kasjerka_1
10.03.09, 09:15
Wiem, że to co napisze, jest bardzo długie, ale proszę zapoznać się
z całą sytuacją i poradzić co w takiej sytuacji mogę zrobić?
Pracuję w markecie jako kasjerka. Market ten zatrudniał firmę
ochroniarską. Jednym z ochroniarzy był facet, który zastraszał inne
kasjerki. Każda miała być dla niego niezwykle uprzejma i robić co on
każe w innym przypadku straci pracę. Mowił to otwarcie. Moim zdaniem
to mobbing. Cały market huczał, że to kawał gnojka ale dyrekcja
nigdy z tym nic nie zrobiła.
Ja niestety jestem osobą, która nie da się zastraszyć. Facet chodził
za mną - jak cien!, dogadywał, kiedy akurat czytałam gazetę wyrywał
mi ją, bo on też ma ochotę akurat czytać. Cham i tyle.
Miałam go serdecznie dość. Przestałam tolerować. Dla mnie nie
istniał. Popełniłam błąd. On tego nie toleruje. Jest młodszy ode
mnie, oczekiwał że będę się mu kłaniać.
Ochrona dostaje premię w wysokości 500 zl za złapanie pracownika na
kradzieży. Udało mu się wrobić parę osób w kradzież ( podłożył
drobny towar w czasie kontroli osobistej). Osoby te traciły pracę
dyscyplinarnie.
W podobny sposob chciał mnie urządzić. Mnie i moją matkę. Moja matka
jako klientka kupowała towar. U mnie. Uznał, że nie skasowałam jej
pewnego dość drogiego towaru. Czyli ukradła a ja w tym
wspołuczestniczyłam.
Jeszcze tego samego dnia - o czym ja nie wiedziałam - rozpuścił
plotkę o rzekomej kradzieży i że wylecę z pracy. W tym wszystkim
dowiedziałam sie parę dni później, kiedy przyszłam do pracy.
Podczas rozmowy z dyrektorem powiedziałam co danego dnia moja matka
kupowała. Odnalazłam kopię paragonu. Oryginał na szczęscia miała
również moja matka. Zostałam oczyszczona z zarzutów. Nie zostałam
zwolniona z pracy.
Kiedy dyrektor poinformował ochroniarza, że towar ktorego rzekomo
nie skasowałam jest na paragonie(!!!), ten się wściekł i wychodząc
powiedział, że on JEST PEWNY ŻE I TAK TO ZROBIŁAM.
Chory człowiek! Żądałam przeprosin z jego strony, ponieważ takimi
pomówieniami szarga mi opinię. Powiedział, że nie ma obowiązku.
Cale zdarzenie miało miejsce prawie 2 miesiące temu.
Jakiś czas temu przyszedł do marketu jako klient. Mimo, że mogl iśc
do innej wolnej kasy, przyszedł do mnie.
U mnie wzięły górę emocje. Niestety. Dla mnie obsługa tego
człowieka, po tym co mi zrobił, byłaby poniżająca!!!
Powiedziałam, że go nie obsłuże i niech zrobi to inna kasjerka.
Śmiał mi się bezczelnie w twarz, zaczął krzyczeć w obecnosci innych
klientow że jako klient żada aby ja to zrobiła.
Powiedziałam, że wolę stracić pracę ale nie obsłuze go nigdy.
Powiedział, że mi to załatwi!!!
Podczas tego zdarzenia od początku nagrywał mnie na telefon
komórkowy!
__________
Co mogę zrobić w takiej sytuacji??? Dla mnie ten facet to zero! i
nie obsłuze go nigdy za to co mi zrobił!
Ja juz nie mam sił. Jestem pewna, ze znowu przyjdzie. Mam się godzić
na mobbing z jego strony??