makare1 05.03.07, 22:32 Ctenanthe usychają końcówki liści. Co może być tego przyczyną? Pomóżcie, bo już raz biedaczka była uratowana przez mojego męża i teraz on będzie najbardziej biadolił nad stratą(więź emocjonalna czy co;). Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
usianka Re: Ctenanthe 06.03.07, 07:49 U mnie od polowy zimy to samo dzieje sie z maranta i calatheą - to rosliny spokrewnione, mają chyba identyczne wymagania. Obstawiam troche przesuszone korzenie i zbyt suche powietrze. Odpowiedz Link
lustroo Re: Ctenanthe 06.03.07, 07:50 Jeśli usychają końcówki liści czegokolwiek przeważnie świadczy to o małej wilgotności powietrza. Teraz w okresie grzejnikowym powietrze jest suche. Poczytaj o tym kwiatku, może lubi spryskiwanie. Odpowiedz Link
makare1 Re: Ctenanthe 06.03.07, 18:00 Kwiatek dopiero od 4 tygodni jest w mieszkaniu ogrzewanym do 21-22 st C. Wcześniej stał w domu na wsi, gdzie przez okres zimy jest stała temp ok. 9 st C i tam mu się przytrafiło usychanie końcówek (zabrany jest na kurację, ale choroba postępuje dalej-nowe liście-i obawiam się, że pacjet zemrze...) Odpowiedz Link
donata48 Re: Ctenanthe 08.05.07, 15:12 Chciałam się zapytać co się dzieję jak pod liśćmi ma takie kropeczki wygląda to jak mszyca coś w tym sęsie Odpowiedz Link
dom_klary Re: Ctenanthe 08.05.07, 16:25 Jest to roślinka dosyć trudna w uprawie, ale nie załamuj się.Prawdopodobnie po stanowiła sobie pochorować.Raczej to nie jest usychanie,a chęć dopieszczenia.Wzbogać ją odżywkami i daj trochę świeżego powietrza.Z tego co wiem powinna stać w mało nasłonecznionym miejscu, i być podlewana wapienną wodą. Odpowiedz Link
dom_klary Re: Ctenanthe 08.05.07, 16:35 Zapomniałam napisać, że optymalna temperatura dla tej roślinki to nie mniej niż 16 stopni-może zaszkodziło jej niedogrzanie.Pochodzi przecież z tropików,a spróbuj takie odszukać podczas naszych nawet najcieplejszych zim.Pozdrawiam. Odpowiedz Link
makare1 Re: Ctenanthe 08.05.07, 16:44 Niestety nadal to samo. Przesadziłam ją w większą doniczkę, nawiozłam. Codziennie podlewam i nadal to samo. Puszcza nowe liśćie i nowe pędy i po kilku dniach pojawiają się żółtawe plamki na końcach liści, a potem usychają. Co dziwne w takim stanie (z przyschniętymi końcówkami)listki mają się świetnie, nie ma postępu procesu destrukcji, nie opadają... Można powiedzieć "wyjątkowa niewdzięcznica", fikus po podobnych zabiegach wypuścił z 10 pędów, a kroton nawet zakwitł Odpowiedz Link