Dodaj do ulubionych

Powrót prezia.

13.08.05, 09:11
Po powrocie z intensywnego urlopu (jaka zmęczona twarz, czyżby kolejny "cug")
prezio ostro zabrał się do pracy. Na początek wykonał telefon do Wowki.
Ależ mu nagadał. Aż się malczik ze szlochem skrył za plecami kolegów kagebistów.
Obserwuj wątek
    • jul.s Re: Powrót prezia. 16.08.05, 09:17

      ...falowanie i spadanie
      falowanie i spadanie
      narkotyczny stan
      ściana przy scianie
    • malowana Re: Powrót prezia. 16.08.05, 18:40
      Był to ulubiony zwód Wowki, lecz nowemu preziowi jeszcze nie znany.
      Szlochem zagłuszał przecież szczęk przeładowywania makarowa.
      Koniec lufy umieścił szybko w ustach lejtnant Swietłany Woroszyłowej.
      Jeszcze o tym nie wiedziała, że w tym momencie przestała być jego drugą.
      • jul.s Re: Powrót prezia. 17.08.05, 08:08

        ......Komisarz z Wowką wyszli na dwór – był piękny słoneczny zimowy poranek
        - Co sądzisz o wielkości naszej ojczyzny zapytał Komisarz ?
        Wowka odwrócił się , pogmerał w spodniach i..... zaczął sikać !
        ,,Nie ,nie ! - On nie sikał, On pięknie kaligrafował zółto- złotymi zgłoskami
        na pięknej połyskującej srebrem powierzchni sniegu jakiś napis :..
        ... CHWAŁA WIELKIEMU LENINO.v.... i tu zabrakło Wowce ... był
        skonsternowany ..-trzeba było wypić jeszcze jedną szklankę herbaty ....
        tyle razy ćwiczył „kaligrafowanie” ..miał naukowo wyliczony współczynik „S” -
        długość linii / ilości szklanek herbaty ..w najważniejszej chwili .. -nauka
        go zawiodła .
        - ale nie tylko Wowka był w rozterce ..Komisarz też nie wiedział co
        zrobić ...jak zakwalifikować czyn Wowki .. widział artyzm i oddanie
        Ojczyznie ...

        cdn..
        • yapkovitz Re: Powrót prezia. 17.08.05, 09:10
          Tamara wychylila juz setna cwierc kwasu chlebowego i zagryzla wedzona slonina.
          -Wowka, Wowka moj mily - slozy pociekly z jej oczodolow, wykonaly cudny slalom
          po brudnych polikach i spadly na klepisko. Tamara smetnie grala na balalajce i
          pod zasmarkanym nosem spiewala rzewne dumki, o swej milosci do Wowki.
          Wowka jest juz wielki pan, nosi skorzany plaszcz, pas , czapke i buty, oj
          wielki pan. Czy pamieta jak mnie chedozyl na piecu babuszki Olgi Iwanowiczowej
          Pietrownej. Takie i inne myslo kolataly sie w glowie Tamry.
          • malowana Re: Powrót prezia. 17.08.05, 15:12
            I pewno dlugo jeszcze nie mogłaby dojść do siebie, gdyby nie fotografia. Tę
            fotku zrobili podczas letniej kanikuły w Odessie. A może jednak w Baku...
            Sama dokładnie nie pamiętała. Lato było upalne, a krymska samogonka siała
            spustoszenie w mózgu i resztkach wątroby większe niż coraz bardziej uciążliwa
            choroba popromienna wywołana chyba przez piec babuszki Pietrownej.
            Na fotografi był on - jej luby. Wowka. Taki piękny, młody...

            • malowana Re: Powrót prezia. 17.08.05, 16:06
              - No tak. Fotografia zrobiona była przecież zaraz po ślubie - przypomniała
              sobie. Bo to mniej więcej wtedy Wowka zaślubił bolszewizm i związał się
              stosunkowo szybko ze sprawą rewolucji.
              Wszelkie uczucia prywatne odgrywały drugorzędną rolę w porównaniu z dobrem
              ludzkości, które mógł zapewnić marksizm-leninizm.
              A ona, Tamara, skromna konsomołka...
              Cóż, że kobiety lekkich obyczajów były równie niewygodne ideologicznie jak
              kułacy i ziemianie. Przecież tyle ich łączyło...
              • jul.s Re: Powrót prezia. 18.08.05, 10:21

                ..no tak -co ,tu dużo rozmyślać - z rozrzewnieniem wspminał spotkania ojcem
                chrzestnym mafii odeskiej - to był człowiek - tylko Dzierzyński mu dorównywał
                ..a te dziewczynki które rezydowały pod Operą - teraz musi się kryć z tymi
                spotkaniami - ale ciągnie wilka do lasu ......a najlepsze dziewczynki wybiera
                zawsze Komisarz
                • malowana Re: Powrót prezia. 22.08.05, 21:05
                  - Imperializm upaja się kultem dolara, który wciąż toczy się w dół, a zwykłym
                  człowiekiem z ulicy pogardza - zwykł mawiać Komisarz, kiedy to wybierał
                  towarzyszki do nocnej narady. Wowka wiedział wtedy, że i jemu tez coś "kapnie",
                  jeżeli tylko odrobinę powazelinuje. No bo Tamarą był już znudzony. Znudzony
                  tak, jak można znudzonym być ciągłym przepijaniem kwasem chlebowym dopiero co
                  omaszczonych kartofli. Dziewczynki Prezia, to co innego... Chociaż zimne i
                  drogie, to zawsze ładnne i wymyte. Wowka słyszał od kogoś, jak potrafią gasić
                  rozbudzone rzadze.
                  - Coś... jak Coca-Cola! - wrzasnął i zdębiał. Takie słowa w ustach kagebisty
                  mogły oznaczać poważne kłopoty. Gostinica na Łubiance pękała przecież w szwach
                  od podobnych podpalaczy świata.
                  - Kola? Co z nim, starym drugiem moim? - zapytał Komisarz.

                  • jul.s Re: Powrót prezia. 24.08.05, 16:24
                    ... pytanie o Kolę zamurowało Wowkę , czujny młody entuzjasta nauk leninowskich
                    od razu wyczuł podstęp .Dowiedzial się wczesniej ze jego dawny druch z czasów
                    mafii przestał interesować się rozbojami w ramach organizacji komunistycznych i
                    odpłynął ,. odpłynął z Odessy jakimś statkiem pod banderą grecką .
                    ...KGB - GPU wiedziało o wszystkim ....

                    -Komisarzu .-Kola , tak przypuszczam że mówi pan o Koli Edmundowiczu - nie
                    widziałem sie z nim od trzech lat gdy działaliśmy z młodymi w sowchozach .

                    ..jabłoko , jabłoko gdzie ty kaczeszsa
                    papadiosz w GPU nie warotiszsa

                    .....zanucił w myślach komisarz ...
                    • malowana Re: Powrót prezia. 25.08.05, 12:45
                      Wowce spadł kamień z serca. Po kilku latach pomieszkiwania w pałacu
                      namiestnikowskim znał zwyczaje prezia. Czasem nawet wydawało mu się, że po
                      kilkudniowym "nafcianym ciągu" pierwszego - potrafi czytać w jego myślach. A
                      przecież tylko włos dzielił go od dalekiej wyprawy do Moskwy. Wyprawy z której
                      nie wracał prawie nikt. Cóż, że ze względu na nienaganną dotąd służbę
                      pozwolonoby mu się spakować. Koli Edmundowiczowi pozwolono zabrać ze sobą nawet
                      wysłużony patefon, ale nie dano już zgody nawet na jedną płytę z uwielbianą
                      przez samego prazia Edytą Dżipsijewną Gorniakov.
                      Cisza trwała już zbyt długo. Posłuchujący tę rozmowę "operacyjni" mogliby
                      pomyśleć, że zaniedbuje obowiązki.
                      - Posliednaja? - zapytał Wowka otwierając kolejną butelkę Stolicznajej.
                      - A, dawaj! Tylko przygotuj wcześnij transport - wybełkotał prezio.
                      Wowka chwycił za telefon i poprosił o połączenie z garażem.
                      - Za poł czasa wyjeżajem, Griszka! Pierwszy jedzie dziś tak, jak lubi
                      najbardziej! Wyściel ładnie bagażnik! Bystriej!
                      Odłożył słuchawkę, nalał szklankę zimnej wódki i podał preziowi.
                      • malowana Re: Powrót prezia. 31.08.05, 19:57
                        Droga do Białowieży dłużyła się... Na ostatnim postoju prezio kazał wyrzucić z
                        limuzyny wszystkie "solistki operowe", przesiadł się z bagażnika na tylną
                        kanapę swojej służbowej czarnej wołgi i zasnął. Wowka zają miejsce obok Griszy-
                        szofera. Tym razem przeszkadzało mu chrapanie prezia i dźwięk stukających o
                        siebie nie do końca opróżnionych butelek. Po raz pierwszy otrzymał tak ważne
                        zadanie na odcinku walki z imperializmem. Skupiony skrobał coś w kajecie. Miało
                        to być krótkie przemówienie Pierwszego na wiecu przedwyborczym tow. Cimoszenki.
                        - Nu, szto tak... niczewo nie gawarisz, nie pijesz... Wowka! Piwo budziesz?
                        przerwał ciszę zdziwiony już tym wszystkim szofer Grisza. Po raz pierwszy
                        widział takiego zapraowanego "zawszelesera" Wowkę.
                        - Piwo pić budiem jutro. Na kaca. A teraz napiję się jeszcze trochę wódki, a ty
                        słuszaj - rzekł kreśląc ostatnie litery tekstu przemówienia. Odłożył ołówek. Z
                        przyłożonej do ust butelki pociągnął dwa duże łyki. Dołożył jeszcze jeden mały
                        łyczek i zaczął głośno czytać.
                        - Wspierałem wszystkich kolegów Wołodi: Leszka, Czeslawa, Wojtka w ich
                        wysiłkach budowania kraju-raju. Razem wprowadziliśmy nasz kraj do Związku
                        Socjalistycznych Republik Europejskich. Na froncie domowym bez ustanku tępię
                        prawicowych oszołomów z pis, piętnuję totalitarnych warchołów z lpr'u. Idąc
                        ręka pod rękę z ruskimi przyjaciółmi nigdy nie ustanę w walce o lepsze jutro!
                        Niech żyje tow. Cimoszenko! Nasz ukochany wódz: Prezio Drugi! Tuwarzysze! Boli
                        nas i uwiera świadomość cierpień tow. Cimoszenki. Został on siłą zmuszony do
                        odstąpienia od swych lewicowych ideałów. Najpierw przez 20 lat wzmacniał
                        socjalizm, wspierając państwową własność środków produkcji aby później doradzać
                        przy prywatyzacji. Okoliczności zmusiły go również do niecnego
                        kapitalistycznego występku kupowania akcji. Tuwarzysze! Wiemy, że wszyscy
                        jesteście w podobnej sytuacji. Los zmusił was do kupowania domów, mieszkań,
                        akcji, biżuterii, samochodów, zasiadania w radach nadzorczych państwowych i
                        prywatnych spółek, kupowania gruntów pod budowę supermarketów i autostrad,
                        inwestowania w stadniny i fabryki. Tak dalej być nie może! Tuwarzysze!
                        Najwyższy czas powrócić do źródeł. Zacznijmy od nacjonalizacji waszych
                        majątków. Wy którzy opowiadacie się za socjalizmem, pora abyście poparli moje
                        słowa czynami. Apelujemy! Przekażcie dobrowolnie swoje majątki na rzecz
                        Państwa. Nie zwlekajcie!
                        - Rzeczą członka jest błądzić! - usłyszeli głos dochodzący z tylnej kanapy
                        służbowej wołgi. To słodkie usta Pierwszego budzącego się właśnie z głębokiego
                        snu wypowiedziały tę oto złotą myśl.
                        • malowana Re: Powrót prezia. 16.09.05, 01:30
                          I oto niespodziewanie dla Pierwszego i całej Ordynackoj, wszystkich ich spotkał
                          ogromny zawód. Typer na zastępcę okazał się za miętki. Jakasz szkoda... A taki
                          był ładny...
                          Podsumujmy działalność Cimoszki - Maklera Wszystkich Polaków; na razie wiemy,
                          że:
                          1. Miał akcje Orlenu, ale ich nie miał, bo były córki
                          2. Kupił je w ofercie pierwotnej, ale ponieważ nie mógł tego zrobić to kupił je
                          na rynku wtórnym
                          3. Miał na to pieniądze, ale ponieważ ich nie miał to brał kredyt, (bo jak
                          wiemy ubogi jest)
                          4. Sprzedał je w styczniu 2002 ale ponieważ chciał w grudniu 2001 to tak
                          naprawdę sprzedał je w grudniu
                          5. W deklaracje ich nie wpisał, bo wypełniał ja wg stanu na kwiecień, (a jak
                          wiemy sprzedał je w styczniu, czyli w grudniu).
                          6. Kiedy pisał o akcjach Agory to wydawało mu się ze jest rok 2001 i już miał
                          skrobnąć o Orlenie, kiedy przypomniał sobie, że jest rok 2002
                          7. Zrobił korektę swojej deklaracji z tym ze niczego nie poprawiał, bo pytania
                          były niestosowne
                          8. Zatrudnił wariatkę jako asystentkę i dał jej do wypełnienia swoje
                          deklaracje, ale nie dał ich, bo to wariatka
                          9. Deklaracje wszystkie są, ale oczywiście niektórych nie ma, bo w styczniu
                          znaleziono je w domu wariatki
                          10. Pozostawiał wzory swych podpisów w jakichś komitetach (na wszelki wypadek
                          jakby ktoś chciał mieć upoważnienie ministra SZ)
                          11. Podpisy są jego, ale on ich nie składał. Składała je pieczątka z komitetu
                          12. Pieczątka była, ale się zmyła i nie wiadomo gdzie jest (ostatni raz
                          widziano ja w plecaczku)
                          13. Pełnomocnictwa okazały się oryginalnie sfałszowanymi kopiami
                          Wszystko to w przypadku kgiebisty, który całe życie siedział w PZPR i SLD, i
                          jednocześnie jest ponadpartyjny, wycofał się z polityki, ale był marszałkiem i
                          chciał być prezydentem...
    • chamir Re: Powrót prezia. 25.08.05, 14:17
      Facet - nie wiem kim jesteś, ale piszesz zajebiście. Byłby z tego fajny blog.
      • jul.s Re: Powrót prezia. 01.09.05, 11:25

        ......wiadomości rozchodzą się szybko Kulka i Prokomski spotkali się
        niezwłocznie..

        -Co ten Cimoszko pier.....li- powiedział zdumiony Kulka - tyle szmalu wysłane
        do Szwajcarii - odchodzi z pola i coś mu się miesza - za bardzo skumplował się
        z Lechem ,obściskuja sie teraz przy kazdej okazji - może przykażdym uscisku
        Lechu wstrzykuje mu marksiźninę /szczepionka wymyślona przez francuskich
        farmaceutów w 2002 roku ,prace rozpoczęły się w 1968r/

        -Spoko Kulka -rzekł tenisista Prokomski - wytrzeźwieje pogadamy ,a na początek
        dzisiaj nie dam mu już wygrać - dotanie w dupę , dam mu tyko trzy ,cztery gemy

        ........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka