karola30
03.11.02, 08:09
Witajcie.niestety, gryzie mnie sytuacja pomiędzy mną a teściowa.
Na początku(jesteśmy 8 lat po ślubie)było b. miła, serdeczna. Mieszkamy w
jednej kamienicy, bo tam dostał mieszkanie lokatorskie mój mąż.
Potem po urodzeniu 1 dziecka zaczęła przychodzić codziennie po kilka razy i
oboje jej powiedzieliśmy,że to źle wpływa na naszą rodzinę.Przystopowała i
chwała jej za to.
Na przestrzeni lat obserwuję coraz większe sformalizowanie naszych
stosunków:ona do nas przychodzi b. rzadka, ja do niej raz na kilka tygodni,
ale częściej wysyłam do niej dzieci(2), które ona b. kocha(co kilka dni). jak
jesteśmy razem to mówi tylko do dzieci, mimo,że staram się nawiązać
rozmowę.Porzuciłabym sprawę, ale czuję że ona tego nie olewa tylko nie wie
jak się w tym odnaleźć, obie czujemy się dziwacznie.
Myślę, że ona czuje się przez nas skrzywdzona,że nie pozwoliliśmy jej tak
często pzzychodzić, a ona lubi latami pławić się w takich żalach.
Wtedy byłam młoda i czułam że musimy coś zrobić.Może przesadziliśmy?
Ale źle mi z tym, bo ja jej również nie cierpię(jak i ona mnie), to jest
jakiś blok który ogranicza mnie i mój rozwój. Chciałabym ją polubić, albo
chociaż czuć się dobrze w jej towarzystwie.
Nie wiecie jak to zrobić?