
        • Gość: aa Dokładnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:12
        • Gość: dd Re: mówicie tu o patologiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 10:12
          Gratulacje dla Pana kapitana. Przeleciał pannę, zapłaciła za rejs i jeszcze ma
          złudzenie że to wszystko było po partnersku i ją szanował. mam wrażenie ze
          kobiety mają bardzo małe wyobrażenie o tym jak faceci traktują przygodny seks.
          Trafił na frajerkę to sobie podupcz.ł a ta coś o seksie po partnersku. Tak
          trzymać panowie.
          A na marginesie to ktos kto ma czas na dragi po robocie to nie jest japi tylko
          ćpun i takiego jako pierwszego z roboty bym wywalił a nie fundował kursy i
          tajczi. jak on następnego dnia pracuje po amfetaminie?
          Ten artykuł to po prostu kolejna ściema
          • Gość: tylda Re: mówicie tu o patologiach IP: 62.29.169.* 14.08.08, 10:30
            a myslisz, ze kobiety nie maja prawa do przygodnego seksu? czasem to
            one wlasnie wykorzystuja facetow, tzn to dziala w obie strony! jak
            kapitan byl atrakcyjny, to panna miala frajde i juz, a kapitan, gdy
            ona byla atrakcyjna
            • Gość: aa Re: mówicie tu o patologiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 11:24
              > a myslisz, ze kobiety nie maja prawa do przygodnego seksu?

              może i maja ale oficjalnie to ciągle słysze od nich o wiernosci,
              odpowiedzialnosci i tego typu wartosciach a prawda jest całkiem inna... Każda z
              was ma ochotę na chwileczkę zapomnienia. A potem albo płacz albo rozczarowanie.
              Sam miałem dziewczyne która właziła mi do wyra z zareczynowym pierścionkiem na
              palcu i nie była moze z tego dumna ale dziś przykładna zona i mama... Żal mi
              tylko tego faceta który jest teraz jej małżonkiem
              No ale jak ktoś rzuca faceta bo "marnowalam dla niego czas" to lol!!! Rzucony
              kolo wygrał los na loterii i parę lat wolnosci- rozpaczać nie ma po czym ;-)
              A czy faceci daja się wykorzystywać? To tak jakby zapytac czy mozna zgwałcić
              faceta. odpowiem tak - nie trzeba, sam to zrobi.
              Pozdro
              • Gość: Ja Re: mówicie tu o patologiach IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.08.08, 14:54
                Nie masz czego żałować , zostałeś wykorzystany i porzucony chłopie nie
            • Gość: 71 Re: mówicie tu o patologiach IP: *.chello.pl 14.08.08, 11:58
              Kobieta myślała że płaci za żeglowanie a seks ma za free, a w rzeczywistości płaciła za seks z żaglówka była w promocji.
            • Gość: :) Re: mówicie tu o patologiach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 12:18
              >jak kapitan byl atrakcyjny, to panna miala frajde i juz

              nie 'już'. bo kapitan zgarnął za to kasę. frajerka nie.
          • Gość: emcha Re: mówicie tu o patologiach IP: *.acn.waw.pl 14.08.08, 19:08
            Dokładnie tak! Jest sie czym chwalić, że sie chla, ćpa i daje dupy na lewo i prawo! Yappies? Banda wieśniaków w różowych koszulach i panienek z dyskoteki. Pozamykać te banki i bilet powrotny do domu. Nudziła sie ze swoim partnerem...hehehe dobre. Bo żeby się nie nudzić trzeba w życiu coś dać od siebie a nie płacic za wszystko kartą.
          • Gość: kalifonia boj Re: mówicie tu o patologiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 19:34
            wszystkie te bizneswomen nie umywaja sie do zdrowej napalonej
            nastolatki
      • Gość: ktoska Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.cable.ubr06.basi.blueyonder.co.uk 14.08.08, 08:04
        Nie boją sie urlopów, tylko tego co sie stanie, jak będą na
        urlopie...mogą wypaść z gry, ktoś w pracy może zauważyć
        niedociągnięcia z ich strony...nieobecni nie mają głosu
      • Gość: TenTamten Ja tez mam 5 cyfrową pensję na rękę IP: 217.153.23.* 14.08.08, 08:13
        I pracuję z reguły do 14:00, bo poźniej zabieram małego na różne
        zajęcia też ze mną, mam czas na życie, inaczej to jakiś chory temat.
        Pracę trzba wykonywać conajmniej dobrze, ale "zakochiwać się" w
        niej???
        • Gość: pensjonariusz A ja mam 6 cyfrową pensję na rękę! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:52
          A ja mam 6 cyfrową pensję na rękę!
          Niestety dwie ostatnie cyfry oddziela od pozostałych przecinek...
        • Gość: tmq Re: Ja tez mam 5 cyfrową pensję na rękę IP: *.171.103.132.crowley.pl 14.08.08, 14:55
          opisywani panowie tez zabieraja małego na rozne zajecia, o o tym jest
          ten artykul
          • Gość: loth Re: Ja tez mam 5 cyfrową pensję na rękę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 14:58
            10/10
      • Gość: Angelus Mock Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.bg.ae.wroc.pl 14.08.08, 08:15
        Już zaczynam tracić rozeznanie, czy czytam o2 czy gazeta.pl ... zal.pl
      • Gość: Pool Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 193.109.212.* 14.08.08, 08:16
        No cóż, jesli wytrzymują to wszystko ich sprawa, i jesli wydaje im
        sie, ze jest to właściwy sposób na życie to są w wielkim błędzie.
        Ale jak to słusznie w artykule zauważono, gabinety psychologów są
        przepełnione :) Oni mają problemy ze sobą, kompleksy, zranienia
        itd., itp.
        • Gość: Gosc jakies zarty :-) IP: 195.124.114.* 14.08.08, 08:23
          pasuje do takiego zartu:

          Spotyka sie 2 kolesi, jeden sie chwali:
          mam zajebista prace, zarabiam kupe kasy, mam dwa Hummery, dom na
          Majorce, mloda kochanke, qrwa jestem naprawde bogaty - tylko te raty
          • Gość: anna Re: jakies zarty :-) IP: 194.42.116.* 14.08.08, 08:29
            Albo ten:

            Koleś mówi do faceta z "kasą"

            Koleś - Jak bym wygrał milion to bym sobie kupił dom, auto,
            zafundował wakacje na Wyspie, obwiesił żonę biżuterią... A Ty?

            Bogaty - A ja bym spłacił kredyt za firmę, kredyt za dom, resztę
            kredytu za auto...

            Koleś - No dobra a resztę?

            Bogaty - Reszta musi jeszcze poczekać ;-)
        • Gość: piotr Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.crowley.pl 14.08.08, 08:24
          a inni nie zarabiający tyle nie maja kompleksów i zranien? tez
          mają , tylko ich nie stac na psychologów...

          ja tam tych ludzi rozumiem, chcą życ na poziomie to cieżko pracują
          na to, nie kazdy dostaje dom w spadku i firme po rodzicach, tez
          chciałbym miec porządny samochód i gotów byłbym pracowac na niego
          po 12h dziennie.... teraz tez pracuje po 12-14h dziennie, ale nie na
          jachty i samochody a po to zeby miec co do garnka wlozyc.
          Narkotykow nie uzywam, alkoholu nie pije bo nie mam na to ani
          pieniedzy ani czasu

          Sam nie wiodę niestety takiego trybu życia i ledwo wiąże koniec z
          koncem, a to wszystko przez to ze wychowywałem sie w takim a nie
          innym srodowisku. Pracuje równie ciezko jak oni, a nie mam nawet
          1/10 tego co oni.
          • Gość: ;) Re: Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 12:24
            > ja tam tych ludzi rozumiem, chcą życ na poziomie

            żyć na poziomie według ich definicji poziomu. bo z dobrym/szczęśliwym życiem nic to nie ma wspólnego. przeraża ich wizja ciułania złotówek na koniec miesiąca więc wolą sięwypalać przy spłacaniu kredytów. dla mnie bez różnicy (i nie jestem gdańszczanką)

            > Sam nie wiodę niestety takiego trybu życia i ledwo wiąże koniec z
            > koncem

            oni też ledwo wiążą koniec z końcem. formy psychicznej.

            > Pracuje równie ciezko jak oni, a nie mam nawet 1/10 tego co oni.

            niepotrzebnych dwóch samochodów? jachtu w mikołajkach z którego nei skorzystasz bo nie będziesz potrafiłwziąć wolne? a może chodzi o przygodny seks i hiv?
      • Gość: szychyus Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:24
        pisałem o tym parafrommouth.blogspot.com/2007/11/ostrzyyny.html
      • Gość: Doctor Ludzie sukcesu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:26
        Zastanawia mnie tylko jedna sprawa: dlaczego ludzi opisanych w artykule nazywa
        się ludźmi sukcesu? Przecież takie życie to porażka...
        • Gość: piotr Re: Ludzie sukcesu? IP: *.crowley.pl 14.08.08, 08:33
          dlaczego porazka? wielu chciałoby wiesc taki zywot jak oni. Co
          osiagnales ze tak oceniasz innych? Dla nich np. Twoje zycie moze byc
          porazka. Nie mozesz mierzyc swoja miarą wszystkich.
          • Gość: Doctor Re: Ludzie sukcesu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 09:00
            OK, może mierzenie innych swoją miarą to jest błąd, ale ludzie szczęśliwi nie
            zapełniają gabinetów psychologów. Nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś zarabia
            dużo czy mało. Ale trudno nazwać sukcesem życiowym sukces odniesiony tylko w
            jednej dziedzinie życia (tutaj: w pracy)...
            A co osiągnąłem w życiu? Mam fajną rodzinkę, przyjaciół i kolegów, pracę, którą
            lubię, hobby, co nieco wolnego czasu i przede wszystkim to rewelacyjne poczucie,
            że nie muszę ciągle trzymać ręki na pulsie, i martwić się, że ktoś może mnie
            wygryźć. Nie muszę się lansować ani niczego nikomu udowadniać.
          • Gość: Jarosław Roszkowsk PIOTR DO PRACY! IP: *.3s.pl 14.08.08, 09:46
            NATYCHMIAST DO ROBOTY A NIE MI NA FORUM GŁUPOTY WYPISUJ! BO CI
            OBETNĘ PENSJĘ I SKRÓCĘ URLOP DO DWÓCH DNI!
            • Gość: piotr Re: IP: *.crowley.pl 14.08.08, 11:05
              nie zalezy mi na tej robocie, i tak jest zalosnie slabo platna
              • Gość: Maciej Re: IP: 218.54.193.* 14.08.08, 12:09
                > nie zalezy mi na tej robocie, i tak jest zalosnie slabo platna

                No, to teraz wiadomo dlaczego jesteś biedny...
            • Gość: Ja PIOTR DO PRACY! IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.08.08, 15:02
              Panie Prezesie nie ma Pan jakiegoś wakatu :>?
          • Gość: ;) Re: Ludzie sukcesu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 12:27
            > dlaczego porazka?

            są wrakami

            > wielu chciałoby wiesc taki zywot jak oni. Co
            osiagnales ze tak oceniasz innych?

            co oni osiągnęli oprócz złudzeń?
      • Gość: łukasz to dowód na to co pieniądze robią z ludzmi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:29
        dla mnie tacy ludzie są chorzy i biedni

      • Gość: takisam przerabiałem polecam www.medox.org.pl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:32
        all inclusive i szanse na lepsze życie
      • Gość: Żona Bzdury!!! IP: *.chello.pl 14.08.08, 08:36
        Od pewnego czasu obracam sie w takim kręgu ludzi z różnymi
        przywilejami, dodatkami, bonusami i wyjazdami z 5 cyfrowymi pensjami
        i wiem iż nie urzywają narkotyków, nie mają przygodnego seksu i nie
        zapełniają gabinetów psychologów. To normalni ludzie z rodzinami z
        dość dużą gromatką dzieci bo ich na to stać.
        Służbowym samochodem wracają do domu jedzą obiad i kąpią dzieci.

        Jaki cel ma więc tworzenie takich artykułów, nieprawdziwych i
        powodujących poczucie że duże pieniądze nie są wcale takie dobre?

        Są dobre na tyle że nie trzeba myśleć co sie stanie jeśli nagle
        wypadnie nam jakiś wydatek: dentysta, nowe buty, naprawa samochodu.

        • Gość: Kriss Re: Bzdury!!! IP: *.gprs.plus.pl 14.08.08, 08:58
          Cel taki, że taki artuł czyta dużo ludzi - bo wzbudza emocje (a że negatywne to już nie jest istotne). Ktoś napisał, że myli mu się gazeta.pl z o2.pl - nie da się ukryć, tam są identycznie głupie artykuły. Pomimo pewnych zawodowych dświadczeń też jakoś nigy nie otarłem się o podobne środowisko. Jeśli istnieje to jest raczej wyjątkiem od reguły niż regułą.
          • Gość: lama Re: Bzdury!!! IP: 91.199.30.* 14.08.08, 15:17
            masz rację kolego, pracuję od 15 lat w korporacjach i wiedziałem
            różne rzeczy. Natomiast autorka tego artykułu jest zwykłym pismakiem
            na miarę "Superexpresu" albo "Faktu".
            Artykuł jest napisany w taki sposób jako byłaby to norama. Nie
            przeczę, że podobne sytuacje zdarzają się ale jest to marines.
            Niestety jakość pismaków jest coraz niższa
            • Gość: manaf Re: Bzdury!!! IP: 83.238.4.* 14.08.08, 16:11
              Są tacy ludzie ale tez spotyka sie takich (i tych jest więcej)
              którzy bez" dopalaczy" osiągają bardzo dużo zarówno w życiu
              zawodowym jak i prywatnym. Problemem tutaj są pracodawcy którzy bez
              skrupułów wykorzystują każda pozostałą cząstke energii. 5 cyfrowych
              przelewów nie mam ale mając kredyt mieszkaniowy nie mam problemów z
              życiem na poziomie mi wystarczającym ale kieruję sie pewną maksymą:
              PRACUJĘ MĄDRZEJ A NIE WIĘCEJ". Szef jest zadowlony, mnie stać na
              odrobine luksusu i nie dorabiam psychologów i dilerów
            • Gość: konti Re: Bzdury!!! IP: 206.218.208.* 14.08.08, 16:28
              Natomiast autorka tego artykułu jest zwykłym pismakiem
              > na miarę "Superexpresu" albo "Faktu".

              Zgadzam sie. Mozna to rozpoznac po zwrotach takich jak "robi w
              finansach".
        • Gość: Roman Re: Bzdury!!! IP: *.unilever.com 14.08.08, 10:04
          Zgadzam się - też znam sporo takich ludzi z normalnymi rodzinami.
          Ale są to raczej ludzie którzy ukończyli renomowane uczelnie,
          rozpoczęli karierę w konsultingu czy w korporacjach na stanowiskach
          specjalistów, itd. Zapracowali na swoje, ale nie musieli poświęcać
          dla tego życia (co najwyżej przez pierwsze kilka lat po studiach).
          Mieli dobry start i duże umiejętności dzięki czemu od razu zaczęli
          wysoko. Aczkolwiek i wśród nich zdarza się sporo pracoholików,
          którzy zatracają się w pracy, a w życiu prywatnym nie zawsze sobie
          radzą (nawet jeśli z zewnątrz wygląda to "normalnie" - rodzina,
          dzieci, itp.).

          Ale w artykule mowa jest raczej o ludziach, którzy startują z
          niższego poziomu (kasjerka w banku) i wtedy rzeczywiście jeśli chce
          się osiągnąć sukces to trzeba mu poświęcić wiele. Myślę że wyścig
          szczurów w tym wypadku jest znacznie większy niż np. w firmach
          konsultingowych. W tych ostatnich też trzeba często wiele poświęcić,
          ale z założenia są nastawione na rozwój i promocję pracowników -
          żeby awansować nie trzeba po drodze wyeliminować 3 kolegów z pracy.

          Nie mówiąc o tym, że są jeszcze czysto sprzedażowe "korporacje" typu
          amway, różnego rodzaju "doradztwa finansowe", itp. Z tego co
          obserwuję to tam ten wyścig jest najsilniejszy. Nie mówiąc o tym, że
          właśnie tam idą specyficzni ludzie - nastawieni na "szybką kasę" (bo
          w końcu raczej nic innego te firmy nie oferują). No a gdzie jest
          wyścig, tam są i ofiary.
          • Gość: M Re: Bzdury!!! IP: 170.162.33.* 14.08.08, 16:12
            gratuluje, w koncu jakis komentarz, ktory wnosi cos do dyskusji. W
            przypadkow takich artykolow zawsze problemem jest ocena, czy to
            standard, czy tylko pewien wyjatek. Sam pracuje od 10 lat w
            miedzynarodowych korporacjach, mam tez sporo znajonych, ale ani razu
            nie spotkalem sie z zachowaniami opisanymi w artykule. Dobrze by
            bylo, gdyby autor tekstu pokusil sie o ocene rozmiarow zjawiska,
            podal wiecej konkretow na ktorych opiera swoje wywody, lub przede
            wszystkim zdefiniowal kogo uwaza za yuppis...
          • Gość: USA Re: Bzdury!!! IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.08.08, 14:29
            >Myślę że wyścig szczurów w tym wypadku jest znacznie większy niż np. >w firmach
            konsultingowych.

            firmy CONSULTINGowe w California sa uuwazane za NAJGORSZE MIEJSCE PRACY. Nie
            bede wymienial nazw bo znacie nazwy swietnie.
            Inna ich nzawa w USA: "slave-shops" or "hamster-driver-shops"

            To wlasnie ONE stanowia najgorsze miejsca wyscigu szczurow.

          • jarolug Re: Bzdury!!! 25.08.08, 15:56
            Nareszcie rozsądny głos.

            A co do kapitana - Piotrze P. nikomu nie przepuścisz ;-)
      • Gość: warszawiak [...] IP: *.chello.pl 14.08.08, 08:37
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: piotr Re: Pozycja społeczna? IP: *.crowley.pl 14.08.08, 08:53
          No i co Ci z tego zes warszawiak? Ja tez jestem warszawiak po matce
          i ojcu przynajmniej 3 pokolenia do tylu? I co mi z tego? Dzieci tym
          nie nakarmie ani samochodu za to nie kupie.

          Taka jest smutna prawda ze to przyjezdi robia u nas najwieksze
          kariery. A gros warszawiakow wegetuje jakos od 1 do 1.
        • brucho Re: Pozycja społeczna? 14.08.08, 09:02
          do warszawiak: i właśnie za to wieśniactwo warszawskie i puste cwaniactwo
          większość "nie stołecznych" nie lubi mieszkańców Warszawy. Dobrzy Warszawiacy to
          w większości w '44 zginęli. Zresztą najlepiej widać to w czasie Wszystkich
          Świętych jak 90% W-wy jedzie na groby bliskich... do Sierpuchowa i Nowosiółek.
          Aż dziwi, że większość "stołecznych" ma takie kompleksy ... pozoranci?
          PS. Wcale nie broniłem Pani z kredytem na mieszkanie i samochód 4x4
          • Gość: warszawiak Re: Pozycja społeczna? IP: *.chello.pl 14.08.08, 09:18
            Np mój dziadek(mokotów).Ale jak widać zdążył przekazać"geny"babci i
            jestem:).
            W dupie mam co myślą o mnie chamy z miękkiej
            drogi. i
            >właśnie za to wieśniactwo warszawskie i puste cwaniactwo
            > większość "nie stołecznych" nie lubi mieszkańców Warszawy.
            90% prawdziwych warszawiaków nie lubi wieśniaków.
            Poprostu się "nie lubimy" i tyle.amen .Idę do roboty. Z bogiem
            • Gość: klos Re: Pozycja społeczna? IP: 195.42.249.* 14.08.08, 13:15
              Cham to z definicji człowiek prosty. Nieumiejętność pisania i brak
              szacunku dla innych też jest oznaką prostoty - to tak a propos.
              • Gość: ona Re: Pozycja społeczna? IP: 82.160.245.* 02.10.08, 01:00
                Gość portalu: klos napisał(a):

                > Cham to z definicji człowiek prosty. Nieumiejętność pisania i brak
                > szacunku dla innych też jest oznaką prostoty - to tak a propos.

                haha mylisz pojęcia.. to nie człowiek prosty, tylko prostak, a to duuża,
                zasadnicza różnica
                wiec brak szacunku dla innych jest oznaką p r o s t a c t w a - nie prostoty (to
                tak a propos)
                :)
          • Gość: gaga_wawa Re: Pozycja społeczna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 10:19
            no akurat ci co jadą na groby poza W-wę i korkują miasto to właśnie
            głównie napływowi, którzy jadą do swojego wypierdówka na weekend "po
            weki". Widać to zresztą po rejestracjach korkujących miasto, bo
            szanowni przybysze tzw. nouvelle-varsovie wolą rejestrować
            samochód "u taty" zamiast płacić podatki na warszawskie drogi, które
            ujeżdżają swoimi struclami.. koszmar..
            • Gość: mr. america Re: Pozycja społeczna? IP: 195.42.249.* 14.08.08, 11:09
              A u mnie w New York w korporacji jest masa polaczków. Zjeżdża to
              wszystko w tych Warszaw, Wrocławiów i innych dziur zabitych dechami
              i się szarogęsi.
              Jak pytam czemu przyjeżdzają i odbierają pracę miejscowym, to mówią,
              że wolny rynek i im wszystko wolno - jacy ci Polacy to dziwny
              naród...
              • Gość: tmq Re: Pozycja społeczna? IP: *.171.103.132.crowley.pl 14.08.08, 15:10
                a dlaczego masz ip z niemiec? zbierasz tam agrest? w tej korporacji
                new york fruits?
                • Gość: mayoovka Re: Pozycja społeczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 21:58
                  genialnie :) 10/10
                • godeep Re: Pozycja społeczna? 14.08.08, 22:04
                  To ip należy do BRE Banku
            • Gość: Balcerowicz Re: Pozycja społeczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 11:18
              > szanowni przybysze tzw. nouvelle-varsovie wolą rejestrować
              > samochód "u taty" zamiast płacić podatki na warszawskie drogi, które
              > ujeżdżają swoimi struclami

              Jakie podatki. Od środków transportu? Była zmiana w przepisach:)
              • Gość: piotr Re: Pozycja społeczna? IP: *.crowley.pl 14.08.08, 12:06
                Rzeczywiscie nie pdoatki. Ale miejsce rejestracji bardzo znaczaco
                wplywa na polise OC. Jak placi polise za zameldowanie w Przemyslu,
                to niech jezdzi w Przemyslu i okolicach. Moze na wycieczke do
                Jaroslawia sie wybrac. Najdalej do Rzeszowa. I tyle. Dziwie sie
                firmom ubezpieczeniowym ze sie tak daja oszukiwac klientom.
                • Gość: lady antiamerica Re: Pozycja społeczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:16
                  urzekła mnie Twoja wypowiedź
                  to jest genialne
                  jak ktoś rejestruje samochód w Przemyślu to rzeczywiście powinien nie przekraczać nim granic województwa Podkarpackiego
                  no oczywiście po Warszawie powinni jeździć jedynie Warszawiacy, no, niech będzie że wszyscy mieszkańcy Mazowieckiego
                  więc na swoich warszawskich blachach nie pchać mi się do Krakowa!! ani nad morze, ani w góry, ani na Mazury
                  PS co ma zrobić ktoś kto jest zameldowany w rodzinnym miasteczku a w Warszawie tylko wynajmuje? udawać że jest inaczej?
                  • Gość: mr. america Re: Pozycja społeczna? IP: 195.42.249.* 14.08.08, 13:33
                    To tak jak u mnie w Stanach - nikt do Europy samochodem nie wyjeżdża.
                    A polaczki, to się wszędzie pchają...
                    • Gość: ;) Re: Pozycja społeczna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:54
                      > To tak jak u mnie w Stanach - nikt do Europy samochodem nie wyjeżdża

                      ale pewnie próbują. i wtedy dowiadują się o istnieniu oceanu atlantyckiego....
                      • Gość: mr. america Re: Pozycja społeczna? IP: 195.42.249.* 14.08.08, 14:14
                        Dlatego pociągiem do Europy najszybciej.
                        • Gość: mr. america Re: Pozycja społeczna? IP: 195.42.249.* 14.08.08, 14:18
                          Przepraszam - metrem oczywiście.
                    • Gość: USA Re: Pozycja społeczna? IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.08.08, 14:33
                      >To tak jak u mnie w Stanach - nikt do Europy samochodem nie wyjeżdża.
                      >A polaczki, to się wszędzie pchają...

                      chyba malo wiesz o STANACH. Mieszkam w California, kupilem BMW
                      nowe na European Delivery u dealera w San Mateo i jezdze nim w
                      San Francisco na NIEMIECKICH REJESTRACJACH jakie mi ZALOZYLA FABRYKA
                      przed wyslaniem auta do USA. I co TY na to? Juz nie wspomnie
                      cale ekipy kumpli z rejestracjami z Oregon w California.
                  • momas Re: Pozycja społeczna? 14.08.08, 14:07
                    nie - wystarczy zaktualizowac NIP w odpowiednim urzędzie skarbowym.
                    Meldunek do tego niepotrzebny. Dzieki aktualizacji NIP-u częśc
                    podatków trafi w miejsce, gdzie rzeczywiście mieszkasz.
                  • koprofag4 Re: Pozycja społeczna? 14.08.08, 18:03
                    heh, "lejdi" w danii tak kiedys bylo (nie wiem czy ten system dziala
                    nadal) ale można było kupić opcję tańszą (np wyłącznie jazdy dom-
                    praca lub jakies inne regionalne)albo porzadne ubezpieczenie, ze sie
                    tak wyraze "calosciowe" oczywiscie odpowiednio droższe
                • Gość: Tomek Re: Pozycja społeczna? IP: *.bydgoszcz.tpnet.pl 14.08.08, 14:41
                  Durne przepisy ubezpieczeniowe to zupełnie inna bajka - na odrębny artykuł w
                  Gazecie.
            • Gość: hayde Re: Pozycja społeczna? IP: 213.76.146.* 14.08.08, 14:42
              taaaak masz rację.. jak ktoś się w Pipidówku urodził to niech całe
              życie z niego nosa nie wyściubia. Daj spokój, to jak ja jestem z
              Warszawy to mam nie jechaćna weekend na Mazury na przyklad bo Ci
              drogi będę korkować? No Bożesz Ty mój aż się nie godzi słuchać.
      • Gość: STACH yuppies IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:40
        Ten artykuł robi trochę zamieszania i trochę wyolbrzymia problem bo
        chyba próbuje niejako usprawiedliwić tych ludzi nazywając ich
        dodatkowo ludźmi sukcesu... a to są niestety zwykli nieudacznicy.
        Dlaczego? bo nie bardzo wiedzą co zrobic ze swoim życiem, to że mają
        pieniądz, Jeepy i służbowe karty to kwestia drugorzędna; da się
        znaleźć czas na wszystko jak się tylko chce, ci ludzie sa tylko
        dowodem na to, że nie nadają się do niczego innego poza zap...m,
        paleniem trawki i chlaniem-wartośc takich ludzi jest żadna poza
        wysokością rachunków wystawianych przez psychologów i poradnie
        odwykowe...
        co do ich strachu przed urlopem-w pełni zgadzam się z tym co ktoś tu
        już napisał-to strach przed wykryciem jakichś tam niedociągnięć, a
        więc strach przed ewentualnym wygryzieniem przez konkurencję
        (życzliwą oczywiście jak to bywa w takich korporacjach...)
        kondolencje dla tych ludzi
      • Gość: aaa Realia pracy w bankowości IP: *.gprs.plus.pl 14.08.08, 08:41
        Takie są niestety realia pracy w bankowości.Tacy ludzie awansują i dobierają
        sobie następnych.Żyj krótko i na kredyt,po kilku latach wrak człowieka z długami
        i bez domu- bo zapomnieli,że są dobrzy do czasu a na ich miejsca już czekają
        następni którzy za parę lat wywalą ich na bruk :))) tak jak oni swoich
        poprzedników:))
      • Gość: krytyk Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 195.7.30.* 14.08.08, 08:41
        Kredyt na 35lat? Praca po 12h? Nie, dzieki. Wyciagam wiecej i bez
        stresu z firmy za granica. Po co tracic czas i nerwy w nedzowatej
        polsce.
      • cichydrapiezca Mam wrażenie że dziennikarka nie wie co pisze.... 14.08.08, 08:42
        Tak się składa że pracuję w dużej koorporacji - na powiedzmy średnim
        stanowisku menadżerskim.... Praktycznie nie spotkałem się z takim
        zachowanie - traktuje je jako urban legend lub pojedyncze wysokoki
        pojedynczych osób.

        Osoby które tak by się zachowywały miały by bardzo niską "ocenę" w
        organizacji - a tym samym same minimalizowały by sobie szanse na
        awans. Osoba która nie potrafi opoczywać, jest niestabilna w
        związkach, wydaje więcej niż zarabia generalnie nie nadaje sie do
        pewnego poziomu zarządzania.

        Duża ilość pracy - to jest jedyna prawda w tym artykule. Jeżeli
        chcesz iść do przodu to często pracujesz więcej niż 8 godzin i to
        jest twój wybór. Nie moze się to jednak przeradzać w zwyczaj. Po
        prostu elastyczność w dostosowaniu się do sytuacji (tak jest na
        całym świecie).
        • Gość: piotr Re: Mam wrażenie że dziennikarka nie wie co pisz IP: *.crowley.pl 14.08.08, 08:50
          Rzeczywiscie to co piszesz to ma rece i nogi. Tylko nie wierze w to,
          ze wszyscy w Waszej korporacji wydaja mniej niz zarabiaja. Raczej
          znajac zycie 90% wydaje duzo wiecej niz zarabia. Zreszta przegladasz
          wyciagi bankowe wspolpracownikow i przelozonych, skoro wiesz ile
          wydaja ???
          • Gość: E. Re: Mam wrażenie że dziennikarka nie wie co pisz IP: *.30.198-77.rev.gaoland.net 14.08.08, 10:38
            Pewnie masz racje ze wydaja troche wiecej, to znaczy maja kredyty na
            mieszkania itp...
            Chodzi raczej o to, ze pracujac w korporacji zasadniczo wiesz, ile
            zarabiaja ludzie pod toba i nad toba (z wylaczeniem paru osob, ktore
            sa na samej gorze). Jezeli wiec ktos kto moze zarabiac 8000-10000
            afiszuje sie z kasa, czyli np chodzi w super drogich ubraniach, albo
            opowiada ile wydal na ClubMED w zeszlym roku to wlasnie na takiej
            podstawie wiesz, ze cos jest nie tak. Nie musisz przegladac wyciagow
            bankowych, bo tacy ludzie bardzo lubia sie chwalic i rzeczywiscie
            tacy ludzie sami sobie szkodza.
            Pracowalam w korporacji w Warszawie, teraz pracuje w korporacji w
            Paryzu i tez mam wrazenie ze klimat tego artykulu to raczej srednie
            i male agencje reklamowe niz duze korporacje, w ktorych nie jest
            masa problemow, ale akurat nie takich... (poza nadgodzinami - to
            jest akurat swieta prawda - ale tak jest chyba wszedzie)
            E.
        • Gość: tylda Re: Mam wrażenie że dziennikarka nie wie co pisz IP: 62.29.169.* 14.08.08, 11:02
          nie rozumiem co niestabilnosc w zwiazkach i wydawanie wiecej niz sie
          zarabia przeszkadza w wykonywaniu funkcji managerskich, praca i
          zwiazki to dwie rozne sprawy i stabilny zwiazek moze wcale nie byc
          bardziej odpowiedni dla pewnych osob niz poligamia, unikam osob,
          ktore tak mysla, ja Ty
        • freemarsjanin Zgadzam sie. Poza tym kilka uwag. 14.08.08, 11:29
          5-cyfrowe wynagrodzenie nie jest niczym nadzwyczajnym, chyba, ze
          mowimy o 5-cyfrowym wynagrodzeniu w skali miesiaca. Ja, osobiscie,
          mam 6-cyfrowe wynagrodzenie w skali rocznej i nie uwazam, zeby bylo
          to cos wyjatkowego.

          Po drugie, zgadam sie z przedmowca. Osobiscie nigdy nie spotkalem
          tego typu ludzi. Wydaje mi sie, ze osoba piszaca ten arykul, powinna
          byla go raczej nazwac "Urban legends" i tyle...
          • Gość: :P Re: Zgadzam sie. Poza tym kilka uwag. IP: *.zone2.bethere.co.uk 14.08.08, 23:09
            W Polsce podaje się wynagrodzenie miesięczne brutto. To nie Wielka Brytania
            gdzie podaje się wynagrodzenie roczne.
            Poza tym pięciocyfrowe wynagrodzenie to żadna rewelacja jeżeli jest to np.
            10000zł brutto. Dobre wynagrodzenia zaczynają się powyżej 10000zł miesięcznie
            netto.
        • eridan Re: Mam wrażenie że dziennikarka nie wie co pisz 01.09.08, 18:01
          Stres i odreagowanie pewnego rodzaju autodestrukcją. W perspektywie
          bardzo smutne.
          --
          "Najczystsze wino leją nam politycy. Bez domieszki prawdy."
      • Gość: kp Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 81.210.3.* 14.08.08, 08:45
        ja mam 6-cyfrową pensję w dodatku z z kropką po 4 cyfrze, mam własny
        rower, komputer własny z Neostradą 1024 Mb/s, "niestety" nie mam
        żadnego kredytu. Właśnie zacząłem odkładać na motorower. Może za rok
        będzie mnie stać na najtańszego Ogara 900.
      • Gość: wro Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:45
        Ale to tylko "nad Wisłą". My nad Odrą jesteśmy normalni ;)
      • Gość: S8 Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: 195.205.254.* 14.08.08, 08:47
        troche to przerysowane. kilku moich znajomych robi kariery w
        korporacjach, znam ich bardzo dobrze. ale historii typu codzienny
        przygodny seks, to raczej u nich nie wystepuja. w wiekszosci sa w
        normalnych zwiazkach, maja normalne zycie, nie szukaja adrenaliny
      • goethek HAHA 14.08.08, 08:51
        No i nad czym tu sie rozwodzić. Mieszkam w nadwiślańskiej Warszawie od urodzenia
        (nie żadna tam imigracja) i widze takich yuppies. Właśnie maja tak prze*bane, bo
        nie są stąd! Ciężko im sie zaaklimatyzować i zamiast przyjaciół z dzieciństwa z
        którymi nadal łączą Cie braterskie więzi, to muszą chodzić do terapeutów, spa,
        tai chi czy szukać nowych znajomych, którzy nie byliby ich znajomymi gdyby nie
        "pozycja społeczna" i hajs (pieniądze) na koncie. Żyją w zakłamanym świecie i
        stąd ten stres.
        Dzwoni do mamy raz na miesiąc i mówi ze jest wszystko w porządku, a właśnie
        wróciła po dwudniowym melanżu z czego nie pamieta kto jednej nocy ją posuwał, a
        w dodatku boli głowa (i nie tylko) ..no ale cóż - wsiada do swojego jeepa z
        napędem na 4 koła i jedzie zgrywać powazna Panią Kierownik, zupełnie inną od tej
        z weekendu, gdy kapitan statku ją wychendorzył.
        Na prawdę szkoda mi z ich powodu, ale sami tego chcieli ... chcieli do Warszawy,
        chcieli mieć kredyty po 30-40 lat, chcą ćpać speeda ... ich wybór.
        • Gość: piotr Re: HAHA IP: *.crowley.pl 14.08.08, 08:58
          chcieli kredytu na 30-40 lat? moze po prostu chcieli miec wlasne
          mieszkanie to tak trudno sobie wyobrazic? Niestety nie kazdy dostaje
          w spadku 3 mieszkania, tak jak Ty.

          Jestem warszawiak po rodzicach i dziadkach i co mi z tego?
          Pradziadkowie mieli kamienice na Natolinskiej i co mi z tego? Skoro
          ja dzis ledwo wiaze koniec z koncem i nie stac mnie na nic, a tamta
          jednak ma jeepa i mieszkanie na kredyt czy nie ale ma. Kamienica
          zburzona w Powstaniu, dzialke zabral Bierut, obecne panstwo polskie
          nie kwapi sie zeby oddac mi nawet 10% wartosci.
          • Gość: warszawiak Re: HAHA IP: *.chello.pl 14.08.08, 09:09
            Z tym "Bierutem", to jak masz papiery,to sprawa wygrana.
            Druga sprawa to auto 4x4(potrzebny dowód osobisty i jakies 8 stów
            miesięcznie)splendoru nie dodaje.Powiem Ci tak:średnio rozgarnięty
            facet w Warszawie jest w stanie zarobić(zapie..ją) ok 5-6 tys.
            Nie nażekaj tylko"Do dzieła!"
            • Gość: piotr Re: HAHA IP: *.crowley.pl 14.08.08, 09:25
              800 miesięcznie? To ile bedziesz spłacac auto warte 200 tys zł? Nie
              licząc odsetek? Mysle ze minimalna rata za takie auto to jakies 4-5
              tys zł.

              Co do "Bieruta" to mam wszystkie papiery, sprawy spadkowe
              przeprowadzone, w ksiedze wieczystej są pradziadkowie... niestety z
              działki nici. Na jednej trzeciej stoi przedszkole, na jednej
              trzeciej są garaże a na pozostałej częsci jest ulica i chodnik. W
              naturze nie oddadzą a i odszkodowanie sie nie nalezy. Bo działka
              odebrana w zgodzie z uwczesnym prawem, a jak dotąd dekret Bieruta
              obowiazuje. Gdyby przestał obowiązywac, to musieli by oddac połowę
              (dosłownie!!) Warszawy. A oddają pojedyncze działki, te które
              zostały zabrane sprzecznie z tamtym prawem...
              • koprofag4 Re: HAHA 14.08.08, 12:14
                a gdzie tam jest napisane ze to fura za 200 tysiow?
                mialem jeepa (grand cherokee) i kosztował znacznie mniej, 3-4 letnia
                uzywka ze stanow to obecnie 1/4 tej kwoty wiec to chyba zaden wypas,
                jak ktos potrzebuje do tego kredytu na 35 lat to powinien jednak
                zmienic prace:) jakis kiepski ten bank:)

                p.s. tez mysle ze to urban legends, mam za soba prace w
                miedzynarodowej firmie, opisane zachowanie to wyjatki, trzeba byc
                niezlym asem zeby po ciezkim dniu pracy walic w srodku tygodnia na
                impreze, wciagnac pare kresek i nastepnego dnia nie tylko wygladac
                swiezo ale i byc efektywnym:) to moze byl jakis terminator? i to nie
                t-800 bo tez by dostal zwarcia ale co najmniej t-1000
                • Gość: moe To jakieś głupoty IP: *.homenett.pl 14.08.08, 12:28
                  Albo jet to lekka praca z duże pieniądze.
                  Ale z tego wynika ,to praca łatwa i prosta i ludzie wala tam drzwiami i oknami .
                  Albo jet to praca łatwa i prosta ,za duże pieniądze , ...ale po znajomości :)
                  np .syn Millera zaraz po studiach został panem Prezesem ,ten to może sobie
                  zaciągnąć i z sześc kresek .
                  • godeep Re: To jakieś głupoty 14.08.08, 22:27
                    Mam rozumieć, że Ty gdybyś miał możliwość załatwienia swojemu synowi
                    dobrze płatnej pracy - nie zrobiłbyś tego? Współczuję Twoim dzieciom.
                • mahadeva Re: HAHA 14.08.08, 15:18
                  ale nie kazdy chce uzywki :)
                  a kredyt na 35 lat to chyba na dom :)
              • Gość: HAHA Re: HAHA IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.08.08, 14:40
                > z800 miesięcznie? To ile bedziesz spłacac auto warte 200 tys zł? Nie
                > licząc odsetek? Mysle ze minimalna rata za takie auto to jakies 4-5
                > tys zł.

                Ona ma JEPa. W USA nazywamy w moim srodowisku takie auta POS. (PIECE OF SH*T).
                Tylko idiota kupuje POS za 200.
                Za 50 000 kupisz RAV4 4x4.


          • goethek Re: HAHA 14.08.08, 12:49
            Gość portalu: piotr napisał(a):

            > chcieli kredytu na 30-40 lat? moze po prostu chcieli miec wlasne
            > mieszkanie to tak trudno sobie wyobrazic? Niestety nie kazdy dostaje
            > w spadku 3 mieszkania, tak jak Ty.

            Nie mam ani jednego mieszkania poza tym, w którym z rodzicami mieszkam (jak są w domu - 0,5 roku) !
            Jak yuppies chcieli mieszkanie to znaczy ze i chcieli kredyt, bo raczej mało kto moze wyciągnąć tyle gotówki z kieszeni...a jak nie stac ich na kredyt to trzebaby powiedziec "chcieć nie znaczy móc"Tez mógłbym sie zadłużyć ale nie chce mieć kotwicy u nogi i moc spokojnie sobie podrozowac po świecie a nie martwic sie ratami -nie mam żadnych.
          • Gość: meiga dowodzenie swojej warszawskości IP: *.175.220.87.dynamic.jazztel.es 14.08.08, 14:42
            Nie rozumiem o co chodzi z tym tak zawziętym dowodzeniem, od którego pokolenia
            mieszka się w Warszawie... Jakie ma to znaczenie???? Bo z tonu dowodzących
            wnoszę, że jakieś ma, a nawet wygląda to tak, jakby "ci prawdziwi" Warszawiacy
            byli jakimiś nadludźmi. Mam wielu znajomych Warszawiaków, łącznie z moim
            narzeczonym, i jakoś nie widzę w ich zachowaniu, sposobie bycia itp. czegoś
            innego niż u moich znajomych z Krakowa czy jakiegokolwiek innego miasta. Pewnie
            niedługo się wyprowadzę do stolicy, ale gdyby nie było to podyktowane sytuacją
            prywatną, to raczej nie opuściłabym Krakowa, żeby spotkać w Warszawie takich
            właśnie "Warszawiaków" jak ci tutaj dowodzący swojej warszawskości.
            • mahadeva Re: dowodzenie swojej warszawskości 14.08.08, 15:16
              ja osobiscie nie spotkalam warszawiaka, ktory by to udowadnial, ale
              za do osoby spoza, ktore o to mnie pytaly, owszem... na dodatek
              osoba na wyzszym stanowisku w mojej poprzedniej firmie, smiala sie,
              ze mnie, ze nie jestem z Wawy, poniewaz urodzilam sie w Piasecznie,
              a nawet jego corka jest z Wawy, bo tam sie urodzila. Nie wiem o co
              te dyskusje. Niestety ja obserwuje roznice miedzy ludzmi z Wawy i
              spoza, w sensie, ze osoby, ktore najbardziej cenie, pochodza akurat
              z Wawy, tak sie zlozylo, ze mam z nimi wieksza chemie i czuje, ze
              bardziej im ufam. Ale o tym nie wypada mowic. Wiec nie mowmy :)
            • Gość: Zołza Re: dowodzenie swojej warszawskości IP: *.chello.pl 26.08.08, 07:47
              Warszawiak w piątym pokoleniu różni się od tego w pierwszym lub
              drugim, ponieważ jego rodzice pochodzą z zupełnie innych kręgów
              kulturowych. Nie wiem, czy lepszych, czy gorszych - po prostu
              innych. I jest OK. Przestaje byc OK dopiero wtedy, kiedy takie osoby
              próbują na siłę udowodnic swoją wielkomiejskośc, jakby to była
              wartośc sama w sobie. Pożal się boże, co za podejście. A jednak jest
              częste. Pewnie to przez kompleksy.

              W różnicach cały urok, dlaczego więc tylu ludzi robi z
              siebie "warszawiaków" i neguje swoje pochodzenie? Ja spędziłam w
              Warszawie pięc lat studiów i cały ten czas czułam się Ślązaczką ze
              Śląska Cieszyńskiego i widziałam, jak moja mentalnośc różni się od
              mentalności kolegów z Warszawy. Nie przeszkadzało nam to :-)
            • Gość: f Re: dowodzenie swojej warszawskości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.08, 10:15
              Nie rozumiem o co chodzi z tym tak zawziętym dowodzeniem, od którego pokolenia
              > mieszka się w Warszawie... Jakie ma to znaczenie???? Bo z tonu dowodzących
              > wnoszę, że jakieś ma, a nawet wygląda to tak, jakby "ci prawdziwi" Warszawiacy
              > byli jakimiś nadludźmi. Mam wielu znajomych Warszawiaków, łącznie z moim
              > narzeczonym, i jakoś nie widzę w ich zachowaniu, sposobie bycia itp. czegoś
              > innego niż u moich znajomych z Krakowa czy jakiegokolwiek innego miasta. Pewnie
              > niedługo się wyprowadzę do stolicy, ale gdyby nie było to podyktowane sytuacją
              > prywatną, to raczej nie opuściłabym Krakowa, żeby spotkać w Warszawie takich
              > właśnie "Warszawiaków" jak ci tutaj dowodzący swojej warszawskości.

              Wiesz, wydaje mi sie, ze ci co najsilniej dowodza swojej warszawskosci sa w Warszawie gora od pierwszego badz drugiego pokolenia. Ja pochodze z Warszawy i wcale nie mam siebie za uebermenscha ;) Wsrod moich znajomych ktorzy sa warszawiakami od urodzenia nie obserwuje takich zachowan jakie przytoczylas. Natomiast znam osobe, ktora jest z Plocka, po pol roku mieszkania w Warszawie strasznie podskoczyla jej samoocena, i zaczela mowic ze jest z Warszawy i w ogole. Jakby to mialo w ogole znaczenie. Przykre
        • Gość: gatsby Re: HAHA IP: *.npgo.pl 14.08.08, 09:27
          faktycznie, największy problem to nie praca, ale znalezienie przyjaciół, i niekoniecznie muszą to być przyjaciele z dzieciństwa. Paradoksalnie moi najlepsi kumple (w tym 2 przyjaciół) pochodzą z Warszawy (ja jestem tym wstrętnym przyjezdnym). Nigdy z ust moich znajomych nie słyszałem przykrych słów o ludziach, którzy zjechali do Warszawy z całej Polski, czy to uczyć się czy pracować.
          • goethek Re: HAHA 14.08.08, 12:58
            Nie chciałem nikogo urazić tym , że sie tutaj nie urodził ... bo sam mam
            przyjaciół (w sumie bardziej znajomych, ale jednak...) spoza Stolicy i na prawdę
            jestem tolerancyjną osobą. Jednak jest wiele osób mieszkających tutaj, które
            nie maja znajomych ani co zrobić ze sobą po 17ej (lub 16ej) i siedzą w robocie
            do nocy i sie zażynają...przez to szefowie nierzadko myślą, że jak on może to i
            inni powinni(mogą) być wydajniejsi...a to nie o to chodzi - praca jest tylko
            dodatkiem i środkiem do zdobycia celu a nie życiem.
            • godeep Re: HAHA 14.08.08, 22:34
              Jeśli ktoś siedzi w pracy dłużej niż 8 godzin to znaczy, że sobie
              nie radzi i jest za wolny.
        • Gość: tt Re: HAHA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 13:09
          A to witam sasiada:)
        • Gość: gosc Re: HAHA IP: 194.110.240.* 14.08.08, 13:26
          No fakt artykul ma taki poziom jak jego autor. Ale to co mowisz jest
          niestey prawda. na co dzien obracam sie wsrod tych "ludzi sukcesu"
          wiekszosc ma nie tylko mieszkania ale i "jeepy" na kredyt, a czesto
          i mebelki kuchenne. gdyby sie zastanowic na wlasnosc nie maja nic co
          kosztuje wiecej niz 5k pln. Najsmieszniejsze jest to ze nie pracuja
          na swoj sukces tylko sukces wlasicieli firm w ktorych sa wolami
          pociagowymi. Jak w takiej sytuacji mozna w ogole uzywac
          slowa "sukces"
      • Gość: h Polski yuppie: seks, stres i all inclusive IP: *.nokia.com 14.08.08, 08:55
        ze niby co ta agata osiagnela? mieszkanie i auto na kredyt kupila? przeciez na
        to stac pierwszego lepszego poczatkujacego informatyka. Myslalem ze napiszecie
        w tym artykule o takich co sobie moga mieszkanie z pensji rocznej kupic
      • Gość: KS44 Tia, ktoś powinien równiez napisać jak wygląda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.08, 08:56
        życie tych "anty Japiszonów". Chodzi mi o ludzi, którzy sukcesy osiągają siedząc
        na kasie w markecie albo robiąc każdą inną fizyczną robotę. Okazałoby się, że
        oni wcale nie są bardziej szczęśliwi od tych z 5-cio cyfrowymi pensjami,
        funkcjonują w innym świecie, na innym "poziomie syfu" też mają kredyty, tylko
        niższe, też mają przygodny sex, i używają narkotyków i chelją wóde - tyle, że
        tańszą. Jeżdżą na wakacje za granice bo na wakacje w polsce ich nie stać - coraz
        drożej a syf ten sam:)
        A co do pracy ponad siły w korporacjach to pewnie gdzieś tak jest. ja pracuje w
        jeden z większych korporacj na świecie, i nie jest to jakiś bank, i nie mam
        prawa prcować więcej niż 8 godzin dziennie, iść na urlop jest moim obowiązkiem,
        nie mam tylko służbowego samochodu bo go nie potrzebuje, wolny czas spędzam z
        rodziną i przyjaciółmi...
        • Gość: piotr Re: Tia, ktoś powinien równiez napisać jak wygląd IP: *.crowley.pl 14.08.08, 09:01
          Swieta prawda, co pisze przedmówca. Niestety ja zaliczam sie do tej
          drugiej wlasnie grupy, robota moze nie fizyczna ale ciezka i malo
          platna. Brak pieniedzy na pewno nie czyni nikogo szczesliwszym, ani
          szlachetniejszym :)
          • Gość: Ciekawski Marian Sciemniasz kolego! Crowley to IP: *.3s.pl 14.08.08, 10:20
            firma teleinformatyczna, a ty co tam robisz jesteś stróżem?
            • Gość: piotr Re: Sciemniasz kolego! Crowley to IP: *.crowley.pl 14.08.08, 11:00
              moze jest dostawca internetu do panstwowej jednostki naukowej w
              której pracuje?
              • Gość: lynx Re: Sciemniasz kolego! Crowley to IP: 217.153.201.* 14.08.08, 13:59
                To może weź się za robotę, a nie użalasz się w necie za pieniądze podatników!?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka