jeszcze o teściowej

03.11.02, 08:09
Witajcie.niestety, gryzie mnie sytuacja pomiędzy mną a teściowa.
Na początku(jesteśmy 8 lat po ślubie)było b. miła, serdeczna. Mieszkamy w
jednej kamienicy, bo tam dostał mieszkanie lokatorskie mój mąż.
Potem po urodzeniu 1 dziecka zaczęła przychodzić codziennie po kilka razy i
oboje jej powiedzieliśmy,że to źle wpływa na naszą rodzinę.Przystopowała i
chwała jej za to.
Na przestrzeni lat obserwuję coraz większe sformalizowanie naszych
stosunków:ona do nas przychodzi b. rzadka, ja do niej raz na kilka tygodni,
ale częściej wysyłam do niej dzieci(2), które ona b. kocha(co kilka dni). jak
jesteśmy razem to mówi tylko do dzieci, mimo,że staram się nawiązać
rozmowę.Porzuciłabym sprawę, ale czuję że ona tego nie olewa tylko nie wie
jak się w tym odnaleźć, obie czujemy się dziwacznie.
Myślę, że ona czuje się przez nas skrzywdzona,że nie pozwoliliśmy jej tak
często pzzychodzić, a ona lubi latami pławić się w takich żalach.
Wtedy byłam młoda i czułam że musimy coś zrobić.Może przesadziliśmy?
Ale źle mi z tym, bo ja jej również nie cierpię(jak i ona mnie), to jest
jakiś blok który ogranicza mnie i mój rozwój. Chciałabym ją polubić, albo
chociaż czuć się dobrze w jej towarzystwie.
Nie wiecie jak to zrobić?
    • forward Re: jeszcze o teściowej 03.11.02, 09:59
      Dobrze zrobiłaś, nie obwiniaj się za to że chcesz być dorosła i sama decydować
      o własnej rodzinie.Musicie być samodzielni w życiu. Razem z mężem tworzycie
      własną rodzinę i to o niej decydujecie bez teściów. Nienormalne w Polsce jest
      to że młodzi trzymają się tak blisko i tak długo rodziców. Wiesz na moim
      osiedlu w mieszkaniach typu M-3 to jakieś 40 m2 mieszka matka, ojciec ich
      syn/córka z żoną/mężem i jednym lub dwójką dzieci. To jest chore i takie
      polskie mieszkać przez ścianę z teściami. Dlaczego tak jest?, wiadomo brak
      pracy, drogie mieszkania i stąd wieczne kłótnie i brak samodzielności młodych.
      Jak patrzę na takie małżeństwa to utwierdzam się w przekonaniu żeby nigdy nie
      zakładać rodziny, nie chcę żyć kątam u starych z żoną i dzieckiem. Ja z góry
      dziękuję za takie życie, nie skorzystam.


      Forward
    • kora3 Re: jeszcze o teściowej 03.11.02, 10:33
      karola30 napisała:
      Witaj Karolu :)
      Twoja sytuacja jest dość trudna i nie zazdroszczę Ci jej.
      Ale nie obwiniaj się za to co stało sie 8 lat temu. Wtedy tak myślałaś i tak
      zdecydowałaś. Chcieliście bnacieszyć się swoją "młodą" rodziną i dzieckiem i to
      całkiem normalne. Czasem nasze wcześniejsze decyzje wydają nam się nie
      najlepsze z perspektywy czasu, ale WTEDY kiedy tak postępujemy chcemy przecież
      jak najlepiej.
      > Potem po urodzeniu 1 dziecka zaczęła przychodzić codziennie po kilka razy i
      > oboje jej powiedzieliśmy,że to źle wpływa na naszą rodzinę.Przystopowała i
      > chwała jej za to.
      No cóż..nikt chyba nie poczułby sie dobrze usłyzsawszy, zę jest intruzem. Moze
      słowa były za ostre? Moze Tesciowa Was nie do końca zrozumiała.
      Przyjęła postawę "Skoro mnie nie chcecie - nie narzucam się" ...Chyba nie jest
      Jej z tym dobrze, ale raczej nie zmieni tego dopóki nie przestanie czuć sie
      pokrzywdzona, a już na pewno nie wykona kroku pierwsza.
      > Ale źle mi z tym, bo ja jej również nie cierpię(jak i ona mnie), to jest
      > jakiś blok który ogranicza mnie i mój rozwój. Chciałabym ją polubić, albo
      > chociaż czuć się dobrze w jej towarzystwie.
      > Nie wiecie jak to zrobić?
      Wiesz...dla mnie to nieco dziwne...Nie da się kogoś polubić na siłę...Jakoś
      podskórnie sie jednak wyczuwa niechęć.
      Nie napisałaś czemu Tesciowej nie cierpisz...no bo chyba nie tylko dlatego, ze
      8 lat temu odwiedzała Was za czesto...Zdaje mi sie, ze moze masz trochę wyrzuty
      sumienia z powodu tamtej sytuacji.
      O ile naprawdę zależy Ci bardzo na ociepleniu stosunków to po prostu skorzystaj
      z okazji, gdy Tesciowa odwiedzi wnuki i spokojnie przy kawce wytłumacz,
      dlaczego wtedy tak postąpiliście. Ale uczyń to bez wzajemnego wywlekanai
      starych żalów i krzywd...o9t po prostu powiedz i już ...
      Nie obiecuj sobie zbyt wiele. Wasze relacje są chłodne i nie od razu powstanie
      zażyłość (na której chgyba nawet nie bardzo Ci zależy, bo jak wspomniałaś
      darzycie sie obie nawzajem niechęcią).
      Pamiętaj - człowiek ma prawo kogoś nie lubić - nawet jeśli to Matka Męża...
      nie mamy obowiązku ściskać z miłości każdego.
      Pomyśl o rozmowie z Tesciową i przestań sie zadreczać.
      Pozdrawiam
      Korka
    • Gość: Magdalena Re: jeszcze o teściowej IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.11.02, 16:30
      No to jak twoja tesciowa byla dla ciebie mila i serdeczna to na jakiego grzyba
      tak ja podle potraktowalas i zrazilas do siebie? Nie twierdze ze tesciowa
      powinna u was siedziec dniami i nocami, ale wydaje mi sie ze to ty
      przesadzilas tak reagujac i to ostro a dzisiaj tego zalujesz, tylko niestety
      pewnych slow i czynow nie mozna juz cofnac . One zapadaja gleboko w serce i
      takich ran nie da sie nigdy juz pozbyc. Przeciez jesli przeszkadzalo ci ze
      mieszkasz tak blisko tesciowej moglas sie wyprowadzic, zamienic mieszkanie
      itp. Trzeba bylo taktownie i w naturalny sposob zmniejszyc czestotliwosc
      kontaktow. Wyobraz sobie ze ty jestes na jej miejscu. To po prostu niezdrowe
      ze wasze kontakty sa tak rzadkie jesli mieszkacie tak blisko. Mysle ze myslisz
      o tej sprawie nie dlatego ze masz wyrzuty sumienia ale ze wzgledu na siebie
      sama, bo dzis ta twoja ostrosc i nietolerancja w stosunku do matki twego meza
      odbija sie negatywnie na tobie. Byc moze ze jest to przyczyna niejednego
      konfliktu z twoim mezem, ktory ma rowniez zal do ciebie, ze to co moglo byc
      tak fajne zniszczylas w jednym momencie.
      • Gość: dodo Re: jeszcze o teściowej IP: *.sympatico.ca 03.11.02, 17:25
        bo zniszczyc cokolwiek mozna w sekunde, buduje sie lub
        naprawia - latami. i to jest jakas nauczka, lekcja dla
        ciebie i pewnie dla twoich dzieci jesli bedziesz chciala
        i umiala im to przekazac.
        teraz pozostaje ci metoda drobnych kroczkow, ponownego
        "oswajania" tesciowej - gdy przyjdzie do dzieci moze sie
        przeciez zdarzyc, ze beda mialy lekce do skonczenia - to
        twoje 10 minut sam-na-sam , twoja drobna pierwsza szansa.
        ida swieta - to zawsze dobry moment na wspolne planowanie
        czegos, szukanie chocby prezentow dla dzieci czy twojego
        meza, rozmowa o jadlospisie czy kto ma przyjsc w gosci.
        nic nie jest nigdy stracone na zawsze dopoki choc troche
        nam sie chce... a skoro tobie sie chce, to jeszcze
        przyjdzie dzien, gdy sie lepiej porozumiecie. jest pewnie
        o co walczyc, bo to moze byc bardzo wartosciowe
        doswiadczenie dla calej twojej rodziny a zwlaszcza dzieci.
    • Gość: Maryla Re: jeszcze o teściowej IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 03.11.02, 17:37
      Uciekać od mamy i tesciowej i to od pierwszego dnia.Wtedy rzadko
      widywana mamusia i teściowa sa idealne,poprostu nie widza naszych
      błedów,nie pouczają , bo sie ciesza ze nareszcie zobaczyly
      dzieci.Innego wyjscia nie ma.Niedlugo i my bedziemy tesciami(a czy
      jestesmy potworami?) i oby trzymajacymi sie jak najdalej od
      dzieci.Czego sobie i Wam życzę :-)
      • kamfora Re: jeszcze o teściowej 03.11.02, 17:56
        Gość portalu: Maryla napisał(a):

        > Uciekać od mamy i tesciowej i to od pierwszego dnia.Wtedy rzadko
        > widywana mamusia i teściowa sa idealne,poprostu nie widza naszych
        > błedów,nie pouczają , bo sie ciesza ze nareszcie zobaczyly
        > dzieci.Innego wyjscia nie ma.Niedlugo i my bedziemy tesciami(a czy
        > jestesmy potworami?) i oby trzymajacymi sie jak najdalej od
        > dzieci.Czego sobie i Wam życzę :-)

        Etam. Człowiek powinien żyć z bliskimi ludźmi wokół,
        a nie wśród obcych.
        Nic dobrego taka odległość - przed sobą samym nie ma ucieczki.
        Przecięcie pępowiny nie polega na wyjechaniu za morze.
        • malwinamalwina Re: jeszcze o teściowej 03.11.02, 18:10
          nooooo, tak....
          zamyslona Malwina
        • Gość: Maryla Re: jeszcze o teściowej IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 03.11.02, 18:18
          nie zabraniam kontaktow :-), ale odległość to zdrowe lekarstwo,nie
          trzeba za morze ,wystarczy dwie dzielnice dalej(wiem ,ze to w obecnych
          czasach trudne).Przrobiłam ten temat , to daje efekt , a równiez nas
          usamodzielnia,musimy liczyc na siebie.Równiez uwazam ze trzeba zyc wsród
          ludzi.
        • Gość: baccar Re: jeszcze o teściowej IP: 213.231.15.* 08.11.02, 13:48
          Akurat tak sie składa, że dla niektórych bliżsi są ich znajomi i poznani
          przyjaciele niż ci z urodzenia a więc rodzice, bracia itd, a życie "na kupie" z
          kimkolwiek dalszym niż moja żona i dzieci byłoby dlka mnie trujące.
    • karola30 Re: jeszcze o teściowej 04.11.02, 07:08
      CZeść.dzięki za rady. Wiecie, to naprawdę b. ciekawe. byłam pewna, że
      orzekniecie,że dobrze zrobiłam(niektórzy tak zrobili) a większośc z Was sądzi,
      że to był błąd, że łatwo niszczyć itd.
      No tak, a nie sądzicie że 55l. osoba powinna mieć dość rozumu,żeby nie
      odwiedzać synowej dopiero się uczącej bycia mama po 5 razy dziennie?
      Tak czy inaczej, nie o to chodzi.Jeśli tyle Was twierdzi, że przesadziłam, to
      coś musi być na rzeczy. Zobaczymy, może metoda drobnych kroczków pomoże mi
      poukładać też w sobie to wszystko, bo o to mi głównie
      chodzi.Pozdrawiam.Karolina.
      Ps.magdaleno, nie twierdziłam, że nie dogadujemy się z mężem, na szczęście to
      nieprawda. W ogóle jak na poradę internetową, gdzie wielu rzeczy nie wiesz
      trochę przesadziłaś z autorytarnym sądem.Pa.
      • Gość: miaukot Re: jeszcze o teściowej IP: 157.25.47.* 04.11.02, 09:59
        karola30 napisała:

        > No tak, a nie sądzicie że 55l. osoba powinna mieć dość rozumu,żeby nie
        > odwiedzać synowej dopiero się uczącej bycia mama po 5 razy dziennie?

        Weź jeszcze pod uwagę, że w stadach ludzkich starsze kobiety, które już "bycie
        mamą" przerabiały, mogą z tymi dopiero "uczącymi się" podzielić się
        doświadczeniem, co często jest sporo warte. Może też Twoja Teściowa pamiętała,
        jaki to trudny był dla niej okres i chciała ci ulżyć, po prostu. Młodszym
        czasem się wydaje, że wiedza starszych jest przedpotopowa i nie ma żadnego
        odniesienia do ich sytuacji. Co nie jest prawdą. A poza tym uczymy się także
        przez "opozycję" do przekazywanej nam wiedzy.
        Pozdrawiam
        miau
        • Gość: młoda żona Re: jeszcze o teściowej IP: *.agros.com.pl 04.11.02, 11:00
          Ja jestem za mieszkaniem w odleglosci przyzwoitej. Moi rodzice byli bardzo
          surowi, jestem z nimi mocno zwiazana, ale przede wszystkim starali sie mnie
          nauczyc samodzielnosci i niezaleznosci. Rodzice meza - przeciwnie - trzymali
          synka w domu i nawet na wakacje nie wyjezdzal zbyt daleko. I samodzielny to on
          wcale nie jest. Jego rodzice przywoza nam tony jedzenia chociaz mieszkamy w
          stolicy i mam sklepy wszedzie wokol. On do nich wydzwania na okraglo. Moi i
          jego rodzice mieszkaja w jednym miescie. Gdy jedziemy w odwiedziny,
          zatrzymujemy sie u jego rodzicow, bo u mnie nie ma specjalnie warunkow. A
          tesciowie denerwuja sie ze chcemy w ogole gdzies jezdzic nawet do moich
          rodzicow. Chcieliby caly czas nas trzymac przy sobie, a przeciez ja mam swoich
          rodzicow i dwie siostry, ktore chcialabym raz na jakis czas zobaczyc!
          Posiadanie rodzicow pod nosem, szczegolnie na poczatku malzenstwa jest
          niezdrowe, bo to maz z zona musza sie dogadac, a nie zona lub maz z tesciami.
          No chyba ze watunki na to nie pozwalaja.
          A jeszcze do tego tesc zbudowal ogromny dom i mial nadzieje, ze bedziemy razem
          z nimi mieszkac. A ja to chcialabym z moim ukochanym mezem na koniec swiata
          uciec, zeby jego rodzice zrozumieli wreszcie, ze on jest dorosly i ma wlasne
          zycie. Maz jest inteligentny wiec to wszystko widzi i mnie wspiera.
          Moja tesciowa jest tez bardzo mila, ale az za bardzo i mysle ze gdybysmy
          mieszkali w poblizu to byloby jej pelno wiec rozumiem Twoj bol. Rozmawiam z
          nia, ale nie zeby zaraz sie uzewnetrzniac na calosc. Mysle ze ciezko bedzie mi
          sie otworzyc, bo ogolnie jestem bardzo zamknieta.
          Nie przejmuj sie przeszloscia, a na sile nie ma co.
      • Gość: Maryla Re: jeszcze o teściowej IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 13:52
        Masz rację,małe kroczki ale do przodu,Ty sie uczysz,Ty popełniasz
        błedy,Tobie sie udaje,i poprostu to Twoje życie którego sama musisz
        sie "nauczyć" na błedach i sukcesach. To bedzie tylko wasze ,twoje i
        męża,wielkie życie.A teściowa.... no cóż jest czlowiekiem .Nikt nie jest
        doskonały.:-) ( aż sie boje zostac teściową ze swoimi wadami,chyba dam
        sie zastrzelić :-))
    • millka26 Re: jeszcze o teściowej 04.11.02, 13:56
      karola30 napisała:

      Chciałabym ją polubić, albo
      chociaż czuć się dobrze w jej towarzystwie.
      Nie wiecie jak to zrobić?

      Szukam Karola tego samego lekarstwa, ale jakos nikt nie daje mi recepty :)). W
      obecnosci mamy mojego chlopaka czuje sie fatalnie, jest mi zle, nie usmiecham
      sie, jestem ogromnie spieta i nie moge zebrac mysli. Przy niej ogarnia mnie
      strach i tylko czekam az powie cos zlosliwego. Nie da sie jej polubic bo tak
      naprawde ona tego nie chce, chce tylko udowadniac, ze ona jest wazna i wszyscy
      beda robic tak jak ona chce. Nie zyj nadzieja, ze bedzie lepiej, bo zacznie Cie
      to przytlaczac, a Twoje mysli beda wciaz skierowane na jej osobe, a wtedy
      przestaniesz sie usmiechac i bedziesz ciagle wyszukiwac problemy. Tak mi sie
      wydaje, ze nie ma lekarstwa na dobre stosunki z tesciowa, ale jak je znajdziesz
      napisz. Pozdrawiam
      • Gość: mika Re: jeszcze o teściowej IP: *.inetia.pl 04.11.02, 16:40
        Mam to samo, choć zanim zamieszkałam z moim mężczyzna było bardzo dobrze...
        Teraz mam wrażenie, że zabrałam jej synka... Ostatnio stwierdziła, że nim
        manipuluję.
        Nie wiem, co robić, jak ją traktować, cieszę się, że nie widziałyśmy się już
        tak dawno...
        • millka26 Re: jeszcze o teściowej 05.11.02, 08:09
          Gość portalu: mika napisał(a):

          > Mam to samo, choć zanim zamieszkałam z moim mężczyzna było bardzo dobrze...
          > Teraz mam wrażenie, że zabrałam jej synka... Ostatnio stwierdziła, że nim
          > manipuluję.
          > Nie wiem, co robić, jak ją traktować, cieszę się, że nie widziałyśmy się już
          > tak dawno...

          Witaj Mika,
          moja "przyszla tesciowa" w pewnym momencie mojego zwiazku z jej synem tez
          traktowala mnie dobrze, ale dzialo sie tak dlatego, ze ja ustepowalam, robilam
          wszystko alby ja zadowolic, spedzalam bardzo malo czasu z jej synem sam na sam,
          bo zawsze Ona byla z nami, a to zakupy, a to rozmowa przy kawie, a to ... sto
          innych powodow dla ktorych musielismy spedzac czas z nia, nadszedl taki moment,
          ze nasze plany nie liczyly sie dla niej, oczekiwala, ze rzucimy wszystki i
          bedziemy z nia bo Ona ma taki kaprys, gdy padly slowa "nigdzie nie pojdziesz bo
          masz zostac ze mna - jestes moim synem" nie wytrzymalam i wyszlam. Na ten
          wieczor szykowalismy sie dlugo, znajomi, przyjaciele .... wszystko
          przygotowane, zaplanowane, ale dla niej to .... nic nie znaczylo bo Ona chciala
          udowodnic, ze to Ona jest najwazniejsza i bedziemy robic to co ona chce. Potem
          byly moje imieniny, w ktore chciala nas rozdzielic, potem swieta i .... kazdy
          wazny dla mnie dzien zaczela zmieniac w koszmar. Zaczelam ja unikac, przestalam
          przychodzic do nich do domu, to byl nastepny powod do awantur ze strony jego
          mamy. Widujemy sie czasami, ale nasze stosunki sa pozornie poprawne. Po tym
          wszystkim co od niej uslyszalam nie potrafie sie przelamac i usmiechac w jej
          obecnosci, a jesli pomysle, ze przez jej postepowanie prawie rozpadl sie moj
          zwiazek z jej synem .... nawet nie chce sie starac i nie zalezy mi na blizszych
          kontaktach z ta pania.
    • nieto Re: jeszcze o teściowej 04.11.02, 23:53
      Karola30 napisała:

      > No tak, a nie sądzicie że 55l. osoba powinna mieć dość rozumu,żeby nie
      > odwiedzać synowej dopiero się uczącej bycia mama po 5 razy dziennie?

      A nie doszło do Ciebie, że ta 55l. osoba UCZYŁA SIĘ BYĆ BABCIĄ?
      Im wiecej ćwiczeń, tym lepsze rezultaty :)))
      Myśle, że byłas zbyt dla niej surowa. Doceń,że Twoje dzieci a SWOJE wnuczęta
      jak widać kocha bardzo i nie przeniosła na nie niechęci do Ciebie.

      5 minut z moją teściową wyprostowałoby Twoje myślenie ;))

      nieto
      • karola30 Re: jeszcze o teściowej 05.11.02, 07:29
        Tak, nieto, doszło to do mnie po lekturze Waszych postów:)).
        Nie było mowy, żeby teściowa przeniosła na dzieci niechęc do mnie:ona wręcz je
        uwielbia, zmiata im pyłki spod nóg, choć ostatnio zyskała jakąś miarę w tym.
        Ale... robi to tylko jak jej "dostarczymy"dzieci do rozpieszczania(jak piszę,
        często wysyłamy, co 4-5 dni do niej dzieci na jakies 2 godzinki i robię to
        głównie dla niej i jej przyjemności, nie dla siebie, bo mam inne możliwości
        opieki nad dziećmi).Doszłam do wniosku, że w tym jest dużo plusów:nie nachodzi
        nas, żyjemy swoim życiem, jak się widzimy jest jakoś tam uprzejma.Może gdyby za
        mną szalałą to znów siedziałaby mi na głowie?To dzięki, wolę tę niechęć:))
        Acha, jest oczywiste,że to,że nam przeszkadza wpierw usiłowaliśmy jej przekazać
        subtelnie, a jak mówiliśmy, to powiedzieliśmy grzecznie, że my źle się czujemy
        z tymi ciągłymi wizytami i może spróbowałaby je z nami ustalać telefonicznie.
        Po Waszych postach nabrałam do sytuacji dystansu.Szkoda,że TAK sie od siebie
        oddaliłysmy, ale...jak alternatywą byłby brak swobody we własnym domu, to
        dobrze się stało.dzięki
    • Gość: tintin Re: jeszcze o teściowej IP: *.itpp.pl 07.11.02, 00:52
      A ja mysle ze to nie z tesciowa masz problem, ale z tym co wypada. Nie zrozum
      mnie zle. Sam mam ten sam problem ale z wlasna matką. Mamy synka, ona go bardzo
      lubi, ale nie przychodzi do nas, wizujemy sie sporadycznie. Nie bylo nawet
      zadnych wielkich burz w przeszlosci. Ot, takie zwykle. Moja mama po prostu nie
      bardzo lubi moją żonę. I tyle. I co można w takiej sytuacji zrobić? Próbowałem
      sytuację oswajać, ale się nie dało, kiedy sie jednak spotykamy, sytuacja
      napięta jak diabli.
      Pamiętacie cudny film "Lepiej być nie może". Jack Nicholson pytający: - a jeśli
      lepiej byc nie może?
      No własnie. Karola, zrobiłas co było można i może lepiej byc nie może. Kto
      powiedział, że z teściową, matką, bratem, ojcem, siostrą itd. trzeba się lubić,
      regularnie spotykać i byc miłym? Jeśli się da, to dobrze i super. Ale czasem
      się nie da i nie zadręczajmy się jeśli po próbach lepiej byc nie może. Tak bywa.
    • Gość: ela Re: jeszcze o teściowej IP: *.bratniak.krakow.pl 07.11.02, 10:40
      Rozumiem rozterki Karoli, bo sama mam podobny problem. Kiedyś bardzo zależało
      mi nie tylko na tym, by moje stosunki z teściową były poprawne, ale na tym,
      byśmy się tak naprawdę polubiły. Dziś wiem, że były to marzenia ściętej głowy,
      ale mimo to gdzieś tam głęboko w sobie wciąż mam nadzieję, że może kiedyś
      coś "drgnie". Jakoś nie do końca potrafię pogodzić się z tym, że "lepiej być
      nie może". Doszłam jednak do wniosku, że moja chęć nie wynika z tego, że
      teściowa jest warta takiego zachodu, ale z tego, że to ja jestem
      niedowartościowana i tak bardzo chciałabym od niej usłyszeć jak ona bardzo się
      cieszy, że jej syn ożenił się z tak fajną babką, jak ja. Korola! Do tanga
      trzeba dwojga! Nawet jeżeli coś tam kiedyś było nie tak w Twoim zachowaniu
      (choć ja tak nie uważam, zrobiłabym dokładnie to samo, nawet gdyby chodziło tu
      o moją mamę!!!), to przecież Twoja teściowa też powinna była zrozumieć Ciebie
      (czy też Was), że masz małe dziecko, że chcesz mieć trochę więcej swobody
      etc. , a nie tylko się obrazić. Tak jest jej wygodniej. A jak wyglądałoby Wasze
      małżeństwo dziś, gdybyście wtedy nie zwrócili jej uwagi? Bez jej woli niczego
      nie zmienisz, ale próbuj. Może rozmowa, a może po prostu końska dawka humoru -
      jak nie zmieni całej sytuacji, to przynajmniej Tobie pomoże. Pozdr.
    • Gość: Magdalena Re: jeszcze o karolinie.... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.02, 19:43
      karolino, widze ze zabolaly cie moje slowa, bo sa to slowa prawdy ktorej ty
      sluchac nie chcesz i prawdopodobnie wszyscy na okolo boja sie powiedziec ci ja
      w twarz. Sama chcesz byc traktowana bardzo, bardzo delikatnie, tylko ze ty
      sama nie jestes taka delikatna, wrecz przeciwnie zrobilas kobiecie zyciowe
      swinstwo i jeszcze udajesz pokrzywdzona. Jesli twoj maz akceptuje takie
      traktowanie swojej wlasnej matki to musi to byc straszna dupa a nie chlop.
      Inny by ci na to nie pozwolil i musialabys zachowywac sie przyzwoiciej, a tak
      to zrobilas z siebie potwora i myslisz ze inni ci pozwola na zle traktowanie
      siebie tak jak twoja biedna tesciowa i ten pantoflarz twoj maz. Pozdrawiam.
      Magdalena.
      • Gość: tintin Re: jeszcze o karolinie.... IP: *.itpp.pl 07.11.02, 22:27
        Magdo,
        Super post. Najlepiej zabijmy Karolinę za to że krzywo popatrzyła na teściową.
        Albo nie, najpierw zakopmy ją w mrowisku, a potem wrzućmy do oleju. Nie może
        byc tak, żeby w wolnej Polsce zbrodnie przeciwko teściowym były zasięgiem
        wymiaru sprawiedliwości. tylko ty odwazyłas się to głośno powiedzieć. Załozymy
        razem Międzynarodowy Związek badania i Karania Zbrodni przeciw Tesciowym (w
        skrócie MZBiKZPT).
        MZBiKZPT bedzie na bieżąco monotorował i publicznie piętnował. ty bedziesz
        prezesem a ja skarbnikiem. Czeka nas wielka przyszłość. Na świecie jest tyle
        wrednych ludzi nielubiących teściowych. A my ich wszystkich załatwimy!!!A
        dlaczego? A bo my wiemy lepiej i jestesmy mądrzejsi od każdego!
        Koncze zawolanie naszego MZBiKZPT "Tescioburcy łapy precz od tesciowych"
        • karola30 Re: jeszcze o karolinie.... 08.11.02, 08:39
          Dzięki tintin.Jak mnie załatwicie, to w przyszłym wcieleniu odrodzę się jako
          tygrys i będę służyć w Waszym stowarzyszeniu jako zagryzacz.
          • Gość: mika Re: jeszcze o karolinie.... IP: *.inetia.pl 08.11.02, 10:43
            Karola, moja "teściowa" była kochana, dopóki nie zamieszkaliśmy razem, teraz w
            zasadzie nie przyjmuje do wiadomości tego, że skoro mieszkamy razem i w pewnym
            sensie tworzymy rodzinę, to coś się zmieniło i nie powinna się wtrącać np. w
            nasze sprawy finansowe. Ona widzi tylko swojego syna i nie liczy się dla niej,
            że wybrał bycie ze mną.
            Wg niej manipuluję i rządzę nim, a ona nie zamierza zmieniać swojego podejścia
            tylko dlatego, że ja się pojawiłam. Miałyśmy ostatnio bardzo niemiłą rozmowę,
            chociaż ze wszystkich sił starałam się zachować klasę...Udało mi się być
            grzeczną, ale po rzuceniu przez nią słuchawką, rozpłakałam się.
            Co robić z matką, która nie liczy się z faktami. Zarówno mój mężczyzna, jak i
            ja w ostatniej rozmowie, podkreślamy, że to nasza wspólna decyzja, że o pewnych
            sprawach chcemy decydować sami, jak będziemy potrzebowali "wtrącania się", to
            sami o to poprosimy. Nie dociera. Ona twierdzi, że mój mężczyzna nie prosi o
            pomoc, bo się krępuje, więc ona czuje się w obowiązku wtrącać się...
            Oboje wiemy, że jesteśmy dla siebie najważniejsi, że nie pozwolimy, żeby ktoś
            wchodził między nas, ale jak sobie poradzić z Mamą...
          • Gość: Magdalena Re: jeszcze o karolinie.... IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 08.11.02, 21:11
            A moze w przyszlym wcieleniu bedziesz sama tesciowa , chociaz to chyba moze
            stac sie juz i w tym wcieleniu? Ps. karolino czy ty sie czujesz dzis jak
            tygrys zagryzajacy tesciowa? Ja nie jestem ani za zagryzaniem synowych ani
            tesciowych. Niech zyja sobie obydwie w zgodzie , milosci i szacunku. No
            wlasnie jak myslisz czy twoje postepowanie w stosunku do twojej tesciowej
            wyraza szacunek do niej ? Czy tez traktujesz ja jak mala , glupia
            dziewczynke, ktorej podrzuca sie dzieci na 2 godzinki aby sie troszke
            pocieszyla i nie odwazyla sie do was juz przyjsc ? Mysle ze gdybys dobrze
            czula sie w tej sytuacji , nie napisalabys tego listu, dlatego uwazam ze jest
            dla was ( ciebie i tesciowej ) jeszcze szansa na prawdziwe i szczere
            pojednanie. Ale to juz zalezy od tego czy masz prawdziwe i szczere intencje,
            bo jakikolwiek falsz i wyrachowanie do tego nie doprowadza.
            • Gość: karola30 Re: jeszcze o karolinie.... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 08:46
              Znam już Twoje, Magdaleno, stanowisko.
    • domatorka Re: jeszcze o teściowej 11.11.02, 09:29
      Jedna moja rada dla Ciebie. Przeczytaj książkę "Toksyczni teściowie" autorstwa
      Susan Forward. Jest to rodzaj poradnika, który naprawdę potrafi otworzyć oczy
      na wiele problemów jakie miewamy z teściami. Gorąco Ci ją polecam, nie będziesz
      żałować.
      Pozdrawiam.
    • Gość: anika Re: jeszcze o teściowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.02, 10:12
      Nie można zmusić się do lubienia kogoś. Wiesz, masa osób ma poczucie obowiązku
      w takim sensie, że czują przymus do lubienia rodziny, niejako wbrew sobie.
      Myślę, że czasem trzeba się pogodzić z faktem, że kogoś się nie trawi i tyle.
      Co nie oznacza, że trzeba to tej osobie koniecznie okazywać! Wystarczy jeśli
      się ułoży poprawne stosunki, niekoniecznie trzeba się zmuszać do kochania
      teściów.
      • Gość: mika Re: jeszcze o teściowej IP: *.inetia.pl 14.11.02, 09:52
        Mi też marzą kontakty z teściową oparte na szacunku. Ale chyba nie mam na to w
        tej chwili żadnych szans, bo jej stanowisko jest jasne: zaakceptuje swoją rolę
        w naszym życiu, ale tylko na jej zasadach, nie zamierza zmieniać swojej
        ingerencji w życie syna tylko dlatego, że wyprowadził się z domu i tworzymy
        nowy związek. Jest oburzona moją postawą pt. "w naszym związku my decydujemy",
        bo przecież ona żyje tylko dla niego i nie zamierza tego zmieniać. Mój ukochany
        w rozmowie z nią nasłuchał się, jaka to rzekomo byłam chamska, kiedy z nią
        rozmawiałam. Miał jednak na to tylko jeden prosty argument - był przy tej
        rozmowie, wszystko słyszał...
        Przestało mi zależeć, szanuję ją jako człowieka i jego matkę, ale nie wiem, czy
        potrafię ją teraz polubić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja