Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ciąża- powrot do pracy

    07.01.09, 23:58
    Witam,

    mam pytanie, co zrobić?
    Moja sprawa nie jest zbyt przyjemna i może ktoś powie, że święta krowa odezwała się. Trudno, każdy ma prawo do swoich myśli.

    Pracuję w firmie X od 2 lat, po niecałym roku okazało się, że jestem w ciąży.
    Poinformowałam o tym mojego bezpośredniego przelozonego i poprosiłam, aby nic nikomu nie mowił, bo chcę potwierdzić wyniki badań krwi.
    Oczywiście kochany przełożony w tym samym dniu, jak tylko wyszłam z pracy poleciał do generalnego z nowinką.
    Moja iąża pozornie została przyjeta, ale dało się odczuć, ba nawet za plecami mówili, że specjalnie zatrudniłam sie w firmie X, aby zaciążyć, nie raz panny z marketingu smiały się z mojej sytuacji, że ciąża i nagle milkneły, jak zorientowały się, że już siedzę przy swoim biurku.
    W grudniu rok temu dyrektor MKT dała mi polecenie przygotowania stolu na spotkanie biznesowe, co nie bylo w ogole w moich kompetencjach, ot tak. Załączyła zdjęcie jak ma wygladac stoł, owoce, ciasteczka,serwetki, była na tym i skarbonka.
    Polecenie przyjelam- mino iż jak wspomniałam nie była to moja dzialka- wypełniłam jej wytyczne, stosując się do ów zdjęcia-mini iasteczka, owoce obrane, podzielone na cząsteczki, świnka skarbonka, serwetki itd itp.
    Jak doszlo do spotkania- byłam w domu na L4- grypa, ciąża-brak mozliwosci łykania leków- po południu dostalam maila od dyr.MKT, że wreszcie po ponad polrocznym moim pobycie w firmie X nauczylam sie wykonywac polecenia, jak malpa ktora wklada klocki do pudelka.
    I że zyczy mi zdrowia, bo przyda mi sie....
    Mail był w kopi do generalnego i mojego szefa.
    Nikt! na niego nie zareagował. to ze mnie ponizyla, potraktowala jak g... nikt tego nie zauwazyl.
    Napisałam @ do generalnego, ze nie zasluguje sobie na brak szacunku i takie ponizanie. Ze rozumiem, ze ktos moze kogos nie lubi, i nie palac miloscia od samego poczatku, ale kazdy zasluguje na szacunek.

    Od tamtej pory byłam pod ciagłym ostrzalem osob z MKT:
    - jak tylko zostałam zatrudniona to było, ze głupia bo ładna,
    -jak sie okazalo, ze uzywam mozgu to było, ze zle wykonuje swoja prace,
    - zmienialismy system na SAP- jako jedyna z firmy X nie zostałam przeszkolona, mimo usilnych prosb, miali do swojego szefa, generalnego, ze musze znac SAPA, bo to podstawowe narzedzie mojej pracy- cisza.,
    - wszedl SAP- podstaw ze swojego modulu nauczylam sie sama,szukalam na necie,
    - wychodziłam na lunch z kolegami z firmy- było zle, donosy na mnie do generalnego,
    -wychodziłam sie przejsc w porze mojego lunchu- tez zle- tez donos na mnie,
    -były premie- jako jedyna z calej firmy nie otrzymalam nagrody- powod, bo jestem w ciazy i tak ciagle,
    - jedna z "kolezanek" z pracy sledzila moje poczynania na serwerze, czy aby zrobiłam, co robię w godzinach pracy a nastepnie donosiła do dyr.MKT,
    - dostawałam zadania ktorych nie potrafiłam zrobic, jak powiedzialm, ze ok-ale najpierw nauczcie mnie tego to z przyjemnoscia zrobie , to tylko slyszalam, tu masz dokumentacje przejrzyj,
    - jak zaczelam naprawiac bledy w systemie wewnetrznym, analizowac zamowienia ktore weszly, zwracac uwage na niezgodnosci- to dostalam najpierw opieprz od Dyr.MKT, ze jak moge mowic, ze Iksinski zrobil bledy(a robil je bardzo systematycznie, o powodowało podwojna prace najpierw jego a nastepnie moja, chaos informacyjny), nastepnie oficjalne upomnienie od generalnego,a w tym samym momencie dostałam tez @ od dyr.MKT, ze wiesz co, nic sie nie stalo...
    - od marca musialm lezec w domu, ciaza zagrozona- bylo to efektoem stresow w pracy, donosow, czepiania sie o byle co,
    -wrocilam w maju do pracy, to moje stanowiko pracy zostalo zajete, nie mialam gdzie pracowac-ok-to dla mnie akurat zaden problem, bo wzielam swoje manatki i poszlam do dzialu obok,
    - w miedzy czasie zmienil mi sie szef, na przyjaciolke Dyr.MKT,
    - mialam jej okreslic co robie w pracy, punkt po punkcie- wyslalam jej taka liste- dostalam odpowiedz, ze to nie sa moje obowiazki, i ze to sa obowiazki mojego starego szefa i jej. Odpisałam milej pani,ze moze sparwdzic sobie logi na serwerze, ze tak-to sa moje obowiazki ktore wykonywalam, a co robił moj szef tego nie wiem i nie moja wina, ze nasze prace ew.pokrywały sie,

    Pozniej poszłam na urlop macierzynski, w miedzyczasie odebrali mi moj laptop, komorke.
    W olowie macierzynskiego napisałam do mojej nowej szefowej @, ws.co dalej po macierzynskim.
    Cisza. po miesiacu wyslalm kolejne zapytanie-ze chcialabym wiedziec na czym stoje, czy chca ze mna wspolpracowac czy tez nie, uslyszlaam ze odpowiedza mi za tydzien. Znowu cisza.
    Znowu napisałam @, i tym razem panny zechialy sie ze na spotkac.

    Spotkanie przebiegalo w bardzo nie milej atmosferze.
    1 pytanie- po co w ogole chcialam sie z nimi spotkac?
    -bo byla reorganizacja mojej komorki,wracam z macierzynskiego, nie wiem czy one chca ze mna wspolpracowac...itd itp.

    Uslyszalam lawine oskarzen, ze nic nie robiłam, ze nie zajmowalam sie swoja praca, tylko udzielalam sie towarzysko, zajmowalam sie prywatnymi sprawami, nie moze byc tak, ze 1 osoba sobie bimba a reszta zapieprza w pocie czola, ze co ja sobie wyobrazam-ze tak bedzie dalej? ze mam wymagania, bo chce wrocic na pol etatu?[ kodeks pracy mi to gwarantuje], ze jestem niekolezenska, nie skora do pomocy, ze wykrzywiam sie i odmawiam wykonania polecen dodatkowych,
    ze moja praca byla nieefektywna.Ze jestem beznadziejna.
    Ze mam wymagania a niejaka Iksinska ma dziecko w tym samym wieku co ja jej dziecko 4 lata moje 5 miesiecy, ze ona jest szalenie pomocna, szczegolnie z SAPa, i najlepsza[ nie wspomniala ze to jeden jej podnozkow, ktory kapuje na wszytskich..]
    Siedzialam cale spotkanie cicho, bo nie tego sie spodziewalam, mowe mi odjelo, bo zamiast konkretow uslyszalam stek kłamstw wyssanych z palca. Niczym nie poparte.
    Na koniec kazaly mi sie zastanowic, czy wogole bede potrafila pracowac- i wtedy zbaranialam kompletnie.

    Nie pozostawiałm tego tak, moje milczenie byloby tylko potwierdzeniem jej zarzutow.
    Napisalam maila do niej i do jej przyjaciolki, ze oczernila mnie, ze jelsi czegos nie wykonałam, to ma mi podac konkretne zarzuty anie puste slowa.
    Poza tym,jako zarzadzajaca powinna wiedziec, ze takie uchybienia,niedopelnienia mowi sie w tym samym dniu lub na 2 dzien a nie po roku...
    I ze pracownik, ktory wykonuje swoja prace na tiptop, ma b.dobry kontakt ze wspolpracownikami, ma czas i na rozmowe i na wykonanie calej swojej pracy i wychodzi punktualnie 0 17:00 to jest zaleta a nie wada.
    Nie otrzymalam odpowiedzi.

    Na razie jestem jeszcze na wypoczynkowym, ale lada moment mi sie to skonczy.
    Boje sie tam wrocic, boje sie, ze bede przesladowana, ze beda mi wprost patrzec na palce co robie, liczyc sekundy spedzone w toalecie,w kuchni na robieniu kawy, boje sie, ze dojdzie do tego, ze dyr.MKT zwolni mnie dyscyplinarnie, bo na razie wszytskie dzialania jej na to wskazuja.
    Z jednej strony wrociłabym tam i kazda rozmowe nagrywala na dyktafon, aby miec dowod na mobbing, z 2 storny co ze mnie bedzie za pozytek jak psychicznie beda na mnie jezdzic jak na lysej kobyle?
    uz to odczuwaja w domu, moj TZ - jestem zdolowana, bo odbieram to jako moja porazke, bo nigdy tak nie bylo, abym byla znienawidzona w firmie za to jak wygladam, kolo sie potoczylo i stalam sie kozlem ofiarnym, co zlego to ja.
    Zwiazek zaczyna mi sie sypac, moze jestem przemeczona dzieckiem? i wszytsko sie nalozylo, ale sama nie daje rady z tym wszystkim :((
    Moja wiara w sama siebie jest zerowa, zeby nie powiedziec ujemna. bo skoro tutaj mowia mi wprost, ze nic nie robilam, nic nie umiem i moja praca jest do d..., nic nie daje. to co bedzie gdzies indziej?

    Nie wiem do kogo pojsc, czy do psychologa czy do psychiatry?
    I co dalej? wypoczynkowy za moment sie skonczy, jak pojde na wychowawczy to kaplica, brak funduszy na zycie :((

    i kolo sie zamyka. :(
    Obserwuj wątek

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka