socjopeta
19.08.08, 23:24
Slynne:
uk.youtube.com/watch?v=pVlMddE8TOc&feature=related
Czemu tak? To tylko i wylaczenie ich wina?
W jakim stopniu jest sie kowalem wlasnego losu, a w jakim o przyszlosci
decyduje cos wiecej, wspomagane przez lut szczescia?
Tak, to nasze decyzje sprzed lat wplywaja na nasza sytuacje. Ale na ile te
decyzje byly swiadome?
Czy rzeczywiscie ktos, kto teraz jest doswiadczonym majstrem jest nim dlatego,
ze wiele lat temu, jako konczacy podstawowke nastolatek, przy uzyciu narzedzi
statystycznych i licznych naukowych materialow, dokonal doglebnej analizy
przyszlosci rynku pracy i zdecydowal sie zostac tym kim jest teraz?
Przeciez tak naprawde najwazniejsze decyzje zyciowe podejmujemy akurat wtedy,
gdy jestesmy jeszcze mlodzi i glupi.
Sluchamy tego, co wydaje sie "oczywiste".
Na poczatku lat 90-tych "prawda objawiona" bylo, ze aby osiagnac sukces trzeba
miec mature- bo to bylo wtedy wystarczajace by byc kims. A jesli ktos jeszcze
mial na przyklad FC z angielskiego - o, to juz w ogole rynek pracy stal przed
nim otworem.
Kilka lat pozniej Ci o sie tego trzymali, byli rozczarowani.
W drugiej polowie lat 90-tych mowilo sie, ze matura juz nie wystarczy, ze taby
miec gwarancje dobrej pracy trzeba miec wyzsze wyksztalcenie - bo w tym
kierunku sie pozmienialo.
Jednak pare lat pozniej, w pierwszej polowie obecnej dekady, okazalo sie, ze
to ma male znaczenie i setki tysiace mlodych ludzi z dyplomami magistrow
zasililo szeregi bezrobotnych.
Obecnie popularne sa kolejne "oczywistosci", przykladem niech bedzie opinia,
ze jednym z najlepszych wyborow jest budowlanka. Byle fach w reku - i bedzie
super.
No bo budowlancy TERAZ maja sie dobrze.
A czy to oznacza, ze Ci, ktorzy teraz ledwie przekraczaja ustawowe minimum, sa
winni sami sobie? Bo wiele lat temu nie postanowili zostac budowlancami, kiedy
to m.in. budowlanka wcale najciekawiej nie rokowala?
Co ktos, kto podjal bledne decyzje moze zrobic, moze zrobic teraz by zmienic
swoj los?