hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 12.08.05, 23:50 Wreszcie mogę Wam pokazac moje nowe półdiablę, pierwszą Figę, jej osobistego narzeczonego i osobistego wroga. Wreszcie - bo to półdiable przesadnie interesuje się kalami, szczególnie komputerowymi. Gdy jej zastawię wszystkie dojścia do kabli komputerowych, to sama nie mam dostępu do niego! A musiałam pozmniejszac zdjęcia, bo pierwotnie potrzeba byłoby chyba 4 ekranów, aby je w całości obejrzec! Figę-2 mogę pokazac, bo miałam gości z apartem cyfrowym: img365.imageshack.us/my.php?image=obraz01329sy.jpg img317.imageshack.us/my.php?image=figa20gd.jpg Takanietaka - bardzo żałuję, ale nie mam dobrego zdięcia Figi-1,z okresu gdy miała czarną głowę. Na pierwszym zdięciu - w wieku 3 miesięcy, gdy na pyszczku tworzył się biały okrąg i póżniejsze, gdy głowa byłą srebrzysta: img317.imageshack.us/my.php?image=figa1wwieku3miesicy8ey.jpg img317.imageshack.us/my.php?image=figa1wwieku5lat7aq.jpg img317.imageshack.us/my.php?image=figa1wwieku14lat5bb.jpg Kiedyś pisałam, że Figa-1 miałą osobistego narzeczonego, który był sporo mniejszy od niej,odpędzał od niej wszystkich amantów, i traktował jak swoją własnośc. Był starszy od Figi-1 o pół roku, i o pół roku wcześniej umarł. Oto on: img317.imageshack.us/my.php?image=kingonarzeczonyfigi16lx.png Bacek mieszkał z Kingiem, nie lubił Figi-1 i sycząc zapędzał ją najczęściej pod drzwi: img317.imageshack.us/my.php?image=bacek7wp.jpg Odpowiedz Link
takanietaka Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 00:44 Wszystkie figi sliczne,a ta figa1 rzeczywiście podobna do mojej psiny (ale twoja chyba wieksza,widze po fotelu)Jak ci sie zyje z figa2?Czy juz cie wytresowała? <<nigdy nic nie wiadomo)>> Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 01:22 Figa-1, ta starsza, była po matce polskim owczarkiem nizinnym, z nieznanego ojca. Tylko 2 szczenięta z całego miotu, Figa i Guciu, zachowały cechy rasy, lecz Guciu był przerośniętym ponny.(wyższy, niż przeciętny). Mała Figa stara się jak może wytresowac mnie. Na razie udaje jej się niedopuszczac mnie do komputera. Mam jeden pokój, i komp ustawiony kablami w stronę pokoju... Ponadto na razie, to ona decyduje o kierunku spaceru, szczególnie, że po szczepieniu musiałam wziąc ją na smycz - wiele psów dookoła, a ona już się do nich ośmieliła i gna bez opamiętania. Ponadto dzieli się za mną swoim jedzeniem - czyli zjada to co chce, a reszta ma byc dla mnie, np. ona mięsko, a ja ryż lub kaszę, ona mleczko bo woda to trucizna, no chyba żeby woda z kałuży - to ewentualnie. Kulki - to po zapolowaniu tak, a puszka lub saszetka też dla mnie! W ogóle bawi sie po kociemu. Poluje na jedzenie i zabawki, wyskakując do góry i wyginając grzbiet w pałąk. A późnym wieczorem, a właściwie w nocy zaczyna na mnie ujadac domagając się wspólnej zabawy. Wieczorne spacery to też nie dla niej! Po ciemku istnieje tyko jeden kierunek spaceru - dom! Przed szczepieniem, więc i bez smyczy wynosiłam ją jak najdalej od domu, i po chwili szczeniak gnał co sił w nogach pod blok i siadał pod najjaśniej oświetlonym sklepem. Pod latarnią! Teraz takich możliwości nie ma, więc siedzi lub kładzie się i ani kroku w stronę niepożądaną przez nią! Tesunia miałą rację piszą o cesze dominującej, ale nie sądzę, aby w przyszłości to ona rządziła w naszym stadzie! Odpowiedz Link
maladanka Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 08:11 4lapy.pl/sklep/catalog/product_info.php/products_id/363 Haniu polecam tą książkę - może mają w bibliotece? Czytałam i stosowałam do Fafika - psa sąsiadów - bo swojego nie miałam i na spółkę mieliśmy .Oni karmili,a ja spacerki,czochranka i przechowywanie gdy coś zbroił A zdjęcia cudownie ubarwiają opowieść.Narzeczony troche zbójowaty. Odpowiedz Link
tesunia Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 11:04 haniu cudownosci najslodsze ta Twoja Figa 2,widac na zdjeciach,ze ufa w Ciebie na 100% patrzac tak pieknymi slepusiami Figa 1-ech to byla chyba rozrabiaka figlarna co?? cudowna a nazeczony?? maladanusia ma racje"troche zbojowaty",no ale musial tak wygladac,by odpedzic wszystkich amantow od wybranki) a co do dominancji..to uwazaj,bedzie probowac jej na kazdym planie, nasz rzadzi panciem na spacerkach i w domu,wyczul,ze moze sobie na to pozwolic, zemna sie zapedza,ale wie,ze przegra,trzeba byc dyplomatycznie upartym,by psiunka "ulepic"sobie takiego jak sie chce.... mi to zajelo 2 lata z dobermanem,teraz wie,ze zemna spacery sa inne a z panciem inne)))))))))) z jedzeniem podobnie...slubne karmi go z reki kulkami, skubaniutki,ale misko bez zadnych wkladek :kartoflanych/kaszowych/ryzowych z michy sam wcina,jedynie co watrobke z ryzem i sosikiem zje. acha.pisalas o wieczornym "marudzeniu" to Figa wola Cie do spania,podobnie robi nasz,jak nie usluchamy,to sam sobie poscieli w sypialni...wiele poduch/poszef rozerwal scielac sobie) podrap psiunia za uszkiem i wysciskaj Ja. Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 22:49 Tesuniu - rozrabiaka to będzie najpewniej Figa-2. Pierwsza była zrównoważona, spokojna, kochała wszystkich, do każdego się przytuliła, a wyjątkowo namolna była na pieszczoty. Jak ktoś zaczął głaskac, nie chciała pozwolic na zaprzestanie! Tamta, często natrętnie lecz z wdziękiem, prosiła o zainteresowanie i pieszczoty, ta wymusza! Tamta była spokojna, ta żywiołowa - przypomina mi opisywane przez Reginę zabawy jej szczeniaka z kotem - dziki galop przez całą długośc mieszkania, skoki itp. Rzuca się na nogawki i próbuje szarpac - to tępię od początku i pewne postępy już widac. Ta jest słodka i przymilna tylko wtedy gdy senna! A wieczorne ujadanie to domaganie się wspólnej zabawy - ani jej w głowie sen!. Nie bez wpływu z pewnością jest i to, że jest kilka dni po szczepieniu, i nie pozwalam na zabawy z innymi psami, no i musi chodzic na uwięzi, a że jeszcze nie potrafi, więc wracamy ze spaceru szybko i jest dalej pełna energii. Za kilka tygodni to się zmieni - bo i z psami będzie mogła się bawic i na dalszy spacer do lasu pójdziemy. Myślę, że jak się zmęczy na spacerze, to w domu będzie spokojniejsza. Z jedzeniem, też mam nadzieję, że sie unormuje. Teraz jest tak mała, że ulegam jej kaprysom. Gdy będzie starsza, to może skończyc się komunikatem z mojej strony, że nie ona mi robi łaskę, że je, lecz ja że daję! Oczywiście głodzic jej nie będę, ale jeden dzień postu może zdziałac cuda - chyba żeby nie... to będę miała problem. Nie wykluczam kapitulacji z mojej strony, ale postaram się zwyciężyc. Za podrapanki - dziękuję, ale ona woli pogryzanki - ona mnie, nie ja ją! Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 22:59 Danusiu - dziękuję bardzo za link. Książkę obejrzałam, robi wrażenie interesującej. Na pewno ją kupię. Naczytałąm się o psach i ich wychowaniu, gdy wzięłam pierwszą Figę, ale zawsze można dowiedziec się czegoś nowego.Dziękuję bardzo! Narzeczony wygląda zbójowato, przez nieprawidłowy zgryz, ale był miły, piękny i mądry! A bronił najbardziej swojej pani. Niechby ją tylko ktoś spróbował klepnąc! Zmieniał się w bestię! Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 13:06 Haneczko, uśmiałam się z tytułu....przez ułamek sekundy po otwarciu pomyślałam, czemu figi piszesz duzą literą i że przecież mamy wątek o bieliźnie. )) A psiunie są kapitalne.......rany, jak mnie juz ciągnie do psa..... Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 13:11 A propos amanta Twojej Figi, to mój duży drab jamnik, ale i tak w końcu mały gonił głównie za dużymi suczkami. Musi co lubił dorodne kobitki ) a obrazki jego podrywów były przekomiczne. Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 23:02 Przekomiczne w przypadku Kinga i Figi było jak kiedyś postanowił przepędzic od niej doga błękitnego!!! Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 23:14 Przepraszam, ale mój komputer przed chwilą zdecydował zainstalowac aktualizacje co łączy się z automatycznym wyłączeniem, więc nie mogłąm dokończyc. Wyobraź sobie pieska z jedwabną siecią, powiewającą, wysokości jamnika, z grożnym "grzmotem" w gardle, rzucającego się w kierunku doga! Wyhamował pod jego brzuchem! Dog go zlekceważył absolutnie, więc Kingo jak niepyszny wymaszerował udając, że nie widzi wroga. Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 13.08.05, 22:52 Natlo - nawet do głowy mi nie przyszło, że figi to też częśc odzieży!!!! Ale mnie teraz Ty zaskoczyłaś!)))) Miałam na myśli jedynie owoc, ewentualnie tą z pasternakiem! Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 00:16 Haniu, mnie rozbawił tytuł listu, bo przecież jasne, że skorzyłaś z owocem czy pasternakiem...) Odpowiedz Link
danurn Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 00:32 Nie chory, nie jest a ma już ponad czteru lata i taki był od początku. Kupiliśmy go z hodowli w Tarnowskich Górach i przez 4 godziny jazdy do domu nie poruszył się ani razu. Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 00:37 Myśle, ze psycholog niewiele zdziała, a tylko wyciągnie kasę ) Albo psinka został zestresowany w ciągu tych 4 misięcy życia, albo taka jego uroda....trzeba o niego zabiegać. Znałam takiego psa, choć po kilkunastu miesiacach poczuł się "panem domu"......jednak nie do końca był ufny.... Odpowiedz Link
danurn Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 00:43 Może i masz rację, może taka jego uroda, nawet jak pan wraca z pracy to cieszy się tak, jakby skowyczał, nieradośnie. Ale chociaż spróbuję skoro wiem ,że taka psycholog zajmuje się psią psychiką. Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 00:58 Skoro ma już ponad 4 lata, to taka jego uroda. Widac poprostu nie jest wylewny! Ale z pewnością bardzo przywiązany. Tak jak są ludzie wylewni, serdeczni - ale też zachowujący dystans, mimo największej życzliwości, sympatii czy wręcz miłości, sprawiający wrażenie oziębłych. A są też i oziębli i może Twój piesek jest podobny? To że zachowuje dystans, wcale nie oznacza, że nie jest szczęśliwy z Wami! Może on się cieszy po cichutku, wewnętrznie! Odpowiedz Link
danurn Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 01:08 W książce o psach wyczytałam,że psa powinno się brać w wieku 6-8 tygodni. W naszym przypadku to było tak,że psia oferta wypadła, gdy piesek miał już 2,5 m- ca, a my wybieraliśmy się na urlop.Daliśmy zadatek i odebraliśmy psa po powrocie. Potem przeczytałam ,że za późno. Piesek jest oczywiście przywiązany, bardzo lubi jeździć z nami samochodem, bardzo dbamy o niego i tylko ten ciągły dystans. Odpowiedz Link
takanietaka Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 01:26 Rozumiem Cie!!Bo przeciez pieski sa po to aby nas obśliniały,do łózka sie wpychały i brudnymi ucieszonymi łapkami nas obsmarowywały...a my wtedy gderamy bez przekonania ,bo w duchu sie cieszymy ze aż tak nas kochają! <<nigdy nic nie wiadomo)>> Odpowiedz Link
danurn Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 01:34 No właśnie, ja w ostatnich dniach budzę się przywalona dwoma bokserkami francuskimi syna /jest na urlopie/, które czują się lepiej i swobodniej u nas niż nasz własny pies. Odpowiedz Link
dankarol Re: Nasze zwierzaki 16.08.05, 16:31 A może ktoś ma ochotę na tańce, tu jest jeden chętny. img80.imageshack.us/my.php?image=lolzatacz7ly.jpg Odpowiedz Link
dankarol Re: Nasze zwierzaki 17.08.05, 23:48 Bardzo lubię jak opowiadacie o swoich lub cudzych zwierzaczkach, więc podciągam do góry. A to jest kotek mojej przyjaciółki, ma go dopiero od tygodnia. Ale to tak jakby był mój. img201.imageshack.us/my.php?image=pum42zo.jpg Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki 18.08.05, 08:34 No to Wam pokażę moijego Kibica z żoną: img3.imageshack.us/my.php?image=kibiczon7px.jpg niestety klatka lepiej widoczna Odpowiedz Link
yoanna Re: Nasze zwierzaki 18.08.05, 09:55 Oj Natuś...będą z tego patrzenia jakieś maluszki ))) Odpowiedz Link
natla Te bezczelne gołębie....... 20.08.05, 15:44 .............łażą mi po całym miszkaniu i gruchają. Wyganiam, a one znowu, ja znowu wyganiam, a one znowu włażą i tak w kółko.....) Nie moge zamknąc drzwi balkonowych, bo bez przeciagu bym się dziś udusiła. Yoanno, mam nadzieje, że bedzie przychówek )) Odpowiedz Link
hania48 Re: Te bezczelne gołębie....... 21.08.05, 23:39 Natlo - czy w przyszłym roku zrobisz powtórkę z rozrywki z gniazdowaniem gołębi na balkonie? Zapewniam Cię, że masz wielką na to szanszę! I te które w tym roku miały u Ciebie gniazdo i ich odchowane tu potomstwo, z wielkim uporem będzie gnieździło się w sprawdzonym już miejscu! A za dwa - trzy lata możesz posiadać całe stado gołębi! Tak miała jedna moja sąsiadka. Jednego roku przyniosła do domu, na balkonie kurowała i odkarmiła niedorostka. W następnym, on przyprowadził patrtnera/kę i były małe. Dwa lęgi. Kolejnego roku wszystkie usiłowały gniazdować na jej balkonie. Pobiły się, i część zostałą przegoniona, lecz tatusiowie przyprowadzali młode na wyżerę! Ku wielkiemu oburzeniu i niezadowoleniu innych sąsiadów.(Ptaszyska obsrywały im okna, parapety, usiłowały zagnieździć się też u innych). W końcu ona sama już miała ich dosyć, bo od rana awantury ptasie, łoskot(blaszane parapety),pełno odchodów na balkonie i parapetach! Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Moje Figi i nie tylko 15.08.05, 00:47 Tak właśnie to zrozumiała, a rozawiło mnie Twoje skojarzenie(zresztą słuszne!) Odpowiedz Link
dankarol Re: Figa 1 i Figa 2 - przepiękne 13.08.05, 13:01 Z tym wychowaniem to jest tak, że moja sunia była bardzo dobrze wychowana, a przez całe 12 lat próbowała ze mną dyskutować w którą stronę pójdziemy na spacer.Miała swoje ulubione kierunki. Lolek-Rolek idzie za to gdzie mu się każe (no chyba, że do lekarza-ostatnio tylko na rękach, za to pierwszy wychodzi) Odpowiedz Link
tesunia Re: Figa 1 i Figa 2 - przepiękne 13.08.05, 14:05 dankarol nasz do lekarza pedzi z samochodu,ze ledwo go mozna pwstrzymac, opiera lapy na pulpicie i hal,hal....jakby chcial powiedziec-juz przyszlem, a nachodzimy sie z nim do niego,mamy stalego wet. chociaz ostatnio,chyba zmieni zdanie,dostal zapalenie uszu i strasznie nie lubi kropelek, wczoraj zamruczal z niezadowolenia po raz pierwszy, choc innymi razy mial zmieniane opatrunki pooperacyjne i byl bardzo,bardzo cierpliwy. a do zmiany kierunku spaceru ulegam jedynie wtedy,gdy szoruje nosem po asfalcie po zapachach milosnych...szkoda mi go wtedy,bo snyfa sobie i pocichutku cos tam mruczy) Odpowiedz Link
takanietaka A ja znalazłam Yorka! 13.08.05, 14:13 Znalazłam dzis na ulicy maleńkiego zabłakanego Yorka,no i całe przedpołudnie spedziłam obchodząc wszystkie sklepy i kioski ,zosawaja c mój numer telefonu i obdzwaniajac wszyskie radia w moim mieście ..i oczywiście schronisko (gdyby ktos szukał)No i własnie udało mi sie juz go zwrócic ,własciciele przyszli zapłakani ..ale żeby mu powiesic informacje z telefonem to nie przyszło im do głowy!!!W moim domu pieseczek zachowywał sie wyzywajaco ..powyjadał mojej wszystko z miseczek,pozabierał ulubione kostki ,dominował ja od tyłu -biedaczka juz nie wiedziała gdzie sie przed nim schowac ..bezczelny! <<nigdy nic nie wiadomo)>> Odpowiedz Link
wiktoria53 Dla miłośników piesków................. 13.08.05, 17:02 galeria - różne rasy, mnóstwo zdjęć, i Wy możecie umieścić tam zdjęcie swojego pupila www.psy.pl/galeria/ Konkurs z wiedzy o psach,już rozstrzygnięcie www.psy.pl/konkursy/ Poza tym wiele innych informacji Odpowiedz Link
tesunia Re: A ja znalazłam Yorka! 13.08.05, 22:24 i pieknie zakonczyla sie przygoda Yorka a to skubaniutki,jako gosc taki zaborczy) Odpowiedz Link
hania48 Re: A ja znalazłam Yorka! 13.08.05, 23:38 A może on wcale nie był bezczelny? Może on uznał, że teraz tu już jest jego dom i postanowił z punktu określic hierarchię? A najwyraźniej doskonale się u Was ( czyli Ciebie i Twojej psuni) poczuł! Odpowiedz Link
danurn Re: A ja znalazłam Yorka! 15.08.05, 00:04 Mój pies wisiorek z nazwiskiem właściciela i telefonem miał tylko jeden dzień, takie byle co sprzedają. Ja ze swoim mam innego rodzaju problemy. Kupiliśmy go dopiero w wieku 4 miesięcy i przypuszczam,że to był powód,że on ciągle jest trochę dziki. Prawie nie przychodzi na pieszczoty, jest smutny i apatyczny, nie bawi się i w ogóle mało się w domu rusza. Zastanawiam się nad psychologiem zwierzęceym - jest taki we Wrocławiu - może coś pomoże? Odpowiedz Link
dankarol Re: A ja znalazłam Yorka! 15.08.05, 00:11 Moja księżniczka też miała 4 m-ce jak ją dostałam, ale po paru dniach nabrała wigoru i zadomowiła się. Przez 4 pierwsze m-ce mieszkała na budowie, a szybko przyzwyczaiła się. Może twojej psince coś jest, może jest chory? Odpowiedz Link
hania48 Re: Figa 1 i Figa 2 - przepiękne 13.08.05, 23:31 Pierwsza Figa do lekarze też wchodziła pierwsza. Szczególnie, że w poczekalni były zawsze inne psy, a ona wieczna optymistka, zawsze liczyłą na nową przyjaźń i zabawę. Zastrzyki nie robiły na niej żadnego wrażenia, czyszczenie uszu - no to nie było miłe, ale znosiła ze stoicyzmem, a chorowac poważniej zaczęła dopiero na starośc. Ale nawet wtedy do lecznicy wchodziła chętnie, dopiero przed gabinetem lekko sie opierała. Mała nie ma ulubionych kierunków (po za wieczornym, po ciemku - dom). Poprostu jest jeszcze malutka, gapowata, a zachwycające się nią nogi są dla niej tak atrakcyjne, że jeżeli kilka kolejnych minie ją z obojętnością, to siada, rozgląda się i ma życzenie iśc tylko w kierunku zbliżających się! Nie mniej atrakcyjne dla niej są obserwacje obyczajów mrówek! - "Ona jest teraz bardzo zajęta tą śmieszną mrówką, którą musi przecież trącic nosem lub łapą!, więc niech ja jej nie przeszkadzam!". Wzrok, jak się przekonałam, ma bardzo dobry. A ciemności poprostu sie boi. Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Pies mi się popsuł! 