Dodaj do ulubionych

dziewczyny...

17.10.04, 16:25
czy jest roznica w Waszym ubiorze teraz i np. 20 lat temu? czy utrzymujecie
ten sam styl i koloryt ?
Obserwuj wątek
    • tesunia Re: dziewczyny... 17.10.04, 17:02
      chminka napisała:

      > czy jest roznica w Waszym ubiorze teraz i np. 20 lat temu? czy utrzymujecie
      > ten sam styl i koloryt ?

      wiecej przerzucilam sie na smiganie w spodniach,
      sukieneczka na kameralne wyjscie,choc nie zawsze....

      kolory dalej kupuje te same:
      biel/czerwien/zolty/popiel/czarny/granat
      wrjacje laczen dowolne
      • tesunia Re: dziewczyny... 17.10.04, 17:03
        -chminko,
        a u Ciebie jak z ciuszkami,te same jak przed laty???????????????????????
    • pia.ed Re: dziewczyny... 17.10.04, 17:05
      Zawsze lubilam prosty, sportowy styl i dotad ten styl utrzymuje.
      Natomiast wyrzucilam pantofle na wysokich obcasach...
      • chminka Re: dziewczyny... 17.10.04, 17:46
        ja przed 20 laty bylam jesienna, czyli ciagle braz, bez, troszeczke zielonego,
        a od kilkunastu lat tylko czarno- biale kombinacje...duzo slabszy
        makijaz..wlasciwie pociagam delikatnie usta szminka stad ten moj nick chminka
        (szminka).
      • kla-ra Re: dziewczyny... 17.10.04, 17:49
        Zmienilam styl i kolorystyke.Kiedys nosilam kostiumy,zakiety luzne,na duzych
        poduszkach,dzisiaj nosze sie blizej ciala.Odeszlam od noszenia szerokich
        spodnic.Jeszcze nie tak dawno w mojej szafie byla czern i wszystkie odmiany
        szarosci,dzisiaj krem,jasny bez,popiel,bialy oraz czerwony.Dalej nosze
        obcasy,nigdy nie nalozyla bym butow z duzym czubem,to wstretny fason.
    • x-elka Re: dziewczyny... 17.10.04, 21:55
      Kla-ra, zapomniałaś jak koniec - poczatek lat 70-tych były modne szpilki ze szpicami co prawda nie tak długimi ale zawsze i spodnie tzw.szwedy : pupa wąska a od bioder rozszerzane tworząc trapez na dole bylo gdzieś 100 cm w obwodzie/ moda wrócila/.
      Teraz tak się nie ubieram bo i rozmiar trochę inny ale spodnie czasami a ostatnio dlugie spódnice rozszerzone na dole, lubie średnie obcasy a najczęsciej słupek o ortopedycznej wys. 4-6cm. Kolorystycznie nie zmieniłam gustu /pani jesień/ale też kocham czerń.Przepraszam, że się zwracam bezpośrednio do Kla-ry ale może nie będzie mi miała za złe.
      Serdeczności i ukłony z Kielc.
      • tesunia Re: dziewczyny... 17.10.04, 22:08
        te spodnie szerokie pamietam,
        przyjechalam tu w takich,
        po paru miesciacach zwezylam
        bo moda sie zmienila....

        szpilki takie mialam rowniez ,
        dzis obcas ciutke nizszy,
        choc teraz na jesien
        zakupilam na niskim leciutko podniesionym obcasie
        na spacery....
        • pia.ed Re: dziewczyny... 17.10.04, 23:37
          Tesiuniu, moda sie NIE zmienila, te "szwedki" w Szwecji nigdy nie byly modne,
          tylko obcisle na biodrach i rozszerzane na dole spodnie.
          Mam to udokumentowane robionymi co pare miesiecy zdjeciami! Pamiec mnie od
          dawna zawodzi, wiec dbam o zdjecia.
          Dla porzadku dodam, ze takie spodnie 3/4, zwane spodniospodnica pojawily sie
          w handlu, ale nie bylo na nich specjalnego wziecia i zniknely...
          • tesunia Re: dziewczyny... 18.10.04, 00:16
            pia.ed napisała:

            > Tesiuniu, moda sie NIE zmienila, te "szwedki" w Szwecji nigdy nie byly
            modne,
            >
            > tylko obcisle na biodrach i rozszerzane na dole spodnie.
            > Mam to udokumentowane robionymi co pare miesiecy zdjeciami! Pamiec mnie od
            > dawna zawodzi, wiec dbam o zdjecia.
            > Dla porzadku dodam, ze takie spodnie 3/4, zwane spodniospodnica pojawily
            sie
            > w handlu, ale nie bylo na nich specjalnego wziecia i zniknely...

            pia,
            moda w spodniach szla jakby rownolegle:
            byly modele "tuba"(ja tak to nazwalam)-proste calkiem,
            rozszezane i spodnico spodnie,
            mlodzi smigali w szerokich,ja w "tubie"
            a starsze panie w spodnicospodniach,co
            w jezyku mody mozna nazwac trwalo to "ulamek sekundy"
            z tych spodnico spodni przerobilam sobie na spodniczke
            i mam do tej pory.
      • tesunia Re: dziewczyny... 17.10.04, 22:10
        x-elka
        witaj w naszym gronie....
        • kla-ra Re: dziewczyny... 18.10.04, 09:26
          X-elka witaj,pamietam,ze w latach 70-tych nosilam buty na tzw platformach,nie
          nosilam wtedy szpilek.Szpilka byla troche pozniej.Pamietam tez kozaczki
          sznurowane.Nigdy nie zapomne spodnicy bananowj.Ta spodnice skrzetnie
          przechowywalam i mam ja do dnia dzisiejszego,a ze moda wraca ,to tez wrocila
          spodnica bananowa,w ktore obecnie chodzi moja corka i jest rozpytywana gdzie
          kupila.Przeciez pamietacie ze dobre materialy kupowalo sie za ciezkie dolary
          lub bony w PEWEKSIE.To byly czasy!!
          • tesunia Re: dziewczyny... 18.10.04, 11:37
            oj pamietam te czasy....ale nie spodnicy bananowej,
            nie spotkal mnie ten zaszczyt noszenia jej....
            ale spodniczke mini,na guziczki rozpinana
            z lat panienskich
            (nazywalam ja nie trac czasu)mam do dzis
            i smigam w niej po domu,przesunelam co nieco tylko guziczkismile)))))))))
            • x-elka Re: dziewczyny... 18.10.04, 18:16
              WITAM DROGIE PANIE!
              w tamtych siermiężnych czasach lubiłam spodnie bardziej niż spódnice, poniewaz w 1-ej pracy spotkałam sie z młodymi dziewczynami /było nas chyba 5,6/, tak się złożyło że miałysmy wspólnego krawca ktory szył nam spodnie - klasa.
              A mierzenie to cały rytuał: dłg nogawki zew. i wew. oraz kazał siadać i mierzył wys. pupy do talii a leżały jak ulał.
              W sklepie nic nie było dla młodych dziewczyn chcących "być na czasie", pozostawało szycie.
              Wyobraźcie sobie,że z trzema przyjaźnię się do tej pory.
              Całuski dla Wszystkich
              • tesunia Re: dziewczyny... 18.10.04, 18:51
                -x-elka
                to super krawca mialyscie,
                wlasnie dobrze uszyte spodnie co najwyzsze szczescie,
                hi,hi,...latalyscie chyba specyjalnie do krawca
                na te przymiareczki co????wink)))))))))))))

                mi Mama szyla ciuszki,
                mialam nieraz dziwne pomysly
                i zawsze orginalne ciuszki....
                sama tez potrafie cos "sklecic"

