Dodaj do ulubionych

Jak uciekałam z Piaseczna

30.03.06, 14:35
Byłam naiwna i kupiłam z mężem mieszkanie przy Młynarskiej - cztery lata temu.
Większy metraż, spokojna okolica, mobilini mieszkańcy... Nic, tylko mieszkać
do radosnej śmierci.

Ale nie dało rady. Po prostu nie dało. Z miesiąca na miesiąc coraz większe
korki, spóźnienia do pracy, niknący znajomi, którym w końcu odechciewało się
nas odwiedzać na naszych stu metrach szczęścia... I vice versa.

Każda wyprawa do Wawy - czy to do teatru, kina, klubu - stawała się powoli
udręką. Ile można wydawać na taksówki i bilety komunikacji?

Żeby choć jakaś rekompensata za to była... Cywylizowanych ścieżek rowerowych
brak, miejsc przyjaznych rodzinie brak (jak parki z infrastrukturą), w zamian
restauracje pełne podejrzanego towarzystwa i gołkowskiego dresiarstwa,
ogolonych najkmenów i gangsterskich najmitów, rynku brak... Centrum Piaseczna
to Auchan i outlet, gdzie wałęsające się, podpite wyrostki ze Szkoły
Policyjnej każą wątpić, by kiedyś można było zaufać policji.

Długo by opowiadać, jak próbowałam z mężem jako tako zaaklimatyzować się w
Piasecznie.

W końcu nie wytrzymaliśmy podczas przedprzedostatniej zimy, korki doprowadziły
nas do białej gorączki. Sprzedaliśmy nasze mieszkanie i nie marudząc długo
kupiliśmy o trzydzieści parę metrów mniejsze.

Na Ursynowie odżyliśmy. Metro, trzy alternatywne wyjazdy "w miasto", bazarki,
sklepy, Multikino, restauracje, bary, mnóstwo ścieżek rowerowych, naprawdę
mmogłabym wymieniać w niespokończoność to, co dla warszawiaka jest
codziennością i niczym szczeólnym, ale dla piaseczanina - Boże drogi!
Znów możemy chodzić na wieczory literackie, wernisaże, umawiać się
ze znajomymi na piwo i bezpiecznie wrócić sobie metrem lub taksówką za cenę
taryfy pierszej strefy.

I uwierzcie mi, piszę to bez złośliwości, naprawdę współczuję wszystkim,
którzy kupili mieszkania w Piasecznie. Może jeśli ktoś pochodzi z tych okolic,
ma wielki dom i ogród, inaczej to widzi. Niech zatem żyje szczęśliwie.

Dla ludzi, zwłaszcza takich, którzy żyją miastem, kulturą, wydarzeniami, itd.,
ten pokraczny zarodek na końcu Puławskiej pępowiny jest po prostu nie do
zaakceptowania na dłuższą metę, na dalsze życie.
Na dodatek władze Piaseczna nie robią niczego (poza konkursem "zamelduj się, a
wygrasz!), by tchnąć w tę miejsowość trochę życia. Przaśne festiwale na boisku
przy Chyliczkowskiej, pachnące prowincjonalnym kurzem teatrzyki i inne "piwne
atrakcje" może stanowią wydarzenia nie wiadomo jakie dla czerstwych tubylców;
na pewno odrzucają ludzi wykształconych i z aspiracjami.

Jeśli możecie, sprzedajcie swoje mieszkania naiwniakom (wiem, że to cyniczne,
ale przeszłam co przeszłam, więc swoje ogłoszę) i wracajcie z powrotem do
Warszawy.
Obserwuj wątek
    • sliwkaa Re: Jak uciekałam z Piaseczna 30.03.06, 15:17
      sporo prawdy i trochę przesady :-)

      mieszkałam w samym centrum wawy i na ursynowie i gwarantuję Ci, że moje życie
      kulturalno-towarzyskie nie jest nic a nic uboższe tylko dlatego, że mieszkam
      teraz w Piasecznie.

      Pozdrawiam

      "wykształcona i z aspiracjami" sliwkaaa (niestety naiwna .. he he )
    • kasika75 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 30.03.06, 16:50
      dlaczegodlaczego dziekuje Ci za te wypowiedz ,mysłałam ze tylko ja jestem tu
      taka nieszczesliwa.Nie wiem co nas podkusiło zeby kupic tu mieszkanie, chyba
      tak bardzo chcielismy miec własny kat , a tu było w miare niedrogo. W Warszawie
      wynajmowalismy mieszkanie przez kilka dobrych lat , mieszkalismy na Natolinie ,
      wszedzie blisko, przyjazna okolica, jest gdzie wyjsc na spacer, metro no same
      zalety, tylko ceny mieszkan dwa razy drozsze.Ojej jak załuje , jak bardzo
      załuje.
      Gratuluje takiej decyzji , mam nadzieje ze los bedzie dla nas łaskawy i rowniez
      bedziemy sie mogli przeprowadzic do Warszawy,pozdrawiam
      • dlaczegodlatego Re: Jak uciekałam z Piaseczna 30.03.06, 16:57
        Trzymam za was kciuki. Jeśli wykażecie nieco sprytu:), a przede wszystkim
        wytrwałości, na pewno się wam uda.

        Ja nie chcę pluć na Piaseczno: że totalna beznadzieja, że nic, tylko paść pod
        samochód na Okulickiego lub kupować zdrowe produkty w Lidlu... Pragnęłam tylko
        ostrzec potencjalnych mieszkańców Warszawy przed zmianą miejsca. Jeśli
        przyzwyczailiście się do wszystkich dogodności stolicy, nie zamieniajcie tego
        na samochodową pielgrzymkę.

        Jeśli komuś tu dobrze, jeśli mu wystarcza ten brak zaplecza, korki go nie
        ruszają i nie ma problemu z wypiciem alkoholu na Nowym Świecie i powrotem autem,
        to naprawdę jego sprawa i nic mi do tego.
        Jeśli jednak jest inaczej, niech mój przykład będzie ostrzeżeniem. W sumie nawet
        na emeryturze nie osiedliłabym się w Piasecznie. Tu można po prostu szczeznąć po
        siódmej wieczorem: wyludnione minimiasto, tylko zakonnicom przy Warszawskiej
        dobrze:) A tym akurat wcale się nie dziwię.
        • agnieszqa Re: Jak uciekałam z Piaseczna 30.03.06, 18:03
          ja w piasecznie urodzona wiec patrze nieco inaczej
          ale bardzo zaciekawiło mnie to zdanie: ''kupować zdrowe produkty w Lidlu'' to
          ironia czy fakty??
          • basik1708 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 16.05.06, 22:28
            Mieszkalam w Warszawie przez pierwsze 29 lat mojego zycia a teraz od 1,5 roku
            mieszkam w Piasecznie. Nie brakuje mi Warszawy i nie narzekam na brak zycia
            towarzyskiego i kulturalnego i prawde mowiac teraz nie wyobrazam sobie powrotu
            do Warszawy. W Piasecznie bardzo mi sie podoba!!!
            ps. Jezeli przyjaciele nie maja ochoty przejechac paru kilometrow zeby sie ze
            mna spotkac tzn., ze nie sa przyjaciolmi.
            Pzdr cale Piaseczno!
    • lampka.nocna Oj, przesadzacie 30.03.06, 18:45
      w swoich ocenach, poniewaz:
      -wzdluz metra mieszka poki co znikoma czesc Warszawiakow, reszta musi przebijac
      sie przez zatloczone miasto. Nie widze roznicy miedzy korkami w Al.Solidarnosci
      a na Pulawskiej. Wszedzie schodzi duzo czasu i nerwow,
      -jezeli sie kupuje w P-nie mieszkanie prawie 1,5 raza taniej niz w Natolinie to
      i mniej pieniazkow oddaje sie co miesiac bankowi. A to rekompensuje wydatki na
      taksowki w weekend,
      -majac wlasny samochod powrot nocny z kawiarni na Nowym Swiecie jest rownie
      przyjemny do Kabat jak i do P-na, bo nie ma korkow. A alkoholu prowadzac pic
      nie wolno niezaleznie gdzie sie jedzie,
      -malo jest ludzi, ktorzy caly weekend spedzaja w knajpach lub teatrach.
      Ale rozumiem, ze sa ludzie stworzeni do zycia w centrum miasta tylko po co
      OBRZUCAC BLOTEM MIASTO W KTORYM SIE MIESZKALO za to, ze nieznaliscie wlasnych
      potrzeb egzystencjalnych.
      Pozdrowienia
      • lampka.nocna Re: Oj, przesadzacie - ciag dalszy. 30.03.06, 19:04
        I jeszcze jedno czy w Warszawie nie ma przestepczosci, podpitych wyrostkow???
        Chyba nie, bo ostatnio zajrzalam gleboko w oczy.....jednemu gowniarzowi w
        kapturze szukajacemu ofiary do "skrojenia" w Galerii Mokotow. A Warszawa to
        tez nie Amsterdam, bo jakos nie potrafie przejechac sciezka rowerowa wzdluz
        stolicy....bo ich nie ma.
        • basiakoc Re: Oj, przesadzacie 30.03.06, 21:29
          Nie każdy "wykształcony i z aspiracjami" ma aspiracje, by żyć nocnym życiem stolicy. Ci, którym to pasuje
          niech mieszkają w Warszawie, a Ci, którzy wolą cichsze "wyludnione minimiasto" niech szukają swojego
          miejsca na przykład w Piasecznie. Mieszkam tu od kilku lat i nie czuję, aby trzeba mi było współczuć. Od
          gwaru wielkiego miasta wolę kontakt z naturą, a stąd mam blisko np. do Lasów Chojnowskich. Nigdy nie
          zamieszkałabym w centrum Warszawy. Brrrr....
        • mmc_lomianki Re: Oj, przesadzacie - ciag dalszy. 24.05.06, 12:28
          Podobnie jak Ciebie mnie rowniez smiesza te spiewy radosci wszystkich
          mieszkajacych przy metrze :)
          1. Dziwnym trafem kazdy mieszkaniec Ursynowa czy Kabatow ma 10 min piechota do
          metra. Wynikaloby z tego, ze Warszawa w tamtym regionie "zweza" sie do okolo 1
          km. Mapa mowi cos innego...
          2. Przeliczmy czas dojazdu ja (Lomianki, poza miastem, region korkujacej sie
          wjazdowki od Gdanska) vs. metro Natolin czy okolice. Dojezdzam samochodem do
          Bramy Zach. (okolice pl. Zawiszy). Zajmuje mi to od 25 min do 45 min (srednia w
          granicach ~35 min). Koledzy z Urynowa 10 min ida do metra, 20 min jada metrem (z
          reguly trzeba chwile poczekac az pociag przyjedzie...) do centrum. Potem 10 min
          tramwajem do pl. Zawiszy i ~ 10 min piechota do Bramy Zachodniej. Wychodzi 50
          min z dwoma przesiadkami... Samochodem rzecz jasna jechaliby jeszcze dluzej, bo
          Urysnowy i Mokotowy sie korkuja rzecz jasna... Gdzie w tym ta magia metra?
          Gdzie uzasadnienie dla bandyckich cen mieszkan? Chyba tylko deweloperom zalezy
          na tej promocji metra i magii cen / czasu dojazdu...
          3. O ile dobrze sie orientuje do z Piaseczna da sie dojechac w bardzo rozsadnym
          czasie pociagiem. Czas dojazdu porownywalny z metrem (30 min do Wawa
          Srodmiescie?), mniejszy tlok itp. Jest wiec swietna alternatywa dla samochodu i
          korkow, ktorej np. Lomianki nie maja i dlugo zapewne miec nie beda...

