Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Urząd Pracy - Wielka Fikcja

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.03, 13:44
    Czy ktoś z forumowiczów otrzymał kiedykolwiek zakąś ofertę zatrudnienia z
    Urzędu Pracy? Od marca byłem zarejestrowany jako bezrobotny (w Bydgoszczy). W
    tym czasie Urząd nie zaproponował mi nic ze swej strony. Nie żebym miał
    podejście roszczeniowe, ale pracuje tam masa urzędników, która za coś w końcu
    bierze pieniądze, a są opłacani z naszych podatków. Miesiąc temu straciłem
    prawo do zasiłku i okazało się, że żeby nie stracić statusu osoby bezrobotnej
    muszę co miesiąc stawiać się w Urzędzie "aby potwierdzić gotowość
    zatrudnienia". Totalna bzdura!!! Po pierwsze: mają moje dane, z których ani
    razu nie skorzystali (chyba tylko do statystyk aby wykazać jak bardzo są
    oblegani przez petentów i zapracowani), a po drugie: żeby stracić status
    bezrobotnego trzeba dostać pracę. Mam mocne wrażenie, że cały ten cyrk z co
    miesięcznymi wizytami w Urzędzie słuzy tylko stworzeniu sztucznego tłoku,
    który ma wykazać sens istnienia tej instytucji "użyteczności publicznej".
    Żeby wypłacać zasiłek dla bezrobotnych nie potrzeba całej armi urzędasów!
    Moim zdaniem jedynymi osobami, które dostały pracę dzięki Urzędom Pracy są
    sami urzędnicy. Po prostu perpetum mobile! Zamiast marnować nasze wspólne
    pieniądze w ten sposób lepiej byłoby przeznaczyć jej np. na tanie kredyty dla
    osób tworzących nowe miejsca pracy. Napiszcie co o tym sądzicie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: piotr Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: 213.17.253.* 18.11.03, 15:50
        niestety masz Qrwa racje.Ja chciałem skończyć jakikolwiek kurs, ale urządowi
        skończyły się pieniądze na szkolenia już w marcu (było to w lipcu) W dziale,
        który zaimował się tym siedzały 4 facetki. Może wziąć kase na rozpoczęcie
        własnej działalności. Znów sekretarka, kierownik i okazało się,że nie przyznano
        żadnej pożyczki bo nie ma kasy. Rok wcześniej przyznano 5. Niezła robota co
        2,5 miesiąca klient!!
      • Gość: starycynik Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: *.proxy.aol.com 19.11.03, 06:31
        Alez oczywiscie Urzad Pracy istnieje dokladnie w celu aby urzednicy mieli
        prace, tak samo jak tylko po to istnieje kopalnia aby gornicy mieli prace,
        rolnicy maja ziemie tylko po to aby miec rolnicza emeryture, tak jak wojsko
        jest tylko po to aby aby emeryture mieli zolnierze, urzad miasta jest po to aby
        dawac zatrudnienie urzednikom, a po co jest urzad nadzoru ubezpieczen - niech
        ktos zgadnie, i tak dalej. Kiedys to sie nazywalo socjalizm obecnie kapitalizm.
      • Gość: Paweł Z. Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 19.11.03, 11:11
        Nie jestem wielkim zwolennikiem urzędów, ale muszę jednak stanąć w ich obronie.
        Urzędy organizują pieniądze na staże i refundacje - nie dla wszystkich starcza,
        ale wielu absolwentów w taki sposób zaczyna karierę zawodową. W wielu miastach
        do urzędów docierają jakieś oferty pracy - nie jest tego wiele, ale jednak coś
        tam się pojawia. Moja żona była kierowana kilka razy do pracodawców i w końcu
        za pośrednictwem urzędu znalazła pracę. A wzywają Ciebie dlatego, że chcą
        sprawdzić, czy rzeczywiście jesteś bezrobotny. Może wcale nie jesteś i urząd
        niepotrzebnie odprowadza za Ciebie składki do ZUS. Jest to mechanizm, który
        pozwala w pewnym stopniu odsiać ludzi, którzy niepotrzebnie figurują w
        ewidencji bezrobotnych. Jeśli nie pracujesz, to chyba nie jest dla Ciebie
        obciążeniem konieczność odwiedzenia raz na miesiąc urzędu.
      • Gość: Aneciorka Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 00:16
        Ja też muszę stanąć w obronie. Wprawdzie pracy nie znalazłam ale zaproponowano
        mi kurs za który zapłaci Urząd ja sama nigdy nie mogłabym sobie na niego
        pozwolić
        • Gość: Anciorka Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.11.03, 00:17
          A poza tym to nie Urząd ma dzwonić do potencjalnego pracownika, po to wiszą
          oferty na tablicach żeby sobie samemu coś wybrać i zgłosić się do pośrednika
          100% daję że skierują cię na rozmowę
          • Gość: AgaM Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: 62.233.191.* 20.11.03, 01:33
            Aneciorka, częśc z tych ofert to fikcja, zresztą przyjrzałaś się, co to za
            oferty? Slusarz, kierowca TIRa, murarz. Marzę właśnie o takiej pracy ;>
            Ponieważ mam przedziwną sytuację, że mieszkam w Warszawie, ale z różnych
            wzglądów nie mogę być tu zameldowana, musiałam się zarejestrować w swoich
            rodzinnych stronach, 300 km od stolicy. Dzięki temu raz w miesiącu będę musiała
            poświęcić cały dzień i około 150 zł, żeby tam się dostać i potwierdzić swoją
            gotowość do pracy. Na moje pytanie, czy nie mogłabym rejestrować się w
            Warszawie i tam się "odhaczać" (mój mąż jest tu zameldowany i dziecko, mąż ma
            pracę, dziecko uczęszcza do przedszkola, a ja tutaj studiuję) panienka w
            okienku powiedziała, że niestety baaardzo jej przykro, ale nie. Ale, dodała
            zaraz rezolutnie, w Warszawie miałaby pani zasiłek przez pół roku, a tu będzie
            go pani odbierała przez rok. Fantastycznie.
            Zapytałam się także, co w przypadku, kiedy urząd zaproponuje jednak jakąś pracę
            (oczywiście na moim terenie - 300 km od Warszawy)? Podobno po dwóch odmowach
            zostanę na jakiś czas skreślona z listy bezrobotnych, czy wstrzymają zasiłek,
            jakoś tak. W każdym razie mało optymistycznie. Także w tej przezabawnej
            ankiecie tak wyśrubowałam wymagania, że chyba niczego mi nie zaproponują nie
            tylko przez ten rok, ale nawet przez najbliższe 50 lat. Wolę sobie sama szukać
            pracy.
            Dalej. Zauważyłam wielką kartkę z napisem: OFERTY WARSZAWA POKÓJ 5. Pobiegłam w
            swej naiwności licząc na jakiekolwiek oferty. Niestety, okazało się, że oferty
            Warszawa przyjdą jutro, czyli we wtorek, bo dzisiaj są jeszcze w Warszawie.
            OFERTY WARSZAWA to po prostu dodatek z GW wydawanej w poniedziałek w Warszawie.
            Upadłam na plecy z wrażenia.
            Nie tak sobie wyobrażałam funkcjonowanie urzędów pracy. One są pracy a nie
            bezrobocia. Więc proponuję przemianować ich nazwy na Urzędy Bezrobocia albo
            zmienić ich system działania. Bo doprawdy, myślę, że do tworzenia roczników
            statystycznych bezrobotnych i mówienia: nie ma, nie można, nie da rady, w
            przyszłym roku, wystarczy znaczniej mniej urzędników.

            Pozdrawiam serdecznie
            AgaM
            • maruda13 Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja 20.11.03, 08:31
              w moim mieście sytuacja z ofertami pracy wygląda następująco. Dzwoni do mnie
              znajomy z UP i informuje mnie że jest oferta pracy dla sprzedawcy, podaje mi
              adres i prosi o poinformowanie o wynik rozmowy. Informacja o stanowisku pracy
              pojawia się po ok. 2 tyg od mojej wizyty u zgłaszającego wolne stanowisko
              pracy. W tej sytuacji oszukane są 2 strony - pracodawca (może stąd później
              takie komentarze że z UP przychodzą sami nieudacznicy albo nikt się nie
              zgłasza) oraz pozostali bezrobotni (np. sprzedawczyni z doświadczeniem - pani
              zgłaszająca daną ofertę właśnie chciała taką osobę - dziewczynę która lubi taką
              pracę, która dobrze się w tym czuje i chce to robić jak najdłużej- a nie tylko
              chce zarobić sobie na studia). Była to najlepsza oferta pracy jaka trafiła się
              w UP.
      • Gość: anna Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja IP: *.lublin.mm.pl 20.11.03, 12:28
        dla mnie fikcja, chociaż zadzwonili do mnie z ofertą (w czwartm dniu
        mojego "bezrobocia", niestety pracodawca powiedział, że mam za dużą klasę do
        jego firmy - więc nic z tego nie wyszło) potem już nie dzwonili
        "wizyty" co miesiąc są też bez sensu - bo 100% ofert są dla murarzy, tynkarzy,
        kierowców, sprzedawców, krawcowych, masarzy itp.
        jak już człowiek znajdzie pracę - to urząd się pierwszy o tym dowie, z resztą
        masz obowiązek im o tym powiedzieć, bo jak ich nie poinformujesz w ciągu iluś
        tam dni to płacisz karę - więc przychodzenie co miesiąc jest bez sensu! są
        telefony, oni mają Cię w kompie więc jak przez telefon im powiesz o tym że już
        pracujesz to przecież nic się nie stanie, ewentualnie umówisz się na wizytę,
        żeby coś tam podpisać.
        Urząd pracy jest po to, żeby Cię poinformować o ofertach dla Ciebie! tak samo
        jak biura doradztwa personalnego- wyobrażacie sobie, że chodzicie do biur
        doradztwa personalnego co miesiąc - ich praca to informowanie Cię o ofertach
        dla Ciebie (takie mam odczucie)
        kursy - to już jest fikcja do potęgi - poza tym, że kursy sa organizowane (w
        moim miejskim urzędzie LUBELSKIM, podkreślam, to ze względu na to, ze Lublin
        małym miastem nie jest, a więc sądzę, że ma większe dotacje i więcej
        bezrobotnych) a kursy organizowana są 2 razy w roku - ja się nie załapałam w
        tym, ale żeby dostac się na kurs trzeba spełniać jakieś warunki, czyli np. na
        kurs księgowości (o którym myślałam) dostaną się bezrobotni ekonomiści albo
        prawnicy - a np. nie fizycy czy chemicy (a kursy mają nazwę
        przekwalifikujących - BZDURA!!!)
        z resztą poziom nauczania na tych kursach jest conajmniej śmieszny! kolega był
        na kursie KOMPUTEROWYM i przez 1/3 trwania tego kursu uczył się pisać na
        MASZYNIE
        te comiesięczne wizyty sa tylko po to, zeby zrobić sztuczny tłum i żeby
        usprawiedliwić istnienie takiego urzędu i zeby wzbudzić w bezrobotnych poczucie
        niższości - tak się poczułam jak poszłam zapytać czy są dla mnie jakieś oferty
        i młody koleś śmiał mi się w twarz mówiąc, że niestety nic nie ma dla mnie.
        A jeśli chodzi o płacenie ZUS`u to teraz PUP płaci ubezpieczenie tylko za tych,
        których rodzina nie może ubezpieczyć - mnie ubezpiecza mąż, jestem wpisana w
        jego książeczkę ubezpieczeniową...
        podsumowanie jest takie, że co miesiąc muszę chodzić na piechotę do urzędu
        pracy (bo nie stać mnie na bilety komunikacji miejskiej - a bezrobotnym od
        jakiegoś czasu nie przysługują bilety ulgowe) odczekać w kolejce na wpis i na
        podpisanie karteczki że nie mam dochodów, a potem znowu na piechotę do kasy,
        która niestety nie mieści się w PUP tylko w mieście i tam znowu czekać w
        kolejce (nie przesyłają mi na konto "kasy" - bo to przyjście raz na miesiąc to
        się nazywa aktywizacja bezrobotnych wg urzędniczek)
        FIKCJA po trzykroć FIKCJA
      • losiu4 Re: Urząd Pracy - Wielka Fikcja 20.11.03, 12:39
        Gość portalu: Szymon napisał(a):

        > Czy ktoś z forumowiczów otrzymał kiedykolwiek zakąś ofertę zatrudnienia z
        > Urzędu Pracy? Od marca byłem zarejestrowany jako bezrobotny (w Bydgoszczy).

        Osobiścxie nie, bo nigdy (na całe szczęście) nie byłem zarejestrowany. Słyszałem jedynie o ludziach którzy oferty czasem dostawali. Więskszosć oferet tyczyła
        staży. Kilka osób podjęło. Wśród nich znaleźli sie tacy, którzy potem tego żałowali.
        Co do Twojej opinii o przydatności tego urzędu i przerostach zatrudnienia (o niekompetencji nie wspominając) - zgadzam się z większością Twoich zarzutów, ze
        szczególnym uwzględnieniem prowadzonych tam szkoleń.

        Pozdrawiam

        Losiu

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka