wieslaw1410
04.02.13, 11:44
Przeczytałem obszerny wątek "wózkownie". Widać w nim rozgoryczenie i bezsilność wobec działań inteligentnego dewelopera. Kolejny przykład jak Polak oszuka Polaka w majestacie prawa. Narzekamy na nieudolne rządy a nie umiemy solidarnie walczyć z nieuczciwością na własnym podwórku. Nie można zostawić sprawy „wózkowni” i ukrytych błędów budowlanych. Powinniśmy doprowadzić te sprawy do końca. Niezależnie od wyniku, trzeba widzieć więcej i bardziej optymistycznie. Nie poprawimy sobie to ostrzeżemy innych by nie ulegli takim spryciarzom.
W temacie wózkownie – przeczytałam obszerne wyjaśnienia prawne za i przeciw kontynuowaniu sprawy w sądzie. Dla mnie sprawa jest oczywista – mamy tu ewidentne niecne praktyki nieuczciwego dewelopera wykorzystującego niejasne zapisy prawa.
Deweloper wydzielił pomieszczenia wózkowni (na parterze każdej klatki schodowej) jako lokale niemieszkalne i założył dla nich księgi wieczyste. Oczywiście nie poinformował o tym potencjalnych nabywców przy zakupie mieszkań. Dodatkowo sprytny deweloper przekazując mieszkanie nabywcy wręczał mu wraz z kluczem do jego mieszkania również klucze do wózkowni, gdzie można przechowywać rowery i wózki. Sam nabyłem mieszkanie w 2005 roku. W akcie notarialnym mam zdefiniowany swój lokal i prawo do nieruchomości wspólnej. Niestety w akcie notarialnym nie ma definicji co składa się na część wspólną. Oczywiście mogłem nie podpisywać tak sformułowanego aktu bez tej definicji ale z drugiej strony notariusz powinien stać na straży przestrzegania przejrzystości i jednoznaczności takiego aktu. Dlaczego dopuszczalne są akty notarialne tak ogólnie sformułowane w zakresie definicji części wspólnej? Dla mnie to ewidentny brak profesjonalizmu notariusza skrzętnie wykorzystany przez sprytnego dewelopera. O braku prawa do wózkowni mieszkańcy osiedla dowiedzieli się dopiero w roku 2009. Deweloper nie złamał prawa a że w procesie sprzedaży lokali nie powiedział wszystkiego nabywcom a dodatkowo notariusz nie ujawnił tego w zapisie aktu notarialnego to nie ma na to zapisów prawnych na które można byłoby się powołać(?). Czy naprawdę mamy takie luki w prawie? Czy były już podobne przypadki w polskich sądach - proszę o informacje. Czy ktoś (sędzia lub uczciwy notariusz) zgłasza takie przypadki aby uszczelnić prawo? Czy istnieje w Polsce instytucja, która przyjmuje takie wnioski?
W sprawie błędów budowlanych – popieram jak najszybsze gromadzenie dokumentów i wystąpienie na drogę sądową.
Łatwo jest proponować wymianę zarządu. Jak mamy problem to zmiany organizacyjne -sprawdzony polski przepis. Przekroczyłem już 50 lat i przeżyłem wiele zmian organizacyjnych. Wiem, że lepiej byłoby wesprzeć własną pracą istniejący zarząd i nie marnować czasu na pozorne zmiany.
Pozdrawiam wszystkich mieszkańców Osiedla!
Wiesław