                i teraz jak siegne pamiecia do tylu
                to czesciej smigalam w sukienusiach i spodniczkach jak obecnie....
                • natla Re: dziewczyny... 18.10.04, 19:11
                  A tu Was złapałam. Dopiero teraz zobaczyłam, gdzie mozecie jeszcze czas
                  marnować i mnie zatkało. Nie mam czasu!!!!
                  Głównioe chodziłam w kieckach, na 15 cm obcasach, dekolty, goły brzuch.... ach
                  gdzie te czasy? Miałam dostawę prosto z Hameryki, szmaty tak niepowtarzlne , że
                  wtedy robiły furorę. Nie wiem czy pamiętacie, ale w latach wczesnych 70 trochę
                  inaczej ubrana dziewczyna zbierała na ulicach niepochlebne "recenzje". W 70
                  byłam w Londynie i poprzywoziłam sobie szmaty maxi ( u nas chyba jeszcze ze 2
                  lata było mini) i miałam ogromne problemy i na ulicy i na studiach. Asystentki
                  nie mogły ścierpieć tych szmat i o mało roku nie zawaliłam.
                  Niestety teraz powiewne ciuszki się skończyły, od 3 lat nie wychodzę ze spodni
                  i wygodnych butów, a góra sportowa, koszule. Z okazji okazji oczywiście mam
                  kilka szmat, ale ich nie kocham, a co najgorsze muszę ubrać rajstopy, których
                  nie cierpię. Ale oczy zawsze , od 30 lat pomalowane , choc juz staram się nieco
                  malunek stonować.
                  • tesunia Re: dziewczyny... 18.10.04, 19:17
                    natla
                    pamietam te czasy...mi tesciowa ciuszki
                    przysylala ze skandynawi,tez robily furore,
                    ale co z tego juz bylam mezatka hi,hi,
                    maz sie tylko cieszyl i dumy szedl
                    "pawil" sie jak sie ogladali za mna inni
                    a zwlasza plec meskasmile)
                    a pozniej wyjechalismy i bylam normala
                    kobieta,pasujaca raczej stojem do "tubylcow"wink)
                    • natla Re: dziewczyny... 18.10.04, 19:47
                      Samo życie... ale mi sie pofilozowało...
                      • x-elka Re: dziewczyny... 18.10.04, 21:52
                        Natla u nas na to mówią wspominki.
                        Kla-runiu,żeby on był /ten krawiec ciekawy jako men to bym nie powiedziała/ale pupy kroił nieźle.
                • pia.ed Mlodziez? 18.10.04, 19:23
                  Cytat:
                  ...rozszerzane i spodnico spodnie,
                  mlodzi smigali w szerokich,ja w "tubie"...

                  Ciesze sie, ze zaliczalam sie do "mlodych", bo mialam wylacznie rozszerzne
                  spodnie w barwnych kolorach.
                  Kupilam na przecenie jedyne spodnico-spodnie i natychmiast oddalam je
                  kolezance w Polsce. I dobrze zrobilam, bo rzeczywiscie nosily je troche
                  starsze panie. To byl przez kilka nastepnych lat bardzo popularny ubior
                  kobiet do biura, szczegolnie ze tak jak wszystkie Skandynawki dojezdzaly do
                  pracy rowerami.

                  Tesiuniu, ale Ty masz pamiec!
                  Ja pisze cos, co wydaje mi sie najprawdziwsza prawda, ale po Twojej wypowiedzi
                  okazuje sie ze sie mylilam!!!

                  Teraz kolory stonowalam, chetnie nosze pastele i biale, oczywiscie latem.
                  Zima z koniecznosci przerzucam sie na ciemniejsze, bo jezdzenie na rowerze
                  zostawia slady
                  • tesunia Re: Mlodziez? 18.10.04, 20:03
                    --pia..
                    z moja pamiecia to juz chyba do wieku trzeba zaliczyc
                    blakauty(zapis fonetyczny)
                    najwazniejsze ,ze jeszcze duszyczka mlodawink)

                    ale niektore ciuszki wiaza mi sie z wspomnieniami do lat,
                    ktore juz niestety nie powroca....
                    piekne byly te czasy....
                    teraz to zawsze cos na czleka"skacze"
                    mam na mysli jakies chorubska itd.....
                    ale byle gorzej nie bylo,
                    bo jak pomysle ,jak mnie chormonki
                    dopada hmmm...ciekawe jak wtedy bedziewink)

                    a czemu pia na roweze sie na odziezy sa jakies slady???
                    nie jezdze czesto wiec niewiemsmile)
                    • x-elka Re: Mlodziez? 18.10.04, 21:54
                      Tesunia nie narzekaj, jesteś taka aktywna i sympatyczna w wypowiedziach- tak trzymaj -buziaki
                      • tesunia Re: Mlodziez? 18.10.04, 22:39
                        dziekuje za mile slowa x-elko....
                        wiesz niedlugo jade sobie
                        i musze sie dobrze utrwalic w pamieci
                        coby byc powitana milosmile))))))))))))

                        tez jestes milasmile)..usciski..
                    • pia.ed Slady po rowerze 19.10.04, 01:27
                      Jezdze w kazda pogode, wiec mokne na deszczu, opryskuje sie blotem,
                      zamykajac rower pochyle sie i pobrudze... A jak spadnie lancuch?
                      Latem jezdze w szortach albo rybaczkach, wtedy mam mniejszy kontakt z rowerem.
                      • tesunia Re: Slady po rowerze 19.10.04, 10:44
                        acha...pia,
                        patrz nie pomyslam o tym "bicie"
                        do sklepu czasami podjade,
                        lub rundke krotka przy dobrej pogodzie zrobie,
                        a powinnam czesciej "na rumaczka wskakiwac"wink)
            • gosciowa2 Re: dziewczyny... 20.10.04, 17:49
              Te spódnice bananowe były super, miałam chyba ze trzy, oczywiście sama je
              uszyłam. Było jak było, zawsze miałam fioła na punkcie ciuchów i szczerze
              mówiąc zostało mi to do dzisiaj. Ale wracając do przeszłości to szyłam sobie
              sama bo mama nie dałaby mi kasy na nowości. Oczywiście byłam samoukiem-
              "krawcową" dla własnych potrzeb. Wykroje krążyły po szkole i tak powstawały
              bananówy, dzwony, szwedy,marynary etc.
              Nadal lubię nowinki ale ograniczenia w kasie i leniuch, który siedzi we mnie
              ograniczają mnie.
              Mam swoje sposoby na oryginalne ciuszki ale nie każdy to popiera więc nie
              wspomnę o tym.
              Kolory pozostały z lat młodości a więc większość oprócz ciemnych brązów,
              ciemnej zieleni. Lubię bardzo kolor ecru, szarości, pastelowe a czasami
              wściekły róż. Wszystko zależy od okoliczności i pory roku. Nadal mam hopla na
              punkcie butów i torebek.
              Tak jak dawniej lubię chodzić zarówno w spódnicach / od mini do maxi/ jak i w
              spodniach, różnego rodzaju.
              Mam to szczęście, że oddziedziczyłam nogi po mojej mamie a więc mimo tego po....
              mogę chodzić w mini.
              Sorry, że może zanudziłam was kobietki, ale rzuciłyście temat na który mogę
              godzinami. Obiecuję, że jak mnie zastopujecie to się dostosuję. Pa.
              • tesunia Re: dziewczyny... 20.10.04, 19:00
                ale ktoby chcial Cie "stopowac"....
                tez lubie temat "szmatkowy"

                dzis widzialm w sklepie,
                wlasnie,spodniczke bananowa na wieczor,
                z zorzety i aksamitu laczona....
                az przystanelam,bo wlasciwie szlam na bielizne popatrzec,
                ktora rowniez lezy mi blisko serca.
                • gosciowa2 Re: dziewczyny... 20.10.04, 21:29
                  tesunia napisała:

                  > wlasnie,spodniczke bananowa na wieczor,
                  > z zorzety i aksamitu laczona....

                  I zapewne była koloru czarnego. Uruchamiam wyobraźnię i ...podoba mi się ta
                  spódniczka. Ja zapewne juz bym ją kupiła ale pod warunkiem, że jest do kostek.
                  Czyż tak? Do tego góra z żorżety na ramiączkach i srebrne dodatki.
                  A "andrzejki" blisko.
                  • pia.ed Re: dziewczyny... 22.10.04, 15:27
                    Ja chyba przespalam jakis okres czasu, bo spodnicy "bananowej" nigdy nie
                    nosilam, i prawde mowiac nie wiem dotad CO to jest!

                    • gosciowa2 Re: dziewczyny... 22.10.04, 16:31
                      Bananówa to długa sódnica, szyta z klinów w kształcie banana. Fajnie wygląda z
                      kontrastowych klinów, ot chociażby: czarna żorżeta i cienki czarny aksamit. O
                      takiej chyba wspominała tesiunia
                      • pia.ed Re: dziewczyny... 22.10.04, 18:01
                        W ksztalcie "obranego banana"?
                        Takie widzialam w sklepie, nawet przymierzalam latem, ale to juz nie dla
                        mnie, na tyle samokrytycyzmu mi pozostalo...
                        A przedtem zupelnie sobie nie przypominam abym takie widziala.
                        Pewnie juz wtedy siedzialam w Szwecji, a Szwedki sa raczej konserwatywne,
                        ubieraja sie klasycznie.
                        • kla-ra Re: dziewczyny... 22.10.04, 18:28
                          Moja "bananowka",ktora teraz nosi corka jest z 6 klinow,gora bardzo
                          dopasowana,dol szeroki,a kliny jakby nachodzily na siebi,kiedy sie ja rozlozy
                          wyglada jak banan z ogonkiem,na wieszaku kliny kojarza sie ze slimakiem.
                          Akurat ta spodnica jest nieokreslonego rodzaju materialu,raczej przypomina
                          dzisiejsza wiskoze.Wszystkie kliny sa z tego samego materialu,w kolorze turkusa
                          w szafirowe lezki.Oczywiscie jest dluga,ja nosilam ja do plaskiego
                          obcasa,sandalki,japonki,tak samo nosi ja moja corka.To byl krzyk mody lat 73-74
                          • tesunia Re: dziewczyny... 22.10.04, 19:36
                            --pia,my juz mieszaklysmy tutaj,
                            kiedy w kraju nastala moda "bananowa"
                            pamietam,siostra do mnie przybyla w takiej,
                            teraz w sklepach sie znow widzi
                            ale nie mialam czasu przymierzycsad( szkodasad(

                            chociaz tak mysle,gdzie bym w niej poszla
                            prowadze raczej spokojny tryb zycia....
                            • kla-ra Re: dziewczyny... 09.11.04, 12:45
                              Wczoraj stwierdzilam,ze chyba kupie buty na koturnie.
                              Takie wygodne,stabilne i czarne,musza tez miec okragle noski zaden szpic na 3
                              centymetry.
                              Chyba znowu czeka mnie wedrowanie po sklepach,a tego ostatnio nie lubie.
                              Jak wchodze do sklepu,to niby pelno butow,ale nie koniecznie to co chce.
                              • kla-ra Re: dziewczyny... 22.11.04, 11:38
                                Jak myslicie,czy wypada isc na spacer w kombinezonie,nie takim
                                narciarskim,grubym,szeleszczacym.Kilka lat temu kupilam lekki kombinezon
                                turkusowo-rozowy,jest mily twarzowy i bardzo cieply.Rzucilam go do pawlacza,a
                                teraz odkopalam i zastanawiam sie czy wypada w nim chodzic na popoludniowe
                                spacery.Wczoraj nalozylam go idac na wieczorny spacer z psem.Uznalam,ze jest to
                                fantastyczna sprawauubralam go na rajtki,podkoszulek i wcale nie zmarzlam.
                                • natla Re: dziewczyny... 22.11.04, 15:33
                                  Jasne, zmarzluchu. To futro jak najbardziej się nadaje. Teraz można naprawdę we
                                  wszystkim chodzić i nikt się nie dziwi. Dla mnie ważna jest wygoda. Do
                                  przedwczoraj chodziłam w samdałach (rana na stopie), ludzie patrzyli jak na
                                  wariatkę, a ja się świetnie bawiłam.smile
                                  • kla-ra Re: dziewczyny... 22.11.04, 16:02
                                    Nie nosze futer.Mialam 2 i oba wywiozlam do rodzicow,maja wiecej szaf.
                                    Futra przestalam nosic od dnia,kiedy yo moja przyjaciolka wrocila z teatru
                                    w pocietym futrze z lisow.
                                    • natla Re: dziewczyny... 22.11.04, 16:06
                                      Ta kobieto, ja mówię o wszystkim, co jest cieplejsze od szyfonu: futro. smile
                                      Ja futer nie lubię, szkoda mi zwierzątek, a imitację musiałabym trafić b. ładną.
                                      • tesunia Re: dziewczyny... 22.11.04, 20:24
                                        no dobrze,ja chodze w plaszczu do miasta,
                                        z psem na spacer w skafandrze,
                                        ze wzgldu na kieszenie,
                                        w jednej kexiki w nagrode,
                                        w drugiej woreczek na zebranie "zawrtosci"(bo wszyscy zbieraja)
                                        w nastepnej kieszeni klucze....cukiereczki....smarkatak do nosa......itd.....
    • axsa Re: dziewczyny... 23.11.04, 07:59
      Kilka lat temu moje ubrania "pojaśniały",
      bo koleżanka wizażystka przeprowadziła na mnie "ćwiczenie" zaliczeniowe na
      jakimś kursie podyplomowym.
      Nie była to rewolucja kolorystyczna, ale wszystko jaśniejsze - ubrania,
      makijaż, włosy, manicure.

      Przez jakiś czas nie nosiłam spodni tylko długie spódnice, w których "coś sie
      działo" na dole - godety, fałdy, "banany" itp.
      Teraz porteczki wróciły do łask.
      Buty ciagle płaskie lub prawie płaskie.
      • kla-ra Re: dziewczyny... 15.01.05, 15:49
        Mowia,ze od przybytku glowa nie boli.
        I maja racje,kobiety ciuchy kochaja.
        • ga10 Re: dziewczyny... 13.03.05, 16:37
          Oj, chyba Wam się ten wątek urwał. A taki fajny.
          Pamiętacie płaszcze ortalionowe... prochowce... czapeczki Love story...
          Ja ubieram się głównie w ciuchogrzebalniach i wszystkim gały wychodzą, że można się tak oryginalnie
          ubrać.
          Nienawidzę rajstop i błogosławię pończochy samonośki.
          A buciki tylko na płaskim. Ale na szpilce umiem chodzić i owszem, jak muszę.
          Podciągam temat do góry
          • toskania8 Re: dziewczyny... 13.03.05, 21:22
            I słusznie, bo o tym zawsze miło pogadać.
            Myślę, że z drobnymi korektami (raz marynarki luźniejsze, raz bardziej
            dopasowane, raz spodnie węższe a raz szersze, buty też się nieco zmieniają,bo
            zmienia się moda) ale jednak mój styl pozostaje zawsze ten sam, klasyczny,
            nieco sportowy (lubię kurtki i spodnie, choć kurtki płaszczykowe a nie
            ortalionowe czy pikowane, te są też, ale na wycieczki) ale z akcencikiem pewnej
            nonszalancji - jakaś chusta zamotana, fryzurka króciutka. Makijaż teraz i
            zawsze delikatny. Rzęsy i usta, ale nie agresywne, podkład i puder, muśnięcie
            jasnego różu.
            Buty wygodne, na słupeczku, ale właśnie niedawno nabyłam szpileczki z długim
            noskiem (ups, komuś się naraziłam ) , ale to wyłącznie na "okazje".
            Na wycieczki - zawsze jeansy albo szorty, albo długa bawełniana spódnica, buty
            jak najwygodniejsze, na grubej podeszwie. Kurtka z mnóstwem kieszeni, kolorowa,
            albo polarek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka