Dodaj do ulubionych

"I Co z Tą Salą?"

10.04.06, 13:45
www.okolica.wgr.pl Na pytanie: „Do czego służą sale gimnastyczne?”
każdy błyskawicznie odpowie, że do tego, by w nich ćwiczyć. I tu można się
grubo pomylić, bo w Publicznym Gimnazjum w Kruszewie jest inaczej. Otóż od 30
stycznia sala jest zamknięta, a uczniowie ćwiczą na korytarzu lub wcale, (jak
kto woli). I to drodzy państwo nie jest żart!

Decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, Janusza Gawła sala
gimnastyczna została zamknięta do odwołania, z powodu skrzywienia belki
konstrukcyjnej i pękających ścian. Przyczyna: gruba warstwa śniegu zalegająca
na (najwyraźniej) nieprzystosowanym do naszego klimatu dachu. No cóż,
przecież projektant, a zarazem pełniący nadzór budowlany nad powstającym
obiektem, Janusz Roman nie musiał wiedzieć, że w Kruszewie też pada śnieg, a
w związku z tym, w projekcie nie uwzględnił dodatkowych obciążeń działających
na elementy konstrukcyjne tego budynku, co więcej nie miał nic przeciwko
budowaniu wadliwego obiektu.
Być może gdyby pan Roman, wezwany przez wójta gm. Pniewy – Ryszarda
Leszczyńskiego, pojawił się na sesji Rady Gminy 3 lutego b.r. rozwiałby
wątpliwości zainteresowanych osób i odciążył z trudu tłumaczenia się Janusza
Gawła.
Straty uczniów są o tyle duże, że sala była nie tylko miejscem, gdzie odbywał
się zajęcia W-fu. Uczniowie mogli tam spędzać przerwy, grając w piłkę
siatkową, koszykową i rozwijać talenty sportowe, o czym świadczy zawrotna
ilość zdobytych pucharów i medali. A są to nagrody nie byle jakie, bo znaczna
ich część jest za zdobycie pierwszych miejsc w turniejach i zawodach na
różnym szczeblu.
Decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o zamknięciu sali
gimnastycznej pociągnęła za sobą wiele słusznych konsekwencji. Po pierwsze
należało wyznaczyć rzeczoznawcę, który obejrzałby obiekt i orzekł, co dalej
robić. Po drugie rzeczoznawca ten miałby wydać ekspertyzę, zawierającą
wnioski, przyczyny i instrukcje postępowania z problematyczną salą. Po
trzecie i oczywiste należałoby się zastosować do ekspertyzy.
I tak jak Inspektor zalecił, Władze Gminy postąpiły wynajęto rzeczoznawcę –
Kazimierza Staszałka. Ten 24 marca, po uprzednich oględzinach budynku wydał
ekspertyzę, z której jasno wynika, że przyczyną wygięcia belki i pęknięć na
ścianach jest osiadanie gruntu i obciążenie dachu śniegiem. Poważnym
problemem jest fakt, że budowę zaczęła firma Ella, a zakończyła firma
Tarmont. Problem tkwi oczywiście w dachu sali. Otóż początkowy projekt
przewidywał dach dwuspadowy i takowy miał powstać, ale w październiku 2000
roku firma Ella pozostawiła wybudowany i pokryty kompleks z salą gimnastyczną
bez dachu. A w marcu 2001 (po pół roku przerwy) prace nad obiektem objęła
firma Tarmont i pod czujnym okiem Inspektora Nadzoru, pana Janusza Romana
pokryła salę dachem jednospadowym. Ale żeby problemów nie było za mało, nikt
nie potrafi odpowiedzieć na dość ważne w tej kwestii pytanie: „Gdzie są
projekty nowego dachu?” Prawdopodobnie zaginęły w tajemniczych, nie do końca
wyjaśnionych okolicznościach przy okazji przekształcenia Tarmontu.
30 marca b.r. odbyła się sesja nadzwyczajna, na której odczytano ekspertyzę
rzeczoznawcy budowlanego i podjęto uchwałę o zmianie budżetu gminy. Zmiany są
o tyle znaczne, że część budżetu będzie przeznaczona na remont nieszczęsnej
sali. Zawiły język budowlańców, zawarty w ekspertyzie, wyjaśnił nam obecny na
sesji Jan Solarski i po przełożeniu „z polskiego na nasze” i dodatkowym
wytłumaczeniu okazało się, że dopuszczono się rażących zaniedbań i
uproszczeń. Do pokrycia sali wykorzystano wiele elementów nieodpowiednich i
nienadających się do obiektu z dachem o tak dużej powierzchni. Świadczy to o
totalnym braku kompetencji i nieodpowiedzialności ze strony Inspektora
Nadzoru Budowy kompleksu, który stosuje popularną w naszym
kraju „spychologię”, a winą obarcza Gminę Pniewy z wójtem Leszczyńskim na
czele. I tu znowu wychodzi niedoinformowanie pana Romana. Otóż w
przeciwieństwie do niego wójt naszej gminy nie ma wykształcenia
architektoniczno – budowlanego…
Jednak zarówno wójta jak i dyrektor gimnazjum panią Aleksandrę Skarżyską,
przeraża wizja egzaminu gimnazjalnego, który ma się odbyć w dniach 26 i 27
maja, a na chwilę obecną uczniowie klas trzecich najprawdopodobniej będą
zmuszeni pisać testy w sześciu salach lekcyjnych, w każdej czteroosobowe
komisje. I znowu, żeby utrudnić życie dyrekcji, a przede wszystkim ściąganie
gimnazjalistom, pierwszego dnia, na egzaminie z języka polskiego w komisji
nie mogą zasiadać nauczyciele przedmiotów humanistycznych i odwrotnie dnia
następnego. Całą sprawę komplikuje rozbudowana biurokratyzacja i wymogi
Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, która aby przeprowadzić egzamin musi
wiedzieć wszystko o salach, uczniach i komisjach.
Gdyby zacząć prace remontowe w najbliższym tygodniu i przebiegałyby one
zgodnie z planem, a wiec tydzień, góra dwa, to wtedy za niecały miesiąc sala,
oczywiście za zgodą Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, byłaby oddana
do użytku, a Władze Gminy i przede wszystkim dyrekcja szkoły oraz
trzecioklasiści mogliby spać spokojnie.

Agata Marczak
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka