ewoluta
25.04.06, 23:07
Dziś po raz pierwszy od bardzo dawna nie miałam gdzie stanąć na parkingu pod
domem.
W końcu po usilnych manewrach wcisnęłam gdzieś moje (skądinąd) małe auto.
Zdziwiona rozejrzałam się i...
Okazało się, że miejsca jest dużo tylko jest źle wykorzystane. Na parkingu
przeznaczonym na 28 aut stało 19 i nic więcej nie dało się postawić!
Wyglądam teraz na parking. Prawie co _drugi_ samochód zajmuje miejsce na 1,5!
Rekordzista (białym fordem kombi ) zajmuje _trzy_ miejsca! (drugie równie
duże kombi stoi elegancko przytulone do słupa obok i zajmuje jedno miejsce,
więc widać że się da przy odrobinie wyobraźni).
Zastanawiam się, czy naprawdę tak wiele kosztuje ta _odrobina_ pomyślunku i
empatii dla sąsiada. Czy tak trudno wysiąść pozostawiając sobie na otwarcie
drzwi nieco mniej niż 1,5 metra?