masher
30.09.08, 14:02
tak sobie czytam co piszecie i krew mnie zalewa. a teraz szczerze od a do z o
co mi chodzi.
piszecie w wielu postach cos w stylu;
- maz mnie nie kocha, szukam przyjaciela ktory pomoze mi w... i tu litania w
czym by nie mial pomoc
- maz jest taki i owaki i chcialabym poznac... i tu wyliczanka kto kogo jak
gdzie i poco
- szukam normalnego faceta ktory by... i lista zyczen, skarg i zazalen...
tak sie zastanawiam czego wy od zycia chcecie? czy wy w ogole wiecie z kim sie
wiazecie i w jakim celu? szukacie partnera, przyjaciela z ktorym warto sie
zestarzec i w wieku 80 lat isc w parku trzymajac sie za rece? bo mnie sie
wydaje czasem ze szukacie jakies drogi na skroty, aby przejsc przez zycie
liczac tylko na innych, robiac z siebie sierotki ktorym jest ciezko w zyciu.
HAAAAAAAAAALOOOOOO pobudka! faceci nie chca biednych sierotek za ktore trzeba
zrobic wszystko, nie chcemy kobiet ktore w razie problemow wycofuja sie bo cos
tam... bo sie zrobilo ciezko, bo juz mi nie kupuje kwiatow, bo nie przynosi mi
juz sniadania do lozka, bo ma wiecej fochow niz ja, bo ma problemy... takie
zycie, problemy sa jego integralna czescia i nie da sie ich pominac. dlatego
trzeba zakasac rekawy i pomagac temu kogo sie wybralo na partnera.
smieszy mnie malzenstwo ktore opiera sie na... niczym. a sama przysiega
malzenska jest warta miej niz pet na ulicy. przypomnijcie sobie slowa przysieg
ktore skladacie- na dobre i na zle, w biedzie itd... albo sie cos komus
przysiegalo i jest sie wiernym i oddanym drugiemu po kres naszych dni. wiec
albo oddajecie siebie cale albo liczycie koszta, cos za cos itd. co rozumiem
przez siebie cala- CAAAAAAAAAAAALA! bez ale, bez kwilenia ze zle mi, ze cos
kosztuje, ze trzeba kark zgiac i zyc razem wspierajac sie, wybaczajac sobie.
ubrudzic sie trzeba? trzeba, nic co jest dobre za darmo dane nie bedzie. dzis
nawet w pysk za friko sie nie dostaje ze tak sie wyraze.
smieszy mnie tez mowienie ze cos w was zagaslo, wygaslo, zgaslo... CO ZGASLO?
rozum? chyba tylko to moze zagasnac. bo jesli sie kogos kocha to od a do z,
bez pytania, rozwazan co czemu, poco i jak. zycie i zwiazek wymaga pracy. a ze
nie bywa lekko? takie zycie!
ktos sie zmienil? to chyba normalne ze ludzie sie zmieniaja z czasem gdyz
zbieraja doswiadczenia i od zycia ciegi. dlatego nalezy ewoluowac razem,
zmieniac sie wspolnie, udoskonalac to co macie. umacniac wiezi i roziwazywac
problemy wspolnie. a jesli nie mozna wspolnie? od tego tez jest kazde z was
dwojga aby jedno sie czyms zajmowalo a drugie czyms innym. niech przytocze
taki cytat 'Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj'. wieki minely a zycie wiele
sie nie zmienilo. wspieranie, zamienianie sie w rolach, partnerstwo... na tym
ma chyba polegac wspolne zycie.
po tym co czasem tutaj czytam nie widze tego. widzie jakies uciekanie,
szukanie bedac jeszcze z kims, szukanie bo cos tam... brak w tym ladu i
skladu. wiec pytam jeszcze raz, czy choc same wiecie czego od zycia chcecie?
wiecie ile to co chcecie kosztuje i czy jestescie gotowe na takie poswiecenie
dla drugiej osoby a pozniej rodziny? po tym co czasem czytam smiem w to watpic.
ktos powie ze moze zle wybralyscie? zostanie tylko zapytac czy rozum to spal
gdy ow ktos byl wybierany? galy nie widzialy co braly? teraz biadolenie,
zgrzytanie zebow i rak zalamywanie? heh, smutny to obraz.
zeby nie bylo, bylem z kims kilka lat i zwiazek zakonczyl sie wycieciem z
drugiej strony numeru jakiego nikomu nie zycze... stad moze inaczej patrze na
to wszystko i na was drogie panie. wiecej od was oczekuje jako po kobietach i
tanio swojego karku nie sprzedam. a jesli juz kiedys poznam kogos komu bede w
stanie ponownie zaufac i oddac siebie to najpierw chyba do psychiatry
zaprowadze siebie i ja, na generalny przeglad. oczywiscie to zart, ale jednak
dokladnie sprawdze i przygladne sie kazdej czastce ktora bedzie miala zwiazek
z ta osobka mimo ze moze serce bedzie sie wyrywalo. mimo czasu nie spieszno mi
do nowego zwiazku, serca sie nie da wymienic a posklejac bardzo ciezko jesli w
ogole sie da. i nie biadole jak czesc z was kobietek, robie swoje mimo ze
pieknie samemu zyc nie jest. ale to moj wybor, kazdy ma swoje.
jeszcze na koniec, bycie samemu nie oznacza samotnosci. wychowac dziecko mozna
takze w pojedynke. nie trzeba szukac przyjaciela/sponsora/ulatwiacza zycia...
kiedys moze znajdziecie kogos komu i wy bedziecie w stanie sie oddac tak jak
byscie chcialy tego od drugiej storny. no chyba ze pojmujecie zycie jako
bilans zyskow i strat...
konczac, dodam tylko prawdziwa definicje milosci i moze jej sie trzymajmy i
nia kierujmy sie w zyciu ;)
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.