natla
09.02.05, 18:05
Tak mi sie skojarzyło, bo akurat dziś miałam 2 obrazki sklepowe. Stała za
mną do kasy kobieta, tak w naszym mniej więcej wieku, ze wstrętnym wyrazem
twarzy. Ponieważ jest to "mój" sklep, więc mam zwyczaj żartować z personelem,
ale tylko kiedy nie ma ludzi lub nie powoduje to zatoru czasowego, czyli
w trakcie pakowania i płacenia.
Pani owa miała ewidentnie zły humor, nie wiem czy to było zmartwienie, czy
chwilowa niechęć do ludzi, czy Bóg wie co jeszcze. Nie odezwała się ani
słówkiem, ale wszyscy wiedzieli, że jakby mogła , to by kogoś (podejrzewam,
ze w tym momencie mnie) zabiła. Przepuściłam ową panią, bo jeszce i tak
musiałam coś dobrać z zakupów, u niej 0 reakcji. Potem szłam za nią ulicą:
nienawiść do świata z niej emanowała.
Wstąpiłam do następnego sklepu, a tu prawie identyczna sytuacja, tylko z tak
pi razy oko 20-latką. Więc nie o klimakterium mi chodzi.
Dlaczego o tym piszę?
Bo chcę się Was zapytać, czy pokazujecie kudziom swoje humory? Szczególnie
nienawiść?
Co najwyżej moge pokazać smutek, a i tu mam migawy, bo niby dlaczego ktoś ma
znosić mój nastrój.
Wyzłościć czy wypłakać się mogę w domu, albo w mankiet przyjaciół i to tez
nie za często. No i jescze ostatnio tu, u Was, bo jestem spokojna, że jak
ktoś nie chce nie wejdzie w dyskusję.