20.08.05, 23:59 Od czasu do czasu pies mi się psuje i przestaje działać! Najczęściej na spacerze! Idzie i nagle przewraca się! Podnoszę jej łapkę - opada bezwładnie. Druga łapka - to samo! Podnoszę psa - zwisa mi w rękach jak szmaciana lalka. Stawiam na nogi - przewraca się! Zepsuł sie i nie działa! No, nie działa! Najczęście - gdy trzymam na smyczy i nie pozwolę w krzaki, lub do kota, kawki, wrony, sroki, gołębia lub innego psa(10 dni temu była szczepiona). Siła komplementu. Pies jest zepsuty tak długo dopóki nie zatrzymają się obok jakieś nogi i z zachwytem nie wykrzykną "jaki ładny, mały piesek!" Wtedy następuje cudowna samonaprawa uszkodzonego psa, który natychmiast zaczyna działać: zrywa się, macha ogonkiem i na wszystkie sposoby okazuje ogromną żywotność! Część przechodniów, już poznała tą zadziwającą przypadłość mojego psa i na widok mnie stojącej nad leżący psem, zatrzymują się ze śmiechem i prawią jej ożywiające komplementy. Zawsze z tym samym, pozytywnym skutkiem! Wielka jest siła komplementu!!! (Podobny skutek odnoszą głosy dziecięce, bez względu na treść). Odpowiedz Link
toskania8 Re: Nasze zwierzaki - Pies mi się popsuł! 21.08.05, 21:46 ale fajnie to opowiadasz, tym bardziej chce mi się psa ale nadal nie mam ku temu żadnych warunków; jako nagroda pocieszenia występuje Koka, najkochańszy i najpiękniejszy brzydal mojej przyjaciółki hanczy (która pozdrawia wszystkich). Koka wie doskonale, że oto wreszcie przyszedł ktoś, kto rozumie psią potrzebę uczestniczenia w życiu towarzyskim, i że jak wszyscy siedzą przy stole i jedzą, zamykanie psa jest czystym okrucieństwem i bezdusznością. Na szczęście, jak przychodzi ta miła pani, zawsze pod stołem znajdzie się ukradkiem ręka z jakimś smakołykiem. Przy czym dawane z ręki smakołykiem jest wszystko absolutnie, z oliwką, papryką z czosneczkiem i tym podobnymi dziwami włącznie. Wprawdzie co jakiś czas prawowita pani ps odgraża się, że go upaluje, ale wtedy należy podkulić ogon i schować się pod stół, gdzieś pod nogami tej miłej pani. No i takim sposobem nasza wielka miłośc kwitnie. No i już słyszę chór oburzonych głosów właścicielek psów, że tak nie wolno absolutnie, ale ja jestem od rozpieszczania a nie od wychowywania. I już ! Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Pies mi się popsuł! 21.08.05, 23:46 Znów w pierwszej chwili myślałam, że........to prawda )) dopiero pod koniec załapałam ))) tak, to cwaniaki )) Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Pies mi się popsuł! 21.08.05, 23:49 Toskanio, Hańcza Cię jeszcze nie zabiła??? ))))))))))))))))))))) Ale jak dasz Koce koki, żeby świat miała sympatyczniejszy wokół siebie, to już na pewno złapie jakiś nóż albo siekierę ) Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Pies mi się popsuł! 22.08.05, 00:03 Natla - czy sądzisz, że pies Hańczy potrzebuje wspomagania koki, aby świat wokół niego stał się sympatyczniejszy?!?!? Obawiam się, że gdy ona to przeczyta, to Ty możesz być w niebezpieczeństwie!! )))) Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Pies mi się popsuł! 22.08.05, 09:49 Coś Ty, ja tylko boję sie o jej życie, bo nieba chce Koce przychylić i może przesadzić.....a poza tym jestem za daleko ))))))))))))) Jako ciekawostkę podam Ci Haniu, że Twój "przedruk" z opowiadania Lilimarlen o zwierzątkach miała napisany w 4 linijkach ) Owaka radziła kiedyś, abym sprawdziła il. pikseli na ekranie....mam maksymalną. Nie wiem ki diabeł. Ale to nie jest ważne. Odpowiedz Link
toskania8 Re: Nasze zwierzaki - Pies mi się popsuł! 22.08.05, 10:06 świat Koki jest wystarczająco kolorowy, więc takie pomysły jakoś mi nie przyszły jeszcze do głowy. A hańcza oczywiście próbuje protestować cichutko i niby w moim interesie, żeby mi nie przeszkadzała, odgraza się, że ją , czyli Kokę upaluje. Ale nic z tego, Koka włazi pod stół, ja mówię "nic się nie martw piesku, zaraz zadzwonię do Animalsów, że tu się znęcają nad zwierzętami" i jakoś to się toczy Odpowiedz Link
sarna52 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 24.08.05, 12:28 moja sunia ma ropien maciczny nie wiem jak to sie nazywa fachowo ,ale cos tak. Jestem zdenerwowana .Corka przed chwila dzwoniła od weterynarza.Zaleca wyciecie macicy. Zrobił jej badanie krwi,dal zastrzyki na wzmocnienie i zalecił jak najszybciej zabieg /jak tylko się wzmocni/. Twierdzi rowniez,ze i tak bardzo wczesnie zauważona zmiana,ale jest taka słaba.Moze ktos cos wie na ten temat.MOja sunia to 12 letni maly kundelek podobny do liska.Pierwszy raz się rozchorowała i to odrazu TAK.MOze kos cos ...... Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 24.08.05, 13:29 Biedna Sarenko........wiem co czujesz...... jak każą usunać, to nie czekaj...... może to tylko ropień, a wtedy spoko...... Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 24.08.05, 15:00 To pewnie tzw. ropomacicze. Moje pierwsza Figa miała podobnie, ale odmianę nieoperowalną. (Suka ma jeden,wspólny "kanał wylotowy" dla macicy i pęcherza moczowego.)Figa miałą tą przypadłość na tym wspólnym odcinku. Leczona była maścią, tabletkami i zastrzykami. Skutecznie, a miała wtedy 16 lat. Jeżeli Twoja sunia, ma zdrowe serce, to nie bój się operacji! Figa miała w wieku 12 lat operacyjnie usuwany kamień z pęcherza moczowego - był wielkości bezy, a operacja trwała 2 godziny. W wieku 15 lat miała usuwaną gałkę oczną - rak. Obie operacje zniosła doskonale! Jeżeli weterynarz powie, że można psa operować,że serce ma zdrowe - to na pewno wszystko będzie dobrze! Odpowiedz Link
sarna52 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 24.08.05, 19:16 Dziękuje Wam bardzo za wsparcie i słowa otuchy.Kiedy wrociłam z pracy do domu przywitała mnie moja sunieczka /wzmocniona/i zapłakana córka popłakałysmy wiec sobie i wzięlysmy sie w garśc.Jeszcze jak przeczytałam wasze wypowiedzi... Wyboru nie ma,przeciez jej nie uspię.Lezy teraz przy moich nogach i zapewne wierzy w to, ze jej pomogę.Jutro operacja.Jestem dobrej mysli.Dziekuję Odpowiedz Link
kryzar Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 24.08.05, 19:50 No to trzymam kciuki za Sunię i mam nadzieję ,że psina rychło wyzdrowieje. Odpowiedz Link
dankarol Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 24.08.05, 20:46 Bądź dobrej myśli u nas na osiedlu jest kilka suczek po tej operacji i świetnie się mają. Moja sunia też miała 12 lat i świetnie zniosła operację.Na drugi dzień już była wesolutka. Potem niestety nerki zaatakował rak, a tego się podobno nie leczy. Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 25.08.05, 00:58 Sarno - to o czym będzie poniżej, to oczywiście nieporównywalny problem, ale też operacja z narkozą. Mam nadzieję i życzę Ci aby u Twojej Suni skończyło się podobnie! Operacja. Wczoraj moja małą, dwumiesięczna Figa miała usuwany wilczy pazur. Pierwsza Figa miała na obu tylnych łapach, a ta - na jednej. O tym, że to powinno się usunąć dowiedziałam się, gdy tamta była już starawa. Wilczy pazur, to taki dodatkowy palec z paznokciem, czyli pazurem. Rośnie na tyle wysoko, że pies nie dotyka nim ziemi gdy chodzi, więc pazur się nie ściera, rośnie w nieskończoność, w rogalik, wbija się i przerasta przez opuszek. Brak połączenia kostnego, tak sobie wisi. Psy często zahaczają nim o coś i nadrywają go. Ponieważ nie chcę, aby bała się lecznicy i lekarza, weterynarz zaproponował pełną narkozę. Sama operacja, z założeniem szwów, trwała ok. 5 min. Lekarz oddając mi ją powiedział, że będzie spała 2 godziny, i żeby jej na siłę nie karmić! No pięknie! Przyszłam do domu, ułożyłam śpiącego psa na ręczniku, na podłodze(tak kazał), odsapnęłam i uznałam, że skoro pies jest nieprzytomny, to najlepsza okazja żeby rozbić kotlety, co na dzisiaj – usmażyć, co na później – do zamrażalnika. To było tak ok. 30 min. po operacji. Ja otworzyłam lodówkę, a mój pies oczy! Wlepiła we mnie te swoje ogromne, czarne gały. Ja do kuchni, a tam okazało się, że jestem zaplątana w psa, który nie spuszczając oczu z moich rąk, reagował na każdy ruch moich nóg, żebym się przypadkiem nie wyplątała z niej! „Nie karmić na siłę!” – j a k nie karmić?!?!?!? Dałam plasterek parówki! Miałam nadzieję, że pożre go i znowu uśnie!. Ale jak to powszechnie wiadomo, nadzieja jest matką głupich. Usiadłam na tapczanie i czekam. Czekam. Czekam. A ona siedzi na wprost i nie spuszcza ze mnie wzroku! Kupiłam jej wcześniej saszetkę dla szczeniąt, więc otworzyłam i dałam 1/3 (nie karmić na siłę!). Wrąbała! Dalej hipnotyzuje mnie wzrokiem. Dostała resztę, kawałek surowej wołowinki, następnie herbatniczka i dopiero wtedy poczuła się zmęczona i poszła spać dalej. Ale na wszelki wypadek z nosem w kuchni!!! Po kolejnych dwóch godzinach wstała ponownie, gotowa do dalszego jedzenia! To jej, weterynarz powinien był powiedzieć, że pies ma spać dwie godziny po narkozie, a po wybudzeniu się, nie jeść, lecz rzygać! Że narkoza to nie jest środek na pobudzenie apetytu! W to popołudnie pooperacyjne zjadła więcej niż normalnie przez cały dzień! (Przed operacją nie była na czczo, bo wstępnie uzgodniliśmy tylko znieczulenie miejscowe!). A o godz. 5 rano następnego dnia, miała życzenie na spacerek, w czasie którego było ogromne szaleństwo – 40 minut gonitwy i skoków! Po powrocie do domu ciąg dalszy mocno ruchowych zabaw. Oczywiście, aby zrobić na dworze kupkę, to nie przyszło jej do głowy. Były ważniejsze sprawy! Odpowiedz Link
sarna52 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 25.08.05, 18:03 Wrocilysmy godzine temu.Juz po wszystkim.Sunia jeszcze śpi.Oczywiscie my siedzimy przy niej wpatrzone w nią ,bo przy tych wszystkich pytaniach do weterynarza zapomniąlysmy zapytac ile powinna spac po narkozie? sprawdzamy więc co chwile czy jej ciepło i czy oddycha?.Wiadomośc od Hani trochę mnie uspokoiła niech sobie cieplutko spi te 2 godziny. KIedy ją odbierałyśmy bardzo się trzęsła,ale kiedy uslyszała nasze głosy to probowała wstac taka zamroczona. Myśle,ze ma w sobie tyle siły ,ze to przetrzyma,bo według weterynarza rokowania są dobre.Ropa nie przedostała się na inne narzady.Oczywiście jesze pełna kontrola narazie przez 3 dni kroplówki i zastrzyki.Dziekuje wszystkim .To Wasze forum to wspaniała rzecz NATLO. Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 25.08.05, 23:02 Gratuluję Sarenko i cieszę , że po wszystkim.....teraz pewnie wszydtkie słodko śpicie A to nasze forum, to naprwdę świtnych ludzi zbiera. Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 25.08.05, 23:11 Też bardzo się cieszę!!!!!! Szkoda, że nie miałam czasu wcześniej tu zajrzeć. Pies czasami po narkozie może mieć halucynacje i dziaboli równo, monotonnie i jednostajnie. Tak miała Figa-1 po drugiej operacji. Jeszcze w czasie snu. Mam nadzieję, że Wasza Sunia nie przeraziła Was taką reakcją! Skoro jeszcze w lecznicy wybudziła się na tyle, by Was rozpoznać, to i dalsza kuracja powinna być dobra. Życzę Wam tego z całego serca. Odpowiedz Link
dankarol Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 25.08.05, 23:33 Bardzo się cieszę, że już po operacji i mam nadzieje, że psinka szybko wyzdrowieje.Czekamy na wiadomości. Odpowiedz Link
kryzar Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 24.08.05, 17:16 Oczywiście wyciąć jeżeli tak zadecydował lekarz.Polecam audycje w radiu TOKFM w niedzielę o 13.00.To są audycje prowadzone przez panią Ewę Podolską i Dorotę Sumińska.Jedna kocha zwierzaki a druga/p.Sumińska/ kocha i "naprawia".Porady są doskonałe,bo można się dowiedzieć jak karmić,wychowywać i dbać o swoją czworonożną rodzinę.2 godziny mijają jak chwilka a wielu rzeczy można się dowiedzieć.Zyczę powodzenie w leczeniu i uściśnięcie łapy dla Suni Odpowiedz Link
tesunia Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 24.08.05, 18:12 sarenko, zawsze kazda choroba psiuny smuci.... bedzie dobrze,jezeli to zwykly ropien,bez zadnych zlosliwych zmian, zam suczke Koli,ktorej przeprowadzono wyciecie, nalezy do wiekszej rasy ,miala 7 lat w chwili operacji,dzis ma 10 i czuje sie swietnie. zycze powodzenia...niezwlekaj za dlugo z decyzja. drapki za uszkiem dla psiunki, Odpowiedz Link
tesunia Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek jest chory 26.08.05, 10:44 sarenko, pocieszajace wiesci...oby doszla do siebie sunia i zdrowiem sie cieszyla. dzis slubne z naszym dobusiem wrocili rowniez od wet. rosnie mu z boku kolo tylnej pachwiny guz, okazalo sie ,ze to tluszczak i czekamy az urosnie wiekszy-bo wtedy moze uciskac inne wewnetrzne narzady ,wtedy beda ciac, a tak to psiun zdziebko schudl,bo takie byly zalecenia) Odpowiedz Link
sarna52 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 28.08.05, 17:17 Dzisiaj sunia dostala ostatnie zstrzyki i został zdjety opatrunek. Za tydzien zdjęcie szwow.Czuje sie swietnie,chodzi w specjalnym kubraczku zakrywającym brzuszek.Apetyt wrócił i pije mniej.Dzisiaj po zastrzyku kiedy wróciłyśmy do domu obwąchała swoje ulubione katy,merdala ogonkiem i zachowywała jak dawniej.Przez pierwsze dwa dni moja córka nosiła ja wszedzie,pomagała jej wstawac i przekrecac sie,ale wczoraj rano wyjechała na swoj oboz i zostaysmy same.Początkowo nie wiedziałam co sie dzieje,ze moja sunia nie przychodzi jak ją wołam tylko stoi i patrzy sie na mnie zdziwiona.Ruszyła dopiero jak jej pokazałam krok po kroczku ze moze chodzic i nic sie nie dzieje.Wyraznie sie ucieszyła i ruszyła do kuchni napic sie.Och te psiunie! Odpowiedz Link
dankarol Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 28.08.05, 19:18 Bardzo się cieszę, żę sunia czuje się już dobrze. Zobaczysz, teraz co dzień będzie lepiej. Głaski dla suni. Odpowiedz Link
kryzar Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 28.08.05, 20:37 Jaka to radość jak rodzina /czworonożna/ wraca do zdrowia.Pogłaskania dla psinki i dużo radości dla ciebie. Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 28.08.05, 21:07 Wyszło na to, że uratowałaś psinę od śmierci przez zagłaskanie i nadtroskliwość )) obóz w ostatniej chwili ))))))))))))))))) No, i już wszystko dobrze.... Odpowiedz Link
tesunia Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 28.08.05, 21:58 pocieszajace....teraz juz bedzie co dzien sprawniejsza, a po zdjeciu szfow bedzie znow brykac....ciesze sie bardzo.... smyrki za uszkiem dla suni) Odpowiedz Link
sarna52 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 28.08.05, 22:44 Dziekuje bardzo wszystkim za te miłe słowa.Jaka to ulga jak już wszystko zaczyna sie układac i nawet to,ze pękła pozioma,wewnętrzna rura od zimnej wody,/spódzielnia naprawia tylko rury w pionie jak mnie poinformowano /nie martwi mnie.Ciepłą wodę mam,ale to chyba nie ten wątek....jutro będę się martwić,a dzisiaj milo mi,ze cieszycie sie razem ze mną ,ze ta moja psinka pozyje jeszcze trochę.DZIĘKI Odpowiedz Link
hania48 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 29.08.05, 00:02 Gratulacje i nalepsze żyzenia szybkiego powrotu do zdrowia dla suni! To bardzo dobrze, że Twoja córka musiała wyjechać na obóz! Psy mają dużo wyższy próg bólu od człowieka i w przeciwieństwie do człowieka mogą prawie swobodnie chodzić ze świeżo zeszytym brzuchem. Tak było w Figą-1. Po operacji usunięcia kamienia z pęcherza moczowego. Szew na brzuchu ok. 15 - 20 cm. Po 3 dniach na kontrolę. Ja ciężko przerażona jak ją tam dostarczyć. Zlitował się nad nami kolega z pracy i służbowym samochodem nas zawiózł. Nie wobrażasz sobie jakiego wstydu mi narobiła - schylam się by ciężko chorego pieska, troskliwie i delikatnie wsadzić do samochodu, a ona spod moich rąk wyskakuje i wskakuje lekko do poloneza trucka! Jak zdrowy pies! Odpowiedz Link
natla Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 29.08.05, 22:00 Tak Haniu, zwierzakom należy dać wybór......one same sobie potrafią dać radę, a nadopiekuńczość może je skrzywdzić......tylko czy my potrafimy się jej ustrzec??? ) Saronko, jakie nowe wieści? Odpowiedz Link
sarna52 Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 30.08.05, 21:40 Moja sunia zdrowieje w oczach.Wróciła jej energia i dawne zwyczaje.Dzisiaj byłysmy na dłuzszym spacerku.Ona z nosem przy ziemi,a ja .... ja podziwiałam jarzębiny. Niestety juz czerwone,to zwiastuje jesień, a ja tak kocham lato.Wczoraj sciągnełam jej kubraczek kiedy położyła sie przy mnie na kanapie.Brzuszek do góry ,łapki na oparciu.Szwy sciągamy dopiero w sobotę i niestety po wietrzeniu brzuszka trzeba było włozyć kubraczek.Coż ona nie robiła ,jak się patrzyła ,jak wdzieczyła ,zeby go nie wkładac.Moja kochana psinka. Odpowiedz Link
dankarol Re: Nasze zwierzaki - Mój piesek wraca do zdrowia 30.08.05, 22:16 Cieszę się, że sunia ma się dobrze. Teraz będzie jak nowa. Podrap ją za uszkami. A ja dzisiaj zgubiłam psa. Poszłam z nim rano na spacer, w parku oprócz (konserwatorów zieleni) koszących trawniki nikogo nie było, więc zeszłam na ścieszkę nad samą Wisłą, żeby futrzaczek pobiegał. Był tak szczęśliwy, że może poszaleć, że sam nie wiedział co ma robić. W pewnym momencie zniknął mi za krzakiem, ale na gwizdnięcie wrócił. Jednak okazało się, że do trzech razy sztuka. Za trzecim razem gwiżdżę i nic pies wsiąknął. Wyszłam na górną ścieszkę rozglądam się - cisza. Wracam na dolną - cisza. Ponieważ on prawie wcale nie szczeka, nie ma go jak zlokalizować. Gorąco ni się zrobiło, więc postanowiłam wrócić do domu i zostawić trochę betów a przy okazji sprawdzić, czy czasem sam nie wrócił do domu. Niestety pod domem futrzaczka też nie ma. Podenerwowałam mamę i siostrę, że Lolek zginął i znowu w drogę do parku. Odeszłam może z dziesięć metrów od domu, gdy coś mnie musnęło w dłoń. Patrzę a to mój futrzaczek, cały szczęśliwy, że wreszcie mnie znalazł. Gdy się schyliłam, żeby go pogłaskać, prawie na głowę mi wyskoczył, a potem pół dnia nie odchodził na krok od mojej nogi. Odpowiedz Link
dankarol Re: Nasze zwierzaki 31.08.05, 00:21 Trenowałam moje zdolności fryzjerskie na futrzaku. Trochę mi nie wyszło, ale Loleś się nie skarży.(w przeciwieństwie do mojej suni, której jak włożyłam własnoręcznie zrobiony sweterek, to popatrzyła na mnie wymownym wzrokiem, wyszła na spacerek, ale w parku schowała się w zaspę. Ona miała zawsze swoje zdanie). img378.imageshack.us/my.php?image=lole0uq.jpg Odpowiedz Link
takanietaka pies odnaleziony.. 31.08.05, 00:27 fajny...pieski i kotki mozna ogladac w nieskończonosc <<nigdy nic nie wiadomo)>> Odpowiedz Link