          Pozdrawiam wszystkich uwolnionych od maniery zycia w warszawskim blokowisku :)
          • repair Re: Oj, przesadzacie - ciag dalszy. 29.05.06, 10:15
            >O ile dobrze sie orientuje do z Piaseczna da sie dojechac w bardzo rozsadnym
            czasie pociagiem. Czas dojazdu porownywalny z metrem (30 min do Wawa
            Srodmiescie?), mniejszy tlok itp. Jest wiec swietna alternatywa dla samochodu i
            korkow,

            Nie taka świetna, choć sam korzystam regularnie. Na szczęście mieszkam blisko
            stacji i blisko ze stacji docelowej mam do pracy. Do śródmieścia pociąg jedzie
            40 minut. Dosyć rzadko jeżdżą, powiedzmy, że nieco częściej niż raz na godzinę.
            Przykładowo nie miałem połączenia, aby trafić w okolice 10.00 na Zachodnią.
            Najgorszą sprawą dla mnie jest towarzystwo gdy się wraca. Wypachnieni panowie
            wracają prosto z pracy na budowie, popijając piwko i głośno rozmawiają na nader
            ciekawe tematy. Jakoś to znoszę, mając w alternatywie zapchaną Puławską :-)
            R
      • alter50 Re: Oj, przesadzacie 06.04.06, 11:53
        Cóż ,ociupinkę prawdy w tym jest ,że to miasto jest zaniedbanne.swoja droga
        dziwie się dlaczego ponieważ to jedna z bogatszych gmin.Z drugiej
        strony,mieszkam tu w okolicy Piaseczna od wielu lat i tak samo jak dawniej żyję
        nie mniej ciekawie.Bywam,pijam,ukulturalniam się.jasne mogłoby byc lepiej w tym
        naszym mieście.zaznaczam,że nie przeprowadziłem sie tutaj,bo było taniej,po
        prostu mieszkanie w Natolinie zamieniłem na domek z ogródkiem i to rekompensuje
        mi wszystko,a że czasami chętnie wsiadłbym sobie w metro i pojechał do
        City..pewnie,że tak..........
        swoja drogą wszystko zależy od chęci i nastawienia,dla wiecznych
        malkontentów,wszędzie będzie źle.........................czas na
        optymizm,spójrzcie wiosna idzie i nawet w tym ,,strasznym" Piasecznie zakwitną
        kwiaty
      • piotrwalachowski Re: Oj, przesadzacie 23.05.06, 23:58
        święta racja!
    • schwinn1 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 30.03.06, 22:26
      heja
      głos bynajmniej śmieszny pełen rozpaczy ze szczęsliwym zakonczeniem.. hehe..
      przeprowadziłam sie z natolina do piaseczna.. nie mowie ze nigdy sie stad nie
      wyprowadze.. mnie mowie ze bede tu mieszkac zawsze..
      czy natolin w porownaniu z piasecznem jest rajem dla "ludzi na poziomie"?..
      tak!.. bo w piasecznie mieszjaka same buraki(!) i typy z pod ciemnej gwiazdy!

      ja nie narzekam.. nie mam samochodu.. jezdze autobusami i rowerem.. kto moze
      jechac do pracy przez las i przebywac w lesie o tak wczenej porze?.. na pewno
      nie ursynowianie (chyba ze pracuja w piasecznie hehehe..) a korki?.. ciekawe
      ile sie jedzie z targówka albo bemowa do centrum??..

      spotykam sie ze znajomymi.. znajomi mnie odwiedzją.. bywam w kinie i teatrze..
      czesto wracam ostatnimi autobusami do domu.. czasem chce sie pozniej.. czasem
      by sie chcialo nocny.. ale coż.. w koncu kiedys trzeba spac..

      a sciezki rowerowe w warszawie.. coż życze miłego jeżdzenia w spalinach..
      • h32 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 30.03.06, 23:13
        >>niknący znajomi, którym w końcu odechciewało się
        nas odwiedzać na naszych stu metrach<<

        Co to za znajomi, którym przeszkadza 10/15/20/30 kilometrów?!
        Niech spadają na drzewo.
        Mój największy przyjaciel mieszka w Essen...
    • pszczolka10 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 09:26
      Witam !krytykujesz i obrażasz nasz zadowolonych bardziej lub mniej mieszkańców
      Piaseczna a teraz chwila prawdy dla Ciebie. Wkurza mnie to że jadąc samochodem
      żadem warszawiak nie przepuści na skrzyżowaniu (strasznie się spieszy), w
      sklepie często spotykam się z mrudzeniem i wybrzydzaniemnp że szyneczka a to
      za tłusta a to za chuda albo chlebek nie równy, papier zwykle nie trafia do
      kosza tylko pod moje ogrodzenie itp. Nie mówie że tylko ludnośc przyjezdna tak
      się zachowuje ale albo ja mam takiego pecha albo to reguła że mam "szczęscie "
      do Was nie zadowolonych z mieszkania w Piasecznie Warszawiaków.
      Przyzwyczajonych że ma sie przysłowiowo wszystko pod nosem.
      Swoja drogą jak mieszkam 30 pare lat w Piasecznie nigdy nikt mnie nie okradł
      nie pobił i nie zaczepiał mnie ani moich dzieci a tylko raz wysłałam syna do
      Warszawy samego i co w autobusie ukradli mu komórke i pieniądze i kto dwaj
      gimnazjaliści rodowici Warszawiacy .
      pozdrawiam serdecznie wszystkich

      ps ja naprawde nie żywie urazy do Warszawiaków
      • rabena Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 09:35
        A ja pojade dalej :) bardzo lubię jeździć do babci do Góry Kalwarii, tam
        naprawdę odpoczywam, w mieścince, gdzie jest cicho i zielono, gdzie mogę pójść
        na ryby nad Wisłę, albo na spacer, tu w Piasecznie też mam gdzie pojeździć
        rowerem, szkoda tylko, że Piaseczno tak szybko się urbanizuje i robi się w
        sumie bałagan i ciasnota, a Warszawie nie byłam od miesiąca i bardzo mi z tym
        dobrze, bo wcześniej długo tam pracowałam i naprawdę nigdy się nie
        przystosowałam do tego tłumu ludzi i wiecznej gonitwy
      • woy Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 10:11
        >Wkurza mnie to że jadąc samochodem
        > żadem warszawiak nie przepuści na skrzyżowaniu (strasznie się spieszy)..

        warszawiak? raczej osoba tylko pracująca w Warszawie bo co warszawiak pracujący
        i mieszkający tamże miałby tu robić w Piasecznie /zresztą rejestracja o niczym
        nie świadczy/
        > ps ja naprawde nie żywie urazy do Warszawiaków
        naprawdę?

        Mieszkając w wawie musiałem co parę dni zbierać papierki przy ogrodzeniu, a tu
        nawet cześciej muszę to robić :( To czy ktoś Ciebie przepuszcza autkiem,
        narzeka lub /odpukać/ napada nie ma nic wspólnego z tym skąd pochodzi.
        Mieskam tu dośc krótko ale staram się identyfikowac z miejscem i to że Ty
        mieszkasz 30 lat tu a ja 30 miesięcy nie ma żadnego znaczenia, ważne, że teraz
        razem tworzymy tutejszą społecznośc. Idzie wiosna czas posprzątać i uśmiechnąć
        sie do somsiadów.
        w.
        • pszczolka10 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 10:18
          Wiesz dokładnie to robie.Grabie ,mipotła do ręki i heja do sprzątania a dp
          śąsiadów wiesz trudno się usmiechać do takich co to na moje dwuletnie dziecko
          nasylaja policje bo ich wielkomiejskość nie pozwalana to by moje dziecko
          rozmawiało z ich dzieckiem ale to chyba nie ma znaczenia z jakiego miasta sie
          pochodzi tylko to kwestia wychowania i charakteru, ale co mi tam niech sobie
          żyja spokojnie a mnie nie tykają.Ja lubie nasze miasto i nie przeszkadza mi to
          że musze do Warszawy jechać czasem godzine naszczęscie nie robie tego często bo
          i tak na zakupy wracam do naszego minimiasta .
          pozdrawiam
          • woy Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 10:23
            > nasylaja policje bo ich wielkomiejskość nie pozwalana to by moje dziecko
            > rozmawiało z ich dzieckiem

            współczuję, niezłe gagatki.

            w.
    • dc22 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 09:55
      Ja tez jestem z tych naiwnych.
      Ale moze dlatego ze:
      - mieszkalam na Marszalkowskiej... dalej chyba nie musze tlumaczyc:)
      - z psem blizej na fajne spacery
      - brak parkow rekomensuja mi sniadania na zazielonym cichym slonecznym tarasie
      - a jesli nawet zatesknie do parkow to na pola mokotowskie mamy 20 min autem i
      potrafimy sie tam wybrac na zasadzie "full spontan"
      - odleglosc do Wwy nie stanowi dla nas ZADNEGO problemu. na wyskok do kina
      potrafimy zdecydowac sie w 5 sekund, nawet jesli jedziemy autem to nie jest to
      problem bo nie musimy pic zeby sie swietnie bawic.
      - a poza tym - last but not least:) pracujemy "w druga strone" - za gora
      kalwaria i nie wiem co to korki :))

      to tyle.
      ja nie zaluje

      jozefoslawianka:))
    • sylwia.2b Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 10:23
      A ja sie bardzo cieszę, że mieszkam w Gołkowie. W przyszłości planujemy kupić
      ziemię i się wybudować w okolicach Leśnej Polany (las, cisza). Jak najdalej od
      miasta. Nie przeszkadza nam nawet to, że do pracy daleko (na Żerań, a dziecko
      do przedszkola na Mokotów). Mieszkałam w Warszawie ponad 10 lat i jedyne
      pocieszenie to to, ze nie musiałam mieszkać w bloku, tylko w domku z
      podwórkiem. Znojomym odległość też nie przeszkadza.
      Pozdrawiam i życzę lepszych znajomych.
      • dlaczegodlatego Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 11:29
        Ale ja nikomu nie zabraniam życia w Piasecznie. Opisuję tylko swój przypadek,
        niepoprawnej warszawianki. Łudziłam się, że znajdę spokój, ciszę - znalazłam
        stres, głuszę.
        Poza tym pochwaliłam się "desantem" na Ursynów, nie Tarchomin, Białołękę etc.
        Ursynów ma genialną infrastrukturę, mnóstwo ścieżek rowerowych, restauracji...
        Po prostu lepiej nam się tu mieszka i żyje niż na Młynarskiej.
        Kiedy odwiedzają nas znajomi, nie narażamy ich na koszty powrotu taksówką, to
        chyba jasne. Czy do Piaseczna kursuje nocny? Nie przypominam sobie. Pozostaje
        wyłącznie samochód. W pewnym momencie wydawało mi się, że na stale mam
        przyklejony do pośladków fotel. Jeśli komuś to nie przeszkadza, jego sprawa.

        Ja swoje w Piasecznie przecierpiałam. I nigdy, przenigdy nie chciałabym tam
        wrócić z powrotem. To jest po prostu okropne miejsce, bez ducha, smutne ciągi
        blokowisk bez infrastruktury. (I niech mi nikt nie chwali piaseczynskiego
        basenu, chodziłam tam w miarę regularnie, mówiąc brutalnie, w Zamościu są lepsze.)

        Powtarzam jeszcze raz, nie zabraniam nikomu życia w Piasecznie, sycenia się
        ciszą i małomiasteczkową nudą. Pragnęłam tylko ostrzec warszawiaków, którzy,
        jeśli myślą o osiedleniu się w Piasecznie, trafiają na to forum. Niczego
        niezwykłego nie odkryłam, wszyscy wiedzą, że te praktycznie permanentne korki
        na Puławskiej i na dojazdach nie dają żyć, są nieprawdopodobnie stresogenne.
        Owszem, w Warszawie też są korki. Ale istnieją alternatywne objazdy,
        komunikacja, tramwaje etc. Z Piaseczna pozostaje Puławska, owa zatkana pępowina.
        Oczywiście, można pędzić przez Dawidy, Konstancin (niejednokrotnie to
        przetestowaliśmy z mężem, mając ważne spotkania), ale po kilku maratonach
        podziękowaliśmy.

        Każdy ma swoje priorytety. Proszę bardzo. Tak czy owak, nim kupicie nieco
        większe mieszkanie w Piasecznie, dobrze się zastanówcie. Dla dobra waszego
        i waszych dzieci.
        A kto się wyprowadził, dobrze wie, co mam na myśli.
        • dc22 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 11:57
          co do Ursynowa -oki,
          ale to co mnie TOTALNIE tam ne odpowiadalo to
          tamta strona lasu kabackiego - fuuuuuuuuuuj
          oraz fakt ze moglabym czytac gazete sasiada przez okno (to w mieszkaniu
          znajomych)..

          Kazdy szuka czego innego.

          I podpisuje sie pod Woyem - zachowanie nie ma nic wspolnego z tym skad sie
          pochodzi.. raczej z tzw. kultura osobista...
        • wpi05500 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 12:34
          My też się desantowaliśmy z Piaseczna w ubiegłą zimę i też na Ursynów i też
          odżyliśmy i też nigdy więcej Piaseczna.
          Mieszkaliśmy 5 lat i o 5 lat za dużo. Miasto jest bardzo zaniedbane, radni się
          nim w ogóle nie interesują (no chyba, że w roku wyborów samorządowych...)

          Na Ursynowie jest naprawdę dobra infrastruktura. Wiem, że do Ursusa czy na
          Tarchomin dojazd też zajmuje dużo czasu i stoi się w korkach. Dlatego
          przeprowadziłem się właśnie na Ursynów.

          Nam też pourywały się znajomości - długo nie mieliśmy samochodu więc cały dzień
          zajmowała nam praca + dojazd, na życie towarzyskie nie było już sił. Jazda jak
          sardynka w 709 też nie należy do przyjemności, poza tym naprawdę dużo ludzi się
          nie myje! Do końca życia chyba zapamiętam kontrast jaki się rzucał w oczy przy
          przesiadce w metro na Wilanowskiej. Ludzie w metrze eleganccy, pachnący. Jak po
          30-40 minutach spędzonych w ścisku w 709 docierałem do pracy to byłem już
          wykończony jak po 8 godzinach ciężkiej pracy (jeszcze to genialne ułożenie
          przystanków na pętli Wilanowska - najwięcej ludzi jeździ stamtąd do Piaseczna
          więc przystanek jest oczywiście w najdalszym rogu od wejścia do metra!).

          Nie mówię, że Piaseczno nie ma żadnych dobrych stron - ma (choć raczej Zalesie
          niż samo Piaseczno-centrum).

          Mieszkałem w bloku na ohydnym blokowisku. Gdybym miał swój własny domek w
          ładnej okolicy Piaseczna moje odczucia na pewno byłyby inne. Ale tracić życie
          na dojazdy do slumsu blokowego w Piasecznie? to już wole slumsy blokowe w Wawie
          i więcej czasu dla siebie.
          Jak doliczę koszty alternatywne mieszkania w Piasecznie (strata czasu, droższa
          komuniakcja, etc.), to w dłuższej perspektywie Warszawa wychodzi taniej, mimo
          wyższej ceny za m2. Nie wspomne już o komforcie psychicznym.
          • wpi05500 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 12:37
            Kiedyś już temat był też poruszany...
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=234&w=20299048&a=20299048
            • dlaczegodlatego Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 12:42
              A tak, tamto pisał mój mąż. Ale coś mu się pomieszało, mieszkaliśmy cztery. I
              wtedy byłam jego narzeczoną:)
              • richo Re: Jak uciekałam z Wioseczna 31.03.06, 16:26
                > A tak, tamto pisał mój mąż. Ale coś mu się pomieszało, mieszkaliśmy cztery. I
                > wtedy byłam jego narzeczoną:)

                Wyprowadziliście się ponad rok temu, a Ty teraz narzekasz na mieszkanie w Piasecznie? Chwalisz
                ścieżki rowerowe na Ursynowie? Zapach w metrze? ...?

                Czy to też naiwność? :-)))
                • dlaczegodlatego Re: Jak uciekałam z Wioseczna 31.03.06, 16:34
                  Narzekam przy okazji, ponieważ kiedy czytam, jak ktoś pyta, czy warto osiedlić
                  się w Piasecznie i otrzymuje bałwochwalcze odpowiedzi, to buntuję się i dołączam
                  do zdania mojego męża.
                  Zresztą ja nie napisałam "Wioseczno". Nie myl mnie z mężem:)
                  • richo Re: Jak uciekałam z deszczu pod rynnę 31.03.06, 17:36
                    dlaczegodlatego napisał:

                    > Narzekam przy okazji, ponieważ kiedy czytam, jak ktoś pyta, czy warto osiedlić
                    > się w Piasecznie i otrzymuje bałwochwalcze odpowiedzi, to buntuję się i dołącza
                    > m
                    > do zdania mojego męża.

                    A gdzie są te bałwochwalcze?

                    Nie chodzi o to, że nie zgadzam się z Twoją opinią o Piasecznie. Nie rozumiem tylko bałwochwalczego
                    uwielbienia dla Warszawy - Ursynowa w szczególności ;-)

                    > Zresztą ja nie napisałam "Wioseczno". Nie myl mnie z mężem:)

                    Używacie tego samego nicka.
                    Chyba znowu masz wątpliwości i chcesz się upewnić, że fajnie się mieszka bez ~dwóch pokojów ;-)
                    • dlaczegodlatego Re: Jak uciekałam z deszczu pod rynnę 31.03.06, 17:49
                      Mieliśmy cztery, mamy trzy pokoje. Wystarczająco. Zwłaszcza że obok basen, las,
                      bazarek, dwie minuty metrem do kina etc., etc.
                      Nie ma co się licytować. Mieszkałam w Piasecznie przez CZTERY PEŁNE LATA.
                      I to był koszmar dla mojego życia towarzyskiego, kulturalnego i, i, i, i.
                      Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, żeby wyniósł się z Piaseczna, raczej ostrzec
                      tych, którzy zastanawiają się nad zakupem mieszkania.
                      Może co innego dom.
                      Zależy też, co kto w życiu robi. My z mężem jesteśmy głęboko zaangażowani
                      w kulturę, jej poznawanie i tworzenie. Piaseczno jest więc nie dla nas.
                      Jesteśmy zbyt aktywni, po prostu. I zbyt spontaniczni. I WRESZCIE wolni
                      od samochodu i nieszczęsnego 709.
                      • sliwkaa uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 31.03.06, 17:56
                        no to wszyscy już zostali przez Was ostrzeżeni!! DZIĘ-KU-JE-MY !!

                        Tak więc, nie pozostaje nam (mieszkającym w Piasecznie) przesłać Wam
                        (warszawiakom "zaangażowanym w kulturę, jej poznawanie i tworzenie" ;-)))
                        szerokiego prowincjonalnego uśmiechu i .... krzyż na drogę ;-)

                        Żegnam
                        • dlaczegodlatego Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 31.03.06, 19:58


                          > no to wszyscy już zostali przez Was ostrzeżeni!! DZIĘ-KU-JE-MY !!

                          Dobrze, w takim razie hip, hip, hurra, w Piasecznie jest po prostu fantastycznie, miłego życia.
                          Wiesz, gdybym tu nie mieszkała, to bym siedziała cicho. Ale wiem,
                          przez to przeszłam i przejechałam. Dziękuję.
                          I naprawdę współczuję, że władze Piaseczna nie robią NIC dla swoich mieszkańców.
                          • richo Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 31.03.06, 22:02
                            > Zależy też, co kto w życiu robi. My z mężem jesteśmy
                            > głęboko zaangażowani w kulturę, jej poznawanie i tworzenie.
                            > Piaseczno jest więc nie dla nas.

                            Tak, bo kulturę tworzy się w kulturalnych miejscach. To co tam tworzycie?
                            • dlaczegodlatego Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 31.03.06, 22:22
                              Literaturę, artykuły.
                              Ale dosyć tej prywaty.
                              • mo_nicka_ja Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 31.03.06, 22:49
                                dlaczegodlatego napisał:
                                > Literaturę, artykuły.
                                > Ale dosyć tej prywaty.

                                taaaaaaaaaaaak
                                tego w żaden sposób nie da sie tworzyć mieszkając w Piasecznie................

                                ;D
                                • ek1111 Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 01.04.06, 00:04
                                  Prawda? Bo u nas w Piasecznie nie mieszkają ani nie pracują artyści, malarze,
                                  muzycy, pisarze, dziennikarze, światowej nierzadko sławy...Piaseczno nie ma
                                  historii udokumentowanej od 1429 roku, nie ma zabytków, nie ma ciekawych
                                  miejsc, jak choćby unikalny cmentarz żydowski na Tuwima, czy katolicki stary
                                  cmentarz przy Kościuszki. Albo te młyny voya, o których ja pierwsze słyszę.
                                  Co tam, dlaczegodlatego mieszkało na Młynarskiej i widywało zakonnice. Na
                                  Ursynowie pewnie mieszka na wyższym piętrze, toteż i horyzonty się
                                  poszerzyły ;))
                                  Gdyby dlaczegodlatego chciało się rozejrzeć, to może by coś dostrzegło w
                                  Piasecznie. A tak to tylko zakonnice i Puławska...
                                  To, co wokół widzimy, bezlitośnie świadczy o nas.
                                  • lampka.nocna Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 01.04.06, 19:40
                                    Fajnie napisalas/es.....nic dodac nic ujac. Pozdrowionka
                              • richo Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 01.04.06, 00:12
                                dlaczegodlatego napisał:

                                > Literaturę, artykuły.
                                > Ale dosyć tej prywaty.

                                Piszecie do szuflady?
                                • schwinn1 Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 01.04.06, 10:56
                                  tak do szuflady ale ursynowskiej bo nie śmierdzi jak ta piaseczyńska..
                            • rocco Re: uśmiechy z prowincjonalnego piaseczna ;-))) 06.04.06, 15:29
                              richo napisał:

                              > Tak, bo kulturę tworzy się w kulturalnych miejscach. To co tam tworzycie?
                              A co mozna tworzyć w ursynowskim blokowisku pełnym ludzi?
                              Hip-Hop
                              --
                              Mariusz M.
          • dlaczegodlatego Re: Jak uciekałam z Piaseczna 31.03.06, 12:53
            "Do końca życia chyba zapamiętam kontrast jaki się rzucał w oczy przy
            przesiadce w metro na Wilanowskiej. Ludzie w metrze eleganccy, pachnący. Jak po
            30-40 minutach spędzonych w ścisku w 709 docierałem do pracy to byłem już
            wykończony jak po 8 godzinach ciężkiej pracy"

            Odczuwałam to samo, zwłaszcza kiedy zmuszona byłam jechać busem. Później
            kupiliśmy dla mnie samochód, ale to było równie niefortunne rozwiązanie, raz
            jechałam do centrum dwie i pół godziny!

            I wiesz co, teraz, kiedy jadę z Kabat do centrum, zawsze, wręcz odruchowo,
            odrywam oczy od książki na stacji Wilanowska. Być może to pewien sentyment,
            bo wiem, że też kiedyś tutaj wsiadałam jako niedoszła piaseczanka. Mój mąż był
            może złośliwy, pisząc "Wioseczno", ale... Zapach, to jest właśnie to, co utkwiło
            mi najbardziej w pamięci. I podejrzewam, że przesiąkałam nim, i później w pracy
            czuć było ode mnie ową szczypiącą powonienie woń made in 709.
            Nigdy też nie zapomnę, jak żal było mi ludzi, którzy próbowali dostać się rano
            na przystanku przy Mysiadle do nabitego 709. My z Warszawskiej i Młynarskiej,
            którzy wsiadaliśmy na przystanku "przy zakonnicach", też zresztą z trudem,
            jeszcze jako tako niczym jacyś repatrianci w bydlęcych wagonach, dawaliśmy radę
            i byliśmy szczęśliwi, że jedziemy. A oni, ci z Mysiadła i Józefosławia musieli
            czekać na kolejny autobus, też zresztą zatłoczony, i to ekstremalnie zatłoczony.
            Z tego, co mi wiadomo, ruszył Express Piaseczno, który i tak nie rozwiąże
            problemu, ale dobrze, że jest. Szkoda tylko, że i tak trzeba wydawać więcej
            na bilety. No i w ogóle trzeba przeznaczać więcej na miesięczny na samo 709.
            • drzejms-buond nie dziwię się 31.03.06, 12:58
              tak! dla ludzi chcących żyć miastem- piaseczno , to jedna wielka wpadka!
              jeden ośrodek kultury , to stanowczo za mało!
              ale też dziwiło mnie i dziwi nadal,że ludzie w warszawy nadal chcą się tu
              osiedlać...zrozumiałby cheć życia w domku w zalesiu dolnym czy górnym ale w bloku?
              żebysz to piasechussets było chociaż urodziwe...miało coś, czego nie mają inne
              miasta...
              tak więc, gratuluję MĄDREJ DECYZJI...
              pozdrawiam
              Dżejms
              • rabena Re: nie dziwię się 31.03.06, 13:52
                Pewnie dla tego m2 mieszkania co niby jest tańsze niż Warszawie a wcale to nie
                jest takie oczywiste, bo w Piasecznie podnieśli ceny dla Warszawiaków :D
                • schwinn1 Re: nie dziwię się 31.03.06, 14:37
                  oł szit!!
                  ja rzeczywiście odkad mieszkam w piasecznie fatalnie cuchnę.. dzieki za
                  uświadomienie mi przyczyny.. sama bym na to nie wpadła..
                  ech.. jechać metrem i pachnieć.. o tym marzę..
                  ;-/
            • lampka.nocna Bede lekko brutalna 31.03.06, 15:31
              ale... Zapach, to jest właśnie to, co utkwiło
              mi najbardziej w pamięci. I podejrzewam, że przesiąkałam nim, i później w pracy
              czuć było ode mnie ową szczypiącą powonienie woń made in 709.
              Nigdy też nie zapomnę, jak żal było mi ludzi, którzy próbowali dostać się rano
              na przystanku przy Mysiadle do nabitego 709. My z Warszawskiej i Młynarskiej,
              którzy wsiadaliśmy na przystanku "przy zakonnicach", też zresztą z trudem,
              jeszcze jako tako niczym jacyś repatrianci w bydlęcych wagonach, dawaliśmy radę
              i byliśmy szczęśliwi, że jedziemy.

              Po twoim poscie myslalam, ze nalezysz do kategorii "zatwardzialych mieszczochow
              srodmiejskich", ale po przeczytaniu tego kawalka zdebialam...... ze mozna byc,
              az taka ignorantka. WIELE RAZY JEZDZILAM METREM W GODZINZCH SZCZYTU W
              NIEPRAWDOPODOBNYM SCISKU, WSROD SMIERDZACYCH WARSZAWIAKOW I NIE RAZ MUSIALAM
              POCZEKAC NA NASTEPNA KOLEJKE majac do wyboru - bede szybciej w pracy lub trafie
              do szpitala ze zlamanymi zebrami od scisku. Komu takie farmazony wciskasz!!!
              Myslisz, ze wszyscy Piaseczynianie pracuja na budowie dla JW.Const., bo nie
              potrafia przejsc przez bramke w metrze.
            • rocco Re: Jak uciekałam z Piaseczna 06.04.06, 15:11
              dlaczegodlatego napisał:

              >Zapach, to jest właśnie to, co utkwił o mi najbardziej w pamięci.
              :-))
              W tej chwili połowa Ursynowa to daleka prowincja:-) I co - mniej smierdzi niż
              ta z podwarszawskiego Piaseczna? Jak sie nie umyje to tak samo albo i bardziej.
              Każdy brudas tak samo smierdzi- obojęnie czy mieszka w Paryżu, w Biłgoraju czy
              w Piasecznie:-)
              Taka ciekawa historia:
              Sprzedając mieszkanie kolo metra Stokłosy trafiła się nam klientka gdzies z
              dalekiej prownicji. Po wstepnym ustaleniu ceny i warunków klientka wypaliła do
              swojej młodocianej córki, dla której kupowała mieszkanie: Widzisz, córuś, już
              bedziesz warszawianka...mdło mi się zrobiło. Mieszkanie sprzedaliśy komus
              innemu.

              > I podejrzewam, że przesiąkałam nim, i później w pracy
              > czuć było ode mnie ową szczypiącą powonienie woń made in 709.
              Nawet nie skomentuje.

              --
              Mariusz M.
              Pilawa Tjuning Center;>
    • hetman4 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 02.04.06, 15:14
      Polecam następną przeprowadzkę, do Paryża. Będzie jeszcze bardziej pachnąco i
      światowo. I o ile więcej miast i miasteczek, którym będzie można przyłożyć na
      różnych forach... a może nawet wydadzą zawartość szuflady? Sława przed Wami.
      Życzę wszystkiego najlepszego.
    • repair Re: Jak uciekałam z Piaseczna 02.04.06, 21:20
      Ciekawy temat. Że Piaseczno nie jest dla mnie to już wiem. Jeśli pracuje się w
      Warszawie (pomijając południowe obrzeża), lubi się czasem gdzieś wyjśc to takie
      miejsce zamieszkania odpada. Od siebie dodam, że np nie mam ochoty na kontakty
      z bliższymi i dalszymi sąsiadami. Powodem jest kompletny brak wspólnych
      zainteresowań. Dwoje najbardziej interesujących ludzi z mojego bloku już
      zdążyło się wyprowadzić. Nie jestem jednak pewien, czy przeprowadzka na Ursynów
      coś zmieni. Gdybym był pewien to nie byłoby mnie już na tym forum.
      R
      • drzejms-buond Re: Jak uciekałam z Piaseczna 03.04.06, 11:24
        może ..poszukaj znajomych POZA blokiem?
        • repair Re: Jak uciekałam z Piaseczna 03.04.06, 13:23
          > może ..poszukaj znajomych POZA blokiem?
          Już ich mam.
          • maranka Re: dlaczego nie napisałaś tego wcześniej ??? 04.04.06, 08:37
            ja w ciszy swojego pięknego domu myślę to samo , ale nie miałam odwagi głośno
            tego powiedzieć , dosyć mam jazdy samochodem / chociaż uwielbiam prowadzenie
            samochodu / rzeczywiście mam wrażenie , że mi przyrósł do tyłka / dobre ! /
            - miałam ochotę zaprzyjażnic sie z kims , ale wszyscy siedzą w samochodach ,
            wciskają piloty - otwierają bramy i juz ich nie ma / nawet najbliżsi sąsiedzi
            są niewidoczni bo naookoło zarośnięte /
            -wszędzie daleko / kino ,teatr , dyskoteka , klub - dla mojej domowej
            młodzieży / musza jechać do stolicy i nocować u babci / całe szczęście , że
            jest /
            -spacerować bardzo chciałam , ale po tym błocie zalesiańskim żadko można / parę
            razy zostawiałam juz tam buty i wracałam w skarpetach / ha ! ha ! / płakać się
            chce
            - rzeczywiście po 19 to wymarłe miasto - pozostaje tv albo co ? / wiem , że
            mozna pić winko , czytać książki ale przeciez tu ciągle wyłączają prąd !!! nie
            umiem czytać po ciemku !
            - w duchu tak sobie myślę , że sprzedam ten dom i kupię piękne mieszkanie , ale
            kiedy ? - mój sąsiad sprzedawał rok !!! na stronach internetowych miliony domów
            w tej okolicy , do wyboru do koloru - duże małe - tanie drogie - ciekawe
            dlaczego
            - ja bardzo ci gratuluję tej odważnej decyzji - naprawdę podziwiam i
            zazdroszczę / naprawdę ci zazdroszczę , że masz to juz za sobą /
            pozdrowienia
            • dlaczegodlatego Re: dlaczego nie napisałaś tego wcześniej ??? 04.04.06, 10:39
              Nie napisałam, ponieważ kiedyś pisał o tym mój mąż. Ale on wtrącił swoje trzy
              grosze w jakiejś dyskusji i nikt tego nie zauważył, bo zauważyć nie chciał.

              Napisałam teraz, bo jak to bywa, zaczęło się wszystko w realu. Spotkaliśmy się
              niedawno ze znajomymi, którym zamarzyło się mieszkanie w tym osiedlu w stronę
              Magdalenki. Pół wieczoru spędziliśmy na przekonywaniu ich, aby nie powtarzali
              naszego błędu.

              A później skonstatowałam, że w sumie to samo powinnam napisać na forum.
              Nie spodziewałam się tylko, że raz uderzą we mnie "zakochani" w Piasecznie
              mieszkańcy. Ale w sumie ich rozumiem, wdepnęli w to g**** i udają, że nie cuchnie.

              Jeśli się zmobilizujecie, na pewno w końcu z powrotem wrócicie do W-wy.
              Powodzenia.
              • richo Re: dlaczego nie napisałaś tego wcześniej ??? 04.04.06, 10:59
                dlaczegodlatego napisał:

                > Nie spodziewałam się tylko, że raz uderzą we mnie "zakochani" w Piasecznie
                > mieszkańcy. Ale w sumie ich rozumiem, wdepnęli w to g**** i udają, że nie cuchn
                > ie.

                Nikt nie pisał, że mu nie cuchnie. To Ty napisałaś jak pięknie pachnie w metrze ;-) Chodzi o to, że
                Twoje uzasadnienie wyprowadzki było dość wątpliwe, a niekiedy obraźliwe.

                Ale w sumie śmieszna jesteś ;-) To jaką dziedziną kultury się z mężem zajmujecie? Jeśli to nie
                tajemnica.
            • lampka.nocna Glupota ludzka nie zna granic... 04.04.06, 11:30
              Ludzie jak mozna kupowac dom czy duze mieszkanie - czyli dokonywac inwestycji
              za kilkaset tysiecy, a w przypadku domu nawet okolo miliona zlotych - i nie
              sprawdzic okolicy. Przeciez jak sie wprowadzaliscie do Piaseczna to tez nie
              bylo utwardzonych drog w Zalesiu, kin i teatrow czy oslawionych sciezek
              rowerowych. Wiec skad te zale.....MOZECIE MIEC PRETENSJE DO WLASNEJ GLUPOTY I
              NIEFRASOBLIWOSCI. Ale jak kazdy frustrat macie pretensje nie do siebie tylko do
              otoczenia.
              Naprawde dziwi mnie, ze osoby uznajace siebie za swiatle, kutturalne???, o
              szerokich horyzontach myslowych moga tak postepowac. Na waszym miejscu nigdy
              bym sie do tego nie przyznala, ze potrafie kupic dom/mieszkanie bez sprawdzenia
              okolicy......bo to tylko zle o WAS swiadczy.
              • kasika75 Re: Glupota ludzka nie zna granic... 04.04.06, 16:52
                .....MOZECIE MIEC PRETENSJE DO WLASNEJ GLUPOTY I
                NIEFRASOBLIWOSCI. Ale jak kazdy frustrat macie pretensje nie do siebie tylko do
                otoczenia.
                Naprawde dziwi mnie, ze osoby uznajace siebie za swiatle, kutturalne???, o
                szerokich horyzontach myslowych moga tak postepowac. Na waszym miejscu nigdy
                bym sie do tego nie przyznala, ze potrafie kupic dom/mieszkanie bez sprawdzenia
                okolicy......bo to tylko zle o WAS swiadczy.

                Tak to prawda, mam do siebie pretensje i nie moge zrozumiec jak byłam głupia ze
                sie tu przeprowadziłam, i nie musze być osoba swiatle,kulturalna zeby wymagac ,
                porzadnych chodników , podjazdów dla wózków , zeby miec gdzie wyjsc z dzieckiem
                na spacer,jakas porzadna piaskownica ,porzadna przychodnia i to takie kwiatki z
                punktu widzenia matki dalej nie bede sie rozpisywac bo mnie zjesz ...
                • richo Re: Glupota ludzka nie zna granic... 04.04.06, 17:20
                  kasika75 napisała:

                  > Tak to prawda, mam do siebie pretensje i nie moge zrozumiec jak byłam głupia ze
                  > sie tu przeprowadziłam, i nie musze być osoba swiatle,kulturalna zeby wymagac,
                  > porzadnych chodników , podjazdów dla wózków, zeby miec gdzie wyjsc z dzieckiem
                  > na spacer,jakas porzadna piaskownica, porzadna przychodnia i to takie kwiatki z
                  > punktu widzenia matki dalej nie bede sie rozpisywac bo mnie zjesz ...

                  Ale wcześniej było to wszystko tylko po zakupie... zwinęli?
                  ;-)
                • lampka.nocna Re: Glupota ludzka nie zna granic... 04.04.06, 18:31
                  Masz kasiko75 prawo oczekiwac ogrodkow jordanowskich, sciezek rowerowych,
                  dobrych drog....tak samo jak dobrego rzadzenia, niskich podatkow, ladnej
                  pogody. I pisze to absolutnie serio bez zlosliwosci. Tylko, ze zycie nie zawsze
                  daje nam to czego od niego oczekujemy. Na pogode nie masz wplywu, ale mlode
                  kobiety planujace urodzenie dzieci kupuja mieszkania np. na Slowiczej czy
                  nastepnych osiedlach za ta inwestycja, gdzie nie ma podjazdow, piaskownic i
                  warunkow do zapewnienia pociesze rozrywki....a potem popadaja w frustracje. A
                  przeciez to widac golym okiem czy dane miejsce nadaje sie dla rodziny czy dla
                  singli. To samo dotyczy domow w Zalesiu. Jest oczywistym, ze jak droga jest
                  naturalna to po deszczu bedzie bloto, a jak chcesz do pracy dojezdzac 10 minut
                  metrem to musisz zamieszkac na linii metra a nie w Piasecznie, ktore metra nie
                  posiada - PRZECIEZ TO JEST JASNE JAK SLONCE.

                  Kazdy chcialby mieszkac przy metrze we wlasnym domu z ogrodkiem wychodzacym na
                  Las Kabacki obok wypasionego placu zabaw dla dzieci i robic zakupy w supermallu
                  oddalonym o 1 przystanek metra. Tylko, ze takich ofert nie ma a jakby byly to
                  na kieszen prezesow koncernow a nie szaraka. I trzeba sie z tym pogodzic!!!!
    • myniek1 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 04.04.06, 11:39
      Przeprowadziłam się pod Piaseczno z najbardziej moim zdaniem urokliwej
      dzielnicy w Wawie - Pragi. Mieszkałam tam całe życie i nie ukrywam, że mam
      sentyment do tego miejsca. Jednak nie jestem w stanie zrozumieć jak ktoś może
      tak wychwalać Ursynów??? Dla mnie to nic poza bezkształtnym blokowiskiem, które
      chce udawać elegancka dzielnicę. I w dodatku dojazd z Ursynowa do centrum też
      nie jest sielanką.
      Piaseczno ma wiele wad, ale też wiele zalet. Jakoś nie znajduje zalet w
      Ursynowie.
      • wpi05500 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 04.04.06, 12:46
        To nie jest tak, że Ursynów jest tylko cacy. Dla mnie ma bardzo dużo zalet. Do
        pracy dojeżdzam metrem (oszczędzając mnóstwo czasu i pieniędzy). Do Lasu
        Kabackiego mam 7 minut piechotką. Wieczorem nie jestem skazany na siedzenie
        przed TV tylko mogę korzystać z oferty kulturalno-rozrywkowej stolicy.
        Podróżować mogę niezłą komunikacją miejską. Mieszkając w Piasecznie wizyta w
        Wawie to zawsze była wyprawa. Najwygodniej i najszybciej było autem, ale wtedy
        nie można nawet lampki wina ze znajomymi wypić, a 709 w weekend wieczorem to
        przyjemność chyba tylko dla sado-maso...

        Ursynów nie jest najpiękniejszym miejscem na ziemi, ale żyje się tam wygodnie.

        Żeby udać się na spacer na "łono natury" z piaseczyńskiego osiedla na którym
        mieszkałem musiałem albo jechać samochodem albo iść ponad 30 min. piechotką w
        jedna stronę. Więc wolę 7 minut. OK, w Lesie Kabackim jest w weekend tłok jak
        na Marszałkowskiej (choć i tak mniejszy niż np. w Łazienkach), ale jak się
        troche ten las pozna to można sobie spacerować praktycznie w samotności nawet
        w niedzilę przy ładnej pogodzie.
        Gdzie np. rodzice mogą pójść na spacer z dzieckiem w Piasecznie? Brak parków i
        innych przyjaznych miejsc dla mam z wózkiem...
        • natretna Re: Jak uciekałam z Piaseczna 04.04.06, 18:13
          Kurcze powiem szczerze ze jestem zaskoczona tym co napisala ososba ktora
          zalozyla ten watek. Ja sama mieszkam w Zalesiu Dolnym ale w piasecznie mam
          znajomych , prace rodzicow ...
          Nie wiem na co tu narzekac.
          Lini autobusowych jest tyle ze dostanie sie do warszawy to 35-45 min ....709 710
          727 pks Eksprespiaseczno .....wciaz cos jezdzi.
          Kedyny minus to to ze do piaseczna nie dojezdza autobus nocny.

          Moja mam mieszkala cale zycie w warszawie dopiero po slubie przeprowadzila sie
          do Zalesia i nie ma piekniejszego miejsca.
          Szybko moge sie dosytac do warszawy , wieczorem w sobote samochodem zajmuje mi
          to 15-20
          A kiedy mam ochote pojezdzic na roweze ...mam "gorki szymona" "spalona"
          2km od domu mam zalew , mila okolice malo spalin ..

          A zreszta gdyby w piasecznie bylo tak zle jak piszecie to niby po co ludzie by
          sie tu tak chetnie sprowadzali ?
          A mieszkaja tu ludzie zwykli jak i VIP-y :)

          Moim zdaniem warszawa to przedmiescia Piaseczna :)

          A zreszta w piasecznie jest druga co do wielkosci fabryka thomsona ...park
          ...spokoj ...pelno sklepow i aptek calodobowych.

          Czesto bywam w warszawie ale powiem szczerze ze po kilku godzinach odechciewa mi
          sie ....i uwielbiam moment jak wracam do Zalesia

          A do tego mamy najlepsze kebaby na calym mazowszu !!!

          • repair Re: Jak uciekałam z Piaseczna 04.04.06, 21:38
            > Kurcze powiem szczerze ze jestem zaskoczona tym co napisala ososba ktora
            > zalozyla ten watek. Ja sama mieszkam w Zalesiu Dolnym ale w piasecznie mam
            > znajomych , prace rodzicow ...
            > Nie wiem na co tu narzekac
            Serio pytam: To wszystko kpiny?
            R
          • wpi05500 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 05.04.06, 12:14
            > Nie wiem na co tu narzekac.
            > Lini autobusowych jest tyle ze dostanie sie do warszawy to 35-45 min ....709
            710, 727 pks Eksprespiaseczno .....wciaz cos jezdzi.

            OK, do Warszawy się dostaniesz, tym bardziej, że Warszawa zaczyna się tuż za
            Mysiadłem...
            45 minut? W godzinach szczytu, jak będziesz miała szczęście, to tylko 45 minut
            zajmie Ci podróż 709 np. na trasie Szkolna-pętla Wilanowska. Na tej trasie, i
            to juz kilka lat temu, podróż mi zajmowała 50-55 minut... Teraz jest gorzej. A
            metro Wilanowska to nie centrum Warszawy...
            W porządku, można zgodnie z prawdą powiedzieć, że podróż samochodem do centrum
            Wawy zajmuje 20 minut (np. w środku nocy, przy średniej 60km/h to żaden
            wyczyn), ale mi chodzi o średni czas przejazdu w godzinach szczytu, czyli w
            godzianch w których podróżuje większość osób mieszkajacych w Piasecznie i
            mających coś do załatwienia w Warszawie, a wtedy 20 minut to się jedzie do
            Mysiadła...
            Mówiłem, że na Zalesie mam inne spojrzenie niż na Piaseczno-centrum. Posiadanie
            domku rekompensuje niedogody związane z czasem dojazdu. Wspominasz o VIPach.
            Ok, ale VIPy nie pracują od "8 do 16" więc ich godziny szczytu nie dotykają w
            takim samym stopniu co zwykłych zjadaczy chleba.
            Choć Zalesie nie jest brzydkie, to są piękniejsze miejsca od Zalesia... Musisz
            tylko trochę pojeździć po okolicy...
            Górki Szymona... ładna, cicha okolica... Tylko, że jak mieszkasz np. w
            okolicach Szkolnej czy Słowicza to ze względu na odległość musisz się tam
            wybrać autem... Na piechotę za daleko...
            Jeszcze raz przypomnę, że pisząc o Piasecznie mam na myśli "centrum miasta",
            czyli generalnie smutne blokowiska...

            > Moim zdaniem warszawa to przedmiescia Piaseczna :)

            Popatrz na pieczątkę pocztową Piaseczna: "Piaseczno k. Warszawy".... Ciekawe...
            • mo_nicka_ja Re: Jak uciekałam z Piaseczna 05.04.06, 22:47
              wpi05500 napisał:
              > Popatrz na pieczątkę pocztową Piaseczna: "Piaseczno k. Warszawy".... Ciekawe...

              jakbys nie był takim niechetnym mieszkancem to może byś wiedział że w Polsce
              jest chyba 14 miejscowości o tej nazwie
              no może jedna mniej bo została włączona w obręb innej miejscowości (Warki bodajże)
    • lampka.nocna Zegnamy wszystkich maruderow, 05.04.06, 13:18
      malkontentow, frustratow nienawidzacych Piaseczna za to ze jest Piasecznem.
      Przenoscie sie do Warszawy czy jakiegokolwiek innego miasta, ktore jest was
      godne. Korzysci beda obopolne - wy bedziecie zyc tak jak sobie wymarzylisci, my
      bedziemy miec zadowolonych mieszkancow. Na wasze miejsce pojawia sie nastepni
      chetni.......tego akurat jestem pewna. ZEGNAJCIE!!!!!!
      • repair Re: Zegnamy wszystkich maruderow, 05.04.06, 13:29
        > bedziemy miec zadowolonych mieszkancow. Na wasze miejsce pojawia sie nastepni
        > chetni.......tego akurat jestem pewna.
        Świetnie, to znaczy że nie powinienem mieć problemu ze sprzedażą mieszkania :-)
        R
        • rabena Re: Zegnamy wszystkich maruderow, 05.04.06, 13:35
          Masz problem bo ja nie kupię :D
          • basiakoc Re: Zegnamy wszystkich maruderow, 05.04.06, 15:47
            Smutne blokowiska czyli Słowicza, to nie centrum miasta. Mieszkam w Piasecznie, ale na osiedlu Słowicza
            nie chciałabym mieszkać, więc nie dziwię się tym, którzy stamtąd uciekają.
            • basiakoc Re: Zegnamy wszystkich maruderow, 05.04.06, 15:51
              Jeszcze jedno, może rozwiązaniem byłoby najpierw wynająć mieszkanie, sprawdzić jak tu się mieszka,
              dopiero wtedy decydować się na kupno lub wyprowadzkę gdzie indziej.
              • natretna Re: Zegnamy wszystkich maruderow, 05.04.06, 18:12
                Tak bo w warszawie sa wesole blokowiska :) Nic tylko skakac z radosci ...
                Zreszta uwazam ze w Piasecznie wiecej sie dzieje wzgldem rozwoju , jest czysciej
                ladniej spokojniej. Zostaly wymienione wszystkie przystanki , a to ze jakies
                debile je niszcza to juz nie wina piseczna i piaseczynskiej policji.
                Bo jest tak ze jak jezdzi jej za duzo to wszyscy gadaja ze po co ? A jak jej nie
                ma to narzekaja ze jest jej za malo. Taka jest własnie wasza mentalnosc co by
                sie nie zrobilo i tak wam nie pasuje i zawsze bedzie zle ...nawet jak byscie
                mieszkali w Bevery Hills to powiecie ze sasiedztwo uciazliwe.
                A w piasecznie a tym bardziej zalesiu ludzie sa bardzo zadowoleni bo maja sie z
                czego cieszyc.
                Ok, moze sikorskiego nie jest super nowoczesne ale chyba wszystko sie kiedys
                starzeje.
                Blok "tytanik" - nie wiem , czego mozna sie bylo spodziewac po cenie 1500 zl i
                kolorach elewacji :)
                Reasumujac piaseczno jest szybko rozwijajcym sie miastem.
                A co do dojazdow to pomijajac nie zalezne od wladz piaseczna remonty na
                pulawskiej lub jakies tragiczne wypadki nigdy nie jechalam do wilanowskiej
                dluzej niz 45-50 min ....A nawet jak jechalam 50 min to pozniej moglam sie
                przesiasc do "slicznego i pachnacego metra gdzie sa sliczni ludzie" :)
                • kulka85 Re: Zegnamy wszystkich maruderow, 05.04.06, 23:02
                  tak sobie czytam ten wątek od kilku dni i ....
                  przeprowadziłam się z tych super Kabat na Ursynowie do mysiadła: większe
                  mieszkanie w cenie mniejszego na Kabatach, cisza spokój,wioska(w jak
                  najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa),rzeczywiście jestem kierowcą moich
                  dzieci. Ale wiedzieliśmy ,ze tak będzie. Zanim kupilismy mieszkanie
                  obejrzeliśmy okolicę,poczytaliśmy o osiedlach, developerach itp. Mam jedno
                  podstawowe pytanie do autorki wątku: kto kupuje mieszkanie nie interesując się
                  otoczeniem,warunkami,specyfiką danej lokalizacji. Czy za problem z rozpoznaniem
                  dostosowania tej lokalizacji do Twoich potrzeb odpowiada miejscowośc w której
                  kupiłaś mieszkanie czy Ty. Różni ludzie potrzebują różnych rzeczy i najlepiej
                  jak sami sobie je wybiorą.
                  zadowolona z tej okropnej lokalizacji Kulka
                  • tomaszzamojski Re: Zegnamy wszystkich maruderow, 06.04.06, 13:13
                    fatalne sa w Piasecznie przede wszystkim szkoły. A reszta? To taka sama wieś
                    jak "stolyca" tylko mniejsza.
                    • natretna Re: Zegnamy wszystkich maruderow, 24.05.06, 11:21
                      Dokładnie . Zalesie i niektore w piasecznie to dobre szkoly.
                      A piaseczno to mala warszawa...
    • rocco Re: Jak uciekałam z Piaseczna 06.04.06, 14:43
      Witam,
      Bardzo dobrze. Jednego auta w korkach mniej;-)
      Ja całe zycie mieszkałem na Ursynowie (zaczynałem w 1978 r.) i z prawdziwą
      przyjemnością pozbawiłem się "atrakcji" mieszkania w tym syfie, pełnym
      przyjezdnych z całej Polski blokujacych KEN swoimi samochodami i mikro-
      mieszkaniami za dużą kasę w "blokach-plombach" na rzecz domku wolnostojącego, z
      własnym garażem, ogrodem.
      Nie dojrzałaś po prostu do mieszkania pod Warszawa. Współczuje.
      --
      Mariusz M.
      • woy Re: Jak uciekałam z Piaseczna 06.04.06, 15:00
        Cała dyskusja odnosi się raczej do sytuacji -> mieszkanie w bloku w Piasecznie
        = mieszkanie w bloku na Ursynowie.
        Decydując się na mieszkanie pod Warszawą należy się pogodzić z pewnymi
        niedogodnościami, ale ja jednak widzę więcej zalet. Szczególnie w piątek po
        południu :)))
        w.
        • sliwkaa Re: Jak uciekałam z Piaseczna 06.04.06, 15:15
          woy napisał:
          > ale ja jednak widzę więcej zalet. Szczególnie w piątek po
          > południu :)))

          woy,

          w piątek po południu to wszystko jest piękne i kocham cały świat :-)))


          ***************************************************
          Wilq, spójrz na to przez różowe szkiełko fantazji. Może to jakiś kosmiczny
          monstrum który żywi się radiami samochodowymi i ty mógłbyś go prestiżowo
          docisnąć.
          • wpi05500 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 07.04.06, 13:25
            W Piasecznie mieszkałem ponad 5 lat, a więc wystarczająco długo aby sobie
            wyrobić opinię o Piasecznie i "super zaradnej, najbogatszej gminie w regionie.
            Wtedy, kiedy podpisałem umowę kupna mieszkania (rok 1998) po Puławskiej hulał
            przede wszystkim wiatr, a w dodatku miała zostać lada chwila poszerzona na
            odcinku Piaseczyńskim. 709 wyrabiał się w 25-30 minut, no i oczywiście fama
            dynamicznej gminy...
            Rzeczywistość szybko zaczynała się zmieniać... na gorsze. Poszerzona Puławska
            ciągle w planach, i tylko w planach... W dynamicznej gminie ciągle tylko
            słyszałem o wielkich sukcesach na wszystkich polach walki... Efektów sukcesów
            nie widziałem... no może "autostradę do nikąd" przy domu radnego w
            Józefosławiu... albo inwestycje budowlane firmy Multi-Hekk, typu Titanic czy
            os. Słowicza gdzie chyba juz wszystkie budynki mają uchylone pozwolenie na
            budowę... nie będę tutaj szerzej opisywał interesów gminy i tego developera, bo
            historia dosyć znana, a większość osób wie o co chodzi (a jak nie wiadomo o co
            chodzi to chodzi o...)

            Zawsze podkreślałem, że pisze z punktu widzenia mieszkania w bloku w
            Piasecznie, a nie domku np. w Zalesiu. Zawsze powtarzałem, że Piaseczno ma też
            swoje zalety, a Ursynów wady. Wiem, że nieruchomości w Piasecznie są tańsze.
            Ale idąc tą logiką Góra Kalwaria jest jeszcze tańsza...

            rocco - na ziemi wszyscy jesteśmy przyjezdni i to tylko przejazdem...

            mo_nicka_ja - wiem, że jest kilka-kilkanaście miejscowości o nazwie Piaseczno.
            Moja uwaga była tylko humorystyczną wstawką, ale: Piaseczno spośród wszystkich
            Piaseczn jest największe, i chyba się nie pomylę mówiąc, że najbardziej znane w
            całej Polsce (choćby z racji bycia polskim serialowym Hollywood), kod pocztowy
            jednoznacznie określa rejon kraju i nie ma potrzeby dodawania określenia
            precyzującego Piaseczno k. Warszawy... To jest anachronizm z
            czasów "przedkodowych"

            Jedno daje mi do myślenia w tym wątku - łatwość z jaką wiele osób formułuje
            obraźliwe zdania o osobach, które się z Piaseczna wyprowadziły i powiedziały o
            swoich powodach. Uproszczając słychać "spieprzaj dziadu". Bardzo mnie to smuci
            • richo Re: Jak uciekałam z Piaseczna 07.04.06, 13:54
              wpi05500 napisał:

              [...]
              > Jedno daje mi do myślenia w tym wątku - łatwość z jaką wiele osób formułuje
              > obraźliwe zdania o osobach, które się z Piaseczna wyprowadziły i powiedziały o
              > swoich powodach. Uproszczając słychać "spieprzaj dziadu". Bardzo mnie to smuci

              Upraszczając.
              Zdaje się, że to banici obrażają tubylców. Kilka "komplementów" ;-)

              W 709 śmierdzi, a w metrze każdego się chce przytulić ;-)
              Ponieważ zajmuję się kulturą nie mogę mieszkać w Piasecznie.
              Do Piaseczna jest tak daleko, że najlepsi przyjaciele nas opuszczają.
              • wpi05500 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 07.04.06, 15:05
                Ponad 3 lata jeździłem 709 więc mam trochę doświadczenia w tym względzie - w
                709 bardzo często śmierdzi i to jest fakt! czy to Cię osobiście obraża? Mam
                nadzieję, że nie - jak nie śmierdzisz to nie powinno...
                • richo Re: Jak uciekałam z Piaseczna 07.04.06, 16:32
                  wpi05500 napisał:

                  > Ponad 3 lata jeździłem 709 więc mam trochę doświadczenia w tym względzie - w
                  > 709 bardzo często śmierdzi i to jest fakt! czy to Cię osobiście obraża? Mam
                  > nadzieję, że nie - jak nie śmierdzisz to nie powinno...

                  Wiesz "koniom i zakochanym inaczej pachnie siano".

                  Ja od... kilkunastu prawie nie jeżdżę 709. Wolę inne środki komunikacji, gdzie mogę śmierdzieć do woli
                  i nikomu to nie przeszkadza... prawie ;-)

                  Ale zaraz, zaraz! Ponad trzy lata w 709 powiadasz? A dlaczegodlatego od czterech nie mogli wytrzymać
                  w 709? Czyżby... ? Nie no! Nie czujesz się urażony? ;-)

                  A w metrze Ci pachnie?
              • repair Re: Jak uciekałam z Piaseczna 07.04.06, 15:31
                >richo napisał:
                Napisałeś, że wyprowadziłeś się do domu, nie bloku. Patrzysz z innego punku
                widzenia i nie ma sensu, abyś dyskutował z tymi, którzy uciekają z
                piaseczyńskich bloków.
                R
                • richo Re: Jak uciekałam z Piaseczna 07.04.06, 16:44
                  repair napisał:

                  > Napisałeś, że wyprowadziłeś się do domu, nie bloku.

                  Ja? Gdzie?

                  > Patrzysz z innego punku
                  > widzenia i nie ma sensu, abyś dyskutował z tymi, którzy uciekają z
                  > piaseczyńskich bloków.

                  Jak ktoś pisze, że mieszkańcy Piaseczna śmierdzą, a ursynowianie pachną albo że mieszkając w bloku
                  w Piasecznie nie można się zaangażować/tworzyć kulturę, ale w bloku na Ursynowie już można to
                  chyba mogę się ująć?
    • conieco1 Do Dlaczeg... Bardzo trafnie to ujełaś 11.05.06, 00:24
      Do wszystkich nadymaczy, pieniaczy i utożsamiaczy obrażający albo w jakikolwiek
      sposób kwestionujący zasadność wypowiedzi "Dlaczegodlatego", JESTEŚCIE
      FRUSTRATAMI BRONIĄCYMI SWOICH BŁEDNYCH DECYZJI. A właśnie błednych decyzji o
      zamieszkaniu w tym ponurym mieście. WSZYSTKO O CZYM pisze ta dziewczyna jest
      100% prawdą, a tylko Ci którzy nie potrafią się rozejrzeć wokół własnej klatki
      tego nie widzą. Mieszkam w tym zakichanym mieście już 10 lat!!!! i jedyna rzecz
      która mnie jeszcze tu trzyma to nadzieja że za 3-5 lat przekują wbrew
      zapewnieniom METRO do Piaseczna przez Kabaty, że powróci pomysł drogi klasy S z
      lotniska do tarczyna za jakieś 5 lat. Że w końcu powstanie w okolicy JAKIŚ DUŻY
      MULTIPLEKS Arkadia II z pełną infrastrukturą I ŻE W KOŃCU BARANY Z GMINY ZACZNĄ
      BUDOWAĆ ŚCIEŻKI ROWEROWE. I że to nastąpi w ciągu najpóźniej 5 lat. Bo to że
      warto oglądać zabytki Warszawskie, anie Piaseczyńskie i na nich wychowywać
      swoje dzieci, to że jest tu więcej "drechu", to że jest to najbardziej
      niespójne społeczeństwo poprzez emigracje rozgoryczonych TO NIE WIDZĄ TYLKO Ci
      którzy zachwycają się na tym forum JEDNYM CMENTARZYKIEM. Pokarzcie mi WIELCY
      Zwolenńcy gdzie można rowerem bez zagrożenia zdrowia dojechać własnym rowerem?
      KILKA MIEJSC KILKANAŚCIE. Jeśli KIlkanaście to polecam Bemowo i nowe osiedla.
      Zobaczcie gdzie ztamtąd można dojechać. Mieszkałem w Dusseldorfie 3 lata i
      przeprowadziłem się na Saską, później tu i nie marzę o czykolwiek innym jak o
      wyprowadzce z tego zgnuśniałego, zamkniętego miasta, zamkniętego dla otwartych
      chcących wyjżeć dalej niż przez swój balkon z piwem ludzi.
      I ostatnia kwestia. MIAŁEM 12 SĄSIADÓW Z KTÓRYMI PRZEZ OSTATNIE 6 LAT (zżyliśmy
      się dopiero po 3 latach) ILU MI ZOSTAŁO!!!!? 3'ech i to w wieku 50+, czyli tacy
      którzy muszą mieć blisko do kościoła, sklepu. Mam koleżanke, która
      przeprowadziła się z Warszawy do PIaseczna, by zaczerpnąć "świerzego oddechu" i
      gdzie się przeprowadza? DO PRAWDZIWEGO małego miasteczka, gdzie wszędzie
      blisko, do Częstochowy. Bo jak powiedziała ma już dość TEJ DZIURY!!!, gdzie Bóg
      wie dlaczego wszędzie daleko, choć na mapie było tak blisko.
      Brawo dla Dziewczyny która napisała tych kilka słów, to jest sedno tego
      miejsca, które przytrzymuje tylko zgnuśmniałych. Aha kilka wątków wcześniej
      jest pytanie słuchajcie gdzie można pograć w bilarda w piasecznie??? I gdzie
      BYŁEM TAM PO PIWO, rany julek co za rekomendacja!!!
      Już lekko asertywny zgnuśniały piaseczynianin.
      • kasika75 Re: Do Dlaczeg... Bardzo trafnie to ujełaś 11.05.06, 10:52
        no to Cie teraz lampka nocna i inni jej podobni zakochani po uszy w Piasecznie
        (nawet do Paryza by sie nie przeprowadzili, gdyby mieli mozliwosc oczywiscie)
        zjedza , ba nie wiem czy zdajesz sobie sprawe ale tu sie nie wolno wogole
        wypowiadac na forum Piaseczna w zadnej negatywnej formie , wszystko jest tu
        doskonałe , boskie , cudowne ....nawet słonce swieci mocniej niz w Californii
      • lampka.nocna Do conieco1 11.05.06, 12:36
        Conieco polecam odkupic od kogos troche rozumku ( tylko nie wiem jak, ale moze
        w Niemczech mozna to zrobic - naprawde jest ci potrzebny, jezeli liczysz na
        metro w Piasecznie), potem udac sie do bardzo dobrego psychoterapeuty bo tylko
        on moze conieco wskurac na tak glebokie stany depresyjne. Na koniec wykaz sie
        conieco zdolnoscia do dzialania i conieco zmien w swoim "zbolalym" zyciu, a
        przede wszystkim miejsce zamieszkania. Bede trzymac kciuki za szybka realizacje
        tych zamierzen.

        P.S. Oczywiscie nie jestem bezkrytyczna wobec piaseczynskiej rzeczywistosci,
        ale biorac pod uwage poziom infrastruktury miejskiej w PL, wrecz bezdenny, nie
        uwazam Piaseczna za najgorsze miejsce do zycia. A ludzie mieszkajacy w miejscu,
        ktorego nie cierpia ...a nadal w nim mieszkaja sa zalosni, tylko sami o tym nie
        wiedza!!!!!!
        • nea78 A ja uciekam z Natolina do Piaseczna :) 11.05.06, 16:03
          Przeczytałam do połowy i dalej mi się nie chce. Ci co tak stasznie nażekają na
          mieszkanie w Piasecznie niech sprzedadzą swoje 3 pokojowe mieszkanie i kupią
          sobie kawalerkę na NUGAT III za 6000zł za metr, ciasne ale własne ale zato
          bilko do merta i kina :) Dlatych co tylko pomieszkawali na natolinie przypomnę
          jak było kiedy ja się tu sporwadzłam w 1988 roku, codzienne przedzieranie się
          przez wykopy porobione pod metro żeby dostać sie najkódszą droga na i tak
          odległy przystanek, wypad do kina i kafejki to tylko centrum ok. 1 godz. jazdy
          504 jak dobrze poszło.

          Taraz natolin jest rozbudowany ale trwało to jakieś 15lat. Dopiero jak oddali
          metro to zaczęto tu więcej budować a przedtem jak się komuś powiedziało, że się
          mieszka na natolinie to była wiocha! kapusta rosła pod blokiem. Na natolin
          sprowadzali się tylko Ci co chcieli uciec od szumeu miasta.

          A teraz metro, miałam przyjemność nim jeździć do szkoły średniej mniejwięcej na
          stacji stokłosy zaczynało się już dopychanie do wagonów, nie wiem gdzie ludzie
          widza ten komfort jazdy?? chyba, że ktoś lubi jeździć na sardynkę :)

          A korki są wszędzie, tam gdzie mieszkają ludzie i gdzie tereny się rozbudowują
          a infrastruktura stoi nie ma cudów, korki były, są i będą.

          A jak ktoś pracuje w centrum i kupuje mieskzanie w Piasecznie do tylko
          pogratulować inteligencji i życzyć dalszych suksesów dedukcyjnych.
        • conieco1 lampka,rozumek to sobie nocą przy lampce nareperuj 12.05.06, 23:50
          zadałem sobie trud by przeczytać wszystkie, również Twoje wypowiedzi i
          obrażanie tej dziewczyny z Ursynowa wydało mi się conajmiej niestosowne.
          A co do Twoich sugestii. Twój nick mówi sam za siebie. Chowasz się pod lampką,
          nocną, czy pijesz przy niej. Mój rozumek jest w porządku, moja aktywność wokół
          mojego osiedla też nie najmniejsza, aktywność co do wymuszania w gminie pewnych
          rozwiązań komunikacyjnych pewnie 10 krotnie większa od Twojej, poparta
          doświadczeniem nie tylko winka przy nocnej lampce, więc proszę po raz ostatni w
          tym wątku, przestań wrzucać osobistych przytyków, A ZACZNIJ DZIAŁAĆ. No pochwal
          się choć jednym projektem dzięki któremu polepszyłaś sobie i swojej klatce
          życie, może poza wyrzucaniem posegregowanych śmieci. Ile wniosków do Gminy, czy
          Powiatów napisałaś o zrobienie ścieżek rowerowych i w jakich miejscach.
          Słucham, pewnie nie tylko ja, chyba że na Twój wniosek wybrukowali nam jeden z
          najfajniejszych traktów rowerowych kostką? TO TWOJA SPRAWKA?
          • lampka.nocna Re: lampka,rozumek to sobie nocą przy lampce nare 13.05.06, 20:07
            Conieco kompletnie nie trafiles....nie wszystkim swiat wiruje wokol winka,
            budki z piwem i temu podobnych atrakcji, bo pojawiajace sie "alkoholowe
            elementy " w twoich odpowiedziach o czyms swiadcza:

            "wyprowadzce z tego zgnuśniałego, zamkniętego miasta, zamkniętego dla otwartych
            chcących wyjżeć dalej niż przez swój balkon z piwem ludzi."
            lub tez
            "Chowasz się pod lampką nocną, czy pijesz przy niej".

            I znowu ta budka z piwem i wspomnienie pijackich ciagow....
            Nawet taka dziura jak Piaseczno ma poradnie przeciwalkoholowa, moze ci pomoga.

            W przeciwienstwie do ciebie ja jestem zadowolona z zycia i z miasta w ktorym
            mieszkam. A jak przestanie mi sie tu podobac to zamiast wypisywac pierdolety na
            forum wezme cie do dzialania i przeprowadze tam, gdzie slonce jasniej swieci.
            Chyba nie ma nic gorszego niz facet chlipiacy do komputera jak mu zle i nie
            potrafiacy NIC z tym zrobic. Wez przyklad z dlaczegodlatego....ona przynajmniej
            sama rozwiazala swoj problem. I nie jest to obelga tylko naturalna konsekwencja
            nieprzystosowania. Nic wiecej nie mam ci do powiedzenia.
      • xxxalienxxx Re: Do Dlaczeg... Bardzo trafnie to ujełaś 12.05.06, 04:06
        ludzie o czym Wy tu w ogole rozmawiacie?

        kazdy ma swoj gust, swoja wolna wole, swoje upodobania i kazdy ma prawo wybrac
        to co mu odpowiada. Jesli ktos lubi male zaniedbane miasteczko polozone w
        poblizu lasow wybierze Piaseczno. Jesli ktos lubi duze zaniedbane miasto z 1
        nitka metra i perspektywa na 2 w najblizszej 20latce wybierze Warszawe.

        Przeciez nie trzeba chyba sobie nawzajem tlumaczyc co zlego/dobrego jest w
        Piasecznie/Warszawie. Chyba kazdy wie gdzie chcialby mieszkac. Powiem tylko tyle
        - mieszkam w Piasecznie juz jakis czas i tez szukam innego miejsca ale nie
        dlatego ze jest tu nudno itp. Piaseczno zaczyna upodabniac sie do Warszawy (za
        wyjatkiem metra, malli itp) i zaczyna mnie przerazac. Wyprowadzam sie stad
        gdzies dalej za Zalesie i nie dlatego ze nie stac mnie na mieszkanie w Warszawie
        a dlatego ze tak mi sie podoba i juz.

        Nie bede wychwalal urokow mieszkania na tzw zadupiu - wrecz przeciwnie -
        mieszkanie w miescie jest the best -niech jak najwiecej ludzi wraca do Warszawy
        - moze wtedy znow bedzie dalo sie mieszkac w Piasecznie.
    • enzo157 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 14.05.06, 13:14
      mieszkam w p-nie od 30 lat.I powiem szczerze tak źle jak teraz nigdy nie
      było.Pracuję na Mokotowie.Jeszcze 7-8lat temu dojazd do pracy zajmował mi
      10min,ale niestety przez takich jak Ty teraz zrobiło się dłużej.Mam tzw."dom z
      ogródkiem",3psy ,2 koty,dzieci...I ODDYCHAM gdy przyjadę z pracy...Kulturalne
      rozrywki stolicy?-w każdej chwili,są taksówki i w moim przypadku koszt
      rozbijania się po wawie za 20 zł,czy "podróż"do P-na za 60zł nie ma znaczenia.A
      znajomi?-Sami wpraszają się na grilla...
      • wpi05500 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 15.05.06, 11:14
        Spróbuj POODDYCHAĆ na osiedlach bloków, np. made by M-H. I wyobraź sobie te
        tłumy wpraszające się do Ciebie, i parkujące chyba gdzieś w Zalesiu...

        Przypomnę, że dyskusja dotyczyła generalnie mieszkania w piaseczyńskich
        blokowiskach...
        • ek1111 Re: Jak uciekałam z Piaseczna 15.05.06, 11:30
          Blokowiska piaseczyńskie, ursynowskie czy poznańskie są takie same, więc o co
          tyle piany?
    • kajaba Re: Jak uciekałam z Piaseczna 17.05.06, 09:30
      Ja też uciekłam z Piaseczna, ale w przeciwnym kierunku - kupiłam dom za
      Piasecznem. Do pracy mam teraz 30 km (z Piaseczna miałam 14 km), ale jadę tyle
      samo co z Piaseczna (skróty przez pola). W życiu nie wróciłabym do Warszawy a
      już na pewno nie na Ursynów gdzie blok stoi koło bloku (metro nie jest żadnym
      usprawnieniem jeżeli nie ma go koło Twojej pracy a koło mojej nie ma, więc
      strata czasu), do kina mam 10 minut (Janki) i nareszcie czuję się świetnie.
      • natretna Re: Jak uciekałam z Piaseczna 24.05.06, 11:19
        Nie ma sensu w tej dyskusji.
        Piaseczno jest i tak bardzo szybko rozwijajacym sie miastem. Przynajmniej jest
        tu czysciej niz w obskurnej warszawie.
        Zreszta to kwesta tego co kto lubi.
        Ja osobiscie raz na jakis czas jade do domow centrum na zakupy (45min Ex
        piaseczno) i po 5 godzinach zakupow mam dosc warszawy na dlugo .....
        Mysle ze gdybym musiala nauczyła bym sie tam zyc ale nie chce i nie mam potrzeby.
        Uwazam ze jesli ktos kupuje mieszkanie powinien przemyslec takie aspekty jak
        dojazdy itp :( Przeciez chyba nie wybierali tego miejsca w ciemno.
        Pewnie jak jechali obejrzec miekszanie to zwrocili uwage ile czasu spedzili w
        drodze warszawa - piaseczno
        Tak wiec mowiac ze zaskoczyly ich dojazdy osmieszaja sie. Bo nie trzeba tu
        mieszkac wystarczy sluchac radia gdzie zawsze trabia ze Pulawska zakorokowana
        • woy Re: Jak uciekałam z Piaseczna 24.05.06, 11:31
          Taka piękna pora roku, co tu mówić o uciekaniu, jesienią, zimą można nieco
          ponarzekać ale teraz? :)
          w.
    • arturluc Re: Jak uciekałam z Piaseczna 29.05.06, 09:25
      Czesc
      Jedni uciekaja inni przyjezdzaja, tak to juz jest.
      Kazdy ma do tego prawo.Ty sie cieszysz, ze uciekasz a ja sie ciesze, ze
      wprowadze sie do Jozefoslawia.
      Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w nowym miejscu
    • Gość: delko34 Re: Jak uciekałam z Piaseczna IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.20, 23:56
      Ja również nie zgodzę się z autorką! Korki to są w godzinach szczytu wszędzie w Warszawie. Za to w Piasecznie masz ciszę i spokój, zieleń... jak dla mnie o wiele lepiej niż w centrum stolicy. Wszystkim znajomym poleciłam osiedle na którym mieszkam czyli Dom Marzeń
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka